Dodaj do ulubionych

Zapalenie śluzówki od kropli do nosa

IP: 217.153.52.* 15.03.02, 13:49
Jeszcze w dzieciństwie zniszczyłam sobie śluzówkę kroplami do nosa, teraz już
nie mogę się z nimi rozstać, nos mam wiecznie zatkany. Czy ktoś zna ten
problem? A może komuś udało się z tego wyleczyć? Bardzo będę wdzięczna za
wszelkie rady i wskazówki.
Obserwuj wątek
    • Gość: też Ania Re: Zapalenie śluzówki od kropli do nosa IP: 212.244.205.* 18.03.02, 10:21
      Cierpiałam z tego samego powodu. To jest jak zaklęty krąg - jesteś uczulona na
      te krople i od nich jeszcze bardziej puchnie śluzówka. Najpierw pomagają a
      potem puchnie jeszcze mocniej. Oprócz puchnącej śluzówki ciekło mi z nosa na
      mrozie. Pamiętam, że raz na nartach, nie mogłam prawie jeździć, bo co chwila
      musiałam wycierać nos (ta wydzielna była jak woda). Zgłosiłam się do
      laryngologa i po żmudnej pracy udoło mu się to wyleczyć. Po pierwsze kazał mi
      odstawić krople i uzywać żelu Xylometazolin, brałam jakieś leki odczulające,
      chodziłam na naświetlanie miękki laserem. Starsznie długo się ze mną namęczył
      ale w koncu znalazł rozwiązanie. Na śluzówce miałam wyraźne zgrubienia, które
      najbardziej puchły. W końcu .... przypalił je laspisem (czy lapisem, nie wiem
      jak to się nazywa). Kuracja daje skutek na kilka lat. Z każdym przesileniem
      jesiennym i wiosennym, z każdym katarem było trochę gorzej. Po jakichś 8 latach
      wróciłam do poprzednego stanu. Wyleczyłam się ponownie "przy okazjii" leczenia
      zapalenia zatok. Oprócz antybiotyków brałam różne leki przeciwkatarowe. Jeden z
      nich nazywał się Cyrrus, czy jakoś podobnie. Oczywiście nie stosowałam w tym
      czasie kropli. Wciąż zdarza się, jak się kładę spać, że nos mi się zatyka, ale
      po kilkunastu minutach to samo przechodzi. WNIOSEK: dobry laryngolog to
      wyleczy. Warto się za to zabrać, bo życie z zatkanym nosem i kropelkami w
      torebce, koło łóżka, w łazience, itd... TO MĘCZARNIA. Powodzenia.
      • Gość: Ania Re: Zapalenie śluzówki od kropli do nosa IP: 217.153.52.* 18.03.02, 15:18
        Bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi (może ktoś jeszcze się odezwie?). To
        prawda, ja też uważam, że nie powinno się sprzedawać kropli do nosa bez
        recepty, a lekarze powinni ostrzegać, ostrzegać i jeszcze raz ostrzegać przed
        ich nadużywaniem. Mnie nikt nie ostrzegł no i rezultaty są takie, jakie są. To
        fakt, męczarnią jest konieczność noszenia wszędzie kropelek: kropelki przy
        łóżku, w torebce, w łazience, wszędzie. Ja już nawet nie mogę przespać
        normalnie nocy, na ogół budzę się nad ranem, bo już nie mogę oddychać.
        Oxymetazolina najbardziej uzależnia - pewnie tak. Ale niestety, jest
        najskuteczniejsza.
        Do laryngologów chodziłam dość długo, bez efektu. Może jeszcze spróbuję,
        zachęciłaś mnie.
        I na pewno wypróbuję inne rady (np. Olbas). Co do roztworu wody morskiej,
        niestety, nie pomógł mi. Może ja już jestem nieuleczalnym przypadkiem?
        Pozdrawiam wszystkich, którzy mi odpowiedzieli!
    • Gość: no-name1 Re: Zapalenie śluzówki od kropli do nosa IP: 195.217.253.* 18.03.02, 12:12
      Mam ten sam problem. Nos ciagle zapchany. Ostatnio jest troszke lepiej.
      Najpierw kategorycznie odstawilam krople (Xylometazolin - uwaga, to bardzo
      uzaleznajace krople), stosowalam nawilzacz - roztwor wody morskiej. No i
      pomoglo. Po miesiacu nos zaczyna normalnie funkcjonowac. Najwazniejsze to
      kategorycznie odstawic krople. W ogole nie rozumiem, jak mozna sprzedawac
      krople do nosa bez recepty i dlaczego nie jest na nich napisane, ze dlugotrwale
      (nawet nie musi byc dlugotrwale) uzywanie moze zupelnie zniszczyc sluzowke. A
      tak, wydaje mi sie, coraz wiecej ludzi uzywa coraz wiekszych ilosci kropli. I
      firmy farmaceutyczne maja ubaw.
      Bardzo ostrzegam przed Xylometazolinem, to chyba najgorsze krople i okropnie
      wyniszczaja sluzowke.
      Pozdrawiam wszystkie zapchane nosy.
      • jogger Re: Zapalenie śluzówki od kropli do nosa 18.03.02, 14:22
        Gość portalu: no-name1 napisał(a):

        > Bardzo ostrzegam przed Xylometazolinem, to chyba najgorsze krople i okropnie
        > wyniszczaja sluzowke.

        Polecam krople do nosa Olbas - zawarty w nich olejek doskonale regeneruje
        śluzówkę wypaloną Xylometazolinem. Tylko proszę nie pomylić kropel do nosa z
        Olbas Oil do inhalacji - raz mi się zdarzyło po ciemku:-(
    • Gość: Misia Re: Zapalenie śluzówki od kropli do nosa IP: 157.25.200.* 19.03.02, 16:38
      Witam koleżankę lekomankę. Też to miałam - mówię o uzależnieniu od kropelek.
      Używałam ich ok. 10-12 lat. Kto tak miał, ten rozumie. Kropelki zawsze i
      wszędzie. Strach przed wyjściem z domu bez kropelek. Moja ciocia, pielęgniarka,
      również uzależniona, w sytuacji absolutnie podbramkowej sama sobie przyrządziła
      kropelki z tego, co tam pasującego miała w szpitalnej apteczce. Pamiętam
      nieudane próby zaprzestania zakraplania i ten strach, kiedy się kładłam spać,
      że przecież za chwilę się uduszę. Cud nastąpił przypadkiem - przypadkiem
      niewyobrażalnym dla kropelkowiczów. Byłam na przyjątku, zagadałam się, przez
      cały czas myślałam, że za chwilkę sobie ulżę kropelkami, ale wciąż coś się
      działo i nie było jak. Potem zrobiło się straszliwie późno, nagle okazało się
      że mam podwózkę do domu, w pośpiechu wybiegłam. Bardzo byłam zmęczona, walnęłam
      się spać, ZASNĘŁAM, a rano wstałam i sięgając po kropelki uświadomiłam sobie,
      że to już ok. 14 godzin się nie zakraplałam!!! Podjęłam próbę - uprzedziłam w
      pracy, że jestem na odwyku, siedziałam i liczyłam minuty bez kropelek. W domu
      wieczorem bałam się co będzie, kiedy się położę, ale zawziętość we mnie rosła,
      bo to było już ponad 24 godz. bez kropli. I wiecie co - miałam uczucie dużego
      dyskomfortu, ale uwierzcie - dało się wytrzymać. O ile pamiętam, po 4-5 dniach
      przestałam myśleć o kropelkach. I niedługo potem się przeziębiłam i dostałam
      kataru... HA! MYŚLICIE, ŻE SIĘ ZŁAMAŁAM? A GUCIO! Kupiłam takie coś w rureczce,
      jakiś mini-inhalator z olejkami eterycznymi. Konkretnie dwie takie rurki
      kupiłam, po jednej na każdą z dziurek w nosie. I tak sobie siedziałam z tymi
      rurkami. Ależ ja musiałam wyglądać! Ale przetrwałam. Następny katar miałam po
      roku czy dwóch (a nie co kwartał, jak wcześniej). I wiecie co - można używać
      kropli przez 2-3 dni, a potem bez bólu je odstawić. Byle nie Xylometazolin,
      oczywiście. Uprzedzam, że jak się odstawia krople i człowiek budzi się rano, to
      ma przytkany nos i uczucie, że wszystko w środku jest suche i zlepione. A
      potem, w miarę jak zaczniecie się krzątać, po porannej toalecie, będzie się w
      nosie robić mokro i wydmuchuje się kawałki tego, co przez noc sobie przyschło
      na śluzówce. Generalnie - nie jest idealnie. Przy nagłych zmianach temperatur
      (wejście zimą do ciepłego pomieszczenia albo odwrotnie - rozgrzanie się na
      dworze, kiedy jest zimno) powoduje, że z nosa trochę leci, ale bez przesady.
      Natomiast autentycznie - nie muszę nosić ze sobą kropelek. W dodatku stanowię
      żywy przykład, że można przeżyć odstawienie kropelek. Natchnęłam ciocię
      (rzuciła) i jedną koleżankę (jak ją ostatnio widziałam, to mówiła, że rzuciła).
      A najważniejsze było uświadomienie sobie, że jak nie zakroplę, to mimo wszystko
      naprawdę przeżyję!! Serio, serio!
      • Gość: Ania Re: Zapalenie śluzówki od kropli do nosa IP: 217.153.52.* 20.03.02, 09:06
        To niesamowite, co piszesz, ja nie wierzyłam, że da się odstawić kropelki, że
        taka rzecz jest w ogóle możliwa. Postaram się zebrać w sobie i spróbować, ale
        na razie boję się jak nie wiem. Boże, przecież mnie się czasami śni, że ktoś
        mnie dusi, i kiedy budzę się z tego koszmaru, okazuje się, że po prostu mam
        kompletnie zapchany nos i już nie mogę oddychać.
        Dziękuję za Twoją odpowiedź, nabrałam nadziei, że skoro komuś się udało, to
        może i ja zdołam. Zobaczymy.
        • Gość: kot Re: Zapalenie śluzówki od kropli do nosa IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 20.03.02, 11:48
          odstawiając krople używaj płynu - sól fizjologiczna jest bezpieczna i nawilża
          śluzówkę, można też kupić krople homeopatyczne (nie uzależniają), powodzenia :)
        • Gość: Misia Re: Zapalenie śluzówki od kropli do nosa IP: 157.25.200.* 20.03.02, 11:57
          Mnie to się udało naprawdę przypadkiem. Tak samo nie wyobrażałam sobie, że
          można odstawić kropelki i przeżyć. Przypuszczam, że udało mi się, bo ja
          naprawdę byłam padnięta tego wieczora, kiedy zapomniałam się zakroplić. To był
          jakiś bardzo zabiegany dzień, po pracy pędem pobiegłam na imieniny koleżanki,
          tam jakoś tak wypadło, że wciąż coś robiłam - a to pomagałam przynosić i
          odnosić rzeczy ze stołu, kontrolowałam tabun dzieci, plączących się pod nogami,
          na jakieś domowe zwierzątka musiałam mieć baczenie. Wciąż coś się działo - ja
          naprawdę byłam zmęczona. Do dziś nie rozumiem, jak - mimo wszystko - zdołałam
          zapomnieć się zakroplić, ale naprawdę zapomniałam. I obudziłam się żywa. Więc
          potem się nie zakraplałam świadomie. Najgorzej było, kiedy się kładłam -
          przyjęcie pozycji horyzontalnej pogarsza sprawę, nos się zatyka. Ale on się
          zatyka tylko do pewnego momentu - troszkę powietrza jednak przechodzi. Aha!
          Dobrze robi żucie gumy silnie miętowej (wtedy nie było mentolowych, które być
          może są skuteczniejsze). I jeszcze jedno - na pewno nie zaszkodzi, jak sobie
          jakimś mentolowym olejkiem maźniesz skórę pod nosem. Naprawdę łatwiej oddychać.
          No cóż - trzymam kciuki! Pamiętaj, że masz przed sobą najwyżej dwa, trzy dni
          bardzo trudne. A potem jest z górki, łatwiej z dnia na dzień. A te 2-3 dni
          naprawdę opłaca się przetrwać, choćby oddychając ustami i nie śpiąc. A jak
          będziesz już straszliwie senna, np. po jednej nieprzespanej nocy, to po prostu
          się walniesz, uśniesz i będziesz miała te cholerne kropelki nie w nosie, tylko
          w d...!Pozdrawiam:)
          • Gość: Ania Re: Zapalenie śluzówki od kropli do nosa IP: 217.153.52.* 20.03.02, 13:10
            Dzięki raz jeszcze za dodawanie otuchy. Nie sądzę, żeby od razu mi się udało,
            ale będę próbować. Muszę! Mam tak serdecznie dość noszenia przy sobie kropelek,
            że jestem w stanie spróbować wszystkiego. Byle tylko się od tego uwolnić.
            • Gość: Też Ania Re: Zapalenie śluzówki od kropli do nosa IP: 212.244.205.* 20.03.02, 16:38
              Warto zainwestować w nawilżacz do powietrza, tylko nie taki co bucha parą
              podgrzanej wodu, a taki co ją rozpyla na zimno przy pomocy utlradźwięków.

              Ktoś wspominał o katarach. Świetnie pomaga włożenie do nosa po jednym obranym
              ząbku czosnku do każdej dziurki. Tylko nie może być ponacinany bo pali jak
              piorun. Wiele razy udało mi się przyblokować katar w ten sposób. Tylko trzeba
              go złapać we wczesnej fazie.

              I jeszcze jedno, rzeczywiści po odstawieniu kropli dużo rzadziej miewa się
              katar.
              • Gość: Ania Re: Zapalenie śluzówki od kropli do nosa IP: 217.153.52.* 21.03.02, 12:16
                Metodę z czosnkiem znam, jest na pewno godna polecenia wszystkim zakatarzonym,
                chociaż na mnie już nawet i to nie działa. A katary miewam rzadko, u mnie to
                jest typowe suche zapalenie śluzówki.
                Nawilżacz by się przydał, ale na razie zupełnie mnie na coś takiego nie stać.
                Pozdrawiam! :)
    • Gość: Milka Re: Zapalenie śluzówki od kropli do nosa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.03.02, 09:35
      Droga Aniu! Byłam uzależniona od kropelek przez dziesięć lat( u mnie to był
      Rhinazin).Zużywałam około 4 buteleczek tygodniowo. Laryngolog wiele Ci nie
      pomoże ,bo masz po prostu uszkodzoną przez krople śluzówkę nosa- musisz zrobić
      to sama. Najlepiej jest rzucić kropelki z dnia na dzień, przemęczyć się
      pierwsze dwa dni: potem będzie już tylko lepiej. Opowiem Ci jak ja rzuciłam:
      stało się to przypadkiem. Trafiłam do szpitala z powodu krzywej przegrody nosa
      (może to jedna z przyczyn dla których uzywałam te krople, ale na pewno nie
      jedyna, po prostu uzależniłam się od nich i nie mogłam bez nich oddychać)Po
      operacji musiałam mieć takie waciki w nosie przez dwie doby, żeby przegroda
      dobrze się zrosla. Oczywiście musiałam oddychać przez usta(męczące, ale idzie
      przeżyć)Gdy wyjęli te waciki- mogłam normalnie oddychać i śluzówka nosa mi się
      naprawiła całkowicie- nie musiałam już używać kropli! Byłam taka szczęśliwa że
      się od tego paskudztwa uwolniłam! Nie używam już kropli od 9 lat, chyba ż ew
      czasie przeziębienia, ale wtedy to 4-5 dni i przestaję.
      Moje porady: Rzuć krople z dnia na dzień. Idż spać, gdy jeszcze jako tako
      możesz oddychać, posmaruj nos w środku olbasem. Gdy rano wstaniesz, nie używaj
      już kropli, przemęcz się cały dzień(znajdż sobie jakieś zajęcie, książka,
      telewoizja, idż na dwór- świeże powietrze też pomaga) Potem już będzie tylko
      lepiej. Zyczę powodzenia i pozdrawiam!
      • Gość: Ania Re: Zapalenie śluzówki od kropli do nosa IP: 217.153.52.* 21.03.02, 12:12
        Dzięki Milko! Ja na razie tak zbieram się w sobie i nastawiam się wewnętrznie
        na odstawienie kropelek (w moim przypadku to od paru lat Afrin, a więc
        właściwie nie krople tylko aerozol. Wcześniej był Xylometazolin), jestem
        wdzięczna za wszystkie odpowiedzi, bo dzięki nim coraz mocniej wierzę, że mi
        się uda. Mam pytanie o Olbas - ktoś mi wcześniej napisał, że to mają być krople
        Olbas, a nie olejek Olbas do inhalacji. Ale w aptece w oóle nie słyszeli o
        kroplach! Twierdzą, że istnieje tylko olejek do inhalacji,skrapiania
        pościeli,chusteczek itd. To wreszcie jak jest i o co mam pytać w aptekach?
        Pozdrawiam! :)
        • jogger Re: Zapalenie śluzówki od kropli do nosa 21.03.02, 13:28
          Bardzo przepraszam za pomyłkę - chodziło mi o krople do nosa Ratiopharm
          Nasenol. Olbasa to sobie zakropliłem przez pomyłkę i myślałem już, że zejdę :-(.
        • Gość: Milka Re: Zapalenie śluzówki od kropli do nosa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.03.02, 21:23
          Aniu! Może spróbuj właśnie jakieś inhalacje, np. można wlać olbas albo olejek
          sosnowy do gorącej wody i wdychać. Coś tam zawsze pomoże. Pamiętam, że jest też
          jakaś maść która trochę pomaga, ale nie pamiętam nazwy (miała taki jakby
          mietowy zapach). Może spytaj jeszcze lekarza, co może Ci pomóc. Pozdrawiam!
          • Gość: Ania Re: Zapalenie śluzówki od kropli do nosa IP: 217.153.52.* 22.03.02, 08:48
            No to stało się, zaczęłam odstawianie. Już 17 godzin temu. A więc są pierwsze
            sukcesy. Jest też i pierwsza porażka - okazało się, że nie jestem w stanie we
            śnie automatycznie przestawić się na oddychanie ustami, zasypiam i dosłownie po
            sekundzie się budzę z braku powietrza (choćbym była nie wiem jak zmęczona i
            niewyspana). Około czwartej nad ranem, po 12 godzinach męczenia się z
            kompletnie zapchanym nosem (nic już na mnie nie działa - ani sól fizjologiczna,
            ani roztwór wody morskiej, ani krople Pinosol złożone z olejków eterycznych,
            ani inhalacje), niestety złamałam się i sięgnęłam po Afrin, żeby móc przespać
            chociaż te dwie godziny, które mi zostały, i potem być względnie przytomna w
            pracy. Od tamtej pory jednak (już prawie pięć godzin, to jak dla mnie świetny
            wynik) ani razu nos mi się nie zatkał, ciągle łatwo mi się oddycha. I nie mam
            zamiaru zrezygnować! Nawet jeśli jeszcze przez jakiś czas będę musiała się
            wspomagać kropelkami na noc, nie mam najmniejszego zamiaru stosować ich w ciągu
            dnia, choćby nie wiem co. I cały czas będę próbowała zrezygnować z nich też i w
            nocy. Uparłam się i nie zrezygnuję.
            Trzymajcie kciuki żeby mi się udało! Dzięki i pozdrawiam :)
            • Gość: Misia Re: Zapalenie śluzówki od kropli do nosa IP: 157.25.200.* 22.03.02, 09:00
              No pewno, że trzymamy kciuki! A w pracy żuj gumę jakąś bardzo miętową, czy
              mentolową. Albo sztachnij co i raz olejku o takim aromacie. I uwierz - za parę
              dni będziesz miała problem z głowy. Pozdrawiam :)
            • Gość: Milka Re: Zapalenie śluzówki od kropli do nosa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.03.02, 18:06
              Wierzę, że Ci się uda. W sumie to dobry moment, bo jeśli masz wolną sobotę i
              niedzielę(?) to akurat od nowego tygodnia już powinno być dużo, dużo lepiej.
              Trzymam za Ciebie kciuki! Będzie OK! :))))
              • Gość: Ela Re: Zapalenie śluzówki od kropli do nosa IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.03.02, 20:53
                Witajcie! Mam podobny problem, z tym, że uzywam kropelek (Xylorhin) tylko na
                noc (takze chyba nie jestem chyba aż tak uzależniona :-)). Niemniej jednak bez
                nich trudno mi zasnąć, a śluzówkę w nosie już zdążyłam sobie zniszczyć, jest
                sucha, boląca i od czasu do czasu krwawiąca...
                Po przeczytaniu waszych postów uświadomiłam sobie, że muszę iść na "odwyk", a
                tymczasem, sugerując się radą Joggera, postanowiłam kupić kropelki Ratiopharm
                Nasenol. I co się dowiedziałam: że kropelki te zostały wycofane z rynku, bo nie
                spełniały wymogów...
                Czy ktoś z was je może kupił? Czy warto szukać w innych aptekach (może się
                jeszcze ostatnie sztuki ostały)?
                Na razie pani w aptece poleciła mi żel nawilżający do nosa Alfarin. Macie
                jakieś opinie na temat tego specyfiku?

                Pozdrawiam wszystkie zapchane nosy- trzymajcie sie dzielnie :o)
                Ela
                • Gość: Ania Re: Zapalenie śluzówki od kropli do nosa IP: 217.153.52.* 25.03.02, 08:59
                  Witajcie,
                  jestem na tym nieszczesnym "odwyku" juz od czwartku, wole nie opisywac, co
                  przezylam przez dwa pierwsze dni, ale rzeczywiscie, od soboty jest juz troszke
                  lepiej. Trwam w postanowieniu zerwania z tym swinstwem, ale zaczynam sie
                  zastanawiac, jak dlugo to jeszcze potrwa, bo jak na razie calymi dniami nie
                  mysle o niczym, tylko o moim nosie. Ale nic,ostatecznie skoro sie uzywalo
                  kropli przez prawie 12 lat, to nie ma co sie spodziewac, ze ich odstawienie
                  bedzie zupelnie bezbolesne.
                  Elu, alfarin mozesz wyprobowac, jak kazdy zreszta tego typu nawilzajacy
                  specyfik. Jest niedrogi i zupelnie nieszkodliwy, ale uprzedzam - na poczatku
                  nie ma co sie spodziewac spektakularnych efektow (w pierwszych dniach nie ma co
                  sie spodziewac w ogole zadnych efektow, taka jest prawda, chocbys nie wiem
                  czego uzywala). Chciaz, bo ja wiem, tobie moze byc latwiej, jestes mniej
                  uzalezniona niz ja. Moje rady po tych kilku dniach odwyku: zaopatrz sie w cos
                  nawilzajacego (polecam Sterimar, roztwor wody morskiej ) i cos mocno pachnacego
                  do inhalacji, tak jak radzili inni na tym forum: olejek mentolowy albo inny. Ja
                  polecam specyfik o nazwie "China Oel",stezony olejek z miety pieprzowej w malej
                  buteleczce z zoltym korkiem i zolta etykietka, do kupienia w aptece za jakies 3
                  czy 4 zlote. Silne swinstwo jak nie wiem, absolutnie nie wolno go (jak zreszta
                  zadnego czystego olejku) stosowac bezposrednio na sluzowke, ale wystarczy
                  zrobic inhalacje, powachac, posmarowac skore pod nosem - w pewnym momencie
                  naprawde zaczyna dzialac.
                  No i zycze wytrwalosci, to Ci sie najbardziej przyda. Aha, jeszcze cos -
                  uzywasz kropli na noc, a od tego najtrudniej jest sie odzwyczaic. Jesli by Ci
                  sie nie udalo odstawic ich radykalnie i od razu, sprobuj pojsc na kompromis (ja
                  tak niestety musialam zrobic) i zakrapiac tylko jedna dziurke od nosa,
                  ograniczajac sie przy tym do minimum, tak aby w nocy miec chociaz jedna strone
                  drozna i zdolna do oddychania. Ale jesli pozwolisz sobie na takie polowiczne
                  rozwiazanie, musisz sie tego trzymac z zelazna konsekwencja i nie isc na zadne
                  inne ustepstwa. Kiedy juz podleczysz jedna strone nosa, przyjdzie noc, kiedy
                  nie uzyjesz kropli w ogole. Zaznaczam - najpierw sprobuj rzucic krople
                  calkowicie.
                  No i skorzystaj z rad innych, ktorzy pisali na ten temat na tym forum -
                  absolutnie wszystkie te rady moga ci pomoc.
                  Jeszcze raz dzieki wszystkim za trzymanie kciukow, trzymajcie je dalej!
                  Pozdrawiam! :)
    • Gość: Misia Re: No i co słychać? IP: 157.25.200.* 27.03.02, 09:38
      No właśnie - co słychać w sprawie wycieńczonej kropelkami śluzówki?
      • Gość: Ania Re: No i co słychać? IP: 217.153.52.* 28.03.02, 08:22
        Co słychać? Niewiele. Moje odzwyczajanie się trwa już okrągły tydzień i ciągle
        jeszcze nie widać końca. Miałam już dwa dobre dni, udawało mi się bez problemu
        nawet spać bez Afrinu, już nabierałam nadziei, a zaraz potem wszystko się bez
        powodu cofało i nadchodził koszmarny dzień z zawalonym nosem, bólem głowy itd.
        Nie złamałam się jeszcze, męczę się okropnie, ale kropli nie używam, nie wiem
        tylko, jak długo wytrzymam, jeśli coś się nie poprawi. Od tygodnia nie mogę
        normalnie żyć, nie mogę myśleć o niczym poza własnym nosem, nie mogę nawet
        pójść do kina, bo swoim rozpaczliwym łapaniem powietrza przeszkadzałabym
        ludziom; nie mogę wcześniej położyć się spać, bo wtedy na pewno nie dośpię do
        rana i obudzę się w środku nocy, nie mogąc oddychać.
        No nic, trudno, jeszcze powalczę. Jeśliby komuś przyszła do głowy jeszcze jakaś
        pożyteczna rada dla mnie, będę ogromnie wdzięczna. Jeszcze się trzymam, nie
        zrezygnowałam, a więc jeszcze trochę potrzymajcie za mnie te kciuki!
        • Gość: Milka Re: No i co słychać? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.03.02, 09:12
          Cały czas trzymamy kciuki! Chociaż przyznam, że dośc długo to trwa. Wypróbuj jeszcze inhalacje z preparatem SALVIASEPT - ponoc skuteczne, tak twierdzi moja znajoma, choc ja nie probowalam. Pozdrawiam Cię serdecznie - musi się udac! :-)))
          • flora1 Re: No i co słychać? 02.04.02, 14:24
            Ja już dawno temu krople odstawiłam, ale co z tego jeśli i tak mam ciągle katar!
            W nocy męczę się z zatkanym nosem, codziennie rano budzę się z bólem głowy!
            Dopiero po 2 godz., kiedy wszystko spłynie z zatok, zaczynam normalnie
            funkcjonować. To jest koszmar, każdy dzień zaczynać od pulsującego bólu głowy...
            • jogger Re: No i co słychać? 02.04.02, 14:32
              www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?
              dzial=0511&forum=ZDROWIE&wid=1505206&aid=1513634
              • Gość: Ania Re: No i co słychać? IP: 217.153.52.* 03.04.02, 08:46
                Witam!
                Myślę, że mogę już oficjalnie ogłosić, że od kropli się odzwyczaiłam. Mam
                nadzieję, że definitywnie, raz na zawsze, na całe życie!!! Jutro miną dwa
                tygodnie od początku mojego odwyku. Już od niemal tygodnia nawet na noc nie
                muszę używać Afrinu (na początku jeszcze musiałam). Czuję się znacznie lepiej,
                powoli zaczynają ustępować gnębiące mnie bóle głowy, zaczynam znowu czuć, że
                normalnie żyję. Nie jest idealnie: śluzówka już tak nie puchnie jak kiedyś, ale
                za to koszmarnie wysycha. A ja pracuję w pomieszczeniu o bardzo suchym
                powietrzu... Tak więc buteleczkę kropelek musiałam zamienić na ampułkę soli
                fizjologicznej i inne tego typu nawilżające specyfiki, ale to przynajmniej mi
                nie zaszkodzi i nie uzależni. Najlepiej czuję się na dworze, tam jest idealnie.
                Najbardziej cieszę się z tego, że mogę spać bez używania kropli - i to jest
                naprawdę sukces.Nie spodziewałam się, że kiedyś to osiągnę.
                Flora napisała, że mimo odstawienia kropli bardzo źle się czuje - a jak inni,
                którzy też krople odstawili? Czy kiedykolwiek nos zacznie zachowywać się
                zupełnie normalnie, przestanie wysychać? Jest na to jakaś szansa? Napiszcie!
                Może jest coś, co można by stosować, żeby do końca zregenerować śluzówkę?
                Kiedyś słyszałam,że dobrze robi witamina A w kroplach, może warto spróbować.
                Apel do Flory: nie wracaj do używania kropli, nawet jeżeli źle się czujesz.
                Skoro już je odstawiłaś i możesz bez nich żyć, na pewno kiedyś będzie lepiej.
                Spróbuj pójść do laryngologa, może masz coś z zatokami, co powoduje te
                dolegliwości?

                Cóż, w każdym razie jestem bardzo szczęśliwa, że krople nie są mi już do
                niczego potrzebne. Ogromnie jestem wdzięczna wszystkim, którzy odpowiedzieli na
                moje pytania, dodali mi otuchy, zachęcili do "odwyku", udzielali rad, dzielili
                się doświadczeniami. Bez was nigdy bym nie zaczęła się odzwyczajać, nie
                wierzyłam wcześniej, że można. Misiu, Milko, też Aniu, Jogger, Kot, no-name 1,
                Ela - BARDZO WAM WSZYSTKIM DZIĘKUJĘ.
                Pozdrawiam serdecznie! :)
                • Gość: Misia Re: No i co słychać? IP: 157.25.200.* 03.04.02, 11:28
                  Ale fajnie!!! A stan śluzówki wcześniej czy później się poprawi. Nie wiem, czy
                  wróci do formy idealnej - z tej prostej przyczyny, że nie pamiętam, nie wiem i
                  nigdy się nie dowiem osobiście, jak funkcjonuje idealna śluzówka osoby nie
                  uzależnionej swego czasu od kropelek. Taka śluzówka to jest tkanka, tkanki się
                  zazwyczaj regenerują, daj jej trochę czasu. I wyobraź sobie, że wyjeżdżasz na
                  wakacje I NIE MUSISZ PAMIĘTAĆ, ŻEBY ZABRAĆ KROPELKI. Że w towarzystwie nie
                  musisz nagle z przepraszającym wyrazem twarzy grzebać w torebce szukając
                  buteleczki. Że nie musisz pamiętać, że krople się kończą i trzeba iść do
                  apteki. A nawet jeśli się przeziębisz i będą Ci potrzebne, to masz świadomość,
                  że jedną noc przeczekasz, a następnego dnia na pewno gdzieś znajdziesz aptekę.
                  Pozdrawiam i gratuluję zwycięstwa:)))
                • Gość: Milka Re: No i co słychać? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.04.02, 10:33
                  Serdecznie gratuluję! Zobaczysz sama, jak cudownie życ bez tego paskudztwa! Jeśli chodzi o śluzówkę nosa, to z czasem się poprawi i zregeneruje, ważne aby byc wytrwałym i nie wracac do kropli. Choc można ich oczywiście użyc w przypadku przeziębienia, ale nie dłużej niż 4-5 dni.. to wazne. Jeszzce raz gratuluję i ciesze się , że Ci się udało, Aniu. Pozdrawiam! Milka
                  • Gość: Ania Re: No i co słychać? IP: 217.153.52.* 12.04.02, 08:15
                    Ja też wierzę, że będzie dobrze i wszystko mi się z czasem zregeneruje! Jeszcze
                    raz dziękuję za słowa otuchy. Mam teraz lepsze i gorsze dni, czasami jest
                    świetnie, czasami jestem trochę "przytkana", ale ogólnie czuję się rewelacyjnie
                    ze świadomością, że mi się udało, że miałam wystarczająco dużo silnej woli, że
                    już nigdy więcej żadnych kropli!!! Jestem naprawdę szczęśliwa (i nareszcie
                    dobrze śpię w nocy, bez budzenia się nad ranem z zatkanym nosem). Jeśli ten
                    wątek przeczyta jeszcze ktoś uzależniony od kropelek, z całej mocy namawiam,
                    żeby wziął sobie do serca wszystko to, co tu zostało na ten temat napisane i
                    żeby natychmiast to świństwo odstawił. To jest możliwe!
                    Dzięki i pozdrawiam! :)
                    • Gość: BanX Re: No i co słychać? IP: *.toya.net.pl / 10.0.210.* 02.05.02, 22:46
                      Hmm...ja jestem uzalezniony od Afrinu:( I tez chyba zabiore sie za rzucanie.
                      Tak przy okazji babciny sposob na to to smarowac w srodku nos jakas tlusta
                      mascia...mam nadzieje ze to nie tylko babciom pomaga;) 3majcie
                      sie "zakraplacze" :)
                      • Gość: Ania Re: No i co słychać? IP: 217.153.52.* 06.05.02, 08:17
                        Ty też się trzymaj! I rzuć to świństwo, to jest naprawdę możliwe. Życzę
                        powodzenia i trzymam kciuki! :)
    • 73pesta [...] 11.10.17, 10:40
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • koziorozka Re: Zapalenie śluzówki od kropli do nosa 11.10.17, 12:20
        73pesta napisał:
        > Polecam laryngologa. Po [ tu była nazwa leku ] nie muszę brać kropli ani żelu, a także rzadziej się przeziębiam. Ostatnio wykrył polipa ale [ nazwa leku ] już pomaga. Jeśli nie to usunięcie polipa.

        - Specjalnie konto na gazeta.pl założyłeś, żeby watek sprzed 15 wykopać? Nie warto było ;)
        Substancja czynna - budezonid - jest obecna w wielu lekach, nie tylko w tym reklamowanym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka