Dodaj do ulubionych

Amor lubi twórczych i unika rutyniarzy

06.12.05, 19:10
Tajniki zdobywcow HIV
Obserwuj wątek
    • Gość: relaj Re: Amor lubi twórczych i unika rutyniarzy IP: *.limes.com.pl 06.12.05, 19:29
      już niedaleko do stwierdzenia, że najlepsi pod względem ilości partnerów są
      bezdomni, 'odwykowcy' i 'schroniskowcy' są niezwykle twórczy w znajdowaniu
      sposobów na 'życie' i dalecy od stabilizacji; może warto zbadać to środowisko...
    • zigzaur Re: Amor lubi twórczych i unika rutyniarzy 06.12.05, 20:33
      Ogólnie rzecz biorąc, zgadzam się z tą tezą.
    • toja3003 Jak ja lubię takie pseudonaukowe wnioski! 07.12.05, 09:58
      Jak ja lubię takie pseudonaukowe wnioski!

      Statystyka to ważne narzędzie poznawania świata
      i prawdę mowiąc jestem trochę jej fanem. Tzn.
      bardziej wierzę w statystyki dotyczące awaryjności
      samochodów, oparte na milionach "prób"
      niż na pojedynczych "zeznaniach" wynikających
      z indywidualnych doswiadczeń jakiegoś znajomego.

      Z drugiej strony trzeba być ostroznym w jej
      interpretacjach. Co zrobili cytowani
      w artykule naukowcy? Zestawili 2 wybrane elementy:
      "twąrczą aktywność" i "seksualność".
      Znalezli korelacje na określonym poziomie i zadowoleni
      publikują wyniki.

      Kiedy wreszcie skończy sie mechaniczne epatowanie
      tzw. szarego czlowieka statystycznym zestawianiem
      2 elementów i wyciąganie za daleko idących wniosków
      tudzież pieniędzy na kolejne, podobne pseudobadania?

      Pewnie są różnice między aktywnością seksualną listonoszy
      a kierowców czy zmianowych górników ale co z tego?

      Przecież dwie skorelowane zmienne mogą być
      zależne od trzeciej, wpływającej na obie,
      czy jedną z nich i to w bardzo różnym stopniu!

      Nie mówiąc o tym, że dla każdego badacza
      różnica pomiędzy zjawiskami skorelowanymi
      a powiązanymi przyczynowo-skutkowo
      powinna być dostrzegalna.
      • remigiuszk Re: Jak ja lubię takie pseudonaukowe wnioski! 07.12.05, 13:25
        Po wyrwaniu muszce Drosophili Melanogaster skrzydełek funkcja korelacji z tym,
        iż przestała słyszeć polecenia badających jest bliska 1. Szybko przeprowadzone
        badania i beż bólu dla prowadzącego...
        Na muszkach można by powtórzyć doświadczenie opisane przez brytyjskich
        naukowców, tylko jak opisać twórczy charakter muszki, ilością złożonych jaj.
        Tez lubię stastystykę...
        • toja3003 słuszne uwagi - powodzenia w wyrywaniu 07.12.05, 13:43
          • europitek Re: słuszne uwagi - powodzenia w wyrywaniu 08.12.05, 14:32
            Kocham ten dowcip.
            Swoja droga, to ciekawe dlaczego nie probowano jakos zmierzyc rzeczy
            najprostszej, czy li zaleznosci ilosc osobistych znajomych -> ilosc kochankow.
            Moze jakby obliczyli jakis wspolczynnik okazalo by sie, ze jest odwrotnie ?
    • Gość: kaz każdy szanujący sie artysta jest równie "twórczy" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.05, 13:15
      przy wypełnainiu ankiety :D...
      • toja3003 Zgadza się. Pamiętam wypowiedź jednego z aktorów, 07.12.05, 13:42
        Zgadza się. Pamiętam wypowiedź jednego z aktorów, bodaj Janka Kobuszewskiego,
        który zapytany o swe arytstyczne życie żartobliwie odpowiedział: „rano jadę na
        próbę do teatru i jak tylko wchodzę to portier nalewa mi setkę wódki, potem w
        garderobie od razu ściągam spodnie i kopuluję, potem wypijam znowu setkę, robię
        próbę, w przerwie znowu kopuluję...” itp.itd. A wynik idzie w statystyczny
        świat.
      • Gość: rter Re: każdy szanujący sie artysta jest równie "twór IP: 217.173.198.* 07.12.05, 15:50
        Hehe dokladnie to samo pomyslalem. Bez udokumentowania faktu kopulacji owych
        tworcow moga oni dalej wkrecac naukowcom, a ci beda lykac jak pelikany.
    • Gość: r39 Re: Amor lubi twórczych i unika rutyniarzy IP: *.ifpan.edu.pl 07.12.05, 17:44
      Ktoś tu coś mąci: najpierw czytamy, że część badanej populacji
      to artyści a potem mamy wnioski dotyczące już tylko artystów.
      To po kiego ta reszta statystów?
      Zgaduję, że po to, aby wykazać, że określenie "kreatywny" może
      dotyczyć wyłącznie artystów. A nie programistów na przykład,
      czy "kreatywnych księgowych". Widocznie "kreatywnych inaczej".

      A może to tylko fani/fanki wymuszają na swoich idolach takie
      zachowania? Jest się potem czym pochwalić znajomym.
    • naels Re: Amor lubi twórczych i unika rutyniarzy 07.12.05, 17:53
      Aha, czyli rozumiem, ze kreatywni sa tylko malarze, muzycy i poeci, natomaist
      jesli jestem naukowcem, to oczywiscie odpadam w przedbiegach. Czy autorzy
      przeprowadzili rownie fascynujace badania w kregach wynalazcow, biznesmenow i
      programistow?
    • Gość: pateshil Re: Amor lubi twórczych i unika rutyniarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.05, 18:56
      Moim zdaniem artysci maja po rpostu sklonnosc do koloryzowania i stad sie wzielo
      tyule partnerek, a logiczni ludzie nie widza powodu by koloryzowac
    • Gość: pete Bzdura i dezinformacja. Info dla frajerów, IP: *.gpd.com.pl 08.12.05, 11:12
      do tego ryzykujących swoim życiem. Uważam siebie za bardzo kreatywnego człowieka - a dziewczynę
      (żonę) mam jedną. Innych kobiet nigdy nie miałem.
    • Gość: r39 Re: Amor lubi twórczych i unika rutyniarzy IP: *.ifpan.edu.pl 08.12.05, 12:19
      Wiele lat temu w "Nature" ukazał się uznany za nieco skandalizujący
      artykuł, którego dokładnego tytułu nie pamiętam (coś w rodzaju
      "sexual relationships network"), który według mnie dał początek
      nowej dziedzinie badań, znanej dziś pod nazwą "social networks".
      (Dziś ta dziedzina jedynie z rzadka zajmuje się seksem, obiektem
      badań jest raczej sieć internetowa, energetyczna, współpraca
      naukowa, wymiana handlowa i wiele innych, oraz zachodzące w tych
      sieciach zjawiska takie jak np. rozchodzenie się plotek, spamu,
      chorób zakaźnych, czy badanie odporności sieci na przypadkowe
      uszkodzenia albo intencjonalne ataki).
      A więc rzecz jest daleka od nowości, to po pierwsze.
      W owym artykule pokazano na przykładzie jakiegoś podzbioru ludności
      Szwecji, że liczba partnerów w życiu badanych (konkretnie w przedziale
      wiekowym 16-60 (panowie) i 15-65(?) (panie)) spełnia z grubsza "prawo
      Zipfa". To znaczy, że nieliczne osoby miały nawet do 1000 partnerów
      (panowie) czy nieco ponad 100 (panie), natomiast całe chmary pozostałych
      zadowalały się znacznie mniejszymi liczbami. A już najwięcej było takich,
      którzy/które mieli/miały w swoim życiu mniej niż 10 partnerów/partnerki.

      Ciekawostka polegała m.in. na tym, że wykładnik określający kształt
      rozkładu był mniej więcej ten sam u obu płci, jedynie w skali
      logarytmicznej (kiedy ten rozkład ma kształt linii prostej) widać było,
      że krzywa dla pań przebiega poniżej krzywej dla panów. Autorzy wysnuli
      stąd wniosek, że "rozwiązłość" u obu płci jest w zasadzie taka sama,
      "gorszy" wynik dla pań tłumaczyli przez "przerwy w życiorysie" spowodowane
      ciążą i macierzyństwem.

      Tak więc wynik "10" czy "3" partnerów nie był niczym nadzwyczajnym, wręcz
      był pospolity, niezależnie od ewentualnej "kreatywności" badanych.
      Poza trywialnym faktem, że w jednym badaniu występowali Szwedzi a w
      drugim Brytyjczycy, róznica jest taka, że w starym badaniu zliczano
      partnerów w ciągu całego aktywnego życia seksualnego. To jeszcze
      niczego szczególnego nie oznacza, jednakże większość czytelników
      zapewne zinterpretowała to sobie tak, że Szwedzi jednak dość często
      zmieniają partnerów ale zapewne mimo to _aktualnie_ mają jednego
      (tego aspektu owo badanie nie podnosiło w ogóle, prezentując jedynie
      wyniki "skumulowane"). W obecnym artykule chodzi wyraźnie o partnerów
      "jednocześnie czynnych" czy "aktualnych".
      Jednakże, jeśli chodzi o poprawność konkluzji --> patrz inne
      wypowiedzi w tym wątku.
    • proces7 Re: Amor lubi twórczych i unika rutyniarzy 01.03.06, 00:53
      Dostrzegam tu pewną sprzeczność, bowiem poszukiwanie i zdobywanie wciąż to
      nowych partnerów jest czasochłonne. Zatem sama ta działalność pochłania sporą
      część potencjału kreatywności, skupiając się stricte na podbojach erotycznych.
      Dla prawdziwego artysty czy naukowca, samo działanie twórcze jest zajmujące i
      absorbujące, zatem na „energochłonne” flirty, czy romanse nie może on mieć
      czasu. Taki Casanova, czy nimfomanka (wiem, że trochę zaostrzam), gros energii
      skupia właśnie na uwodzeniu, czy też samym akcie seksualnym. Bo przecież musi
      budować sobie taki image, robić sobie zwyczajnie reklamę.
      Gdyby spojrzeć nawet na historię sztuki, muzyki, czy literatury, to
      paradoksalnie te niespełnione pragnienia, czy też obiekty pożądań, były
      najbardziej inspirujące.
      Do tego dodałbym, że artyści lubią budować wokół siebie aureolę zdobywców, czy
      skandalistów. Bo to zwyczajnie podnosi wartość rynkową ich dzieł. A przy
      wypełnianiu ankiet też mogą być przecież „kreatywni”.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka