Swego czasu (w okresie najbardziej intensywnych starań) byłam gościem tego
forum codziennie; jednak z biegiem czasu wobec całkowitego braku sukcesów
odeszłam z tego forum. Ponieważ jednak obecnie jestem w ciąży, a doskonale
zdaję sobie sprawę z faktu, że jest to Waszym największym marzeniem, to
postanowiłam podzielić się z Wami pokrótce moimi doświadczeniami. Za czasów
mojej tu bytności nikt nigdy nie wspomniał o tej metodzie, która doprowadziła
w moim przypadku do wymarzonego "zaciążenia".
Mam 31 lat, jestem mężatką od lat 9. O dziecko starliśmy się niemal tyle samo
czasu, z małymi przerwami, podczas których albo brakowało mi już sił, albo po
prostu najbardziej prozaicznie pieniędzy. Ponieważ całe życie miałam bardzo
nieregularne @, większość lekarzy zapisywała mi tony hormonów, które
posłusznie brałam. W zasadzie żadne badania nie były w stanie wykazać żadnych
konkretnych (=jednoznacznych) przyczyn mojej niepłodności, zgodnie z ich
wynikami leczono mnie po prostu na wiele różnych niedoborów lub nadmiarów
poszczególnych hormonów. W czerwcu 2004 roku przeszłam zabieg laparoskopii,
który wreszcie unormował moje @. Niestety nie wpłynęło to na skuteczność
naszych starań… Po pewnym czasie załamana/zniechęcona odstawiłam wszystkie
leki, zostawiłam lekarzy i postanowiłam żyć dalej swoją pasją.
W lipcu tego roku na skutek problemów natury osobistej postanowiłam się
zgłosić na terapię psychologiczną. Wybrałam krakowski ośrodek leczenia nerwic
i zaburzeń behawioralnych, gdzie po wielu testach kwalifikujących trafiłam na
terapię grupową, na której tak bardzo mi zależało (moim podstawowym problemem
była nieumiejętności nawiązywania kontaktów z innymi ludźmi). Trzymiesięczną
terapię rozpoczęłam pod koniec września. Zajęcia odbywały się codziennie tak,
aby pacjent cały czas znajdował się w terapii. Było to najtrudniejsze
doświadczenie w całym moim życiu – walka z samym sobą jest przecież
najcięższa… Bardzo szybko lekarze prowadzący moją grupę podczas terapii
indywidualnej zwrócili mi uwagę na fakt, ze bezsprzecznie jednym z
ważniejszych powodów, (choć oczywiście nie jedynym!) niepłodności jest rodzaj
blokady psychicznej, która mówiąc w skrócie "paraliżuje" naturalne mechanizmy
rozrodcze uniemożliwiając zajście w ciążę. Niestety wiele lekarzy ginekologów
widząc takie pacjentki, które ciężko jednoznacznie zdiagnozować, zamiast
zasugerować im także konsultację z psychologiem lub psychoterapeutą, po
prostu przepisują im rozmaite hormony dla sprawdzenia "a nuż się uda". A
przecież te wszystkie lata bezskutecznych prób nie pozostają bez wpływu na
naszą psychikę, prawda?
Terapię zakończyłam w połowie grudnia. W dniu, w którym poszłam odebrać
końcowy wypis rano zrobiłam test, który po raz pierwszy w moim życiu pokazał
dwie kreski. Oczywiście podzieliłam się tą nowiną z lekarzami prowadzącymi
mnie, na co oni orzekli, że w moim przypadku właśnie ta blokada psychiczna
była główną (choć oczywiście nie jedyną!) przyczyną niepłodności, a te dwie
kreski są najlepszym dowodem na to, że terapia była skuteczna i ogrom pracy,
który włożyłam w terapię przez ten czas nie poszedł na marne

Wiem, że dla części z Was to wszystko, co tu napisałam to pewnie jakieś
brednie, że czego nie widać i nie da się zbadać, to nie istnieje, ale piszę o
tym właśnie tutaj mimo to, ponieważ skoro w moim przypadku taka terapia
doprowadziła do zajścia w ciążę, to tak samo może być i z niektórymi z Was.
Udział w terapii nie jest rzeczą łatwą: trzeba być przygotowanym na krytykę
swojego postępowania i gotowym na całkowite zmiany, ale jak widać, mnie się
to opłaciło. Myślę, że właśnie te z Was, które podobnie jak ja nigdy nie
zostały dokładnie i z całą pewnością jednoznacznie zdiagnozowane mogą
rozważyć uczestnictwo w takim przedsięwzięciu, chociaż ani łatwe, ani
przyjemne to nie będzie. Ale efekt jest tego wart: moja dziecinka ma już 6
cm

))