Dodaj do ulubionych

czy przesadzam??? - teściowa...

14.03.05, 17:35
Kochane,
piszę, chociaż teraz bardzo mi ciężko.
otóż w tym roku intensywnie zbieramy z małżem na mieszkanko. Od moich
Rodziców dstanę znaczną część pieniędzy na jego zakup, my mamy nadzieję
uzbierać około 25000 zł. Wynajmujemy mieszkanie - 700 zł, plus rachunki to
1000. Około 500 wydajemy na życie, czasem mniej, czasem więcej, zależy jaki
miesiąc. Oszczędzamy naprawdę bardzo intensywnie, odkładamy około 2000
miesięcznie, z konta wyjmujemy tylko na mieszkanie, a przez cały miesiąc
utrzymujemy się z prac zleconych, których na szczęście nie brakuje (ale za to
brakuje czasu).

Moi Rodzice dodatkowo wpłacają mi 300 zł miesięcznie, bo wiec\dzą, że każdy
1000 zł więcej to 1800 mniej oddanych do banku.

Rodzice mojego męża szastają pieniędzmi na wielką skalę - ona wydaje na życie
miesięcznie około 5000 zł. Rozmawialiśmy z mężem i doszliśmy do wniosku, że
może w jakiś sposób namówimy ich do oszczędzania, bo 100 czy 200 zł
miesięczne przy takich wydatkach to pzecież nie problem. Nie zrozumcie mnie
źle, nie jest tak, że dybiemy na kasę, tylko chcialiśmy od nich jakiekolwiek
wsparcie, zamiast tekstów, że nam się nic nie uda, ani oszczędzanie, ani nic.
Powiedziałam mężowi: choćby 10 zł. I co się okazało??? W tej chwli to nawet
10 zł to dal nich majątek! Nie są w stanie odkładać 10 zł miesięcznie.

Dodam że z tamtej lodówki, która się zrezztą z trudem zamyka, co tydzień
wywalają sterty niepotrzebnego żarcia.

Dodam też że mają do mnie pretensje, że ich nie odwiedzam (pracuję po 13,
nieraz 14 godzin na dobę).

Powtarzam: nie zrozumcie mnie źle. Ja nie chcętych pieniędzy. tylko wydaje mi
się, że kiedy cała moja rodzina zaciska pasa, to oni mogliby naprawdę te 10
zł miesięcznie odłożyć...

Szczerze mówiąc, nie mam teraz już w ogóle ochoty do nich jeździć. Ani ich
słuchać.

Ach, byłabym zapomniała: w prezencie ślubnym dostaliśmy od nich komplet 6
szklanek, z ceną na pudełku 24 zł.

Wyprawili nam natomiast kolację, której nie chcieliśmy, za 3000 zł (nie było
wesela, tylko obiad, a to przecież nie wypada).

Ja nie wiem już czy to ja jestem stuknięta czy oni.

Proszę o wsparcie.

ninka
Obserwuj wątek
    • naise Re: czy przesadzam??? - teściowa... 14.03.05, 18:08
      Wydaje mi się że nie powinnaś niczego od nich oczekiwać. Wiadomo pomoc by się
      przydała, każdy grosz, ale nie możesz ich nakłonić, ani nie powinnaś nic
      sugerować. To powinna być ich dobra wola, czy Wam pomogą czy nie. Jeśli chcą
      wydawać swoje pieniądze i nie potrafią oszczędzać to ich sprawa, nie muszą
      odkładać - widocznie nie mają na co, może nie chcą lub nie mogą Wam pomóc, a
      może tak naprawdę wcale im się nie przelewa, albo po prostu uważają że sami
      świetnie dajecie sobie radę. Teściowie nie mają obowiązku dawać Wam pieniędzy,
      mają za to prawo przeznaczać zarobione przez siebie pieniądze na to na co mają
      ochotę i w żaden sposób nie powinnaś liczyć na ich pomoc - 'umiesz liczyć, licz
      na siebie'. Sądzę że w tej sytuacji nic nie poradzisz, gdy zwrócisz im uwagę
      wezmą Cię za materialistkę, której zależy na pieniądzach, może jeśli bardzo Wam
      na tym zależy to mąż powinien porozmawiać z rodzicami, poprosić o pomoc, ale
      nigdy nie wiadomo jak zareagują. Najlepiej chyba zrobisz jak zostawisz tę sprawę
      w spokoju, może teściowie pomogą Wam w inny sposób np. podczas remontu.
      • ninka25 Re: czy przesadzam??? - teściowa... 14.03.05, 18:56
        Tak, tak, wiem.

        Z tym że od nich żadnej pomocy nie mogę od nich oczekiwać, to raczej oni się
        spodziewają od nas pomocy.

        Nie przelewa im się, bo są w stanie wydać każdy grosz.
        teściowa wydaje masę kasy na stosy szmat z ciuchoplexów.
        Kiedy poprosiliśmy, żeby przechowali u siebie nasz komputer (nie było nas
        dłuższy czas, w sumie wszystkiego wyszły 3 niewielkie pudełka na szafie przez
        dwa tygodnie), usłyszeliśmy przy odbiorze, żebyśmy sobie innego lokum
        poszukali, bo oni nie mają zamiaru tego więcej trzymać, a poza tym to "ojciec
        nie po to ma samochód, zeby robił za kierowcę".

        O to, żeby po nas raz podjechali do sklepu - mieliśmy wielkie i ciężkie jak
        diabli zakupy - dodam że odległość od supermarketu do nich do domu wynosi 10
        minut jazdy AUTOBUSEM - nie ma nawet co marzyć.

        Ja wiem, że nie mogę niczego od nich oczekiwać. I nie oczekuję.

        Oczekuję tylko, że kiedy już u nich jakimś cudem jesteśmy, czyli kiedy oboje
        mamy wolne, nie usłyszę, że mi się nie uda i jak to oni ciągle nie mają
        pieniędzy.

        Po prostu nie wiem jak mam się zachować w stosunku do dosoby, która najpierw
        daje córce 100 zł na kosmetyki, a potem mówi, ze nie może dla nas odłożyć nawet
        10 zł (!!!!) miesięcznie.

        Po prostu po tym utwierdziłam się w przekonaniu, że nigdy nie zależało im na
        synu, bo liczy się tylko młodsze dziecko.

        I poza tym to sama już nie wiem co o tym yśleć.
        • miss_dronio Re: czy przesadzam??? - teściowa... 15.03.05, 09:49
          Ninko, wyraźnie widać, że Oni poprostu nie chcą dać Wam tych pieniędzy (widać
          to po tej 100 na kosmetyki i niechęci dla 10). Ta odkładana kwota 10 zł co
          miesiąc, przyznam szczerze, ze wygląda jak kpina. Czy to na prawdę zmieni Waszą
          sytuację finansową, te 10 zł? Podejrzewam, ze Twoi Teściowie najzwyczjniej
          czują się przez Was zaszczuci ( "NO DAJCIE CHOCIAŻ 10 ZŁ!!") i wcale im się nie
          dziwię, ze nie chcą dawać nic. Ze szczodrością ludzi jest tak jak z miłością -
          ucieka przed tymi, którzy tak na siłę ją gonią a dopada tych uciekających;)

          Postaraj się na obrazić na moją radę ale mieć własne mieszkanie to z pewnością
          fajna rzecz, są natomiast ludzie, którzy nigdy nie będą mieli nic na własność a
          mimo to potrafią być szczęśliwi. Posiadanie rzeczy nie jest gwarancją szczęścia
          natomiast dobre stosunki z rodzina tak:) Przemyśl to i moze "odpuść" trochę
          swoim teściom?:))

          Mój mąż ma młodszego brata, który żenił się 5 lat przed naszym slubem. Dostał z
          tej okazji, na wesele dużą kwotę pieniędzy. Kiedy my braliśmy ślub, mój teśc
          kupił mojemu męzowi najtańszy garnitur. Prezentu nie dostaliśmy. Nie stać nas
          było na żadne wesele, za własne pieniadze zaprosiliśmy najbliższą rodzinę na
          kolację. Mój mąż uważą, ze mój teść zachował się wspaniale. Był moment, że
          zrobiło mi się przykro ale zrozumiałam, ze najważniejsze jest to, ze mój mąż
          bardzo kocha swojego ojca i jest przekonany, że ten zrobił dla niego wszystko
          co najlepsze:)
      • amhali Re: czy przesadzam??? - teściowa... 14.03.05, 18:58
        Ano ciezko tak stwierdzic, ale albo po prostu maja zasade - ze jako mlodzi
        musicie sobie radzic sami (moze teztak zaczynali i uwazaja ze jak byscie
        dostali kase na mieszkanie to byscie go tak niecenili , jak to na ktore sobie
        sami zapracujecie). Moj tesc tak ma - uwaza ze pieniadze otrzymane ot tak,
        niezapracowane, demoralizuja. :)
        Albo po prostu nie chca byc naciskani na co maja dac pieniadze a na co nie.

        Pozdrawiam i powodzenia z zakupem swojego mieszkania :)
        amh
        • ninka25 Re: czy przesadzam??? - teściowa... 14.03.05, 19:06
          Sęk w tym że ja nie oczekuję od nich kasy na mieszkanie w stylu 150000 dawać i
          to już bo ja nie mam gdzie mieszkać.
          Ja nawet nie chciałam od nich tych pieniędzy zabierać, chociaż uważam, że to
          trochę nie w porządku, bo moi Rodzice są w o wiele gorszej sytuacji i jakoś nam
          pomogą.
          Bardziej mi zależało na tym żeby ją skłonić do oszczędzania ;/// Bo nie mogę
          patrzeć jak tyle pieniędzy się marnuje po prostu.

          mąż zaproponował, żeby odkładali, a my potem te pieniądze od nich pożyczymy i
          oddamy...

          Strasznie jestem zmieszana tym wszystkim... u nas w lodówce na stałe zadomowiło
          echo, pracujemy ponad siły... A ona beztrosko idzie na bazar i lekką ręką
          wydaje na płyty cd, gry komputerowe czy olbrzymie ilości gazet kulinarnych,
          których potem nawet nie czyta.
          i potem jeszcze sama siebie tytułuje "skrzętną gospodynią", bo zbiera puste
          woreczki po mleku.

          Naprzwdę czuję się okropnie niezręcznie... Wyszłam na potwora materialistkę...
          przepraszam, że w ogóle zaczęłam ten post.
          • amhali Re: czy przesadzam??? - teściowa... 14.03.05, 19:14
            Bez przesady - nie masz co przepraszac :) Po prostu jak ktos jest wychowywany w
            sposob nakazujacy pomagac etc - w duchu generalnie dzielenia sie i pomagania
            rodzinie to bardzo ciezko zaakceptowac pozniej - ze ktos moze pomoc a ma to w
            nosie i nie chce. Niestety pozostaje to tylko zaakceptowac.

            Tylko wg. mnie nie ma co tym tesciom finansowo pomagac, a jak juz to zwrocic
            uwage na to ze oni nie pomogli...

            Powodzenia :)
            • ninka25 Re: czy przesadzam??? - teściowa... 14.03.05, 19:19
              Dziękuję, amhali :) Trochę mnie podniosłaś na duchu, bo już zaczęłam podupadać :
              ( Bo wiesz co, ja bym zrozumiała, że nie są w stanie odkładać 200 zł czy 100,
              ale że 10 też nie, to mnie kompletnie załamało i poczułam się z jednej strony
              jak wstrętna wyzyskiwaczka, a z drugiej jak ostatnia naiwna.
              Dziękuję, dziękuję, dziękuję!
              Choć skrzydeł jeszcze nie dostałam, czuję się nieco lepiej.
              ninka
              • naise Re: czy przesadzam??? - teściowa... 15.03.05, 00:29
                Wiesz ja jestem jedynaczką, i niestety moi rodzice mimo wszystko też nie są
                specjalnie chętni aby mi pomóc, owszem bieżące wydatki typu ubrania, kosmetyki -
                tak, ale żeby odłożyć na mieszkanie - nie, po prostu nie ma z czego. Mają
                oszczędności ale niewiele na 'czarną godzinę'. Z jednej strony jest mi przykro
                że nie mogę liczyć na tzw. posag jak wiele moich znajomych, których rodzice
                przez pół życia odmawiali sobie przyjemności, aby odłożyć dla dziecka na 'lepszy
                start', ale z drugiej strony myślę sobie, że przecież mają prawo wydawać swoje
                pieniądze na co chcą, ciężko pracują i należy im się fajny wyjazd na wczasy,
                kupno nowego telewizora czy pralki (oczywiście nie mówię że co miesiąc inny :).
                W końcu całe życie pracowali i jakby nie patrzeć ja też coś z tego miałam (i
                nadal mam), nie mogę wymagać od nich żeby każdy grosz dla mnie odkładali, a sami
                żyli skromnie, też im się coś od życia należy - odchowali dziecko. Nie oczekuję
                (a wręcz byłoby mi niezręcznie) żeby po ślubie rodzice dawali mi jakieś
                pieniądze, tylko dlatego że jestem ich córką.
                To trudna sprawa kiedyś myślałam że wszystko mi się należy, że moi rodzice
                chcieli mieć dziecko to mają, i czemu mi nie chcą pomóc, teraz staram sobie to
                wytłumaczyć.

                Natomiast jeśli chodzi o rodzeństwo, to mój M ma kilkoro i z tego co ja widzę u
                nich w rodzinie to jest tak samo jak u Twojego mężą, młodsi dostają więcej, choć
                są pasożytami które nic nie robią w życiu to im się należy, im trzeba pomóc bo w
                życiu im się nie ułożyło. Mój M pracuje, niewiele zarabia, ale zarabia, poza tym
                'jest najstarszy i nie potrzebuje pomocy, bo sobie najlepiej zawsze radził' -
                dlatego zwykle nic mu się nie należy, podczas gdy rodzeństwo wysysa z rodziców
                ostatnie soki. Widzę to ale nic nie mówię, bo to nie moja sprawa, ale
                niesamowicie mnie to drażni jak jestem świadkiem tego typu sytuacji/rozmów. No
                ale cóż gryzę się w język i myślę sobie, że i bez ich pomocy damy sobie radę,
                aczkolwiek mam chwile kiedy czuję że wszystko się wali :/
                • ninka25 Re: czy przesadzam??? - teściowa... 15.03.05, 09:34
                  Nie chodzi o to że mi się cokolwiek należy.
                  Po pierwsze: nie jestem jedynaczką.
                  Mam siostrę, i obu nam rodzice pomagają jak tylko mogą.
                  Chodzi raczej o to, że nie jestem w stanie skłonić ich do odkładania nawet
                  głupich 10 zł miesięcznie z łącznych dochodów ich rodziny wynoszących 5000 zł.
                  Oni nie jeżdżą na wczasy. Nie kupują telewizorów.
                  oni po prostu to wszystko przeżerają.
                  A potem ja słyszę że jestem taka bogata bo odkładam i mnie na to stać!
                  A tego, że odkładam olbrzymim kosztem, już nie widać oczywiście.

                  Podkreślam, że nie chodzi o to, że "się należy".
                  Chodzi o brak dobrej woli.
                  • annb Re: czy przesadzam??? - teściowa... 15.03.05, 09:37
                    starego psa nie nauczysz nowych sztuczek

                    odpuśc sobei uczenie tesciów oszczędzania
                    ich forsa ich sprawa co z nią zrobią

                    a ty się im nie chwal ile już macie odłozone na mieszkanie
                    twoje pieniądze twoja sprawa
                    i trzymaj sie
                    :)
                  • czajkax2 Re: czy przesadzam??? - teściowa... 24.04.05, 11:12
                    Nie bardzo cię rozumiem,piszesz że nie dają wam pieniezy a zaraz potem że wcale
                    nie chcesz ich pieniędzy. Po za tym co ciebie obchodzą oszczędności innych
                    ludzi?? Nie chcą to niech nie oszczędzają-ich zycie ich wybór. Czy ty bys była
                    zadowolona gdyby teściwoa krytykowała jak to ty ciułasz pieniadze? Rozumiem, że
                    ciułasz bo zbieracie na mieszkanie. Ale nie rozumiem co ci przeszkadza że
                    teściowa wydaje SWOJE pieniądze jak jej się podoba(oczywiście jeżeli tak jak
                    piszesz, nie chodzi ci o to aby dała WAM). Nie można nikogo zmusić do
                    oszczędzania. WYLUZUJ.
                    • czajkax2 Re: czy przesadzam??? - teściowa... 24.04.05, 11:23
                      I wydaje mi się że tu nie tyle chodzi o pieniądzei oszczędzanie a ogólnie o to,
                      że nie dogadujesz się z teściową. Ja też się ze swoją nie dogaduję i właśnie
                      dlatego nie chcę nic od niej(inna sprawa że nic nie dostajemy). Po co ma mi
                      potem wypominać?? Ja się nie mieszam do jej finansów i stylu życia,chociaż
                      czasem jęzeyk świerzbi:)) Pozdrawiam i radzę wyluzować bo psychicznie się
                      zadręczysz a sytuacji i tak nie zmienisz. Po co ci te kwasy?Tym bardziej że tak
                      naprawdę to tylko ty na tym cierpisz,bo się zadręczasz.
          • 1611ab Re: czy przesadzam??? - teściowa... 15.03.05, 14:57
            Ninko jeśli to co piszesz jest prawdą i nie ubarwiasz niczego to naprawdę ci
            współczuję. Zgadzam się z tym , że rodzice nie są zobowiązani do pomagania
            młodym ale przecież jesteście rodziną. Nie chcecie od nich pieniędzy , które
            wydacie na "kapelusze" tylko na własny kąt. Co ja piszę, wy chcecie zwrócić
            pieniądze, które ewentualnie od nich dostaniecie! Moje dziecko napewno mogłoby
            na mnie liczyć w takiej sytuacji.
            Uważam , że oni są okropnymi egoistami i poprostu zapomnij o tych wyrzucanych
            pieniądzach. Nie masz na to wpływu i szkoda twoich nerwów.
            • ninka25 Re: czy przesadzam??? - teściowa... 16.03.05, 09:05
              niestety niczego nie ubarwiam :(((((
              Trochę się sama natomiast czuję jak egoistka, i dlatego założyłam ten wątek :)
              • aari Re: czy przesadzam??? - teściowa... 24.04.05, 15:06
                No bo moim zdaniem ... hmmm niestety kochana jesteś egoistką, piszesz, że nie
                chcesz wyjśc na materialiskę- ale tak jet.
                Jeśłi nie oczekujesz od teśćów pomocy ( jak piszesz ) to na jaką cholerę
                chcesz, zeby odkładali kasę?? Jeśli chcesz od nich jednak pomocy - to na jakiej
                podstawie ??

                Sory - ale pomoc jest zawsze dobrowolna i jeśli ktoś kaskę zarabia to sam
                decyduje na co ją wydać .
                Może po prostu nie zasługujecie na to, żeby teściowie Wam pomagali , a np.
                siostra męża tak - i dlatego teściowa jej daje kaskę na kosmetyki a Wam na
                mieszkanie nie koniecznie.

                Jak dla mnie to zachowujesz się jak rozpieszczona gówniara - sory ale tak
                właśnie jest.

                Nie jestem młodziutką mężatką - mam trochę stażu w tej instytucji i tak samo
                mam pewne doświadczenie w byciu synową. Nigdy w zyciu nie przyszło by mi do
                głowy oczekiwać od teściowej pomocy materialnej. Nawet kiedy nam brakowało ( a
                zdażało się owszem ).

                Już nie mówię o nauczeniu oszczędszania - bo w sumie to co mnie obchodzi na co
                trwoni swoje zarobione pieniądze - ja jej nie dałam prawda ??? Ty swoim teściom
                tez nie dałaś - sami zarobili i mają prawo z nimi robić co chcą !!! Nawet jeśli
                uważasz, że to rozrzutność i trwonienie kasy - to ich sprawa - nie Twoja.

                Acha .. mam dwóch synów i broń mnie Panie Boże przed taką synową jak Ty !!!!
          • marta-29 Re: czy przesadzam??? - teściowa... 20.04.05, 19:16
            wiesz co ci powiem kobieto? gdzie wy tak pracujecie ze zarabiacie taka
            kosmiczna kase? gdybym tyle zarabiala to nie chcialabym zeby mi ktokolwiek do
            mieszkania dokladal, zeby mi pozniej tego nie wypomnial-zastanow sie.skoro
            odkladacie 2000 miesiecznie to sie pomeczycie troszke dluzej.jaki ty masz
            problem?mialabys problem gdybys z dnia na dzien zostala bez pracy z kuroniowka-
            360 zl miesiecznie i malym dzieckiem,mezem bez pracy i tesciami na
            utrzymaniu.przy takich zarobkach to wstyd sie upominac o czyjes pieniadze.
    • ulka_e Re: czy przesadzam??? - teściowa... 15.03.05, 09:42
      Do głowy by mi nie przyszło prosić teściów o odkładanie pieniędzy na moje
      mieszkanie, a od rodziców bym też nie wzieła tylko kazałabym im wyjechać na
      wakacje. O w ogóle to potem od kogo będziesz żądać pieniędzy na wykończenie?
      • ninka25 Re: czy przesadzam??? - teściowa... 15.03.05, 09:55
        Jezus Maria.
        Zarabiam 1000 zł. Dorabiam 500 zł i tyle mniej więcej wydajemy.
        Nie oczekuję od nich pieniędzy NA MIESZKANIE. Bo mieszkanie to ja sobie za 1000
        zł nie kupię (chociaż nie ukrywam że bym chciała). Moi Rodzice dadzą mi 100000
        zł, my odłożymy około 25000, na resztę - kredyt.
        Co miesiąc dostaję od nich niepotrzebne rzeczy.
        A to sałatka (bo małż przecież strasznie wychudł)
        A to ściereczka(była w gazecie za 6 zł, okazja)
        A to coś innego...

        Zajączek istnieje i jest bogaty, podobnie jak Mikołaj. I nie sposób
        wytłumaczyć,, że zamiast bluzki, której i tak nie będę nosić, potrzebuję
        pieniędzy, żeby je odłożyć czy zwyczajnie przeżyć.

        po prostu w głowie mi się nie mieści, jak można tyle przeżerać... Ale to na
        marginesie. Ja bym tylko chciała, żeby mi przy okazji nie podcinano skrzydeł
        tekstami o tym, jak to mi się nie uda, a ona jaka jest gospodarna.

        Deklarowali pomoc.

        Chciałabym, żeby zobaczyli, że oszczędzanie nie boli.
        I chciałabym przestać dostawać kupę bezsensownych rzeczy.
        I chciałabym przestać słuchać, jaka to ja jestem bogata, na litość.

        Dzięki, annb, za ciepłe słowa, masz rację, oszczędzania nie nauczę.

        Ale mi jest okropnie przykro po prostu. Okropnie.
        • annb Re: czy przesadzam??? - teściowa... 15.03.05, 09:58
          nie przyjmuj, nie bierz, nie rozmawiaj nie przezywaj i nie tłumacz się
          • ninka25 Re: czy przesadzam??? - teściowa... 15.03.05, 10:01
            Dziękuję :))))
        • aari Re: czy przesadzam??? - teściowa... 24.04.05, 15:09
          Jak dostajesz niepotrzebne rzeczy to je sprzedaj np. na allegro, albo daj
          komuś kto ich potrzebuje i tyle.
    • chicarica Re: czy przesadzam??? - teściowa... 15.03.05, 10:27
      Widzisz, ninka, każdy ma swój sposób wydawania pieniędzy. Jeden chomikuje na
      mieszkanie, innemu pieniądze przeciekają przez palce - i wszystko w porządku,
      dopóki są to jego własne pieniądze, zarobione samodzielnie. Oni nie mają prawa
      dyktować Ci jak masz żyć ani komentować że jesteś bogata, ale też i Ty nie masz
      żadnego prawa rozporządzać ich pieniędzmi i dyktować im na co mają wydawać.
      Ja sama też mam dość spore (jak na dzisiejsze warunki i osobę świeżo po
      studiach) dochody i zauważyłam, że natychmiast znalazło się wokół mnie parę
      osób, które chętnie zagospodarowałyby te dochody np. poprzez pożyczki czy to
      pieniędzy, czy rzeczy które sobie kupuję. Niestety często ciężko wyegzekwować
      zwrot, więc po prostu przestałam pożyczać, bo też i prawdę mówiąc nie mam
      jakiegoś wielkiego nadmiaru gotówki, ot tak po prostu, że nie klepię strasznej
      biedy. I naprawdę krew mnie zalewa, kiedy ktoś mówi mi co mam robić z moimi
      pieniędzmi - to jest moja kasa, uczciwie przeze mnie zarobiona, i wara
      komukolwiek od niej. Jak będę chciała, to będę z niej robić papierowe
      samolociki i puszczać z okna, i też nikt nie będzie miał prawa się w to
      wtrącać, a już na pewno szlag by mnie trafił, gdyby mi synowa wyliczała co mam
      kupić a co nie. Myślę, że ostro bym popędziła taką pannicę i usłyszałaby, gdzie
      może sobie wsadzić swoje komentarze. Owszem, przyznaję - przepuszczam trochę
      kasy na niepotrzebne rzeczy np. kosmetyki, ale one mi sprawiają przyjemność, na
      którą zasługuję bo ciężko pracuję. Jak będę chciała, to sobie pooszczędzam, ale
      na pewno nikt mi nie będzie dyktować kiedy i na co.
      Ja rozumiem, że może Cię w oczy kłuć że oni szastają kasą, a Ty nie dojadasz,
      ale niestety to są ich pieniądze i mają prawo robić z nimi co chcą. Czy
      słusznie wydają, to już inna sprawa, ale to oni powinni to ocenić, nie Ty.
      Oczywiście że mogliby Wam pomóc, ja sama w takiej sytuacji też bym pomogła
      własnemu dziecku, ale nie jest to ich obowiązek i naprawdę nie masz żadnego
      prawa od nich tego wymagać. Bez urazy, ale skoro o to pytasz - to tak,
      przesadzasz.
      • ninka25 Re: czy przesadzam??? - teściowa... 15.03.05, 10:43
        chicarica napisała:

        > Widzisz, ninka, każdy ma swój sposób wydawania pieniędzy. Jeden chomikuje na
        > mieszkanie, innemu pieniądze przeciekają przez palce - i wszystko w porządku,
        > dopóki są to jego własne pieniądze, zarobione samodzielnie. Oni nie mają
        prawa
        > dyktować Ci jak masz żyć ani komentować że jesteś bogata, ale też i Ty nie
        masz
        >
        > żadnego prawa rozporządzać ich pieniędzmi i dyktować im na co mają wydawać.

        Ale chyba mam prawo powiedzieć, że niekoniecznie będziemy potrzebować np.
        kolacji po ślubie, o której od początku mówiliśmy, że jej nie chcemy? mam chyba
        prawo jej powiedzieć, że nie chcę dostawać prezentów i chyba mam prawo
        skomentować, że ona te pieniądze (których nie zarabia) po prostu przepuszcza, o
        sobie mówi że jest świetną gospodynią i oszczędną, a ja jestem be?


        > Ja sama też mam dość spore (jak na dzisiejsze warunki i osobę świeżo po
        > studiach) dochody i zauważyłam, że natychmiast znalazło się wokół mnie parę
        > osób, które chętnie zagospodarowałyby te dochody np. poprzez pożyczki czy to
        > pieniędzy, czy rzeczy które sobie kupuję. Niestety często ciężko wyegzekwować
        > zwrot, więc po prostu przestałam pożyczać, bo też i prawdę mówiąc nie mam
        > jakiegoś wielkiego nadmiaru gotówki, ot tak po prostu, że nie klepię
        strasznej
        > biedy. I naprawdę krew mnie zalewa, kiedy ktoś mówi mi co mam robić z moimi
        > pieniędzmi - to jest moja kasa, uczciwie przeze mnie zarobiona, i wara
        > komukolwiek od niej. Jak będę chciała, to będę z niej robić papierowe
        > samolociki i puszczać z okna, i też nikt nie będzie miał prawa się w to
        > wtrącać, a już na pewno szlag by mnie trafił, gdyby mi synowa wyliczała co
        mam
        > kupić a co nie. Myślę, że ostro bym popędziła taką pannicę i usłyszałaby,
        gdzie
        >
        > może sobie wsadzić swoje komentarze.


        Jasne. To teraz jeszcze powiedz, czy byś mówiła tej pannicy, że nie masz na nic
        pieniędzy. Bo tu o to głównie chodzi. Dla mnie normalne jest, że jak np.
        siostra potrzebuje pieniędzy na wymianę okien, zrzuca się cała rodzina. I
        normalne dla mnie jest, że jeśli ktoś mówi, że się odchudza, to ja go
        dopinguję, a nie cały czas wydzwaniam i oświadczam, że mu się nie uda...

        Owszem, przyznaję - przepuszczam trochę
        > kasy na niepotrzebne rzeczy np. kosmetyki, ale one mi sprawiają przyjemność,
        na
        >
        > którą zasługuję bo ciężko pracuję.

        Sęk w tym że oni cięzko nie pracują, facet pracuje 8-13, ona wcale, ja pracuję
        pon-niedz 8-22 i jeszcze słyszę, że takiej to dobrze.

        Jak będę chciała, to sobie pooszczędzam, ale
        >
        > na pewno nikt mi nie będzie dyktować kiedy i na co.
        > Ja rozumiem, że może Cię w oczy kłuć że oni szastają kasą, a Ty nie dojadasz,
        > ale niestety to są ich pieniądze i mają prawo robić z nimi co chcą.

        Ale to nie ja się deklarowałam z pomocą, tylko oni.


        Czy
        > słusznie wydają, to już inna sprawa, ale to oni powinni to ocenić, nie Ty.
        > Oczywiście że mogliby Wam pomóc, ja sama w takiej sytuacji też bym pomogła
        > własnemu dziecku, ale nie jest to ich obowiązek i naprawdę nie masz żadnego
        > prawa od nich tego wymagać. Bez urazy, ale skoro o to pytasz - to tak,
        > przesadzasz.


        Ja nie wymagam... Ja po prostu dostrzegam olbrzymi brak dobrej woli. Jak
        usłyszałam, że nie stać ich na te 10 zł, bo "nie są tak bogaci jak my",
        straciłam do nich te resztki szacunku, które jeszcze do nich żywiłam. I teraz
        najchętniej w ogóle bym się z nimi nie widywała. Po prostu jest mi wstyd, że
        posądzałam ich o coś takiego jak ludzkie odruchy. I o dotrzymywanie danego
        słowa.

        Widzisz, gdyby nie te bezsensowne prezenty, które potem potajemnie wyrzucam,
        gdyby nie te duperele, gdyby nie stosy gazet kupowanych dla filmów dvd (dvd nie
        mają, bo ich na to nie stać) i przede wszystkim: gdyby nie komentarze
        typu "jaka ty jesteś bogata" lub "nie przesadzaj, ja to dopiero nie mam czasu"
        (dodam, że nie pracuje w ogóle) względnie "nie odiwedzasz nas bo nas nie
        lubisz" to bym w ogóle niczego od nich cie chciała. Zresztą - nic od nich nie
        chcę. Jest mi po prostu okropnie przykro. Czuję się zniechęcona, nikt nie
        widzi, że oszczędzamy,nikt nam nawet nie wierzy! Jak siępytali, ile
        odłożyliśmy, dowiedziałam się "to niemożliwe, nie mogłaś tyle odłożyć, to ile
        masz naprawdę?"
        Litości...
        • annb jedna kwestia 15.03.05, 10:49
          ninka25

          Jak siępytali, ile
          > odłożyliśmy, dowiedziałam się "to niemożliwe, nie mogłaś tyle odłożyć, to ile
          > masz naprawdę?"


          po co odpowiadasz na takie pytania?
          po co?
          odpowiedz-a dlaczego chcecie wiedziec?
          ludzie!!! po co wy się tesciom z wszystkiego tłumaczycie!!!!!!
          • chicarica Re: jedna kwestia 15.03.05, 11:06
            Całkowicie popieram. NIE ODPOWIADAĆ na pytania dotyczące finansów. Wasze
            finanse to Wasza sprawa. Nie musicie znosić komentarzy na ich temat.
            Mnie babcia też czasem teraz pyta (nie wprost) ile zarabiam, a ja zawsze
            odpowiadam, że dziękuję, nieźle i na wszystko mi starcza.
            • ninka25 Re: jedna kwestia 15.03.05, 11:10
              racja :)))))))))))
              podniosłyście mnie z doła :)))))))
              dziękuję :)))))))
              • zona_wojtka Re: jedna kwestia 16.03.05, 12:39
                Racja, tak. Ale czy skoro teściowie nie mają prawa wiedzieć nic o waszych
                sprawach finansowych (zupełnie się z tym zgadzam) i przyznajesz rację temu co
                napisała przedmówczyni, to dlaczego wtryniasz się w finanse swoich teściów? Co
                tobie z kolei do tego? Ich pieniądze, ich sprawa co z nimi robią. Przefiutają
                na kasety i co tam tylko chcą bądź przejedzą i zrobią wielkie gówno. I co z
                tego? Ich brocha.
                Cały ten wątek to raczej skarga na teściów, że wydają swoją kasę na bzdety.
                Tak: SWOJĄ KASĘ. Dlatego miej to w dupie.
        • chicarica Re: czy przesadzam??? - teściowa... 15.03.05, 11:04
          No, ten brak dopingu to już jest inna kwestia. Ja też słyszałam "Kasia, co ty
          będziesz po tej anglistyce robić, będziesz w szkole pracować za 6 stów" od
          osób, które po skończeniu tego wspaniałego, przyszłościowego kierunku jakim
          jest ekonomia przychodzą do mnie po pożyczkę, bo same właśnie obecnie 6 stów
          zarabiają. Grunt to się nie przejmować tekstami nieżyczliwych Ci osób i robić
          swoje. Nie odwiedzaj ich, krótko ucinaj komentarze na temat własnego bogactwa,
          nie przyjmuj prezentów ("mamusia taka troskliwa, ale może to się bardziej
          przyda siostrzyczce męża..."), nie wysłuchuj że oni mają mało pieniędzy - po
          prostu WIELKA ZLEWKA na wszystko co mówią i z mężem róbcie swoje.
          Moja babcia też mi nie pomogła, kiedy było mi to potrzebne - miała małą
          kawalerkę, która stała pusta i była do kapitalnego remontu, broń Boże nie
          chciałam żeby mi ją dawała, chciałam tylko żeby pozwoliła mi tam pomieszkać ze
          3-4 lata (oczywiście remont zrobiłabym na własny koszt, miałaby z głowy remont
          i opłaty za czynsz itp.). Okazało się, że chętnie, ale tylko pod warunkiem że
          KUPIĘ od niej tę kawalerkę za 50 tys. Jako że nie miałam wtedy 50 tys plus na
          remont kolejne 20, to nie kupiłam, babcia kawalerkę sprzedała, kasę chyba
          przepuściła - nie wiem bo nie pytałam, sprawa czysta, jasna - ja nie mam
          pretensji, miała prawo, ale też byłam w tym czasie obdarowywana torebeczkami,
          pierdółkami, których nie przyjęłam, bo akurat inny rodzaj pomocy był mi
          potrzebny. Pomogli rodzice, jak się okazało za mniejsze pieniądze mam znacznie
          ładniejsze, większe i bardziej komfortowe mieszkanko w TBSie, więc nie żałuję.
          Tylko babcia się dziwi że stosunki się ochłodziły, ale ja nie mam żadnego
          obowiązku okazywać wielkich rodzinnych czułości w tej sytuacji. Tym bardziej
          wdzięczna jestem natomiast rodzicom, bo pomogli choć wiem że nie musieli.
          Dla mnie normalne jest, że jak ktoś chce coś sobie kupić, to zarabia na to
          własnymi siłami, zamiast oczekiwać że cała rodzina się zrzuci.
          A że teściowie mają czas? Cóż, ich zysk, jeśli potrafią te 5 tys zarobić
          pracując tak mało. Nie możesz mieć do nich o to pretensji, a komentarzy na swój
          temat nie musisz wysłuchiwać. Proponuję jednak zmienić stosunek na mniej
          roszczeniowy. Jeśli Ty od nich nic nie wymagasz, to nie musisz też być do
          niczego zobowiązana - to bardzo ułatwia życie.
          Uwierz mi, nie piszę tego złośliwie czy coś. Naprawdę życzę Ci, byście z
          małżowinem uzbierali na to mieszkanie jak najszybciej. Moje słowa potraktuj po
          prostu jako spojrzenie z dystansem - nie oczekiwałaś chyba, że wszyscy będą Ci
          tu słodzić?
          Najbardziej szczerze życzę Ci powodzenia. Własne mieszkanie to fajna sprawa, a
          teściowie niech się w tyłek ugryzą.
          • ninka25 Re: czy przesadzam??? - teściowa... 15.03.05, 11:09
            Dziękuję dziewczyny.

            Macie rację - co ja się będę tłumaczyć :)

            Dziękuję charica, za szczerość ale i brak agresji
            I dziękuję annb za takie proste stwierdzenie... Takie to proste a jednak jakoś
            po prostu nie wpadłam na to :)

            Postaramy się uzbierać i kupić swoje, i nie słuchać komentarzy :)))))))))
            • chicarica Re: czy przesadzam??? - teściowa... 15.03.05, 11:17
              Cieszę się, ninka, że zrozumiałaś że to nie żadne osobiste przytyki.
              A teściowie, no cóż - na szczęście to nie za nich wychodziłaś za mąż. :)
              Powodzenia!
              • naise Re: czy przesadzam??? - teściowa... 15.03.05, 11:35
                Dziewczyny mają rację. Po prostu przestań się tym przejmować, nie myśl o tym
                wogóle i żyj własnym życiem, nie rozmawiaj na ten temat, nie sugeruj, zachowuj
                się jakby nie było tematu. Wiem że czasem masz ochotę wygarnąć, ale to nie jest
                sposób, obraziliby się i byłoby jeszcze gorzej. Trzeba się z tym pogodzić i mimo
                wszystko starać się aby stosunki między Wami były jak najlepsze :)
                Powodzenia
      • tojaa33 Re: czy przesadzam??? - teściowa... 15.03.05, 15:15
        chicarica napisała:
        > Ja rozumiem, że może Cię w oczy kłuć że oni szastają kasą, a Ty nie dojadasz,
        > ale niestety to są ich pieniądze i mają prawo robić z nimi co chcą. Czy
        > słusznie wydają, to już inna sprawa, ale to oni powinni to ocenić, nie Ty.
        > Oczywiście że mogliby Wam pomóc, ja sama w takiej sytuacji też bym pomogła
        > własnemu dziecku, ale nie jest to ich obowiązek i naprawdę nie masz żadnego
        > prawa od nich tego wymagać.

        zasadniczo zgadzam się z Tobą chicarica, ale powiedź co zrobić ma osoba, której
        po latach tacy teściowie w związku z tym ,ze żyli bardzo konsumpcyjnie i
        egoistycznie całe zycie, nic nie oszczędzali i nie mają praktycznie za co żyć na
        starość; całe życie lekką ręką szastali pieniędzmi,a potem utyskują i wyciągają
        ręce,bo nie starcza im polska emeryturka;
        dopiero wtedy otwierają oczy i przypominają sobie o dzieciach i uważają ,że
        należy im się wspomaganie od dzieci na starość jak ślepej kurze ziarno
        czy rzeczywiscie słusznie???!!!ja mam obiekcje
        co o tym myślicie?
        pozdrawiam:-)
        • chicarica Re: czy przesadzam??? - teściowa... 15.03.05, 16:28
          Finansowe wspomaganie? Oczywiście że się nie należy, dopóki nie mrą z głodu.
          Jeśli mrą, dać na jedzenie i podstawowe rzeczy, jednak w takiej sytuacji
          uważam, że to oni są odpowiedzialni za rozpad ciepłych rodzinnych stosunków i w
          związku z tym nie mam wielkich obiekcji. Każdy jest kowalem swojego losu, a
          małżeństwo po latach oszczędzania na własne mieszkanie może np. chcieć kupić
          mieszkania własnym dzieciom, by nie powtarzać przykrego rodzinnego schematu, i
          wtedy wiadomo że wybiorą pomoc dzieciom, nie teściom.
          Moja babcia też zawsze miała teorię, że dzieciom pomagać nie należy, niech na
          własnym tyłku odczują jak ciężkie jest życie. W związku z tym, oraz z jeszcze
          kilkoma innymi jej wyczynami, nie mam wielkich skrupułów.
      • kol.3 Re: czy przesadzam??? - teściowa... 09.04.05, 12:57
        Chicarica, popieram w 100 procentach!
    • an_ni Re: czy przesadzam??? - teściowa... 15.03.05, 11:32
      nie che mi sie tego wszystkiego czytac co tu napisali inni
      ale skoro twoj maz zgadza sie na kase od twoich rodzicow to on powinien
      wyciagnac kase od swoich
      albo sami zupelnie zbierajcie
      • ninka25 Re: czy przesadzam??? - teściowa... 15.03.05, 11:38
        też racja, ale chyba zachowam się tak jak poradziły dziewczynki: nie ma
        tematu... Na szczęście nie muszę ich odwiedzać zbyt często... Ucinać wszelkie
        rozmowy na ten temat będę...
        An_ni, a czy Ty przypadkiem ślubu nie brałaś 2 października??
        • an_ni Re: czy przesadzam??? - teściowa... 15.03.05, 16:13
          a tak bralam! a skad mnie kojarzysz? bo ja mam skleroze
          • ninka25 Re: czy przesadzam??? - teściowa... 16.03.05, 09:11
            tu sabinka :)
            • an_ni Re: czy przesadzam??? - teściowa... 16.03.05, 11:41
              aaa witam!!!
              jak sie masz po prawie pol roku malzenstwa (poza tesciowka, ja mojej tez nie
              cierpie)?
              • ninka25 Re: czy przesadzam??? - teściowa... 16.03.05, 12:55
                miewam się świetnie :)
                na ślubie wszystko się udało, kwiatów nie było :) jak chciałam :) Suknia piękna
                i układa się nam superowo
                tylko duuużo pracujemy :)))
                i już się nie mogę doczekać mieszkanka :)))))))
                jakby co pisz na priv :)
                • an_ni Re: czy przesadzam??? - teściowa... 16.03.05, 14:14
                  no to super! my tez czekamy na nowe mieszkanie ale to dopiero za poltora roku
                  trzymaj sie cieplo!
    • aleksandrynka Re: czy przesadzam??? - teściowa... 15.03.05, 12:34
      Wyobraż ich sobie, jak jedzą te swoje pieniądze, piekne 5000 znika w ich
      upasionych żołądkach, dławią się ale pchają ile się da. Ta kaska gnije sobie w
      ich wnętrznościach i jest dokładnie przetrawiana, zamieniając się w jedno
      wielkie g....
      A teraz zobacz swoje ciężko zarobione pieniądze, przyjżyj się im dokładnie,
      powąchaj, pogłaszcz i patrz, jak zamieniają się w piękne, przestronne jasne
      mieszkanie, gniazdeczko dla Ciebie i kochanego męża.
      Czy na prawdę chciałabyć tknąć ich kasę? :)))
      Dopisuję się do dziewczyn: nie rozmawiaj na temat ich kasy. Co racja to racja,
      nie mają obowiązku tłumaczyć się Wam z tego, jak żyją, mimo wszystko ja
      zostałam wychowana w takim klimacie, że najbliższa rodzina powinna sobie w
      miarę możliwości pomagać. Nic na siłę jednak. Myślę, że to w ogólnym
      rozrachunku lepiej dla Was, ze nic Wam nie dadzą, jeszczeby później mówili, ze
      do niczego sami nie doszliście, a tyko dzięki ich łaskawej pomocy macie
      mieszkanie, i teraz musicie się zrewanżować... Błeeeee! Tylko nie to!
      Trzymajcie się dzielnie Waszej strategii zaciskania pasa i cieszcie się, że tak
      wspaniale sobie radzicie z pomocą Twoich rodziców i bez łachy teściów.
      I jeszcze raz - nie rozmawiaj z nimi o pieniądzach, nie ma sensu, tylko Was
      dołują, złośliwce wredne ;)
      Pozdrawiam!
      • ninka25 Re: czy przesadzam??? - teściowa... 16.03.05, 09:15
        thx:) Pewnie cały czas bym tylko słyszała jak to dzięki nim żyjemy :)
        Bo przecież np. ja umiem gotować tylko zupy z torebki, jak to usłyszał mój małż
        kiedyś
        A jak przychodzimy do nich na obiad to wtedy kiedy sami nie mamy co jeść
        I nasze wesele nie miało miejsca w restauracji - to była obrzydliwa kolacja,
        którą nam wyprawili wbrew naszej woli
        I tak przecież wszystko im zawdzięczamy, więc gdyby doszło jeszcze mieszkanie
        to już by była kompletna masakra
        :)
    • bea.bea Re: czy przesadzam??? - teściowa... 15.03.05, 14:38
      Uwazm, ze to co robia z pieniedzmi twoi teściowie to wyłacznie ich
      sprawa....pracuja na te pieniądze więc moga nawet palic nimi w kominku
      • suufka Re: czy przesadzam??? - teściowa... 16.03.05, 09:14
        witam dziewczyny!
        ja na szczęście nie mam takich problemów z teściami, ale widziałam jak takie
        nierówne finansowe traktowanie dzieci odbija sie na rodzinie. widziałam to na
        przykłdzie moich rodzców. Otóż rodzice mojego Taty zawsze wspierali głównie
        dwójkę jego rodzeństwa, twierdząc, że im się źle powodzi. Problem polegał na
        tym, żę rodzeństwo mojego Taty potrafiło zmarnować dosłownie każdą ilość
        pieniędzy. Kasa szłan alkohol i nie wiadomo co. Jak np. dziedak kupił siostrze
        Tay drewno na budowę domu, to to drewno najpierw zaczęło gnić, bo nikimu nie
        chciało się popracować, a potem posłużyło za opał. Takich sytuacji było masę.
        tymczasem moi rodzice radzili sobie sami, choć nie mieli łątwo bo i ja i mojw 2
        siostry bardzo chorowałyśmy, a to przecież zawsze odbija się na sytuacji
        finansowej rodziny.
        jednak najgorsze było kiedy dziadek zachorował. To mój Tata i my się nim
        opiekowaliśmy. To było straszne, że ci ludzie którzy tyle dziadkowi
        zawdzięczali nawet nie odwiedzili go w szpitalu. Dziadek zmarł i to mój Tata
        zajął się pogrzebem.
        Babcia została sama ale nadal trwa w przekonaniu, żę trzeba pomagać rodzeństwu
        Taty, więc oni przyjeżdzają jak babcia dostaje emeryturę. Przez resztę miesiąca
        to mój Tata opiekuje się babcią. Moja Mam długo buntowała się na taką
        niesprawiedliwość, ale teraz po prostu dała spokój. trzeba po prostu byż w
        porządku wobec siebie tzn. pomóc tym, którzy tej pomocy potrzebują, i jednak
        liczyć tylko na siebie...
    • malaika7 Re: czy przesadzam??? - teściowa... 16.03.05, 11:33
      Ja tu czegoś nie rozumiem: chcesz nakłonić swoich teściów do oszczędzania, ale
      nie chcesz tych zaoszczędzonych pieniędzy? Jeśli tak, to powiem Ci, że nic Ci
      do tego na co wydają pieniądze Twoi teściowie, czy nimi szastają, czy nie. To
      ich sprawa, bo to oni je zarobili. Nie powinnaś im zaglądać do portfela, bo to
      niegrzeczne. Jesteś dorosła, masz męża, zakładacie rodzinę. Może jestem
      nienormalna, ale wydaje mi się, że decyzji o slubie i wspólnym życiu nie
      podejmuje się z nastawieniem, że rodzice dołożą, teściowie dołożą, tym
      bardziej, że jak widać ci drudzy nic takiego Wam nie obiecywali i o żadnej
      pomocy nawet nie myśleli. Z głodu nie umieracie, stać Was na życie razem. A jak
      nie stać Was na własne mieszkanie, to go nie kupujcie. Ja na miejscu Twojej
      teściowej nie życzyłabym sobie, żeby synowa mi mówiła co mam robić ze swoimi
      pieniędzmi.
      • ninka25 Re: czy przesadzam??? - teściowa... 16.03.05, 12:57
        sęk w tym że obiecywali
        pieniędzy nie chcę WZIĄĆ tylko POŻYCZYĆ
        poza tym zasada działać powinna w obie strony
        ja nie zaglądam im a oni mnie
        i nie wyrzucają mi, jak to mnie stać na buty za 300 zł (raz na dwa lata i takie
        któe się nie rozwalą ale co tam, nie? ważne że sobie takie kupiłam!!)
      • dinastka Re: czy przesadzam??? - teściowa... 16.03.05, 13:00
        nic sie nie przejmuj dziewczynko - tu na tym forum jest duzo obronczyn
        uciezanych niewinnych tesciowych i zawsze od nich dostaniesz po tylku. nic nie
        bierz od tesciowej- ja sie od mojej odcielam i teraz nie musze nawet odbebniac
        tej comiesiecznej kolacji gdzie musialam udowadniac ze jestem dobra zona i
        matka, a kasy od mojej tesciowki jedzy bym nie tknela nawet kijem. lepiej
        zachowac honor niz od takiej jedzy cos brac, nie czuj sie winna ani sie z nia
        nie sprzeczaj- po prostu ja olej i koniec, sama przyjdzie w lache zobaczysz -
        tak to jest raz na wozie raz pod wozem, trzymaj sie cieplo i nie martw sie na
        zapas :)
        • ninka25 Re: czy przesadzam??? - teściowa... 16.03.05, 13:09
          Dziękuję, dziękuję, dziękuję!
          Zastanawiam się tylko skąd takie uwielbienie w niektórych postach dla teściowych
          Pewnie się tego nie dowiem :)
          No w każdym razie mam zamiar właśnie tak postąpić jak opisałaś
          grzecznie i stanowczo
          • bea.bea Re: czy przesadzam??? - teściowa... 16.03.05, 13:44
            wiesz co ...powinnaś powiedziec swojej teściowej, zeby załozyła taki zesztyt w
            którym bedzie wpisywała swoje wydatki...i raz w miesiącu usiąśc z nia przy tym
            zeszycie i powiedzieć ...a widzi mama tu powinna mama kupić to, a nie to...a to
            był zbędny wydatek..... powodzenia:)))))

            ja wiem jedno , z pare lat sama będziesz teściowa , daj ci boże syna , to
            doświadczysz tego czego doświadcza twoja teściowa ....
            zastanów sie co ty zrobiłabys na jej miejscu, ale tak bez emocji.....

            napisz tu na co wydzjesz swoje cięzko zarobione pieniądze , i moze my rozliczymy
            cie z tego ?
            • ninka25 Re: czy przesadzam??? - teściowa... 16.03.05, 13:53
              Swoje ciężko zarobione pieniądze odkładam.
              kupuję najpotrzebniejsze produkty spożywcze bez żadnych frykasów.
              • bea.bea Re: czy przesadzam??? - teściowa... 16.03.05, 14:09
                Nie zamieżam sie z toba apsolutnie kłucic , ale zastanów sie ....to ze odkładasz
                jest super...i tylko pochwalic , ale tak naprawde to ty tak uważasz,
                podejzewam , ze znalazło by sie pare osób które znalazły by w twoich wydatkach
                jeszcze pare zbytków...

                dlatego myslę , ze twoi teściowie również uważaja , że gospodaruja pieniędzmi
                dobrze...i maja swoje racje....
                tym bardziej , ze robia to od....lat i zapewne maja wszystko czego im potrzeba....

                poniewaz jestem osoba , która zupełnie nie zwraca uwagi na to co inni maja , i
                co robia ze swoim życiem , w zasadzie z domu wyszłam mając 22 lata ( moi rodzice
                sa bogaci) ale nigdy , uwież mi nigdy nie prosiłam ich o pomoc , to co mam
                zarobiłam własna ciężka pracą , czasami oszczędzałam , ale również wydawałam
                wiedząc , że niedojem.

                dlatego uważam , ze nie powinnaś zaglądc im do portfela...rób swoje i zawsze z
                głową u góry będziesz mogła popatrzeć na nich i pomyślkeć....POMYSLEC....wy
                żyjecie tyle czsu i macie to....a ja mam ....dal ci boże dużo więcej....

                tak uważam ....
                • ninka25 Re: czy przesadzam??? - teściowa... 16.03.05, 14:24
                  wyszłam z domu mając lat 19.
                  sęk w tym że im nie starcza i muszę wysłuchiwać jacy to oni są okropnie biedni,
                  czekam tylko kiedy się zwrócą do nas o pożyczkę, bo pożyczają od wszystkich
                  masz rację, nie powinnam się spodziewać od nich pomocy
                  sądziłam tylko że dotrzymują danego słowa ://// ale widać się pomyliłam
                  • aari Re: czy przesadzam??? - teściowa... 24.04.05, 15:14
                    Wiesz co strasznie mieszasz.
                    Najpierw piszesz, zę mają dużo kasy i wszystko wydają, potem, zę im ciężko a
                    mimo to zyją ponad stan - teraz, ze pożyczaj a- może trzymaj się jednej wersji
                    co ???
    • g0sik Re: czy przesadzam??? - teściowa... 16.03.05, 13:58
      Najlepiej nie zaglądać nikomu do portfela i liczyć na siebie. Zamiast obrażać
      się na teściową że nie chce odkładać kasy na pożyczenie, równie dobrze możesz
      obrazić się na bank (że nie chce pożyczyć więcej) lub na męża (że nie macie
      zdolności kredytowej). Brak postawy roszczeniowej daje cudownie komfortową
      sytuację.

      Po pierwsze licząc tylko swoją kasę nie oczekuję nic od teściowej, dlatego
      wgóle nie mam oporów przed powiedzeniem jej otwarcie żeby się nie wtrącała. Nie
      interesuje mnie czy się obrazi czy nie, bo nie mam zamiaru udawać że jest ok
      kosztem siebie.

      Po drugie nie boli mnie że wydaje na głupoty, bo to jej święte prawo skoro sama
      na to zarabia. My nie rozliczamy jej a ona nas bo jesteśmy dorośli i jeśli mamy
      zachcianki nie zmuszamy całej rodziny do zaciskania pasa.

      Myślę, że gdyby Twoja teściowa odkładała dla Was chociażby te 10 zł to i tak
      byłoby źle bo mało. Lepiej ciężko pracować samemu bo w większości znanych mi
      przypadków rodzice którzy pomagają finansowo swoim dzieciom niestety chcą żyć
      ich życiem....
      • ninka25 Re: czy przesadzam??? - teściowa... 16.03.05, 14:26
        po trosze się z Tobą zgadzam
        z tym że ja cały czas nie rozumiem dlaczego stać ich na to żeby kupować nam
        drogie prezenty których nie chcemy
        moi Rodzice mi pomagają i jakoś mają swoje życie
        oni nie pomagają i nic im nie pasuje :)
        i co teraz??
    • ninka25 Re: czy przesadzam??? - teściowa... 16.03.05, 14:58
      aaa! mamy zdolność kredytową ;)
      • g0sik Re: czy przesadzam??? - teściowa... 16.03.05, 15:09
        No widzisz, jesteście w super sytuacji! Pracujecie, zarabicie, nie mieszkasz z
        teściową...same plusy. Wystarczy tylko troszkę więcej asertywności i odwagi w
        stosunku do teściów i na pewno będzie super. Nie przyzwyczajaj teściowej że
        może Ci robić różnego rodzaju wrzutki i zdecydowanie nie oczekuj pomocy. Dacie
        radę sami a w przyszłości dużo łatwiej Ci będzie powiedzieć teściowej że nie ma
        prawa się wtrącać w Wasze sprawy.
        • carimera Re: czy przesadzam??? - teściowa... 16.03.05, 20:05
          Jak juz piszecie o zdolności kredytowej ktorej nie miał mój brat to moi rodzice
          wzięli kredyt mieszkaniowy spłacaja go w kwocie 500zł i odsetki a bratowa w
          dalszym ciągu niezadowolona .I co z tym fantem zrobic zeby było cacy.I tak zle i
          tak niedobrze!Możę zamiast m-3 rozwiązałby sprawę pałac.
      • arc5 Re: czy przesadzam??? - teściowa... 16.03.05, 23:06
        Bardziej mi zależało na tym żeby ją skłonić do oszczędzania ;/// Bo nie mogę
        patrzeć jak tyle pieniędzy się marnuje po prostu.Bardziej mi zależało na tym
        żeby ją skłonić do oszczędzania ;/// Bo nie mogę
        patrzeć jak tyle pieniędzy się marnuje po prostu.Bardziej mi zależało na tym
        żeby ją skłonić do oszczędzania ;/// Bo nie mogę
        patrzeć jak tyle pieniędzy się marnuje po prostu.Bardziej mi zależało na tym
        żeby ją skłonić do oszczędzania ;/// Bo nie mogę
        patrzeć jak tyle pieniędzy się marnuje po prostu.
    • magdamajewski Re: czy przesadzam??? - teściowa... 17.03.05, 03:58
      nie obraz sie ale ja uwazam, ze kazdy powinie liczyc na siebie i nikogo innego.
      Taka zasada my sie kierujemy i calkiem dobrze na tym wychodzimy. Moj maz ma
      mlodszego od siebie brata. Ukochanego synusia mamusi. Jak tylko zaczelismy sie
      ze soba spotykac, a pozniej myslec o slubie, to od razu wiedzielismy, ze nie
      mamy na kogo liczyc. Moich rodzicow po prostu nie stac, a tesciowie a w
      zasadzie tesciowa nie chca nam pomoc. Chcielismy byc razem wiec czlowiek
      kombinowal jak tylko mogl. Koniec koncow wyjechalismy za granice ( nie mowie,
      ze to jest najlepsze rozwiazanie) tam po kilku bardzo ciezkich latach wkoncu
      stanelismy na nogi. Maz skonczyl studia, ja wciaz studiuje, kupilismy samochod
      a teraz przymierzamy sie do kupna domu. Wszystko osiagnelismy dzieki wlasnej
      pracy i bez zadnej pomocy. Kosztowalo nas to wiele wyrzecien i ciezkich chwil,
      ale sie oplacalo. Patrze teraz na to wszystko i jestem zadowolona. Co robimy z
      naszymi pieniedzmi jest tylko nasza wlasna sprawa i nikt sie do tego nie wtraca
      bo po prostu nie ma do tego prawa. Dodam, ze po naszym wyjezdzie,
      szwagier "wpadl" i jak to moja tesciowa twierdzi trzeba sie bylo zenie. Wesele
      wyprawili na ponad 100 osobo i placili za wszyskto sami, bo szwagierka tez
      pochodzi z ubogiej rodziny. Po roku kupili im mieszkanie, ktore pieknie
      wyremontowali i na doklatke samochod. Nie boli mnie to wcale bo to nie moje
      pieniadze tescie wydaja. Do tego jak ich slucham czasami to dziekuje tam na
      gorze, ze nigdy nie wzielismy od nich ani grosza, bo tesciowa mam taka nature,
      ze wypomni ci kazdego grosza danego. Za kazdym razem jak tylko moze to wypomina
      szwagrowi, ze to oni kupili mieszkanie itp. Za takie cos to ja dziekuje bardzo.
      Tak wiec dziewczyno liczcie tylko sami na siebie i nie patrzcie jak inni wydaja
      swoje pieniedze.
      Pozdrawiam
      Magda
      • ninka25 Re: czy przesadzam??? - teściowa... 17.03.05, 09:33
        racja :)
        • maxi3 Niektórzy tacy sa ze pomimo ze maja to nie daja 17.03.05, 11:27
          • vita13 Re: Niektórzy tacy sa ze pomimo ze maja to nie da 23.04.05, 22:24
            Ja tez nie oczekuję pomocy od rodziców.Niestety mąż dostał od rodziców
            mieszkanie przed ślubem i jest jego nie moje.Czasami mam wrażenie,że ciągle się
            oczekują odemnie wdzięcznośći,a Ja niestety jej nie odczuwam i najchetniej
            chciałabym się dorobić wszystkiego sama.Mieszkanie jest w fatalnym stanie nie
            zamieszkane od kilku lat jednym słowem rudera.Z kasą u nas krucho,ale powoli
            odkładamy na remont.Ostatnio usłyszałam podczas wymiany zdań,że oni już chyba
            wystarczająco duzo zrobili i teraz kolej na moich rodziców.Wkurzyło mnie to
            strasznie,bo Ja od nich niczego nie oczekiwałam to ich syn i mu dali to
            mieszkanie,a nie mi.
            • annb Re: Niektórzy tacy sa ze pomimo ze maja to nie da 24.04.05, 10:37
              vita13 to ja z kubełkiem zimnej wody
              uważaj z inwestowaniem swoich i rodziców pieniędzy w cudze mieszkanie
              jeśli stałoby sie coś złego, czego ci nie zyczę(rozwód) to niestety ale nie
              masz szans na odzyskanie swojego wkładu w remont
              no chyb a że masz imienne rachunki na siebie a to i tak niczego ci nie
              gwarantuje.
            • ulka32 Re: vita 13 24.04.05, 13:18
              vita 13 napisała

              Ostatnio usłyszałam podczas wymiany zdań,że oni już chyba
              > wystarczająco duzo zrobili i teraz kolej na moich rodziców.Wkurzyło mnie to
              > strasznie,bo Ja od nich niczego nie oczekiwałam to ich syn i mu dali to
              > mieszkanie,a nie mi.

              No nie żartuj sobie dziewczyno.Ty niczego nie oczekujesz od rodziców?Mąż dostał
              mieszkanie od swoich rodzicow twierdzisz ze to nie twoje a jego?To po co
              zakładaliście rodzinę.Trzeba było najpierw dorobic sie mieszkania a pozniej
              związek.Gdyby nie mieszkanie od tesciow to jak wyobrażasz sobie bycie ze sobą.W
              dzisiejszych trudnych czasach jesli rodzice cos dopomoga to chwała im za to i
              troche okazania wdzięczności nie zaszkodzi.Chyba masz orientacje ile kosztuje
              nawet malutka kawalerka.To nie takie proste jak sie nic nie posiada kasy kupic.A
              tak na marginesie to pewnie uważasz że pomoc ogranicza sie wg.ciebie do pomocy
              rodzicow ze strony męża.Uważam ze maja racje.Oni dali nawet ruderę ale to w
              koncu dach nad głowa.A jesli jestes taka ambitna i nic nie chcesz od swoich to
              nie masz prawa sie obrażać na to co mowią teściowie.Przepraszam cie ale nie da
              sie czytac takich historii.
              • vita13 Re: vita 13 24.04.05, 14:38
                Wierz mi wcale tak nie uważam,że pomoc się należy tylko od teśćiów.Dużo bym
                dała żeby dojść do wszystkiego sama i bardzo żałuję szybkiej decyzji o
                małżeństwie właśnie przedewszystkim ze względu na to mieszkanie.Miałam sama
                dostać mieszkanie do remontu,ale dałam się skusić mężowi.Niestety mój mąż
                zawsze dostawał wszystko od rodziców i nie chciał czekać.Wiem,że może jestem
                niedojrzała i powinnam być wdzięczna,ale nie potrafie.
                • ulka32 Re: vita 13 25.04.05, 08:27
                  Jeśli mąż zawsze dostawał wszystko od rodziców tzn.że rodzice jego sa dobrymi
                  ludzmi,bo uwierz mi ze rzadko sie zdarze ze rodzice chca pomagac dzieciom ktore
                  opusciły gniazdo rodzinne.Ja widze ze to ty masz problem ze soba , bo chciałabyś
                  być księżniczka na ziarenku grochu ktorej to daja a ona udaje ze nie widzi i nie
                  musi okazywac wdziecznosci.Zreszta wdzięczność to za duże słowo.Sadze ze rodzice
                  męza az tak bardzo na to nie licza ale troche ciepla z twojej strony im sie
                  nalezy.Nie udawaj ze nic sie nie dzieje bo to co dostaje twoj maz posrednio tez
                  korzystasz z tego.To wasze wspolne dobro.A jesli juz jak to nazywasz że nie
                  potrafisz być wdzięczna to daruj sobie ,nie pisz bo w ludziach ktorzy nie
                  dostali od nikogo złamanej złotowki,odrobiny serca,podnosisz poziom
                  adrenaliny.Jesteś wyjątkowo osoba niedojrzała do zakładania rodziny.Chciałabym
                  miec takich teściów.Napewno mój start byłby inny.
          • 18lipcowa A przepraszam, a MUSZĄ DAWAĆ? 24.04.05, 11:43

            • geesje Re: A przepraszam, a MUSZĄ DAWAĆ? 24.04.05, 13:48
              Nie rozumiem cię.
              Jeżeli decydujesz sięna małżeństwo - od tego momentu ty i mąż jestescie nową
              rodziną. I powinniście wreszcie być na swoim.
              My tak właśnie zrobiliśmy. Ku zgorszeniu rodziców, rodziny i przyjaciół -
              zacisnęliśmy pasa, jesteśmy zadłużeni w banku (W BANKU - NIGDY U RODZINY), mamy
              swoje maleńkie mieszkanko kompletnie nie urządzone - bo nie ma kasy.
              I jesteśmy bardzo szczęśliwi, bo do tego doszliśmy sami. I nigdy od nikogo nie
              dostaliśmy ani złótówki. I myślę, że to jest zdrowy układ. I mamy święty
              spokój - nie musimy do nikogo chodzić na żadne obiadki, jak chodzimy, to
              dlatego że mamy ochotę, nikt nam niczego nie wypomina...
              I na początek naprawdę wystarczy małe, ale własne. Nie musicie mieszkać od razu
              z wszystkimi wygodami - obserwuję znajomych i widzę że nam więcej radości
              sprawia powrót do własnego, własnoręcznie wypracowanego mieszkania BEZ glazury,
              paneli, nowocześnie urządzonej kuchni.
              I - o dziwo- pojawia się coraz więcej pracy, widoków na zarobienie pieniędzy, i
              spłacimy kredyt szybciej, a w międzyczasie urządzimy się - znowu bez pomocy
              rodziców... Można. I myślę, że trzeba.
              Pozdrawiam wszystkich - a podobnie myślący - odezwijcie się!
    • 18lipcowa Oj dziewczyno....zdecydowanie przesadzasz... 24.04.05, 10:48
      Chcesz odkładać? Odkładaj.
      Twoi rodzice chcą? Niech to robią.
      Ale na boga, nie wymagaj od teściów tego samego. To są ich pieniądze, ich
      sprawa co z nimi zrobią. Wstydzilabyś się w ogóle taki temat poruszać.
      • aari Re: Oj dziewczyno....zdecydowanie przesadzasz... 24.04.05, 15:16
        podpisuję się rękami i nogami pod lipcowym postem :)
    • joanna210 Re: Droga niko25 czy przesadzam??? - teściowa... 24.04.05, 14:37
      Rodzice są mają obowiązek pomagać i wspierać swoje dzieci,ale tylko do
      pełnoletności.Potem jeśli mogą i chcą bo ich stać to pomagają.Im też się w
      końcu coś należy do wszystkiego ludzie dochodzą sami albo prawie sami.Wy
      jesteście itak bardzo obrotną parą skoro możecie odłożyć miesięcznie parę
      tysięcy.A z drugiej strony nie będziesz musiała w przyszłości słuchać od
      teściów ile ci dali i jak bardzo pomogli.Nie ma tego złego co by na dobre nie
      wyszło.Pozdrawiam Cię i życzę dużo siły do pracy.Joanna
    • vivyan Re: czy przesadzam??? - teściowa... 24.04.05, 14:57
      Moim zdaniem przestadzasz, niestety - i to grubo. Pewnie sie powtarzam (zaloze
      sie ze wiecej osob ma podobne zdanie) ale pieniadze tsciow to wyłącznie ich
      sprawa. A sponsorowanie dorosłych dzieci, ktore najwyrazniej potrafia same na
      siebie zarobic, nie jest obowiazkowe. Pewnie,ze fajnie jest dostac czasem jakis
      prezent ale liczyc na regularna kasę?
      Sama piszesz, ze jestescie sie w stanie utrzymac. A juz pomysl z nauka
      oszczedzania dla tesciowe - wybacz ale to smieszne. Pomysl jakbys sama
      zareagowala, gdyby to twoja teściowa wyskoczyła z podobnym pomysłem do ciebie.
      Zrobiłby sie z tego pewnie kolejny, dluuuugi i
      bardzo jadowity wątek.
      A jak cie to tak mocno wszystko gryzie to sobie pomyśl, że skoro teściowa wam
      na to przyszłe mieszkanie nie daje, to i nie bedzie miala żadnego prawa Wam sie
      potem wtrącać, mysle ze to ważne!! :))
      pozdrawiam.
      V.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka