czarna.dalia
01.08.05, 20:41
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2849330.html
W artykule podano dane o sredniej życia Polaków i Polek w zależności od
miejsca zamieszkania, a do nich dodano taki m.in. komentarz:
"W krajach rozwiniętych, tam, gdzie ludzie żyją najdłużej, nie ma już takich
różnic - ani między kobietami i mężczyznami, ani między regionami - mówi
prof. Ewa Frątczak z Instytutu Statystyki i Demografii SGH. - Im kraj
biedniejszy, tym te różnice większe.
U nas też te dysproporcje powoli się zacierają.
Wyspami długowieczności są wielkie miasta: Kraków, Warszawa, Wrocław, Poznań
i Trójmiasto. Ale kiedy dobrze przyjrzymy się liczbom, zauważymy, że
mężczyznom mieszkającym w miastach pisane są dwa-trzy lata życia więcej niż
wynosi średnia krajowa, a kobietom - tylko kilka miesięcy więcej. - Widać, że
wyższe wykształcenie i wyższe dochody sprzyjają temu, by mężczyźni przestali
przedwcześnie umierać - mówią demografowie.
- Kobiety w ogóle prowadzą zdrowszy tryb życia - zauważa socjolog Wiesław
Łagodziński. Mniej palą, mniej piją, zdrowiej się odżywiają. I to niezależnie
od tego, czy żyją w mieście, czy na wsi. - A w miastach kobiety są
przeciążone obowiązkami domowymi, a praca zawodowa coraz bardziej je
stresuje - dodaje prof. Irena E. Kotowska z Instytutu Statystyki i Demografii
SGH.
No własnie, ciekawe, prawda? Ciekawe choćby dlatego, że to samo twierdzenie
można interpretować na dwa, skrajnie różne sposoby. Feministki bedą
akcentowały przeciążenie kobiet pracami domowymi wynikające z braku
partnerskich stosunków w rodzinie tradycyjnej (czyli pośrednio winni są
antyfeminiści), natomiast antyfeminiści powiedzą jak zwykle, że kobiety
cierpią z winy feministek - bo winna jest stresująca praca zawodowa do której
to feministki kobiety zachęcają. Obie strony wydają się mieć rację... ale to
przecież niemożliwe gdyż te racje są sprzeczne!
Radzę więc przyjrzeć się dokładniej obu argumentacjom. Feministki twierdzą,
że kobietom się poprawi (w sensie długości życia, bo o tym jest artykuł)
jeśli mężczyźni zaczną więcej zajmować się domem. Zaś antyfeminiści uważają,
że poprawi się wtedy, gdy kobiety zaczną rezygnować z pracy zawodowej na
rzecz zajmowania się domem i dziećmi - zmniejszy się stres, zwiększy jakość i
długość życia. Łatwo zauważyć, że sposób proponowany przez antyfeministów
jest nierealny - przecież kobiety muszą pracować aby wyżywić rodziny, bez ich
pracy większość rodzin nie poradziłaby sobie. Rozwiązanie niemożliwe do
realizacji w praktyce to głupie rozwiązanie. Skoro tak, to rozwiązanie
postulowane przez feministki jest lepsze - bo jest, krótko mówiąc, jedynym
dającym się w realnym świecie urzeczywistnić, w przeciwieństwie do
antyfeministycznych mżonek.
To znaczy, że feministki mają rację i działają w interesie wszystkich kobiet -
ich działalność ma bowiem wpływ na wzrost średniej życia kobiet. Tak to
wygląda od strony faktów, obojętnie czy to się komuś podoba czy nie...
(zakładam cały czas, że wysoka średnia życia to coś ważnego i pożądanego, o
co warto zabiegać)