ryska123
16.11.05, 13:42
Witam!
Właśnie przed chwilą przeczytałam wątek na temat sposobu na poród w szpitalu
na Żelaznej.Dlatego też postanowiłam napisać jak to wyglądało u mnie. Rodziłam
tam we wrześniu tego roku i więcej nie będę z tej tylko przyczyny - że bym się
bała.
Na początku ciąży byłam tak jak niektóre z Was nastawiona na Żelazna i żaden
inny szpital nie wchodzil w grę. Potem analizowalam inne warianty i w zasadzie
pod koniec ciazy bardziej sklanialam sie ku Czerniakowskiej.Na żelazna
trafilam przypadkiem po rutynowym badaniu ktg i usg ( a robilam je tam z
wygody, bo najblizej ). Okazalo sie, że ilosc wod plodowych jest za mala i
wyladowalam na patalogii (na szczescie bylo to w dniu terminu). Testy oxy
przez caly dzien i pol nocy, zero skurczybykow.Nastepnego dnia po obchodzie -
badanie,przebicie pecherza płodowego, oxytocyna i wywolywanie porodu (nikt nie
sprawdzil juz drugi raz czy moze ilosc wod plodowych jest inna, bo maluszek np
sie wysiusial i mozna poczekac ). Sala do porodu rodzinnego -wiśniowa,
wszystko ok prawie jak na zdjeciach, szkoda tylko, że zdjecia to tylko widoki,
bo zapach powalal na kolana!!! Gdyby nie to, że trafilismy na "Super Elę"
modziutką i fajniutką położna, która na naszą prośbę wlala do wanny (do
odplywu wody w wannie) jakis srodek odkazajacy typu np domestos to chyba by
nas tam pokrecilo taki fetor. Porod przez to, że wywolywany to ciezki - 75 min
skurczy partych, czego efektem byly brunatne wylewy w galkach ocznych, na
powiekach i pod oczami. Po porodzie na sale poporodową 4 osobową z założenia a
leżało nas tam 6 wiec możecie sobie wyobrazić co się działo. Ciągłe
odgłosy remontu, w drugiej dobie przeprowadzka na inna sale - na szczescie już
3 osobowa. A teraz wroce do wylewów i moich oczu, oczywiście zdarza sie, że
podczas porodu pekają naczynka itp, ale to co było u mnie to po prostu jakiś
horror- wygladalam jak upior. Myslalam ( w swej naiwnosci), że obejrzy to
specjalista, powie co dalej itp. Nic z tych rzeczy, na obchodzie zostalam
tylko zapytana czy maż kupil krople i jakie ? Gdy w drugiej dobie jedno oko
zaczelo puchnac ( utworzyl sie wylew na wylewie ) i zaczelo bolec maż nie
wytrzymal i zapytal pani doktor dlaczego nikt sie mna nie zainteresowal do tej
pory, nie zbadal itp? W odpowiedzi uslyszelismy ze to szpital specjalistyczny
i co najwyzej moga mnie wypisac na chwile (tzn na czas dojazdy i powrot
wlasnym srodkiem transportu)żebym mogla pojechac na ostry dyzur!!! Dodam, że
byłam mocno pocięta bo moj facecik ważyl ponad 4 kg i mial badzo szerokie
ramionka.Poniewaz czulam sie coraz gorzej nie pozostalo mi nic innego jak
pojechac z mężem do pobliskiego Medicover ( bo na ostry dyżur jakoś nie miałam
odwagi się udac) i straszyc ludzi swoim wygladem. Na szczescie już wszystko
minęlo, na oczach tylko niewielkie slady ( ale to raczej po lekach)i tylko żal
, i niechęc pozostała, bo co by bylo gdyby mój wzrok się pogorszyl, bo nikt
nie raczyl się tym zainteresowac ? A co jak pojawią się inne komplikacje
poporodowe ??? Skoro szpital jest specjalistyczny to tylko dla łatwych i
przyjemnych porodów ? A skąd ja niby mam wiedzieć jaki bedzie poród ????
Jedyny plus tego szpitala to naprawde super polożne!!!
Ale ogólnie mocno przereklamowany i następnym razem pojade do takiego gdzie
bedę czuła się bezpiecznie.
Trochę sie rozpisałam ale uważam, że tą stronę też trzeba pokazać.
Zyczę lekkich i łatwych porodów !
Sylwia i Jaś.