Dodaj do ulubionych

Kwestia podejścia...

29.01.06, 10:16
Często tu się pojawiają wątki typu: co ma w horoskopie snob, co ma
psychopata, homoseksualista itd. To jest całkowicie niewłaściwe podejście do
tematu, prowadzące do z reguły błędnych wniosków.
Jedyne sensowne dochodzenie to: co w danym horoskopie wpływa na takie, czy
inne reakcje człowieka. Astrologia jest wiedzą, opierającą się głównie na
doświadczeniu i analogiach, żadne regułki się nie sprawdzają, charakterystyki
znaków, planet, aspektów, czy szczególnych układów to jedynie sugestie, jak
MOŻE się dana konfiguracja realizować i każda konfiguracja ma więcej niż
jedno wyjaśnienie.
To, ze jakiś układ występuje często u ludzi wyrożniających sie daną cechą,
nie znaczy, ze wystąpienie tej cechy determinuje.
Szukajmy więc raczej sposobów realizacji konkretnych układów astrologicznych,
a nie układów towarzyszących szczególnym cechom, czy wydarzeniom.
O ile pierwsza metoda pomaga zrozumieć motywy działania i pomóc znaleźć
pozytywny sposób ich realizacji, to druga metoda wnosi jedynie błędy i
krzywdzące pomówienia, a nie poszerza wiedzy.
Obserwuj wątek
    • aarvedui Re: Kwestia podejścia... 29.01.06, 15:05
      to jest wariant poglądów i mówienia - "saturn robi mi to i to" lub "uran wejdzie
      mi tu i tam,i ON bedzie robił to i tamto"
      nieustanne projekcje.
      przyznaje ze pewnie pare razy na szybcika napisałem tak samo,ale mam
      świadomośćże to jest niewłaściwe.

      a jak widze pisanie o planetach i horoskopach jako o SPRAWCACH wszystkich
      zdarzeń w życiu małych i dużych równoległych i podłużnych - to mi sie scyzoryk
      otwiera w kieszonce ...
      • anahella Re: Kwestia podejścia... 29.01.06, 19:35
        aarvedui napisał:

        > a jak widze pisanie o planetach i horoskopach jako o SPRAWCACH wszystkich
        > zdarzeń w życiu małych i dużych równoległych i podłużnych - to mi sie scyzoryk
        > otwiera w kieszonce ...

        Ok, zgadzam sie, ze nie powinno sie mowic, ze przez Saturna mialo sie takie czy
        inne trudne chwile w zyciu, albo opowiadanie ze uklad taki czy inny powoduje ze
        jestem taka/siaka/owaka.

        Tym niemieniej - uwazam - ze w wiekszosci przypadkow wypowiedzi na tym forum to
        sa skroty myslowe, tak samo jak skrotem jest nazywanie Slonca czy Ksiezyca planeta.
    • anahella Re: Kwestia podejścia... 29.01.06, 19:49
      neptus napisała:

      > Często tu się pojawiają wątki typu: co ma w horoskopie snob, co ma
      > psychopata, homoseksualista itd. To jest całkowicie niewłaściwe podejście do
      > tematu, prowadzące do z reguły błędnych wniosków.

      Dobrze, ze zalozylas taki watek, bo nosilam sie tym samym pomyslem od watku o
      psychopatach, ale jakos ciagle wylatywalo mi to z glowy.

      Przytaczane przez Ciebie traktowanie tematu jest robieniem horoskopu od zlej
      strony. Gdyby mialo sens zastanawianie sie, co ma w horoskopie szewc, a co
      krawiec mielibysmy astrologie deterministyczna, nie pozwalajaca na rozwijanie
      sie, na pokonywanie zyciowych przeciwnosci, uczaca ze najlepiej jest siedziec z
      zalozonymi rekami i czekac czym nas doswiadczy Saturn, a czym zadowoli Jowisz.

      Z drugiej strony jednak chcialoby sie wiedziec, co znaczy jakas planeta w jakims
      znaku czy domu, i czym sie objawia jej aspekt z inna planeta. Mamy duzo lektur
      na rynku, ktore podaja gotowe rozwiazania: "Merkury w koniunkcji z Jowiszem -
      zostaniesz wykladowca na uniwersytecie". Jak je zatem traktowac? Jako
      bezwartosciowy belkot? Z pewnoscia nie.
      Sadze, ze problem lezy gdzie indziej, mianowicie w kolejnosci zdobywania wiedzy.
      Najpierw trzeba poznac nature znaku, planety, domu, aspektu, a potem wyciagac
      wnioski. Skoro von Pronay napisal ze jakas planeta w jakims znaku oznacza cos,
      to nie mamy powodu by watpic w jego wiedze, jednak nalezy to traktowac jako
      inspiracje: zrozumiec czemu cos takiego zostalo sformulowane.

      Przyznam, ze dla mnie najtrudniejsze w astrologii bylo zawsze polaczenie
      wszsytkich elementow horoskopu: znak, planeta, dom, aspekt. Czasem dochodzi sie
      do tak absurdalnych wnioskow, ze nalezy kolko odlozyc i dac sobie czas, na
      zrozumienie tematu. Czesto w takich przypadkach wracam do lektur (Saturn Liz
      Green jest tu ciagle w robocie), czytam, odnosze do konkretnego kolka i potem
      wyciagam nowe wnioski.

      Robienie horoskopu to rowniez umiejetnosc stawiania sobie pytan: jako astrolodzy
      musimy znalezc odpowiednie pytania, by potem poszukac na nie odpowiedzi. Czesto
      klient nie pomaga nam milczac, ale to jest prawo klienta. Gdyby on umial
      postawic sobie pytanie, to odwalilby za nas polowe roboty.
    • arcoiris1 Re: Kwestia podejścia... 29.01.06, 20:19
      No dobrze. Ale jak mi wytłumaczysz Neptus że pewien znany polski astrolog
      powiedział mi ostatnio takie rzeczy na podstawie mojego horoskopu, których nie
      mógł po prostu wiedziec gdyż były zbyt szczegółowe
      • neptus Re: Kwestia podejścia... 29.01.06, 20:59
        Oczywiście, na podstawie horoskopu można powiedzieć bardzo dużo. Chodzi tylko o
        to, żeby nie działać mechanicznie, taki aspekt = takie wydarzenia, bo w różnych
        horoskopach może to oznaczać co innego i łatwo nagadać bzdur. Podstawą jest
        jednak najpierw zrozumienie całości układu. Początkujący często stosują
        wskazówki jako reguły i potem są rozczarowani, ze to nie działa.
      • aarvedui Re: Kwestia podejścia... 29.01.06, 21:32
        każde wielkie drzewo było kiedyś ziarnem.
        odpowiedni nawóz i warunki - i już jest wielkie

        nie zaprzeczysz chyba ze poza rozumieniem zasad procentuje wylacznie badanie
        orgomu przypadków,i wnioskowanie na ich podstawie co może nastąpić.
        ale generalnie "czarowanie swoją wszechwiedzą" uważam za niegodne.
        astrolog według mnie powinien pomagać a nie budować swoje ego na podstawie
        ilości przychodzących do niego pięknych klientek/przystojnych klientów suspicious
        • arcoiris1 Re: Kwestia podejścia... 29.01.06, 21:57
          oczywiscie ze nie moge tutaj zaprzeczyć, praktyka poparta teorią jest
          najwazniejsza. Ale czasami nawóz i odpowiednie warunki nie wytarczą, myślę, że
          w astrologii potrzeba czegoś więcej, a mianowicie predyspozycji. Tak jak
          niektórych nie nauczysz matematyki czy języka.
          • aarvedui Re: Kwestia podejścia... 29.01.06, 23:42
            ...a czy umiesz w 100% odróznić drzewa po ziarnach ? wink
            ja wiem ze z zoledzi nie wyrosnie jabłoń.
            ale to nie ty siejesz swoje ziarna.
            wiec zeby sprawdzic co wyrosnie i jakie da owoce musisz podlewac,zanim
            zwiędnie,dbać - i dopiero widzisz po jakims czasie jakie owoce zerwiesz smile

            to co uzupełniłaś już napisałem.tyle ze nie czarno na białym a w subtelniejszym
            kontekście.
    • gronisia Re: Kwestia podejścia... 29.01.06, 21:20
      Ćwiczenie czyni Mistrza ))). Intuicja + analiza no i "boskie natchnienie"!!!
      Jak w kazdej dziedzinie jedni , a jest ich niewielu, to geniusze,artyści w
      swojej dziedzinie, reszta, zgodnie z ich horoskopem zresztą)), to zwykli
      rzemieślnicy.Kto widzial film Amadeusz? pamiętacie jak Salieri zazdrościl
      Mozartowi jego geniuszu? Sam komponował dobrze lecz bez tego "czegoś" co ma
      Mozart. Poza tym , nie oszukujmy sie, jeśli astrolog chce pomóc drugiej osobie
      musi w natchnieniu i SZYBKO podac setki szczególów, to jest kunszt MIstrzów,
      reszta, cóz, jako hobby astrologia jest super!!!!
    • queenmaya Re: Kwestia podejścia... 30.01.06, 00:55
      Dobre podręczniki przy każdej planecie, znaku i domu podają pozytywne i
      negatywne możliwości przejawienia się danego ARCHETYPU. Bo trzeba pamiętać, że
      astrologia składa się z archetypów, z których, jak z klocków, konstruuje się
      dopiero pełną interpretację.
      Dlatego na pytanie "co ma w horoskopie pedofil" nie ma odpowiedzi.
      Jest natomiast odpowieź na pytanie, które elementy tego konkretnego horoskopu
      zostały wykorzystane w patologiczny sposób.
      Taki sam aspekt u jednej osoby będzie realizowany pozytywnie, a u innej
      negatywnie. Decyduje o tym sposób uruchamiania tej archetypowej energii.
      Pamiętać trzeba, że jest wiele osób, które mają bardzo podobne, a nawet
      identyczne horoskopy. A przecież osoby te są inne i ich życie przebiega inaczej.
      Co z tego, że jedna osoba urodzona tego samego dnia i w tym samym miejscu ma
      ascendent np. 5 stopni, a inna 8 stopni tego samego znaku - przecież władca
      ascendentu i prawdopodobnie władcy wszystkich domów obu horoskopów są tacy sami.
      A więc nie ma zasadaniczej (a może nawet żadnej ważnej) różnicy między tymi
      horoskopami.
      Kiedy rodził sie mój syn, obok, na sąsiednim łóżku, rodziła inna kobieta, jak
      się później okazało koleżanka mojego męża (o tej znajomości żadna z nas nie
      wiedziała). Nasze dzieci przyszły na świat w tym samym dniu, w tym samym
      szpitalu i prawie o tej samej porze - położna biegała od jednej do drugiej, bo
      można powiedziec, że "szłyśmy łeb w łeb". Ona urodziła córkę, a ja kilka minut
      później syna.
      Ich horoskopy praktycznie się nie różnią - może tylko dwadasamsami. Ale koleje
      ich losu są różne. Różne mają też charaktery, co innego i w innym czasie
      studiowali itp.
      Nie przesadzajmy więc z tym przepowiadaniem zdarzeń na podstawie horoskopu -
      prawdopodobnie astrolog jest w takim przypadku jasnowidzeem i wcale nie
      odczytuje tego z horoskopu.
    • anahella Powinnismy wrocic do tej dyskusji 07.03.06, 19:03
      Ponawiam apel o patrzenie na astrologie jak na proces zlozony z cykli, a nie jak
      na tabliczke mnozenia.

      Wiekszosc cech trudno opisac jednym ukladem, a nawet jesli sa takie to nie
      zawsze sie one zamanifestuja.

      Wenus w Pannie zazwyczaj bywa schludna, a Merkury w Koziorozcu czesto jest
      rzeczowy. Jednak pojawienie sie takiego polozenia nie znaczy ze kazdy w Wenus w
      Pannie bedzie schludny, a kazdy z Merkurym w Kozle bedzie sie wyslawial krotko i
      na temat.

      Zeby o czyms orzec trzeba znalezc w kolku potwierdzenie tej cechy poprzez inny
      uklad.

      Znacznie trudniej bywa z cechami zlozonymi. Np. co w horoskopie powoduje ze dana
      osoba jest klamca.
      Nalezy sie najpierw zastnanowic czemu ludzie klamia. Przyczyny takiego
      postepowania bywaja bardzo rozne, jedni klamia bo sie im nudzi, inni uwazaja ze
      czynia dobrze ubarwiajac swiat, jeszcze inni klamia ze sie boja, dlugo by mozna
      wymieniac.
      I tych przyczyn szukamy w horoskopie, a skutek sam sie odnajdzie.
      • gronisia [...] 07.03.06, 20:11
        Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
        • neptus [...] 07.03.06, 21:51
          Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
          • zeta23 [...] 07.03.06, 21:58
            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
            • gronisia [...] 07.03.06, 22:01
              Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
          • gronisia [...] 07.03.06, 21:58
            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
            • anahella [...] 08.03.06, 03:20
              Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
              • gronisia [...] 08.03.06, 10:27
                Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
      • limetka77 Re: Powinnismy wrocic do tej dyskusji 08.03.06, 11:14
        Znacznie trudniej bywa z cechami zlozonymi. Np. co w horoskopie powoduje ze dan
        > a
        > osoba jest klamca.
        > Nalezy sie najpierw zastnanowic czemu ludzie klamia. Przyczyny takiego
        > postepowania bywaja bardzo rozne, jedni klamia bo sie im nudzi, inni uwazaja
        ze
        > czynia dobrze ubarwiajac swiat, jeszcze inni klamia ze sie boja, dlugo by
        mozna
        > wymieniac.
        > I tych przyczyn szukamy w horoskopie, a skutek sam sie odnajdzie.
        >

        Właśnie. Był tu taki wątek o zazdrości w horoskopie. Pierwsze, bardzo
        uproszczone skojarzenie - Skorpion i Pluton. Tymczasem nie jest to takie
        proste, bo zazdrość może mieć różne przyczyny. Coś tam próbowałam kombinować w
        tamtym wątku, patrzeć na sprawę z różnych stron, ale na pewno nie wyczerpałam
        tematu. Uważam, że przede wszystkim należy uważać na uproszczenia i uogólnienia.
    • astromaniak Re: Kwestia podejścia... 07.03.06, 20:25
      tak czy inaczej opowiadanie horoskopu, nie może byc oparte o wyobraźnię,
      inteligencję, elokwencję, wiedzę psychologiczną, danego uprawiacza tej
      dziedziny, a o konkretne zasady którym powinien się poddać w zakresie
      przynajmniej jakiegoś minimum wiedzy astrologicznej dającej się weryfikować.
      Opowiadanie że nie ma regułek (nie ty pierwsza Neptusie) jest zaprzeczeniem
      podstaw astrologii, stąd już prosta droga do dowolności interpretacji i do
      zaprzeczenia istnienia wpływu Kosmosu na nas samych. Ja rozumiem, że może ktoś
      odkryć jakąś nową zasadę, lub regułę astrologiczną ale powinna ona dawać się
      weryfikować. Bez reguł astrologii nie da się uprawiać ponieważ każdą ewentualną
      pomyłkę bedzie można wytłumaczyć innym błędnym zdaniem.
      • astromaniak Poćwiczmy na sobie 07.03.06, 20:38
        Proponuję ćwiczenie.
        Napiszcie (kto chce) co widzicie w swoich horoskopach w związku z
        zainteresowaniami astrologią. Jestem pewien że mozna by z tego ułożyć jaką
        zasadę lub regułę. Nie wiem czy bedzie to tu widoczne ale spróbowac warto.
        Mam na myśli tak radix jak i tranzyty i progresje co się jeszce komu do tego
        przydaje.
        • neptus Re: Poćwiczmy na sobie 07.03.06, 21:55
          astromaniak napisał:

          > Proponuję ćwiczenie.
          > Napiszcie (kto chce) co widzicie w swoich horoskopach w związku z
          > zainteresowaniami astrologią. Jestem pewien że mozna by z tego ułożyć jaką
          > zasadę lub regułę. Nie wiem czy bedzie to tu widoczne ale spróbowac warto.
          > Mam na myśli tak radix jak i tranzyty i progresje co się jeszce komu do tego
          > przydaje.

          To ma sens. Ale załóż, proszę na to ćwiczenie osobny wątek.
      • neptus Re: Kwestia podejścia... 07.03.06, 21:54
        astromaniak napisał:
        ...

        Jedną z bardzo cennych cech astrologa jest umiejętność czytania ze zrozumieniem.
      • anahella Re: Kwestia podejścia... 08.03.06, 03:05
        astromaniak napisał:

        > Opowiadanie że nie ma regułek (nie ty pierwsza Neptusie) jest zaprzeczeniem
        > podstaw astrologii, stąd już prosta droga do dowolności interpretacji i do
        > zaprzeczenia istnienia wpływu Kosmosu na nas samych.

        Widzisz, troche sie zapedzilismy w tej dyskusji. Gdyby nie bylo zadnych regulek
        to mozna by bylo napisac ksiazke o tym ze typowe dla archetypu Koziorozca jest
        puste gadanie, a dla Raka energiczne dzialanie i wychodzenie do ludzi. Glupie,
        prawda? Nikt przeciez nie twierdzi, ze w astrologii panuje wolnoamerykanka.
        Wprost przeciwnie, obowiazuja zasady, ale je trzeba *rozumiec*, i nie wiem czemu
        czesc osob tak bardzo broni sie przed tym.

        Takie regulki owszem, istnieja, ale na poziomie archetypu. Jesli ktos ignoruje
        to pojecie, to dupa z niego nie astrolog.
        Zaloz watek o zainteresowaniu astrologia - o czym piszesz w tym watku, a
        przekonamy sie, ze to nie Uran w sektylu do Merkurego jest aspektem przewodnim.
        To ciekawy pomysl. W koncu jestem swiecie przekonana, ze osoby upierajace sie ze
        jest przepis na psychopate czy geja, tak naprawde nie czytaja ksiazek, one tylko
        przegladaja te fragmenty, w ktorych sa opisane aspekty poszczegolnych planet.

        Bylam kiedys na wykladzie Swiatoslawa Floriana Nowickiego. Znamy to nazwisko i
        dla wiekszosci z nas jest to na pewno autorytet (mam nadzieje ze dla Gronisi tez).
        Pani z sali spytala sie jaki jest horoskop typowego astrologa. Prelegent
        usmiechnal sie i odpowiedzial: "nie wiem".
        Mysle, ze dyskusja w watku, ktory chcesz zalozyc dowiedzie, ze nie ma idealnego
        horoskopu astrologa, i nie pokaze, ze jest jakis aspekt, ktory powtarza sie w
        *kazdym* horoskopie astrologa.
        Na pewno bedzie tam widoczny udzial Urana, ale wlasnie po to uczymy sie podstaw,
        by wiedziec, ze Uran to planeta naszego komunikowania sie innego niz podstawowe,
        w tym z energia kosmiczna.

        Ale przeciez na pewno dobrze wiesz, ze mocny Uran to nie tylko astrologia. Na
        pewno niejedna osoba na tym forum ma go na Ascendencie. Znam kilka innych osob,
        ktore maja go w takiej pozycji, a nie zajmuja sie astrologia. Philip K. Dick
        zrealizowal swojego Urana na Asc. poprzez swoje pisarstwo i ekscentryczny tryb
        zycia.
        Wiec cholera mnie bierze gdy ktos zadaje pytanie o skomplikowana ceche i zada
        gotowej regulki na nia. W ten sposob to mozna sobie obserwowac zycie Simsow a
        nie zywych ludzi.
        • astromaniak Re: Kwestia podejścia... 08.03.06, 09:21
          Już jest wątek "Nasz astrologiczny horoskop".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka