Dodaj do ulubionych

schynięcie??? co to ??

05.12.07, 11:16
Witam, moja teściowa ostatnio powiedziała mi ze źle noszę dziecko (5
tyg) i może mi się "schynąć". Dowiedzialam się też, że mój mąż jak
był malutki był schynięty i musiał być smarowany ...swoją drogą
dzisiaj mężowi dokucza kręgosłup szyjny, mam nadzieję ze to nie
sprawka owego smarowania...
co to własciwie jest to schynięcie?
Obserwuj wątek
    • betty-226 Re: schynięcie??? co to ?? 05.12.07, 14:47
      No właśnie, jestem ciekawa, co na to powie Pan Paweł :D bo już się
      naczytałam, co na to dziesiątki mamuś uświadomionych przez babki i
      ciotki.
      Nasze babki używały różnych określeń na TO. Mówiło się, że dziecko
      jest przełamane, schynięte, zwichnięte, przetrącone, gibnięte O.o
      Same makabryczne określenia hahaha. A chodzi o kręgosłupek. Taka
      krzywda rzekomo dzieje się dziecku, jak mu główka poleci do tyłu,
      czy jest źle podnoszone...
      Nie wiem sama jak się do tego wszystkiego odnosić. Dziecko ponoć
      wtedy jest płaczliwe, strzelają mu kręgi w miejscu
      tego "schynięcia". PODOBNO sprawdza się, czy dziecku TO dolega przez
      dociągnięcie prawego łokcia do lewego kolana i odwrotnie.

      Ale nie znam tego wszystkiego z autopsji, nie wiem ile w tym prawdy,
      czy to się zdarza i co się z tym robi ;)
      • karola_0 Re: schynięcie??? co to ?? 10.12.07, 13:35
        Troszeczke drogie mamy Wam podpowiem jakie mogą być symptomy
        schynięcia,mama mnie nauczyła:
        dziecko nie może jeśc,gdy doi butelke z mlekiem to ją co chwile
        puszcza i płacze,łąpie i puszcza i płacz bo boli go przy ssaniu!
        najlepiej dziecko sprawdzać w kąpieli,kiedy jest
        rozlużnione,dociagać delikatnie i powoli prawy lokiec do lewego
        kolana i na przemian,jesli nie dochodzi to jest to oznaka
        schyniecia, wtedy nalezy masować w odpowiedni sposób dziecko i
        przewiązac pieluszka zeby usztywnic. Teraz lekarze tego nie lecza
        masazami,wolą operowac jak powstanie np.garb.Pozdrawiam.
        • betty-226 Re: schynięcie??? co to ?? 10.12.07, 15:53
          Tego, co mama nauczyła i babcia i ciocia, to już się naczytałam
          wystarczająco dużo.
        • p.o.v Re: schynięcie??? co to ?? 11.12.07, 12:54
          a no właśnie, a mi się wydaje że to jakiś zabobon, bez urazy, tez
          troche poszperałam w necie, dziwne, że lekarze się od tego
          odżeegnują i nie wypowiadają, co to właściwie jest????

          Panie Pawle, czy może pan odpowiedzieć jakie jest Pana zdanie na ten
          temat???
    • ewa_no Re: schynięcie??? co to ?? 12.12.07, 14:20
      podnoszę, bo też jestem ciekawa. U nas mówią na To "usunięcie", ale
      słyszałam też "przełamanie". Ostatnio była u mnie koleżanka (mówiąc
      szczerze, to z małej wioski), urodziło im się w rodzinie dziecko i
      jak mała miała ok. 3 tyg to stwierdzili, że jest "przełamana".
      Pojechali do lokalnej "masażystki", ta podobno "naprawiła" i kazała
      dziecko obwiązywać chustą i usztywniać. Słuchałam zdziwiona bo samam
      mam dziecko 3,5mies. i mimo, że nie wierzę w takie zabobony, to jak
      w grę wchodzi dobro mojego dziecka ... Różne rzeczy stresują. Aż
      zaczęłam się zastanawiać, czy nie odwiedzić tej znachorki tak
      profilaktycznie. Bo mój Mały od jakiegoś czasu przerywa jedzenie z
      płaczem. O rany, chyba zgłupiałam. Ale zdanie fachowca bardzo
      chciałabym poznać.
      • betty-226 Re: schynięcie??? co to ?? 12.12.07, 14:24
        Jeśli dziecko przerywa jedzenie płaczem, proponuję podnieść je do
        odbicia. U mnie to niezawodnie działało, chłopcy radośnie wracali do
        jedzenia ;)
      • angela26031987 Re: schynięcie??? co to ?? 27.12.07, 22:41
        witam , dziwią mnie wasze opinie na ten temat i dlatego chciałabym napisać co to
        takiego jest to SCHYTNIęCIE!otóż jeśli niemowlę bierze się nie umiejętnie na
        rączki to mogą mu się "minąć"boczki. mały dzidziuś jest bardzo delikatny i stąd
        to coś. mój synek był schytnięty już3 razy bo jestem młodą mamą i nie umiałam na
        perfekt wszystkiego.kubuś bardzo marudził i często płakał szczeg.podczas brania
        na rączki>prawie się zanosił ale moja babcia i prababcia naciągnęły go-czyli
        prawy łokiec do lewego kolana i odwrotnie-a potem poturlały w poduszce i
        nasmarowały oliwką boczki na pleckach.możecie nie wierzyć ale mały spał po tym
        jak nigdy i mało co płakał!nie każdy lekarz w to wierzy i nie każdy potrafi to
        robić!
        pozdrawiam,młoda mama
        • betty-226 Re: schynięcie??? co to ?? 27.12.07, 23:02
          Czytałam dziesiątki wypowiedzi na ten temat na przeróżnych forach.
          Wciąż traktuję je jak bajki i tak też traktować będę (zwłaszcza, że
          jakoś nigdy w roli głównej opowieści nie występuje konkretny lekarz,
          tylko jakieś pociotki i inni krewni).
          Też jestem młodą mamą i też nieumięjętnie pewnie obchodziłam się z
          pierwszym synem, z drugim pewnie też. Ale jakoś ich nie "schynęłam".
          Dzieci płaczą z różnych powodów. Bardzo łatwo dać sobie wmówić przez
          babcię, prababcię, ciocię, teściową, że zrobiło się krzywdę dziecku.
          A co do masażu... każde będzie spało błogo i spokojnie, wymasowane,
          wyoliwione, wymuskane, wyprzytulane i wymęczone ;)
        • kropkaa Re: schynięcie??? co to ?? 29.12.07, 23:08
          A to dopiero historia...
          Dobrze, że nie czytałam wcześniej, bo bym się bała własne dziecko na
          ręce wziąć. Na szczęście nie czytałam, nosiłam i nie schynęłam. A w
          podobne opowieści dziwnej treści wierzę jak w czerwone wstążeczki i
          przepowiednie na rok 2008.
          Jeśli rodzona matka nie potrafi nosić dziecka, to kto potrafi???
          • betty-226 Re: schynięcie??? co to ?? 29.12.07, 23:36
            ...babka, prababka i ciotka ;)
            Nie wiązałaś dziecku czerwonej wstążeczki? :o A uroki?? :o hyhy
        • naturella Re: schynięcie??? co to ?? 30.12.07, 14:41
          Posikalam się z opisu Angeli, jak to mama i babcia naprawily
          dziecko:D
    • pawel.zawitkowski Re: schynięcie??? co to ?? 12.12.07, 16:53
      Witam serdecznie :)
      Można "schynąć" zawzięcie, można też schynąć do Nałęczowa, ale można też schynąć
      znienacka i to jest właśnie to czego tygrysy nie lubią najbardziej :) To
      najbardziej racjonalny opis schynięcia jaki mógłbym wymyślić i proponuje temat
      schynięć ominąć szerokim łukiem :))) Doświadczenie babć jest na wagę złota i
      mimo dystansu do ich rad (co polecam) zawsze namawiam by czerpać z ich
      doświadczenia jak najwięcej... Ale są pewne granice :)
      Najwyraźniej schyniecie Pani mężowi nie zaszkodziło skoro założył rodzinę i ma
      dziecko :) Wydaje mi się, ze wystarczy spokojnie i delikatnie, ale pewnie
      postępować z dzieckiem i nic się nie ma prawa stać... Paweł Z.
      • p.o.v Re: schynięcie??? co to ?? 13.12.07, 12:24
        Bardzo dziękuję za dość jednoznaczną odpowiedź :)
        • nullik Re: schynięcie??? co to ?? 13.12.07, 13:34
          Na śląsku Cieszyńskim "schynąć coś" znaczy upuścić.
          Sorki jesli to nie jest na temat... ale tak mi sie jakoś
          pokojarzyło. Trzymam dziecko nie prawidłowo, więc może mi schynąć.
          • akaef Re: schynięcie??? co to ?? 14.12.07, 00:09
            No a co z tym dociąganiem prawego łokcia do lewego kolana? Kilka
            razy próbowałam na małym takich sztuczek (baaaardzo delikatnie), ale
            nie było szans, brakowało jakieś 10 cm. To rzeczywiście jest jakiś
            test, mający coś potwierdzić/wykluczyć???
            • betty-226 Re: schynięcie??? co to ?? 14.12.07, 14:02
              Ponieważ nie ma żadnego schynięcia, nie ma też testu, który mógłby
              go wykluczyć czy potwierdzić.

              I całe schynięcie i wszelkie testy należy wsadzić między bajki.
            • binkaa Re: schynięcie??? co to ?? 14.12.07, 15:12
              wysmaruj oliwka bedzie łatwiej pocwiczyć
              zanim starszak dotknał cwiczylismy ze 2-3 tyg po troszku
              no i miał już chyba ze 3 mce wtedy
            • pawel.zawitkowski Re: schynięcie??? co to ?? 30.12.07, 16:41
              Błagam, proszę tego nie robić, czyli dociągania prawego łokcie do
              lewego kolanka i odwrotnie...
              Paweł Z.
              • kacpercio1 Re: schynięcie??? co to ?? 11.09.08, 12:03
                :) Moja teściowa to samo kazała zrobić przy kąpieli. Na szczęście to
                olałam.Apropo- powinna poczytać to forum :)))))))
          • pawel.zawitkowski Re: schynięcie??? co to ?? 30.12.07, 16:39
            Kocham Śląsk Cieszyński :)
            Moja była żona stamtąd pochodzi i mimo tego, że "była" cenię Ja
            ponad wszystko :)
            Tam też mówią zamiast skąpy - "wysrany" i to mi się podobało
            najbardziej. Piękny kraj...
            Paweł Z.
      • iza-789 Re: schynięcie??? co to ?? 27.08.08, 22:35
        czy obiawem schynięcia w póżniejszym czasie może wystąpić garb z
        przodu lub opadanie powieki u 6 latka
    • binkaa Re: schynięcie??? co to ?? 14.12.07, 15:11
      w przelamanie nie wierze
      ale cwiczenia : lewy łokieć - prawe kolano i odwrotnie sa fajne
      starszak je lubił
      z tym ze jak dziecie małe to nie dotknie sie od razu bo brzuch wielki
      trzeba stopniowo :)
      • pawel.zawitkowski Re: schynięcie??? co to ?? 28.08.08, 07:04
        Witam,
        pominę schynięcia i podobne ...
        "Ćwiczenie" lewy łokieć do prawego kolanka... nie jest żadnym
        ćwiczeniem dla niemowląt, tylko, co najwżej, zabawą i tak jedynie
        powinno być traktowane. Jako ćwiczenie moga Państwo robić to tak
        często, jak tylko podoba się to dzieciakowi, a państwa nie nudzi -
        choć, tak jak z kazdą "zabawą" z niemowlęciem i tu zacho3wałbym
        nieco umiaru, ale...
        Jeżeli ktoś (np. specjalista) zadaje Państwu tę "zabawę" jako
        ćwiczenie do wykonania, które na dodatek ma poprawić "komunikację"
        między półkulami" itp...., to bardzo delikatnie mówiąc, "jest w
        mylnym błędzie", powinien pochylić się nad książkami, nie zawracać
        rodzicom głowy bzdetami i wziąć się do roboty :)
        To tylko taka "dygresyjka" na marginesie dyskusji o schynięciach i
        proszę potraktować ją ulgowo.
        Pozdrawiam
        Paweł Z.
    • kropkaa Re: schynięcie??? co to ?? 14.12.07, 23:49
      Ja słyszałam takie określenie (nie mojej) babci o (nie moim)
      dziecku: "Płacze i płacze. On jest chyba UCHYNIĘTY"... Radą na
      uchynięcie było plucie trzy razy przez któreś ramię. Matka miała
      pluć przez swoje, dla jasności dodam. Nie dowiedziałam się, co to
      było to uchynięcie, ale z kontekstu i plucia wywnioskowałam, że w
      tamtym wypadku chodziło o rzucenie uroku na noworodka... Równie w to
      wierzę jak i w powyższe, ale przynajmniej pośmiałam się do łez:)
      • betty-226 Re: schynięcie??? co to ?? 15.12.07, 01:32
        Hehehehe ledwo dotrwałam do pointy :D
      • lynette Re: schynięcie??? co to ?? 30.12.07, 15:24
        W moich rodzinnych stronach są dwa warianty: pierwszy
        to "przesunięcie", to chyba odpowiada "schynięciu", czyli
        nieumiejętne trzymanie lub podnoszenie dziecka, w wyniku czego coś
        mu się tam przesuwa i trzeba iść do znachorki. To spotkało jednego z
        moich kuzynów, który właśnie płakał i płakał, aż w końcu rodzina
        doszła do wniosku, że jest przesunięty i udała się do znachorki
        celem naprawienia szkody. Nie muszę chyba mówić, że z sukcesem ;)
        Drugi rodzaj to urok. Podobno mnie w wieku ok roku/dwóch lat
        uroczyli hydraulicy, którzy przyszli naprawić piecyk i widząc mnie
        zakrzyknęli: "o jaka ładna dziewczynka!" Ledwo poszli i się zaczęło:
        płacz, gorączka, itp. Rodzina orzekła, że mnie uroczyli. Urok został
        odczyniony przez moją mamę, która otarła mi czoło skarpetką (mam
        nadzieję, że czystą:)) i splunęła trzy razy przez lewe ramię.
        Oczywiście dolegliwości minęły jak ręką odjął. Boskie, nie?
        Moja mama do tej pory ma obsesję przesunięcia i uroku i na przykład
        nie brała na ręce żadnego z naszych synów w wieku niemowlęcy, żeby
        ich broń Boże nie przesunąć.
    • annasi23 Babcie i postępowanie z dziećmi 13.02.08, 11:20
      Dyskusja i dobrych radach babć przypomniała mi historię, którą u nas
      opowiada się z uśmiechem. Co więcej - opowiada o tym i śmieje się
      sama z siebie bohaterka tej sytuacji, czyli moja własna osobista
      babcia.
      Otóż kiedy urodziła się moja mama, była bardzo płaczliwym dzieckiem.
      Podobno przez 3 miesiące ciągle płakała, nic nie działało. Babcia
      przy tym miała sporo pracy (krawcowa) i cała sytuacja była dość
      stresująca. Przyszła jakaś sąsiadka i powiedziała: niech jej pani
      makowin nagotuje! Babcia zabrała się za te makowiny i mama się
      uspokoiła.
      • betty-226 Re: Babcie i postępowanie z dziećmi 13.02.08, 11:23
        :o każdy by się uspokoił hehehehe
        A Twoja mama nie miała potem oznak uzależnienia od opiatów? ;)
      • kasiapfk Re: Babcie i postępowanie z dziećmi 13.02.08, 12:09
        hihih makówki. Moja ś.p. prababcia też mówiła, że na wydzierajace
        się dziecko to najlepiej makówek nagotować i dać do picia. Moją mamę
        tak trkatowała hihihi.
        Ciągot do uzależnienień nie ma, ale drażliwa strrrasznie ta moje
        mama hihihihi
        • damap Re: Babcie i postępowanie z dziećmi 13.02.08, 13:32
          Ja byłam podobno "uchynięta" jak miałam 2 latka, bo zaczęłam utykać
          na jedną nóżkę, nie chciałam jeść, źle spałam itp. Rodzice
          pojechali ze mną do pewnej "masażystki". Rozmasowywała mi kark.
          Boże jak bolało. Pamiętam te wizyty do dziś. Po kilku seansach
          zaczęłam normalnie funkcjonować. :) Ile w tym prawdy to nie wiem. A
          może to utykanie to zapalenie stawu biodrowego a
          nie "uchyniecie" :)
          -
    • carolla100 Re: schynięcie??? co to ?? 28.08.08, 09:23
      dziękuję za poprawienie humoru z rana - teraz będzie mi się o wiele
      łatwiej pracowało :)
      • mom2b a ja słyszałam o "przesunięciu w kręgosłupie"... 07.09.08, 00:31
        ... i nawet podobno sama padłam ofiarą takiego przesunięcia w
        dzieciństwie, co zostało sprawnie naprawione przez mamę przez m.in.
        dociąganie kolanka do łokcia po skosie. Doszli do tego, ze jestem
        przesunięta przez mierzenie jakichś odległosci w ciałku, a mierzyło
        się pieluchą... aż mi wstyd to pisać. :-))
        Jak sie urodziła moja córeczka to tez przy okazji wiekszego płaczu
        była mowa o tym, ze ona może być przesunieta w kregosłupie. Na
        szczescie nie dałam sie wpędzic w tę paranoję (staraliśmy się nosić
        małą tak jak w książce Pana Pawła i na szkole rodzenia uczyli) i
        mimo otępienia burzą hormonów poporodowych postawiłam na swoim i nie
        dałam dziecku ćwiczyć ciałka ani wykonywać zadnych pomiarów.
        Wynegocjowałam tyle, ze zapytam pediatry na wizycie, czy mała aby
        nie jest przesunięta i jesli lekarka powie, ze tak, no to bedziemy
        działać. z dużą nieśmiałoscią i zażenowaniem zapytałam pediatrę co
        to własciwie jest i czy słyszała o czyms takim i czy malutka moze to
        mieć. lekarka (spec II st) zrobiła wielkie oczy, a pielęgniarka sie
        prawie turlała ze smiechu. Zdalam relacje mamie i od tego czasu
        dziecko przestalo miec objawy przesuniecia w kregoslupie, a
        niespodziewany płacz jest interpretowany jakos inaczej.
        wg informacji jakie udało mi sie skompletować w rodzinie - chodzi o
        to, ze w tej jednostce chorobowej :) jedno z żeberek "wyskakuje"
        jakby ze swojego miejsca i przez to wpływa na układ kostno-mięsniowy
        i to wszystko okropnie dziecko boli i stad placz i problemy z
        jedzeniem i nawet trudnosci z wzieciem głebokiego oddechu.

        na szczescie ta choroba nie jest zakaźna, a dzieci dotknięte nią w
        dziecinstwie mozna łatwo wyleczyć i pozniej wyrastają na normalnych
        dorosłych :)))

        a na koniec do Pana Pawła, jesli jeszcze zajrzy do tego wątku - czy
        zdarza sie tak, ze dziecku wskutek nieprawidłowego noszenia czy
        czegos innego (?) moze wyskoczyć żeberko z miejsca, w ktorym powinno
        byc (bo u maluchów to chyba wszystko jeszcze jest bardziej chrząstką
        niż kością i nie trzyma sie "kupy" tak jak u dorosłego?) i co sie z
        tym robi?
        • pawel.zawitkowski Re: a ja słyszałam o "przesunięciu w kręgosłupie" 07.09.08, 08:58
          Witam,
          NIE "...zdarza sie tak, ze dziecku wskutek nieprawidłowego noszenia czy
          > czegos innego (?) może wyskoczyć żeberko z miejsca, w którym powinno
          > być (bo u maluchów to chyba wszystko jeszcze jest bardziej chrząstką
          > niż kością i nie trzyma sie "kupy" tak jak u dorosłego?)"...
          Skoro się nie zdarza, to nic się "z tym" nie robi, ale rozumiem, ze coś w
          podobie przykuło Państwa uwagę. Nie widziałem, stąd polecam wizytę u pediatry :)
          takie rzeczy trzeba zobaczyć.
          Przyzwyczaiłem się do tego wątku i wbrew pozorom dużo można się dowiedzieć... :)
          To co? kontynuujemy?
          Pozdrawiam
          Paweł Z.
          • betty-226 Re: a ja słyszałam o "przesunięciu w kręgosłupie" 07.09.08, 15:26
            Chciał nie chciał, przesunięcia żyją własnym życiem, więc i ten wątek nie upadnie :D

            mom2b - dzięki Ci serdeczne za naprawę nastroju w tę parną niedzielę ;) (chciałam napisać w ten parny niedzielny poranek, ale zorientowałam się, że już daleko po poranku :D) Brawa za to, że nie dałaś się wpędzić w paranoję, no i dla pediatry z pielęgniarką za dzielną postawę podczas wizyty :)))
            Pozdrawiam
            P.S. Ciekawe, czy ja byłam kiedyś przesunięta. Bo że teraz jestem, to wiem, ale u mnie nie ma to związku z kręgosłupem, chyba że tym drugim ;)
            • mefika1 Re: a ja słyszałam o "przesunięciu w kręgosłupie" 08.09.08, 15:40
              Mam baaaardzo dziwną rodzinę, popytałam o to schynięcie/przesunięcie
              i żadna z mam, babć, ciotek nie słyszała. Płacze dziecka w
              początkach jego życia interpretowane są jako kolka lub szok
              związany ze "zmianą miejsca zamieszkania" a lekarstwem jest tulenie,
              noszenie (byle nie za częstobo poodobno "rozpuścić" można)
              ewentualnie koper.
              Moja koleżanka opowiadała natomiast iż w jej rodzinie babcieleczyły
              schynięcie niemowlaka dociąganiem tak skutecznie iż doznało
              zwichnięcia stawu biodrowego. Nie wiem na ile dociąganie przyczyniło
              się do zwichnięcia ale prędzej uwierzę iż znachorskie praktyki
              zrobiły komuś krzywdę niż cudownie uleczyły.
              • betty-226 Re: a ja słyszałam o "przesunięciu w kręgosłupie" 08.09.08, 15:49
                A co z urokami i przelewaniem wosku?
                Pewna mama po sąsiedzku na forum ZDM radziła, żeby wosk przelać, gdy maluch bardzo płacze :)))
                • mefika1 Re: a ja słyszałam o "przesunięciu w kręgosłupie" 08.09.08, 17:05
                  qrcze to ja już wiem czemu moja mała płacze czasem... wszystko przez
                  moje zaniedbania muszę sie poprawić podociągać, poprzelewać wosk i
                  koniecznie powiązać czerwone wstążeczki
                  Pozdrawiam
                  • betty-226 Re: a ja słyszałam o "przesunięciu w kręgosłupie" 08.09.08, 17:06
                    Od przelewania wosku są nawet _specjalni specjaliści_ :D Pewnie to nie takie hop
                    siup :>
                    • p.o.v z ciekawości 08.09.08, 20:43
                      a gdzie się ten wosk przelewa? ;)

                      o tym nie słyszałam hmmmmm
                      • betty-226 Re: z ciekawości 08.09.08, 21:28
                        Nad aurą się przelewa :D
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=907&w=77324591&wv.x=1&a=77324591
                        o tu ;)
                        • pysiul Re: z ciekawości 08.09.08, 22:07
                          generalnie to nie przelewki z tym schynięciem:))))
                • agus09 Re: a ja słyszałam o "przesunięciu w kręgosłupie" 18.09.08, 15:29
                  uwierz mi ze, gdybyś miała dziecko schynięte to byś w to uwierzyła.
                  Ja takrze nie wierzyłam to są zabobony babci do tego żaden lekarz w
                  to nie wierzy. Mój synek nie chętnie jadł od urodzenia a w drugim
                  miesiącu życia przestał wogóle jeść płakał dzień i noc jedynie jak
                  mi się udało go nakarmić strzykawką to się uspokajał. Strasznie
                  wymiotował i miał ziełome kupy. Lekarz pediatra stwierdził, ze nie
                  lubi mleka a waga mu nie spada wiec jest,ok pomio tego że nie
                  nabierał. Żaden lekarz nie potrafił nam pomóc. Dopiero moja teściowa
                  mnie namówiła żebym się z nim wybrała do masarzystki. To samo mówiły
                  mi moje koleżanki które miały podobne przejścia. Ja byłam
                  zdesperowana i uległam tym namową. Okazoło sie że był bardzo
                  schynięty i miał wyrwaną rączke. Masarzystka go masowała, ale
                  rezultaty były słabe. Wiec pojechalśmy do innej masażystki ona nie
                  smarowała tylko nastawiała. Od tamtej pory moje dziecko je i ładnie
                  nabiera na wadze, dużo śpi jest pogodnym dzieckiem chętnym do
                  zabawy. Naprawde robi mi się coś jak sobie przypominam tamte dni nie
                  ustannego płaczu.Jest dużo ludzi, którzy nie wierzą w schynięcie,
                  ale tam gdzie ja mieszkam jest bardzo znnane i wcale nie mieszkam na
                  jakiej wsi "zabitej dechami". Jeżeli nie ma takigo czegoś jak
                  schynięcie to dlaczego dziecku należy potrzymywać główke przecież
                  się nie schynie? Dlaczego każą nam robić usg stawów biodrowych,
                  wyrwaninie nóżki takrze jest formą schynięcia, ale zbyt poważną w
                  skutkach by je zbagatelizować. Gibnięcie główka daje tylko krzywy
                  (albo aż) kręgosłóp a nie trwałe kalectwo. Wyrwanie nóżki różni się
                  jeszcze tym że nie leczy sie tego za pomocą masaży czy też
                  nastawiwniem ale zakłade się szynę.Wiem z doświadczenia ze
                  masarzystkę trzeba wybrać z rozwagą bo jej nie umiejętność może
                  spowodować krzywdę, ale osoba która się na tym zna naprawdę może
                  pomóc ja znam wiele takich przypadków. Lekarze tego nie uznają, ale
                  krzywe kręgosłupy widzą i garby przy ostrzejszych przypadkach.
                  • p.o.v Re: a ja słyszałam o "przesunięciu w kręgosłupie" 19.09.08, 14:16
                    Jeżeli nie ma takigo czegoś jak
                    > schynięcie to dlaczego dziecku należy potrzymywać główke przecież
                    > się nie schynie? Dlaczego każą nam robić usg stawów biodrowych,
                    > wyrwaninie nóżki takrze jest formą schynięcia, ale zbyt poważną w
                    > skutkach by je zbagatelizować. Gibnięcie główka daje tylko krzywy
                    > (albo aż) kręgosłóp a nie trwałe kalectwo. Wyrwanie nóżki różni
                    się
                    > jeszcze tym że nie leczy sie tego za pomocą masaży czy też
                    > nastawiwniem ale zakłade się szynę.


                    ja w ogóle nie rozumiem o co chodzi. Jakie wyrwanie nóżki?????no a
                    główkę podtrzymuje się hm chyba nie dlatego zeby się nie schynęła???
                  • betty-226 Re: a ja słyszałam o "przesunięciu w kręgosłupie" 19.09.08, 14:38
                    agus09 to przerażające co piszesz :o Jaka znów wyrwana rączka? :O Bardzo
                    schynięty? Kolejna nowina, można być bardziej schyniętym, lub mniej...
                    Zielone kupy i wymioty świadczą o alergii pokarmowej, nie o tym, że dziecko nie
                    lubi mleka (wg opinii Twojego pediatry), nie o tym także, że dziecko jest
                    schynięte :-/

                    > Jeżeli nie ma takigo czegoś jak
                    > schynięcie to dlaczego dziecku należy potrzymywać główke przecież
                    > się nie schynie? Dlaczego każą nam robić usg stawów biodrowych,
                    > wyrwaninie nóżki takrze jest formą schynięcia, ale zbyt poważną w
                    > skutkach by je zbagatelizować. Gibnięcie główka daje tylko krzywy
                    > (albo aż) kręgosłóp a nie trwałe kalectwo. Wyrwanie nóżki różni się
                    > jeszcze tym że nie leczy sie tego za pomocą masaży czy też
                    > nastawiwniem ale zakłade się szynę.

                    Główki nie trzeba podtrzymywać, jeśli się dziecka przedwcześnie nie pionizuje.
                    Pionizować można wtedy, kiedy dziecko już kontroluje główkę. Wiesz dlaczego
                    podtrzymuje się główkę dziecka? Bo nie jest w stanie jej kontrolować. To jest
                    chyba dość oczywste? Tak jak nie sadza się miesięcznego dziecka, bo nie jest na
                    to gotowe i nie jest w stanie kontrolować swojego ciała w tej pozycji. Nie
                    stawia się go także, bo nie jest na to gotowe.
                    Biodro schynięte? wyrwane? Sądziłam, że to się nazywa dysplazja :)
                    No ale w sytuacji, kiedy mamy do czynienia z wiarą, nie należy polemizować.
                    Mam nadzieję jedynie, że ktoś ślepo wierzący w schynięcie, nie zbagatelizuje
                    przy okazji jakiejś poważnej dolegliwości u swojego dziecka.
                    • mikuskukus Re: a ja słyszałam o "przesunięciu w kręgosłupie" 28.09.08, 01:19
                      Mam roczniaka w domu i czasami potrzebuje takich masaży gdy się przewróci lub w młodszym wieku źle podtrzymałam główkę - objawy klasyczne to krzyk przy jedzeniu i brak ssania. Przecież przy jedzeniu bierze udział mnóstwo mięśni i jeśli któryś z nich "przestawi sie" do innej pozycji to już nie współgra z pozostałymi. I nie ma na co czekać tylko wymasować malucha. A co powiecie kiedy to właśnie ja schynęłam się podnosząc zbyt szybko dziecko z podłogi?? Dziwne ale tak sie stalo a medyczne określenie tego stanu to przekręcenie się 3 wyrostków kręgowych wzgledem osi kregosłupa - ból cholerny i natychmiast weszła opuchlizna która nie leczona stworzyłaby garba. Oczywiście wizyta u masażysty ale szpitalnego wszystko mi wyjaśniła, 3 zabiegi nastawiające prawidłowy kierunek wyrostków a reszta to masaż rozluźniający napięte z bólu mięśnie i nikt mi teraz nie powie że takie maleństwa nie doświadczają różnych przesunięć tego niedoskonalego jeszcze układu kostno-mięśniowego. Jak zwał tak zwał a dzidzia ma być pogodna i prosta a nie płaczliwa i garbata. Wiare odstawić na półkę i obserwować dzieci-skoro dorosły może cierpieć na takie dolegliwości to dziecko tym bardziej. Zalecana szczególa obserwacja zaraz po wyjściu ze szpitala- wtedy wyrwanie rączek czy nóżek polega na wybiciu z panewek stawowych co oczywiście sie nastawia masażami a w poważniejszych przypadkach zakłada dodatkowo szynę na bioderka. Potem gdy dzidzia siada trzeba uważać na główkę i kręgosłup, bo silne maluchy chcą wcześniej a reszta ciałka nie jest do tego jeszcze gotowa. Potem przy chodzeniu i upadkach po wspinaczkach - tutaj różne wygibasy sie dzieją i przy kąpieli lekko wymasować plecki i wokół obojczyka. Zaczerwienienie ciala od takiego lekkiego masażu i kuląca się z bólu (nie z niewygody) postac maluch daje znać że coś jest nie w porządku. Może Pan doktor sie obrazi za takie instukcje ale są dzieciaki które bez tych masaży byłyby kalekami czy garbatymi ludźmi - weźmy to pod uwagę bo wkładanie noworodków w gipsowe szyny nie załatwi sprawy jeszcze nie wykształconych dobrze panewek, które same "wypuszczają" kończyny ze stawu. Masaże wzmacniają układ mięśniowy więc nie zaszkodzą.
                      • pawel.zawitkowski Re: a ja słyszałam o "przesunięciu w kręgosłupie" 28.09.08, 07:51
                        Szanowni rodzice,
                        Ze względu na popularność postu: schynięcie, muszę coś napisać, choć
                        z trudem mi to przyjdzie :)
                        Wyrwane nóżki, rączki, wybicie z panewek, niepodtrzymywana główka, a
                        potem brak łaknienia i płacz, konieczność natawiania wyrostków...
                        Garbate i kalekie dzieci na skutek braku masowania okolicy
                        obojczyka. Błagam, dotarliśmy do granic absurdu.
                        Muszę w tej sytuacji to napisać: Nie wiem co trzeba robić i jak
                        można podnieść dziecko z podłogi by doprowadzić do torsji wyrostków
                        kręgowych u niemowlaka... trzech.
                        Nie ma czegoś takiego przy oiece nad niemowlakiem jak za szybko,
                        zbyt gwałtownie. Ja sobie tego nie wyobrażam, a naprawdę śmiem
                        twierdzić, że miałem w rękach tyle niemowląt i w tylu dziwnych
                        sytuacjach i z tyloma problemami lub bez, że Państwo by osiwieli,
                        albo co innego...
                        Może być niewprawnie, każdy tak zaczyna, nie ma w tej dziedzinie
                        świętych, ale skoro niewprawnie, to może delikatnie i ostrożnie...?
                        Może po prostu warto odpowiednio trzymać dziecko, po prostu "trzymać
                        dziecko", przewijać, ubierać, kłaść, bawić się z nim i karmić.
                        Skoro sprawia to nam trudność, na każdym rogu znajdziecie
                        podpowiedzi dotyczące technik opieki i pielęgnacji, bezpiecznej,
                        łatwej w użyciu. Śmiem twierdzić, że to wystarczy.
                        Nie warto się tego uczyć? Zbyt trudne? To proponuję nie wypisywać
                        potem historii o schyniętych dzieciach i problemach z obreacaniem
                        się na jedną stronę, siadaniem, raczkowaniem, chodzeniem,
                        czymkolwiek.
                        Jesteśmy tylko z krwi i kości i nie da się uniknąć wszystkich
                        dziwnych przygód z małym dzieckiem. Są takie sytuacje
                        kiedy "wysiadamy" lub "nie zdążymy".
                        Nie wiem w jakim miejscu na Ziemii Państwo mieszkają, ale stężenie
                        wyrwanych nóżek i zwichrowanych główek wskazuje na zadziwiające
                        lokalne anomalie geologiczne lub atmosferyczne.
                        Dla niewtajemniczonych wyjaśniam (do wszystkiego co tu czytam nie
                        sposób się ustosnkować), że "różne przesunięcia układu kostno-
                        stawowego" w przypadku nóżek to nader rzadkie przecież zwichnięcia
                        lub podwichnięcia stawu biodrowego spowodowane poważną dysplazją
                        tegoż.
                        "Trzaskanie w stawach", to najczęsciej po prostu cechy osobnicze
                        dziecka i ich konsekwencje wynikające z niższego "od średniej
                        krajowej" (w granicach normy) napięcia mięśniowego i nieco
                        luźniejszych w takich przypadkach struktur stawowych. Luźne to
                        trzeszczy, ale jeżeli nie będziemy z dziecka robili "wiatraka" to
                        zaszkodzić nie zaszkodzi.
                        Na koniec pozdrawiam, ale skóra mi cierpnie, kiedy sobie pomyślę, co
                        przeczytam w następnej korespondencji.
                        Mam propozycję, która i dla mnie będzie korzystna :) w końcu
                        to "rynek".
                        Na eDziecku, na stronie www.rozwojdziecka.pl (zakładka "warto
                        wiedzieć") oraz w archiwach Dziecka jest wiele artykułów na temat
                        opieki i pielęgnacji niemowląt.
                        Z trudem, ale jeszcze dostępna w internecie jest ublikacja "Poradnik
                        Opieki i Pielęgnacji Małego Dziecka" i... w końcu mają Państwo na
                        rynku Superksiążkę ( :) ) ze 160 fotkami, opisami, tysiącami porad,
                        do której dołączony jest prawie 3. godzinny film (jak to się robi).
                        To wszystko jest pełne superpomysłów w jaki sposób opiekować się
                        dzieckiem, pielęgnować je, bawić sie z nim, nie tylko po to by
                        uniknąć dziwnych schynięć, ale po to by opieka i wychowanie
                        niemowląt stało się miłe, łątwe i komfortowe dla Was i Waszych
                        dzieci, a na dodatek (taki gift) te techniki wspaniale stymulują
                        dzieciaki do prawidłowego rozwoju, nie tylko ruchowego, ale też
                        poznawczego, emocjonalnego, a w końcu społecznego, czego i Państwu
                        życzę.
                        Proszę przeczytać, obejrzeć, kupić. Będą mieli Państwo z głowy
                        problemy ze schynięciem.
                        Podaję adres: www.rozwojdziecka.pl
                        Pozdrawiam serdecznie
                        Paweł Zawitkowski
                        • kropkaa Re: a ja słyszałam o "przesunięciu w kręgosłupie" 28.09.08, 13:29
                          Ach, ten rozwój tego wątku dostarcza mi tyle śmiechu i poprawy
                          nastroju, że mam nadzieje, że w przyrodzie nie zginie;)

                          Do tej pory mi sie wydawało, że Pana praca jest przyjemna -
                          wyprowadza Pan dzieci na prostą, a teraz sobie myślę, że jednak
                          można się załamać - człowiek się stara, tłumaczy, edukuje świątek,
                          piątek i niedziela, a lud nadal w schyniecie i uchynięcie wierzy...
                          Może faktycznie coś w tym jest? - ci ludzie wszakże jacyś chyba
                          schynieci;)
                      • orto_nie_orto Re: a ja słyszałam o "przesunięciu w kręgosłupie" 28.09.08, 11:24
                        @agus09
                        @mikuskukus

                        Czytam i oczom nie wierzę. Wątek robi się coraz bardziej absurdalny, czekam aż
                        zaczną się pojawiać rady w stylu "włożenia dziecka do pieca na 3 zdrowaśki".
                        • 1anyzek Re: a ja słyszałam o "przesunięciu w kręgosłupie" 29.09.08, 09:36
                          ja też się nieźle bawie jak to czytam więc niech wątek nie zanika
                          plisssss, moja mama podobno też była schynięta tylko używano innego
                          określenia którego nie pamiętam, więc babcia zawiozła mame do
                          zielarki która uwaga trzymając mama za nogi podniosła ją do góry(
                          niemowle) i coś tam mamrotała i okadzała zielskiem na szczęście nic
                          się nie stało mama sprawna do tej pory, acha a propo czarów
                          wylewałyście jajko nad głową dziecka
                          • szamiran81 Re: a ja słyszałam o "przesunięciu w kręgosłupie" 01.10.08, 21:59
                            Ja też pierwsze słyszę o czymś takim jak schynięcię, ale za to te makowiny
                            rozbawiły mnie do łez:))
                            • oli.nek Re: a ja słyszałam o "przesunięciu w kręgosłupie" 02.10.08, 20:24
                              a w moim regionie się mówi, że się idzie dziecko 'uspać', zamiast położyć spać.
                              i nie rzadko również 'uśpić' co już raczej jednoznacznie się kojarzy ;) he he...
                              no dobra, przyznam się, że sama używam tego pierwszego słowa ;) pozdrawiam!
                              • betty-226 Re: a ja słyszałam o "przesunięciu w kręgosłupie" 03.10.08, 11:10
                                sjp.pwn.pl/lista.php?co=u%B6pi%E6
                                "uśpić" jest jak najbardziej na miejscu, mimo że się dziwnie kojarzy ;)
                                • oli.nek Re: a ja słyszałam o "przesunięciu w kręgosłupie" 03.10.08, 11:51
                                  o kurczę, widzisz betty, człowiek się całe życie uczy ;) pozdr!
    • jo-asiunka Re: schynięcie??? co to ?? 30.01.14, 02:27
      Oj, mojego chrześniaka wozili do babek na wieś, bo był przełamany jak nic. Coś tam mierzyła, nastawiała, chustką kraciastą do nos był przewiązany ciasno w okolicach mostka, łokieć do kolanka był, a jakże :) Na szczęście żyje, pełnosprawny jest i już dorosły :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka