Gość: Crotalus
IP: *.acn.pl
11.05.03, 23:08
Bezsensowny wierszyk
Boję się tego odsłaniającego słońca
Czekam by wszystko zatonęło w dniu końca
Czekam w dzień, kiedy noc jego kształt zabije
Ciemność swym językiem światło z ziemi spije
Zasnąć pod nią niczym pod grubym, ciepłym kocem
Nie myśleć już, że jest się bezsensu owocem
Zastanawiasz się na pewno co teraz czuję
Patrzę w twoje oczy i już nie pojmuję
Tego całego świata i poplątanych dróg
Kroczących po nich owych rzeczywistości sług
Mimo, że widzę - dotknąć nie jestem w stanie
Ust nadziej wszelkich, bezgłośne jest wołanie
Gdy mnie w ten pustki cichy kąt zmora zepchnie
Beznadziejne myśli w głowę siłą wepchnie
Myślę wtedy, że nadeszła pora uciekać
Czasem mówię sobie, że nie trzeba już czekać
W codzienności, wszystko co się tu znajduje
Na szarych, pustych kartkach życie wynotuje
Piórem bez atramentu w mej własnej dłoni
Tak chciałbym się zapaść w bezmyślności toni