Dodaj do ulubionych

Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi?

03.09.08, 11:47
Mamy z mężem poważny problem natury moralnej...
Syn chodzi do szóstej klasy. Jako jedyny w całej szkole (!) nie uczęszcza na
lekcje religii, i muszę tu zaznaczyć, że nie był z tego powodu nigdy gorzej
traktowany. No, może irytujące jest to, że religia wypada zawsze w środku
lekcji, i syn wtedy musi siedzieć u woźnego... Ale mniejsza z tym, nie o to
chodzi.
Do nauki języka polskiego nauczycielka (wychowawczyni) wybrała książkę Hanny
Dobrowolskiej "Jutro pójdę w świat". Dokładnie ten podręcznik wczoraj
obejrzałam, przy okazji pisania przez dziecko recenzji na jego temat.
Przyznaję, treść książki wzbudziła we mnie bunt, zażenowanie, i, nie waham się
użyć tego słowa - obrzydzenie. Cały jeden rozdział jest poświęcony religii.
Nie RELIGIOM, nie ich poznawaniu, ale jednej religii, katolickiej. Rozumiemy,
że większość ludzi w Polsce jest wyznania rzymskokatolickiego, szanujemy ten
wybór. Co jednak z ludźmi, którzy są innego wyznania, bądź - tak jak my - są
niewierzący? Dlaczego moje dziecko ma być na lekcji języka polskiego
indoktrynowane katolicyzmem? W treści książki znalazły się takie pozycje, jak
wiersze "Biblio, ojczyzno moja", przypowieści o stworzeniu świata, grzechu
pierworodnym, Kainie i Ablu, opisywanie czym jest Pismo Święte, opowieści i
legendy biblijne,wierszyki o klasówce z religii, i wiele innych. Nie rozumiem
także, co w podręczniku literatury robi żałosna twórczość Jana Pietrzaka (Żeby
Polska i inne). Szczytem jest umieszczenie ogłoszenia akcji Świętuję NIEdzielę.
Nie godzimy się na taką treść podręcznika. Przypominam, to książka do języka
polskiego, nie do religii. Co możemy zrobić, do kogo się zwrócić? Nie chcemy
wywołać żadnego skandalu, nie chcemy na złość innym toczyć wojny z Kościołem.
Chcemy tylko, żeby syn był uczony literatury, a nie wypocin Pietrzaka czy
przypowieści religijnych. Jak powinniśmy postąpić?
Będę wdzięczna za wszystkie mądre rady.
Obserwuj wątek
    • protozoa Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 03.09.08, 12:38
      Obawiamsię, że wiele nie zdziałasz. Podręcznik jest dopuszczony do
      uzytku szkolnego i wychowawczyni jest w prawie.
      Możesz powiedzieć jej o swoich odczuciach, ale ryzykujesz, że jeśli
      jest ona słuchaczka Radia Maryja lub gorliwą katoliczką, narazisz i
      siebie ( mniej wazne) i dziecko ( to juz gorzej) na róznego rodzaju
      szykany.
      Jesli znasz nauczycielkę , i wiesz, że jest osoba otwartą, a
      podręcznik wybrała dlatego, że merytorycznie jest dobry, ciekawy (
      zastrzeżenia budzi tylko ten rozdział) - poproś, aby omawiając temat
      religii zwróciła uwagę takze na inne wyznania i ludzi niewierzących
      ( ich prawa, obecność itd).
      Obawiam się jednak, że w tym ultrakatolickim moherowym
      społeczeństwie nie znajdziesz zrozumienia.
      Ja na Twoim miejscu ( jestem osoba niewierzącą, moje dzieci też nie
      chodziłyby na religię) zrobiłabym domową lekcję o innych religiach.
      Idźcie do synagogi, meczetu,cerkwi ( albo obejrzyjcie je w
      dostępnych źródłach). Porozmawiajcie o kulturze innych o ich
      zwyczajach i świętach oraz o tych, którzy nie wierzą .
      Odradzam awanturę, reklamacje u dyrektora szkoły czy w kuratorium. W
      kraju, w którym na każdym kroku jest krzz, symbole religijne
      wszechobecne, a połowa ulic to Kościelna, Swietego Takiegoto a
      takiego, jest mała szansa na zrozumienie.
      Napisz co postanowiłas.
    • agatka_s O zgrozo !!! 03.09.08, 12:52
      A ja w ksiazce do muzyki, 1 klasa gimnazjum (Swiat muzyki) znalazlam
      fragmenty Oratorium Mesjasz, Haendla Alleluja i jeszcze obraz Jana
      Matejki "Zmartchwystanie"-chyba pojde oprotestowac i Haendla i
      Matejke.... (a jak dzieci pojda do Muzeum Narodowego, to kaze opaski
      na oczy zalozyc na sale ze sztuka sredniowieczna, bo tam same
      Chrystusy i jeszcze dziecko sie zdemoralizuje jak sie dowie co to
      krucyfiks)
      • macoofka Re: O zgrozo !!! 03.09.08, 16:25
        Moja droga, osobiście byłam na Pasji Pana naszego według św. Mateusza,
        wspaniałym utworze J.S. Bacha, w wykonaniu Poznańskich Słowików, gdy jeszcze ten
        chór istniał. Arcydzieło. Nie rób ze mnie furiatki, bardzo Cię proszę,
        przeczytaj jeszcze raz, o co mi chodzi, ja wiem, że katolicy muszą czytać
        trzykrotnie, bo za pierwszym razem są przekonani, że to atak na wiarę, za
        drugim, że atak na księdza, i dopiero ten trzeci raz do nich dociera (jeśli mają
        IQ większe niż IQ królika...) Wybacz ironię, ale zaczęłaś pierwsza. Nie dam się
        zakrzyczeć.
        • agatka_s Re: O zgrozo !!! 03.09.08, 16:47
          A dlaczego zakladasz ze jestem katoliczka ?

          Widzisz jak stereotypowo myslisz ?

          wybacz ale dla mnie jest bardzo komiczne jesli ktos nie uznaje
          KULTUROWEGO znaczenia religii (katolickiej przede wszystkim bo od
          ponad tysiaca lat czy sie to komu podoba czy nie zyjemy w kregu
          kultury kosciola rzymskokatolickiego, i zabytkow innych kultur u nas
          mniej jakos....).

          Nie zamierzalam na Ciebie krzyczec (szczerze ja nigdy nie krzycze)-
          poprostu uwazam protestowanie przeciwko umieszczaniu Biblii w
          programie szkoly za ...wybacz ignorancje. "Piesn nad Piesniami"
          jest uwazana za wspolne dziedzictwo (chyba na jakiejs licie Unesco
          jest), Bogurodzica to pierwszy zabytek naszej polskiej kultury-i
          poprostu kazdy czlowiek choc ciut aspirujacy do bycia kulturalnym o
          takich rzeczach powinien sie uczyc.


          O ile ja pamietam w podreczniku mojego syna byly i przypowiesci o
          bogach indianskich, byly i fragmenty Koranu, a Mitologia Grekow i
          Rzymian stanowi pokazna czesc edukacji np w 1 klasie gimnazjum (wiem
          bo wlasnie dziecko przynioslo spis lektur).

          Natomiast jesli jest jakis tekst o tym ze do kosciola nalezy
          chodzic, to wystarczy dziecku wytlumaczyc, ze tak robia osoby
          wyznania rzymskokatolickiegio, a my nie bo...., a nie oprotestowac
          podrecznik.

          Ja wychowuje dziecko sama- i tez powinnam idac tym tropem
          oprotestowywac np caly dzial dotyczacy rodziny-a byl taki, dziecko
          np musialo rysowac drzewo geneoalogiczne, gdzie juz byla mama i
          tata. A nie pomyslano ze sa dzieci bez taty, (sa i bez mamy)...

          A jak maja sie czuc dzieci np kalekie, jak wszystkie ilustracje to
          tylko dzieci zdrowe, a jak maja sie czuc dzieci niepolskie, jak
          wsztstkie podreczniki zakladaja ze jestesmy Polakami....itd itp

          Niestety zawsze mozna znalezc cos co nie jest poprawne p[olitycznie-
          niezgodne z wartosciami danej konkretnej rodziny itp-od tego sa
          rodzice aby takie niuanse tlumaczyli.
        • dominikjandomin Re: O zgrozo !!! 16.09.08, 12:39
          macoofka napisała:

          > Moja droga, osobiście byłam na Pasji Pana naszego według św. Mateusza,
          > wspaniałym utworze J.S. Bacha, w wykonaniu Poznańskich Słowików, gdy jeszcze te
          > n
          > chór istniał.

          Byłaś?

          Na którym? Poznańskie Słowiki jeszcze istnieją, przestały istnieć Polskie Słowiki...
      • sion2 pytanko do autorki wątku 03.09.08, 17:59
        Czy uczysz swego syna takiej tolerancji i szacunku do wierzacych ze
        wyrazasz przy nim opinie ze wiekszosc katolikow ma IQ nizsze od
        krolika?
        • macoofka Re: pytanko do autorki wątku 03.09.08, 19:05
          Nie. Po prostu ja też potrafię być złośliwa.
    • joa66 Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 03.09.08, 13:18
      Moim zdaniem Biblia jest także dziełem literackim, którego
      podstawowa znajomość jest ważna dla zrozumienia sztuki i literatury
      polskiej, europejskiej, amerykańskiej, etc.

      Natomiast wierszyki o klasówce z religii, itp....bez komentarza..

    • scher Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 03.09.08, 13:55
      Zgodnie z ustawą decyzje o wyborze podręcznika podejmuje nauczyciel. Jak podręcznik zatwierdzony, to nic nie zdziałasz.

