upowiec
10.10.05, 13:50
www.pressmedia.com.pl/sn/publicystyka/d2.asp?u_file=!p%2Etxt
"Badania Diagnoza Społeczna 2005 pokazują, żę bez pracy jest 12 proc.Polaków,
a nie 18 proc. jak twierdzi GUS.
Tak naprawdę bezskutecznie pracy szuka 10-12 proc. Polaków, a nie 18 proc.
jak podaje GUS - twierdzi prof. Janusz Czapiński, koordynator badań "Diagnoza
Społeczna 2O05".
Skąd Czapiński to wie? Zapytał się osób zarejestrowanych w urzędach pracy
(badania przeprowadzono w domach prawie 4 tys. rodzin), czy rzeczywiście mają
problem ze znalezieniem pracy.
I wyszło na to, że wielu zarejestrowanych bezrobotnych w rzeczywistości
pracuje i zarabia. I to nawet nieźle - minimum 850 zł miesięcznie. To szara
strefa bezrobocia.
Jest ponadto spora grupa osób, które wcale nie mają zamiaru podjąć pracy. -
Nawet gdyby pracodawca przyszedł do nich ze wspaniałą ofertą, odmówiłyby -
komentuje prof. Czapiński. Są to np. kobiety prowadzące dom, albo matki,
które wolą opiekować się dzieckiem, niż zarabiać. Chcą istnieć w rejestrach
bezrobotnych, by mieć dostęp do służby zdrowia (państwo opłaca za
bezrobotnych składki na ubezpieczenia zdrowotne).
Te dwie grupy to bezrobotni pozorni,;-,. Gdyby nie .uwzględniać ich
w .statystykach, stopa prawdziwego bezrobocia wyniosłaby 10-12 proc. - uważa
Czapiński. Prawdziwi bezrobotni to tacy, którzy rzeczywiście szukają pracy i
nie mogą jej znaleźć. To prawda, że nawet 12 proc. bezrobocie jest wysokie,
ale już porównywalne z krajami Europy Zachodniej.
Gdyby przyjąć za oficjalne dane prezentowane przez prof. Czapińskiego,
bezrobocie w Polsce, choć nadal bardzo wysokie, przestałoby nam spędzać sen z
powiek. Politycy nie mogliby nas straszyć, że co piąty Polak nie może znaleźć
pracy.
Ale. specjaliści podkreślają, że rzeczywistość nie jest ani tak różowa, jak
wynikałoby z Diagnozy Społecznej, ani tak szara, jak wynikałoby z oficjalnych
statystyk.
Prawda leży pośrodku - uważa Krzysztof Pater, były minister polityki
społecznej.
Diagnoza Społeczna pokazuje jednak problemy, którymi należy zająć się jak
najszybciej. Okazuje się np., że pozorne zatrudnienie jest najmniejsze wśród
osób młodych (29 proc.), największe wśród starszych, w wieku 45--50 lat (36
proc.). Oznacza to, że najgorzej radzą sobie ci którzy-dopiero, zaczynają
pprzygodę z pracą. - Także według oficjalnych statystyk bezrobocie młodzieży
jest najbardziej pilnym problemem do rozwiązania - mówi Rafał Antczak,
ekspert Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych. - Tymczasem politycy zupełnie
nie zwracają na to uwagi. Dlaczego? Bo młodzież nie chodzi do urn wyborczych.
Do urn chodzą starsi, który domagają się pomocy - konkluduje Antczak.
Kolejny problem to szara strefa w bezrobociu. To problem, bo pozorni
bezrobotni wyłudzają od państwa spore pieniądze. Najpierw w postaci- zasiłku
dla bezrobotnych, potem w postaci zasiłku z opieki społecznej.
Jak walczyć z tym zjawiskiem? Metody administracyjne musiałby być naprawdę
drakońskie. W Niemczech poszukiwanie nielegalnie zatrudnionych przypomina
prawdziwe obławy na przestępców, a firmie grożą wysokie kary. - Dlatego
najlepszym sposobem byłoby uproszczenie przepisów i obniżenie wszelkich danin
dla państwa. Tak, by na legalnym rynku pracowało się tak samo tanio i tak
samo przyjemnie jak w szarej strefie - uważa Jan Grobicki z Centrum Adama
Smitha.
Tomasz Żardzin, kierownik Oddziału Kontroli Legalności Zatrudnienia przy
Łódzkim Urzędzie Wojewódzkim:
-Zwykle otrzymujemy donos albo zwraca się do nas straż miejska, że np. osoba
zarejestrowana jako bezrobotna, zarabia handlując na skrzyżowaniu.
Weryfikujemy te informacje i jeśli podejrzenia się potwierdzą, kierujemy
sprawę do sądu grodzkiego. Może on wymierzyć grzywnę w wysokości minimum 500
zł, ale najczęściej sąd stosuje nadzwyczajne złagodzenie kary.
Nie oznacza to jednak, że osoba taka automatycznie traci status bezrobotnego.
To długi i skomplikowany proceder. Tak naprawdę, przy obecnych przepisach,
nie da się skutecznie walczyć z szarą strefą. Kontrolerzy mają zbyt mało
uprawnień. Sami powinniśmy choćby wystawiać mandaty. Zresztą, jak mamy
skutecznie skontrolować tych ludzi skoro jest nas 29 inspektorów, podczas gdy
bezrobotnych w województwie łódzkim - ok. 200 tys.
-Szara strefa kwitnie więc w najlepsze. Według mnie, jedna trzecia spośród
wszystkich zarejestrowanych pracuje na czarno,
Polacy coraz bardziej zadowolenia z życia
Jesteśmy zdrowi, szczęśliwsi i powodzi nam się coraz lepiej - to wniosek z
raportu "Diagnoza Społeczna 2005".
Opracowany pod kierunkiem prof. Janusza Czapińskiego raport przeczy tezie, że
w Polsce jest coraz gorzej. Według badań socjologicznych, Polakom powodzi się
coraz lepiej - średni dochód na osobę wzrósł przez ostatnie dwa lata (od
ostatniego takiego badania) o 16 proc. i wyniósł 790 zł na osobę i 2122 zł na
gospodarstwo domowe.
Zdaniem Czapińskiego, to w znacznej mierze efekt naszej zaradności - z jednej
strony, stale szukamy nowych źródeł dochodów, podejmując dodatkowe zajęcia, z
drugiej, kształcimy się i podnosimy poziom naszych kwalifikacji. Wyraźnie
zwiększył się odsetek ludzi z wykształceniem policealnym i wyższym. Jest ich
16 proc. wobec 12 proc. pięć lat wcześniej.
Jednocześnie wciąż spada odsetek gospodarstw, które deklarują, że stałe
dochody nie pozwalają na zaspokojenie bieżących potrzeb - obecnie jest ich 37
proc., dwa lata temu 40,6 proc. a na początku lat 90. - ponad 70 proc., czyli
dwa razy więcej.
Zmniejsza się również zakres ubóstwa. Pięć lat temu 31 proc. polskich rodzin
żyło poniżej granicy ubóstwa, dziś jest to 22 proc.
- Polacy są także coraz zdrowsi. W ostatnim czasie nastąpił spadek liczby
palaczy, a także zmniejszyła się liczba wypalanych papierosów - mówił prof.
Czapiński, prezentując raport podczas wczorajszej konferencji. Nic więc
dziwnego, że trzy czwarte Polaków jest zadowolonych z życia.
W raporcie są jednak i wątki pesymistyczne - coraz gorzej oceniamy sytuację w
kraju - tu zadowolonych było zaledwie 12,6 proc., wobec prawie 20 proc. pięć
lat wcześniej.
Niepokojącym zjawiskiem jest też coraz większa liczba osób zażywających
narkotyki i nadużywających alkoholu. To problem przede wszystkim młodych
Polek, poniżej 18. roku życia. Prof. Czapiński nazwał tę tendencję żeńskim
tsunami. - Dziewczyny z pokolenia T, czyli osób, które urodziły się po albo w
trakcie transformacji, dogoniły już swoich kolegów, jeśli chodzi o alkohol,
papierosy i narkotyki. Młodzi chłopcy tymczasem wręcz porządnieją -
stwierdził Czapiński.
W świadomości przeciętnego Polaka nasze społeczeństwo to obraz "nędzy i
rozpaczy". Co piąty Polak nie ma pracy, coraz więcej rodzin wpada w skrajne
ubóstwo, miliony ludzi, którzy nie dają sobie rady, i czekają bezsutecznie na
wsparcie państwa, a garstka nierzyzwoicie bogatych bogaci się jeszcze
bardziej, najpewniej nieuczciwie.
Obraz społeczeństwa, który wyłania się z diagnozy jest skrajnie różny. Pracy
nie ma co dziesiąty Polak, więcej osób wychodzi z ubóstwa niż w nie wpada,
zmniejsza się rozwarstwienie społeczne, a Polacy wykazują wyjątkową zaradność.
Takie różnice w odbiorze rzeczywistości to skutek polityki mediów oraz
demagogii polityków- twierdzą specjaliści. Media skupiają się na tym co
negatywne, ale nośne. Bieda i nieszczęście są o wiele bardziej interesujące
niż doniesienia o czyimś sukcesie. Z kolei politycy bezwzględnie wykorzystują
negatywne informacje. Jeszcze nikt w historii nie zbił kapitału politycznego
na przekonaniu, że jest cudownie.