Witam,
mam mieć w przyszłym tygodniu (będę wówczas kończyć 40tc) zaaplikowaną na szyjkę prostaglandynę. Ma to przyspieszyć poród. Dzidzia miała 2 tygodnie temu na USG jakieś 3,5kg i lekarka uważa, że nie ma na co czekać bo:
1) dziecko będzie duże (obecnie pewnie 4kg)
2) prawdopodobnie znów bym przenosiła ciążę
Czy któraś z was miała może też aplikowaną prostaglandynę? Czy na was zadziałała? Jak szybko? Czy skurcze były b.bolesne?
Moja pierwsza ciąża (bezproblemowa) zakończyła się w ostatnim dniu 42tc porodem rozpoczetym na szczęście naturalnie (ale wspomaganym masażem szyjki brrr... z powodu niepostępującego rozwarcia). Teraz od połowy ciąży byłam na No-spa i magnezie (z powodu miękkiej, skracającej się szyjki i rozwarcia na "opuszek"), odstawiłam to 2 tygodnie temu. Również 2 tygodnie temu lekarka podczas badania stwierdziła dojrzałość szyjki na 7 z 10pkt i skrócenie na 1-1,5cm i kanał też już na 2,5. Ze skurczami u mnie kiepsko - mało ich, niezbyt silne. Głównie jak chodzę a jak tylko mam spokojniejszą fazę dnia to zupełna cisza

Chciałabym już urodzić, mieć to z głowy... Z drugiej strony masakrycznie boję się tego zabiegu z prostaglandyną bo on będzie połączony z masażem szyjki, a z pierwszego porodu wiem, ze to boli jak cholera

(( no i nie ma gwarancji, że zadziała....
Będę wdzięczna za info od tych mam, które były wspomagane prostaglandyną - jakie są wasze doświadczenia?
Z góry dziękuję i pozdrawiam,
Kasia