groha
16.05.05, 01:03
Gdyby ktoś przewidział, czym skończy się nasza namiętność do bobu, prędzej
zaorałby wszystkie grządki z tym warzywem...
Przez całą zimę ostrzyliśmy sobie apetyty na świeży bób, podjadając w
międzyczasie mrożony, nazywany pogardliwie – hibernatusem, aż wreszcie ktoś
rzucił pomysł – w sezonie robimy imprezę! Z bobem i czereśniami, jako daniem
głównym. Resztę, czyli coś do picia, każdy załatwi we własnym zakresie i
wreszcie nagadamy się za wszystkie czasy. Myśl została przyjęta z zachwytem,
bo kojarzyła się z latem i była odskocznią od uroków polskiej zimy. Po czym
wróciliśmy do swoich zajęć i do hibernatusa.
Pierwszy telefon był od Aśki. Słynęła z tego, że nigdy nie przepuściła żadnej
imprezy, pewnie dlatego jej głos w słuchawce zabrzmiał, jak trąba jerychońska:
- Słuchaj, jest bób!
Akurat byłam zajęta oglądaniem programu z cyklu „Ktokolwiek widział,
ktokolwiek wie...”, od którego mnie odrzucało, bo napawał zgrozą, ale nie
mogłam przełączyć kanału, bo w pilocie skończyła się bateria, a nie chciało
mi się wstawać z fotela. Przejęta losem zaginionych osób, w pierwszym
momencie pomyślałam, że Aśka znalazła jakiegoś faceta o nazwisku Bób... Po
krótkiej chwili dotarło do mnie o czym mowa i zaczęłyśmy uzgadniać szczegóły
imprezy, która zaczęła nabierać rumieńców.
Wszystko szło, jak z płatka: termin imprezy został ustalony na nadchodzący
weekend, świeże powietrze zlokalizowano u Tomka, który był posiadaczem nie
tylko ogromnego ogrodu, ale także właścicielem ujmującego wyglądu, zabawowego
charakteru i wielu innych męskich zalet. Zakupy czereśni, bobu i pozostałych
artykułów spożywczych zostały rozdzielone pomiędzy zainteresowanych, ja
miałam zająć się ugotowaniem bobu. I wtedy do mnie dotarła ilość produktu...
10 kilogramów!
Rany boskie! 10 kilogramów! W czym ja mam to ugotować? W wannie? Opanowawszy
panikę, postanowiłam szukać pomocy u ludzi posiadających dorastające, a więc
żerte potomstwo. Tylko oni mogą mieć odpowiednio duże garnki. Anula! Ona ma
trzech chłopów w domu i z kuchni nie wychodzi. Sięgnęłam po słuchawkę.