gromanik
28.10.06, 19:57
Wczoraj wyjątkowo jeździłem po Warszawie komunikacją miejską, a nie rowerem
bo miałem rozmowę w sprawie pracy(dostałem ją), a po niej pojechałem na
Wójcickiego do Kasi, z która i jej rowerem pojechaliśmy(również autobusami)na
Tarchomin. Gdy wsiadaliśmy do 508 na Os. Potok i ja już byłem w środku
(trzymałem kierownicę)a Kasia była jeszcze na przystanku(trzymała koniec
przyczepki).W tym momencie kierowca ruszył z otwartymi drzwiami i po chwili
gwałtownie zahamował wywracając trzech pasażerów. Wsiedliśmy do końca,
odpięliśmy przyczepkę i postawiliśmy ją obok roweru. Na moście Grota kierowca
zmieniając pas na prawy wymusił pierwszenstwo na jadącej na wysokości
przegubu osobówce, która musiała gwałtownie hamować. Gdy autobus stał na
światłach Modlińska/Obrazkowa podszedłem do kabiny spisać numer brygady i
przyjrzeć się kierowcy, któremu również zrobiłem zdjęcie komórką. Gdy
chciałem już wracać na swoje miejsce kierowca otworzył drzwi do kabiny i
zaczął krzyczeć, że przeze mnie nie może jechać, że zajmujemy miejsce dla
wózka itd,... Przez całą ulicę Obrazkową jechał z prędkościa 15km/h
rozmawiając przez komórkę i zatrzymując się kilka razy. Na
Myśliborskiej/Porajów zwrócił uwagę patrolu szkolnego Straży Miejskiej
stojącego na przystanku, który jak się okazało został poinformowany o
awanturze w pojeżdzie(ja tylko krzyknąłem do kierowcy na osiedlu potok,żeby
się zatrzymał, widząc co robi, gdy podszedłem do kabiny, to z nim nie
rozmawiałem, żeby potem nie mógł powiedzieć, że rozmawiam z kierowcą podczas
jazdy. Ulżyło nam, że ten patrol się pojawił, bo już nie musieliśmy się
martwić, co kierowca zrobi jak będziemy chcieli wysiąść. Po jakimś czasie
kierowca trochę zmiękł, a po ok. godzinie od zdarzenia zapytał, czy nie
wezwać karetki(?!-dyspozytor mza mógł pytać).Potem przyjechała policja i
nadzór ruchu ztm, który wykonał kierowcy test alkomatem z wynikiem
negatywnym, okazało się natomiast, że w autobusie nie działa, jeżeli wogóle w
tym autobusie jest system nie pozwalający ruszyć z otwartymi drzwiami, więc
autobus wycofano z ruchu. Już napisaliśmy pisma do ztm
www.ztm.waw.pl/druk_skargi.pdf
oprócz opisu zdarzenia ja poprosiłem o zawieszenie go w obowiązkach i
odesłanie kierowcy ne testy psychologiczne lub konsultację psychiatryczną
tego agresywnego i narażąjącego na niebezpieczeństwo pasażerów i innych
uczestników ruchu kierowcy. Kierowca powinien cechaować się wysoką
odpornością na stres, a jeżeli kierowcę denerwuje to,że ktoś stoi obok kabiny
i spisuje brygadę(choć po takim manewrze mnie też pewnie by sumienie gryzło,
ale gośc jechał jak w amoku) to może powinien zmienić prace, skorzystać z
terapii. Wiem,że to nie pierwsza tego typu sytuacja, problemów z wsiadaniem z
rowerem do autobusu(wczoraj na Zamkowym przy schodach ruchomych jeden chłopak
z bmx'em opowiadal mi jak mu kierowca zamkal drzwi na przednim kole i ruszyl
cignac rower na zewnatrz, wiec widac ze to nie byl odosobniony przypadek
takiej agresji.
Zastanawiam sie czy nie poinformowac o problemie mediow...