Postanowiłam założyć nowy wątek jako, że dokładnie nie wiem czego szukam.
Przeczytałam FAQ i włos mi się zjerzył na głowie.
Mam 24 lata. Boreliozę zdiagnozowałam u siebie sama mając lat 17.
Poszłam do internisty i od drzwi ogłosiłam, że mam boreliozę, jako, że dzień
wcześniej oglądałam program o kleszczach i coś mi przypasowało.
Oczywiście miałam racje i 3h. póżniej wylądowałam w dzieciencym szpitalu.
Leczono mnie antybiotykim dożylnie coś ok miesiąca po czym wypuszczono do domu.
I teraz w skrócie 7 lat

Co 1-3 lata jestem 'przeleczana' antybiotykami jako, że objawy powracają, a
POWIEDZIANO MI, ŻE TAK SIĘ LECZY, ŻE BORELIOZA JEST NIEULECZALNA!
Same dolegliwości nie są dokuczliwe (pewnie nawet nie wiem jak to jest żyć bez
Boreliozy bo klesz ktory pamietam był w 12 r.ż.)
Bolą mnie mięśnie i stawy.
Borelioza ZAWSZE wychodzi mi + Igg i Igm. Na chwilę obecną mam ponad 40 Igg i
23 Igm.
Zrobilam teraz (czekam na wynik) Dna (ilościowe + jakościowe) co zaproponował
mi... DERMATOLOG.
6 m-cy temu urodziłam zdrowego synka. No i właśnie 'skakanie' nad nim
sprawiło, że dolegliwości bólowe powróciły.
Piszę tu o stawach.
Ale.. Przeczytałam FAQ i mam 2/3 innych objawów które teraz mogę podpiąc, a
wcześniej nie wiedziałam, że można je wiązać z bb lub pochodnymi.
Ostatnią nowością jest jakby skurczenie przełyku, trudności w przełykaniu
(zawsze mi coś w gardle zostaje;|), dziwne objawy skórne jakby alergiczne-
paląca skóra robi się czerwona- potem puchnie na biało, reakcje warstwy
podskórnej (np. po vibroaction) - gózki podskórne, bóle wątroby, nieżyty
żołądka, zatwardzenia chroniczne, krew w stolcu, zmęczenie (no ale w sumie mam
6-miesieczne dziecko wiec to nie wczasy

, wysypki, problemy z cerą (leczenie
hormonami, atybiotykami, izotekim nie pomogło), problemy ze wzrokiem (np. przy
wchodzeniu po schodach- patrząc przed siebie obraz w koncie oka mruga),
problemy ze wzrokiem II (chyba ze 2 dioptrie mi polecialy na -, choc moze to
przez ciaze), stany lękowe (to można wyjaśnić baby blusem + diagnoza u mojej
mamy- rak jelita grubego)....
Sorki za rozpisywanie się, ale jestem trochę w szoku. Nie wiem co mnie nagle
natchnęło, żeby tu zajrzeć. Jestem chora od tylu lat i w sumie 'nic mi nie
jest' (i piszę to po wymienieniu masy objawów;p). Bylo mi wpajane, że 'tak ma
byc' i sie jakos ze swoim stanem pogodzilam. A tu taka niespodzianka.
I teraz sedno sprawy. Co robic dalej. Tosz nie pojde do tek samej lekarki i
nie powiem, że teraz ma mnie leczyc inaczej bo jakistam przypadek pokazał ze
e-pacjeci sa madrzejszy od lekarzy. Moge sobie o kand d*py rozbic taka
argumentacje. Zreszta bede stala z 10000 innych ludzi wiec nie bede wyjatkiem
godnym zainteresowania.
Nie wiem co mam robic? Badania? Za 7 dni przyjdzie DNA. Teraz jak czytam to
zaluje ze nie zrobilam koinfekcji.
No i gdzie isc? Czy moj zoladek to wytrzyma... Tyle meisiecy (lat?) leczenia
jak teraz nie moge nawet na grype brac bo juz mam tak zniszczony antybiotykami..
Nie linczujcie mnie za nowy wontek. Nie moglam sie z ta historia nigdzie podpiac.
Dodam tylko ze jestem z Bialegostoku i musze kogos tu znalesc zeby dostawac
leki w zyle bo na chwile obecna moj zoladek nie zniesie pakowania anty. w
ilosciach hurtowych.
Z góry dzieki za odp.