      Religia katolicka w podręczniku do języka polskiego jest najpewniej potraktowana jako zjawisko kulturowe, literackie.
    • izzo Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 03.09.08, 14:09
      Religia jest elementem kultury danego kraju i sporo dzieł literackich do niej
      się odwołuje. Trudno jest wyciąć elementy religijne z nauki o kulturze (której
      częścią jest literatura) danego kraju. Tak się trafiło, że religią od zarania
      dziejów obecna w tym kraju jest - chcesz czy nie - katolicyzm. Zresztą motywy
      starobiblijne, o których wspomniałaś, nie są elementami ściśle przynależącymi do
      religii katolickiej i funkcjonują w kulturez całego świata na równi z mitami
      greckimi. Trudno, żeby dziecko żyjące w Europie nie znało historii o Kainie i
      Ablu tak jak nie słyszało o Zeusie, choć nikt jakoś się nie upiera, że jest to
      propagowanie kultu tegoż bóstwa. Obecność konkretnych fragmentów w podręczniku
      też nie oznacza, że nauczyciel sie do nich odniesie w trakcie zajęć. Moje dzieci
      korzystają akurat z innego podręcznika (zapewne całe szczęście), ale wiem, że
      sporo fragmentów i źródeł tam zamieszczonych zostało - głównie z powodów
      czasowych, ale także tego, że każdy nauczyciel ma możliwość wybrania fragmentów
      pasujących mu do programu - pominiętych. Jeśli więc uważasz, że coś w treści
      podręcznika Ci nie odpowiada, porozmawiaj o tym z nauczycielką, żeby dostosowała
      program do wszystkich dzieci. Nie spodziewaj się jednak, że nauczycielka języka
      polskiego pominie Biblię jako tekst literacki tylko dlatego, że Ty nie chcesz,
      by dziecko nie słyszało o jej istnieniu. A w ogóle to zawsze możesz napisać
      petycję do Ministerstwa Edukacji o wycofanie tego akurat podręcznika ze spisu
      książek dopuszczonych do użytku. Powodzenia.
      • jenna86 Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 21.09.08, 11:24
        zgadzam się. religia jest częścią kultury a przypowieści i motywy biblijne były
        reinterpretowane w każdej z epok. Trzeba poznać ten aspekt ulturowy. Ja jestem
        wyznania ewangelickiego i też czasem denerwowało mnie omawianie Biblii z iście
        rzymskokatolickiego punktu widzenia, gdzie moja interpretacja spotykała się z
        pogardą nauczycielki.
        Ja jakoś to przełknęłam bo rodzice wytłumaczyli mi jak interpretować wiarę i co
        jest najważniejsze. Przez lekcje katolickie przebrnęłam, swoje zdanie nadal mam.
        Nie warto rozpętywać wojnę z dyrekcją czy nauczycielką bo z góry jest się na
        straconej pozycji. Zadbaj lepiej o to, że twoje dziecko będzie umiało samo
        zinterpretować omawiane dzieła i zachowało do nich odpowiedni dystans.
    • kkokos Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 03.09.08, 14:11
      oczywiście, że Biblia jako dzieło literackie itd., opowieść o Kainie
      i Ablu i parę innych trzeba znać, bo to (niezależnie od stosunku do
      religii; mozna być niewierzącym, ale historii się nie zmieni)
      podstawa kultury, kod kulturowy, bez którego trudno się obejść.

      co innego wierszyki o klasówce z religii i wiersze typu 'Biblio,
      ojczyzno moja" (nie znam, sugeruję się tytułem), bo to już
      rzeczywiście wygląda indoktrynująco. ale jeśli dobrze pamiętam, u
      mojego syna pani nie przerabiała absolutnie wszystkich pozycji,
      jakie były w podręczniku - może ta nauczycielka też potraktuje to
      wybiórczo i nie będzie katowała dzieci wierszykiem o klasówce z
      religii?? znasz ją i wiesz, czego się w tym wypadku spodziewać?

      co do żałosnej twórczości Jana Pietrzaka - jednych oburza to, innych
      fakt, że w podręcznikach znajdują się fragmenty tekstów z Gazety
      Wyborczej (na dowolny temat). protestujesz przeciwko czemu
      właściwie - wierszowi czy osobie autora? ja tam autora nie szanuję
      specjalnie, ale trzeba przyznać, że piosenka swoją rolę odegrała.
      • tupak_amaru Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 03.09.08, 14:38
        Zgadzam się, że Biblia i analogie do chrześcijaństwa są wszędzie w
        kulturze, literaturze, sztuce etc. Trzeba się z tym pogodzić, a na
        pewno warto poznać, żeby cokolwiek wokół siebie zrozumieć. To jest
        OK, ale...
        moje dziecko korzystało z podręcznika do historii dla kl IV SP,
        wydanego przez jaką niszową oficynę, ale z listy MEN (jak
        najbardziej). Było tam sporo tematów "społecznych": ja, moi koledzy,
        moja rodzina, moja szkoła, mój kraj etc.
        W części poświęconej rodzinie na obrazku znalazła się oczywiście
        rodzina z czwórką dzieci (tzn. taka jedyna prawdziwa). A dalej w
        opisie tego, co łączy jej członków było m.in. o codziennej wspólnej
        modlitwie, niedzielnej mszy świętej, ważnych wydarzeniach jak np.
        spotkanie z papieżem etc.
        Moim zdaniem to jest jeszcze bardziej przegięte, bo przekaz nie
        idzie wprost.
        To znaczy, dziecko pomyśli, że jeśli moja rodzina zna i szanuje
        Biblię,ale nie modli się codziennie, nie chodzi w niedzielę do
        kościoła, słucha papieża, ale nie do końca zgadza się z jego nauką
        i nie robi nic, by się z nim osobiście spotkać - nie jest RODZINĄ.
        Nie jest rodziną więc czym? A kim wówczas jestem ja sam?
        • sion2 Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 03.09.08, 15:24
          Ekhm, chociaz zgadzam sie ze swieckim podreczniku nie powinno byc
          tresci religijnych choc o samej religii jako takiej - jak
          najbardziej, jako zjawisku spolecznym

          to jednak mam pytanie czy tak samo oburzalo cie gdy niejaki Leszek
          Miller wypowiadal sie publicznie ze "troje dzieci to patologia:, czy
          oburzasz sie na telewizje lansujaca wylacznie szczuple i piekne
          kobiety, rodzina - zawsze chlopiec i dziewczynka i zawsze blondynka,
          czy denerwuje cie upowszechnianie stereotypu ze jak ktos ma troje,
          czworo czy piecioro dzieci to znak ze do ciemnogrodu nalezy?
          • tupak_amaru Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 03.09.08, 15:37
            Millera zostawmy, szkoda słów.
            To, co piszesz to też lansowanie stereotypów, ale to są treści
            kierowane do dorosłych i dorastających, którzy już wiedzą, że tak
            nie jest na prawdę w realnym świecie.
            A co innego, gdy stereotypy powiela się wśród dzieci, które tego
            jeszcze nie wiedzą. A po za tym robi się to w szkole, która dla
            najmłodszych na tym etapie jest pewnym autorytetem. Tak samo
            podręcznik. Pewnie sama słyszałaś od dziecka: To nie tak, mamo, w
            podręczniku było napisane inaczej!

            P.S. przepraszam, jeśli moje uwagi zboczyły nieco z kursu, jaki
            wyznaczyła autorka wątku, ale po prostu musiałam to napisać
            • sion2 Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 03.09.08, 15:49
              wiesz, biorac pod uwage ze rodzin z wiecej niz dwojgiem dzieci jest
              w populacji zdecydowana mniejszosc to wedlug mnie lansowanie w
              podreczniku wyłacznie poprzez zdjecie rodziny z czworgiem dzieci
              jest dobre
              co innego gdyby znalazlo sie tam zdanie "prawdziwa rodzina ma wiecej
              niz dwoje dzieci" o, wtedy bym krzyczala
              a tak jesli na zdjeciu widzimy rodzicow i normalne, zadbane dzieci
              ktorych jest czworo to moim zdaniem super, gdyz w naszym
              spoleczenstwie wielodzietnosc powszechnie kojarzy sie z patologia
              spoleczna, bieda, zacofaniem a przeciez podreczniki szkolne powinny
              przelamywac stereotypy, nieprawdaz?
          • owocoskala Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 04.09.08, 08:30
            > czy denerwuje cie upowszechnianie stereotypu ze jak ktos ma troje,
            > czworo czy piecioro dzieci to znak ze do ciemnogrodu nalezy?
            Jakoś dziwnie nigdy nie spotkałam się z takimi tekstami. Choć prośby
            o jedzenie i odzież dla samotnej matki z 9 dzieci mogą wzbudzic
            komentarze typu "a było słuchac kościoła i stosować kalendarzyk?" W
            końcu prokreacja jest prosta i przyjemna - pytanie co dalej z chmarą
            dzieci. Nie oszukujmy się teraz katolicyzm jest w modzie, politycy
            się z nim obnoszą i jest to przegięcie w państwie świeckim. Jako
            innowierca czy ateista źle bym się czuła.Za czasów kiedy chodziłam
            do szkoły było odwrotnie. Przerabialiśmy jedynie wiersze
            ośmieszające kler typu "Krótka rozprawa między wójtem,....(nie
            pamiętam kim) i plebanem." Byliśmy starsi (l.o) i nie wywarło to na
            nas żadnego wpływu. Była przerabiana bliblia tak samo jak starożytne
            utwory innych kultur i wyznań, a nie tylko ona.
            • sion2 Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 04.09.08, 10:08
              Oooo, a teraz jest na jezyku polskim przerabia TYLKO Biblia? no, no
              co wpis w tym watku to ja lepiej poinformowana jestem
              to ja poprosze o jakies źródlo, jakis link z podstawa programowa
              gdzie czarno na bialym bedzie iz ze starozytnosci w szkole
              obowiazauje WYŁACZNIE Biblia.
              • owocoskala Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 04.09.08, 10:44
                > Oooo, a teraz jest na jezyku polskim przerabia TYLKO Biblia?
                W podręczniku założycielki tylko, a małe dzieci sa bardziej podatne
                na indoktrynację niż licealiści. Łatwiej im zamącić w głowach.
                Powiedzmy że są muzułmanami. My musieliśmy prostować w domu dziwne
                poglądy katechetki że np jak córka nie zje cukierka to nakarmi
                jakieś dziecko w Afryce....
                • sion2 Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 04.09.08, 11:36
                  moja droga podstawa programowa jest wspolna dla wszytkich
                  podrecznikow w calej Polsce
                  i w cyklu nauczania omawia sie Biblie, mity greckie, rzymskie,
                  dziela literackie z roznych kultur, nie tylko chrzescijanskie

                  i co ma piernik do wiatraka w postaci jakiejs glupiej katechetki z
                  twojej szkoly tzn twojego dziecka?
                  a spotkalas sie moze ze zjawikiem cudownego przekrecania wypowiedzi
                  nauczycieli przez dzieci 3-10 lat? jak mylisz dlaczego w tym wieku
                  wymiana wiadomosci miedzy rodzicami a dziecmi odbywa sie albo za
                  pomoca podyktowanego wpisu do dziennika lub zrobionego wrecz ręka
                  pani albo za pomoca spotkan bezposrednich a nie: "dzieci powtorzcie
                  rodzicom, ze..."?
    • sion2 Kobieto, spokojnie, wez oddech i... 03.09.08, 14:38
      przypomnij sobie jak sama chodzilas do szkoly
      ja pamietam swoja 1 klase liceum, w dziale "starozytnosc" od ktorego
      zaczynal sie rok szkolny bylo z 5 czy 6 lekcji poswieconych Biblii
      bo wierzacy czy nie musi zrozumiec ze Biblia jest jednym z
      najwybitniejszych dziel literackich, zawiera przyklady wszystkich
      mozliwych stylow, poezje, proze, narracje, analogie, przypowiesci,
      ze powstala na przelomie kilku tysiecy lat i stanowi zapis rozwoju
      kultury z tegoz okresu
      ponadto stanowila i stanowi inspiracje dla najwybitniejszych tworcow
      sztuki, powiedz jak twoj syn bedzie potarfil w pelni zrozumiec i
      odczytac i zachwycic sie freskami w Kaplicy Sykstynskiej jesli
      pojedzie zwiedzac Rzym jesli nie bedzie znal opisu stworzenia swiata
      z Biblii wlasnie????

      natomiast jesli ksiazka zawiera jakies polecenia religijne to
      podzielam oburzenie twoje
      swietowanie niedzieli? nie wiem co maja tam na mysli jesli niedzieli
      jako dnia rodzinnego, bycia razem, dnia odmiennego od innych -
      uwazam ze bardzo dobrze uczulac na to mlodziez
      ale jesli sa tam hasla "swietujmy niedziele w kosciele" to uwazam ze
      w swieckim podreczniku byc nie powinny

      podobnie slusznie ze w niektorych podrecznikach do polskiego jest
      przyblizona postac Jana Pawla II - nie ma znaczenia czy dla
      ciebie "JP2 wielkim czlowiekiem byl" czy nie, nie ulega watpliwosci
      ze jest to najbardziej znany Polak na calym swiecie przy ktorego
      umieraniu doslownie caly swiat wstrzymal oddech i wstyd zeby polskie
      dziecko nie wiedzialo gdzie i kiedy sie urodzil i kiedy zostal
      papiezem itp
      • mgla_jedwabna Re: Kobieto, spokojnie, wez oddech i... 05.09.08, 23:32

        "najbardziej znany Polak na calym swiecie przy ktorego
        > umieraniu doslownie caly swiat wstrzymal oddech"

        Etnocentryzm z ciebie wychodzi. Ponad polowa ludzkosci nigdy nie slyszala o Jezusie, a o papiezu tym bardziej. Oddech wstrzymywali Polacy i katolicy w innych krajach. Katolicy to nie caly swiat, to nawet mniejszosc wsrod chrzescijan, a chrzescijanstwo tez nie jest wyznawane przez wiekszosc ludzkosci. Zapewniam cie, ze jest mnostwo krajow, w ktorych smierc papieza byla takim samym niusem, jak dla nas np. smierc krola Tajlandii.
      • mamusia1999 Re: Kobieto, spokojnie, wez oddech i... 06.09.08, 18:23
        wierzacy czy nie to powinenn wiedziec ze:
        Biblia to zbior przypowiesci wybranych przez sobor na ZAMOWIENIE
        cesarza Konstantyna (bodajze, za imie hnie dam sobie glowy uciac),
        duza czesc przypowiesci do oficjalnej Biblii sie nie dostala (to
        apokryfy)
        Wszystkie przypowiesci zostaly spisane najwczesniej ponad 100 lat po
        smierci Jezusa
        Wszystkie przypowiesci przesiakniete sa elementami wczesniejszych
        religii.
        Przypowiesci bedace podstawa Biblii byly przekazywane sobie prez
        prosty lud, jezyk materialow zrodlowych jest pelen bledow
        skladniowych i gramatycznych - czesciowo wrecz kompletnie
        niezrozumialy.

        Nie istnieje cos takiego jak przeklad doskonaly, kazde tlumaczenie
        Biblii obarczone jest bledem. O kluczowe dla kultu chrzescijanskiego
        fragmenty Biblii tocza sie zazarte spory (np. o tresc 10 przykazan)
        • owocoskala Re: Kobieto, spokojnie, wez oddech i... 07.09.08, 09:27
          > Biblia to zbior przypowiesci wybranych przez sobor na ZAMOWIENIE
          > cesarza Konstantyna (bodajze, za imie hnie dam sobie glowy uciac),
          > duza czesc przypowiesci do oficjalnej Biblii sie nie dostala (to
          > apokryfy)
          Ejże chyba trochę Ci coś się poplątało. Jesli już to chodzi Ci chyba
          o Nowy Testament. Stary był gotowy. Dokonano rzeczywiście wyboru ale
          całych ewangelii a nie poszczególnych przypowieści. Każdy apostoł
          pamiętał sprawy nieco inaczej, inne sprawy były dla niego ważne, co
          nie znaczy że w apokryfach sa tzw. herezje tylko w innych np często
          podreślano że Jezus się często śmiał i późniejsi chrześcijanie
          uznali że to nie przystoi.
          O kluczowe dla kultu chrzescijanskiego
          > fragmenty Biblii tocza sie zazarte spory (np. o tresc 10 przykazan)
          10 przykazań może jest kluczowe dla judauzmu, dla chrześcijan
          teoretycznie kluczowe jest przykazanie miłości (takie były nauki
          Jezusa). Cały czas myli Ci się Stary i Nowy Testament,
          chrześcijaństwo z judaizmem. Faktem jest że Kościół nie do końca
          czerpie z Biblii zwłaszcza starego testamentu gdzie mozna wyczytać
          różne ciekawe rzeczy że kobieta w czasie miesiączki jest nieczysta i
          można też dowiedzieć się np. że człowiek nie jest w niczym lepszy od
          zwierzęcia!
          • owocoskala jeszcze dodam 07.09.08, 09:34
            ze ewangelie były wybrane w okresie prześladowań chrześcijan, zeby
            wiedzieli za co giną i żeby nauka była całkowicie spójna, więc na
            pewno nie na zamówienie jakiegokolwiek cesarza bo cesarze
            chrześcijan na te rzezie właśnie posyłali....
      • burza4 Re: Kobieto, spokojnie, wez oddech i... 06.09.08, 23:37
        sion2 napisała:

        > przypomnij sobie jak sama chodzilas do szkoly
        > ja pamietam swoja 1 klase liceum, w dziale "starozytnosc" od
        ktorego > zaczynal sie rok szkolny bylo z 5 czy 6 lekcji
        poswieconych Biblii > bo wierzacy czy nie musi zrozumiec ze Biblia
        jest jednym z > najwybitniejszych dziel literackich,

        chyba żartujesz? nie uznałabym jej nawet za dzieło wybitne. Swoją
        drogą - ja w szkole Biblii nie przerabiałam i nie odczuwam braku, a
        freski podziwiam za ich kunszt, kolorystykę - nie trzeba do tego
        znać opisu stworzenia świata.

        natomiast szału dostaję, że w liceum poświęca się połowę półrocza na
        tłuczenie przypowieści biblijnych, a Słowackiego odwala się po
        łebkach. To są wybitne dzieła literackie, a na nie po prostu nie
        wystarcza czasu.
      • krc0 Re: Kobieto, spokojnie, wez oddech i... 07.09.08, 01:00
        W ostatnim akapicie poniekąd sama sobie przeczysz. BTW, w Polsce JP2 to temat
        tabu, wszystko co tyczy się jego osoby musi być hymnem pochwalnym, wszelka
        krytyka jest nie do pomyślenia. No i mamy swojego Złotego Cielca polskokatolickiego.
        Swoją drogą ubóstwianie postaci JP2 i jego nauczania jest dla mnie niezrozumiałe
        - powiedzcie mi proszę, co nowego wprowadził on do nauki Chrystusa, czy stała
        się ona doskonalsza dzięki osobie papieża Polaka?
        Przepraszam za offtopicową dygresję, dobranoc lub jak kto woli dzień dobry wink
    • macoofka Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 03.09.08, 16:19
      Ale wywołałam dyskusję, no no wink

      Zgadzam się całkowicie, że Biblia to księga ponadczasowa i znać ją powinien
      każdy. Osobiście czytałam ją równolegle z inną książką, autorstwa Charlesa
      Pellegrino "Powrót do Sodomy i Gomory". Nie zachwyciły mnie przesłania,
      znalazłam tam mnóstwo treści, które współcześnie nie są propagowane (daruję
      sobie szczegóły, kto czytał dokładnie, ten wie - przykładem niech będzie choćby
      Lot...). Oczywistą jest sprawą, że historię powstania świata według Biblii zna
      każdy, przypowieści o Adamie i Ewie, ich synach etc. Biblia może być
      fascynująca, jeśli na lekcji literatury potraktować ją jak dzieło literackie, a
      na lekcji religii - jak źródło wiedzy religijnej, dogmatów itp. Niestety,
      rozdzielenie tych właściwości w naszym kraju jest de facto nie możliwe.
      Rzeczywiście, w treści podręcznika znalazła się odezwa o czczeniu niedzieli
      (skracając - mniej komputerów, sklepów, nudy, więcej kościoła), co już uważam za
      przegięcie.

      Na szczęście, przypadkiem na spacerze spotkałam przed chwilą nauczycielkę syna.
      Szczerze porozmawiałyśmy - to bardzo sympatyczna, otwarta osoba. Przyznała, że
      podręcznik "odziedziczyła" po poprzedniej nauczycielce, i tak zostało. Nie
      zastanawiała się nad treścią, bo nie miała jeszcze ucznia, który byłby
      niewierzący, więc zwyczajnie przerabiała program, i tyle. Obiecała dokładnie
      przyjrzeć się treści, sprawdzić, ile i co musi przerobić z tego tematu, i
      dowiedzieć się w kuratorium, czy dziecko musi przerobić ten materiał, i czym
      ewentualnie można go zastąpić. I sama przyznała, że Pietrzak to pomyłka smile (ktoś
      pytał, co mi przeszkadza, Pietrzak czy jego twórczość - przyznaję, że jedno i
      drugie, facet już się zakręcił... No i jakoś nie widzę go wśród takich autorów,
      jak Asnyk, Grochowiak, Tuwim, Mickiewicz, Szymborska czy ks. Twardowski (lubię i
      szanuję jego poezję, serio!). Zwyczajnie wypaliły mu się pomysły...)
      Czuję się usatysfakcjonowana, zobaczymy, jakie rozwiązanie znajdzie
      nauczycielka, mamy o tym porozmawiać na najbliższym zebraniu. Sądząc po jej
      podejściu do tej i innych spraw, znajdzie się jakieś sensowne rozwiązanie tej
      sytuacji.

      Aaa... Co do wiedzy syna na temat innych religii - zwiedzaliśmy już synagogę,
      byliśmy w cerkwi, rozmawiamy sporo na ten temat. Zna inne wyznania, może nie
      wszystkie tego świata, ale dużo. I uczę go szacunku do wszystkich, bez względu
      na wyznanie. To chyba ważne, nieprawdaż?
    • agatka_s Biblio Ojczyzno moja 03.09.08, 17:11
      A czytalas ten wiersz ?

      To jest wiersz poety Zyda (ktory w wieku dojrzalym przeszedl na
      katolicyzm),Romana Brandstaettera tam jest Ojczyzna nie koniecznie w
      rozumieniu Polska....
      • maksimum Zwyklym zaprzancem jestes. 03.09.08, 17:23
        "Syn chodzi do szóstej klasy. Jako jedyny w całej szkole (!) nie uczęszcza na
        lekcje religii, i muszę tu zaznaczyć, że nie był z tego powodu nigdy gorzej
        traktowany. No, może irytujące jest to, że religia wypada zawsze w środku
        lekcji, i syn wtedy musi siedzieć u woźnego..."
        -------
        Nie to zebym ja byl jakis przesadnie religijny,ale na to by moj syn siedzial u
        woznego w czasie gdy inne ucza sie religii nigdy bym nie pozwolil.
        Tym bardziej ze chodzisz do synagogi czy meczetow i nie wiedziec czemu
        zapoznajesz dzieciaka z innymi religiami a wstretem napawa Cie katolicyzm.
        To jest nasza historia i nie uczyc sie wlasnej historii,to wlasnie zaprzanstwo.
        Na pewno mitologie grecka czytasz z zapartym tchem,a tam sa wlasnie bez
        znaczenia mity,a tego ze Chrystus zyl i nauczal nikt juz nie podwaza.
        Schyl swoja zakuta glowe w strone zycia i przestan walczyc z wiatrakami.
        • macoofka Re: Zwyklym zaprzancem jestes. 03.09.08, 19:00
          na to by moj syn siedzial u
          > woznego w czasie gdy inne ucza sie religii nigdy bym nie pozwolil.

          Szczególnie, gdybyś był np. muzułmaninem, zachwycałoby Cię, że dziecko jest
          wciągane w jakąś inną religię. Jako katolik, czułbyś się dobrze, uczestnicząc w
          lekcjach koranu? Wątpię. Wolę, gdy syn siedzi u woźnego i rozwiązuje z nim
          krzyżówki. Nie musi odpowiadać na niewygodne pytania.

          > Tym bardziej ze chodzisz do synagogi czy meczetow i nie wiedziec czemu
          > zapoznajesz dzieciaka z innymi religiami a wstretem napawa Cie katolicyzm.

          Owszem, zwiedzałam. Zwiedzałam także kościół mariacki w Krakowie, farę w
          Poznaniu, byłam w świętej Lipce i wielu innych. Ale podziwiam w nich zabytki,
          nie modlę się w nich tak samo, jak nie modliłam się w synagodze.
          Piszesz, że wstrętem napawa mnie katolicyzm. Nie zaprzeczę, bo skłamałabym.
          Rozejrzyj się trochę wokół, poczytaj, pooglądaj telewizję, gazety. Gdzie nie
          spojrzysz, tam kościół. Kręcisz radiem - znajdziesz jedynie słuszną rozgłośnię,
          włączasz TV - zgadnij... W TVP1, telewizji podobno publicznej, w wiadomościach
          na pierwszym planie znajdują się fakty z archidiecezji. Papież poleciał do...
          Jankowski powiedział o.... Rydzyk żąda kolejnych milionów na... Nie masz dość?
          Ja mam.
          > To jest nasza historia i nie uczyc sie wlasnej historii,to wlasnie zaprzanstwo.
          Wprawdzie nie rozumiem słowa "zaprzaństwo" (jakiś idiom?), ale mogę domyslić
          się, o co Ci chodzi. Uczę się historii, może mi się ona podobać lub nie, ale
          muszę ją akceptować. Nie muszę za to akceptować wciskania na każdym kroku
          religii, gdzie tylko się da. Nie pyskuję na krzyżyki w urzędach, nie muszę na
          nie patrzeć codziennie. W nosie mam, ile jest kanałów katolickich w telewizji,
          nie muszę ich oglądać, i dopóki nie płacę za nie abonamentu, siedzę cicho. Ale
          nie chcę, by dziecko było w szkole na lekcjach polskiego indoktrynowane
          jakąkolwiek wiarą. Słyszałeś o czymś takim, jak bunt? Im bardziej wciskają Ci
          ciemnotę, tym bardziej jesteś na "nie". No, przynajmniej ja jestem...

          > Na pewno mitologie grecka czytasz z zapartym tchem,a tam sa wlasnie bez
          > znaczenia mity,

          Mity bez znaczenia?? O ile pamiętam, to literatura polska też się na mitach
          opiera. A Iliada jest mi bliższa niż Biblia. Ciekawsza, i brak w niej hipokryzji.

          a tego ze Chrystus zyl i nauczal nikt juz nie podwaza.

          Taki jesteś pewien? Poczytaj trochę, niekoniecznie Biblii. Albo obejrzyj kilka
          ciekawych programów, choćby na Discovery...

          > Schyl swoja zakuta glowe w strone zycia i przestan walczyc z wiatrakami.

          Przed kim mam schylić? Przed tymi, co nakazują? Co zakazują? Co odbierają prawo
          bycia innym? Walczę z wiatrakami i będę walczyć, choćbym miała zostać na placu
          boju sama przeciwko całemu światu.
          • kkokos Re: Zwyklym zaprzancem jestes. 03.09.08, 20:08
            macoofka, nie wiesz, że na posty trolla maksimum nie warto tracić czasu i
            klawiatury?
            • macoofka Re: Zwyklym zaprzancem jestes. 03.09.08, 22:41
              Nie wiedziałam, jestem tu nowa. Dzięki za ostrzeżenie, przynajmniej nie będę
              tracić energii na jałową dyskusję smile
          • maksimum Re: Zwyklym zaprzancem jestes. 03.09.08, 21:51
            macoofka napisała:

            > Szczególnie, gdybyś był np. muzułmaninem, zachwycałoby Cię, że dziecko jest
            > wciągane w jakąś inną religię. Jako katolik, czułbyś się dobrze, >uczestnicząc
            w lekcjach koranu?

            Gdybym byl w Kuwejcie i w szkolach byl obowiazkowy koran,to zachecalbym syna do
            uczestniczenia w lekcjach.

            Jak jestes w Rzymie,to zachowuj sie jak Rzymianin.

            > Walczę z wiatrakami i będę walczyć, choćbym miała zostać na placu
            > boju sama przeciwko całemu światu.

            I to jest wlasnie definicja zaprzanstwa.

            PS.Zdajesz sobie sprawe,ze swoim zaprzanstwem szkodzisz swojemu synowi?
            Na dodatek ,zaloze sie,ze w towarzystwie chcesz byc uwazana za osobe
            inteligentna(hm..hm..) i kulturalna(ah..ah..).
            • ata-07 Re: Zwyklym zaprzancem jestes. 04.09.08, 16:53
              Gdybyś był w Kuwejcie i był obowiązkowy koran,zachęcałbyś syna do
              uczestnictwa,ale myślisz stereotypowo,bo w Polsce są też inne
              wiary,jest ich bardzo dużo,nie tylko katolicyzm,choć przeważa,to nie
              powinien być obowiązkowy dla wszystkich.A co z
              protestantami,ewangelikami,Buddystami,Św.Jehowy,prawosławnymi,muzułma
              nami,judaizmem i innymi? W Kuwejcie też nie ma jednej religii ani w
              żadnym innym kraju!I żadna wiara tak się nie obnosi.Co do książki,to
              można napisać na stronę do Ministerstwa Edukacji,tak myślę.A może
              napisaćby taką petycję do ME i ludzie by podpisywali się pod nią?
            • kiddo5 Re: Zwyklym zaprzancem jestes. 17.09.08, 23:29
              Niuniuś! Co to do k... nędzy znaczy 'zaprzaństwo'???????
        • aluc Re: Zwyklym zaprzancem jestes. 03.09.08, 20:27
          idź, Maksiu, oprotestować cyfry arabskie
      • kkokos Re: Biblio Ojczyzno moja 03.09.08, 21:12
        rzeczywiście, tu chyba nie bardzo jest przeciw czemu się buntować:

        www.aydam.org/staryserwis/roman_brandstaetter_12.htm
        • kkokos klasówka z religii 03.09.08, 23:28
          to wiersz ks. Twardowskiego, ale znalazłam go w necie w jakimś konspekcie lekcji
          nie polskiego, ale muzyki!


          DZIęKUJę CI, że otrzymałem słuch, bo już słyszę:
          brzęk
          łoskot
          łomot
          jęk
          grzmot
          stukot
          tupot
          tętent
          trzask
          huk
          bek
          głos
          wrzask
          ryk
          świst
          krzyk
          klekot
          bełkot
          turkot
          zgrzyt
          gwizd
          szmer
          szept krótki i długi płacz
          jak cyka świerszcz
          jak dzwoni makówka
          jak biegnie szereg bosych nóg
          i jak biegną dwie bose nogi

          (mogłam nie zachować układu wersów, bo kopiuję z jakiegoś dziwnego pdfa)
      • paszczakowna1 Re: Biblio Ojczyzno moja 04.09.08, 10:38
        Inna rzecz, czy to jest wiersz dla 6-tej klasy. Osobiscie uwazam, ze za trudny
        (niejedne dzielo totalnie obrzydzono serwujac je w szkole za wczesnie). Bym
        odlozyla dla 14-15 latkow, a mlodszym dzieciom dala opowiadania autobiograficzne
        z "Kregu biblijnego" Brandstaettera, ktore sama w tym wieku z przyjemnoscia
        czytalam, a ktore moga posluzyc do przekazania podobnych tresci (rola Pisma w
        kulturze chrzescijanskiej i zydowskiej, historia Zydow w Polsce, itp).

        > To jest wiersz poety Zyda (ktory w wieku dojrzalym przeszedl na
        > katolicyzm),Romana Brandstaettera tam jest Ojczyzna nie koniecznie w
        > rozumieniu Polska....
    • przeciwcialo Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 03.09.08, 22:07
      Przesadzasz.
      • igge Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 03.09.08, 22:33
        ja (czasy komuny) na egzaminie wstępnym z polskiego na studia
        (neofilologia) miałam pytanie o odwołania do biblii we wszystkich
        znanych mi dziełach literackich... smile) Joa 66, jak zwykle się z Tobą
        we wszystkim zagadzam złotko smile))))
        Dla dziecka takiego jak moje, prawie bez kontaktu z kościołem, takie
        lekcje w podręczniku (O ile dobrze napisane) mogą być bardzo cenne.
        Ale ja i tak pogadam z nauczycielką, fajnie, że zwróciłaś uwagę na
        ten rozdział. Zwykle nie czytam podręczników dzieci.
        Nie mogę niestety do niego zajrzeć już teraz bo czekam dopiero na
        dostawę w księgarni. U nas w klasie w tym roku jest chyba 5 dzieci,
        które odganiane są od drzwi do drzwi w czasie religii: na świetlicę
        za duzi, w czytelni nie ma miejsca, pod drzwiami klasy im nie wolno
        etc. Szkoła nie ma żadnego pomysłu co z nimi zrobić w tym czasie,
        wszystkim przeszkadzają. Córka (młodsza) będzie jedyna w klasie
        (odprowadzana do świetlicy chyba na czas religii) i bardzo się tego
        boję.
        • igge Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 03.09.08, 22:54
          aha i jeszcze do trolla. Coś takiego jak proponujesz zrobiłam
          swojemu synowi i okazało się bez sensu. Wychowując się w naszym domu
          i tak nie jest w stanie własnymi siłami (i z pomocą szkolnej
          religii) zostać osobą wierzącą (może nawet bardzo chciałabym, żeby
          tak się stało ale to utopia). Od 3 klasy próbował mnie przekonać do
          wypisania go z religii. Dopiero w piątej klasie daliśmy sobie
          spokój. Teraz córka wyraźnie oczekuje, że my, rodzice podejmiemy za
          nią decyzję. Wiarę albo przekazujesz dziecku albo przekazujesz jej
          brak, nie ma innej możliwości. A lekcje religii są tak
          skonstruowane, że właśnie jest zaprzaństwem uczestniczyć w nich nie
          wierząc w Boga. Bardzo demoralizujące przeżycia zafundowaliśmy
          synowi i w przypadku córki nie będziemy tego już robić.
          • maksimum Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 03.09.08, 23:12
            igge napisała:

            > aha i jeszcze do trolla. Coś takiego jak proponujesz zrobiłam
            > swojemu synowi i okazało się bez sensu. Wychowując się w naszym domu
            > i tak nie jest w stanie własnymi siłami (i z pomocą szkolnej
            > religii) zostać osobą wierzącą (może nawet bardzo chciałabym, żeby
            > tak się stało ale to utopia).

            Teraz dla Ciebie i innych ograniczonych umyslowo.
            Na lekcje religii chodzisz nie po to,zeby stac sie osoba wierzaca,lecz po to,by
            poznac te religie.

            > Od 3 klasy próbował mnie przekonać do
            > wypisania go z religii. Dopiero w piątej klasie daliśmy sobie
            > spokój.

            Bo religia nie jest przedmiotem obowiazkowym.
            A wyobrazasz sobie,o co syn by cie poprosil,gdyby matematyka nie byla
            przedmiotem obowiazkowym?
            Przeciez ci,ktorzy sa matolowaci z przedmiotow scislych ida chetnie na
            psychologie,socjologie,filologie i tam wlasnie dostaja papierek ukonczenia studiow.

            > Teraz córka wyraźnie oczekuje, że my, rodzice podejmiemy za
            > nią decyzję. Wiarę albo przekazujesz dziecku albo przekazujesz jej
            > brak, nie ma innej możliwości.

            Oooooooo,rzeczywiscie?
            A jak jest z matematyka?
            Albo dziecku przekazujesz cala swoja wiedze matematyczna,albo zadnej i nie ma
            innego wyjscia?
            Widze,z niezlymi matolami wdalem sie w dyskusje.

            > A lekcje religii są tak
            > skonstruowane, że właśnie jest zaprzaństwem uczestniczyć w nich >nie wierząc w
            Boga. Bardzo demoralizujące przeżycia zafundowaliśmy
            > synowi i w przypadku córki nie będziemy tego już robić.

            A wyobraz sobie,ze ja pomagam dzieciom z matematyki,mimo ze nie maja zamiaru
            studiowac nauk scislych i nic demoralizujacego w tym nie widze.
            Mozna oczywiscie przyjac twoj punkt widzenia,a wszystkich innych nazwac
            trollami,ale to znowu bedzie matolstwo.
            • aluc Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 03.09.08, 23:21
              Maksiu, i znów ci się pomerdało
              a konkretnie religia z religioznawstwem

              niestety, youtube nie jest źródłem wszelkiej mądrości

              • maksimum Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 03.09.08, 23:34
                aluc napisała:

                > Maksiu, i znów ci się pomerdało
                > a konkretnie religia z religioznawstwem

                OK,nie jestem matematykiem lecz matematykoznawcom.

                > niestety, youtube nie jest źródłem wszelkiej mądrości

                Dluuuuuuugo ci to zajelo!!


                • sir.vimes matematykoznawcom - to może tak 04.09.08, 09:54
                • wieczna-gosia Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 05.09.08, 11:09
                  poza tym zarowno socjologia jak i psychologia nie jest dobra dla matolow z
                  przedmiotow scislych- wrecz przeciwnie matematyka jest tam w cene i analityczny
                  umysl jak najbardziej.
            • robatchek Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 04.09.08, 09:17
              To co piszesz, to jakiś bełkot osoby ograniczonej umysłowo i aż się dziwię, że
              Cię na forum wpuszczają, powinni Ci IP zablokować. Pewnie Ci jeszcze do głowy
              nie przyszło, że mimo wszelkich znaków na niebie i ziemi NIE ŻYJEMY w kraju
              katolickim, lecz w kraju świeckim. Historia historią, inne kraje europejskie
              mają historię podobną, Czesi byli chrześcijanami wcześniej niż my, a jednak
              potrafią wypośrodkować i znaleźć miejsce dla wszystkich. Istnieje w polskiej
              konstytucji zapis o poszanowaniu mniejszości, więc choćby pośród czterdziestu
              milionów wiernych znalazł się jeden niewierzący, to jego przekonania należy
              uszanować. Przypomnij sobie te słowa: "Panie, a jeśli znajdzie się dziesięciu -
              pięciu - jeden sprawiedliwy, czy ocalisz tę krainę?" No, skąd ten cytat (może
              niedokładny, bo z pamięci, na co dzień nie czytam Biblii)? No właśnie...

              > Na lekcje religii chodzisz nie po to,zeby stac sie osoba wierzaca,lecz po to,by
              > poznac te religie.

              Bzdura, i chyba nie masz dzieci w wieku szkolnym, bo nie wiesz, co piszesz. Moje
              dziecko chodziło na religię, katechetka zapowiedziała, że nikt nie dostanie
              oceny wyższej niż trójka, jeśli w ciągu roku opuści więcej niż jedną mszę
              świętą. Stała przed bramą kościoła i wpisywała parafki w zeszycie do religii.
              Nie było mowy o wyjeździe do rodziny i uczestniczeniu we mszy świętej w innym
              kościele, albo nawet w swojej parafii, ale o innej godzinie. Rozwalona była cała
              niedziela. Chcesz mi mówić o edukacji? Pochrzaniło Ci się z religioznawstwem.

              > Bo religia nie jest przedmiotem obowiazkowym.
              > A wyobrazasz sobie,o co syn by cie poprosil,gdyby matematyka nie byla
              > przedmiotem obowiazkowym?
              > Przeciez ci,ktorzy sa matolowaci z przedmiotow scislych ida chetnie na
              > psychologie,socjologie,filologie i tam wlasnie dostaja papierek ukonczenia stud
              > iow
              Na temat nieobowiązkowemu uczęszczaniu na religię mam swoje zdanie. Całe
              szczęście, że tak jest, przynajmniej moim dzieciom nikt już nie zrobi prania
              mózgu (starsze dziecko skończyło edukację religijną w pierwszej klasie SP,
              młodsze jeszcze do szkoły nie chodzi)

              Porównywanie genialnych matematyków z matołami z psychologii czy filologii to
              dość spore nadużycie. Ciekawe, czy potrafisz się choćby tylko porządnie
              przedstawić w pięciu językach, o swobodnej rozmowie nie wspomnę.


              > A jak jest z matematyka?
              > Albo dziecku przekazujesz cala swoja wiedze matematyczna,albo zadnej i nie ma
              > innego wyjscia?

              Bardzo prosto jest z matematyką, wystarczy zatrudnić fachowca, tak jak do nauki
              polskiego, chińskiego czy chemii. Nie ma obowiązku znać się na wszystkim, od
              tego są inni, by służyć swoją wiedzą. Mam odbierać chleb fizykowi i sama uczyć
              dziecko? A po co, skoro on zrobi to lepiej?

              > Widze,z niezlymi matolami wdalem sie w dyskusje.

              Przeczytałam dokładnie cały wątek, i nie znalazłam tu dla Ciebie zaproszenia do
              dyskusji. Po co się pchasz tam, gdzie nie jesteś mile widziany? Po to, żeby
              zaistnieć? A może w domu nie masz autorytetu, więc tu, anonimowo, chcesz za
              wszelką cenę być panem i władcą? Człowieku, miej nabiał i następnym razem poproś
              ładnie o głos, jeśli już koniecznie chcesz się wypowiedzieć (Z SENSEM). Opinia
              trolla nie wzięła się znikąd.
            • sir.vimes Nie masz pojęcia jak wygladają lekcje religii w P 04.09.08, 09:53
              w Polsce. Twoje wywody oparte są na zmyślonych wizjach jakiejś lekcji religii w
              Twojej głowie. POZNAĆ na lekcji religii można kilka piosenek , modlitw i
              kalendarium rekolekcji - aby POZNAĆ RELIGIĘ trzeba o wiele więcej niż katecheci
              są w stanie obecnie zaproponować.

              >
              > Teraz dla Ciebie i innych ograniczonych umyslowo.
              > Na lekcje religii chodzisz nie po to,zeby stac sie osoba wierzaca,lecz po to,by
              > poznac te religie
    • lolinka2 Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 04.09.08, 10:27
      powiem ci, co my robimy jako innowiercy gdy treści są jawnie
      światopoglądowe. Po prostu dziecko na zajęciach mówi, że sumienie mu
      nie pozwala na uczestnictwo w tej częsci zajęć i wtedy nauczyciel ma
      zagozdkę, co dziecku zapodać.
      I oczywiście nauczyciele są doinformowani od początku roku, co i jak.

      Myślę, że skoro sześciolatka to potrafi (i całe przedszkole
      potrafiła), to szóstoklasita tym bardziej za wolnością sumienia
      mógłby przemówić.
      • mama_kotula Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 04.09.08, 11:17
        Uhm. Dobry pomysł smile

        BTW, u nas tak robił jeden chłopak w ogólniaku, też świadek Jehowy.

        Ciekawe, że tylko na muzyce, kiedy polecono mu śpiewać. Tzn. np. Bogurodzicy
        śpiewać nie mógł bo mu "sumienie nie pozwoliło", zaś na języku polskim jego
        sumienie nie widziało przeszkód do głośnego odczytywania i omawiania tej pieśni
        wink. Podobnie było z psalmami - śpiewać nie, analizować owszem ;>
        Oczywiście piszę to w ramach anegdotki smile, nie uogólniając na całą społeczność
        świadków.
        • igge Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 04.09.08, 19:34
          przypadkiem dowiedziałam się od syna, że pani wychowawczyni
          omawiając ten rozdział podręcznika i informując o testach z Biblii
          stwierdziła, że cytuję "nikt nie jest stuprocentowym ateistą, każdy
          w coś wierzy". To stwierdzenie budzi mój sprzeciw. Synowi było
          przykro podobne rzeczy słyszeć. Natomiast zajrzałam do podręcznika i
          sama treść książki jest mniej więcej ok, może zabrakło momentami
          sprecyzowania, że coś jest takie a nie inne dla katolika. Przykłady,
          wiersze, ton wypowiedzi uznający za oczywiste uczestnictwo w
          rytuałach, które mojej rodziny nie dotyczą. Ale jakiejś specjalnej
          indoktrynacji nie widzę. I w ogóle cała treść napisana z pozycji
          osoby wierzącej, mi to nie przeszkadza (dziecku i owszem smile)). W
          sumie dzięki tej książce pogadałam sobie fajnie z dzieckiem i
          najwyżej jeśli dla małego coś jest nie tak to pogadam jeszcze z
          panią.
          • owocoskala Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 05.09.08, 09:55
            ten rozdział podręcznika i informując o testach z Biblii
            > stwierdziła, że cytuję "nikt nie jest stuprocentowym ateistą,
            każdy
            > w coś wierzy". To stwierdzenie budzi mój sprzeciw. Synowi było
            > przykro podobne rzeczy słyszeć.
            Może i jest Wam przykro, ale to pewnie jest prawda. Znam ateistkę
            tak wychowaną z domu - każe się innym modlić w swoich intencjach. No
            ale jest ateistka przecież... Wiara w sakrum jest wpisana w naturę
            człowieka, od prehostorii ludzie coś czcili.
    • jakw Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 06.09.08, 09:42
      Od odniesień do religii na polskim nie uciekniesz - po prostu nie da
      rady. Choćby Kochanowski w "Trenach" czy Słowacki w swoim "Hymnie",
      o "Bogurodzicy" nie wspominając.
      Bez podstawowej wiedzy nt Biblii nie da się pewnie zrozumieć o co
      chodzi kolejnych iluś tam utworach. Nie da się bez tego zrozumieć
      obrazów, wielu rzeczy z całej naszej kultury. Ja bym się
      przypowieści o stworzeniu swiata, Kainie i Ablu czy legend
      biblijnych nie czepiała (btw uczenie o tym to nie jest promowanie li
      i tylko katolicyzmu - do tego samego mogą odwołać się wyznawcy
      innych wyznań chrześcijańskich, a i judaizmu także). Opisywanie co
      to jest Pismo Święte nie jest niczym złym tak samo jak opisywanie co
      to są mity greckie. Przeczytanie opisu stworzenia świata wg starego
      testamentu jest taką samą indoktrynacją jak przeczytanie mitu o
      Prometeuszu. I to, i to należy do naszej kultury. I nic na to nie
      poradzisz, że odniesień do islamu (poza kontekstem "przedmurze
      chrześcijaństwa") czy hinduizmu jest jakby mniej.
      Wierszyków typu "klasówka z religii" pewnie możesz się czepiać, ale
      może to być zbyt mało jak na czepianie się.
      Co do twórczości Pietrzaka typu "Żeby Polska" - zapewniam, że w
      latach 80-tych dla mnie, kilkunastoletniej smarkuli był to niemal
      hymn. Równie dobrze mogłabyś się czepiać "1-szej Brygady"
      czy "Warszawianki".
      Myślę, że najrozsądniej będzie pogadać z panią od polskiego.
      Spokojnie i bez nacisków. Niech ma świadomość, że Twoje dziecko jest
      wychowywane jako ateista, a Ty pewnie zyskasz świadomość, że pewne
      rzeczy trzeba znać, jeśli chce się zrozumieć sporą część naszej
      kultury.
      • guderianka Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 07.09.08, 11:40
        Odniesienia do religii katolickiej będą się ciągnęły za twoim synem
        jeszcze do LO. Starożytność-Biblia, stworzenie świata wg ST i wg
        mitów(porównanie), średniowieczna Bogurodzica i inne pieśni Maryjne,
        renesans i Kochanowski (ale też nawiązania w innych lekturach ), itd
        itp aż do współczesności , nawiązań (Grochowiak, MIłosz i in)
        Zatem
        Wyluzuj

        A indoktrynacja to na ten przypadek słowo o zbyt ciężkim kalibrze
    • xkx2 Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 07.09.08, 21:45
      Nigdzie bo to niema sensu i nic nie zmieni. Polska to nie Francja
      gdzie umieszczanie i jakiejkolwiek religii zbyt jawnie w
      podręcznikach i w ogóle w funkcjonowaniu instytucji świeckiej
      (państwowej) jest nie możliwe. Tu religia i to jedynie słuszna
      religia jest wszędzie i się od nie uwolnisz, bo Polska jest krajem
      świeckim tylko teoretycznie a tak naprawdę to religia katolicka jest
      religia państwową. Dlatego mam obawy, iż protesty nic nie dadzą
      zwłaszcza, jeśli Będziesz w nich osamotniona. Co najwyżej narobisz
      kłopotów, jeśli nie sobie to dziecku na - 95%. Polacy nie "lubieją"
      inności a Twoje dziecko i tak już jest inne. Rozwiązania niema, bo
      alternatywą była by chyba tylko edukacja domowa, bo po prywatnych
      szkołach też różnie bywa. Po prostu w Polsce religia przenika się z
      życiem i chyba na razie niewiele na to się poradzi, bo taki jest
      trend.
      • izzo Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 08.09.08, 09:43
        xkx2 napisał:

        > Nigdzie bo to niema sensu i nic nie zmieni. Polska to nie Francja
        > gdzie umieszczanie i jakiejkolwiek religii zbyt jawnie w
        > podręcznikach i w ogóle w funkcjonowaniu instytucji świeckiej
        > (państwowej) jest nie możliwe.

        Moim zdaniem przesadzasz. Prawdę mówiąc w ogóle nigdy się nie spotkałam z takim
        podręcznikiem, o którym pisała autorka tego wątku, z podobnymi treściami. Mam
        dwoje dzieci, każde z nich uczyło się z innego podręcznika i w żadnym nie było
        podobnych "wierszyków o religii" czy tekstów Pietrzaka ani żadnych innych
        indoktrynacyjnych tekstów. Było natomiast mnóstwo ciekawych i mądrych fragmentów
        z bardzo różnorodnych źródeł. Mówię o podręcznikach np. Nowej Ery czy GWO. W
        żadnej ze szkół w moim mieście (a miasto jest spore) nikt nie korzysta z tego
        podręcznika, o którym była mowa. To, ze nauczycielka wybrała chyba najgorszy
        podręcznik, jaki jest w Polsce na rynku, to już inna sprawa, autorka ma
        ewidentnego pecha (swoją drogą mnie zawsze ciekawi, czego będą moje dzieci
        uczone i przeglądam w internecie cały cykl nauczania, choćby po spisie treści
        podręcznika w internecie. Tobie, jeśli jesteś wrażliwa na punkcie religii, też
        radzę). Moim zdaniem należy to zgłosić dyrekcji, ew. zasugerować zmianę
        podręcznika w przyszłym roku.
    • kolina74 Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 07.09.08, 23:15
      Widzisy macoofko ja sie z toba zgadzam w pelni, niestety walczysz z wiatrakami.
      Nie wiem jak oprotestowac tresc podrecznika, ale ja porozmawialabym z
      nauczycielka. Nie wiem ile wskorasz, ale zycze powodzenia. Jedyne co mozesz
      zrobic to rozmawiac z dzieckiem i tlumaczyc i prostowac aby mialo jak najmniej
      zamazany obraz swiata. Ja mieszkam za granica i jestem szczesliwa bo moje
      dzieci nie beda musialy zmagac sie z tym wszystkim i ja tez. Powodzenia i
      wytrwalosci
      • szymucia Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 08.09.08, 09:47
        Ale mi żal tego dzieciaka ! Nie dotrwałam do końca wszystkich postów ale wynika
        z nich jasno że nikt się dzieciaka/już młodzież/ o zdanie nie pyta. Starzy
        'niewierzący' to i dziecko nie ma prawa nawet się dowiedzieć z czego rezygnuje.
        Czy siedzenie u wożnego / z całym szacunkiem dla wożnego/ jest dla dziecka
        bardziej interesujące i rozbudzające ciekawość świata?
        • agatka_s Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 08.09.08, 09:59
          szymucia napisała:

          > Ale mi żal tego dzieciaka ! Nie dotrwałam do końca wszystkich
          postów ale wynik
          > a
          > z nich jasno że nikt się dzieciaka/już młodzież/ o zdanie nie
          pyta. Starzy
          > 'niewierzący' to i dziecko nie ma prawa nawet się dowiedzieć z
          czego rezygnuje.
          > Czy siedzenie u wożnego / z całym szacunkiem dla wożnego/ jest dla
          dziecka
          > bardziej interesujące i rozbudzające ciekawość świata?


          Tym bardziej ze akurat te pozycje literackie przeciwko ktorym
          autorka chce protestowac sa naprawde wartosciowe (obiektywnie na to
          patrzac), i jesli niepoprzestanie sie na samych tytulach, tylko
          przeczyta sie , to okazuje sie ze nie bardzo przeciw czemu jest
          protestowac. Okazuje sie ze mamy tu doczynienia ze stereotypami i
          zwyczajnym fanatazmem....

          Radze wszystkim protestujacym przeciwko obecnosci Biblii i poezji ks
          Twardowskiego w polskiej kulturze zalozyc RADIO.

          • macoofka Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 08.09.08, 11:55
            Widzę, że wątek nadal się rozwija, chociaż tu
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46&w=84188844&a=84202097
            napisałam już, co będzie dalej.
            Agatka_s, Szymucia - nie oceniajcie ludzi, nie znając faktów. Tak się składa, że
            syn kilka lat temu sam zdecydował o tym, że na religię chodzić nie będzie, nie
            narzuciliśmy mu własnych przekonań. I nie piszcie mi teraz, że to niedorzeczne,
            iż dziecko kilku-kilkunastoletnie samo o sobie decyduje. Taka była jego wola, i
            ją szanujemy. A przy okazji, przekonał się, z czego rezygnuje - uczęszczał na
            religię w przedszkolu, i do końca trzeciej klasy SP. Wie, co "stracił".
            U woźnego syn siedzi w czasie, gdy inne dzieci mają lekcje religii, nie
            polskiego. I tylko dlatego właśnie tam, bo w szkole nie działa żadna świetlica,
            a biblioteka jest czynna dwa razy w tygodniu. BTW, Woźny to bardzo sympatyczny,
            oczytany człowiek. Nie wiem, kim jest z wykształcenia, ale pamiętam, że mój
            profesor od matematyki swojego czasu był motorniczym. Więcej zarobił...
            Wymieniłam tylko kilka pozycji literackich zawartych w podręczniku, bo tych
            właśnie tytuły pamiętałam, a gdy pisałam post, dziecko było w szkole (a książka
            od polskiego razem z nim). Ciężko się domyślić? Podałam chyba tytuł podręcznika
            i autora, można sobie w necie sprawdzić spis treści. Ktoś pytał o wydawnictwo -
            niestety, nie Nowa Era.... WSiP, a jakże... I przy okazji, właśnie o poezji
            Twardowskiego napisałam, że do niej nic nie mam, bardzo ją lubię.
            A było jednak przeczytać cały wątek, ehhh...

            I tu masz rację, Agatka_s - fanatycznie wręcz ŻĄDAM świeckości w świeckich
            szkołach w świeckim państwie. Gdybym była wierząca i oczekiwała kształcenia
            dziecka w duchu katolickim, zapisałam syna do szkoły Pijarów, albo innych
            jakichś tam zakonnic. Zapisałam do świeckiej szkoły.
            • agatka_s Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 08.09.08, 12:06
              tylko wiersz ze "klasowka z religii" jest wierszem ksiedza
              Twardowskiego....

              Szkola jest swiecka, ale to nie oznacza ze nie uczy o kulturze,
              historii, o zjawiskach spolecznych itp.

              Ja rozumiem ze syn nie chodzi na religie i nic mi do tego.
              (aczkolwiek siedzenie w tym czasie u woznego wydaje mi sie ciut
              demonstracyjne, ale to mnie sie tak wydaje i tyle). Ja nie chodze
              do kosciola, ani do Meczetu ani do synagogi, ale nic mi sie nie
              stanie ani mojemu dziecku, jesli z tresciami gloszonymi przez te
              religie sie zetkne.

              Moj syn korzystal z tego samego podrecznika (nie mam go juz
              niestety) i napewno bylo tam odniesienie i do innych kultur i do
              innych religii, bo np legende o Bogu indianskim pamietam na 100%.

              Czy umieszczanie legendy o Bogu Manitu tez uwazasz za indoktrynacje
              i za przeniewierzenie sie swieckosci ? Sorry ale to jest naprawde
              absurdalne.

              Buntujmy sie przeciwko ingerencji Kosciola, np takiej jak w
              przypadku 13-latki w ciazy -gdzie ma to sens. Ale nie buntujmy sie
              przeciwko kulturze i historii bo to czyni z nas ignorantow i takich
              samych fanatykow jak moherowe babcie.



              • agatka_s Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 08.09.08, 12:24
                I jeszcze jedno

                Moje dziecko jako pierwsza lekture w 1 klasie gim, bedzie miec Quo
                Vadis, Henryka Sienkiewicza. Tez bys protestowala ?
                • igge Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 08.09.08, 19:48
                  ja nie protestowałabym smile) Ale fakt, że i na polskim i na religi (z
                  której w szkole mojego syna, jedna z największych sp w Wawie, dzieci
                  z rodzin ateistów, innowierców etc są wyrzucane z lekcji nawet jak
                  bardzo chcą zostać i tułają się bez sensu i bez nadzoru po
                  korytarzach odychani od kolejnych drzwi) dzieciaki są narażane na
                  słuchanie bzdurnych, kłamliwych i krzywdzących uogólnień i sądów
                  dotyczących wyznania (lub jego braku), w podręcznikach (akurat
                  zajrzałam na razie tylko do tego nieszczęsnego polskiego dla 6 klasy
                  i nie chodzi mi o treści dotyczące samej Biblii, plus w Wesołej
                  Szkole dla 2 klas też są wątpliwe dla dobra mojego dziecka treści,
                  ale nie będę się czepiać to tylko jedna lekcja) rzeczywiście zakłada
                  się powszechny katolicyzm uczniów a szacunek dla inności i
                  tolerancja to puste hasła nie znajdujące odbicia w szkolnej
                  praktyce. Moim zdaniem dzieci wierzące też skorzystałyby tylko na
                  zaakcentowaniu w odpowiednich rozdziałach, że na świecie i nawet o
                  zgrozo w ich kraju ojczystym, jest cała masa ludzi innej wiary i co
                  gorsza ateistów, nawet tych 100procentowych, którym istnienia
                  odmawia wydawałoby się światła wychowawczyni, polonistka. W sumie
                  podobnie sprawa się ma z niepełnosprawnymi kolegami, oni też są
                  praktycznie nieobecni w treściach nauczania (i podręcznikach -
                  znalazłam jedną wzmiankę w córki książce) a co najśmieszniejsze,
                  szkoła moich dzieci to szkoła z oddziałami integracyjnymi.
              • xkx2 Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 14.09.08, 13:58
                Nie mam nic przeciwko jakiejkolwiek religii o ile sprawy z nią związane nie
                przenikają się z funkcjonowaniem instytucji państwowej. A szkoła publiczna jest
                instytucja państwową. Jeśli nauczanie religii będzie się odbywało poza szkołą
                lub szkoła będzie prywata - proszę bardzo nie widzę problemu każdy ma prawo
                funkcjonować tak jak mu się to podoba. Ale Polska przynajmniej oficjalnie jest
                państwem neutralnym światopoglądowo czyli państwo nie powinno nikomu niczego
                narzucać. Religa w szkole jest narzucaniem komuś światopoglądu determinowanego
                przez ściśle określona wizje świata. Jeśli ktoś jest ateistą lub np.
                protestantem czy wyznaje inna religie dlaczego ma być przymuszany do poznawania
                jednej jedynie słusznej wizji świata? Podręczniki szkolne powinny być stworzone
                tak aby przekazywać wiedzę w taki sposób by zachwycać neutralność w kwestiach
                wiary i religii. W wielu krajach europejskich a zwłaszcza we Francji takie
                podejście jest normą. Niestety u nas ciągle religia katolicka jest dokładana
                wszędzie bez wnikania czy to się komu podoba czy nie. I omawiana tutaj sytuacja
                z wybraniem przez nauczyciela podręcznika lansującego odpowiednią wizje świata
                jest typowym tego przykładem.
                • joa66 Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 14.09.08, 16:25
                  Czyli należałoby w ogóle pominąć Biblię na lekcjach języka polskiego?
                  • triss_merigold6 Demagogia 14.09.08, 19:17
                    O ile pamiętam w szkole podstawowej nie było na języku polskim
                    odniesień do Biblii. W liceum były omawiane fragmenty jako zabytek
                    kultury i literatury + punkt odniesienia dla dzieł średniowiecza i
                    renesansu.
                    IMO doskonale zbędne są w publicznej szkole państwa podobno
                    neutralnego światopoglądowo lekcje z odniesieniami do sposobu
                    spędzania świąt czy chodzenia do kościoła. Tradycje świąteczne można
                    pokazywać neutralnie.
                    BTW byłam wychowywana w całkowicie ateistycznym domu i nie
                    przeszkodziło mi to w rozumieniu kodu kulturowego tzn. w rozumieniu
                    przysłów, przypowieści, zwyczajów i obrządków. Kwestia oczytania i
                    zanurzenia w polskich realiach.
                    Czyli Bibila jako zabytek literacki tak, podobnie jak mity greckie
                    czy komedie Arystofanesa ale nie jako punkt odniesienia do
                    współczesnego sposobu spędzania niedzieli.
                    • xkx2 Re: Demagogia 14.09.08, 19:41
                      Zgadzam się z tobą w 100%. Podobnie nie mam nic przeciwko wierszom
                      ks. Twardowskiego w podręczniku do j. polskiego pod warunkiem, iż
                      wybrany wiersz nie bedzie dotyczył np. lekcji religii i bedzie
                      omówiony, jako przykład współczesnej poezji polskiej a nie, jako
                      wiersz księdza. Czyli wszystko może być pod warunkiem zachowania
                      umiaru i odpowiedniego podejścia do sprawy tak aby nie narzucać
                      nikomu jednej wizji świata jako jedynej tej właściwej.
                      • joa66 Re: Demagogia 14.09.08, 19:51
                        Tylko tak naprawdę to wszystko zależy od nauczyciela. Mądry
                        nauczyciel potraktuje to jako punkt wyjścia do dalszej dyskusji, a
                        głupi...nawet i bez tych tekstów będzie indoktrynował...
                        • triss_merigold6 Re: Demagogia 14.09.08, 19:54
                          I wtedy rolą rodzica jest zapobieganie indoktrynacji. Nauczyciela
                          wbrew pozorom też można zwolnić. Albo można go rzucić na żer
                          dziennikarzom z "Super Ekspresu", że indoktrynujący fanatyk jest. Ja
                          mam no limits.
                      • triss_merigold6 Re: Demagogia 14.09.08, 19:52
                        Ja również nie mam nic przeciwko wierszom ks Twardowskiego ale pod
                        warunkiem, że będą omawiane w kategorii "literatura". Mam mnóstwo
                        przeciwko omawianiu dzieł JPII, bo facet pisał o etyce w kontekście
                        li tylko katolickim i pasuje wyłącznie do przedmiotu "katecheza".
                        Chyba, że obok JPII będzie omawiany Chomsky.

                        Też mnie zapewne czeka jazda w szkole, bo potomek całkowicie
                        bezreligijnie jest wychowywany.
                        • joa66 Re: Demagogia 14.09.08, 19:58
                          My mamy szczęscie, bo syn z włąsnej woli chodzi na religię i
                          deklaruje przed nauczycielem, że ... nie wierzy w Boga. Ale
                          nauczyciel mówi, że dla niego to nie problem, dodał już na zebraniu,
                          że go nie obchodzi czy ktoś chodzi do kościoła czy nie i czy rodzice
                          mają ślub itd. Po prostu zaprasza wszystkich, któzy chcą rozmawiac o
                          religii (nie tylko katolickiej - zaprasza też ludzi z kościoła
                          prawosławnego, protestanckiego, buddystów itd)

                          Wszystko zalezy od nauczyciela...u nas nawet na religii nie ma
                          indoktrynacji.
                          • maksimum Re: Demagogia 14.09.08, 20:09
                            Wlasnie o tym od poczatku mowilem,ze religia to w zdecydowanej wiekszosci etyka
                            i wypieranie sie religii,to zwykle zaprzanstwo.
                            • macoofka Re: Demagogia 23.09.08, 00:27
                              A Ty, maksiu, wciąż nie rozumiesz, o czym mowa....
                          • triss_merigold6 Re: Demagogia 14.09.08, 20:45
                            Wiesz ale ja sobie nie życzę kontaktu dziecka z instytucją KK.
                            Zwłaszcza w szkole. Niezależnie od tego jaki będzie katecheta czy
                            katechetka.
                            Religioznawstwo - proszę bardzo. Ale prowadzone przez nauczyciela po
                            stosownych studiach a nie katechetę.
                            • joa66 Re: Demagogia 14.09.08, 21:22
                              Rozumiem, chociaż ja mam pozytywne doświadczenia z "naszym"
                              nauczycielem religii - on nawet prosi rodziców, żeby te dzieci,
                              które nie chcą nie chodziły na religię, żeby ich nie zmuszać. I tak
                              na marginesie m.in. z tego powodu, szkoła , łącznie z nauczycielem,
                              jest wyklęta przez najbliższy KK.

                              Co nie zmienia faktu, że Biblia i poezja Twardowskiego to są
                              elementy literatury ..... a reszta to kwestia nauczyciela. I ja nie
                              miałabym problemu z tym, że jest to w podręcznikach, tylko
                              ewentualnie z tym, jaki użytek zrobi z tego nauczyciel.
                          • macoofka Re: Demagogia 23.09.08, 00:26
                            Dziko Ci zazdroszczę takiego nauczyciela z powołania, gdyby nam się trafił taki,
                            młody byłby pierwszy na jego zajęciach. Szkoda, że nikt nie wpadnie na to, żeby
                            zamiast religii wprowadzić religioznawstwo, albo, żeby dyskutować, a nie
                            indoktrynować. Katecheci nie potrafią odpowiadać na pytania, przy pierwszym
                            niewygodnym wywalają za drzwi.
                      • macoofka Re: Demagogia 23.09.08, 00:37
                        Dokładnie tak, xkx2! O to chodziło!
                        Byłam właśnie na zebraniu w szkole. Nauczycielka polskiego pokazała mi zakres
                        programu i tematy, które z dziećmi będzie omawiać. Z tych najbardziej
                        religijnych - opowieść o stworzeniu świata i porównanie z mitologią, przypowieść
                        o Kainie i Ablu, w nawiązaniu do wierszy współczesnych poetów, oraz omówienie
                        Biblii jako dzieła historycznego (czas, miejsce powstania, wydarzenia na świecie
                        itd). I NIC WIĘCEJ. Nauczycielka sama uznała, że tych tematów jest stanowczo za
                        dużo, te trzy wybrane przez nią wystarczą.
                        Cieszę się, że tak nam się udało w tej kwestii porozumieć.

                        Pozdrawiam wytrwałych w temacie wink
                    • dominikjandomin Re: Demagogia 16.09.08, 12:49
                      triss_merigold6 napisała:

                      >Tradycje świąteczne można
                      > pokazywać neutralnie.

                      Jakie tradycje świąteczne? Boże Narodzenie i Wielkanoc? A może aby ateistów
                      zadowolić - Święta Zimowe i Wiosenne?
    • luxure Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 15.09.08, 14:49
      Chyba trochę się zagalopowałaś? Wyjaśnij mi proszę, co jest
      żenującego i oburzającego w tym że dziecko pozna bliżej religię
      katolicką? Czy to jest szkodliwe? Czy obraża Twoje uczucia
      religijne? Nie jestem katoliczką, moje dziecko chodzi na religię.
      Nie mam z tym problemu. Ma katechizm, koloruje obrazki, nie jestem
      ani oburzona ani zażenowana kiedy po szkole opowiadał mi że wszyscy
      jesteśmy dziećmi bożymi i że ma swojego anioła stróża.
      No ale to jestem ja, Nie uważam tego za szkodę, krzywdy tym dziecku
      nie robię. Będzie dorosły dokona wyboru.
      A jeszcze zapytam Cie na koniec...jehowa jesteś? Bo tylko oni mają z
      tym taki problem na każdym kroku podkreślając zło wyrządzane przez
      religię katolickią.
    • dominikjandomin Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 16.09.08, 12:44
      macoofka napisała:

      > Mamy z mężem poważny problem natury moralnej...
      > Syn chodzi do szóstej klasy. Jako jedyny w całej szkole (!) nie uczęszcza na
      > lekcje religii, i muszę tu zaznaczyć, że nie był z tego powodu nigdy gorzej
      > traktowany. No, może irytujące jest to, że religia wypada zawsze w środku
      > lekcji, i syn wtedy musi siedzieć u woźnego...

      Bardziej bym protestował przeciwko temu. Czy woźny ma uprawnienia pedagogiczne?
      Jakim prawem on sprawuje opiekę nad dzieckiem?
      • macoofka Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 23.09.08, 00:21
        No widzisz, też nie jestem tym zachwycona, ale nie ma innego wyjścia, bo w
        szkole nie ma jeszcze świetlicy (nowa placówka). Na szczęście w tym roku syn
        spędza u niego tylko jedną godzinę, bo druga lekcja religii wypada na końcu
        zajęć, więc dziecko wcześniej idzie do domu.
        Inna sprawa, że znam pana woźnego, i jest to wyjątkowo sympatyczny człowiek, do
        niego samego nie mam najmniejszych zastrzeżeń.
        • ata-07 Re: Gdzie zaprotestować przeciwko podręcznikowi? 24.09.08, 16:36
          Na stronie www.petycje.pl każdy może napisać i zbierać podpisy pod
          nią i wyslać do rządu lub MEN.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka