Dodaj do ulubionych

średnia życia kobiet a feminizm

01.08.05, 20:41
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2849330.html
W artykule podano dane o sredniej życia Polaków i Polek w zależności od
miejsca zamieszkania, a do nich dodano taki m.in. komentarz:
"W krajach rozwiniętych, tam, gdzie ludzie żyją najdłużej, nie ma już takich
różnic - ani między kobietami i mężczyznami, ani między regionami - mówi
prof. Ewa Frątczak z Instytutu Statystyki i Demografii SGH. - Im kraj
biedniejszy, tym te różnice większe.
U nas też te dysproporcje powoli się zacierają.
Wyspami długowieczności są wielkie miasta: Kraków, Warszawa, Wrocław, Poznań
i Trójmiasto. Ale kiedy dobrze przyjrzymy się liczbom, zauważymy, że
mężczyznom mieszkającym w miastach pisane są dwa-trzy lata życia więcej niż
wynosi średnia krajowa, a kobietom - tylko kilka miesięcy więcej. - Widać, że
wyższe wykształcenie i wyższe dochody sprzyjają temu, by mężczyźni przestali
przedwcześnie umierać - mówią demografowie.
- Kobiety w ogóle prowadzą zdrowszy tryb życia - zauważa socjolog Wiesław
Łagodziński. Mniej palą, mniej piją, zdrowiej się odżywiają. I to niezależnie
od tego, czy żyją w mieście, czy na wsi. - A w miastach kobiety są
przeciążone obowiązkami domowymi, a praca zawodowa coraz bardziej je
stresuje - dodaje prof. Irena E. Kotowska z Instytutu Statystyki i Demografii
SGH.

No własnie, ciekawe, prawda? Ciekawe choćby dlatego, że to samo twierdzenie
można interpretować na dwa, skrajnie różne sposoby. Feministki bedą
akcentowały przeciążenie kobiet pracami domowymi wynikające z braku
partnerskich stosunków w rodzinie tradycyjnej (czyli pośrednio winni są
antyfeminiści), natomiast antyfeminiści powiedzą jak zwykle, że kobiety
cierpią z winy feministek - bo winna jest stresująca praca zawodowa do której
to feministki kobiety zachęcają. Obie strony wydają się mieć rację... ale to
przecież niemożliwe gdyż te racje są sprzeczne!
Radzę więc przyjrzeć się dokładniej obu argumentacjom. Feministki twierdzą,
że kobietom się poprawi (w sensie długości życia, bo o tym jest artykuł)
jeśli mężczyźni zaczną więcej zajmować się domem. Zaś antyfeminiści uważają,
że poprawi się wtedy, gdy kobiety zaczną rezygnować z pracy zawodowej na
rzecz zajmowania się domem i dziećmi - zmniejszy się stres, zwiększy jakość i
długość życia. Łatwo zauważyć, że sposób proponowany przez antyfeministów
jest nierealny - przecież kobiety muszą pracować aby wyżywić rodziny, bez ich
pracy większość rodzin nie poradziłaby sobie. Rozwiązanie niemożliwe do
realizacji w praktyce to głupie rozwiązanie. Skoro tak, to rozwiązanie
postulowane przez feministki jest lepsze - bo jest, krótko mówiąc, jedynym
dającym się w realnym świecie urzeczywistnić, w przeciwieństwie do
antyfeministycznych mżonek.
To znaczy, że feministki mają rację i działają w interesie wszystkich kobiet -
ich działalność ma bowiem wpływ na wzrost średniej życia kobiet. Tak to
wygląda od strony faktów, obojętnie czy to się komuś podoba czy nie...
(zakładam cały czas, że wysoka średnia życia to coś ważnego i pożądanego, o
co warto zabiegać)

Obserwuj wątek
    • zly_wilk średnia życia kobiet a Pełnomocniczka ds RSKiM 02.08.05, 01:36
      Moją uwagę zwróciła natomiast nierówność między kobietami a mężczyznami w
      zakresie długości życia, która sięga już blisko 10 lat. W związku z tym
      zastanawiam się, co zrobiła w tej sprawie Pełnomocniczka od Wyrównywania
      Statusu Kobiet i Mężczyzn?? Jakie sprawy mogą być ważniejsze od tej - gdzie
      przecież chodzi o życie?

      Aż się prosi o jakąś akcję na rzecz wydłużenia życia mężczyzn, np. edukacyjna
      kampania medialna nt. zdrowego stylu życia, programy zdrowotne, itp. W końcu to
      Urząd ds. Równości Płci, a nie tylko ds Kobiet. Czyż nie? A może Pełnomocniczka
      dyskryminuje mężczyzn, uważając, że ich naprawdę życiowe problemy nie zasługują
      na jej uwagę?

      Pozdrawiam -
      • czarna.dalia Re: średnia życia kobiet a Pełnomocniczka ds RSKi 02.08.05, 08:08
        Wielka szkoda, że nie potrafiłeś odnieść się do tego co napisałam czyli do
        kwestii wpływu przeciążenia kobiet pracą domową na długość ich życia. Liczyłam
        na dyskusję, chyba się przeliczyłam - celem tego forum nie jest wszak dyskusja
        tylko podgryzanie feministek po łydkach.
        Co do twojego postu, to odpowiedź jest prosta i możesz ją znaleźć w samym
        artykule: różnice w długościach życia kobiet i mężczyzn zmniejszają się w miarę
        rozwoju cywilizacyjnego. To naturalny proces i wystarczy, że nikt nie będzie mu
        przeszkadzał by sytuacja mężczyzn się poprawiła (czyli wzrosła ich średnia
        życia) Identyczne procesy wpływają także na wzrost średniej życia kobiet, tyle
        że w tym przypadku pojawił się czynnik zakłócający ich przebieg - czyli stres
        związany z nadmiernym obciążeniem pracą, domową oraz zawodową. Gdyby sytucja
        była odwrotna i to właśnie średnia życia mężczyzn rosła wolniej niż średnia
        życia kobiet, to zgodziłabym się z tobą, że pełnomocnik powinien skupić swoje
        działania na mężczyznach. A tak nie jest.
        • boykotka Re: średnia życia kobiet a Pełnomocniczka ds RSKi 02.08.05, 10:25
          czarna.dalia napisała:

          > Co do twojego postu, to odpowiedź jest prosta i możesz ją znaleźć w samym
          > artykule: różnice w długościach życia kobiet i mężczyzn zmniejszają się w
          > miarę rozwoju cywilizacyjnego. To naturalny proces i wystarczy, że nikt nie
          > będzie mu przeszkadzał by sytuacja mężczyzn się poprawiła (czyli wzrosła ich
          > średnia życia)
          Dlaczego Dalio tak ogólnikowo ??? Wczorajsza prasa lub media podkreśliły, że
          średnia dł. życia mężczyzn zależy od ich wykształcenia. To że panowie nie
          kształcą się gdy nie muszą ( zapewne motorem jest kategoria w książeczce
          wojskowej) wiadomo jest od dawna. Nam kobietom natomiast przypinają łatkę
          wstrętnych feministek bo nasza chęć kształcenia się wynika z innych pobudek.
          Mężczyźni na ogół są tradycjonalistami, więc prowadzenie zdrowego trybu życia
          uważają za niemeski. Swoim postępowaniem skracają długość swojego życia a
          następnie posądzają nas kobiety o to, że jest to nasza wina. Jak widać ze
          statystyk - niekoniecznie. Kobiety mieszkające na wsi w południowo- wschodniej
          Polsce ( czyli te które wykomują pracę fizyczną) żyją dłużej od kobiet w
          miastach.
          Drodzy Panowie albo zacznijcie nas słuchać - przynajmniej w pewnych tematach
          albo zacznijcie sami się edukować, tak by śr. długość waszego życia wzrosła.
          • zly_wilk Re: średnia życia kobiet a Pełnomocniczka ds RSKi 03.08.05, 23:41
            boykotka napisała:

            > Mężczyźni na ogół są tradycjonalistami, więc prowadzenie zdrowego trybu życia
            > uważają za niemeski. Swoim postępowaniem skracają długość swojego życia a
            > następnie posądzają nas kobiety o to, że jest to nasza wina.

            1. Kobiety na ogół są większymi tradycjonalistkami niż mężczyźni - częsciej
            głosują na partie prawicowe, są silniej związane z KK, więcej ich wśród
            zwolenników LPR.

            2. Proszę pokazać mi post mężczyzny, który obwinia kobiety za krótsze życie
            mężczyzn, lub odszczekać. Przeciwnie, to feministki mają tendencję obwiniać
            mężczyzn za swoje niepowodzenia i całe zło tego świata.

            3. To oczywiste, że mężczyźni sami są odpowiedzialni za swój niezdrowy tryb
            życia. Od czego jednak są akcje uświadamiające, w których specjalizuje się
            Pełnomocniczka ds Równego Statusu? Można było wywieszać bilbordy nt
            homoseksualistów i edukować społeczeństwo nt. tolerancji, dlaczego więc nie
            edukować mężczyzn w sprawie zdrowego stylu życia i w ten sposób wpływać na
            długość życia mężczyzn? Aż się prosi, by coś zrobić w sprawie TAK WAŻNIEJ
            NIERÓWNOŚCI - ale Pełnomocniczki to nie obchodzi, bo to byłoby działanie na
            rzecz mężczyzn. Choć usta ma pełne frazesów o "wyrównywaniu"
            i "równouprawnieniu" to nie zamierza kiwnąć palcem w sprawie, która jest
            najważniejsza, ale dotyczy mężczyn.

            Pozdrawiam -
        • zly_wilk Re: średnia życia kobiet a Pełnomocniczka ds RSKi 03.08.05, 23:28
          czarna.dalia napisała:

          > Co do twojego postu, to odpowiedź jest prosta i możesz ją znaleźć w samym
          > artykule: różnice w długościach życia kobiet i mężczyzn zmniejszają się w
          miarę
          >
          > rozwoju cywilizacyjnego. To naturalny proces i wystarczy, że nikt nie będzie
          mu
          >
          > przeszkadzał by sytuacja mężczyzn się poprawiła (czyli wzrosła ich średnia
          > życia)

          Obawiam się, że taka odpowiedź nie zadowoliłaby żadnej feministki, gdyby
          chodziło o problemy kobiet:

          "Molestowanie kobiet w pracy będzie zanikać w miarę rozwoju cywilizacyjnego. To
          naturalny proces i wystarczy, że nikt nie będzie mu przeszkadzał by sytuacja
          kobiet się poprawiła."

          "Zjawisko niższych zaróbków kobiet w pracy będzie zanikać w miarę rozwoju
          cywilizacyjnego. To naturalny proces i wystarczy, że nikt nie będzie mu
          przeszkadzał by sytuacja kobiet się poprawiła."

          "Dyskryminacja homoseksualistów będzie zanikać w miarę rozwoju cywilizacyjnego.
          To naturalny proces i wystarczy, że nikt nie będzie mu przeszkadzał by sytuacja
          homoseksualistów się poprawiła."

          Gdyby takie tłumaczenie było wystarczające, same feministki uznałyby, że urząd
          Pełnomocniczki ds. Równego Statusu jest niepotrzebny, bo wszystkie problemy
          kobiet rozwiążą z czasem naturalne procesy cywilizacyjne. Tymczasem z jakiś
          przyczyn nie chcą czekać cierpliwie na wynik tych procesów.

          Skoro więc urząd do wyrównywania statusu jest potrzebny, to dlaczego w ogóle
          nie zajmuje się wyrównywaniem sprawy najważniejszej - długości życia, a zajmuje
          się sprawami wtórnymi, jak np. model życia?

          Pozdrawiam -
          • czarna.dalia Re: średnia życia kobiet a Pełnomocniczka ds RSKi 04.08.05, 10:44
            zly_wilk napisał:

            > czarna.dalia napisała:
            >
            > > Co do twojego postu, to odpowiedź jest prosta i możesz ją znaleźć w samym
            >
            > > artykule: różnice w długościach życia kobiet i mężczyzn zmniejszają się w
            >
            > miarę
            > >
            > > rozwoju cywilizacyjnego. To naturalny proces i wystarczy, że nikt nie będ
            > zie
            > mu
            > >
            > > przeszkadzał by sytuacja mężczyzn się poprawiła (czyli wzrosła ich średni
            > a
            > > życia)
            >
            > Obawiam się, że taka odpowiedź nie zadowoliłaby żadnej feministki, gdyby
            > chodziło o problemy kobiet:
            >
            > "Molestowanie kobiet w pracy będzie zanikać w miarę rozwoju cywilizacyjnego.
            To
            >
            > naturalny proces i wystarczy, że nikt nie będzie mu przeszkadzał by sytuacja
            > kobiet się poprawiła."


            Bardzo głupi przykład. Feministki nie twierdzą, że molestowanie zniknie samo z
            siebie w miarę rozwoju cywilizacyjnego. Poza tym molestowanie to przestępstwo a
            jedzenie golonki nie. Chciałbys aby jedzenie golonki było karalne? Ciekawe
            tylko na jakiej podstawie;) Przecież jedząc golonkę krzywdzisz tylko samego
            siebie - molestując czy gwałcąc krzywdzisz drugą osobę. Nie rozumiem jak można
            w ogóle mieszać te sprawy.


            >
            > "Zjawisko niższych zaróbków kobiet w pracy będzie zanikać w miarę rozwoju
            > cywilizacyjnego. To naturalny proces i wystarczy, że nikt nie będzie mu
            > przeszkadzał by sytuacja kobiet się poprawiła."


            Jeszcze gorszy przykład. Długość życia mężczyzn zależy od czynników
            najzupełniej subiektywnych czyli takich na które tylko oni sami mają wpływ -
            jeść więcej warzyw i owoców, mniej mięcha i tłuszczów nasyconych, mniej palić i
            nie szaleć na jezdni i sprawa załatwiona. Kobiety same sobie zrównania zarobków
            nie załatwią bo ich problemy mają charakter obiektywny (zresztą z molestowaniem
            jest tak samo - nikt sam sobie nie ustala pensji i nikt sam siebie nie
            molestuje;)




            >
            > "Dyskryminacja homoseksualistów będzie zanikać w miarę rozwoju
            cywilizacyjnego.
            >
            > To naturalny proces i wystarczy, że nikt nie będzie mu przeszkadzał by
            sytuacja
            >
            > homoseksualistów się poprawiła."


            Czy to znaczy, że twoim zdaniem dyskryminacja homoseksualistów istnieje? Bo ja
            mam co do tego wątpliwości...


            >
            > Gdyby takie tłumaczenie było wystarczające, same feministki uznałyby, że
            urząd
            > Pełnomocniczki ds. Równego Statusu jest niepotrzebny, bo wszystkie problemy
            > kobiet rozwiążą z czasem naturalne procesy cywilizacyjne. Tymczasem z jakiś
            > przyczyn nie chcą czekać cierpliwie na wynik tych procesów.
            >
            > Skoro więc urząd do wyrównywania statusu jest potrzebny, to dlaczego w ogóle
            > nie zajmuje się wyrównywaniem sprawy najważniejszej - długości życia, a
            zajmuje
            >
            > się sprawami wtórnymi, jak np. model życia?



            Dlatego, że statystyczna kobieta zdrowo się odżywiając i ostrożnie jeżdżąc
            samochodem _nie_ poprawia swojej średniej życia _cudzym_ kosztem. Natomiast
            samolubny mężczyzna, którego żona pracuje na pełnym etacie i który mimo tego
            zrzuca na jej barki większość prac domowych, ujmuje sobie pracy (czyli strsu,
            czyli zwiększa średnią życia) _cudzym_kosztem.
            • zly_wilk Re: średnia życia kobiet a Pełnomocniczka ds RSKi 04.08.05, 21:37
              czarna.dalia napisała:

              > Bardzo głupi przykład. Feministki nie twierdzą, że molestowanie zniknie samo
              > z siebie w miarę rozwoju cywilizacyjnego.

              W tym własnie rzecz. To cierpliwe oczekiwanie na rozwój cywilizacyjny im nie
              wystarcza, gdy chodzi o nie. Natomiast, jeśli chodzi już o sprawę naprawdę
              ważną dla mężczyn (ŻYCIE) - to Ty każesz mężczyznom cierpliwie czekać, aż
              procesy cywilizacyjne same wyrównają róznice w długości życia. To jest wlaśnie
              Twoja feministyczna hipokryzja.


              > Poza tym molestowanie to przestępstwo a
              > jedzenie golonki nie.

              A co to ma do rzeczy? Istnieje nierówność między płciami, którą zapewne można
              zniwelować poprzez akcje edukacyjną. Istnieje urząd właśnie do tego celu
              stworzony. I urząd ten nie interesuje się tą sprawą, bo nie widzi w tym
              interesu kobiet. To jest właśnie feministyczna hipokryzja. Tyle krzyczą o
              równości, a jak przyjdzie co do czego, to chcą wyrównywać tylko tam, gdzie im
              się opłaca.

              Pozdrawiam -
    • Gość: vit Re: średnia życia kobiet a feminizm IP: 195.164.48.* 02.08.05, 09:22
      >(zakładam cały czas, że wysoka średnia życia to coś ważnego i pożądanego, o
      > co warto zabiegać)

      tak naprawdę istotna jest jakość życia a nie jego długość.

      >To znaczy, że feministki mają rację i działają w interesie wszystkich kobiet -
      > ich działalność ma bowiem wpływ na wzrost średniej życia kobiet.

      Raczej nie wszystkich kobiet tylko tych żyjacy w miastach i posiadających
      rodziny (gwoli ścisłości).

      Co bardziej skarca życie kobiecie? może to jednak bardziej stresująca praca
      zawodowa a nie obowiązki domowe. Na wsiach kobiety mają więcej obowiazków
      domowych a mniej stresującej pracy zawodowej i żyją dłużej.
      Podobno kobiety na kierowniczych stanowiskach zaczynają też cierpieć na typowe
      do tej pory schorzenia dla mężczyzn zajmujących wysokie stanowiska tj. wrzody,
      nadciśnienie itp.

      Uzależnienie długości życia kobiety od obciążeniami obowiązkami domowymi jest
      zbyt dużym uproszczeniem. Raczej jest to szereg czynników.

      Zauważ jednak że mężczyźni żyją krócej niż kobiety nawet w miastach.

      Przypomina mi to pewną ciekawą dyskusję tj. mężczyźni nauczyciele częściej
      awansują w szkolnictwie, więcej zarabiają no i pewne kobiety stwierdziły, że są
      dyskryminowane. Minister edukacji uciął dyskusję mówiąc o tym jak można mówić o
      dyskryminacji kobiet w zawodzie gdzie pracuja praktycznie same kobiety i
      należałoby coś zrobić aby wiecej mężczyzn pracowało.

      Co do podziału obowiązków domowych to jest to głownie sprawa wewnętrzna
      małzonków jak się dogadają i trudno jest tu coś narzucać odgórnie (jak to potem
      weryfikować ?). Prawda jes też taka, że kobiety bardziej dbają o "ognisko
      domowe" niż mężczyźni (ot taka cecha) i same z siebie godzą się na wiekszy
      udział w obowiazkach domowych.
      Generalnie rzecz biorąc to śmiem twierdzić, że meżczyźni w miastach na pewno w
      większym stopniu pomagają kobietom niż mężczyźni na wsiach, szczególnie
      mężczyźni wykształceni.

      A tak w ogóle to jest to chyba jakiś temat zastępczy. Pamiętam jak w telewizji
      z manify pokazywali kobiety, które wołały "faceci do garów" trochę to było
      śmieszne i pewnie tylko to zauważyły osoby postronne a nie istotne problemy
      kobiet.

      • czarna.dalia Re: średnia życia kobiet a feminizm 02.08.05, 13:02
        Gość portalu: vit napisał(a):


        >
        > Co bardziej skarca życie kobiecie? może to jednak bardziej stresująca praca
        > zawodowa a nie obowiązki domowe.


        Można tak powiedziec, tyle że nic mądrego i tak z tego nie wyniknie. Przecież
        nawet gdyby kobiety chciały zrezygnować z pracy poza domem to w większości
        przypadków nie mogą sobie na to pozwolić, prawda? Tak więc w realnym świecie
        nie istnieje wybór albo praca zawodowa albo praca domowa - istnieje jedynie
        wybór albo partnerski podział obowiązków miedzy małżonkami albo kobieta zasuwa
        na dwóch etatach (w domu i w "pracy") czego efektem jest stres, zaś stres
        prowadzi do tego o czym jest artykuł. Przecież to proste...



        Na wsiach kobiety mają więcej obowiazków
        > domowych a mniej stresującej pracy zawodowej i żyją dłużej.


        I dokładnie nic z tego nie wynika niestety. W Nigrze kobiety nie mają w ogóle
        żadnej pracy zawodowej, stresującej czy nie, a żyją średnio 40 lat. A na serio:
        chyba nie doceniasz wpływu jaki praca zawodowa kobiet ma na osiąganie przez
        społeczeństwa rozwinięte takiego poziomu życia do jakiego jesteśmy
        przyzwyczajeni i z jakim niechętnie byśmy się rozstali. Jesteś np pewien, że
        chciałbyć żyć na takim poziomie jak polski chłop?


        > Podobno kobiety na kierowniczych stanowiskach zaczynają też cierpieć na
        typowe
        > do tej pory schorzenia dla mężczyzn zajmujących wysokie stanowiska tj.
        wrzody,
        > nadciśnienie itp.


        Niestety, to prawda... I nadal z tej prawdy nic nie wynika. Po przecież, jak
        sam napisałeś, mężczyźni także na nie cierpią. Dlaczaego więc im nie sugerujesz
        by rezygnowali z pracy zawodowej na rzecz prowadzenia domu?



        >
        > Uzależnienie długości życia kobiety od obciążeniami obowiązkami domowymi jest
        > zbyt dużym uproszczeniem. Raczej jest to szereg czynników.


        Toteż nikt nie wyprowadza tutaj żadnej prostej prawidłowości. Cały czas piszę,
        że niekorzystne zjawiska demograficzne opisane w artykule wiążą się z
        nadmiernym stresem a nadmierny stres wynika z przeciążenia pracą - zarówno
        domową jak i zawodową. Co do tej diagnozy jesteśmy przecież zgodni i nie warto
        o tym dyskutować. Ja skupiam się na szukaniu lekarstwa, nie na diagnozie która
        jest oczywista. Skoro są tylko dwa lekarstwa: feministyczne (partnerstwo) lub
        antyfeministyczne (rezygnacja z pracy zawodowej) oraz skoro lekarstwo
        antyfeministyczne jest mżonką nie dającą się zrealizować, to znaczy że jedynym
        rozwiązaniem dla kobiet chcących żyć dłużej jest to co proponują feministki.
        Coś się nie zgadza w moim rozumowaniu?


        >
        > Zauważ jednak że mężczyźni żyją krócej niż kobiety nawet w miastach.



        Zauważyłam. To temat na inną rozmowę, pisała o tym wcześniej Boykotka.



        >
        > Przypomina mi to pewną ciekawą dyskusję tj. mężczyźni nauczyciele częściej
        > awansują w szkolnictwie, więcej zarabiają no i pewne kobiety stwierdziły, że

        >
        > dyskryminowane. Minister edukacji uciął dyskusję mówiąc o tym jak można mówić
        o
        >
        > dyskryminacji kobiet w zawodzie gdzie pracuja praktycznie same kobiety i
        > należałoby coś zrobić aby wiecej mężczyzn pracowało.


        To już zupełny off topic.


        >
        > Co do podziału obowiązków domowych to jest to głownie sprawa wewnętrzna
        > małzonków jak się dogadają i trudno jest tu coś narzucać odgórnie (jak to
        potem
        >
        > weryfikować ?).


        A kto mówi o narzucaniu odgórnym? Sorki, ale to już są brednie... Nigdy nie
        słyszałam, by ktoś chciał mężczyznom odgórnie narzucać że mają się więcej uczyć
        (bo wykształcenie sprzyja długości życia) czy też zmuszac wszystkich do
        migracji na wieś (z tych samych powodów) Chyba ci się Polska z Kambodżą Pol
        Pota pomyliła;)




        Prawda jes też taka, że kobiety bardziej dbają o "ognisko
        > domowe" niż mężczyźni (ot taka cecha) i same z siebie godzą się na wiekszy
        > udział w obowiazkach domowych.


        Oczywiście że robią to same z siebie, nikt temu nie przeczy. A jak je dopadnie
        stres to same z siebie łykają tabletki uspokajające, nasenne itp - też nikt ich
        nie zmusza. I potem w efekcie żyją krócej - na własne życzenie. Taka jest
        prawda. Czy z tego twoim zdaniem wynika, że tak musi być po wsze czasy - nawet
        gdy utrzymają się obecne tendencje i z czasem przeciążenie kobiet doprowadzi do
        tego, że zaczną żyć krócej od mężczyzn? Ja tak nie uważam i dlatego jestem
        feministką.


        > Generalnie rzecz biorąc to śmiem twierdzić, że meżczyźni w miastach na pewno
        w
        > większym stopniu pomagają kobietom niż mężczyźni na wsiach, szczególnie
        > mężczyźni wykształceni.


        Niby tak, tyle że na wsiach kobiety zajmują się głównie domem i raczej nie
        chodzą do pracy (zawodowej) Odnoszę wrażenie, że na wsi panuje bardzo dobry
        podział ról w rodzinie i nikt nie jest poszkodowany. Z punktu widzenia
        feminizmu na wsi pod tym względem jest lepiej niż w mieście, nawet jeśli
        wiejski mąż nigdy w życiu nie zmyje po sobie talerza. Czy tobie się może
        wydaje, że partnerstwo w rodzinie polega na tym, że każdy robi to samo i tyle
        samo? Jeśli tak, to mało wiesz o postulatach feminizmu.



        >
        > A tak w ogóle to jest to chyba jakiś temat zastępczy. Pamiętam jak w
        telewizji
        > z manify pokazywali kobiety, które wołały "faceci do garów" trochę to było
        > śmieszne i pewnie tylko to zauważyły osoby postronne a nie istotne problemy
        > kobiet.


        A ja pamiętam górników mówiących, że Sejm zajmuje się głupotami w rodzaju
        równouprawnienia kobiet zamiast ważnymi sprawami w rodzaju uchwalenia emerytur
        górniczych. Każdy w tym kraju ciągnie w swoją stronę i myśli co by tu chapnąc
        dla siebie. Akurat wspomniane feministki na tym tle prezentują się bardzo
        korzystnie - o ile wiem, to hasło "mężczyźni do garów" nie pociągnie za sobą
        wydania z moich podatków ani złotówki, nie mówiąc już o parudziesięci
        miliardach złotych.
        Tak na marginesie: jak zobaczyłam ostatnie dane o długości życia to pierwszą
        sprawą o której pomyślałam wcale nie była sytuacja kobiet... Bardziej
        zastanowiła mnie wysoka średnia życia mężczyzn na Śląsku - w kontekście
        emerytur górniczych które ponoć im się należą, bo krócej żyją. Ale to już temat
        na inne forum.
        • Gość: vito Re: średnia życia kobiet a feminizm IP: 195.164.48.* 02.08.05, 15:47
          >Tak więc w realnym świecie
          > nie istnieje wybór albo praca zawodowa albo praca domowa - istnieje jedynie
          > wybór albo partnerski podział obowiązków miedzy małżonkami albo kobieta
          zasuwa.

          Nie przesadzaj, że kobieta w realnym świecie nie ma wyboru albo praca zawodowa
          albo praca domowa. Zależy od tego czy kobieta poślubi bogatego męża i jej
          ambicji. Są takie którym taki układ odpowiada i nie są to takie żadkie
          przypadki.

          > I dokładnie nic z tego nie wynika niestety. W Nigrze kobiety nie mają w ogóle
          > żadnej pracy zawodowej, stresującej czy nie, a żyją średnio 40 lat.

          Rozmawiamy o sytuacji w Polsce i o ostatnich wynikach demograficznych. W Nigrze
          są zupełnie inne warunki. Równie dobrze mógłbym przywołać że w średniowiczu
          średnia życia wynosiła 30 lat.

          > A kto mówi o narzucaniu odgórnym? Sorki, ale to już są brednie... Nigdy nie
          > słyszałam, by ktoś chciał mężczyznom odgórnie narzucać że mają się więcej
          uczyć.
          W Hiszpani był ostatnio pomysł aby ustawowo zapisać, że meżczyzna uczestniczy
          na równi z kobietą w obowiązkach domowych. Tylko brak mozliwości egzekwowania
          tego raczej spowoduje że nie wejdzie. Tak wiec nie są to brednie.

          > A ja pamiętam górników mówiących, że Sejm zajmuje się głupotami w rodzaju
          > równouprawnienia kobiet zamiast ważnymi sprawami w rodzaju uchwalenia
          emerytur
          > górniczych. Każdy w tym kraju ciągnie w swoją stronę i myśli co by tu chapnąc
          > dla siebie. Akurat wspomniane feministki na tym tle prezentują się bardzo
          > korzystnie

          wizualnie może lepiej prezentują się feministki niż górnicy ale nie są tak
          efektowne w uzyskiwanie tego co chcą jak górnicy.

          Z tego co widzę to uprawiasz dorabianie teorii do ideałów na siłę.

          Ja mogę twierdzić za to, że skoro mężczyźni żyją krócej to obarczenie ich
          wiekszą ilośćią obowiązków domowych w porównaniu do stresu w pracy jeszcze
          bardzie skróci ich życie. Moja teoria moze być równie słuszna co twoja.

          Jak już pisałem kwestia partnerskiego podziału obowiązków jest raczej
          wewnętrzną kwestią dogadania się partnerów. Jeżeli widzę, że facet nie garnie
          się do prac domowych to nie powinnam za niego wychodzić i problem z głowy. No
          można jeszcze starać się wychować faceta ale nie zawsze się to udaje ale czy
          tylko jeżeli facet za żadko zmywa naczynia to już powód do rozwodu?

          P.S.
          Nie twierdzę że kobiety nie powinny pracować, wręcz przeciwnie. A podział
          obowiązków każdy ustala w rodzinie sam.







          • czarna.dalia Re: średnia życia kobiet a feminizm 02.08.05, 19:05
            Gość portalu: vito napisał(a):

            >
            > Nie przesadzaj, że kobieta w realnym świecie nie ma wyboru albo praca
            zawodowa
            > albo praca domowa. Zależy od tego czy kobieta poślubi bogatego męża i jej
            > ambicji. Są takie którym taki układ odpowiada i nie są to takie żadkie
            > przypadki.


            Mylisz się, statystycznie są to rzadkie przypadki. Wystarczy sprawdzić ilu
            mężczyzn zarabia w Polsce więcej niż, powiedzmy jakieś 6.000 netto miesięcznie
            (tyle moim zdaniem trzeba by 4 osobowa rodzina mogła żyć bez względnych trosk
            finansowych i aby można ją, i to na upartego, nazwać bogatą)
            Teraz jeszcze odejmij gejów i złotych młodzienców nie zamierzających się żenić -
            i zobaczysz jak niewiele kobiet naprawdę może sobie pozwolić na luksus pracy w
            domu.


            >
            > > A kto mówi o narzucaniu odgórnym? Sorki, ale to już są brednie... Nigdy n
            > ie
            > > słyszałam, by ktoś chciał mężczyznom odgórnie narzucać że mają się więcej
            >
            > uczyć.
            > W Hiszpani był ostatnio pomysł aby ustawowo zapisać, że meżczyzna uczestniczy
            > na równi z kobietą w obowiązkach domowych. Tylko brak mozliwości egzekwowania
            > tego raczej spowoduje że nie wejdzie. Tak wiec nie są to brednie.


            Jesteśmy w Polsce, nie w Hiszpanii i u nas nikt takich pomysłów nie zgłasza.
            Poza tym takie pomysły to jak najbardziej _są_ brednie - czego najlepszym
            dowodem jest fakt, że w Hiszpanii nie udało się tego wprowadzić w życie.
            Podobnie jak nakazu bycia miłym dla wszystkich czy zakazu mówienia "brzydkich
            wyrazów".


            >
            > Z tego co widzę to uprawiasz dorabianie teorii do ideałów na siłę.



            A co na to twój okulista?;)Nie wiem jak on, ale ja zaleciłabym ci zmianę
            sposobu prowadzenia dyskusji. Zamiast obrażać rozmówcę próbuj raczej odpowiadać
            na jego argumenty. Wierzę, że to dla ciebie trudne, ale należy przynajmniej
            próbować. Nie potrafisz dowieść, że istnieje inny sposób na zmniejszenie
            przeciążenia kobiet pracą niż ten który proponują feministki, właściwie nawet
            nie odważyłeś zmierzyć się z tym tematem. Zamiast tego robisz uniki a następnie
            świadomie obrażasz swojego rozmówcę czyli mnie. Żenada...


            >
            > Ja mogę twierdzić za to, że skoro mężczyźni żyją krócej to obarczenie ich
            > wiekszą ilośćią obowiązków domowych w porównaniu do stresu w pracy jeszcze
            > bardzie skróci ich życie. Moja teoria moze być równie słuszna co twoja.


            Rzecz w tym, że twoja teoria bynajmniej nie wyklucza mojej... Skoro założyłeś,
            że praca domowa wpływa na spadek średniej życia, to chyba sprawiedliwie byłoby
            dzielić ją po połowie? Niby dlaczaego ktoś ma być uprzywilejowany i żyć dłużej
            czyimś kosztem?;) Twoja teoria jest wręcz niezłym argumentem przemawiającym za
            moją teorią:)



            >
            > Jak już pisałem kwestia partnerskiego podziału obowiązków jest raczej
            > wewnętrzną kwestią dogadania się partnerów. Jeżeli widzę, że facet nie garnie
            > się do prac domowych to nie powinnam za niego wychodzić i problem z głowy. No
            > można jeszcze starać się wychować faceta ale nie zawsze się to udaje ale czy
            > tylko jeżeli facet za żadko zmywa naczynia to już powód do rozwodu?


            Rany... Czy to naprawdę tak trudno napisać coś na temat. Trzeba wszędzie walić
            ideologicznym chrzanem, normalnie rozmawiać się nie da? Czy ja coś pisałam o
            rozwodach... czy ja pisałam, że podział obowiązków_nie_jest wewnętrzną sprawą
            małżonków? Jasne, że jest...
            • vito77 Re: średnia życia kobiet a feminizm 03.08.05, 09:01
              > Rzecz w tym, że twoja teoria bynajmniej nie wyklucza mojej... Skoro
              założyłeś,
              > że praca domowa wpływa na spadek średniej życia, to chyba sprawiedliwie
              byłoby
              > dzielić ją po połowie? Niby dlaczaego ktoś ma być uprzywilejowany i żyć
              dłużej
              > czyimś kosztem?;)

              Przypominam że nadal kobiety żyją dłużej nawet w miastach. "Dlaczego ktoś ma
              być uprzywilejowany i żyć dłużej" - to twoje słowa.

              Przyjmując twój tok myślenia to jeżeli przyjmiemy że praca domowa wpływa na
              długość życia, co oznacza, że dla osoby czynnej zawodowo mniej pracy domowej
              oznacza dłuższe życie. To w sytuacji kiedy mężczyźni żyją krócej (nawet w
              miastach) to obarczenie ich większą ilością obowiązków domowych jeszcze skróci
              i tak krótsze życie a wydłuży życie kobiet. Tak więc odwoływanie się do
              argumentu długości życia przy uzasadniania równego podziału prac domowych jest
              błędne w sytuacji, krótszego życia mężczyzn. Dlaczego mam żyć jeszcze bardziej
              krócej niż kobieta.

              Taka argumentacja nigdy do mnie nie trafi.
              Lepszym uzasadnieniem dla równego podziału obowiązków jest odwoływanie się do
              poczucia szeroko rozumianej sprawiedliwości tj. jeżeli oboje pracujemy zawodowo
              po 8 godzin to powinniśmy również dzielić się po połowie obowiązkami domowymi.
              Myślę że ten argument lepiej trafi do mężczyzny niż argument wydłużenia życia
              kobiecie, który uzasadniałby równy podział prac domowych w sytuacji krótszego
              życia mężczyzn.
              • czarna.dalia Re: średnia życia kobiet a feminizm 03.08.05, 10:22
                vito77 napisał:

                > > Rzecz w tym, że twoja teoria bynajmniej nie wyklucza mojej... Skoro
                > założyłeś,
                > > że praca domowa wpływa na spadek średniej życia, to chyba sprawiedliwie
                > byłoby
                > > dzielić ją po połowie? Niby dlaczaego ktoś ma być uprzywilejowany i żyć
                > dłużej
                > > czyimś kosztem?;)
                >
                > Przypominam że nadal kobiety żyją dłużej nawet w miastach. "Dlaczego ktoś ma
                > być uprzywilejowany i żyć dłużej" - to twoje słowa.


                Nieprawda, manipulujesz moim słowami. Ja napisałam "żyć dłużej czyimś kosztem"
                a nie po prostu "żyć dłużej" - to zasadnicza różnica. Jeśli mężczyzna chce żyć
                dłużej, to wystarczy że zmieni dietę - to nie będzie wydłużanie sobie życia
                cudzym kosztem, tylko po prostu racjonalne, mądre zachowanie na którym nikt nie
                traci. Natomiast jeśli mężczyzna unika stresu związanego z przeciążeniem
                obowiązkami zwalając te obowiązki na kobietę - to wtedy też wydłuża sobie
                życie, tyle że tym razem robi to kosztem tej kobiety.

                >
                > Przyjmując twój tok myślenia to jeżeli przyjmiemy że praca domowa wpływa na
                > długość życia, co oznacza, że dla osoby czynnej zawodowo mniej pracy domowej
                > oznacza dłuższe życie. To w sytuacji kiedy mężczyźni żyją krócej (nawet w
                > miastach) to obarczenie ich większą ilością obowiązków domowych jeszcze
                skróci
                > i tak krótsze życie a wydłuży życie kobiet. Tak więc odwoływanie się do
                > argumentu długości życia przy uzasadniania równego podziału prac domowych
                jest
                > błędne w sytuacji, krótszego życia mężczyzn. Dlaczego mam żyć jeszcze
                bardziej
                > krócej niż kobieta.


                Dlatego drogi panie, że generalnie krótsza średnia życia mężczyzn wynika z
                dobrze znanych i przebadanych przyczyn. Są nimi: generalnie niezdrowy tryb
                życia na który składają się niezdrowe jedzenie, skłonność do używek (papierosy,
                alkohol), skłonność do ryzykownych zachowań (sporty ekstremalne, jazda po
                pijanemu, ściganie się itp), wykonywanie pewnych zawodów itd. Ci mężczyźni,
                którzy zdrowo się odżywiają i zachowują rozsądek w innych sprawach żyją równie
                długo jak średnio kobiety a zazwyczaj dłużej. Mężczyźni sami mogą sobie pomóc,
                jeśli tylko zechcą. Natomiast kobiety same, bez zrozumienia swoich mężów nie są
                w stanie sobie pomóc. Jak mąż głupi i samolubny, to kobieta dalej będzie
                zasuwała na dwóch etatach, dalej będzie coraz bardziej zmęczona i zestresowana.
                Samo się przecież nie posprząta, nie wypierze ani nie ugotuje. Jeśli nawet
                teraz nic do ciebie nie dotarło, to trudno, eot.




                >
                > Taka argumentacja nigdy do mnie nie trafi.


                Nie wątpię, że nie trafi... Tyle że akurat z logiką niewiele ma to wspólnego.
                Wydaje mi się, że odrzucasz coś co budzi twój emocjonalny sprzeciw (czyli
                związek partnerski oparty na uczciwych zasadach), nie potrafisz jednak obronić
                swoich racji drogą argumentów.



                > Lepszym uzasadnieniem dla równego podziału obowiązków jest odwoływanie się do
                > poczucia szeroko rozumianej sprawiedliwości tj. jeżeli oboje pracujemy
                zawodowo
                >
                > po 8 godzin to powinniśmy również dzielić się po połowie obowiązkami
                domowymi.


                Zlituj się, a czymże innym jest powiedzenie "kobiety są przeciążone pracą
                domową co wpływa na długość ich życia, więc mężczyźni powinni wykonywać połowę
                pracy domowej plus tyle samo zawodowej co kobieta" od tego co ty właśnie
                napisałeś? Mówimy o tym samym...
                Oczywiście, że to jest podstawowy argument - czy ja twierdzę, że jest inaczej?
                Kwestia długości życia to tylko uzupełnienie tego zasadniczego argumentu,
                wskazanie na skutki niesprawiedliwego podziału ról, coś w rodzaju zaapelowania
                do sumienia tyle że nie poprzez emocje a poprzez logikę i statystykę. Ja
                uważam, że każdy mądry i uczciwy mężczyzna w ogóle nie musi się nad tą sprawą
                zastanawiać, dla niego jest oczywiste, że skoro oboje pracują zawodowo to oboje
                zajmują się domem, bo tylko taki podział jest uczciwy i sprawiedliwy. Jednak
                świat nie składa się wyłącznie z dobrych i mądrych mężczyzn, czego dowodem jest
                fakt istnienia antyfeministów:)


                > Myślę że ten argument lepiej trafi do mężczyzny niż argument wydłużenia życia
                > kobiecie, który uzasadniałby równy podział prac domowych w sytuacji krótszego
                > życia mężczyzn.


                Jak wyżej. Gdybym ja mojemu mężczyźnie musiała takie sprawy tłumaczyć (bo on
                sam bez tłumaczenia by ich nie rozumiał) to on z pewnością nie zostałby moim
                mężczyzną albo szybko przestałby nim być;)
                Tylko, powtarzam: nie wszyscy są mądrzy, uczciwi i wrażliwi. Niektórym trzeba
                np wykazać czarno na białym, że potrzeba dzielenia się pracami domowymi to nie
                jakaś feministyczna fanaberia, ideologiczna bzdura wynikająca z nienawiści do
                mężczyzn, tylko sprawa istotna dla wszystkich kobiet. Bo dłużej żyć każdy chce.
                • vito77 Re: średnia życia kobiet a feminizm 03.08.05, 11:21
                  >Ci mężczyźni,
                  > którzy zdrowo się odżywiają i zachowują rozsądek w innych sprawach żyją
                  równie
                  > długo jak średnio kobiety a zazwyczaj dłużej.

                  Dysponujesz potwierdzonymi badaniami statystycznymi na reprezentatywnej grupie
                  statystycznej, które to potwierdzą?
                  Wiele było w prasie artykułów typu że kobiety niby słabsza płeć a są silniejsze
                  bo dłużej żyją a wynika to m.in. z hormonów kobiecych, które bardzieją chornią
                  serce czy układ krążenia niż u mężczyzn itp.

                  Problemem spornym nie jest czy meżczyzna powinien partycypować w pracach
                  domowych bo powinien ale czy twoja teoria długości życia uzasadniająca równy
                  podział obowiązków jest słuszna z punktu równouprawnienia długości życia.
                  Według mnie jest trochę naciągana. Nie miał bym nic do niej jakby to męzczyźni
                  żyli dłużej ale niestety żadne konkretne badania tego nie potwierdziły.
                  W prasie ukazywały się różne artykuły o długości życia kobiet i mężczyn
                  tłumaczące dłuższe życie kobiety, z których można wyciągać różne wnioski.

                  Podobno kobiety samotne żyją dłużej niż kobiety zamężne w przeciwieństwie do
                  mężczyzn. Jaki z tego wniosek?
                  Podobno urodzenie przez kobietę więcej niż 1 dziecko może skrócić jej życie w
                  porównaniu do kobiety bezdzietnej. Jaki z tego wniosek?
                  Podobno kobiety bezdzietne cierpieć mogą częściej na choroby kobiece niż te co
                  miały dzieci. Jaki z tego wniosek?
                  Są to tylko przykłady różnych opinii z prasy z których można wyciagać różne
                  wnioski o długości życia.

                  P.S.
                  Podkreślam że nie przekonała mnie twoja teoria a nie kwestia czy mężczyzna
                  powinien pomagać kobiecie bo też uważam że powinien i sam pomagam.

                  • vito77 Re: średnia życia kobiet a feminizm- teoria 03.08.05, 12:37
                    Parę informacji z artykułów z sieci dot. dłuższego życia kobiet
                    "Według Jerome'a Kagana, psychologa z Uniwersytetu Harvarda, to jedna z
                    największych tajemnic ewolucji (drugą jest to, dlaczego kobiety żyją dłużej niż
                    mężczyźni)". fragment artykułu z Wprost

                    www.wprost.pl/ar/?O=76090
                    kolejny fragment
                    "Amerykańscy naukowcy twierdzą, że znaleźli odpowiedź na pytanie: dlaczego
                    kobiety żyją dłużej niż mężczyźni. Ich zdaniem przyczyną jest sen. Chodzi
                    przede wszystkim o tak zwany sen głęboki, czyli fazę, podczas której organizm
                    najintensywniej się regeneruje."
                    U kobiet trwa ona średnio 70 minut, u mężczyzn - tylko 40"

                    mediarun.pl/news.php?news_id=2648
                    Może męzczyźni powinni więcej spać w domu najlepiej dodatkowo po pracy aby
                    dłużej żyć i kobiety nie powinny im w tym przeszkadzać.
                    Ciekawy wniosek.





                    • czarna.dalia Re: średnia życia kobiet a feminizm- teoria 03.08.05, 13:40
                      Mówimy o różnych sprawach. Genetycy nie badają uwarunkowań socjologicznych,
                      takich jak np niezdrowy styl życia. Oni przystępują do badań dopiero po
                      odfiltrowaniu wszelkich tego typu różnic - inaczej ich badania byłyby bez
                      wartości. Wyobraź sobie, że zbadaliby grupę grubych, palących kobiet i
                      szczupłych, niepalących mężczyzn. Jaką wartość miałyby takie badania?
                      Absolutnie żadnej, poza potwierdzeniem tego co i tak wiemy: że tłuste jedzenie
                      i papierosy szkodzą zdrowiu.
                      Do badań o których piszesz z pewnością dobrano osoby o podobnym trybie zycia,
                      stanie zdrowia itp a nie jakąś statystycznie reprezentatywną próbkę - bo to są
                      badania naukowe, nie próby statystyczne.
                      Możesz być pewien, że gdybyś któregoś z tych naukowców zapytał co jest główną
                      przyczyną tego że mężczyźni statystycznie żyją krócej, to wcale nie wymieniłby
                      braku snu - wymieniłby to o czym wszyscy dobrze wiedzą a o czym ja pisałam
                      wcześniej.
                  • czarna.dalia Re: średnia życia kobiet a feminizm 03.08.05, 13:26
                    vito77 napisał:

                    > >Ci mężczyźni,
                    > > którzy zdrowo się odżywiają i zachowują rozsądek w innych sprawach żyją
                    > równie
                    > > długo jak średnio kobiety a zazwyczaj dłużej.
                    >
                    > Dysponujesz potwierdzonymi badaniami statystycznymi na reprezentatywnej
                    grupie
                    > statystycznej, które to potwierdzą?



                    Oczywiście że tak. Przeczytaj dokładnie artykuł o którym rozmawiamy - mężczyźni
                    bardziej wykształceni żyją zdrowiej i tym samym dłużej - mniej palą, rezygnują
                    z golonki, dbają o formę itp.

                    >
                    > Problemem spornym nie jest czy meżczyzna powinien partycypować w pracach
                    > domowych bo powinien ale czy twoja teoria długości życia uzasadniająca równy
                    > podział obowiązków jest słuszna z punktu równouprawnienia długości życia.


                    Tak naprawdę to nie ma żadnej "mojej teorii", są tylko fakty i wnioski.
                    Syntetycznie wygląda to tak:
                    1. Kobiety są przeciązone bo muszą łączyć pracę zawodową z obowiązkami domowymi
                    (fakt)
                    2. Przeciążenie ma wpływ na średnią długość życia (fakt)
                    3. Aby to zmienić należy albo zrezygnować z pracy zawodowej (kobieta) albo
                    podzielic równo prace domowe między małżonków (wniosek pierwszy)
                    4. Rezygnacja z pracy zawodowej dla większości kobiet jeswt niemożliwa (fakt)
                    5. Trzeba więc podzielić równo obowiązki domowe (wniosek drugi)

                    Chcesz dyskutować bez emocji? Wykaż fałsz mojego rozumowania. Rzecz w tym, że
                    tutaj nie ma żadnego fałszu...



                    > Według mnie jest trochę naciągana. Nie miał bym nic do niej jakby to
                    męzczyźni
                    > żyli dłużej ale niestety żadne konkretne badania tego nie potwierdziły.
                    > W prasie ukazywały się różne artykuły o długości życia kobiet i mężczyn
                    > tłumaczące dłuższe życie kobiety, z których można wyciągać różne wnioski.


                    Na przykład jakie? Bo ja twierdzę, że wcześniej podałam wszystkie statystycznie
                    znaczące czynniki wpływające na gorszą średnią życia mężczyzn. O którym
                    zapomniałam?


                    >
                    > Podobno kobiety samotne żyją dłużej niż kobiety zamężne w przeciwieństwie do
                    > mężczyzn. Jaki z tego wniosek?


                    Chociażby taki, że mężczyznom służy małżeństwo a nie służy kawalerstwo - a
                    kobietom odwrotnie: panieństwo służy a małżeństwo nie. Dalsze wnioski sam sobie
                    wyciągnij - pamiętając, że to co różni kawalera od żonatego to m.in. posiadanie
                    żony która bierze na siebie prace domowe.
                    Notabene: po raz kolejny podsuwasz mi argumenty świadczące przeciwko twojemu
                    poglądowi a popierające mój. To jakiś masochizm? :))


                    > Podobno urodzenie przez kobietę więcej niż 1 dziecko może skrócić jej życie w
                    > porównaniu do kobiety bezdzietnej. Jaki z tego wniosek?


                    To akurat nieprawda. Statystycznie bezdzietne żyją krócej, dopiero urodzenie
                    więcej niż 3 dzieci ma negatywny wpływ na długość życia. Nie ciągnełabym tej
                    sprawy, więcej w niej korelacji niż stosunku wynikania a z naszym tematem i tak
                    się nie wiąże.

                    > Podobno kobiety bezdzietne cierpieć mogą częściej na choroby kobiece niż te
                    co
                    > miały dzieci. Jaki z tego wniosek?


                    A jaki ma być? Z tego nie daje się wyciągnąć żadnych wniosków - poza takim, że
                    lepiej być zdrowym niż chorym;) Nie wiesz przecież, czy te kobiety są
                    bezdzietne bo są chore czy też są chore, bo postanowiły nie mieć dzieci. Jeśli
                    to drugie, to z pewnością należałoby zalecać kobietom rodzenie dzieci.



                    > Są to tylko przykłady różnych opinii z prasy z których można wyciagać różne
                    > wnioski o długości życia.



                    Wnioski można wyciągać ze wszystkiego, ale trzymajmy się może tematu rozmowy...


                    >
                    > P.S.
                    > Podkreślam że nie przekonała mnie twoja teoria a nie kwestia czy mężczyzna
                    > powinien pomagać kobiecie bo też uważam że powinien i sam pomagam.


                    Świetnie, plus dla ciebie - jesteś więc mężczyzną mądrym i uczciwym. Co zaś
                    do "mojej teorii" to jak wspomniałam wcześniej - nic takiego nie istnieje. Jest
                    tylko pewien ciąg logiczny który można obalić albo się z nim zgodzić. Albo iść
                    w zaparte:))
                    • vito77 Re: średnia życia kobiet a feminizm 03.08.05, 16:27
                      > bardziej wykształceni żyją zdrowiej i tym samym dłużej - mniej palą,
                      rezygnują
                      > z golonki, dbają o formę itp.
                      Ale nie mówi ten artykuł że żyją statystycznie od kobiet dłużej.

                      "Ale kiedy dobrze przyjrzymy się liczbom, zauważymy, że mężczyznom
                      mieszkającym w miastach pisane są dwa-trzy lata życia więcej niż wynosi średnia
                      krajowa, a kobietom - tylko kilka miesięcy więcej". Z artykułu wynika że i tak
                      róznica jest duża jakieś około 6 -7 lat.

                      Tak naprawdę to nie wiemy jak dokładnie te badania zostały przeprowadzone na
                      jakich reprezentacjach. Owszem mężczyźni mniej dbają o zdrowie za to kobiety są
                      przeciazane obowiązkami domowymi co skraca ich życie jednak różnica w życiu
                      jest spora. Może złe nawyki mężczyzn mają bardziej destrukcyjny wpływ na ich
                      zdrowie niż obciązenie pracą domową kobiet, które pomimo tego żyją dłużej.
                      A może jednak wchodzą tu czynniki genetyczne/biologiczne i pomimo tego że
                      mężczyźni będą o siebie dbać nadal będą żyć krócej.
                      Ten artykuł tego nie rozstrzyga bo nie mówi szczegółowo o grupach kobiet i
                      meżczyzn na jakich przeprowadzono badania no i jaką brano przyczynę śmierci czy
                      np. wypadki samochodowe uwzględniano itp.

                      Dlaczego nie podoba ci się teoria tłumacząca to brakiem dostatecznego snu. Z
                      niej też można wyciągać "ciekawe" wnioski.

                      Co do podziału prac domowych to nadal twierdzę że lepiej odwoływć się do
                      poczucia sprawiedliwości i równouprawnienia.
    • abaddon_696 Re: średnia życia kobiet a feminizm 02.08.05, 15:47
      > No własnie, ciekawe, prawda? Ciekawe choćby dlatego, że to samo twierdzenie
      > można interpretować na dwa, skrajnie różne sposoby. Feministki bedą
      > akcentowały przeciążenie kobiet pracami domowymi wynikające z braku
      > partnerskich stosunków w rodzinie tradycyjnej (czyli pośrednio winni są
      > antyfeminiści),

      Bo to oczywiście prawda. Nie mam pojęcia, w ilu związkach panuje równy podział
      obowiązków ale podejrzewam że w niewielu (choć liczba na szczęście rośnie).
      Tradycyjny podział (kobieta w domu a mężczyzna w pracy) odchodzi, przynajmniej
      w miastach, do przeszłości. Najbardziej popularny model to obecnie: on i ona
      pracują, ale ona wykonuje pracę w domu. Czyli kobieta pracuje na dwa etaty.

      natomiast antyfeminiści powiedzą jak zwykle, że kobiety
      > cierpią z winy feministek - bo winna jest stresująca praca zawodowa do której
      > to feministki kobiety zachęcają. Obie strony wydają się mieć rację... ale to
      > przecież niemożliwe gdyż te racje są sprzeczne!

      Antyfeminiści są jak zwykle głupi, bo nie pomyśleli, że brak pracy zawodowej
      może być (a zazwyczaj jest) przyczyną znacznie większych stresów. Praca
      zawodowa ma tą wielką wartość, że czyni ona człowieka niezależnego od innych.
      Kobieta, która rezygnuje z jej (co najgorsze, robi to często nieświadomie albo
      niechętnie) ryzykuje degradacją swojej pozycji w związku. Musi często
      całkowicie podporządkować swoje życie mężczyźnie, tolerować też jego często
      patologiczne zachowania.
      Jest jeszcze inny aspekt - kobieta, która rezygnuje z pracy zawodowej, prędzej
      czy później będzie tego żałować, bo świadomość, że czegoś się nie zrobiło w
      życiu to nieprzyjemna sprawa.

      > Radzę więc przyjrzeć się dokładniej obu argumentacjom. Feministki twierdzą,
      > że kobietom się poprawi (w sensie długości życia, bo o tym jest artykuł)
      > jeśli mężczyźni zaczną więcej zajmować się domem.

      Na pewno nie pogorszy:)

      Zaś antyfeminiści uważają,
      > że poprawi się wtedy, gdy kobiety zaczną rezygnować z pracy zawodowej na
      > rzecz zajmowania się domem i dziećmi - zmniejszy się stres, zwiększy jakość i
      > długość życia.

      To oczywiście bzdura. Swoją drogą, to też świadczy o tym, że antyfeminiści
      działają na niekorzyść mężczyzn - skoro uważają, że praca skraca życie, a
      zajmować ją się powinni tylko mężczyźni...



    • bimek1 Re: średnia życia kobiet a feminizm 02.08.05, 21:24
      a to ciekawe , ja widziałem badania że jak kobiety pracują poza domem to
      zaczynają chorowac na choróbska podebne co faceci. Do tego długośc ich życia
      zmniejsza się - mniej więcej do poziomu męskiego.
      A długość życia w obszarach zurbanizowanych bedzie zawsze większa, mimo narzekań
      eko - dziwaków w miastach jest więcej forsy, lepsza opieka zdrowotna, większa
      świadomość, i większa wola leczenia się.
      Czyli w istocie - wiek życia może nie zacierac się - ale po prostu fscetom
      długość życia się wydłuża, a kobietom zamisat wydłużać się o tyle samo - wydłuża
      się mniej, za kilka lat trendy się spotkają.
    • czarna.dalia Re: średnia życia kobiet a feminizm 03.08.05, 18:49
      Cytujesz mój tekst. A o co ci chodzi, jest w nim może jakis błąd?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka