potega_18 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 21.08.07, 23:45 PRZEPRASZAM kliknełam za szybko w każdym bądź razie chciałam zapytać czy wogóle jest możliwośc posiadania prawa jazdy i czy nie ma przy tym wiekszych problemów... no i wogóle wszystko co z tym zwiazane.... Odpowiedz Link
kinia-c Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 22.08.07, 11:57 Witam! Wiem, że ten wątek był już poruszany kilkakrotnie, ale mimo to chciałabym się przyłączyć do tego pytania. Moja P. neurolog powiedziała mi, że przeciwwskazaniem są m.in. leki (to logiczne). I stąd moje pytanie, czy może ktoś z Was bierze Lamotrix (lamotrim) lub Topamax i posiada prawo jazdy? Na ulotce topamax-u jest napisane, że jest to uzależnione od indywidualnej reakcji pacjenta na lek, ale już na lamotrix-u, że nie powinno się jeździć samochodem. Ale jak to jest w praktyce? Zadałam to pytanie ponieważ mam taki rodzaj padaczki, który teoretycznie nie uniemożliwiałby mi zdobycie tego typu uprawnień, tylko problem występuje właśnie z lekami. Pozdrawiam, Kinga Odpowiedz Link
poziomka644 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 22.08.07, 21:22 Ja przyjmuje lamitrin. jeszcze nie mam prawa jazdy, bo na początku trochę się bałam, potem mój lekarz powiedział, że nie mogę. miesiąc temu zmieniłam lekarza i powiedział, że w moim przypadku nie ma przeciwskazań, poniewaz moja choroba jest opanowana.Przed zrobieniem prawa jazdy lekarz musi wydac zaświadczenie i mój neurolog powiedział, że jeśli bedę chciała zrobić prawo jazdy to on przecież też jest lekarzem i może mi to zaświadczenie wypisać. Chodzi o to, że normalni lekarze raczej niechętnie wypisują takie zaswiadczenia dla epileptyków. Moja koleżanka znalazła inny sposób, po prostu nie powiedziała dla lekarza, że jest chora na epilepsje no i ma juz prawo jazdy. Tylko ona tez juz dawno nie miała żadnego ataku. Odpowiedz Link
kingusia1974 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 24.08.07, 14:44 Koleżanka nie miała dawno ataku? Jest chora a jeśli pewnego dnia bedzie miała? To co? Zabije kogoś na drodze? Dziewczyny czyście powariowały? To tak jak z alkoholikiem na drodze, raz się uda a raz nie! Tylko, że ryzykujecie nie tylko swoim zyciem ale mozecie kogoś zabić. Mojemu przyjacielowi 15 lat sie udawało i rok temu mu się pierwszy raz nie udało. Odpowiedz Link
izabo76 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 13.09.07, 18:31 kingusia1974 napisała: > Koleżanka nie miała dawno ataku? Jest chora a jeśli pewnego dnia > bedzie miała? To co? Zabije kogoś na drodze? > Dziewczyny czyście powariowały? To tak jak z alkoholikiem na drodze, > raz się uda a raz nie! Tylko, że ryzykujecie nie tylko swoim zyciem > ale mozecie kogoś zabić. > Mojemu przyjacielowi 15 lat sie udawało i rok temu mu się pierwszy > raz nie udało. Kingusia, nie bulwersuj się tak ponieważ atak padaczki można mieć w każdym wieku i o każdej porze... więc nie jest powiedziane, że ten kto na to nie choruje, nie dostanie ataku... Odpowiedz Link
very.martini Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 14.09.07, 11:03 Ale, o ile coś pamiętam ze statystyki, to mogę wywnioskować, że prawdopodobieństwo wystąpienia napadu u osoby ze stwierdzoną padaczką jest większe niż u osoby, która nigdy wcześniej nie miała takich przygód. Chyba że mnie na probabilistyce głupot uczyli - też nie wykluczam. 16%VOL 22%VAT -- takie tam... forum homeopatia Odpowiedz Link
mirella67 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 13.03.09, 14:18 Tak w skrócie opowiem jak to było u mnie. Ja przyjmuje Topamax i Neurotop, napady częściowe średnio raz w roku. Mój lekarz zadecydował, że mogę mieć amatorskie prawo jazdy i wystawił zaświadczenie i z tym zaświadczeniem poszłam do lekarza-orzecznika. Ten popytał, jak często mam napady, co biorę, wziął zaświadczenie od neurologa i wydał mi pozwolenie na okresowe prawo jazdy, chyba na 3 lata. Po trzech latach powtórzyłam procedurę, dostałam pozwolenie na okresowe prawo jazdy na 5 lat (bo nie spowodowałam żadnego wypadku). Też miałam obawy na początku, ale doktor przekonywał mnie, że przy moim typie padaczki prawdopodobieństwo ataku w stanie wysokiej koncentracji (jazda za kółkiem) jest bardzo małe. Rzeczywiście nigdy nie miałam napadów w takich "skoncentrowanych" momentach - egzaminy, klasówki, itd. - dlatego mu uwierzyłam i jeżdżę od 5 lat. Odpowiedz Link
ania_1609 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 14.09.07, 17:19 Temat już był tyle razy wałkowany... Ja zgadzam się z Martini. Kiedyś chciałam zrobić prawo jazdy, byłam na kursie i "wyłączyłam się" w trakcie jazdy. Spowodowałabym wypadek, choć nic nie zapowiadało takiego obrotu sprawy (wyniki były wtedy dobre i w ogóle). Nie wsiądę więcej za kółko. Ktoś tu pisał, że był przypadek, iż facet nie miał kilka lat napadu, aż w końcu trafił mu się podczas jazdy. Uważam, że mając świadomość takiego ryzyka i mimo to siadając za kierownicą jest się MEGAnieodpowiedzialnym. Oczywiście, wszystko się może zdarzyć nawet osobie zdrowej. Tylko jak się człowiek będzie czuł, kiedy kogoś np. zabije w wypadku? Bedzie myślał tylko: WIEDZIAŁEM o tym, że mogę zrobić komuś krzywdę, że coś się może stać, a mimo to jechałem. Jestem przeciw. Z pewnymi ograniczeniami trzeba się pogodzić i już. Odpowiedz Link
karolkissielewski Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 12.02.18, 13:40 Witam. Wsiadając do samochodu czuję lekkie poddenerwowanie i pytam sam siebie, czy po drodze nie będę "latał". Całe szczęście, że ataki miewam nad ranem a odkad zacząłem przyjmować lamitrin, to czuję się znacznie lepiej, na tyle, że myśle o padaczce dwa razy dziennie przyjmując leki. Znam ludzi z padaczką, którzy jeżdżą autobusami miejskimi. Ale u nich z chorobą, to były dawne sprawy i kilka lat nic się działo. Jednak ja bym autobusu nie prowadził.... Wolę jeździć z kimś. Mam wielkie pretensje do rodziny, gdy po wypadku w 2003 r. z następczą padaczka po stłuczeniu mózgu, zrobili ze mnie kalekę... Najbardziej mi szkodzi utrzymujący się długo stres i napięcia. A samochód? Co by tu powiedzieć mądrego... po 30-tce zacząłem mieć dosyć łażenia wszędzie na piechotę, jeżdżenia zapchanymi busami a na rower czasem jest nieodpowiednia pogoda. Powodzenia Odpowiedz Link
izabo76 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 15.09.07, 17:57 Zgadzam się z Wami, ale nie możemy się dyskryminować, dobrze że możemy chodzić po ulicach... Siadanie za kierownicą jest świadomym wyborem osoby chorej. To jest bardzo złożona choroba w dodatku każdy pzypadek jest inny - Aniu myślę, że strach i stres spowodowały u Ciebie to "wyłączenie". Ja mam czasem też wrażenie, że coś się zaraz stanie ze mną w momencie przemęczenia i stresu... Ale walczę, tak jak Wy:) Odpowiedz Link
ania_1609 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 16.09.07, 11:56 No tak, ale chodząc po ulicach nie zrobimy raczej nikomu krzywdy. Postaw się w odwrotnej sytuacji: Ty albo Twoje dziecko zostaje potrącone przez samochód, bo kierowca dostał padaczki. Wiedział o tym, że jest chory. Ty siadasz na wózek inwalidzki, a na sprawie sądowej tamten się broni mówiąc, że nie chciał się ograniczać. Świadomie dokonał wyboru - usiadł za kółkiem. No i trudno, kogoś zabił, ktoś przez niego będzie do końca życia inwalidą, ale przynajmniej ma poczucie, że się nie dyskryminował. Odpowiedz Link
magdamm61 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 16.09.07, 21:00 Ja myślę, że z tym prawem jazdy to jednak lepiej sprawę należałoby dokładnie przemyśleć. Ja tez ostatnio nad tym myślałam, ale jednak doszłam do wniosku, że nie bede sie starać o uuprawnienia do prowadzenia samochodu, bo tak jak ktos powiedział, że chyba lepsza jest jednak ''deskryminacja'' niz śwaidomość, że sie kogos skrzywdziło lub jeszcze gorzej zabiło... Ale to chyba kazdy powinien rozważyć sam... Pozdrówki Odpowiedz Link
zzz12 nie zgadzam sie, 17.09.07, 23:36 ze kazdy powinien rozwazyc sam. Tu chodzi o kwestie bezpieczenstwa nie tylko wlasnego, ale tez innych uzytkownikow drog, zarowno zmotoryzowanych, jak i pieszych, ze np. o wlasnych dzieciach przewozonych w samochodzie chociazby wspomniec. IMHO mozna indywidualnie rozwazyc zgode na prawo jazdy, jesli ktos przez dluzszy czas (kilka lat) jest wolny od napadow, a i to z duza ostroznoscia (bo napad moze sie pojawic ni stad, ni zowad). Nie ma tu mowy o dyskryminacji, ale o odpowiedzialnosci i swiadomosci wlasnych ograniczen. ja, jako osoba w rozmiarze XXL nie zostane baletnica, choc moze bym chciala, tak jak osoba niewidoma czy nieslyszaca nie moze zostac pilotem samolotu pasazerskiego i nikogo to nie gorszy. Odpowiedz Link
anusia29 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 18.09.07, 11:32 A moja doktor (swoją drogą jedna z najlepszych w Polsce) twierdzi, że to sprawa indywidualna. I że mozna z niektórymi padaczkami prowadzić. Zresztą w Europie Zach. padaczka jako taka nie jest przeciwwskazaniem - tam rozpatruje się to indywidualnie. Poza tym za kierownicą można : zasłabnąć z nadciśnienia, dostać zawału serca, dostać uradu mózgu (sąsiad - zdrowy 38 latek tak miał - skończyło się drzewem, na szczęscie nie jechał szybko),zasnąć (baaardzo częsta przyczyna wypadków) i co - ? WszysW tej sytuacji wszyscy powinni profilaktycznie unikac prowadzenia. Pozdrawiam!! Odpowiedz Link
izabo76 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 19.09.07, 20:47 Zgadzam się z anusia29, każdemu za kierownicą może się wszystko przytrafić... nikt nie wie, jaki ma go spotkać los... Odpowiedz Link
poziomka644 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 20.09.07, 11:58 Ja też się z nią zgadzam i w następne wakacje tez zrobię prawo jazdy.Mam do tego prawo tak jak inni. Odpowiedz Link
anusia29 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 20.09.07, 12:16 Dodam jeszcze, że (moim zdaniem) prowadzenie wykluczają te padaczki, gdzie ataki są nieopanowane i są często. Ale jesli sprawa jest zaleczona lub ataki są opanowane (pod kontrola farmakologiczną)... dlaczego nie. Zresztą zobaczcie na ulotke do Lamitrinu - gdzie - w dziale kierowanie pojazdami i obsługa maszyn nie ma, ze wykluczone. Ale, że 1. obowiązuje podejście indywidulane 2. lamitrin nie wpływa na zdolnośc prowadzenia inaczej niz placebo. Odpowiedz Link
mums69 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 01.10.07, 10:16 Mam takie pytanie techniczne od 18lat mam spokuj z napadami i od 14 nie biorę leków , właśnie zapisałem się na kurs , lekarzowa nie powiadomiłem o moich problemach z przed lat , jak myślicie czy przy wydawaniu (narazie na kursie idzie OK ) prawka mogę mieć problemy ze strony WORD czy ja u nich gdzieś w jakiś AKTACH figuruje Odpowiedz Link
anusia29 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 02.10.07, 15:34 Nigdzie nie figurujesz - to na pewno. Mnie się wydaje że masz zaleczoną padaczkę, ale mam b. mało danych i nie jestem lekarzem - może skonsultuj się z neurologiem/ epileptologiem. Ja bym tak zrobiła. Odpowiedz Link
ania_1609 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 01.10.07, 16:59 very.martini napisała: > Tekst o zawałach zawsze mnie rozwala:) Mnie też :-)) Odpowiedz Link
anusia29 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 02.10.07, 15:41 A propos tekstu o zawałach, to prawdopodobieństwo zawału za kierownicą jest podobne jak dostania ataku padaczki i w sumie dość niewielkie(patrz: statystyki przyczyn wypadków). Denerwuje mnie po prostu takie generalizowanie i wrzucanie wszystkich epileptyków do jednego worka. A to przecież kilkadziesiąt rodzajów... A co korupcja ma do rzeczy? Może warto zawalczyć o zmianę przepisów, które epileptykom pozwalałyby mieć legalnie prawo jazdy, ze stosownym orzeczeniem epileptologa lub prowadzącego neurologa. Teraz jest tak, że albo ma się orzeczenie prowadzacego neurologa i "oświeconego" orzecznika (co nie musi oznaczać łapówki), albo ukrywa się prawdę. Odpowiedz Link
anusia29 odp nr 2 02.10.07, 15:46 cyt: Powodzenia, jeździjcie sobie, ile chcecie, gdzie chcecie i dokąd chcecie, ale potem nie piszczcie, że należy Wam się psychoterapia na koszt NFZ, bo nie możecie sobie poradzić z tym, że komuś zafundowaliście życie na wózku **** Martini, bardzo cenię Twoje wypowiedzi, ale teraz bije trochę hmmm... zazdrość, złość na rzeczywistość? Po co ta kropla jadu? Wypadek i jego spowodowanie nie jest przypisane do epilepsji tylko. Powtarzam - trzeba by było zakazać 80% populacji jeżdżenia. Nota bene - NFZ nie refunduje psychoterapii (w baaardzo ograniczonych przypadkach, do których stres pourazowy się raczej nie zalicza) Odpowiedz Link
weronika08 Re: odp nr 2 08.10.07, 22:03 Ja przyznaje całkowicie racje Martini. Dla mnie epileptyk za kierownicą nie różni się od pijanego kierowcy, który wsiadając za kierownicę wierzy że jakoś uda mu się dojechać. Różnica między nimi polega jedynie na tym, że epileptyk wsiada za kółko z pełną świadomością. Przestańcie szukać dla siebie wytłumaczeniie w postaci innych przypadków takich jak np. zawał, pewnie gdyby ta osoba wiedziała, że może jej się to przytrafić nie wsiadłaby za kółko. Jak chcecie koniecznie jeździć to kupcie sobie kilka hekarów, wylejcie asfaltem, przynajmniej nie będziecie narażać niewinnych ludzi. Ostatnio w tv pokazywali kilka tragicznych wypadków z udziałem chorych na epi i cukrzyce. Odpowiedz Link
anusia29 Re: odp nr 2 09.10.07, 09:12 Weroniko! ja nigdzie nie twierdzę, że KAŻDY epi powinien mieć prawo do jazdy. Ale są takie rodzaje epi, które nie kolidują z jazdą (np. epilepsja nocitca), albo już zaleczone przypadki epi. Rozmawiałam ze swoją epileptolozką, jest to jedna z najlepszych specjalistów w tej dzidzinie w kraju i ona mi powiedziała, że są rodzaje epi, przy których mozna jeżdzić. Dla Twojej info - mam prawo jazdy, ale NIE JEŻDZĘ. I czy w ogóle będę mogła/mogę - było przedmiotem konsulatcji z moją epilpetolożką. Swoją droga cukrzycy nie mają zakazu jazdy... Swoją droga 2 - każdy kto mapodwyższone ciśnienie moze spodziewac się udaru lub zawału i co...? Odpowiedz Link
weronika08 Re: odp nr 2 09.10.07, 09:58 Mnie pytasz? Każda osoba chora sama powinna odpowiedzieć sobie na to pytanie w zgodzie ze swoim sumieniem. Nie można wymagać od ustawodawcy i policji, żeby wszystkich pilnowała i prowadzała za rączke. Do Twojej wiadomości zaleczona epi po pięciu latach przestaje być uznawana za epi, mi zostało pół roku. Mój epileptolog też jest uznawany za najlepszego w kraju i jest przeciwny wydawaniu prawa jazdy osobom chorym na epi. Wybacz, ale jest to jedna z najmniej nieprzewidywalnych chorób i nie masz gwarancji, że niewinne aury przemienią się niespodziewanie w grand mal. Odpowiedz Link
anusia29 Re: odp nr 2 09.10.07, 10:16 Ale po co tyle emocji i agersji Weroniko?! Ciebie pytam, bo powołujesz się na te przykłady w swoim poście. Obie mamy pewnie dobrych specjalistów, którzy mają odmienne zdanie i tyle. Co do zaleczonej epi... hmmm nie chcę cię martwić, ale mnie atak przydarzył się po 6 latach. A więc tak naprawdę nigdy nie możesz liczyć na to, że będziesz zdrowa po epi. Ja zresztą też. I to także tyczy się prawa jazdy. Jeślic czekasz, to "pół roku" i masz nadzieję, że wtedy zrobisz je jako 'wolna od epi" to jesteś w błędzie. Niestety, jest to jedna z najmniej przewidywalnych a nie " najmniej nieprzewidywalnych chorób"- jak piszesz. Wszystkiego najlepszego Odpowiedz Link
weronika08 Re: odp nr 2 09.10.07, 14:17 Sama więc sobie odpowiedziałaś na to pytanie, a co by było gdybyś była wtedy za kółkiem pędząc zatłoczoną autostradą albo w centrum dużego miasta? Nie znam przypadku Twojej choroby i nie wiem dlaczego masz nawrót ataków, ale dziękuje za słowa otuchy. Ja nie czekam te pół roku, żeby sobie zrobić prawko, bo mam naprawde ważniejsze sprawy na głowie. Odpowiem Ci tak jak Martini, jeździjcie sobie dowoli. Odpowiedz Link
anusia29 Re: odp nr 2 09.10.07, 14:56 Droga Weroniko! W dalszym ciągu nie rozumiem po co te nerwy, ale ad rem: > Sama więc sobie odpowiedziałaś na to pytanie, Na jakie pytanie sobie odpowiedziałam? Nie ja jestem autorką wątku, nie ja stawiam pytanie, a jedyne jakie postawiłam było rcazej retoryczne dotyczyło tego dlaczego wg Ciebie nie objąc prewencyjnym zakazem cukrzyków i nadciśnieniowców. Sama piszesz że oglądałaś program w tv gdzie było o wypadkach spowodowanych przez kierowców epi i cukrzyków właśnie. (Swoją dorga - czy możesz podać namiary na ten program, bo jakoś o nim nie słyszałam, ani nie słyszałam o wypadku spowodowanym przez kierowcę epileptyka, przynajmniej ostatnio, a newsy mam świeże i rózne - taka praca) > a co by było gdybyś > była wtedy za kółkiem pędząc zatłoczoną autostradą albo w centrum > dużego miasta? - to samo co by się stało gdybym za kółkiem dostała udaru, zasłaba z powodu zbyt niskiego poziomu cukru, etc. > masz nawrót ataków, ale dziękuje za słowa otuchy. - miałam po 6 latach. Nie o otuchę tu chodzi, i nie (od mojego dawania lub nie) otuchy zależy Twoje zdrowie, ale o rzeczywistość. Tak jest,a raczej może być i już. Ja nie czekam te > pół roku, żeby sobie zrobić prawko, bo mam naprawde ważniejsze > sprawy na głowie. Odpowiedz Link
ania_1609 Re: odp nr 2 09.10.07, 15:08 Anusia, ale Ty ciągle nie widzisz różnicy pomiędzy słowami świadomy i nieświadomy. Jeśli ja jestem chora, wiem to tym, to świadomie siadam za kółko, ze świadomością, że coś się może stać. Natomiast to, że ktoś dostanie zawału czy zasłabnie, nie jest na to najczęściej przygotowany, i nie zdaje sobie sprawy z tego, że coś może się przytrafić. Jakby mi ktoś dziecko przejechał i okazałoby się, że wiedział, że ma epi to bym walczyła dla niego o najsurowszą karę, taką, jak dla pijaka. Wiadomo natomiast, że wypadki chodzą po ludziach i czasem przytrafi się coś komuś i to nie jest jego wina. Ale nie w tym przypadku. Natomiast jak ktoś wie o ryzyku, a mimo to jedzie "bo ma takie prawo", "bo nie chce się ograniczać", "dyskryminować" - to jest nieodpowiedzialne. Też napiszę: jeździjcie sobie,ile chcecie, ale proszę, nie po moim mieście. Odpowiedz Link
anusia29 Re: odp nr 2 09.10.07, 15:34 Aniu! > Anusia, ale Ty ciągle nie widzisz różnicy pomiędzy słowami świadomy > i nieświadomy. -- Odpowiedz Link
ania_1609 Re: odp nr 2 09.10.07, 16:38 anusia29 napisała: Jednak cukrzykom i nadciśnieniowcom nikt nie > zabrania prewencyjnie jazdy. Ale tu nie chodzi o zabranianie lub nie. To jest tylko apel o rozwagę. Wiesz, jak poszłam na prawko (bo sobie to kiedyś głupio wymyśliłam), to lekarz pytał o epilepsję, cukrzycę i choroby serca. No i o wzrok. Nie jest więc tak, że na te pozostałe choroby nie zwraca się uwagi, tylko my, epileptycy mamy tak przesrane. Kwestia indywidualnego rozpatrywania - już to widzę u nas. Mnie lekarz tylko zapytał o choroby nie patrząc nawet na mnie. Ponieważ głupia byłam, powiedziałam po prostu: nie choruję, i dostałam pozwolenie. W naszych realiach indywidualne rozpatrywanie to proces, który jeszcze długo długo się będzie ciągnął. A w ilu przypadkach argumentem jest koperta? Poza tym powtórzę się: nikt nikomu niczego nie zabrania. Nie ma żadnej ustawy, która zakazuje osobom z epi mieć prawo jazdy. W wątku toczy się dyskusja na temat odpowiedzialności, rozwagi, bo niektórzy pewnych rzeczy nie widzą po prostu. Albo są w fazie buntu (a właśnie że będę jeździł)albo zaprzeczania (na pewno nic mi nie będzie), a moja wypowiedź, wypowiedzi Martini i Weroniki są próbą pokazania pewnych rzeczy z innej strony. A założę się, że wiele osób, które szarpią się i tupią, że chcą mieć prawko, to w życiu nie siądą za kółkiem, kiedy będą w samochodzie ich dzieci. Ale o innych, obcych ludziach na ulicy czy drodze już nie myślą. Odpowiedz Link
anusia29 Re: odp nr 2 09.10.07, 21:26 Zgadzam się. Tylko Aniu zakazem nieczgo tak naprawdę nie zwojuje się. Bo co? Epi mają zakaz i-co czasem widac pięknie go omijają,albo przynajmniej są to w stanie zrobić bez specjalnego wysiłku. Więc może jakby była legalna furtka,to ludzie by bardziej myśleli...? Odpowiedz Link
weronika08 Re: odp nr 2 09.10.07, 23:09 Przecież Ania napisała, że nie o zakaz nam chodzi a jest to apel o rozwagę. Myśląc podobnie jak Ty można zabrnąć w ślepy zaułek, szukając wytłumaczenia dla niejednej nieodpowiedzialnej decyzji w naszym życiu. Powiedz mi Anusia, czy Ty powierzyłabyś swoje dziecko kierowcy, który choruje na epi? Moim celem nie jest konflikt z Tobą, próbuje przedstawić swoje stanowisko, szkoda że to tak odbierasz. Odpowiedz Link
anusia29 Re: odp nr 2 10.10.07, 10:25 Weroniko! Moim celem także nie jest konflikt z Tobą, bo i po co? Ale ton Twoich wypowiedzi bywa agresywny, ot i tyle. Ja także apeluję o rozwagę, choćby pisząc, że nie wszystkim epi wolno jeździć (mam nadzieję, że to zauważyłaś). Co więcej - uważam , ze prawo do jeżdzenia powinni mieć ograniczone np. równieź cukrzycy (z tzw. cukrzycą typu I), czy osoby z silną niewydolnoscią krążeniową.Tymczasem ograniczenia dotyczą tylko epi. Pisze także, że nie wolno wszystkich wkładac do jednego wora, co teraz ma niestety miejsce. Takie wkładanie i brak indywidualnego podejścia właśnie czesto rodzi chęc łamania przepisów nadmiernie rygorystycznych i oszukiwania. A pzrecież chodzi o to, by ci rzeczywiście mogący dostać ataku w każdej chwili nie jeździli, ale zeby (ALE na pewno nie we wszystkich przypadkach!!!!) mogli (część z nich) mieć nadzieję, że jak spełnią okreslone warunku (np. 10 - 15 lat bez napadu) to będa mogli LEGALNIE jeździć. To stwarza nadzieję i zniechęca do oszukiwania. Bo po co oszukiwac jak jest szansa na życie zgodnie z prawem. Teraz niestety, często spotykamy się z ukrywaniem epi, oszukiwaniem i to nie tylko w kwestii prawa jazdy. Np. czy twój pracodawca wie o epi?? A powinien, są przecież badanie przed rozpoczęciem pracy. Niepzrzyznanie się do epi naraza cię na niebezpieczeństwo, a szefa na kłopoty. Mój wie, akceptuje i daje wolne po ataku ( pracuję 10 lat w jednej firmie i kilka ataków już tu miałam). Odpowiedz Link
ania_1609 Re: odp nr 2 10.10.07, 10:55 Ale to uważasz na przykład, że chory na epi, który ma tam już jakąś przerwę w napadach, mógłby zostać pilotem samolotu, kierowcą miejskiego autobusu albo autokaru, którym na wakacje jadą Twoje dzieci? A co do tych ograniczeń "tylko" dla epi: pytałam mojego kolegę, który choruje na cukrzycę, przyznał się i prawa jazdy mu nie chcą wydać. Więc wcale nie jesteśmy w tym sami. Nie znalazłam też żadnego przepisu, który zabrania lub ogranicza prowadzenie samochodu ludziom z epi.(chyba, że źle szukam). Wszystko ciągle zależy od pojedynczych osób: lekarza, policjanta. A co do apelu o rozwagę - to nie były słowa skierowane bezpośrednio do Ciebie, nie musisz się więc tłumaczyć ze swoich poglądów. Mnie na przykład chodzi o ludzi, którzy nie zdają sobie jeszcze sprawy z wagi problemu, upierają się, że będą jeździć, że nic im nie jest. Jak np. ktoś zachoruje w wielu 17 lat i za rok chce robić prawko. Uważam, że taka osoba nie powinna jeździć autem, ale jak ją przekonać, kiedy kto inny mówi, żeby rozpatrywać indywidualnie... Powiedz, ile jest osób, które są w stanie rozpatrzeć indywidualnie swój przypadek? Ilu jest mądrych epileptologów, a ilu jest chorych? I jaki procent tych chorych trafi do tych najlepszych lekarzy, którzy faktycznie mogą przyjrzeć się indywidualnie? Więc nie o zakaz odgórny tu chodzi. A co do mojej prywatnej opinii, ja jestem przeciw, napisałam dlaczego, ktoś mi napisał, że stres, zmęczenie. Nieprawda, jeździłam już długo, dobrze, nie bałam się, a co spowodowało tamten stan do dziś nie wiem. A nie mówię już o tym, że stres i zmęczenie to chyba nam w dzisiejszych czasach towarzyszy 24 h na dobę. Odpowiedz Link
anusia29 Re: odp nr 2 10.10.07, 11:23 > Ale to uważasz na przykład, że chory na epi, który ma tam już jakąś > przerwę w napadach, mógłby zostać pilotem samolotu, kierowcą > miejskiego autobusu albo autokaru, którym na wakacje jadą Twoje > dzieci? -- Odpowiedz Link
weronika08 Re: odp nr 2 10.10.07, 14:12 Pracodawca-to już inny temat. Pytasz mnie czy powiedziałam pracodawcy o epi. W tej chwili nie pracuję, bo zajmuję się córeczką. To, że nie przyznajemy się do choroby, to raczej wina małej świadomości o epi, która niestety panuje w naszym społeczeństwie. Tylko pogratulować takiego pracodawcy, jakiego Ty masz. Nie wierze jednak, że ktokolwiek z nas przyznaje się do epi na rozmowie kwalifikacyjnej, albo zaraz po przyjęciu do pracy. Jak ostatnio się przyjmowałam do pracy do mojego kolegi, zapytałam wprost co mam powiedzieć na komisji lekarskiej. Odpowiedział, żebym nic nie mówiła o epi. Co do prawa jazdy nie zmienie zdania. Moim zdaniem czy to będzie dozwolone czy zabronione, ktoś jak zechce to i tak sobie załatwi zaświadczenie. Ważne jest, żeby każdy sobie sam odpowiedział na pytanie, bez względu na to czy jest chory na cukrzyce, epi, czy też nadciśnienie, jakie ma możliwości, co mu można a co nie w związku z chorobą i podjął dojrzałą decyzję. Tylko zdrowy rozsądek uchroni nas przed błędami, które mogą kosztować nas i inne osoby życie. Odpowiedz Link
anusia29 Re: odp nr 2 11.10.07, 09:05 > Pracodawca-to już inny temat. Pytasz mnie czy powiedziałam > pracodawcy o epi. Odpowiedz Link
ania_1609 Re: odp nr 2 11.10.07, 10:15 anusia29 napisała: > Nie chciałabym , żeby ktoś potem za moją hmmmm nierozwagę siedzial w więzieniu. A ja nie chciałabym, żeby przez moją nierozwagę ktoś siedział na wózku. Widzisz, każdy ma jakieś ograniczenia, jedni tu, drudzy tam. Szkoda, że nie widzi tego wielu "zbuntowanych" epi, cukrzyków i innych. Mówię o tych, którzy sprawy nie przemyśleli, nie o Tobie bezpośrednio Anusia (żebyś nie pomyślała znów, że piję do Ciebie). Zastanówcie się cztery razy albo sto razy zanim siądziecie do auta. Czasem trzeba się z pewnymi rzeczami pogodzić, choćbyśmy nie wiem jak byli wkurzeni na rzeczywistość. To jest zbyt poważna sprawa. Tyle ode mnie, Ania > Odpowiedz Link
weronika08 Re: odp nr 2 12.10.07, 12:20 Nie chciałabym ciągnąć tematu pracodawcy w wątku na temat prawa jazdy. Zaciekawiła mnie jednak Twoja wypowiedź na temat odpowiedzialności karnej pracodawcy w przypadku niezapewnienia odpowiednich warunków lub dopuszczenia do obowiązków, których epileptykom nie można wykonywać. Ciekawa jestem mianowicie na jakiej podstawie prawnej, z jakiego artykułu Kodeksu Karnego miałby odpowiadać, skoro osoba zainteresowana nie poinformowała lekarza na badaniach o swojej chorobie. Mój kolega, a także mój pracodawca powiedział mi, że jak nie poinformuje lekarza, to biore na siebie ryzyko w razie jak mi się coś stanie, bo on niewiedząc o mojej przypadłości nie potrafił zapobiec, albo ustalić tak moich obowiązków, żeby nic mi się nie stało. To tyle. Odpowiedz Link
anusia29 Re: odp nr 2 12.10.07, 14:31 Nie ma takich konkretnych przepisów prawnych, ale sytuacja może być taka - dostałas pracę, której jako epi nie powinnaś robić bo nikt o niej nie wie(np. paleciak, na wysokości, komuter z nieodpowiednim monitorem, itp.) dostajesz ataku i - spadasz, i łamiesz się, albo wkręcasz pod/w paleciak albo wylewasz kubek z kawą na monitor który migał i spadasz z krzesła i łamiesz coś sobie). Atak po 2-3 minutach mija ludzie przybiegają po nim właśnie. Jesteś splątana, ale wszyscy myślą, że to szok powypadkowy. No a ty masz wypadek w miejscu pracy. A pracodawca ma dochodzenie że czegośtam nie zabezpieczył, bo musiał niezabepieczyć skoro spadłaś/ wkręciłaś się/poraziłaś prądem. Tylko nikt nie wie, że wszystko było zorganizowane ok, i gdyby nie epi to do niczego takiego by nie doszło. Albo zwyczajnie wywracasz się na schodach w czasie ataku i z nich spadasz (mój przypadek). Normalnie pracodwaca odpowiadałby za zabyt śliskie schody, skoro do czegoś takiego doszłó. A tak wszyscy wiedzą o co chodzi i nie ma dochodzenia, kar itp. I stąd bierze się koniecznośc informowania. Odpowiedz Link
weronika08 Re: odp nr 2 12.10.07, 19:59 Odpowiadałby za zbyt śliskie schody, gdyby to one były powodem poślizgnięcia, innne okoliczności dotyczą osoby chorej, której to przypadłość była powodem spadnięcia ze schodów. Trudno w ogóle mówić przy epi o poślizgnięciu. Ja kilka razy spadałam to ze schodów, to z drabiny, przypaliłam sobie żelazkiem rękę, kiedyś nawet o mały włos nie wpadłam pod pociąg, złapał mnie znajomy, który czekał na peronie i zauważył że pociąg wjeżdża a ja pcham się prosto pod koła. Miałam wtedy aure przed atakiem. Zatajając u lekarza pracy naszą przypadłość, ryzykujemy my sami, bo pracodawca nie jest w stanie nas wtedy uchronić. Taka sama sytuacja wygląda u kobiet ciężarnych, której to ciąży w pierwszych trzech miesiącach nie widać, a należy im się w pracy specjalna ochrona. Odpowiedz Link
anusia29 Re: odp nr 2 13.10.07, 10:52 weronika08 napisała: > Odpowiadałby za zbyt śliskie schody, gdyby to one były powodem > poślizgnięcia, innne okoliczności dotyczą osoby chorej, której to > przypadłość była powodem spadnięcia ze schodów. ---no ale jeśli nie wie, że jesteś chora, a ataku nikt nie widział tylko efekt. To co powiesz, że się pośliznęłaś (i np. złamałas rękę, przezco nalezy Ci się odszkodowanie, albo jesli z niego zrezygnujeszto ZUS sciągnie od pracodawcy zwrot zasiłku) czy przyznasz się wtedy do epi jako pzrzyczyny upadku na schodach...? To nie lepiej uprzedzic i miec z głowy ? I być uczciwym względem pracodawcy? Odpowiedz Link
weronika08 Re: odp nr 2 13.10.07, 20:54 Jeżeli bym się nie przyznała pracodawcy wcześniej, to pewnie bym coś ściemniła, napewno nie dopuściłabym do tego żeby pracodawca za to odpowiadał. Przecież nawet nam epileptykom można zasłabnąć z innego powodu niż epilepsja. Odpowiedz Link
wietecha-is-me Re: odp nr 2 13.07.08, 14:55 Jak czytam te wszystkie wypowiedzi to utwierdzam się w przekonaniu , że jeszcze dużo osób nie wie jak to jest życ z epilepsją. Może nie wszyscy mają kłopoty, ale na każdym kroku pada pytanie mówić czy nie. Jest to dalej choroba którą ludzie traktują inaczej i nigdy nie wiadomo jak zareagują. Wydaje mi się , że osoby które piszą , że epileptycy nie powinni robic prawa jazdy to sami je mają i nie ma problemu , bo na nic nie chorują.... Odczuwam równiez wrażenie , że epile[tycy są bardzo krytykowani nawet na forum i dochodze do wniosku ,że lepiej nie mówić o tym , że jest się chorym, bo takie jest nasze społeczeństwo....:( Odpowiedz Link
qbishtal Re: odp nr 2 13.07.08, 21:29 "...Odczuwam równiez wrażenie , że epile[tycy są bardzo krytykowani nawet na forum..." - skąd takie wrażenie???? Odpowiedz Link
very.martini Re: odp nr 2 13.07.08, 22:10 > Odczuwam równiez wrażenie , że epile[tycy są bardzo krytykowani > nawet na forum i dochodze do wniosku ,że lepiej nie mówić o tym , > że jest się chorym, bo takie jest nasze społeczeństwo....:( Kwestia środowiska, w jakim się obracasz. W moim przypadku o problemie wiedzą wszyscy znajomi z roku i jakoś nie czuję się napiętnowana. 16%VOL 22%VAT -- takie tam... forum homeopatia Odpowiedz Link
poziomka644 Re: odp nr 2 15.07.08, 20:35 To nieźle trafiłaś u mnie ludzie też w większosci wiedzą,że jestem chora ale nie wiedzą co to jest epilepsja i po prostu boja sie mnie, że coś może mi sie stac w ich towarzystwie i bedą musieli mi pomóc. Nawet nie wyobrażasz co czułam gdy po ataku miałam podbite oko i musiałam iśc na zajęcia. to było straszne. Po prostu miałaś szczeście Odpowiedz Link
edytkaur Re: odp nr 2 12.03.09, 07:18 Ja nie mam stwierdzonej epi.Jestem narazie po jednym ataku, który miałam trzy miesiące temu.Atak był sprowokowany lekami,alkoholem i nieprzespana nocą.Niestety właczono mi leczenie tegretolem i wszelkie zakazy związane z prowadzeniem samochodu. Nie jezdzę bo sie boję i jestem świadoma konsekwencji, ale z upływem czasu od ostatniego ataku coraz częściej wsiadam za kierownicę ,żeby przejechac 1 km do sklepu. Odpowiedz Link
poziomka644 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 22.07.08, 20:31 Chciałabym porozmawiac z kims z Was kto niedawno robił prawo jazdy. Mam kilka pytań. Odpowiedz Link
dotrina Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 23.07.08, 10:56 Witam!Wracając do prawa jazdy,osobiście uważam,że może jeżdzić tylko ten,kto ma napady podczas snu.Zdania na ten temat są podzielone nawet wśród lekarzy.Nawet u osób z wyleczoną epi ataki wracają czasem po wielu latach.Dlatego moje zdanie jest takie.Poglądy mogą być różne i każdy ma swoje racje,ale niektórzy tu bardziej filozofują niż racjonalnie myślą.Dużo piszecie o dyskryminacji z powodu epi.A nie zauważyliście,że społeczeństwo czyli MY wszyscy lubimy w ogóle dyskryminować.Czasem wystarczy,że ktoś się inaczej ubiera,albo czesze i już powód.Jak ktoś już mądrze zauważył epileptyk to normalny człowiek i może mu się za kierownicą przytrafić omdlenie,zawał,udar itp.,czyli jednak ryzyko wypadku już większe o atak niż w przypadku osoby zdrowej.Mój znajomy kupił autko,a w dwa tygodnie póżniej dostał wylewu i więcej za kierownicą nie usiadł.Bo myślał o innych,a nie o sobie,ograniczeniach dyskryminacjach itp. Ja epi nie mam,chociaż to jeszcze nie pewne.Mam napady drgawkowe na tle psychogennym.(ktoś ten temat tu poruszył)U mnie jednak ataki występują nie pod wpływem stresu w danej chwili,tylko w nocy.Nie przeszkadza mi,że ktoś ma epi.Bardziej przeszkadza mi to,że łatwo uprzedzamy się do kogoś z powodów takich jak choroba,kolor skóry,wyznania.Pewnie jedni z was trafili na towarzystwo w porządku,inni nie,bo każdemu przeszkadza coś innego. Odpowiedz Link
dmuchawcelatawce Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 23.07.08, 22:05 Nie chodzi o uprzedzenie tylko o zdrowy rozsądek. Nie wsiadam za kierownice - jak się gorzej czuje - jak mam pogorszenie koncentracji - epilepsje Bo tez rzeczy mogą być przyczyną wypadku. Reszta (jak np. zawał) to już jest rzecz nie do przewidzenia i moze wystąpić u każdego. Jeśli epileptyk czy osoba, która wyraźnie czuje, że ma pogorszenie koncentracji wsiada za kierownice, to po prostu jest potencjalnym zabójca. I możecie się oburzać i wymyślać, ale taka jest prawda. Odpowiedz Link
dotrina Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 24.07.08, 08:26 Dmuchawcelatawce zgadzam się z tobą,dlatego uważam,że większość wywodów tu to filozofie,a nie rozsądne argumenty. Odpowiedz Link
poziomka644 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 24.07.08, 14:55 Potencjalny zabójca, w sumie to na poczatku zrobiło mi sie przykro ,że tak o mnie powiedziałaś ale teraz juz nie po prostu czuję ,że mnie obraźiłyście. Ja jestem normalna tak jak inni. A czy wy wogóle jesteście chore, czy macie epilepsje. Niedługo będę robiła prawo jazdy. Nie jestem potencjalnym zabójcą. Odpowiedz Link
dmuchawcelatawce Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 24.07.08, 21:00 Przepraszam , że Cie obraziłam, nie to było moim zamiarem. Po prostu zgadzam się, nie ma co filozofować tylko przyjąć fakty do wiadomości. Odpowiadając na pytanie. Nie mam epilepsji, ale mam w rodzinie osobę chorą (stąd moja tu obecność). Oczywiscie mowy nie ma o prawku, choć jest to największe marzenie tej osoby. Niestety nie wszystkie marzenia sie spelniaja. Ja mam nadzieje, ze kiedys to marzenie sie spelni, ale jak przyjdzie calkowite wyzdrowienie, na które mamy całą rodziną wielką nadzieje. Ja mam prawo jazdy. ALE NIE JEZDZE jak czuje się gorzej, jak mnie głowa boli itp. po prostu jak widzę, że moja jazda może być zagrożeniem. Proste ale tak rzadko spotykane, a potem wielki lament! Odpowiedzialność w naszym spoleczeństwie nie jest mocną stroną, stąd ci pijacy za kółkiem, stąd ci "mistrzowie formuły 1" przekraczający prędkość i mase innych cudaków na drodze. I niestety musisz mieć swiadomość (bez obrazy), że osoba, która z racji choroby może spodziewać się w każdej chwili ataku epilepsji jesli wsiada za kółko to jest jak pijak za kółkiem. Może dojechać a może nie i SWIADOMIE godzi się na to, że moze spowodować wypadek w którym może ktoś potencjalnie zginąć. Czyli jest potencjalnym ZABÓJCĄ. I nawet gdybym użyła mniej drastycznego języka to faktów nie zmienie (niestety!!!!!!). A tak bardzo chciałabym żebyście tu wszyscy obecni byli zdrowi i mieli prawko. Ale czasem się nie da. Odpowiedz Link
dotrina Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 24.07.08, 22:09 Jeśli myślisz,że chciałam Cię obrazić i pytasz czy jestem chora to przeczytaj jeszcze raz to co napisałam.Nikt nie mówi,że nie jesteś normalna tylko,że nie wyzdrowiałaś i możesz mieć podczas jazdy atak.Moj przyjaciel ma epi.Na prawko zdał zanim zachorował.Jeżdzi polnymi drogami w towarzystwie drugiej osoby np.mnie(i dlatego wiem jak to się może skończyć,że nawet ta druga osoba niewiele może zdziałać jeśli coś się przydarzy).Nie gniewaj się na mnie,że tak ostro napisałam,ja po prostu nie chciałabym,żeby komuś stała się krzywda,bo wypadków i ginących w nich niewinnych ludzi jest i tak za dużo. Odpowiedz Link
dmuchawcelatawce Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 28.07.08, 12:02 Kilka dni temu podano w TVN24 informacje, ze słynny wypadek autobusu z wycieczką szkolną do Częstochowy sprzed roku miał miejsce ... bo kierowca miał epilepsje i dostał ataku epilepsji podczas prowadzenie autobusu. Dodam jeszcze , ze 13 osób zginęło - nie przez błąd kierowcy, zły stan techniczny pojazdu itp ... tylko z powodu jego choroby. To chyba nie wymaga komentarza. Odpowiedz Link
26tomek1 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 01.02.09, 13:17 No to was zaskocze jesli zatrzyma was policja to chociaz bierzecie niewielkie dawki.Policja zleci narkotest a on wykaże narkotyki tak ze uwazajcie jesli bierzesz leki Odpowiedz Link
qbishtal Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 01.02.09, 18:15 ale chyba nasze leki nie podchodzą nawet pod benzodiazepiny a one wydają mi się najbardziej zbliżone do tego co wykrywają testy? chyba że się mylę. Odpowiedz Link
26tomek1 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 01.02.09, 18:31 tez bylem zaskoczony a wykazalo amfe Odpowiedz Link
paula24.3 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 11.03.09, 10:41 Mam 28 lat i niedawno byłam zdrową, szcześliwą kobietą... Dziś już tak niestety nie jest... Pewnego dnia wsiadłam z kolegą do samochodu, mieliśmy do przejechania tylko ok. 1 km. Nie wiedziałam, że jest chory na epilepsje. On natomiast wiedział, leczył się na tę chorobę od dzieciństwa. Po przejechaniu ok. 200 - 300 metrów dostał ataku, zjechał na przeciwległy pas ruchu i zderzyliśmy się czołowo z samochodem z naprzeciwka...Kierowcy nic się nie stało, ze mną niestety jest o wiele gorzej... To co przeżyłam wiem tylko ja... Teraz po wypadku mam wśród wielu innych chorób opóźnienie psychoruchowe i nie upieram się, że muszę jeździć samochodem... Wiem jak jest ciężko bez tego, ale z drugiej strony mogło być gorzej. Ja tylko nie mogę jeździć samochodem. Wolę to niż jazde na wózku inwalidzkim... Odpowiedz Link
very.martini Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 11.03.09, 10:51 Może to Wam da do myślenia... 16%VOL 22%VAT -- takie tam... forum homeopatia Odpowiedz Link
26tomek1 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 11.03.09, 14:16 VERy.Martini ten twoj nick tylko z krytyką i alkocholem ma cos wspolnego.Za jednego wariata wszyscy mamy byc sadzeni.Ja mam prawko i napady we snie ale kazdy powinien byc oceniany indywidualnie. Odpowiedz Link
very.martini Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 11.03.09, 19:45 Tak, glownie chlam i po pijaku i na trzeźwo czepiam się innych, bo nie mam co robić. 16%VOL 22%VAT -- takie tam... forum homeopatia Odpowiedz Link
poziomka644 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 11.03.09, 20:10 zgadzam się z Tobą całkowicie Tomku. Odpowiedz Link
very.martini Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 12.03.09, 10:16 Poziomko, ale kierowca, który przyczynił się do problemów Pauli, nie był chyba z tej grupy, która miewa napady tylko w nocy albo jedząc ogórki patrząc równocześnie na krowy... ŚWIADOMIE wsiadł za kółko wiedząc, co może się zdarzyć - czyż nie? Ja protestuję przeciwko posiadaniu prawa jazdy przez tę grupę, która miewa napady bez wyraźnej przyczyny, albo której niewiele wystarczy, by mieć napad i mam nadzieję, że do ludzi dotrze, że są zagrożeniem dla INNYCH. Sami niech sobie wjeżdżają w rowy, słupy, kontenery z benzyną, co chcą - ale tak się składa, że nie są na tym świecie sami:) 16%VOL 22%VAT -- takie tam... forum homeopatia Odpowiedz Link
poziomka644 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 12.03.09, 17:58 I tak mnie nie przekonasz, jestem taka sama jak inni. Mój lekarz powiedział, że w moim przypadku mogę mieć prawo jazdy. nie znasz mojego przypadku, ani innych osób wiec nie powinnaś się wypowiadać. Odpowiedz Link
very.martini Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 12.03.09, 23:20 Boże drogi, Ty masz jakieś problemy z czytaniem ze zrozumieniem - a przynajmniej z czytaniem moich postów, może Ci po prostu ciśnienie skacze, jak tylko widzisz post podpisany moim nickiem i zdolność racjonalnego myślenia nieco spada - rozumiem, też tak mam na niektórych forach:) Nie znam Cię - to prawda, ani Ty mnie, ale, BŁAGAM, powiedz mi wobec tego, jaki sens ma dyskusja na forach internetowych, czy też dyskusja w ogóle, skoro prawo do wypowiedzi daje Ci jedynie bezpośrednia znajomość innych uczestników dyskusji (czy też "przypadków", jak to byłaś uprzejma ująć). Internet jest właśnie taką wirtualną przestrzenią, w ktorej takie znajomości powstają, w której dowiadujemy się o innych, więc Ty - jako czytelniczka wypowiedzi innych forumowiczów - masz takie samo prawo wypowiedzi jak ja. Powtórzę, co napisałam wyżej, nie wiem, który raz, może po walerianie będziesz w stanie to przyswoić: rozumiem, że jest pewna grupa ludzi chorych na padaczkę, u których typ choroby nie jest przeciwwskazaniem do jeżdżenia, bo na przykład napady mają tylko w nocy albo po pracy przed kompem. Natomiast jeśli ktoś chce jeździć, mimo że napady miewa bez wyraźnej przyczyny, a jedynym argumentem "za" jest to, że są one sporadyczne, to sorry... 16%VOL 22%VAT -- takie tam... forum homeopatia Odpowiedz Link
poziomka644 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 12.03.09, 21:48 aha, jeszcze jedno, może najpierw zajmij się tą olbrzymią grupą ludzi, którzy prowadzą samochody pod wpływem alkoholu i powodują najwięcej wypadków, a potem wróć do osób chorych, tutaj Odpowiedz Link
very.martini Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 12.03.09, 23:21 > aha, jeszcze jedno, może najpierw zajmij się tą olbrzymią grupą > ludzi, którzy prowadzą samochody pod wpływem alkoholu i powodują > najwięcej wypadków, a potem wróć do osób chorych, tutaj A skąd wiesz, czym się zajmuję zawodowo? 16%VOL 22%VAT -- takie tam... forum homeopatia Odpowiedz Link
poziomka644 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 13.03.09, 09:33 Nie wiem czym zajmujesz się zawodowo ale nie o to tu chodzi. Odpowiedz Link
dmuchawcelatawce Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 14.03.09, 00:41 Ktos wspomnial, ze na zachodzie rzekomo epileptycy moga jezdzic samochodem. Nie wiem na jakim zachodzie (pewnie dzikim zachodzie), bo np. w Holandii nie moga. Jest tak dobrze rozwiniety system, ze osoba z epilepsja sie nie przeslizgnie tak jak to bywa czesto w Polsce, gdzie wystarczy sie nie przyznac do choroby. Kiedys bylo tak, ze osoba z zaleczona epilepsja po paru latach bez atakow mogla starac sie o prawko a teraz to prawo zaostrzono. Osoba leczaca sie, bez atakow nigdy nie dostanie prawka (przynajmniej w obecnej sytuacji prawnej). Czy to madre, nie wiem, chyba jednak za ostre, jak ktos nie ma baaaaardzo wiele lat atakow to chyba mozna troche zaufac. Natomiast skora mi cierpnie jak czytam posty takich autorow jak Poziomka i inni. Wiem , ze glupoty i egoizmu w ludziach nie brakuje, ale zeby az tak!!! Nie jestem w stanie zrozumiec, jak osoba , KTORA MA ATAKI (chocby sporadyczne, ale ma) moze zdecydowac sie na jazde samochodem. Jakimi kategoriami takie osoby sie kieruja i jakich czesci ciala uzywaja do myslenia. Odpowiedz Link
gosiash Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 14.03.09, 01:33 W UK po roku bez atakow mozna odzyskac prawojazdy i oficjalnie jezdzic. Napisalam odzyskac, ale tak na prawde obowiazek wyslania prawka do instytucji wydajacej to prawo nalezy do tego kto to prawo jazdy posiada. Nikt nikomu w szpitalu na sile prawka nie odbiera. Powiedzialabym wiec, ze co kraj to obyczaj, co tylko swiadczy o tym, ze ta prowadzenie samochodu przez epileptykow nie jest tak do konca jednoznaczne (o czym swiadczy tez ta dyskusja). Zastanawia mnie tez kto stanowi wieksze ryzyko - epileptyk regularnie przyjmujacy leki, ktory nie mial od jakiegos tam czasu atakow lub majacy je tylko w nocy, czy osoba zdrowa, ktora dostaje ataku po raz pierwszy prowadzac akurat samochod, lub traci przytomnosc z innego powodu. I jak zwykle punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Sa osoby, ktorym samochod nie jest potrzebny do szczescia. Ja taka bylam jak nie mialam dzieci. Ale teraz jak mam dzieci, to wlasnie ta niemozliwosc uzywania samochodu powoduje, ze czuje sie jak osoba niepelnosprawna. Wiec moze nie krytykujmy sie tak starsznie za nasze wybory. Bo jednak osoba, ktora ma regularne nieprzewidywalne ataki pomimo zarzywania lekow, rzeczywiscie nie powinna wsiadac za kolko. Ale ktos, kto miewa ataki tylko w nocy, albo nie mial ich od bardzo dawna i zarzywa regularnie leki to troszke inny przypadek. Pewnie, ze wszystko sie moze zdarzyc, ale tak jak pisalam osoba, ktora nigdy wczesniej nie miala ataku moze dostac swoj pierwszy wlasnie prowadzac samochod. Moj pierwszy atak byl rano, moglam wtedy wiezc dzieci do szkoly. W prasie pojawilaby sie wtedy informacja: 'Kobieta, kotra spowodowala wypadek miala atak epilepsji' Kazdy by pomyslal: 'No nie epileptyczka za kierownica!Co za skandal i brak odpowiedzialnosci!" Moze wiec odebrac wszystkim prawo jazdy, bo jazda samochodem jest niebezpieczna. Odpowiedz Link
edytkaur Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 14.03.09, 19:36 Gosiash...bardzo mądrze napisałaś i tak poprostu życiowo. Przylączam się do tego tekstu. Ja miałam pierwszy i jak na razie jedyny atak w życiu 3 miesiące temu.Mimo to włączono mi od razu leczenie/ niepotrzebnie jak się póżniej okazało/i zakaz prowadzenia samochodu.Tak jak ty mam dzieci.Mieszkam na obrzeżach miasta, także nawet podstawowe czynności jak szkoła i lekarz stały sie dla nas problemem. Ataków nie mam, miałam ten jedyny/sprowokowany lekami i alkoholem-pitym przez jakiś czas wczesniej/ale jazda samochodem zakazana.A mogłam ten pierwszy atak dostac za kierownicą, bo ledwo co zdążyłam wrócic samochodem do domu.Uważam,że każdy przypadek należy rozpatrzać indywidualnie i dlaczego w UK jest to rok zakazu a u nas 3 lub 2 lata.Czy mamy inne mózgi...no może i tak Odpowiedz Link
gosiash Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 14.03.09, 01:33 W UK po roku bez atakow mozna odzyskac prawojazdy i oficjalnie jezdzic. Napisalam odzyskac, ale tak na prawde obowiazek wyslania prawka do instytucji wydajacej to prawo nalezy do tego kto to prawo jazdy posiada. Nikt nikomu w szpitalu na sile prawka nie odbiera. Powiedzialabym wiec, ze co kraj to obyczaj, co tylko swiadczy o tym, ze ta prowadzenie samochodu przez epileptykow nie jest tak do konca jednoznaczne (o czym swiadczy tez ta dyskusja). Zastanawia mnie tez kto stanowi wieksze ryzyko - epileptyk regularnie przyjmujacy leki, ktory nie mial od jakiegos tam czasu atakow lub majacy je tylko w nocy, czy osoba zdrowa, ktora dostaje ataku po raz pierwszy prowadzac akurat samochod, lub traci przytomnosc z innego powodu. I jak zwykle punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Sa osoby, ktorym samochod nie jest potrzebny do szczescia. Ja taka bylam jak nie mialam dzieci. Ale teraz jak mam dzieci, to wlasnie ta niemozliwosc uzywania samochodu powoduje, ze czuje sie jak osoba niepelnosprawna. Wiec moze nie krytykujmy sie tak starsznie za nasze wybory. Bo jednak osoba, ktora ma regularne nieprzewidywalne ataki pomimo zarzywania lekow, rzeczywiscie nie powinna wsiadac za kolko. Ale ktos, kto miewa ataki tylko w nocy, albo nie mial ich od bardzo dawna i zarzywa regularnie leki to troszke inny przypadek. Pewnie, ze wszystko sie moze zdarzyc, ale tak jak pisalam osoba, ktora nigdy wczesniej nie miala ataku moze dostac swoj pierwszy wlasnie prowadzac samochod. Moj pierwszy atak byl rano, moglam wtedy wiezc dzieci do szkoly. W prasie pojawilaby sie wtedy informacja: 'Kobieta, kotra spowodowala wypadek miala atak epilepsji' Kazdy by pomyslal: 'No nie epileptyczka za kierownica!Co za skandal i brak odpowiedzialnosci!" Moze wiec odebrac wszystkim prawo jazdy, bo jazda samochodem jest niebezpieczna. Odpowiedz Link