Dodaj do ulubionych

A gdzie te kobiety...?

09.12.05, 13:36
...Czas na kontre...gdzie sie chowaja te cudowne, urodziwe, inteligentne a
zarazem tajemnicze Czestochowianki...? Chyba nie w srodowisku rodzimego "hi
life"(Sofa, Flash, czy modna Rura i tym podobne), gdzie ciagle te same
zblazowane twarze? Zagdka zatem nie rozwiazana...Moze jakies wskazowki?
Obserwuj wątek
    • bez_emocji Re: A gdzie te kobiety...? 09.12.05, 13:53
      w Gruszce, w Asku czasem, a i do Tawerny od czasu do czasu zajrzą ;)

      i wcale się nie chowają ;)
      • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 09.12.05, 16:16
        W takim razie nie pozostaje nic innego jak przyjemnosc eksploracji wymienionych
        miejsc oczywiscie...Swego czasu poczciwe Kongo bylo miejscem przychylnym...teraz
        pozostaje tylko przypadkowe spotkanie piwookiej kasztanicy ;)
        • inna-bajka Re: A gdzie te kobiety...? 09.12.05, 17:43
          Zgadzam się. Tawerna, ta knajpa nigdy sie nie zmieni, czasem Skrzynka lub
          Myntos.
          Pozdrawiam Marcinka z Tawerny ;-)
          • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 11.12.05, 10:57
            Hmmm...kolejny raz powiało chłodem(nie tylko tym zwiazanym z aurą)...Pustka
            szarego otoczenia przeraża...Wszechobecny banał i imitacja...pozerstwo...made by
            Czestochowa...Chyba jestem na to juz za stary...Ogół piszczacych 18stek...Gdzie
            są prawdziwe kobiety pełne pasji i kreatywności....?
            • inna-bajka Re: A gdzie te kobiety...? 11.12.05, 11:05
              Wiem, że jest to jeszcze bardziej dołujące, ale to samo kobiety mogą powiedzieć
              o facetach w częstochowie. Łyse pały w Beemkach, wszechogarniajaca lansownia
              lub pseudointelektualna gadki zblazowanych gości, którzy ......
              Szkoda gadać :-(
              • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 11.12.05, 11:45
                porazajaca rzeczywistosc...niestety przy poziomie kultury naszego
                "miasta"...wlasnie ta "smietanka" tworzy wg wlasnego oczywiscie mniemania
                "elite"...Niestety ludzie myslacy kategoriami "wolnomyslowymi" nie maja tutaj
                miejsca...Dlatego tez ciezko jest spotkac kogos kogo mozemy oprawic synonimem
                "inspirujacy"...
                • inna-bajka Re: A gdzie te kobiety...? 11.12.05, 11:53
                  Dokładnie. Po kilku spotkaniach, gdzie rozmowy toczą sie wokół innych raczej
                  nie ma juz nic do powiedzenia :-(
                  Najgorsze jest to, że człowiek czasem chciałby zaszaleć od tak, bo tydzień w
                  pracy był ciężki, ale sie nie da. Spoceni goście w wieku podtatusiałym pozujący
                  na równiachów i ze ślinotokiem obserwujący parkiet. Wszyscy obrażeni i udający
                  niedostępnych lub wyjątkowych.
                  • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 11.12.05, 12:08
                    Dramat jednostek myślących inaczej...czyż ten problem nie jest znany od setek lat...
                    Parkiet to raczej wstępna przestrzeń wyobraźni...ruch ciała może poprzez swój
                    wyraz rozszyfrowywać wnętrze...Ale wyróżniać się wśród tłumu wspomnianych
                    śliniaków...narażenie na natychmiastową kpine powodowaną zwyczajną
                    zazdrością...Uciekając od tańca...marzy mi się w Cz Zakopiańskie Cafe Piano...Aż
                    dziw, że nikt do tej pory tego nie podchwycił...A może kultura nie ta?
                    • inna-bajka Re: A gdzie te kobiety...? 11.12.05, 12:27
                      Niestety nie było i chyba nie bedzie w Częstochowie typowych klubów, gdzie
                      wszyscy majacy cos do powiedzenia, niezależnie od wieku i nie kierujacy się
                      częstochowskimi stereotypami, znajda przestrzeń dla siebie. Gdzie przy muzyce
                      można i porozmawiać i potańczyć. Niestety u nas pożna się tylko powydzierać do
                      rozmówcy, bo w częstochówce muzyma ma RYCZEĆ. A i dobór muzyki jest fatalny.
                      Kiedyś na ul. Dekabrystów były dwie knajpy Cinema i Piano, świetne klimaty i
                      muzyka, niestety padły :-(
                      • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 12.12.05, 15:42
                        Co było nie wroci...szkoda tylko, że to co nowo powstałe z góry ma swój zabawny
                        charakter masowy...Pomijam wyjątek Paradoksu...bo nie do końca o to mi
                        chodzi...Poza tym widze, że bardzo daleko ucieka temat...W końcu gdzieś muszą
                        chować się te piękne Polki, których mniemam i w Czestochowie nie
                        brakukje...Czyżby częstochowska Natalie Portman nie istniała...? Czy magiczne
                        połączenie bajecznego intelektu a pięknym ciałem to w naszym małym światku tak
                        daleko posunięta iluzja...? Być może chowa się przed wspomnianymi lokalnymi
                        machos vel fura skóra i komóra - "halo babe"... Marzeń ciąg dalszy...
                        • inna-bajka Re: A gdzie te kobiety...? 12.12.05, 16:12
                          Szczerość za szczerość :-)
                          To samo można powiedzieć o częstochowskich facetach, czasem się ich widzi na
                          ulicy lub w banku, ale w częstochowskich lokalach ni chu chu ;-)
                          A jeśli już zacznie się rozmowę, to okazuje się pozerem lub z pięknej koszuli
                          zaczyna pobłyskiwać złoty łańcuch. Szczerze powiem mało mam tu znajomych, bo
                          większość dziewczyn z klasą i panów z manierami wyjechało do świata, w którym
                          czuli się u siebie.
                          A tak jak napisałm wyżej : Skrzynka, Myntos lub Tawerna.
                          W skepach raczej też ich nie można spotkać, bo częstochowskie sklepy raczej są
                          skierowane do "strażniczek lasu" lub innych (i tu powstrzymuję się od
                          komentarza)
                          • Gość: florydka Re: A gdzie te kobiety...? IP: 128.163.118.* 10.02.06, 03:12
                            niestety wartosciowe CZESTOCHOWIANKI(np JA)wyjechaly za ocean,ich ukochani
                            mezczyzni,zwineli ogony,zostali na starych smieciach i teraz pocieszaja sie
                            romansem z kolezankami z pracy-mezatkami,ktore wala do miasta w pogoni za
                            miejskim chlopem!!!
                            • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 11.02.06, 10:14
                              Akurat transoceaniczne eskapady mają tu niewielkie znaczenie...Ludzie(oni one)
                              uciekają w poszukiwaniu wyzwań i światła bo tu tylko mrok...
                      • Gość: Temur Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 18:10
                        > Gdzie przy muzyce
                        > można i porozmawiać i potańczyć. Niestety u nas pożna się tylko powydzierać do
                        > rozmówcy, bo w częstochówce muzyma ma RYCZEĆ. A i dobór muzyki jest fatalny.
                        Smutne, ale prawdziwe. Zawsze mnie to denerwowało. A nie daj Boże trafić w miejsce, gdzie jest ustawiona "szafa grająca". Choć czasami w takie miejsca się udaję samotnie, żeby nie było możliwości rozmowy. :)
                      • Gość: xm5 Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.06, 14:28
                        jak bylo tak fajnie to dlaczego padly
                    • Gość: bez nicku1234 Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.09.06, 00:28
                      Oj, ZYYYYY cos tam, daj sobie spokój z ta INNĄ kulturą, Bolki w Zakopanem,
                      Cieochocinku, Sopocie , zachowują się inaczej???
                      Nie bredz, jesli nie masz nic do napisania:(
                      Z pozdro.
              • Gość: p Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.21.pl / *.21.pl 13.12.05, 14:10
                To tylko o Tobie świadczy jaką jesteś kobietą, skoro tylko takich uważasz za facetów lub tylko tacy przyciągają Twoją uwagę lub tylko za takimi się oglądasz. Niezależnie od tego, czy naprawdę Cię łysi goście w bmkach nie interesują, to jest chyba coś dziwnego w tym, że facetów, których jest może najwyżej 1/4, uważasz za główną reprezentację wszystkich. Ja np. nie miałbym ochoty tracić mojego czasu na rozmowie z Tobą, która by miała polegać na krytyce łysych gości w bmkach i skrórach, bo oni mnie po prostu ani ziębią, ani parzą. Kobiety zasługujące na moją uwagę i szacunek po prostu na takich gości nie zauważają, więc oni w niczym mi nie szkodzą, a nie wydają mi się (jako subkultura oczywiście, nie jednostki) na tyle interesujący, aby o nich rozmawiać. Ten post jest raczej wyjątkiem potwierdzającym regułę i próbą zachęty do samodzielnego myślenia.

                • inna-bajka Re: A gdzie te kobiety...? 13.12.05, 16:19
                  Twoja wypowiedź natomiast, świadczy o kompleksach. I nie chce mi się ich tu
                  analizować, bo Twoja wypowiedź nie jest tego warta. Przebija przez Ciebie
                  zaściankowość, bo nie masz pojęcia jakie życie kawiarniane i klubowe, tak różne
                  od częstochowskiego, jest w innych miastach. Gdzie ludzie z uśmiechem potrafią
                  przyjąć przeprosiny ze strony kogoś kto ich popchnął, a nie bać się, że zaraz
                  dostaną po głowie, ew. zostaną zwyzywani.
                  Ja też nie chciałabym tracić czasu na rozmowę z Tobą, bo to bardziej byłby
                  monolog z Twojej strony przepełniony krytykanctwem mnie samej.
                  Czym jest ten post ? Należy chyba zapytać autora, a na Twoim przykładzie widać,
                  że z samodzielnym myśleniem jest u nas na bakier.
                  • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 14.12.05, 12:48
                    Autor tego postu...Hmmm...Nie jestem w stanie obiektywnie ocenić...Można mnie
                    określić filantropem...Szukam w tym skostniałym świecie wartości zapomnianych,
                    inspiracji intelektualnej, której z racji naszego prowincjonalizmu są tu raczej
                    ilości śladowe. Szukam miejsc, gdzie te nieliczne bohaterki się
                    ukrywają...Mniemam, że wspomniany niedobór jest związany bezpośrednio ze
                    zniechęceniem do opisywanego w tej innej bajce świata pełnego narysowanych
                    typków, którzy wartość postrzegają przez pryzmat stanu posiadania...Tak naprawde
                    obiektów mojego zainteresowania jest pewnie więcej, ale...zabija je otaczający
                    marazm, do którego niestety się adaptują...Poprzez otoczenie ginie w nich
                    poszukiwanie piękna i powoli stają się wręcz seryjne...Wspomniana Natalie
                    Portman nie jest jednak tylko mitem...Na pewno jest gdzieś wśród nas...Nie sądze
                    abym spotkał ją w miejscu którego kompletnie sie nie spodziewam, choć zabrzmiało
                    to inaczej i można by rzec nawet "ciekawie"...Czas pokaże jak ten wątek rozwinie
                    swoje skrzydła i czy jego cel zostanie osiągnięty...BTW nie ukrywam się, ale
                    obraz, który zazwyczaj mam "przyjemność" oglądać a czasem słuchać jego fonii
                    nastraja mnie raczej do zabawnego grymasu na twarzy...wyglądającego jak uśmiech,
                    tak naprawde wyrazu nijakiej obojętności...
                    • Gość: p Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.21.pl / *.21.pl 14.12.05, 17:12
                      proszę, proszę... jestem pod wrażeniem.
              • coolibeer21 Re: A gdzie te kobiety...? 23.01.06, 17:47
                inna-bajka napisała:

                > Wiem, że jest to jeszcze bardziej dołujące, ale to samo kobiety mogą
                powiedzieć
                >
                > o facetach w częstochowie. Łyse pały w Beemkach, wszechogarniajaca lansownia
                > lub pseudointelektualna gadki zblazowanych gości, którzy ......
                > Szkoda gadać :-(

                troszke pojechalas po nas. Tak samo jak my tak i wy sie mylicie
            • Gość: Iza Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 20:27
              Mam wrażenie, że wszystkie pełne pasji i kreatywności wyjechały szukać
              możliwości spełnienia daleko stąd... Czy słusznie? Pewnie osądzimy to same, po
              latach... Ja już po ośmiu się zastanawiam.:))
            • Gość: kasztanka;) wskazowka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 12:08
              Skrzynka..
    • bez_emocji Re: A gdzie te kobiety...? 13.12.05, 12:45
      a może czas wstać od kompa i wyjśc z domu ;)
      najłatwiej bidolić "nie mam baby, nia mam baby, nie mam baby..." :>
      nikt nikogo spod ziemi nie wygrzebie, trzeba wyjśc na powierzchnię i po prostu
      wpaść na siebie :) to chyba nie takie trudne.
      A dlaczego jeśli siedzę z kumpelą w knajpie odmawiam facetom, którzy chcą się
      dosiąść? Bo zazwyczaj są już w takim stanie że nic poza "blurp hik eee blerum"
      nie potrafią powiedzieć. Nie maja odwagi podejść na trzeźwo??? :>
    • Gość: Zagubiona Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.05, 15:26
      Skoro pytasz gdzie te tajemnicze Częstochiowianki to zapewna w tajemniczych
      miejscach...nie tylko osoby chodzące na dyskoteki mają ochote poznac kogoś
      nowego...no ale skoro przypadki mające odwagę zagadac na ulicy zaczynaja
      słowami "hej bejbe fajny masz tyłek zabierz mnie ze soba" to troszkę nie tędy
      droga. Owszem jest w naszym mieści masowy wylew "laleczek i dresów" ale czy
      wygląd świadczy o człowieku?? Kiedys sama żyłam w zakłamanym świecie
      stereotypów i ciesze sie że już z tego wyrosłam...szkoda że niektórym pozostaje
      to do końca życia. A ładnej i inteloigentnej kobiety szukaj tam gdzie najmniej
      powinieneś się jej spodziewać.
      • Gość: noel Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.trustnet.pl 13.12.05, 17:05
        jak to tajemniczo i powsciagliwie zabrzmialo...tam gdzie sie najmniej
        powinienes spodziewac...najmniej spodziewane miejsce wedlug kobiet to jakie? bo
        nie wiem czy mam skorzystac z empatii, czy moze posluzyc sie nieracjonalnym
        czasami rozumowaniem kobiet....
        • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 14.12.05, 14:16
          ...swoją drogą ciekawe...
          • yo_soy_rubia Re: A gdzie te kobiety...? 14.12.05, 14:49
            Drogi zyzyzyryksy !!

            Zastanawiam się, czy masz wolne wieczory w ten weekend... Jeśli tak , to
            zapraszam Cię w sobote do klubu DAST, lub w niedzielę do Teatru from Poland
            (ulica Zaułek Wielunski, tam gdzie dawniej pub Beczka) na (mniej więcej;-))
            19- czyli 7p.m.. Nie mam pojecia, czy znajdziesz tam swoją Natalie Portman, nie
            wiem, czy ja jestem tym połączeniem intelektu z urodą o jaki Tobie chodzi, ani
            czy w ogóle jestem połączeniem urody i intelektu, niemniej jednak uważam, że
            warto będzie udać się w te miejsca dla samej muzyki. Nie, to nie
            będzie "hałas", ale ciekawa muzyka- przynajmniej w moim przekonaniu. Troche
            Prońko, Bem, Banaszak, trochę liryki, a trochę mocniejszego beatu, ciut
            mieszanki "zagramanicznej" (Cher, Shola Ama, Aretha Franklin). Przyjdziesz?
            Przyjdź, nie odmawiaj, nie siedź w domu.
            Niniejszym zapraszam też innych forumowiczów - bardzo będzie mi miło, jeśli
            wpadniecie i posłuchacie melodii płynących z serca Rubii

            Rubia przedswiątecznie rozśpiewana
            • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 14.12.05, 18:21
              Nie ukrywam, że zaproszenie brzmi interesująco...Dawno nie zapuszczałem się w
              okolice rynku Wieluńskiego...Wymienione Panie faktycznie mogą być stymulacją do
              rozluźnienia i refleksji, co sprzyja twórczemu dialogowi...Tajemnicza
              Rubio...hmmm ...ten post zaczyna funkcjonować i obiera dobry kierunek. Z
              niecierpliwością czekam rozwoju myśli przewodniej...
            • bez_emocji Re: A gdzie te kobiety...? 14.12.05, 18:57
              a w piatek o 18 w Teatrze From Poland wernisaż wystawy czwórki studentów wydziału artystycznego częstochowskiej AJD :-)
              i koncercik kameralny na dwie gitarki :)
              będzie miło ;)
              więc też zapraszam :)
              ps. a wernisaż to też świetny sposób na poznanie nowych ludzi :) oglądając prace zawsze jest powód by zagadać :)
              • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 14.12.05, 22:33
                Piątek wieczór niestety jest dla mnie okresem potygodniowej relaxacji...Wracając
                z biura o 18 jestem swoim cieniem...wyprany bez zasobów energii doładowuje ją w
                domowym zaciszu...
                Nie mniej czuje, że tory tego postu obrały juz swój kierunek...Teatr From Poland
                jawi sie tu jako kolebka damskiego wolnomyślicielstwa...Mały cel w odniesieniu
                do "gdzie" został osiagnięty zważywszy na kilka pomniejszych wymienionych
                wcześniej przybytków...
                Powracając więc do pierwotnego zdania...czas eksploracji, wzrokowej i fonicznej
                kontemplacji nadciąga wielkimi krokami...
                Przyznam się jednak, że ciągle marzy mi się Zakopiańskie Cafe Piano...ten jakże
                wspaniały aromat grzanego wina w filigranowym dzbanuszku od lat podawany w ten
                sam sposób...Może dlatego tak mi go brak, że właśnie tam w prozaiczny sposób
                udało się wpaść na duży cel...wspaniałą "tą" kobiete...
                PS: Twoja rada brzmi jak z podręcznika dla nastolatki(bez urazy) ;)
                • bez_emocji Re: A gdzie te kobiety...? 14.12.05, 22:50
                  bo ja duże dziecko jestem ;)
                • yo_soy_rubia Re: A gdzie te kobiety...? 15.12.05, 00:43
                  Teatr from Poland w niedzielę będzie kolebką wolnomyślicielstwa, ale damsko-
                  męskiego, z przewagą męską, ponieważ klawisz, bas, gitarę i perkusję "okupują"
                  mężczyźni. Kobiecy będzie tylko wokal- jesli zabraknie mi techniki, nadrobię
                  sercem. Z góry prosze też o wybaczenie wszelkich niedociągnięc- wiem, że
                  profesjonalistką nie jestem, ale muzyka, śpiew tomoje "powietrze" -tylko tym
                  oddycham i to dajemi siły do życia. Acha! Jeszcze należy dołączyć do
                  powyższych teatr i mamy komplet moich radości. Koniecznie jednak do pełni
                  szczęścia potrzebuję ludzi- bez człowieka nie ma sztuki, bez człowieka- twórcy
                  i bez człowieka -odbiorcy. Noi jeszcze bez miłości. A ja kocham muzykę, teatr i
                  ludzi - miłością na wpół dziecięcą, bo naiwną, bezgraniczną i bezkrytyczną, a
                  na wpół dorosłą- bo namietną, dziką i nie zważając na to, czy jest ona
                  odwzajemnioną.
                  "Kawał" serca tu dziś zostawiam, ale dobrze mi z tym. Jeśli będzie ktoś miał
                  ochotę, jeśli mu się spodobało to serce, to odłamie z tej "porcji" swój
                  fragment w sobotę lub niedzielę- bo jeśli jest Ono warte żeby się Nim dzielić,
                  to ja Je chetnie rozdam...

                  Rubia z sercem jak pomarańczą
                  • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 15.12.05, 22:00
                    Na moich ustach zagościł uśmiech...taki szczery spotęgowany błyskiem
                    oka...Jestem mega pozytywnie rozczarowany...Dzieki za te słowa , zadziałały jak
                    haust górskiego powietrza z rana...
                    • yo_soy_rubia Re: A gdzie te kobiety...? 16.12.05, 00:00
                      Hmm... a które to słowa? I jak... nie, czegoś tu nie rozumiem... rozczarowany??
                      pozytywnie?? O matko! Muszę być rasowa Rubia (czyli blondynka), bo nie łapię.
                      Ale to nieistotne. Jakiekolwiek słowa to nie były, moje, czy nie moje- grunt,
                      że się uśmiechasz. Proponuję taką kurację- jak najczęściej powtarzaj ten
                      uśmiech. Jest taki sposób na szczęście, na naj-zwyklejszą-piękniejszą radość,
                      taką, która rozswietla każdy dzień,która jest takim swoistym perpetuum mobile.
                      To się robi tak...albo nie... tajemnicę zdradzę przy okazji.
                      ;-)

                      Tajemniczo uśmiechnięta Rubia
                      • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 16.12.05, 15:20
                        Nie sądziłem, że powyższy post przyniesie takie żniwo...Z przyjemnością czytam
                        wszelkie riposty...Bajko,Rubio,others...dziekuje za wyzwanie i te kilka słów...W
                        bezbarwnej rzeczywistości kwieciste słowa są jak latarnia dla zbłąkanego
                        okrętu...nadzieją...Czy uśmiech zagości tu na dłużej?...Pewnikiem tak...

                        ZZZ dialogowo pobudzony...
                        • yo_soy_rubia Re: A gdzie te kobiety...? 19.12.05, 13:38
                          Drogi zagadkowy zyzyzyryksy - baaaaaardzo jestem ciekawa, czy pojawiłeś sie w
                          Dascie lub w Teatrze?? Muszę powiedzieć- napisać, że mimo niedociągnięć bawiłam
                          sie swietnie. I cała szczęśliwa byłam - choć "strasznie wystraszona" ;-)

                          Rubia z muzycznym sercem
                          • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 19.12.05, 21:58
                            Hmmm...
                            sen.kicks-ass.net/www/Web%20Site/Poland/ZalewSulejowski.htm
                            gdzieś tam sobie siedze...
                            • yo_soy_rubia Re: A gdzie te kobiety...? 19.12.05, 23:24
                              Czyli byłeś!! O Ty niedobry!! Czemu nie powiedziałeś, że Ty to Ty?? Ja Cię
                              nawet pytałam, czemu wychodzisz przed ostatnią kolejką, a Ty nic!!

                              Rubia udająca obrażoną / i zdziwiona trochę, ale to już serio
                              • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 20.12.05, 15:24
                                Hmm proszę tylko się do mnie nie zrażać...ja niewinny...:) Czas na inicjatywy
                                jest nienajlepszy,ale...To konwersum i jego ciąg dalszy jeszcze może być całkiem
                                owocne...
                                • yo_soy_rubia Re: A gdzie te kobiety...? 21.12.05, 17:30
                                  Ojej, przecież żartowałam- dlaczego miałabym się zrażać? To tylko Twój wybór,
                                  czy chcesz do kogoś podejśc, czy masz ochotę rozmawiać, czy nie... Choć
                                  przyznam, że nie bardzo rozumiem, dlaczego "czas nienajlepszy jest na
                                  inicjatywy" - czas jest wtedy, kiedy są chęci, zapał, troche motywacji i realne
                                  działanie. Czas jest pojęciem i jednym z wymiarów czasoprzestrzeni- moze
                                  zależeć prawie tylko od nas...
                                  Ciąg dalszy jest przewidywany? To interesująco... wspaniale jest wiedziec, że
                                  się ma wiele przed sobą :-)

                                  owocowa/owocna Rubia
                                  • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 21.12.05, 21:25
                                    Zwrot "nienajlepszy" jest w tym wypatku personalny i tak chciałbym aby został
                                    odebrany...Bywają momenty lepsze, gorsze...Hmmm...odzieranie z szat jest zbyt
                                    oczywiste :)...a Rubia przecież jest tak fantastycznie owocowa...To be inspire
                                    with time...
                                    Waniliowo Czekoladowy Z...
                                    • Gość: noel Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.trustnet.pl 22.12.05, 00:31
                                      a dlugo sie tak bedziecie kokietowac? a dlugo bedziecie sie wzajemnie adorowac?
                                      a dlugo bedziecie pisac bardziej lub mniej zakrawajace na intelektualizm posty?
                                      a dlugo bedziecie za przeproszeniem i nie uplytczajac waszej 'nici
                                      porozumienia' pie... glupoty? zzz, kazda kobieta, jakkolowiek i czymkolwiek by
                                      nie chciala temu zaprzeczyc, jest nie do konca racjonalna w swoim zachowaniu (w
                                      tym przypadku - pisaniu) - nie sugeruj sie tym, ale swoim rozumieniem. rubia,
                                      kazdy facet jest z natury determinowany jako zdobywca, ale nie kazdy umie
                                      zdobywac - moze nie czekaj na wyjasnienie "nieczasu i niechwili" lecz sama
                                      pokus sie o zapytanie wprost... Nawet jesli was zycie odarlo (a moze dopiero
                                      odziera) ze zludzen, nie pozwolcie omamic sie jego iluzorycznosci. troche
                                      wiecej wiary w siebie i w ludzi...
                                      aha, i zanim mnie zanegujecie, pomyslcie chwile......bo '...jestesmy wierszem
                                      idioty odbitym na powielaczu...' ;)
                                      • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 22.12.05, 13:53
                                        Szanowny Noelu...ja osobiście nie mam zamiaru negować niczego co piszesz...ten
                                        post miał na celu wywołanie ekspresji myśli i to się udało także dzięki takim
                                        jak Ty...Wspomniana kokieteria jest świetnym środkiem ubierania obrazów
                                        wnętrza...Odnosząc się do racjonalizmu mniemam, że nie tylko kobiety bywają
                                        nieposkładane...Poza tym wątek zdobywania jest bardzo odległy od podstawowego
                                        zapytania...Na wszystko w życiu przychodzi czas...
                                        Rubia...kunszt słowa oprawiony przyjemnym sound'em...
                                      • yo_soy_rubia Re: A gdzie te kobiety...? 23.12.05, 01:09
                                        Ojej, zobacz sam Noel- jaki Ty tu jesteś serio, a jacy my jestesmy wolni i
                                        swobodni. Nie smutno Ci czasem ? Nie jestes trochę za poważny?
                                        Przyznaję Ci rację - racjonalizmu we mnie za grosz (dzięki Bogu :-)), ale za to
                                        racjonalnie potrafię postępować. Jednak w większości sytuacji kieruje się
                                        sercem- rozumem tylko wtedy,kiedy muszę. Nawet mam taki krótki wierszyk o sobie

                                        "Panie Boże, czemu mnie tak pokarałeś?
                                        -Dałeś mi dwa serca, a rozumu wcale ..."

                                        Ale to w dzisiejszych czasach uważam za zaletę - tak, tak - nie mieni Ci się w
                                        oczach- dobrze przeczytałeś. Po prostu teraz,kiedy tylu ludzi ze swoim
                                        wyrachowaniem i zimną krwią kalkuluje tylko - co im się opłacą - z kim warto
                                        rozmawiac, komu coś dać, żeby dostac w zamian, jak zarobic szybciej i
                                        łatwiej ...to ja wolę ubogacać się duchowo, czerapac z serc- nie z portfeli,
                                        szukać wartości i dobra, a nie pieniędzy i dóbr materialnych. Niektórzy
                                        uważaja, że trwonię czas- ale oni trwonią życie i dusze.
                                        Ach rozpisałam się późną porą,a tu jutro reszta przygotowań świątecznych czeka.
                                        Noelu- coś mi się Twój nick kojarzy ze Świętami po francusku- mam rację?Życzę
                                        Ci bogactwa - radości i miłości na Święta i cały Nowy Rok.
                                        A Tobie drogi zzz...- otwartych ,podanych na dłon i serc ludzkich, ciepła i
                                        zrozumienia, czułosci i oparcia w bliskich, a także sił i energii do
                                        realizowania marzeń w Nowym Roku. Pozdrawiam Was gorąco - forumowi mężczyżni

                                        Rubia bakaliowo- piernikowa...a piernik w kształcie serca
                                        • Gość: noel Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.trustnet.pl 23.12.05, 15:15
                                          musze przyznac, ze nie do konca daliscie sie sprowokowac, chociaz rubia (wybacz
                                          za mala litere, ale tak jest pisany Twoj nick) troszeczke bardziej :).
                                          wczesniejszy post byl zamierzony egoizmem, ale wydaje mi sie, ze egoizmem
                                          pozytywnym - napisalem go zeby sprawdzic reakcje dwojga inteligentnych ludzi. w
                                          celu obserwacyjnym, choc nie kontemplacyjnym, bo bardziej aktywnym...
                                          racjonalizm? racjonalizm jak najbardziej jest w kazdym i w kazdym jednoczenie
                                          go brak. wszyscy po trosze sa oportunistami, wszyscy po trosze uprawiaja
                                          demagogie (wybaczcie prosze te defetyzmy). jednak tylko niektorzy sa tego
                                          swiadomi. a swiadomosc to najwspanialsza, ale i najtrudniejsza rzecz...no ale
                                          dosyc tych truizmow ;)
                                          rowniez zycze wszysztkiego co najwazniejsze i najbardziej radosne w te Swieta,
                                          a w Nowym Roku duzo kosmatych usmiechow ;)

                                          P.S. ze noel ma sie do swiat po franacusku? kurcze, nie mialem i nie mam
                                          pojecia, ale gratuluje poliglotyzmu i przemyconej sugestii do nauki
                                          francuskiego.. moze za 2 lata, po doktoracie :)
                                          a teraz ide dalej zatapiac sie w tori amos
                                          • yo_soy_rubia Re: A gdzie te kobiety...? 24.12.05, 02:56
                                            Zaskoczę Cię mój drogi- otóż moja uwaga na temat Twojego nicku nie była
                                            bynajmniej żadną sugestią, a ja nie znam francuskiego, jedynie słówko "Noel"
                                            obiło mi się o uszy i oczy. Sprawdziłam- Noel oznacza w tym melodyjnym
                                            języku ... Boże Narodzenie, kolędę, gwiazdkę. Ja już tak mam, że co usłyszę,
                                            lub zobaczę interesującego -natychmiast koduję- i jak sie okazuje - bywa to
                                            przydatne. Np.dziś dzięki temu mogłam Cię..."zniespodzianować".
                                            Cieszę się, że udało nam się tu wszystkim nawiązać inteligentną dyskusję. A
                                            ponieważ zalezy mi ogromnie na jej poziomie,to już dziś wam chłopcy dziękuję -
                                            dłużej "pogadam" innym razem. Jestem teraz zdecydowanie zbyt zmeczona-
                                            wyeksploatowały mnie końcowe przygotowania przedświąteczne. Musiałam się
                                            niestety wykazac owym drzemiacym we mnie racjonalizmem i przekonać siebie samą,
                                            że podłoga wymaga wymycia absolutnie natychmiast (1.30 ;-) ). Za to
                                            artystycznie spełniałam się przy serniku i makowcu + próba zespołu- toteż dzień
                                            wyjatkowo udany. Mam nadzieję,że Wam było równie wesoło, jak mnie. Jeszcze raz
                                            życzę Wam i wszystkim forumowiczom ciepła i miłości, oraz atmosfery świąt -
                                            tych prawdziwych , ze wszystkimi ich ideałami, przesłaniami, na każdy dzień w
                                            roku.

                                            Pozdrawiam

                                            Rubia wymęczona- już świąteczna

                                            Ps.A rubia to po prostu blondynka po hiszpańsku, więc nie masz za co
                                            przepraszać ;-). Jeszcze jedno - z egoizmem też tak jest, ze każdy nosi go w
                                            sobie choć trochę. Jeśli chodzi o to, że ja bardziej sie ugięłam- dałam
                                            sprowokować- to może nawet dobrze- kobiecy charakter, temperament to
                                            przewiduje, a ja lubię byc kobieca...
                                            • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 24.12.05, 13:58
                                              ...Ponieważ czas Wigilijnej kolacji zbliża się wielkimi krokami, zapach
                                              pieczonego ciasta i świątecznych przysmaków przyjemnie łaskota nozdża...W
                                              związku z tym chciałem życzyć Wam wszystkiego najlepszego. Co najważniejsze dużo
                                              zdrowia i miłości, która jest pokarmem dla duszy i pozwala cieszyć się następnym
                                              dniem a także oddanych i wiernych przyjaciół, którzy nigdy Cię nie zawiodą i
                                              rodzinnego ciepła tak potrzebnego w rozpędzonej życiowej machinie...Niech te
                                              Święta przyniosą Wam wytchnienie, odpoczynek i siły do dalszego bytu...Oby
                                              spełniły się Wasze najskrytsze marzenia...Życze Wam tego z całego Serca...Paweł...

                                              PS: Rubio im więcej udzielasz sie słowem tym bardziej ciesze się, że powstał ten
                                              wątek...Uśmiecham się jak dziecko(choć dobiegam już ćwiartki)...Oczywiście słowa
                                              pozostają tylko posklejanymi literami, ale podziwiam Twój kunszt...Zyskałaś
                                              sobie fana ;-)Dziekuje za wszystko co zostało tu podane...Wykwintne to danie i
                                              muszę przyznać, że z wielka przyjemnością będe zaglądał do tej restauracji...

                                              PS2: Noelu Tobie również dziękuje, bowiem ukwieciłeś nasze skromne słowne
                                              potyczki...Mam nadzieje, że wątek przetrwa okres Świątecznego letargu i będzie
                                              okazja na dalsze wysiłki...

                                              Jeszcze jedno...Być może będzie nam dane spotkać sie kiedyś w
                                              Zaułku...Pozdrawiam serdecznie...a dla Rubci...buziak w poliko za wszystko :*

                                              ...pełen przemyśleń człowiek z zasadami...

                                              • yo_soy_rubia Re: A gdzie te kobiety...? 27.12.05, 17:47
                                                Halo! Panowie! Pobudka! Proszę już wstać od świątecznych stołów!
                                                No nie, żartowałam. Naturalnie wiem, że jesteście zapracowani, ale...
                                                Cóż, nie ukrywam, że i mnie miło tu było zagladać, aż nagle zaległa smutna
                                                cisza. Chciałam zapobiec powolnej śmierci tego wątku, więc piszę tyle tylko,
                                                ile na gorąco potrafię stworzyć, wymyśleć i tylko tak, jak potrafię najlepiej.
                                                A jeśli już jestem przy temacie moich umiejętności, to chciałam za piękne
                                                komplementy podziękować Pawłowi. Nie mam całkowitej pewności czy mi sie one
                                                należą. Wiem tylko tyle,że sprawa ładnego wysławiania sie, interesującego
                                                przekazywania swoich mysli i podawania ich jako strawy duchowej dla innych
                                                zawsze leżała mi na sercu. Język ojczysty i posługiwanie się nim uważam także
                                                za sztukę - sztukę wyjątkowo mi bliską i wartościową.Niestety także
                                                zamierającą, bo słowa zostają zastąpione burknięciami, półsłówkami
                                                i "dziwosłowami", a mowa - "nowomową". Czasem nie mogę słuchać, co mówi do mnie
                                                moja własna siostra, ale to pewnie dlatego, że dzieli nas przepaść wiekowa - 11
                                                lat - to już prawie następne pokolenie. Hmm...
                                                Ufff...znów się zagalopowałam - czy ktoś już zauwazył, że jestem rasową gadułą?
                                                W każdym razie nie uważam się za mistrza mowy polskiej, ale zawsze dbam, aby w
                                                tej mojej "literackiej restauracji" były dania smaczne, zdrowe i elegancko
                                                podane.
                                                ;-)
                                                Ciepło, poświątecznie pozdrawiam i zapraszam do dalszej rozmowy

                                                bardzo roześmiana dziś Rubia
                                                • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 27.12.05, 21:42
                                                  Dobry wieczor! Świąteczne stoły..cóż za roskosz...Niestety w tym roku mnie
                                                  omineła...Przyczyna prozaiczna...ząb :/ Niestety ten wybryk mojego ciała
                                                  spowodował ogólne znieczulenie literoklejne...
                                                  ...Chociaż...
                                                  Musze przyznać, że wydarzył się pewien fakt odnoszący się bezpośrednio do
                                                  pierwotnego tematu..."Reborn"...jak Fenix z popiołów...Taka swoista
                                                  niespodziewajka, czarująca, zakręcona, jak ta latarnia dla zbłądzonego
                                                  okrętu...światełko nadzieji...:) a przy tym tak dobrze znana...
                                                  Do tego "Cafe from..." okazuję się odgrywać tu niebanalną role...a "Sukaoff"
                                                  stało się spoiwem całości. Takie chwile pozwalają mi wierzyć w dinozaury :)

                                                  ...pełen wiary, miłości(do świata:D) i nadzieji...obolały Zyzy....
                                                • Gość: noel Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.trustnet.pl 28.12.05, 19:39
                                                  I ja rowniez ciesze sie, ze Was i widze, i czytam, i nie analizuje, bo mi sie
                                                  nie chce. I to nawet nie przez Swieta i cala aure z nimi zwiazana, ale
                                                  najzwyczajniej w swiecie przez nieumiarkowanie w piciu.. Mam najnormalniejszego
                                                  kaca po wczorajszym spotkaniu ze znajomymi ze studiow. To juz czwarte Swieta po
                                                  skonczeniu studiow, czwarta nieklamana miedzyswiateczna radosc na ich widok i
                                                  chyba jakas stotrzydziestasiodma calonocna rozmowa o wszystkim - od przepisu na
                                                  koguta po burgundzku, poprzez analize lokalnego rynku pracy, wrazenia po
                                                  kolejnym przesluchaniu korespondencji klasowej kaczmarskiego, refleksji na
                                                  temat zachlystania sie kobiecoscia, ..., az po radosny belkot pijanych
                                                  pseudointelektualistow :). A teraz dopijam szklanke mocno schlodzonego alkoholu
                                                  w nadziei, ze moze w koncu radio bis czyms mnie tego wieczora mile zaskoczy.
                                                  pozdrawiam cieplo
                                                  • Gość: lilu Re: A gdzie te kobiety...? IP: 212.87.229.* 28.12.05, 21:20
                                                    Ależ miło wrócić do tego postu. Powrót kolejny i równie zaskakujący. Uroczo się
                                                    Was czyta!!! Droga Rubio, Pawle i Noelu. Zabawny wątek. Kiedy tu wchodze to tak
                                                    jak gdybym przenosiła się do innej bajki. Moje gratulacje. Jestem z Wami od
                                                    początku ale tylko biernie się przysłuchuje. Jestem leniwa z natury i sam fakt,
                                                    że tu pisze z mojej strony jest niebywałym wyzwaniem i przełamaniem własnych
                                                    zachamowań. Tak trzymajcie. Kiedy pierwszy raz tu zajrzałam - to z czystej
                                                    ciekawości chciałam zerknąć czy faktycznie sa te Kobiety? Bo co do facetów to
                                                    miałam spore wątpliwości (i nadal je mam), ale Rubia mnie totalnie zaskoczyła!
                                                    cóż za bystrość w wysławianiu się, przenilkiwe dostrzeganie i wiązanie pewnych
                                                    faktów, to nie gadulstwo. Ty (przepraszam za poufałość) jesteś naprawde fajną
                                                    dziewczyną. GRTULUJE
                                                    Pozdrawiam wszystkich i zachęcam do dalszego przelewania swych myśli,
                                                    spostrzeżeń i odczuć. Pa
                                                  • yo_soy_rubia Re: A gdzie te kobiety...? 28.12.05, 22:45
                                                    Lilu, jakże miło jest usyszeć-przeczytac takie słowa od Ciebie-kobiety.
                                                    Przyznam, że nie spodziewałam się pochwał ze strony Pań - choć własciwie nie
                                                    wiem, dlaczego... :-) Cieszę się, że uwazasz mnie za fajną dziewczynę. Muszę
                                                    Wam powiedziec, ze czasem czuje się nawet trochę zawstydzona ... Ale nie mówmy
                                                    o mnie, bo to nie o mnie wątek.
                                                    Drodzy moi! Bardzo chciałabym, żeby ta "inna bajka" stała sie z czasem
                                                    rzeczywistością, żeby miedzy ludźmi padało wiecej przemyślanych słów, więcej
                                                    serdeczności dało się odczuć w kontraktach, żeby prawdziwa kultura - słowa i
                                                    nie tylko - przestała być nam obca. Myślę, ze to nie mrzonka, nie utopia, lecz
                                                    mozliwe do zrealizowania marzenie. Nie chodzi mi o naprawianie Świata, ale o
                                                    pozytywne emocje, o zamianę wszelkiej energii na jedną - pozytywną. Trzeba
                                                    tylko chcieć i zacząć od...siebie.
                                                    Miła lilu, nie musisz wątpić w męski ród. Wielu jest tych prawdziwych mężczyzn-
                                                    nie pospolitych macho, nie brutali, nie mięśniaków, czy żelusiów - wiele jest
                                                    prawdziwych skarbów, tylko trzeba umiec odkryć te cudowności, znaleźć ich
                                                    między nowoczesno-sztucznymi "modelami", a jeszcze dodatkowo umieć z nich
                                                    wydobyc te dobre cechy. Często bowiem bywa tak, że i oni w sobie ich nie
                                                    dostrzegają, często się ich wstydzą, często je gubią. Mężczyźni też mogą być
                                                    zagubieni, ale kiedy szyja-kobieta wskaże kierunek, głowa-mężczyzna rozejrzy
                                                    się, przemyśli i dalej już poprowadzi.
                                                    Panowie, Wy tez nie zapominajcie, że liczymy na Was.
                                                    Przesyłam Wam wszystkim moją pozytywną energię i moc uśmiechów.

                                                    Rubia-nadzieja
                                                  • Gość: noel Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.trustnet.pl 28.12.05, 23:31
                                                    o, to juz dwie inteligentne, elokwentne, nonkonformistyczne, troszke
                                                    nihilistyczne i sympatyczne - wydaje mi sie - Kobiety ;). Calkiem niezle, jak
                                                    na takie male prowincjonalne miasteczko! haha
                                                    A w nawiazaniu do tematu watku - jak najbardziej Prawdziwych kobiet jest wcale
                                                    nie tak malo, tylko ze rzeczywistosc wiele z nich ogranicza swoimi obecnymi
                                                    stereotypami. Potrzeba naprawde duzo sily i determinacji, zeby byc soba. To tak
                                                    jak ktos kiedys powiedzial, ze dawniej kobiety czerwienily sie, gdy sie
                                                    wstydzily, natomiast teraz wstydza sie, gdy sie czerwienia. Niestety... Ale,
                                                    jak slusznie zauwazyla Rubia, trzeba chciec i zaczac od siebie - bo wlasnie
                                                    tutaj lezy piekno Prawdziwych ludzi, w tym ze wymagaja od siebie, a nie od
                                                    innych...
                                                    Drogie Kobiety, a Wy nie zapominajcie, ze sa tacy wsrod nas, ktorzy wiedza, ze
                                                    najbardziej wrazliwa (wrecz erogenna) sfera u kobiety to jej dusza...

                                                    Hmmm i to by bylo tyle na dzisiaj
                                                  • Gość: lilu Re: A gdzie te kobiety...? IP: 212.87.229.* 29.12.05, 00:48
                                                    Rubo Jesteś jedną z nielicznych osób, ktora potrafi mnie rozbawić i wywołac
                                                    uśmiech na twarzy-zaznaczam, że wszystkie pozostałe znam osobiście a Ciebie
                                                    nie. No nieźle, nieźle.
                                                    Noelu Od jutra postaram się rozglądać jeszcze baczniej i pilniej( po raz
                                                    kolejny w moim krótkim życiu hi) oby owe jutro nie było dniem straconym. Co do
                                                    wszelkich wymagań wobec własnej osoby to zapewniam, że czasem więcej wymagam od
                                                    siebie samej niż od innych. Lata obserwacji, otaczającego świata, pozwalają mi
                                                    stwierdzić,że czasem wypadało by zwolnić, odpuścić i zapomnieć ale raz wpojone
                                                    zasady nie można tak od sobie nagle przekreślić i wyrzucić do kosza. Może za
                                                    dużo widze, słysze, czytam, a przecież jak to ktoś pięknie ujął "Czytanie
                                                    rozmiękcza umysł". Ale z kolei gdybym czytała tylko to, co mi każą, nigdy nie
                                                    odkryłabym tego, czego szukam( zaznaczam, że ciągle szukam i szukam i szukam).
                                                    Jest to nawet miłe uczucie. Kończe, pora na dobranocke, troszke się rozmarzyłam
                                                    a ciężko będzie zasnąć...a niedługo w drogę na poszukiwanie nieznanych ścieżek
                                                    w naszym życiu.

                                                    Śpijcie dobrze.

                                                  • parole11 Re: A gdzie te kobiety...? 29.12.05, 09:31
                                                    Kochani:)
                                                    Czytam Was i "serce mi rośnie"
                                                    piszcie........
                                                  • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 29.12.05, 14:40

                                                    ...Przyjemne to dla prowokatora doznanie, gdy wątek spełnia swe zamierzone
                                                    zadanie...

                                                    Słowa drogiej Rubii są bardzo właściwe i dotykają zamierzonego celu...Niestety
                                                    mam wrażenie, że tak epokowe przemiany nie są możliwe w rodzimym
                                                    społeczeństwie...Wynika to z naszej narodowej mentalności...Słowa "Polak
                                                    Polakowi wilkiem" są tragicznym proroctwem. Nie chcę siać defektyzmu, ale pewne
                                                    przywary, którymi jesteśmy obarczeni są bardzo trudne do pokonania...choć nie
                                                    niemożliwe! W końcu chcieć to móc...podobno...
                                                    Zmiany kulturowe musiałyby mieć miejsce u podstawy patologicznego
                                                    systemu...Kulture wynosimy z domu, niestety to pojęcie w przekonaniu większości
                                                    to tylko miejsce spania, jedzenia, względnej higieny, etc...Postępujące tempo
                                                    życia, szerzący się konsumpcjonizm i wyścig szczurów stanowią teraz
                                                    elementarz...Jeden przed drugim, lepszy, ładniejszy, bardziej kolorowy to
                                                    dzisiejsze wartości. Często ulegają tym wpływom także osoby lotne(Rubia ma
                                                    niestety racje) i dzieje się to często mimowolnie, pod wpływem
                                                    otoczenia...Eliminuje się jakość na rzecz ilości...Gdyby jeszcze znaczenie słowa
                                                    "dom" dało się odbudować...Niestety nasz chory system pogłębia społeczne
                                                    różnice...stąd mój ogólny pesymizm...

                                                    Co do tych dinozaurów to sytuacja jest analogiczna jak z tytułowymi kobietami...
                                                    Oni istnieją nie tylko na filmowym ekranie...Oni są wśród was...

                                                    ...The Truth Inside...



                                                  • Gość: noel Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.trustnet.pl 29.12.05, 17:29
                                                    a ja sie nie do konca zgadzam z tym sceptycyzmem. moim skromnym zdaniem tutaj
                                                    niekoniecznie chodzi o przywary, tutaj niekoniecznie chodzi o polakow, czy o
                                                    patologiczny system. przyczyn, ktore implikuja takie zachowania jest kilka,
                                                    chocby np. gwaltowny rozwoj technologii i jej ekspansywne wkraczanie w niemal
                                                    kazda sfere zycia - dzisiaj gdy pisze sie smsy, pisze sie maile, funkcjonuja
                                                    fora - malo kto wysyla tradycyjne listy, malo kto czuje zapach zapisanej piorem
                                                    papeterii, malo kto z wyczekiwaniem wyglada listonosza. i choc to moze
                                                    trywialny przyklad, to on niestety ma przelozenie na wiele innych.
                                                    znam wielu ludzi dla ktorych dom, to cieplo, to miejsce, do ktorego sie wraca
                                                    po meczacym dniu ze zmeczonym usmiechem radosci.
                                                    i znam wielu ludzi nieulegajacych trendom.
                                                    wystarczy przyjzec sie chocby temu watkowi - lilu, ktora do wczoraj "tylko
                                                    biernie sie przysluchiwala", czy parole11, ktorej (bo domniemuje, ze to
                                                    kobieta) "serce rosnie"... Ludzie zbyt rzadko ze soba rozmawiaja, ludzie zbyt
                                                    rzadko sie nawzajem sluchaja... A jednoczesnie - jak my tutaj - ludzie zbyt
                                                    duzo mowia, bo mowic jest latwo, bo mowic jest prosto, bo mowic mozna madrze,
                                                    bo slowa bardzo szybko i latwo trafiaja do odborcow. ale co z tego? to tylko
                                                    slowa. tylko slowa... nie slowa, ale czyny nas okreslaja. nie slowa, ale czyny
                                                    o nas swiadcza. co z tego, ze pisze tutaj posty - nie wazne czy bardziej czy
                                                    mniej sensowne - jesli mialbym wylaczyc komputer, wyjsc do ludzi i zachowywac
                                                    sie inaczej... moznaby powiedziec, ze chodzi o harmonie serca i rozumu. pewnie
                                                    ze tak, ale tutaj rowniez potrzeba odwagi by byc soba i nie bac sie wyrazac
                                                    swojego wlasnego, niewyczytanego, niezaslyszanego zdania. jakiekolwiek by ono
                                                    nie bylo...
                                                    W ludziach jest duzy potencjal i nieokielznane mozliwosci, tylko oni sami musza
                                                    w to uwierzyc. oni sami musza to zrozumiec - zrozumiec a nie tylko wiedziec...
                                                    ja kiedys zrozumialem
                                                  • Gość: lilu Re: A gdzie te kobiety...? IP: 212.87.229.* 29.12.05, 19:06
                                                    Gratuluje Ci noelu, że nie tylko wiesz a już rozumiesz. Ważne, że jesteś już na
                                                    tym etapie i że jesteś świadomy własnych racji. Z przykrością musze stwierdzić,
                                                    iż ugrzęzłam na tym pierwszym etapie. I na razie tam tkwie. Nie wiem czemu.
                                                    Może jestem za słaba aby walczyć o swoje...czasem kiedy próbuje wyrwać się z
                                                    tych więzów zawsze znajdzie się ktoś kto podetnie mi skrzydła. Wtedy bolesne
                                                    upadki na bezlitosną ziemię(czyt. rzeczywistość) bolą okrutnie.
                                                    Ale zgadzam się z Tobą co do pierwszej części Twojej wypowiedzi( przywary
                                                    Polaków, pospolite slogany, uleganie trendom itp.) mówimy zdecydowane Nie (hi
                                                    jak hasło przedwyborcze-dziwne skojarzenie).

                                                    Ale, ale na pewno nie od dziś ani od wczoraj nie patrze na życie z założoną
                                                    nogą na noge.
                                                    A "system" ?? Nie można biernie się przyglądać ale mówić, krzyczeć i walczyć o
                                                    swoje.
                                                    Drogi zyzyzyryksy zapomnij, że Polak Polakowi wilkiem a częściej powtarzaj
                                                    CHCIEĆ TO MÓC- i nie żadne podobno.
                                                    Czasem myśle, że nie nadaje się do tej epoki, kraju... ale pewnie wielu czuje
                                                    podobnie. Wielka szkoda ale może w innym wcieleniu.
                                                    Tak odbiegając od tematu - co do pozytywnej energii i przekazywaniu jej całemu
                                                    światu, ale i zarówno jej pozyskiwania - polecam książkę "Niebiańskie
                                                    proroctwo" James Redfield. Dziwna, ale pozostawiła we mnie niesamowite wrażenie
                                                    pomimo juz kilku lat kiedy wpadła w moje ręce , jej to już prawie 10 latek . Do
                                                    dziś dnia kiedy wracam do domu (zaznaczam do swojego prawdziwego rodzinnego a
                                                    nie miejsca gdzie rzuciło mnie życie), idąc zamykam oczy, czuje lekki powiew
                                                    wiatru muskający delikatnie skóre. Słysze śpiew i szczebiot ptaków, zapach
                                                    kwiatów i swieżo skoszonej trawy. Doprawdy inna bajka. Otwieram oczy a zieleń
                                                    drzew wdziera się do mojej głowy, ciała i duszy. I tak do następnego razu. To
                                                    dzięki niej inaczej patrze na świat.
                                                    Przeczytajcie tę ksiązke, a każdy kamień, każde szkiełko dostarczą wam tyle
                                                    radości i uśmiechu, że już wam zazdroszcze. Ach...
                                                    Do uroczej Rubi - po wczorajszym wywołaniu uśmiechu na mej twarzy, mimo późnej
                                                    pory kiedy kładłam sie spać (ok. 2.00) dziwne ale za oknem tak pięknie śpiewały
                                                    ptaki,że pomimo zmęczenia nie chciałam spać ale trwać w tym transie. Błogo.
                                                    Dziwne środek nocy, zima, śnieg, mróz i ten śpiew - ciekawe czemu wcześniej ich
                                                    nie słyszałam pewnie mieszkają gdzieś na pobliskim drzewie. Może i dziś mały
                                                    koncercik.
                                                    Ps. Chyba odbiegamy od tematu.

                                                    Trzeba żyć, a nie tylko istnieć.
                                                  • Gość: noel Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.trustnet.pl 30.12.05, 23:15
                                                    a ja lubie ta drabinke. jest chociaz sama w sobie dosyc konstruktywna (wydaje
                                                    mi sie). chociaz dzisiaj juz sie niemal konczy, jest we mnie ogrom ciepla do
                                                    tego dnia... jutro sylwester, wieczor zakwitajacej w noc zabawy, nieskrepowania
                                                    i swobody (hmmm chyba nie tylko myslowej). oby byl jak co roku udany -
                                                    wszystkim Wam zycze...
                                                    jako ze traci cieplo moja jasna pelna warka, postaram sie strescic z zyczeniami
                                                    noworocznymi (n celowo z malej, bo nie mam jakos zbyt duzego szacunku do
                                                    kolejnej cyferki przed liczba cytowana z kobiecej metryki :)). Czego mozna Wam
                                                    zyczyc?... sprobuje na 2 sposoby - niech kazdy dobierze cos dla siebie,
                                                    zdyskryminuje jeden, zaneguje oba, badz - wybaczcie ten kolokwializm - zakmini
                                                    na swoj sposob...
                                                    po pierwsze, zycze tego czego jeszcze Wam nikt w tym roku nie zyczyl - sami
                                                    wiecie najlepiej...
                                                    po drugie, zycze tego czego juz Wam zyczono - nie z niecheci pokuszenia sie o
                                                    cos oryginalniejszego, lecz z prostoty obiektywnego rozumowania...
                                                    aha, i po trzecie - zycze Wam, zebyscie ulegali pokusom, bo tak naprawde to one
                                                    w sposob relatywny napedzaja nasza bytnosc......

                                                    ...zdecydowanie piwny smak...
                                                  • yo_soy_rubia Re: A gdzie te kobiety...? 01.01.06, 17:11
                                                    Witam Was w Nowym Roku 2006!! Czyż to nie wspaniałe, ze mamy przed sobą nowe
                                                    możliwości, nowe karty do zapisania, nowe radości i nowe siły, by walczyć ze
                                                    smutkami. Ja przynajmniej tak odbieram ten moment rozpoczęcia kolejnego roku.
                                                    Dlatego Wam chciałabym zyczyć ...optymizmu, nadziei, odwagi i energii do
                                                    realizowania marzen swoich i celów.
                                                    Noworocznie i serdecznie Was ściskam- po "hamerykańsku"- hugs & kisses

                                                    roztańczona sylvestrovo Rubia

                                                    Ps. Napiszcie, jak udała się Wam zabawa w tę szczególną noc. Moja była jak w
                                                    filmie "Gorączka sobotniej nocy" , albo "Dirty dancing" - och, chętnie bym
                                                    powtórzyła te szaleństwa parkietowe!!
                                                  • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 06.01.06, 13:16
                                                    Witam serdecznie w nowym roku...bardzo spóźniony...Mam nadzieje,że wątek jeszcze
                                                    nie umarł...
                                                    Sylwester...mój przynajmniej był nietypowy...Powiedzmy, że towarzystwo było
                                                    zróżnicowane wiekowo, ale nie przeszkodziło nam to w swobodnej konwersacji i
                                                    postępującej wraz z nią relaksacji...Miło, wytwornie, z polotem...potem lekki
                                                    "dżajf"...słowem udało się, mimo że nie było górskiego powiewu...
                                                    Hmmm...szkoda tylko, że w poniedziałek powitało mnie znajome nudne biuro...
                                                    Czuje, że systematycznie tam umieram...Polot i fantazje zastąpiła
                                                    rutyna(niestety kompania taka a nie inna). Niewątpliwie nie chce się tam utopić
                                                    na dobre i to jest moje pierwsze wyzwanie na ten rok...
                                                    Korzystając z okazji również chciałbym wam życzyć na ten rok...samych miłych
                                                    akcentów, zmian na lepsze, blasków, ciepłych słonecznych promieni, dużo uśmiechu
                                                    i zadowolenia z życia. A tym najważniejszym czego wam i sobie życze jest
                                                    miłość...bo miłość wszystko zawsze rozwiązuje...w każdej dziedzinie życia...

                                                    ...pragnę?...nie nic pragnę...wszystko - w jedność dąże...
                                                  • Gość: noel Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.trustnet.pl 03.01.06, 01:11
                                                    Dobry wieczor. Jakos zaginal ten watek posrod masy innych... Mniemam, ze to
                                                    fascynacja minionym rokiem spowodowala chwilowe zapomnienie :)
                                                    Tak czy owak juz pora na pobudke!

                                                    Nowy rok, nowe wyzwania, nowe nadzieje, nowe ambicje, nowe cele, nowe usmiechy,
                                                    nowe spojrzenia, nowe znajomosci, nowy sklad wlokniarza, nowe seriale w tv,
                                                    nowe dziury w jezdniach, nowe uchwaly, nowe zmarszczki, nowe kolezanki w pracy
                                                    (haha pobozne zyczenia), nowe sznurowadla, nowe platki sniegu...
                                                    ale watek stary. i dobrze, bo oparty na starych pogladach. a moze juz sie cos
                                                    zmienilo?

                                                    P.S. w odpowiedzi na zapytanie rubii o sylwester - kameralnie, z sympatycznymi
                                                    ludzmi, w nastrojowej atmosferze, z usmiechem na twarzy, z kieliszkiem
                                                    szampana, z postanowieniem rzucenia palenia, z uczuciem, ze ktos musi czasami
                                                    dzwigac na barkach bezmiar ludzkiej glupoty.

                                                    pozdrawiam w pierwszy wtorek 2006 roku
                    • yo_soy_rubia Re: A gdzie te kobiety...? 16.12.05, 00:05
                      A to powietrze górskie... to specjalnie dla Ciebie ...z Zakopanego

                      transport by Rubia
                • yo_soy_rubia Re: A gdzie te kobiety...? 15.12.05, 01:07
                  zyzyzyryksy napisał:
                  > Przyznam się jednak, że ciągle marzy mi się Zakopiańskie Cafe Piano...ten
                  jakże
                  > wspaniały aromat grzanego wina w filigranowym dzbanuszku od lat podawany w ten
                  > sam sposób...Może dlatego tak mi go brak, że właśnie tam w prozaiczny sposób
                  > udało się wpaść na duży cel...wspaniałą "tą" kobiete...

                  To wszystko "przez" wspomnienia - teraz Cafe Piano bedzie Ci się kojarzyło z
                  tamtą kobietą, z czymś miłym , albo wręcz mistycznym. Tak będzie, dopóki inna
                  kobieta i inne miejsce nie przytłumią tamtego obrazu w Twoich myślach. a
                  wyobraź sobie, że Teatr from Poland to też... Cafe (bo taka jest pełna nazwa)

                  Pozdrawiam i życzę miłego oczekiwania na ekpolorację. Tylko (przepraszam, to
                  już z mojej strony bedzie zaczepianie i trochę czepianie się, ale...), czy nie
                  milej byłoby Ci poznawać,słuchać i przyglądać się.

                  Jeśli się wybierzesz na jeden z tych koncertów(polecam sobotę, bo obawiam się,
                  że następnego wieczoru głos nie będzie brzmiał już tak czysto)- daj jakoś znać,
                  że Ty - to Ty

                  Rubia zatopiona we wspomnieniach
                  • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 15.12.05, 15:55
                    ...Wspomnienia...Nie do końca jest to strzał trafny, bowiem ilekroć bywam w
                    Z(staram się tak często jak moge) zaglądam do Piano nie obciążony jej widokiem
                    ...Tamta kobieta...teraz już żona(nie moja)...faktycznie wniosła w moje życie
                    bardzo wiele(rzekłbym tak wiele w tak niewiele)...to jednak stare dzieje
                    ;)...Jej obraz, faktycznie jest swoistym wzorcem kobiety, kochanki,
                    partnerki...jednak nie przysłania mi teraźniejszości...
                    Tu moje myśli spowija szara mgła bezbarwnego frontu po którym błądze...Niefart
                    to łagodne określenie kolejnych pomyłek(tylko proszę nie doszukiwać się ilości
                    niebotycznych)...Częstochowa?
                    Wymieniony sposób odkrywania jest trafny...tymczasem ZZZ anonimowy...być może
                    niebawem widz i słuchacz...
            • Gość: yo_soy_roja Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 19:05
              hej, a gdzie ten Dast?
              • Gość: <-> Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.my.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 23:04
                www.czestochowa.wita.pl/katalog.php?action=opis&id=28&p=lokale&PHPSESSID=eb67a7839a48d08b28d476573e8115a7
              • yo_soy_rubia Re: A gdzie te kobiety...? 15.12.05, 00:06
                DAST to klub bilardowy naprzeciwko dworca PKP
                zapraszam

                Rubia (oryginalna, nie podrabiana ;-) )
                • Gość: <-> Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.my.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.05, 10:08
                  I po pisowni sadze, ze sympatyczna :)
                  • Gość: STUDENT Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.t15.ds.pwr.wroc.pl 16.12.05, 00:03
                    najlepsze laski to wyjezdzaja z Czewy:) wiem bo je w moim ``nowym`` miescie
                    spotykam :) the best :) ale co powiem to powiem ale czestochowianki sa
                    najsliczniejsze....powazka
      • qmar Re: A gdzie te kobiety...? 23.01.06, 22:51
        ... w kościele? :>
    • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 18.12.05, 09:50
      ...uwielbiam ją jaka jest, uwielbiam gdy śmieje się...jestem tylko obserwatorem,
      czekam na właściwy moment...
      • inna-bajka Re: A gdzie te kobiety...? 18.12.05, 11:12
        Niewątpliwie nie sposób nie zatrzymać sie nad Twoim postem, ale im bardziej go
        czytam tym bardziej śmiem twierdzić, że był on bardziej próbą zmuszenia nas do
        refleksji, niż pytaniem.
        A kilka wypowiedzi w nim zawartych tylko potwierdzaja moją tezę na temat tego
        miasta. Albo kasa, albo pseudointelektualizm :-(
        Życzę powodzenia i zmiane forum, tu się można tylko załamać poziomem :-(
        • Gość: Paweł A do której grupy Ty się zaliczasz ? IP: *.21.pl / *.21.pl 18.12.05, 12:03
          Napisałaś:
          > A kilka wypowiedzi w nim zawartych tylko potwierdzaja moją tezę na temat tego
          > miasta. Albo kasa, albo pseudointelektualizm :-(

          Do której grupy Ty przynależysz ?

          • inna-bajka Re: A do której grupy Ty się zaliczasz ? 18.12.05, 12:06
            A Twoją wypowiedź mam traktować jak wołanie nożyczek ?
            Napisałam KILKA wypowiedzi, a nie wszystkie.
            • Gość: Paweł Re: A do której grupy Ty się zaliczasz ? IP: *.21.pl / *.21.pl 18.12.05, 12:16
              Napisałaś wyraźnie:
              > A kilka wypowiedzi w nim zawartych tylko potwierdzaja moją tezę na temat tego
              > miasta. Albo kasa, albo pseudointelektualizm :-(

              Chodzi mi o Twoją tezę na temat miasta, a nie o kilka wypowiedzi. Wyrażenie "albo cośtam, albo cośtam" określa jednoznacznie, że nie ma innych możliwości (o których IMHO należało by wspomnieć. Ja mam jak najbardziej negatywne zdanie o całym naszym społeczeństwie (Częstochowa wypada IMHO wcale nienajgorzej na tle wielu innych, nawet większych miast: Lublin, Łódź, Szczecin, Rzeszów), jednak zawsze podkreślam, że jest grupa ludzi, która wybija się ponad pewien schemat. Uważam, że tego wymaga szacunek do tych właśnie ludzi. Jeśli będziemy wszystkich traktować tak samo (jedna z największych bzdur wpajanym nam od dzieciństwa), to faktycznie często nie warto być kimś wyjątkowym, uczciwym i w ogóle pozytywnym.
              • inna-bajka Re: A do której grupy Ty się zaliczasz ? 29.12.05, 10:07
                Osobiście uważam, że wszelkie naprawy tego świata zawsze należy zaczynać od
                siebie, a potem to już jakoś pójdzie. Dobry humor, uprzejmość, życzliwość, czy
                zwykły szacunek dla innych potrafi sie udzielać. Z doświadczenia wiem, że
                zachowując spoków w stosunku do zdenerwowanych i uprzejmość dla nieuprzejmych,
                działa dość skutecznie. Stara prawda agresja rodzi agresję, jest w 100 %
                zauważalna.
                A generalizowanie ? Masz rację, tu troszkę przesadziłam, ale uważam, że większy
                procent nieuprzejości występuje w Częstochowie niż w Lublinie.
        • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 18.12.05, 12:11
          Witaj bajko...niestety na wiele rzeczy w swoim życiu nie mamy wpływu...Faktem
          jest, że postawione pytanie nie tyczyło się bezpośrednio lokalizacji
          fizycznej...Takie tory obrał jednak ten post...Przynajmniej nakreślone zostały
          tutejsze miejsca wolnomyślicielstwa damsko - męskiego...Refleksja, która
          nasunęła mi się w związku z tym zapytaniem sięga jednak faktycznie dalej...Nie
          ogranicza się to tylko do Częstochowy(choć z racji dramatycznie niskiego poziomu
          kultury banał rozsiał się tu wielką mocą)...Myśl przewodnia brnie raczej w
          kierunku ogólnego upadku wartości i zwyczajów...postępującego szerzenia się
          prostoty. Oczywiście nie generalizuje, jednak Polska młodzież(a co za tym idzie
          wspomniane kobiety) ubożeje...Zatracamy się w poszukiwaniu płytkich podniet,
          gonimy za wartością materialną, pryzmat szczęscia postrzegamy ilością...A gdzie
          tu jakość, gdzie subtelne detale?...To jest wyraz mojego buntu i
          sprzeciwu...Bajko a także Ty Rubio...dzięki za promyk nadzieji...
          • inna-bajka Re: A gdzie te kobiety...? 29.12.05, 10:14
            Ciekawe czy promyczki nie zaginą w tej szaro różowej masie "kultury" masowej.
            Prawda, że diabeł tkwi w szczegółach i detalach, potwierdza tylko tezę, że
            obecny świat robi się płaski tracąc swoją wielowymiarowość. Świat, który
            tworzymy my sami i nie robimy nic by było inaczej. Dlatego, przynajmiej ja,
            staram się nie tracić kontaktu z luźmi ze studiów, bo udaje nam się kontynuować
            ideały i wartości, którymi żyliśmy kiedyś. Znajomości z pracy, są już bardziej
            przyziemne, choć ostatnio ostro przacuję nad tym by wyrwać kilka osób do teatru.
    • Gość: ;) Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 19:48
      A piękne kobiety pracują np. w kawiarni "secesje" :)
      • Gość: m Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.man.czest.pl 29.12.05, 11:11
        A gdzież ta kawiarnia "secesje" się mieści ?
    • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 29.12.05, 14:42
      Proponuje zacząć nową drabinke :)
      • Gość: seba Re: A gdzie te kobiety...? IP: 212.203.133.* 29.12.05, 14:43
        Nudzimy się?
        Ech..
        • parole11 Re: A gdzie te kobiety...? 30.12.05, 14:51
          Nie.....Czekamy na pług żeby z pracy wyjechać:)
          Szczęśliwego Nowego Roku :)
          • Gość: //seba Re: A gdzie te kobiety...? IP: 212.203.133.* 30.12.05, 14:54
            > Nie.....Czekamy na pług żeby z pracy wyjechać:)
            Powiedz gdzie to Cię odśnieżę ;)

            > Szczęśliwego Nowego Roku :)
            No tak. Szczęśliwego
          • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 30.12.05, 14:55
            Ja niestety kwitne do 17...no mercy...
            Ale czas na uwolnienie...
            Również wszystkim życze Szczęśliwego Nowego Roku...Oby był lepszy niż ten, który
            się kończy...:-)
            Pozdrawiam serdecznie "moich" aktywistów...
            • parole11 Re: A gdzie te kobiety...? 30.12.05, 19:26
              Z pracy udało się wyjechać ale pod blok....niestety nie dało się dojechać:)
              Ale nie ma tego złego , spacerek w takiej scenerii z perspektywą jutrzejszego
              wylegiwania się"do bólu".....mniam.Samochód nie nówka , może jeszcze jutro
              będzie tam stał....a może nie.....
    • Gość: noel Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.trustnet.pl 14.01.06, 18:37
      tydzien czasu mnie nie bylo, a tutaj nic nie zmienilo sie...

      czyzby braklo tematow? moze ochoty? alboscie zapomnieli moze o watku?

      tak czy inaczej wczoraj dobitnie przekonalem sie, odwiedzajac 3/4 srodmiejskich
      lokali czestochowskich, ze tytulowych kobiet tam nie ma. w gaszczu dajcych sie
      sprowokowac na trywialne i infantylne metody dziewczat, tylko jedna okazala sie
      myslec - barmanka z jednego z lokali na bc. czyz to nie urocze? do calej reszty
      chcialoby sie rzec "bylbym tobie trubadurem, lecz ty wolisz z calych chorem" -
      wybaczcie za ten cytat, ale wlasnie on mi przyszedl na mysl w ferworze
      wczorajszej wedrowki...

      a na dzisiejszy wieczor przygotowuje sobie wlasnie zeberka w sosie koperkowym,
      ktore - mam nadzieje - przyjemnie wkomponuja sie w seans 'amorres perros'

      pozdrawiam
      • Gość: anka Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.com.pl 14.01.06, 20:57
        ciekawe czy "prowokujesz" dziewczyny równie dobrze jak piszesz?
        bo nie powiem nieźle ( zaznaczam - nie dotyczy to tylko tej wypowiedzi)
        może twe zaczepki były jednak zbyt trywialne i banalne
        ciekawa jestem jakich metod używają teraz prawdziwi faceci
        i ciekawe czy w realnej sytuacji potrafiłbyś zwrócić na siebie uwage
        (przynajmniej moją bo tutaj udało ci się)

        Smacznego [a co to już nadrabiamy koperkiem] Miłego wieczoru ,))

        Ps. Bardzo ciekawy wątek. Trwajcie. Pa
        • Gość: noel Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.trustnet.pl 14.01.06, 23:40
          moje zaczepki w kilku przypadkach celowo byly banalne - w tym tkwila prowokacja.
          jesli dziewczyna reaguje banalnie na banalne zaczepki jest niestety zazwyczaj
          banalna. przykro mi to stwierdzic, ale taka jest prawda...
          nie wiem jakich metod uzywaja teraz "prawdziwi faceci" (domniemuje, ze masz na
          mysli tych normalnych, ktorzy nie traca plastikiem?). a jesli chodzi o zwrocenie
          na siebie uwagi w realnej sytuacji - uwierz mi, potrafie.

          koperkiem nadrabiam tylko walory smakowe (poki co) i mocno go polecam, zwlaszcza
          w kontekscie tego filmu

          pozdrawiam z apetytem

          P.S. dlaczego trwajcie, a nie trwajmy?
          • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 15.01.06, 10:18
            Witam szanownych forumowiczów...Dziekuje Noelu, że wskrzesiłeś umarłego...
            Mnie nasunęła się głębsza refleksja dotycząca obecnych kobiet i
            mężczyzn...Problemem naszych czasów stał się czas. Prędkość jest wszędzie - na
            ulicy, w domu, w pracy, w kontaktach międzyludzkich...Każdy gna do przodu nie
            oglądając się za siebie...a czasem wystarczy zatrzymać się na chwile...Przez ten
            popęd nie potrafimy skupić się na wartości, która często jest tą unikalną chwilą...
            Poza tym ginie sztuka wyrafinowanego dialogu, ponieważ nie tak teraz postrzegane
            są walory. Niestety króluje powierzchowność...
            Hmmm...niestety mam wrażenie, że interesujące obiekty stają się naprawde
            unikatami i trafienie na takową Panią w ubogim kulturalnie światku
            częstochowskich "lokali" jest nie lada sztuką...Wystrczy zauważyć, że przeważnie
            forumowicze za lokal gdzie są sami "naj" uznają banalnego "Don Kichot'a"...To
            tylko teza, jednak statystyka nie kłamie...

            Pozdrawiam tą wyegzaltowaną mniejszość...
        • mala9923 Re: A gdzie te kobiety...? 15.01.06, 11:36
          Witajcie Forumowicze debatujący nad brakiem wartościowych kobiet!!!!A może mi
          ktoś powie, gdzie się podziali wartościowi, mądrzy mężczyźni???? Chodzą
          kanałami???Maskują się??? Gdzie ich można spotkać??? Gdzie są mężczyźni z
          którymi można podyskutować na wiele tematów???Normalni, zwykli....towarzysze
          doli i niedoli???
          • Gość: noel Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.trustnet.pl 16.01.06, 00:12
            wiesz, jestem zmeczony przejechanym dzisiaj niemal tysiacem kilometrow i nie
            rozwine poki co odpowiedzi...

            a gdzie?

            somewhere in between :-)
    • Gość: noel Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.trustnet.pl 19.01.06, 17:56
      niniejszym, na prosbe Lilu, swoje widzimisie, ku oczekiwaniom zniecierpliwionych
      i zniecheconych oraz dla calej rzeszy normalnych, wskrzeszam ten watek. i mam
      nadzieje, ze tak szybko nie upadnie. i ,azeby zawiazac dyspute, stawiam teze, ze
      tytulowe kobiety byly kiedys w kalimerze, ale wraz z jej koncem nie znalazly
      sobie nowego miejsca i slad po nich zaginal. nawet pobrudzeni chlopcy z planety
      solaris z wcisnietymi gleboko w spodnie koszulami nie sa w stanie trafic na ich
      slad.

      coz nam teraz pozostalo? chyba juz tylko przygarnac kropka

      pozdrawiam
      • Gość: edi Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.06, 18:05
        ...gdzie te kobiety???? Tu jestem :))))
        • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 20.01.06, 22:12
          Hmmm...Tu jesteśmy wszyscy i trwamy...Niestety życie odziera ze złudzeń każdego
          dnia...Chciałbym wskrzesić nieco podupadły wątek...urosła nam
          konkurencja(niskich lotów)...Rubia kompletnie zaginęła...Nie wiem co się
          stało...Gdzie jesteś droga Natalie...?

          ...Romeo must die...
          • parole11 Re: A gdzie te kobiety...? 23.01.06, 19:13
            cyt:
            będzie to , co musi być
            wsłuchaj się w pierwotny rytm
            zsynchronizuj z ziemią puls
            zdarzeń nie przyspieszy nic....
            • Gość: lilu Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.com.pl 23.01.06, 20:38
              a ja z innej beczki również cytat

              "Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi
              Bo nie jesteś sam
              Śpij, nocą śnij
              Niech zły sen cię nigdy więcej nie obudzi,
              Teraz śpij ..."

              Ps. ach jak mi Go brak
          • yo_soy_rubia Re: A gdzie te kobiety...? 23.01.06, 22:11
            Zaginęłam...? No tak, chyba zaginęłam, zatraciłam się w ...hmmm.. nie wiem czy
            przyznać się Wam do tego.. Przykro mi, że tak długo mnie tu nie było- ot,
            problemy techniczne. Ale obiecuję już od dzisiaj zaglądać częściej, a może
            nawet tak często jak kiedyś ;-) Bo stęskniłam się za Wami, drodzy "Współpiszący"

            Nie wymyślę dziś już chyba nic mądrego, ani nie nasuwa mi sie nic takiego
            (samoczynnie) na myśl- może to przez te mrozy- zamarzają mi zwoje mzgowe. Ale
            za to serce...och, serce mam bardzo gorące, mozna nawet powiedzieć, że
            podwójnie gorące...
            Jeśli komuś zimno, radzę aby szybko znalazł serce, do którego mógłby sie
            przytulić, albo nadzieję. Nadzieja jest cudownym odczuciem, cudowną ekspresją -
            nawet tak odważę się ja nazwać, która zachowuje zawsze najoptymalniejszą
            temperaturę, a kąciki ust same podnosza sie dzięki niej do góry- niczym słupek
            rtęci.

            pozdrawiam ciepło

            Rubia (za(bardzo))kochana
    • Gość: noel Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.trustnet.pl 24.01.06, 23:26
      watek, po tym jak sie ciekawie narodzil, ilosciowo dorastal, jakosciowo
      dojrzewal, refleksyjnie sie wyciszal,w koncu najwyrazniej umiera smiercia
      naturalna. coz, taka kolej rzeczy...

      czy rozwinal w pelni swoje skrzydla? czy zrealizowal zamierzony cel? czy w swym
      niesymetrycznym ksztalcie znalazl odpowiednia czasoprzestrzen? czy...?

      nie mam pojecia, ale to i dobrze, bo wydaje mi sie, ze byl w swojej specyfice
      dosyc osobliwy. pobudzal, prowokowal, implikowal i mysle, z perspektywy, ze
      dobrze sie zachowal.

      tak czy inaczej, ciesze sie, ze kilka kobiet sklonil do jego konstruktywnej
      rozbudowy, wskutek czego okazalo sie, ze one istnieja, choc czasami tylko
      obserwuja - taki urok tych nietuzinkowych stworzen - majac natury dwie i
      chcialby, i boja sie. mam jednak nadzieje, ze jesli poza anonimowym,
      bezkrytycznym i pretensjonalnym internetem ktoras z nich - i tych aktywnych, i
      tych milczacych - spotkam, okaza sie niezleknione, naturalnie urocze, ujmujace,
      swiadome siebie samych, interesujace i dosc inteligentne... to chyba nie za
      duzo,prawda? :-)

      pozdrawiam

      P.S.
      a w kontekscie cytowanej nowej, odmienionej marylki i upadajacego niestety coraz
      nizej dzemu, dorzucam cytacik z tego, czego akurat w tym momencie slucham

      "A my nie chcemy uciekać stąd
      krzyczymy w szale wściekłości i pokory
      stanął w ogniu nasz wielki dom
      dom dla psychicznie i nerwowo chorych"

      i to by bylo na tyle
      • Gość: lilu Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.com.pl 25.01.06, 19:22
        jestem dzisiaj taka zakręcona,że az mi wstyd. pisałam do Was wcześniej ale co
        zrobilam sama nie wiem -ten pośpiech. a tak się wcześniej napisalam, wyjątko
        sporo jak na moje możliwości i co i co i "niechcąco" skasowalam głupio mi.
        ech nie warto. ogólnie wcześniej chodziło o to że ( hmm już nie pamiętam ale po
        krotce chce streśścić) ale ... ogolnie warto szukać, czekać i bacznie się
        rozglądać. wymienione walory owych niedoścignionych kobiet "gazel" pozwolilam
        sobie przeżucić na pole czysto męskich zalet i do czego doszłam? cóz dla mnie
        to jednak dużo za mało domyslam się że były to jednak jedne z nielicznych cech,
        ktore miałaby posiadac kobieta. widac taka natura kobiety wiecznie mało, mało,
        mało. [dziś u mnie dominujący repertuar to U2 ]. mogłabym tak długo ale w
        zasadzie chodzi o to by bacznie się przyglądać, nasluchiwać i wylowić z tego
        tłumu owy dar od losu i wielbic jak drogocenny kamień. troszke sie rozmarzylam
        i może to z byt filozoficzne podejscie do setna sprawy ale cóż pozostało mamy
        sięgac po zwykle szare kamienie? przecież jak pamiętam już od dziecka szukało
        się tylko tych najbardziej niepospolitych dośc już tego ileż można

        wierze że na każdego czeka ktoś jedyny i wyjątkowy ... powodzenia

        jak to miło że Rubia do nas zawitała ale jakaś taga rozmarzona (ależ jakie to
        cudowne) brak czasu zostaje usprawiedliwiony
        • Gość: li Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.com.pl 25.01.06, 20:33
          to znowu ja ale błędy jw juz nie będe dziś nic pisac prosze o wybaczenie
          zakręcona zakręcona

          Light My Way
        • yo_soy_rubia Re: A gdzie te kobiety...? 25.01.06, 22:07
          Ach lilu, za nic nie przepraszaj. Ja mam faktycznie mocno ograniczony teraz
          czas, ale zawsze chetnie tu wpadnę, wiec prosze- nie dajmy umrzec temu wątkowi
          (!).
          Masz racje kochana - trzeba i warto czekac i szukac, szukac w ludziach i
          wyłuskiwac te najpiękniejsze cechy jak perły (bo moga byc mocno zakamuflowane,
          oj mooocno). Ja mam to szczęście ogromne, ze znalazłam prawdziwą perłę, choć
          wiele osób jakoś nie dostrzega jej wyjatkowego blasku... Ale sama napisalaś, że
          ma być jedyny - no to jest!
          I to dlatego jestem taka rozmarzona ;-)
          Tobie moja droga życzę tego samego - a nadmieniam, że naczekac się musiałam
          wyjatkowo, uzbroić w wielka cierpliwość i zrozumieć mnóstwo rzeczy, o których
          wcześniej nie miałam pojęcia. I mówi się, że będzie, co ma być - a guzik!
          będzie to, na co sobie zasłużymy i wypracujemy!

          energii, cierpliwości i szczęscia dla wszystkich

          kobieca jak nigdy przedtem Rubia
          • Gość: lilu Re: A gdzie te kobiety...? IP: 212.87.229.* 25.01.06, 23:58
            łooooołłłłłłłłłł nic dodać ...
            • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 28.01.06, 10:04
              Czas by prowokator wznowił aktywność. W teorii wiemy już gdzie znależć nasze
              wspaniałe częstochowianki. Przyglądając sie tematyce na forum z szerszej
              perspektywy nie mogę się jednak oprzeć tezie, że tych osobliwych kobiet jest
              naprawde bardzo mało! Oczywiście forum to nie jest miarodajne, ponieważ niektóre
              istoty wogóle tutaj nie zaglądają. Statystycznie jednak liczba aktywistek tego
              postu w pewnym sensie obrazuje całokształt. Mało was prawdziwe kobiety!...pewnie
              tak jak i nas. Może słowo dinozaury nie jest właściwe, ale odnosze wrażenie, że
              Częstochowa jest jak mały skansen i wartościowe obiekty uciekają gdzieś daleko w
              poszukiwaniu światła. U nas tylko mrok. Poza tfP i kilkoma klubikami(np Pod
              Gruszą) brak jasnych punktów...Może ten dramat właśnie na tej scenie się
              rozgrywa? Może korelacja jakości i ilości połączona z panującym w większości
              lokali trendem(przyjść, wypić i pokazać się) jest kluczem? Jestem lokalnym
              patriotą, ale...coraz częściej mam ochote serwować się ucieczką...

              Iść, ciągle iść w stronę słońca
              W stronę słońca aż po horyzontu kres
              iść ciągle iść tak bez końca
              Witać jeden przebudzony właśnie dzień
              Wciąż witać go, jak nadziei dobry znak
              Z ufnością tą, z jaką pierwszą jasność odśpiewuje ptak

              • Gość: lilu Re: A gdzie te kobiety...? IP: 212.87.229.* 28.01.06, 10:43
                witam! dzis zaprzecze sama sobie - co do tych kobiet.
                być może nie uciekają z tego miasta czy nawet kraju (wyobraźcie sobie jaka
                baśniowa kraina musiala by być/lub jest tam dokąd one zmierzają -prawdziwy
                Eden), być może te prawdziwe nie siedzą przed kompem i nie stukają w klaiature.
                z pewnością Ci wyjątkowi zarówno kobiety jak i mężczyźni robią zupelnie inne
                rzeczy bardziej istotne, ludzkie. zajmują się domem, wspólnym przyrządzaniem
                przyjęć, spotkań z rodziną i znajomymi.wychowaniem dzieci , radosnymi zabawami
                na śniegu a potem gorace kakao przy rozpalonym kominku... itd. ci prawdziwi
                mają inne cele w zyciu nie zastanawiają sie nad nimi bowiem jest to wpisane w
                schemat zycia kazdego z nas. jest to czyms tak naturalnym, że nie trzeba o tym
                nikomu przypominać ani wpajać dawno ustalonych regół.

                fajnie z tym slońcem. u mnie dziś VANGELIS
                • Gość: noel Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.trustnet.pl 03.02.06, 16:23
                  troszke mnie, lilu, zaskoczylas, musze przyznac. aha,bylbym zapomnial - dzien
                  dobry wszystkim :-)
                  czymze jest wyjatkowosc? wyjatkowe kobiety, wyjatkowi mezczyzni, wyjatkowi ludzie..
                  a czym sa rzeczy bardziej istotne? dom, przyjecia, dzieci...

                  kazdy czlowiek, ktory niekiedy zatrzyma sie na chwile zadumy nad zyciem, nad
                  soba samym, nad innymi, ma takie chwile, gdy mysli ze jest inny, odmienny, moze
                  nawet wyjatkowy. odnosimy wrazenie, ze w potoku codziennosci jestesmy czasami
                  nierozumiani i wyobcowani. ale to nie jest tak, ze np. ktos kto nie ma jasno
                  okreslonego hobby czy ktos kto nie czytal ksiazek, ktorych nie wypada nie
                  przeczytac nie jest prawdziwy. zreszta okreslenia - prawdziwy, czy wyjatkowy sa
                  czasami uzywane na wyrost. ludzie sa zazwyczaj zwyczajni, choc czasami skrajnie
                  rozni. fajnie, jesli potrafia kogos ujac, zaintrygowac i super gdy to sie
                  odwzajemnia. trafiaja sie egocentrycy, ale i altruisci. nasz zachowania sa
                  uwarunkowane behawioralnie, ale i swiadomie. mozna by tak dalej wymieniac, ale
                  do czego zmierzam? ano do tego, ze moim zdaniem ludzie w wiekszosci sa zwyczajni
                  (no nawet prawdziwi;-) i robia rzeczy podobne. aha i rzeklbym, ze przed
                  komputerem siedza ci, ktorzy maja na to czas i sposobnosc, i ochote.
                  niestety musze juz sie zbierac do pracy, dlatego tutaj sie mysl urwie

                  P.S.
                  mam nadzieje, ze gdy wieczorem wrzuce grosik do grajacej maszyny i ustawie whole
                  lotta love, chocby dwie inne osoby usmiechna sie na riff tego kawalka
    • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 16.03.06, 22:52
      Drodzy forumowicze pamiętacie jeszcze ten wątek...? Chyba znalazlem tą Natalie
      Portman...Okazało sie, że mieszka tuż obok...:)
      • cleo83 Re: A gdzie te kobiety...? 17.03.06, 07:37
        moje gratulacje :)
        może teraz i inni uwierzą, że gdzieś jest ta nasza druga połówka...
        ja wierze, choć też jeszcze czekam na mojego księcia z bajki :)
      • Gość: lilu Re: zyzyzyryksy IP: *.com.pl 17.03.06, 07:50
        najciemniej pod latarnią. gratuluje i życze powodzenia

        DUŻO SŁOŃCA
    • Gość: Veesta Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.06, 08:51
      Hmmm, podejrzewam, ze te cudowne, urodziwe, inteligentne a
      zarazem tajemnicze Czestochowianki prowadza ciekawszy tryb zycie niz knajpy,
      lokale, dyskoteki itp ... Raczej ciezko w tych mijscach spotkac taka kobiete
      ale i takiego mezczyzne. tacy ludzie maja klasy i szacunek do samych siebie i
      przewaznie maja ambitniejsze zajecia niz siedzenie i saczenia piwa czy drinka w
      tlumie de facto na targu seksu, gdzie wszyscy sie sprzedaja i eksponuja swoje
      wdzieki ...
      Takie moje zdanie ...
      • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 17.03.06, 20:42
        Nie do końca podzielam Twoją opinie...Także tu istnieje dywersyfikacja. Każdy z
        nas potrzebuje czasem rozrywki na mniej lub bardziej lotnym poziomie. Na
        szczęscie rodzaj ludzki sam potrafi sie dopasować do odpowiedniego miejsca(z
        tego postu...Pod Gruszą, TfP, Skrzynka, FP, Biff...jest kilka miejsc gdzie można
        posączyć coś w towarzystwie tym sobie podobnym...).
        Pozostaje kwestia "klasy"...Tu także istnieje duża swoboda interpretacji...
    • yo_soy_rubia Re: A gdzie te kobiety...? 02.06.06, 14:32
      Kochani, niniejszym wskrzeszam wątek.Stęskniłam się za Wami - zyzyryksy, lilu,
      noel... Ciągle zastanawiam sie, gdzie się podzialiscie wszyscy; chetnie
      zobaczyłabym-przeczytałabym Was nie raz jeszcze i nie dwa. Dla mnie teraz zaczął
      się okres zaliczeń i egzaminów popluarnie zwany sesją ;-) Niemniej jednak
      obiecuję częo tu zaglądac i dopisywać parę zdań - o ile wena mnie nawiedzi i
      pozwoli na uwolnienie myśli. Proszę o jakieś sygnały- co u Was ciekawego,
      nieciekawego, wesołego, smutnego.... bądźmy znów razem - chociaz tak formuowo-
      to tez bardzo miłe jest...

      Pozdrowienia

      Rubia z poczuciem osamotnienia
      • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 02.06.06, 14:52
        ...Zyzy...

        ...człowiek zamyślony, mocno zdegustowany, z sinusoidalnym optymizmem...chwilowe
        widoki kobiet opatulonych słowem "jakieś"...ale to chwile...zyzy to także
        człowiek odmieniony postępującym czasem, nabytym doświadczeniem...dzieki
        Opiumrose uwolnił spętany umysł i stał się pseudo poetą-prozaikiem...Hmmm...może
        małe uzewnętrznienie...choć pewnie zostane oszkalowany...

        ...JA zamyślony...

        ...gdzie ukryto klucz burzy zmysłów? co zrobić by odnaleźć właściwą drogę,
        dokonać właściwego wyboru...sztuka codzienności...nierozłączny
        element...teraźniejszość poprzez pryzmat przeszłości wpływająca na
        przyszłość...to takie oczywiste a jednocześnie niepojęte...mechanizm tak różny w
        każdym JA...

        ...jaki wpływ JA ma na codzienny nurt wodospadu? w większości jesteśmy zależni
        od splotu okliczności...decyzje, ale to los rzuca pod stopy kamienie czyniąc z
        nas pozornych kreatorów...

        ...na ile więc JA stanowi o JA? ubezwłasnowolniona wolność...kolejne przypadki
        czy misternie wypełniany harmonogram? wiele filozofii jeszcze więcej teorii...

        ...magia przeznaczenia...kiedy wiemy, że jesteśmy u kresu poszukiwań? kiedy
        ostateczność jest tym finiszem? tak ciężko znaleźć rozwiązanie akceptowalne...

        "...Boże wiedzieć chce, czy wszystko ma napewno sens...
        Ty jedyny wiesz co komu z nas pisane jest..."

        ...moje zmysły spowija mgła zapytań...nie wiem jak mam definiować dalej mój
        świat...chciałbym mieć punkt zaczepienia...brodze płytką rzeką bez celu. wiosna
        i słońce jeszcze bardziej utwierdzają mnie w odczuciu pustki...nie wiem...to
        kołata w głowie...figure mam nakreśloną, ale jakże
        to wszystko odległe...mgła...na sobie czuje pręgi uciekającego
        czasu?...samotność zaczyna doskwierać...każdego dnia marze o
        zmianach...powtarzam sobie jutro...pojutrze...kiedyś...

        ...tocze mój głaz dalej i dalej...

        PS: Hmmm...tak poza tym Zyzy tworzy prace mgr:)...Rubia tymczasem wydawała się
        zapomnieć o nas tu i być szczęśliwa...czyżby strzał niecelny?
        • yo_soy_rubia Re: A gdzie te kobiety...? 02.06.06, 15:08
          Och, tylko nie strzelaj do mnie! a serio? Strzał celny, ale juz nieaktualny -
          Boże, strasznie się tu obnażamy! Ale cóż, artysta to taki duchowy
          exhibicjonista, trudno...
          Sprawdź poczte pracusiu...i na następny raz nie próbuj zgadywać, czy któs jest
          szczęśliwy i z daleka od.. tylko prowokuj do bycia szczęśliwym z...

          Znowu nas posadzą o publiczne ckliwe flirciarstwo, hihi...

          Rubia - puppet woman
          • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 02.06.06, 16:26
            ...Publicznośc stanowimy sami dla siebie...idąc Twoim tropem postanowiłem
            przenieść dalsze fragmenty na bardziej prywatne okna...
      • Gość: lilu Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.com.pl 02.06.06, 21:50
        witam witam ach jak uroczo
        jak tylko dostrzegłam to forum to buzia roześmiana jak u małego dziecka
        ale cudnie
        również się stęskniłam ojj okrutnie
        nie wiem ale mam dziwny sentyment do wielu osób, które zajrzały i pisały czasem
        tak urocze wywody
        (te mniej też)
        cóż u mnie? bez większych zmian i rewelacji ckni mi sie okrutne za cieplutkimi
        dniami, słonkiem, spacerami późną nocą znajomymi alejkami, zapachem kwiatów,
        śpiewem ptaków – dziwna jakaś nastała aura i ciężko mi sie do niej
        przyzwyczaić. mam nadzieje, że jednak nie będę musiała i nareszcie lato do nas
        zawita. A jeżeli nie ... to pewnie wyjadę choć na kilka dni tam gdzie nie
        narzekają na super pogodę-Grecja(mam nadzieje jeżeli wszystko się ułoży).
        cóż jeszcze ..? hhmmm zarażona fascynacją muzyki i tańca już od pewnego czasu
        wciąż chodzi mi po głowie aby sprostać odwadze, pokonać wrodzoną nieśmiałość i
        zapisać się na na jakiś malutki kursik tańca . Ale nie wiem czy takich
        dinozaurów jak ja przyjmują??? no nie wiem czy sie odważe?
        I jeszcze jedno co chce zrealizować a przynajmniej zacząć w ty roku -kurs
        włoskiego.
        czy podołam? czy nie spoczne na laurach i marzeniach? czas pokaże
        a na chwile obecną mam zamiar miło spędzić czas wraz ze znjomymi na nocy
        kulturalnej a więc do zobaczenia bowiem myśle że wielu z Was zawita

        niesamowitych wrażeń
      • Gość: noel Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.prio138.trustnet.pl 07.06.06, 00:47
        uroczo spojrzec na znajome twarze (czyt. posty, hosty, nicki, wyraziki - czy
        jakkolwiek by to jeszcze okreslic). i slowa te same, choc z malym zabarwieniem
        czerwcowej melancholii. i rozumowanie to samo, choc starsze o tych kilka
        miesiecy. i znow mam ochote cos tu napisac.
        zazdrosze Wam sesji, magisterium i greckiego tanca, ale z drugiej strony ciesze
        sie, ze egzaminy juz mam za soba, ze praca magisterska lezy gdzies zakurzona i
        ze nie bardzo gustuje w poludniowoeuropejskim sloncu...ale i tak Wam zazdroszcze:-)
        ciekawego najpewniej tylez samo co nieciekawego, niemniej jednak na pewno nie
        nudno. pogodzilem sie z eddie vedder'em po ich ostatnim dokonaniu; odcialem
        kolezance pepowine - w koncu samodzielnie zaczyna podejmowac decyzje; nie moglem
        w naszym uroczym miejskim zascianku obejrzec Jasminum; znalazem czterolistna
        koniczyne - a noz sie okaze, ze wcale szczescia nie przynosi; nie rzucilem
        palenia na wiecej niz dwa dni; skosilem majowa trawe; zgubilem dokumenty, by po
        3 dniach spotkac uczciwego znalazce; wyslalem smsa na mroczka; zmeczylem cichy
        don; z wrazeniem sledzielm pielgrzymke, by wstydzic sie za najwyzszy organ
        panstwa w zakresie wladzy wykonawczej; zlozylem tacie zyczenia urodzinowe; a
        teraz sacze zaprzepaszczone sily wielkiej armii swietych znakow
        ot, dzien za dniem, niepodobny do dnia

        wiecie, milo Was widziec

        -on byl staly, tylko one sie zmienialy-
    • Gość: noel Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.prio138.trustnet.pl 10.06.06, 16:12
      witam serdecznie. jak Wam uplywa sobota? mam nadzieje, ze spokojnie i z
      dystansem do narodowej druzyny pilkarskiej (a tak trafnie spiewa muniek na nowej
      plycie t.love, ze polska jest jak polska pilka - archaiczna i kulawa :-))... ale
      nie o tym chcialem

      poznalem przed kilkoma dniami szalenie interesujaca kobiete - przed 30tka,
      inteligentna, oczytana, bystra, madra zyciowo, usmiechnieta, zadbana, elegencka,
      spontaniczna, bezpretensjonalna, ładna, ksztaltna, dowcipna i moglbym jeszcze
      tak dalej, i mogloby sie wydawac ze bezkrytycznie mnie zachwycila. poniekad tak,
      ale mysle, ze tylko dlatego, iz pierwsze wrazenie bylo pozytywne. a zazwyczaj
      jesli tak jest, to wady dostrzega sie dopiero pozniej. ale wracajac,
      sympatycznie nam sie rozmawialo na kazdy poruszany temat, zwlaszcza o
      podswiadomosci i kreowaniu zachowan konfliktowych. wieczor uplywal zbyt szybko,
      noc zaczynala sie zbyt wczesnie. generalnie bylo fajnie. zaczalem sie sam do
      siebie usmiechac.
      w pewnym momencie powiedziala, ze jest inna
      szanuje jej odmiennosc
      i znow mam wiare, ze gdzies poza tym forum mozna spotkac tytulowe kobiety
      chocby przy regale z wiertlami widiowymi. czyz to nie urocze miejsce? :-)

      pozdrawiam mocno
      • yo_soy_rubia Re: A gdzie te kobiety...? 10.06.06, 16:37
        Ojej noel! Fajnie, że jesteś!

        Zastanawiałam sie, czy Twoje muzyczne ciągoty obejmują też muzykę klasyczną. Bo
        jesli tak, to proponuję spotkanie wszystkich, którzy udzielaja się w tym wątku.
        Może wpadlibyscie na koncert jutro o 17 do koscioła ewangelicko-augsurgskiego na
        Śląskiej? Zapraszam!

        Mówisz, ze zazdroscisz sesji? A ja sobie jej nie zazdroszczę. Czuje, ze juz
        jestem za stara na takie atrakcje. Poza tym wolałabym ezgaminy z zupełnie iinych
        przedmiotów, ale cóż...może jeszcze kiedyś.

        Masz rację, że(prawie) każde miejsce może być urocze...bo to zalezy tylko od
        towarzystwa...
        Chciałabym jeszcze wiele napisac, ale niestety czas mnie goni.Może jak wróce z
        pracy..

        tymczasem do następnego

        buziaki

        Rubia z Gershwin'em w tle
        • Gość: lilu Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.com.pl 13.06.06, 17:59
          niestety nie skorzystałam z zaproszenia ponieważ przed chwilką o nim się
          dowiedziałam- a szkoda. może innym razem. mam nadzieje, że koncert się udał. z
          tego co się orientuje to takim spotkaniom zawsze towarzyszyły tłumy.
          nie rozpisuje sie więcej bo dzień jak i pogoda nie sprzyja ku temu

          pozdrawiam cieplutko
          • yo_soy_rubia Re: A gdzie te kobiety...? 15.06.06, 18:27
            Pomocy!!!!
            Czuję się jak idiotka, jak śmieć, bez celu i bez przyszłości, jest mi strasznie
            źle, samotnie i obco. Czuję się tak, jakby jakies okropne świństwo wypaliło mi
            serce i dusze, i tak mi pusto i zimno w środku. Nie rozumiem tego, bo te uczucia
            przekładają się też na fizyczne zimno i ból.
            Walczę, ale brakuje mi już sił....

            Rubia bez kolorów
            • Gość: noel Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.prio138.trustnet.pl 15.06.06, 20:20
              co sie dzieje Rubiu??
              czy to sprawy sercowe?
    • Gość: noel Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.trustnet.pl 11.08.06, 00:05
      witam serdecznie!

      jestescie gdzies tam jeszcze? wciaz trwacie miedzy postami tego forum?
      mam nadzieje, ze tak, bo jakos pusto sie zrobilo...
      no chyba, ze to przez sezon urlopowy tudziez wakacyjny?

      pozdrawiam sympatycznie i dajcie znac
      • Gość: lilu Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.com.pl 01.09.06, 07:38
        Również Witam !!

        jestem, jestem nawet często ale czasem się zastanawiam czy tu pasuje (raczej
        nie bardzo), i właśnie dlatego nie śmiałam pisać i wdawać się w dyskusje.
        większość postów banalna (moim skromnym zdaniem oczywiście) i o czym tu
        dyskutować które solarium?, fryzjer? kosmetyczka? troszke śmieszne. zaglądam
        tylko do pościków informacyjnych, śmiesznych i zabawnych.
        ale jak miło, że ktoś pamięta

        dzisiaj będzie dobry dzień zerknijcie na niebo
        • Gość: noel Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.trustnet.pl 01.09.06, 20:49
          lilu, delikatnie i powsciagliwie mowiac, ukoilas moja tesknote... :-)

          jak wakacje sie udaly? jak kurs tanca - zdecydowalas sie w koncu? a wloski?
          niestety musze przyznac Ci racje - banalnosc probuje uzurpowac sobie prawo do
          tego forum. ale wierze, ze dzieki garstce tematow, postow i ludzi, bedziemy
          mogli zacytowac churchilla, mowiac ze "jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzieczalo
          tak wiele tak niewielu". a co, trzeba sie cenic :-)
          ja niestety jutro od rana pracuje, dlatego teraz przed komputerem probuje
          nadrobic zaleglosci z nowosci dvd, zeby jeszcze ewentualnie cos wypozyczyc na
          dzisiejszy wieczor. a w miedzyczasie podsluchuje sopocki festiwal, ale jakos
          mnie nie zachwyca. moj gust muzyczny raczej rzadko jest dopieszczany w
          telewizji. kurcze, wlasnie pies mi wlasnie drapie w drzwi - ma cholera wyczucie
          chwili - koncze zatem i szybko na wieczorny spacer

          p.s. zerkne na niebo, oby i noc byla dobra :)

          pozdrawiam
          • Gość: lilu Re: A gdzie te kobiety...? IP: 212.87.229.* 01.09.06, 22:57
            oj połechtałeś moją próżność, aż się zarumieniłam
            ale przykro, że już nie tęsknisz (dobre, dobre prawie łyknęłam)

            a wakacje? same tragedie – pogoda „trafiona w dziesiątke”, kurs ach chciałabym
            ale nie mam partnera pewnie pójde na żywioł i trafi mi się jakiś 15 latek
            (postanowiłam, że już nie będę wybrzydzać),
            ach i włoski. aż grzech przyznać ale już zaczynam zrzędzić i narzekać jak stara
            baba brrrrr
            tu też problem, na przeszkodzie stoi praca a właściwie jej nadmiar -czuje ze
            co niektórzy z chęcią by mnie zlinczowali za te bluźnierstwa- ale coś wymyśle
            nawet już zaczęłam pewne działania w tym kierunku mam nadzieje, że się
            powiedzie jak nie w tej, to w innej mieścinie

            ale basta rankiem do pracki i super popołudnie wolne już nie mogę się doczekać
            a w dzisiejszą szarość dnia wkradł się uroczy promyczek. znajomi znaleźli
            małego szczeniaczka, suczka najwyżej 4-5 tyg. jest słodka. szukamy właściciela
            ale znając życie nikt się nie zgłosi. kusi mnie aby ją przygarnąć ale przecież
            nie mam czasu się nią zajmować.
            pisałam że jest urocza i wygląda jak marzenie –jest różowo biszkoptowa. po
            prostu bajka.

            to tyle biegne zerkne jeszcze w jej cudne oczy i to będzie koniec tak
            przyjemnie spędzonego dnia

            ps. zagadka. "Gdzie mieszkaja łosie?"

            kolorowych
            • taoo Re: A gdzie te kobiety...? 01.09.06, 23:15
              Lilu, rozczulająco piszecie. Naprawdę. Aż się zdziwiłam, że dopiero co odkryłam
              tak uroczy wątek.
              Pozdrawiam cieplutko, mimo chłodnej acz rozgwieżdżonej nocy... Bo przecież tam,
              za chmurami na pewno są gwiazdy i to całe miriady...
              Masz może zdjęcie tego maluszka? Chętnie pomogę w szukaniu mu domu. :D
              Niech dla niego także zabłyśnie Dobra Gwiazda...
              • Gość: pustulka Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.06, 13:10
                Wystawiam sie dzisiaj na dożynkach:)))
                serdecnie zapraszam

                Ta szatynka o brązowych oczach to ja, będe stać obok czerwonego Bizona.

                Pustulka
            • Gość: noel Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.trustnet.pl 02.09.06, 23:37
              oj bylo moim zamyslem polechatc Twoja proznosc, a rumieniec - nie powiem -
              ucieszyl mnie
              a kto powiedzial, ze juz nie tesknie? ukoic nie znaczy przeciwdzialac... jeszcze
              wszystko przed Toba :-)

              szalony, zabiegany i rozjezdzony dzien; wracam przed 22 z pracy a tu polacy
              funduja mi kolejny blamaz. zenada. i prawie juz smutkiem ukoronowalem ta
              pierwsza wrzesniowa sobote, ale przypadkiem otworzylem tvn i oto sie stalo. on,
              sir elton. smiem nawet twierdzic, ze warto bylo przegrac mecz, by wygrac taki
              koncert. ta jego muzyka wespol z tekstami breniego taupina - cos niesamowitego...

              sekunda, zaraz jestem, tylko zadbam o pelnosc szkla...


              wiesz, usmiechnelas mnie wczoraj tym szczenieciem. tak cieplo. i co z nia? udalo
              sie kogos przychylnego znalezc? a nazwaliscie ja jakos?

              coz, ja raczej nie z tych, co tancza, wiec partnerstwa swojego nie zglaszam.
              ale ten 15 latek - no wiesz, co tabloid to pisza o zmyslowych, namietnych,
              uwodzicielski i bosko przystojnych partnerach do tanca z gwiazdami. a jako, ze
              gwiazda (tego forum) juz jestes, masz szanse - przynajmniej teoretyczne - na
              takiego trafic ;-)
              bede trzymal kciuki

              uciekam sie wyspac. moze w koncu morfeusz uchyli mi swoje drzwi i pozwoli chocby
              na 4 godziny relaksu. a z rana na grzyby - mam nadzieje, ze dzisiaj nie
              wyzbierali mi wszystkich - i tam dopelni sie moje odreagowanie od zachlannej
              codziennej szarosci

              jeszcze tylko dokarmie wstretny nalog na balkonie

              spij spokojnie

              p.s. gdzie mieszkaja losie?
              nie wiem, moze na łoślej łączce?

              pozdrawiam





              • zyzyzyryksy Re: A gdzie te kobiety...? 03.09.06, 08:41
                ...Każdego dnia człowiek zatraca się w poszukiwaniu...

                Witajcie podróżnicy,
                ostatnimi czasy i mnie brakło fizycznych możliwości aby bywać tu
                częściej...postaram się to zmienić! Możecie oskarżyć mnie o banał
                słów...zwłaszcza, że nastąpiła inicjacja wątku mego autorstwa o wydzwięku mniej
                skomplikowanym...kierowanym jednoosobowo...Ot małe odbicie, ale kto wie:)
                Kreatywne myślenie i wkładanie pasji w każdy gest, każde słowo...Nie zawsze aura
                codzienności pozwala na normalność słowną...Dynamika dążąca do upraszczania
                wszystkiego zniechęca...Postaram się naprawić i trwać przy
                ideałach...Kształtowałem je długo a proces mimowolnie zaprowadził mnie do
                teraz...Pytanie co będzie jutro?
                Ot dla przypomnienia wiosenne przemyślenia;)

                "...moje zmysły spowija mgła zapytań...nie wiem jak mam definiować dalej mój
                świat...chciałbym mieć punkt zaczepienia...brodze płytką rzeką bez celu. wiosna
                i słońce jeszcze bardziej utwierdzają mnie w odczuciu pustki...nie wiem...to
                kołata w głowie...figure mam nakreśloną, ale jakże
                to wszystko odległe...mgła...na sobie czuje pręgi uciekającego
                czasu?...samotność zaczyna doskwierać...każdego dnia marze o
                zmianach...powtarzam sobie jutro...pojutrze...kiedyś..."
              • Gość: lilu Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.com.pl 05.09.06, 17:23
                witam Was serdecznie ,))

                nasza kruszynka znalazła dom i to nawet dosyć szyko. była rozkoszna więc nie
                mieliśmy większego problemu ze znalezieniem przyjaznej duszy. nie daliśmy jej
                żadnego imienia aby za szybko się nie przywiązać. odeszła ale wciąż ją
                pamiętamy. co chwila ktoś ją wspomina. byla troszkę podobna do golden
                retrievera ale miała krótką sierść i troszke inne uszka. właśnie o takim
                słodkim szczęściu marze więc pewnie dlatego tak się przywiązałam. na pewno
                kiedyś w bardzo bliskiej przyszłości ehhh
              • Gość: lilu Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.com.pl 05.09.06, 18:40
                witam bardzo serdecznie

                ależ si zdenerwowałam kolejny raz napisałam się i wszystko przepadło (co za
                niezdara aż mi wstyd)
                zatem nie będe się powtarzała bo tego nie znosze. może ktoś odczyta moją
                wiadomość z kosmosu może, może może

                nasza kruszynka znalazła do nawet dosć szybo. była rozkoszna więc pewnie
                dlatego zjednała sobie tak wiele obcych sobie ludzi. nie doliśmy jej imienia ze
                względu na zbyt szybkie przywiązanie (i tak to w niczym nie pomogło). takie
                szczenie jest moim marzeniem. była podobna troszkę do golden retrievera ale o
                krótszej sierści i miała troszke inne uszka. nic to Baśka ... i tak będe miała
                taką w najbliższej przyszłości.

                nie rozpisuje się więcej bo czas goni
                ach zapomniała bym. dziwnie jakoś kiedy czytam Twoje posty to czasem (ale z
                naciskiem na słowo czasem) tak jak bym to sama robiła
                mecz, elton, grzyby nawet szkło - oprócz dymka pewnie chodzimy podobnymi
                ścieżkami hi

                ps. nieźle kombinujesz ale w inną strone
                konkurs trwa oczywiście dla wszystkich
                -Gdzie mieszkają łosie?? No gdzie?

                do nastepnego

                • taoo Re: A gdzie te kobiety...? 05.09.06, 19:12
                  Łosie mieszkają w Cicely?
                  • Gość: lilu Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.com.pl 05.09.06, 19:24
                    niestety nie

                    nagroda czeka

                    ps. ale kwas z tym podwojnym postem- sorki
                    • taoo A gdzie te łosie? 05.09.06, 21:09
                      No to drugie podejście...
                      Hm...
                      Gdzie mogą mieszkać łosie? Łosie mieszkają na łosiedlu.
                      Może tak?...
                      • zyzyzyryksy Re: A gdzie te łosie? 05.09.06, 22:16
                        Forumowiczko taoo...prosze skończ wstydu oszczędź...marne Twoje popisy tu i
                        uwdzie...
                        • taoo Re: A gdzie te łosie? 05.09.06, 22:51
                          MarnyPopis... Skądś znam to imię... ;)
                          Cóż... Co racja, to racja. Postaram się w przyszłości poprawić.
                          Przepraszam, że swoim nieuzasadnionym, bezczelnym wręcz wtargnięciem
                          na skądinąd publiczne forum zepsułam estetykę Waszego idealnego wątku.
                          Niech mi jeszcze będzie wolno pozdrowić nawiedzającą ten wątek gawiedź.
                          I znikam w tempie Asterixa po zażyciu magicznego eliksiru.
                          Fruuuuuuuuuu...
                          • zyzyzyryksy Re: A gdzie te łosie? 05.09.06, 22:58
                            I Bóg z Tobą...
                      • Gość: lilu Re: A gdzie te łosie? IP: 212.87.229.* 06.09.06, 10:13
                        droga taoo oczywiście,ze to poprawna odpowiedz co już nie którzy zauważyli
                        (brrr) moje gratylacje. nagrodę oczywiście wyślemy pocztą!!!
                        ale się porobiło, aż mi nieprzyjemnie, że znowu jestem powodem do wybuchu
                        takiej agresji -ja to potrafie. ale nie wiem zyzy.. czy było to na miejscu.
                        więcej pogody ducha bo rzadna niby "księzniczka" z tobą długo nie wytrzyma -
                        zanudzi się na śmierć. wiem, wiem, że szykasz osoby podobnej do siebie ale
                        widze ogromną zmiane w Twoim życiu nie będe się wywodzić na ten temat bo może
                        być to zbyt bolesne(tak przypuszczam).
                        >>>teraz to pewnie i mnie z tąd wyrzucisz<<< ale i tak cie gorąco pozdrawiam i
                        ściskam mocno przekazując choć odrobine pozytywnej enegji.

                        chciałabym mieć tak wyrozumiałego szefa może się zamienimy? u mojego by to na
                        pewno nie przeszło. nawet by nie zrozumiał o co biega

                        pedze bo czs goni
                • Gość: noel Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.trustnet.pl 06.09.06, 02:48
                  dobry wieczor, albo juz dobranoc - tozto wszak pol do 3 w nocy
                  a swoja droga, dlaczego "dobry wieczor" pisze sie rozdzielnie, a "dobranoc" -
                  lacznie?
                  uroki polskiego dziwnego jezyka

                  wlasnie obejrzalem dwa kolejne odcinki 24 godzin i ze zniecierpliwieniem czekam
                  na nastepne. tak sobie mysle, ze jack i kate pasuja do siebie. jack i kate -
                  jak w loscie. ale i tak wole prisona.
                  troche inacze wyobrazlem sobie Ja - nie jak cielecka. chociaz z drugiej strony...
                  przepraszam za dygresje, tak jakos sie zapedzilem.

                  rozumiem ze taoo wygrala konkurs z losiami, o czym wiesci aklamacja przez
                  milczenie :-)
                  wiec mam i ja pytanie: co robi osoba godna?

                  chyba sie dzisiaj nie klade spac - mam otwarta ksiazke, ktora jest na
                  ukonczeniu, mam ostatnia plyte johnnego cash'a, ktora czeka od miesiaca na swoja
                  chwile, mam troche wolnego czasu, bo us open dzis nie gra i mam dobry humor, bo
                  po prostu mam. wiec, jak to uroczo ujela maria peszek - pieprze cie miasto. i w
                  tym momencie pieprze wybory, pieprze remont 3 alei, pieprze prezydenta, pieprze
                  strefe ekonomiczna, pieprze herb na autobusach, pieprze uniwersytet i pieprze
                  pole golfowe w konopiskach. a rano nie ide do pracy, tylko jade na grzyby -
                  prace mam na codzien, a grzyby tylko w sezonie - i szef to musi zrozumiec :-)

                  hmm, jeden post a 4 mianowniki. i jak umiejetnie sprowadzilas je do jednego
                  wspolnego - podobnych sciezek :-)
                  dodam jeszcze, ze oboje lubimy psy, co - jak mniemam - przeklada sie rowniez na
                  inne zwierzeta. a jesli lubi sie zwierzeta, to zwierzeta lubia ludzi. a jesli
                  zwierzeta lubia ludzi, to ludzie lubiacy zwirzeta i lubialni przez zwierzeta,
                  lubia sie. tak wiec z prostej tautologii wynika, ze sie lubimy! ha

                  a gdzie pozostali nasi tutejsi bywalcy?
                  zyzy szuka, jak zauwazylem, ksiezniczki - zycze owocnych poszukiwan i zeby to
                  nie byla ksiezniczka w typie gombrowiczowskiej iwony. niech Ci sie uda. ale
                  pamietaj, zeby sie za bardzo nie nakrecac, bo zycie odziera ze zludzen - wiem
                  to banalny zwrot, ale jakze prawdziwy. niemniej wszelkiej pomyslnosci.
                  rubia chyba zajeta teatrem - trzeba przyznac, ze jest pelna pasji i dazy do
                  samorealizacji. duzy szacunek. chetnie, jesli czas pozwoli, obejrzalm bym owoc
                  tej pracy.
                  napiszcie kiedys. chocby tak po prostu - co slychac..


                  pozdrawiam

                  zyczliwej srody





                  • Gość: noel Re: A gdzie te kobiety...? IP: *.trustnet.pl 09.09.06, 17:41
                    witam,
                    ja tylko na chwile,

                    alez jestem wypoczety,
                    5 godzin w lesie,
                    3 wiadra grzybow,
                    2,5 godziny obierania,
                    a teraz sie dusza.

                    jesli rybka lubi plywac,
                    to grzyb lubi marynate
                    i 40% wydaje sie najoptymalniejsza.

                    slonce wspolgra z usmiechem
                    zachlystujac sie trawa
                    swierszcz leniwie stroi skrzypce
                    lato brzmi wiosna
                    klaniajac sie z daleka jesieni
                    na placu zabaw zapisy na hustawke
                    rozkojarzone topole drza westchnieniem
                    zmeczona rzeka wciaz pomyka jak wczoraj
                    zmrok droczy sie jasnoscia
                    kot przemknal pod nogami
                    i nawet spaliny smakuja inaczej-
                    mistyka wrzesnia


                    sobotniej soboty

                    pozdrawiam
    • yo_soy_rubia Re: A gdzie te kobiety...? 03.11.06, 22:12
      Drodzy współpiszący,
      Chciałam Wam tylko życzyć - trochę na pożegnanie- żeby Wasze niebo było takie
      piękne jak moje....


      zakochana, kochajaca i kochana Rubia
      • Gość: lilu Re: A gdzie te kobiety...? IP: 212.87.229.* 03.11.06, 23:20
        dzięki droga rubio!
        życzę Ci powodzenia i ciągłej samorealizacji- nie tylko jako kobiecie o duszy
        artystki ale również jako kobiecie dojrzałej wstepującej na nową drogę.
        Tobie jaki wam wszystkim pięknego nieba i ciepłego słonka
        ps. żegnam się z Wami opuszczam to forum, miasto, znajome uliczki...
        powodzenia
        • Gość: noel Re: A gdzie te kobiety...? IP: 217.96.114.* 04.11.06, 12:12
          Szanowne Panie,

          coz moge powiedziec - ciesze sie Wasza radoscia, zmianami, decyzjami,
          swiadomoscia, niebem, cieplem i wszystkim tym, co determinuje Wasze dzialania.
          Najgorsza jest stagnacja, ktora jednak poki co najwidoczniej Wam nie grozi. Oby
          tak jak najdalej, jak najdluzej i permanentnie :-).
          Walczcie ustawicznie o swoje szczescie.

          Rozumiem, ze nowa droga zycia (Rubio, winszuje), ze nowa droga zamieszkania
          (Lilu, zycze normalnych sasiadow), niemniej przyznam, ze bedzie mi tu Was
          brakowac... Jednak, nie moge uzurpowac sobie prawa do "korzystania" z Waszego
          intelektualnego swiatopogladu :) Zatem dzielcie sie nim z innymi, pamietajac
          jednoczesnie o sobie - bo realizacja nas samych to cos, czego nikt inny nigdy
          nie przypisze sobie...

          wszystkiego tego, czego same sobie zyczycie
          niech zycie Wam sprzyja

          p.s.
          alez wyszlo patetycznie
          hmm, najwidoczniej na taki patos zaslugujecie w moich oczach :-)
          • noel2021 Re: A gdzie te kobiety...? 10.07.21, 03:07
            O Matko, 15 lat pozniej znalazlem ten wątek! Ktos z Was jeszcze pamieta? Ktos z Was tu jest???
    • taniarada Re: A gdzie te kobiety...? 11.07.21, 17:50
      Były tu cudowne kobiety.Ale pod innym nickiem.Teraz życie gdzieś to znikło .I amen.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka