Dodaj do ulubionych

odwiedziny ojca u dziecka

11.01.05, 12:41
jak to u was wygląda moje drogie panie?
czy tatuś zabiera dziecko do sibie czy też przychodzi do domu jak do swojego
i się bawi z dzieckiem?
mój mąż mieszka teraz w Warszawie a ja mieszkam na śląsku.
Do tej pory przyjeżdzał i był z dzieckiem w moim domu. Teraz zaczęłam się
buntować na tą sytuację bo mnie to męczy po prostu. Uważam że jak przyjeżdza
powinien jakoś zobie zorganizować czas, np. wziąć dziecko do kina albo do
MacDonalda. On oczywiscie uważa że robie mu straszną krzywdę i moje drzwi
zawsze powinny by szeroko otwarte dla mniego choc nie jestesmy już razem i on
układa sobie życie z kimś innym. Co o tym myslicie?
Obserwuj wątek
      • kasiar74 Re: odwiedziny ojca u dziecka 11.01.05, 13:27
        dziecko ma 5 lat i w zasadzie chętnie wychodzi z ojcem. Oczywiście fajnie
        byłoby żeby się pobawili tez w domu ale co ja mam ze sobą zrobic? uciekać z
        domu?
        juz tak robiłam a mąż wtedy zamiast zajmować się dzieckiem siedział w
        internecie, pewnie też szperał mi w gg i poczcie. Więc się zbuntowałam
        • plathess Re: odwiedziny ojca u dziecka 13.05.05, 20:03
          kasiar74 napisała:

          > dziecko ma 5 lat i w zasadzie chętnie wychodzi z ojcem. Oczywiście fajnie
          > byłoby żeby się pobawili tez w domu ale co ja mam ze sobą zrobic? uciekać z
          > domu?
          > juz tak robiłam a mąż wtedy zamiast zajmować się dzieckiem siedział w
          > internecie, pewnie też szperał mi w gg i poczcie. Więc się zbuntowałam






          I pewnie grzebał w twojej bieliźniarce, by wdychać utracony niuch twoich
          majtek? Chciałabyś! Marzyć zawsze można. :-))))))
    • kasiar74 Re: odwiedziny ojca u dziecka 11.01.05, 14:54
      dziecko ma 5 lat więc póki co trzeba decyzje podejmować za nie. Komputer moge
      zahasłować owszem ale moj maz jest informatykiem i sobie jest w stanie
      poradzic ztym w 5 minut
      nie chce mi sie siedziec razem z niumi w domu bo wychodza zawsze jakies
      wzajemne pretensje
    • onionka Re: odwiedziny ojca u dziecka 12.01.05, 06:24
      Rozstalam sie z ojcem mojego dziecka 10 lat temu. Dziecko mialo wtedy 9 lat.
      Rozpad naszego malzenstwa nastapil znacznie wczesniej ale z uwagi na uswiecony
      tradycja zwyczaj I Komunii postanowilismy wytrwac do czasu ceremonii.
      Nie wyobrazam sobie jak mialyby wygladac odwiedziny ojca u dziecka w moim domu.
      De facto to byl moj dom i to niestety on musial sie wyprowadzic. Nie byla to
      szalona odleglosc, jakies 24-30 km, a to znacznie ulatwialo sprawe. Ojciec
      przyjezdzal po dziecko i czekal pod furtka kiedy ona zejdzie. Jesli byla zla
      pogoda lub dziecko nie czulo sie najlepiej ja sama zawozilam dziecko pod blok
      jej ojca i czekalam kiedy zostanie wpuszczona do srodka. Nie wyobrazam sobie
      sytuacji, kiedy ten dla mnie juz obcy facet mialby zagladac w moje garnki, nie
      daj boze w moja bielizne i komentowac moje zycie. Spotkania z dzieckiem zawsze
      odbywaly sie poza moim domem i tak jest nadal. Tylko raz zastalam ojca mojego
      dziecka w swoim domu i to podczas mojej nieobecnosci i natychmiast potem
      zmienilam zamki.To bylo tuz po naszym rozstaniu, a on chcial zabrac jakies
      swoje rzeczy. Dziecko tez jakos nigdy nie nalegalo na takie wizyty.
      Spotykanie sie z bylym mezem uwazam za chore.
      To fakt, ja bylam w komfortowej sytuacji, mieszkanie bylo moje, a ojciec placil
      dobrowolnie alimenty na dziecko. Mozliwe, ze sadownie moglam miec znacznie
      wyzsze, jednak swiety spokoj byl dla mnie znacznie cenniejszy od paru zlotych.
      Od tamtego czasu ojca mojego dziecka widzialam raz, przy okazji sprawy
      rozwodowej, co nastapilo wiele latpozniej. Obecnie moja corka(nasza) jest osoba
      19-letnia, niemal samodzielna i ma zupelnie niezle stosunki z wlasnym ojcem.
      Czasami nawet nie chce sie do tego przyznac, zeby mnie nie urazic ale ja sie
      ciesze, ze tak jest.
      Moje malzenstwo uznalam za zakonczone, kiedy pan Z. zabral swoje kapcie i
      pidzame. Od tamtej pory wiele sie zmienilo. Ja skonczylam studia uzupelniajace,
      poznalam mnostwo fantastycznych osob, podjelam wiele waznych decyzji, wyszlam
      za maz.
      Zycie bywa zaskakujace.
      • searover Re: odwiedziny ojca u dziecka 12.01.05, 15:06
        I ty onionka i kasiar piszecie jedynie o swoich odczuciach (nie chece by byly
        maz zagladal mi w garnki albo do komputera). Moze jedank warto pomyslec o
        dzieciach? Juz nawet nie chodzi o to by byly maz przesiadywal w Twoim domu, ale
        czy nie sadzisz, ze dla dziecka takie spotkanie przy furtce jest rozdrapywaniem
        ran? Poza skrajnymi przypadkami (bicie, alkohol itp) dzieci w odroznieniu od
        doroslych nigdy nie godza sie z rozwodem. Mysle, ze Wasze mieszkanie nie
        zostaloby skalane przez to, ze byly maz i, co wazniejsze ciagly ojciec dziecka
        poczeka w przedpokoju, az syn czy corka przyniesie swoje rzeczy i zalozy cieple
        ubranie.
        Moja eks mieszka z dziecmi 350 km ode mnie i powiedziala, ze nie wyobraza sobie
        sytuacji bym przyjezdzal i zabieral dzieci do hotelu. Kiedy przyjezdzam,
        mieszkam u nich, sypiam w pokoju dzieci, robie im sniadanie gdy wychodza do
        szkoly, bywam na wywiadowkach gdy akurat sa, a po 2-4 dniach wyjezdzam. Z moja
        eks stac nas na wspolny obiad z dziecmi, chociaz wciaz mamy odmienne zdanie na
        wiekszosc spraw i jedynie sie tolerujemy.
        Oczywiwscie wole gdy dzieci przyjezdzaja do mnie (na szczescie sa juz na tyle
        duze, ze moga), bo czuje sie swobodniej ale jedno nie wyklucza drugiego.
        Najwazniejsze, zeby dzieciaki i tak juz przez nas skrzywdzone, mialy zycie
        najbardziej zblizone do normalnego.
          • searover Re: odwiedziny ojca u dziecka 12.01.05, 21:59
            kasiar74 napisała:

            > rozumiem że oboje nie macie innyc partnerów?


            Nie mamy, ale rozmawialismy o tym co by bylo gdyby... Kumple przeciez tez sie
            odwiedzaja i nie ma problemu. Lecz jezeli kous z nas byloby niezrecznie, to
            odpuscimy sobie dluzsze wizyty ´´domowe´´. Wszystko mozna dogadac jesli sie
            chce. Oczywiscie o ile obie strony chca zgody a nie robienia sobie zlosliwosci.
            • kasiar74 Re: odwiedziny ojca u dziecka 13.01.05, 08:42
              Tu nie chodzi o robienie złośliwości tylko o to że mój ex mąż w domu to
              złudzenie normalności dla mnie i jest to dla mnei trudne emocjonalnie i potem
              sie musze prez tydzien zbierac , a przeciez wiem że jak wyjeżdza to nie jest
              sam. Może jak mi całkiem przejdzie i przestanie boleć bede miala luxniejsze
              podjescie do sprawy
              searover napisał:

              > kasiar74 napisała:
              >
              > > rozumiem że oboje nie macie innyc partnerów?
              >
              >
              > Nie mamy, ale rozmawialismy o tym co by bylo gdyby... Kumple przeciez tez sie
              > odwiedzaja i nie ma problemu. Lecz jezeli kous z nas byloby niezrecznie, to
              > odpuscimy sobie dluzsze wizyty ´´domowe´´. Wszystko mozna dogadac jesli sie
              > chce. Oczywiscie o ile obie strony chca zgody a nie robienia sobie
              zlosliwosci.
      • tessg Re: odwiedziny ojca u dziecka 14.01.05, 00:19
        Masz racje .Zazdroszczę TOBIE bo nigdy tak nie będę miała,Mój syn jest 19 letni
        ale niepełnosprawny.Kocham go nad życie ,Jestem 5 lat po rozwodzie.On odszedł
        do panienki w wieku własnej córki .Chciał wrócić ale ja nie chcę.Juz 2 razy
        go porzuciła.Ale ja mam też kochanego przyjaciela /miał podobny przypadek z
        żoną/Odległość 70 km spotykamy sie w soboty i niedziele i mój eks bedac u
        syna widzi moje szczęście .Pokorniutki.Ja go spłaciłam z połowy M-4 chocsama
        je kupiłam żeby sie go pozbyć.On nie zameldowany u panienki w M-1 i dziecko
        jej 11 letnie .Wreszcie on cierpi a cieszył sie jak ja włosy z głowy rwałam
        Rozwód z jego winy.Kij ma dwa końce i to świeta prawda.
    • tessg Re: odwiedziny ojca u dziecka 14.01.05, 00:05
      Masz w zupełności rację.Niech go nawet weźmie do hotelu czy gdzieś
      indziej.Umnie jest to niemożliwe.Rozwód z jego winy po 30 latach a ja zostałam
      z niepełnosprawnym 19 letnim dzieckiem.Syn jest z nim bardzo zwiazany.Odszedł
      do dziwy w wieku własnej córki.Pryzjeżdza wyjdzie z nim na spacer bo syn
      samodzielnie nie chodzi tylko przy pomocy .Wymaga ubrania nakarmienia
      wykąpania wiec dla dobra syna wpuszczam go .Jednak gdyby syn był sprawny nie
      miał by prawa wejść a jednak odciąży mnie troszke a ja oddychne .Jestem
      zmęcvzona psychicznie.Nie zabiera go do swojej panienki bo maja 1 pokoik i
      córke w wieku 11 lat a ona go nie zameldowała więć w tym kłopot bo inaczej
      dała bym syna niech wiedza co to znaczy nie zostawic go bez opieki.Ojciec do
      niego jest dobry więc nie mam obaw.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka