Dodaj do ulubionych

Przygoda fryzjera damskiego

16.06.03, 08:51
Jak ja kocham absurd! Jak ja wielbię absurd!
Obserwuj wątek
    • Gość: nioras Re: Przygoda fryzjera damskiego IP: fuga:* / 192.168.1.* 17.06.03, 11:49
      lula18 napisała:

      > Jak ja kocham absurd! Jak ja wielbię absurd!
      "Przygoda..." to cos wiecej, niz tylko absurd i groteska - to
      paszkwil na zepsuty swiat polityki i biznesu (...co dotyczy
      takze i naszego, pieknego kraju). Super!!!
      Kazdy polityk powinien to przeczytac,...no chyba, ze ma klopoty
      z czytaniem (a ma z pewnoscia).
    • Gość: tropicielka Re: Przygoda fryzjera damskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.03, 15:01
      Fragment przedstawiony przez Was jest porywający, mnie
      przynajmniej porwał. Akcja opiewa w ciąg wydarzeń, które są
      zwariowane i zarazem trzymają w ciągłym napięciu.
      Niesamowita sprawa!!! polecam każdemu, kto lubi dobrą lekturę.
    • Gość: michal Re: Przygoda fryzjera damskiego IP: 157.25.119.* 11.07.03, 15:38
      Jest to zdecydowanie najlepszy fragment tej książki. Poza tym
      cała książka na 3+. Ciekawa, interesująca, ale bez rewelacji
      (niestety)
      • Gość: Asia Re: Przygoda fryzjera damskiego IP: *.luc.lodz.arges.pl 28.07.03, 17:08
        Fakt ten fragment jest najlepszy, ale reasumując książka sympatyczna akurat na
        lato.
    • Gość: asd Re: Przygoda fryzjera damskiego IP: *.acn.pl 29.07.03, 21:37
    • Gość: Robbie Re: Przygoda fryzjera damskiego IP: *.radom.pl 30.07.03, 08:14
      skad te zachwyty nad ta ksiazka ? absurd bawi przez kilkanascie
      pierwszych stron, pozniej ogrywanie schematow powiesci
      kryminalnej wciaz w jeden i ten sam sposob zaczyna po prostu
      nuzyc...
      • Gość: kubu Re: Przygoda fryzjera damskiego IP: *.chello.pl 30.07.03, 08:57
        no ja wlasnie jestem w srodku ksiazki i mam straszny kryzys
        taka konwencja szybko meczy :/
    • reptar Re: Przygoda fryzjera damskiego 30.07.03, 20:21
      Jeśli autor decyduje się na manieryczną nienaturalność przekazu, to musi się liczyć z tym, że w pewnym
      momencie czytelnik może się zmęczyć. Ja się ostatecznie nie zmęczyłem, ale prawie do ostatnich stron
      poważnie liczyłem się z taką możliwością.

      Bo zarówno składnia Mendozy, jak i jego dobór słów czy selekcja szczegółów, które uznał za warte
      opisania - są programowo naiwno-dziwne. A dowcip został zastąpiony dowcipkowaniem. Oto próbka,
      mam nadzieję, że reprezentatywna:

      1. Rozległ się dzwonek domofonu. Podniosłem słuchawkę i przyłożyłem ją tam, gdzie trzeba.
      2. Obudził mnie huk i wstrząs, od którego fiknąłem kilka koziołków na chodniku. Było to kichnięcie.
      3. Migdałowiec, drzewko cytrynowe i palma wąsata uzupełniały botaniczny aspekt okolicy.
      4. Zaspokoiwszy ciekawość, udała się w drogę powrotną do domu (czyli z powrotem).
      5. Zaledwie przekroczyliśmy próg, powietrzem wstrząsnął ogłuszający huk, otoczył nas kłąb dymu,
      poczuliśmy na plecach ogień i odbyliśmy krótki lot, podczas którego na próżno próbowałem złapać
      przelatujące obok najróżniejsze elementy wyposażenia salonu (suszarka, fotel, miednica),
      przemieszczające się znacznie szybciej ode mnie ze względu na mniejszy ciężar właściwy.

      Teraz, wyrwane z książki, zdania te nie brzmią aż tak źle jak w niej. W książce o innym klimacie niektóre
      z nich mogłoby nawet brzmieć całkiem nieźle (?), w tej jednak niespecjalnie przekonują, zwłaszcza jeśli
      się weźmie pod uwagę fakt, że narrator nie jest cynikiem, lecz chłopkiem roztropkiem (jeśli dobrze
      odczytałem intencje autora). Niektóre motywy - kalmary w cebulce, kłopoty z parkowaniem czy eufemizmy
      na temat braku klientów - przewijają się przez książkę jak motywy-bumerangi Rankina. Szczególnie
      drażniąco wypadają kwestie prezydenta Barcelony oraz niejakiego Abelarda Arderiu, dotkniętych
      ekshibicjonistyczną niedorzecznością ("Będę z panem rozmawiał bez ogródek. Jak pan wie, jestem
      głupcem, a my, głupcy, nie możemy mówić z ogródkami, bo się gubimy") - nie wypowiadają oni takich
      zdań ani kokieteryjnie, ani emfatycznie, lecz najzupełniej serio, przez co nieustannie niweczą pewien
      pozór mimo-wszystko-realistyczności. To właściwie mogłaby być kwestia narratora (to o tej głupocie), ale
      narrator wyręcza się tutaj - i w innych miejscach - postaciami, które do tego, co powiedziałyby normalnie,
      dodają mnóstwo wyjaśnień, niejednokrotnie zdrowo przedobrzając.


      Cały czas spodziewałem się, że a nuż nie dam rady tego doczytać; była to walka książki z czytelnikiem
      - kto kogo złamie. Czytałem jednak, a wartka akcja (co wcale nie znaczy, żeby najlepsza) trochę
      rekompensowała udziwnienia w sposobie prezentacji.
      • ryza_malpa1 Re: Przygoda fryzjera damskiego 31.07.03, 00:10
        Skutecznie mnie zniechęciłeś. Dziękuje bardzo za 30 zł zachowane w portfelu:))
      • Gość: Robbie Re: Przygoda fryzjera damskiego IP: *.radom.pl 31.07.03, 12:55
        sprzedam swoj egzemplarz za 20 PLN :-))))
      • Gość: kasiak Re: Przygoda fryzjera damskiego IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.07.03, 19:05
        a dla mnie własnie ta składnia i "dowcipkowanie" są najśmieszniejsze w całej
        kśiążce!!!!!!!! Nie wspominając o cudnych scenach, jak ta, gdy do mieszkanka
        naszego fryzjera wpadają z wizytą wszyscy bohaterowie powieści i biedaczek
        upycha ich po różnych zakamarkach... no, i scena finałowa w willi...
        jest to aburd w postaci czystej i myślę, że nie ma się co czepiać inteligencji
        narratora, która nie odpowiada tej, jaką powinien reprezentować "chłopek-
        roztropek"

        - uff, chyba nie powinienem tego słuchać....
    • Gość: isia Re: Przygoda fryzjera damskiego IP: *.brzeziny.rdi.pl / 192.168.0.* 30.07.03, 22:01
      Nie zgadzam się że książka była nużąca-mnie bawiła i zachwycała do ostatniego
      zdania.Fakt powtarzających się konwencji proponowanych przez autora raczej
      utrzymał spójność stylu i fabuły.Ktoś mógł mieć inne odczucia,ale to zalezy od
      gustu a podobnie jak koleżanka-kocham absurd.
    • Gość: Eduardo Mendoza Re: Przygoda fryzjera damskiego IP: *.vdi.pl 16.08.03, 19:57
      dzisiaj 21:20 na telewizji regionalnej bedzie 10 minut o tej ksiazce
    • Gość: anka ostrzeżenie IP: *.autocom.pl 28.01.04, 15:14
      uważajcie na "rok potopu" mendozy. zadziwiajace jak jeden autor moze napisac
      tak rozne ksiazki. "rok potopu" to koszmarna nuda pozbawiona nie tylko humoru,
      ale w ogole ikry. strasznie sie nacielam.
    • Gość: anka głód absurdu IP: *.autocom.pl 28.01.04, 15:30
      a inne jego książki sprawdziliście? które są równie śmiszne? a może polecicie
      parę równie absurdalnie śmiesznych książek innych autorów?
      • Gość: noida Re: głód absurdu IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 28.01.04, 16:12
        Proszę uprzejmie- polecam "Jesień w Pekinie" B. Viana. Absolutnie lepszy od
        Mendozy, u którego za absurdem kryje się sztampowa opowieść kryminalna-
        nudnawa i przewidywalna. A w "Jesieni" zupełnie nic ze sztampy. Sam smak.

        PS. Do kategorii absudru można moim zdaniem zaliczyć cały Świat Dysku
        Prachetta, ale to fantastyka, więc co kto lubi...
        • Gość: anka re IP: *.autocom.pl 29.01.04, 14:08
          dzieki. znam viana, ale nie zaszkodzi sobie przypomniec. i jeszcze topor bedzie
          tu na miejscu. a wszystkim milosnikom absurdu polecam cykl "dzieci wiedza
          lepiej" w trojce przed poludniem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka