Dodaj do ulubionych

On chce się dla mnie rozwieźć...

03.02.05, 13:12
Opowiem Wam moją historię.
Przez portal internetowy poznałam mężczyznę. Pisaliśmy luźno o wszystkim, a
raczej prawie o wszystkim bo do głowy mi nie przyszło, że... Korespondencja
nas oboje bardzo wciągnęła, okazało sie, że jestesmy sobie bardzo pokrewni
duchem. On nalegał na spotkanie, ja byłam samotna od ponad roku i podłamana
po rozstaniu z narzeczonym, po dłuższej korespondencji spotkaliśmy się. W
rzeczywistości okazał się jeszcze fajniejszy niz wirtualnie, on również
zakochał się we mnie. Spędzaliśmy ze sobą całe weekendy. Przyjeżdzał do
mnie,o powiadał o rodzicach, rodzeństwie, mowił gdzie mieszka(inna
miejscowość), że miał kłopoty finansowe przez ostatni rok ale już staje na
nogi. Ale po jakimś czasie cos zaczęłam podejrzewać bo zachowywał się jakby
coś go gryzło. W końcu po kolejnych moich dociekaniach wydukał, że ma córkę
którą się opiekuje. Zdziwiłam się bardzo, ale po chwili pomyślałam, że to
wspaniały facet taki odpowiedzialny, że jeszcze dzieckiem się opiekuje mimo
swoich problemow. On na tym chciał skończyc wyjawianie tajemnic. Ale drązyłam
dalej temat i okazało się, że owszem ma córkę, córka mieszka ze swoją matką,
a on z nimi, a ta kobieta to jego żona... Po tych rewelacjach mnie
zamurowało. Po prostu dla mnie szok. Jak tak można?? Jak mogł tego nie
wyjawić wcześniej, zanim sypnął wyznaniami i deklaracjami mnie!!!!!?????
sad(((((

Kocham go bardzo, zaangażowałam się jak nigdy dotąd, on kocha(?)mnie i
twierdzi,że zrobi dla mnie wszystko bo nasze uczucie jest tym czego zawsze
szukał. A ja czuję się wstrętnie. Nigdy bym się z żonatym nie związała gdybym
wiedziała o tym wcześniej. Nigdy! Byli dla mnie aseksualni! Brzydze się
zdradą. I teraz mam rozbić rodzinę?? To podłe! Nic nie dają jego tłumaczenia,
że z żoną jest ze względu na córkę i nie powinnam się czuc winna. Ale się
czuję! W dwujnasób,że byłam naiwna i nie sprawdziłam go jakoś,pozwoliłam
sobie się zakochać w żonatym, że z mojej przyczyny rozpada się jego rodzina,
że jego żona i córka się dowiedziała i mnie nienawidzą jako tę ku... która
męża i ojca zabiera...
Dlaczego? Dlaczego TAK??? Szarpię się z myslami, z ogromnym pragnieniem bycia
z nim,i równocześnie z wyrzytami sumienia, poczuciem oszukania.
Nie potrafie uwierzyc, że ten męzczyzna którego poznałam tak wspaniałego i
cudownego przemilczał to wszystko, i tak głupio to rozegrał.
Gdyby był wolny... gdyby tylko był wolny jak mnie poznal! albo już
rozwiedziony! Ale nie żonaty! I jak mam się cieszyć z tego, że teraz chce
złożyć pozew rozwodowy, żeby byc ze mną ? Jak..?sad((((((((((
Obserwuj wątek
    • dora641 Re: On chce się dla mnie rozwieźć... 03.02.05, 14:57
      Odpuśc go sobie. Jesli zaczął Waszą znajomość od kłamstwa to możesz być pewna
      kolejnych kombinacji w czasie trwania Waszego związku. Oszukał swą żonę, oszukał
      Ciebie...Widać lubi. Poczytaj co czują zdradzane żony, może to doda Ci sił.
      Jeśli masz wyrzuty sumienia, to znaczy , że jesteś fajną mądrą babką. Nie daj
      się wciągnąć w coś, czym się brzydzisz. Trzymam kciuki! Powodzenia.
      • dora641 Re: On chce się dla mnie rozwieźć... 03.02.05, 15:08
        I jeszcze coś: lepiej trzymaj się z dala od wspaniałych i cudownych facetów.
        Każda z nas Ci potwierdzi, że ci wspaniali nagle robią się - delikatnie mówiąc -
        dużo mniej wspaniali...Lepiej znajdż sobie faceta normalnego smile, ale za Chiny
        nie wiem, gdzie ich szukać...Pzdr
        • zanka Re: On chce się dla mnie rozwieźć... 03.02.05, 15:13
          dora. jestes b. madra. to wyjatek na forachsmile
          masz racje, ze jak facet sklamaml na poczatku to moze byc roznie. milo jets
          wodzic dwie kobiety za nos. gdyby byl uczciwy przedstawilby sprawe jasno.
          jestem zonaty- jak chcesz byc ze mna to jets to Twoj wybor.
          mozna przyjac, ze jest naciagaczem i tyle.
          • dora641 Re: On chce się dla mnie rozwieźć... 03.02.05, 18:43
            Dzieki za slowa uznania, to zycie uczy madrosci...Kopami, ktore rozdaje smilePozdrawiam
        • teresa64 Re: On chce się dla mnie rozwieźć... 03.02.05, 20:24
          Jesteś lekiem na jego przełom wieku i kłopoty. Zamiast je rozwiązywać woli
          uciekać. W razie kłopotów ucieknie też od Ciebie. Nie daj się wciągnąć.
          pozdrowienia
          Teresa
          • 2i8 Re: On chce się dla mnie rozwieźć... 04.02.05, 09:19
            teresa64 napisała:

            > Jesteś lekiem na jego przełom wieku i kłopoty. Zamiast je rozwiązywać woli
            > uciekać. W razie kłopotów ucieknie też od Ciebie. Nie daj się wciągnąć.


            wyjatkowo trafna diagnoza.
            od dwoch lat chce zapomniec i analizuje wszystko po tysiac razy w kolko,zeby
            zrozumiec i sie w koncu uwolnic.i doszlam do tego,ze tak wlasnie jk piszesz
            postapil moj exkochanek.jak zapachnialo mu zobowiazaniami wobec mnie-zwial.jego
            rozwod niewiele zmienil.mial byc tylko kolejnym ochlapem(przepraszam zony)zeby
            mnie jeszcze miec,jak wczesniej -milczenie,polprawdy itd.uciekl
            tchorzliwie,pokretnie,bez prawdziwej woli by rozwiazac problemy miedzy nami,
            nazywajac tomiloscia,wrazliwoscia,"ze nie chce mnie ranic ale potrzebuje
            czasu".wczesniej zwial tak od zony i kryzysu wieku do mnie.mialam byc tym
            lekiem na jego bolaczki.ja i moje zycie sie w tym liczylo najmniej.nie pomaga
            ta swiadomosc.nawet po takim czasie to cholernie boli.

            uciekaj od niego zanim ci zatruje dusze... bo to co czujesz teraz nie zniknie
            po jego rozwodze.
    • dori761 Re: On chce się dla mnie rozwieźć... 03.02.05, 15:54
      Cześć!
      Możemy sobie podac ręke to tak jakbym czytała o sobie. Tylko że my w tej cjwili jestesmy razem i mamy cudownego synka. Jeżei bedziesz chciala pogadac do daj znac na priv.Pozdrawiam
      • wiewiorka29 Re: On chce się dla mnie rozwieźć... 03.02.05, 19:17
        Co mam powiedzieć jego dorastającej córce, dziecku jeszcze, która skądś zdobyła
        mój numer telefonu i zadzwoniła z histerycznym płaczem krzycząc do słuchawki
        jak ogromnie mnie nienawidzi... za to, że rozbijam jej rodzinę, że życzy mi
        żeby ktoś mnie wielokrotnie gwałcił za jej krzywde
        CO MAM JEJ POWIEDZIEĆ????????????????????? ?????????????
        • dora641 Re: On chce się dla mnie rozwieźć... 03.02.05, 19:29
          Jezu , dziewczyno, przede wszystkim uspokój się, potem przeproś i wycofaj sie
          jak najszybciej!!! Nie rań siebie, jego żony i córki. Wycofaj się! Facetowi
          należy się kop za oszukiwanie, on nie jest Ciebie wart. I swojej żony pewnie
          też...Między bajki włóż historie o happy endzie, masz szansę jedną na sto, że
          stworzycie udany związek. Poszukaj innego, wolnego, uczciwego. Zasługujesz na
          takiego! Chłopaki, odezwijcie się do niej, może Wy ją przekonacie...Pozdrawiam
          • gosiaas25 Re: On chce się dla mnie rozwieść... 03.02.05, 20:21
            dora641 masz całkowitą racje!
            uciekaj dziewczyno szybciutko!
            okłamał Ciebie, zonę...
            zastanów się, jakimi kłamstwami was obie karmił, i jak to o nim śwoadczy
            czy możesz życ i być z kimś, kto ma takie podejście do prawdy, związku,
            rodziny??, jakąż on ma hierarchie wartosci?
            zdecydowanie zasługujesz na kogoś uczciwego, po prostu normalnego człowieka
            wiem, ze to bardzo bolesne, obdarzyc kogos uczuciem i tak się zawieść, ale
            chyba lepiej teraz..
            nie wierze w to, że można zbudować zwiazek i szczescie na klamstwie, ktos kto
            raz mógl tak sie zachowac, bedzie potrafil niestety znowu, to stara i bolesna
            prawda
            zycze ci duzo siły i rozsadnego wyboru
        • vereesa Re: On chce się dla mnie rozwieźć... 04.02.05, 10:04
          nic, nie masz jej nic do powiedzenia i tak nie uwierzy w nic co powiesz. Zmien
          numer telefonu i w spokoju przemysl to wszystko. Zgadzam sie z innym postami,
          temu facetowi nie mozna ufac skoncz to zanim zatruje ci do reszty zycie. Cos
          nie wierze w szczesliwy zwiazek zbudowany na takich podstawach.
          Powodzenia.
          • coobad Re: On chce się dla mnie rozwieść... 04.02.05, 10:38
            hmmm...

            a co, drogie Panie miał Waszym zdaniem zrobić?!

            pewnego dnia oświadczyć żonie, że poznał jakąś dziewczynę, koresponduje z nią od
            jakiegoś czasu (może nawet listy pokazać?) i że teraz chce ją spotkać w realu...

            - więc, kochanie, zróbmy tak: bierzemy jutro rozwód, pojutrze przyjeżdża
            ciężarówka, ja zabieram moje rzeczy i przeprowadzam się do niej?!

            a Tobie (e-mailem..):

            - hej, mała! właśnie rozwiodłem się z żoną, jutro przyjadę czerwoną ciężarówką
            marki STAR z napisem "przeprowadzki". wprowadzę się do Ciebie około 1400. jestem
            wysoki, mam ciemne włosy i pieprzyk pod prawym okiem. na pewno mnie poznasz.
            będę w niebieskim kombinezonie z napisem "ZNTK". kocham

            PS. chyba zapomniałem dodać, że na imię mam Janusz

            ŚWIAT WEDŁUG SINGLI:
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23941
            • vereesa Re: On chce się dla mnie rozwieść... 04.02.05, 10:58
              coobad napisał:

              > hmmm...
              >
              > a co, drogie Panie miał Waszym zdaniem zrobić?!
              > to chyba proste...nie kłamać
              • astria1 Re: On chce się dla mnie rozwieść... 04.02.05, 12:49
                > > to chyba proste...nie kłamać..

                to takie proste powiedzieć nie kłamać.. gdyby to było ta proste to nigdy by się
                nie czytało tego co pisze "pokrzywdzona" osoba. Gdyby Tych "kłamstw" nie było
                to nie istniały by zdrady, pozucenia, inne podobne sytuacje. Okazuje się ze
                zycie ludziom rózne niespodzianki szykuje i same co nie ktore z was nie zdają
                sobie sprawy jak by się w takiej sytuacji zachowały i nie chce wierzyć ze każda
                zasłoniłaby się wielkim poziomem swego "morale"
                Skąd wiecie ze faktycznie ten gość w tej chwili nie mówi "prawdy" ? najlepiej
                odrazu okrzyknąć go "oszustem" ja go nie bronię ani nie popieram jednak za nim
                zacznie się mówić o 100 % uczciwości, nalezy zadac sobie pytanie "Czy ja tez
                jestem uczciwa/wy " w kazdej dziedzinie zycia... bo dla jednej osoby uczciwością
                moze być prawdomówność w związku a dla drugiego tak samo wyznacznikiem będzie
                prawdomówność wobec państwa np. uczciwośc wobec płącenia podatkow smile

                dobra... w razie czego nie byłam zdradzana ale wczesniej za "młodu" byłam w
                podobnym związku smile)))

                pzdr

            • viillemo Re: On chce się dla mnie rozwieść... 04.02.05, 12:27
              co miał zrobić???? jak to co? jak się ma żonę to nie szukać sobie przyjaciółki
              to po pierwsze, a po drugie jak tak fatalnie jest z żoną i niby nic ich nie
              łączy oprócz córki to najpierw sie rozwiesć, a potem próbowac układać sobie
              życie, a nie kłamać i kombinować sad((((

              A co do autorki wątku... Mam takie samo zdanie jak dziewczyny, to co on zrobił
              to nie jest kłamstewko, to jest straszne kłamstwo, a jeśli ktoś tak kombinuje
              to niestety ale bedzie kombinował ciągle..., skąd wiesz, ze jesli się ożeni z
              Tobą to za jakiś czas nie przeprowadzi z inna dziewczyną podobnej historii????
              • wiewiorka29 Re: On chce się dla mnie rozwieść... 04.02.05, 14:15
                Nawet nie wiesz jak mi strasznie z tym wszystkim.sad( On twierdzi, że mnie nigdy
                nie okłamywał, że jego uczucie od początku było szczere. Nie powiedział mi
                wcześniej bo nie zapytałam.sad(( Czy to moja wina?? Jeśli nie zaczęłabym czegoś
                podejrzewać i wypytywać to milczałby dalej? Czuję się wrednie, a równocześnie w
                jakimś stopniu staram się go zrozumieć. Najgorsze jest to, że teraz nie
                wyobrażam sobie życia bez niego. Na wszelkie oskarżenia jakie powstały mi w
                głowie i mu zarzucam odpowiada, że to wcale nie tak jak myślę. Więc jak?? Do
                cholery jak?? Co moge wiedzieć jak nic nie wiem a każde jego słowo interpretuje
                teraz wielorako i uwierzyć w nie nie umiem? Przypominam sobie wszystko na co
                powinnam może wcześniej zwrócić uwagę a nie zwróciłam.
                Nie wiem co mam robić, mam straszny żal do niego. Nienawidze go a jednocześnie
                kocham jak nikogo innego. Probuje odejść ale nie potrafie. Zaufać znowu i
                zostać też nie potrafie po czymś takim. To jakiś koszmar.
                • astria1 Re: On chce się dla mnie rozwieść... 04.02.05, 15:23
                  wiewiorka bo to faktycznie jest koszmar... powiedz masz moze jakieś przyjacióki
                  od serca..takie ktore go poznały, jakie One zdanie mają o nim ? Wiesz gdy moja
                  przyjaciółka przechodziła przez cos podobnego, mysmy (takie grono
                  zaprzyjaznionych babek) pomimo jej obaw namówiłysmy ją na powstrzyamnie się od
                  wykonania pewnych stanowczych "ostrych" kroków ponieważ czułysmy cos innego niż
                  to czego się obawiała, pomimo ze historia była podobna a nawet dzieci tam w
                  rachubę wchodziły. Wiesz po czasie okazuje się ze są wspaniałym związkiem, sa ze
                  sobą już razem 7 lat,i po tylu latach wiem ze wystarczyło postawić sobie mur
                  miedzy tą "prawdą" a tamtą "prawdą"...
                  ** a moze faktycznie spróbować zaufać ?
                • kasiara Re: On chce się dla mnie rozwieść... 07.02.05, 00:50
                  myślę że taki związek nie ma większego sensusad jeżeli myślisz że to twoja wina
                  (obwinianie się) to nie tędy droga,zastanów się naprawdę poważnie! nie ma
                  zaufania między ludźmi to nic się nie zbuduje.Deklaracje czasami łatwo się
                  składa , ale potem trudno ich dotrzymać.
                  powodzenia smile)
                • emka69 Wiewiórka29 20.02.05, 16:25
                  Jak nie spróbujesz to się nie przekonasz. Może to następny kopniak od życia a
                  może właśnie ON.
                  Kto to może wiedzieć?
                  Życzę powodzenia bo chyba bardzo Ci będzie potrzebne...
            • wiewiorka29 Re: On chce się dla mnie rozwieść... 04.02.05, 13:43
              coobad napisał:
              > pewnego dnia oświadczyć żonie, że poznał jakąś dziewczynę, koresponduje z nią
              od> jakiegoś czasu (może nawet listy pokazać?) i że teraz chce ją spotkać w
              realu..> - więc, kochanie, zróbmy tak: bierzemy jutro rozwód, pojutrze
              przyjeżdża> ciężarówka, ja zabieram moje rzeczy i przeprowadzam się do niej?!
              >
              Nie byłam jego pierwszą dziewczyną z którą był w czasie trwania małżeństwa.
              Opowiadał mi o poprzedniej która była przede mną kiedy jeszcze nie wiedziałam o
              żonie. Jeśli jego małżeństwo było "fikcją" to miał bardzo dużo czasu, żeby się
              zdecydować wcześniej na rozwod. I wyprowadzić, odważyć się zamieszkac samemu -
              tak jak ja to robie od lat!
              Co to za wytłumaczenie "wcześniej nie było mi to do niczego potrzebne"??? Skąd
              teraz dramat jego rodziny jeśliby to była fikcja a nie małżeństwo???
              Bo miłośc do kogoś nie transakcja, ja to nie sprzęt! Stara szafa się znudziła
              to rozglądam się za nowymi. Dopiero jak kupie tą najwłaściwszą nową -to
              przewioze ubrania ze starej. Ale starej nie wyrzuce bo jeszcze sie może
              przyda...
              Czułeś się tak kiedyś?Jak przedmiot przekalkulowanej transakcji?


              > a Tobie (e-mailem..):
              > - hej, mała! właśnie rozwiodłem się z żoną, jutro przyjadę czerwoną ciężarówką
              > marki STAR z napisem "przeprowadzki". wprowadzę się do Ciebie około 1400.
              jeste m> wysoki, mam ciemne włosy i pieprzyk pod prawym okiem. na pewno mnie
              poznasz.> będę w niebieskim kombinezonie z napisem "ZNTK". kocham
              > > PS. chyba zapomniałem dodać, że na imię mam Janusz


              Rozmyślnie chcesz mnie upokorzyć? Znaliśmy się łącznie z pisaniem prawie rok
              zanim mi cokolwiek wyznał!

              Czy dla ciebie jedynie kwestia mieszkaniowa ma wartość??!! Najważniejsze,żeby
              miał gzdie się przeprowadzić po rozwodzie?
              • gosiaas25 Re: On chce się dla mnie rozwieść... 04.02.05, 16:09
                wieworka29 ja już to kiedys napisałam, a teraz powtórzę to głośno
                Albo ma się zasady i się nimi kieruje w życiu, albo też się ich nie ma...
                nie można ich mieć i schować do kieszeni "na trochę".
                Z tego co napisałaś wyłania się bardzo jasny obraz sytuacji, to ciężkie,
                bolące, ale jeśli dla Ciebie, a tak mi sie wydaje, zasady i uczciwość mają
                znaczenie, to chyba sama już wiesz co zrobić. Zycze Ci duzo siły.
                • agata777 Re: On chce się dla mnie rozwieść... 04.02.05, 19:59
                  Wiewiorko, Badz silna i zapomnij o nim. Facet jest tak bezczelny, ze potrafi
                  Tobie zarzucac, ze sie nie zapytalas, czy jest zonaty. To jest szczyt
                  bezczelnosci. On jest po prostu samolubnym "dzieckim", emocjonalnie
                  niedojrzaly i nieodpowiedzialny. Znudzil sie zona ( kto by sie nie znudzil, po
                  wielu latach),wiec szukal nowych wrazen. Z psychologii wiadomo,ze zauroczenie
                  trwa do dwoch lat, po tym czasie zwiazek przeksztalca sie w gleboka przyjazn,
                  zaufanie itd... Wielu mezczyzn nie jest w stanie zaakceptowac tego faktu, bo sa
                  niedojrzali i jak male dzieci musza miec zabawke na ktora maja ochote.
                  Niedojrzalosc emocjonalna nie ma nic wspolnego z inteligencja i to niestety
                  potrafi nas zwiesc. Wiem jakie to jest bolesne, ale jak facet zwala na Ciebie
                  wine to uciekaj jak najszybciej mozesz. I wierz mi, jemu to pochlebia, ze
                  zalezy ci na nim. I jeszcze jedno, jego slowa moga byc bardzo przekonujace, bo
                  on sam w glebi serca wierzy, ze jest bez winy, albo tylko "troszeczke", jak
                  male dziecko.

                  agata - tez nmam problem z "niedojrzalym"
        • india70 Re: On chce się dla mnie rozwieźć... 05.02.05, 17:24
          Kieruj sie sercem i intuicją tu żadne rady obcych nie pomogą.Być moze jesteście
          dla siebie stworzeni.Gdyby jego małżeństwo było szczęśliwe to co sie wydarzyło
          nie miałoby miejsca.Utrzymywanie związku małżenskiego tylko dla zasad i dzieci
          nie ma sensu.W takiej sytuacji wszyscy są nieszczęśliwi dzieci równiez.Pamiętaj
          każdy ma jedno życie i powinien je przeżyc tak jak pragnie.Tamta rodzina nie ma
          juz szans i to nie z Twojego powodu,przyczyna muiała powstać wcześniej.Co do
          kłamstwa to też mozna znaleźc usprawiedliwienie> Może nie wiedział ze tak sie
          zaangazuje,może bał sie ze znikniesz.Sama znasz go lepiej niż my ,jeśli nigdy
          Cię nie zawiódł i mimo tego wszystkiego bedziesz potrafiła mu zaufać to ja
          życzę Wam dużo szczęścia.Ważne zeby nie zaniedbywał dzieci.Poświęcal im
          czas,spędzał wakacje.powinny wiedzieć ze zawsze moga na niego liczyć ,a Ty
          powinnaś go w tym wspierać.Pozdrawiam
          • clio11 Wydaje mi się, 07.02.05, 11:44

            że podjęłaś już decyzję. Świadczy o tym chociażby przykład szafy, którym się
            posłużyłaś. Trzymaj się, Maleńka.
            • wiewiorka29 Re: Wydaje mi się, 08.02.05, 09:51
              Nie wiem co mam zrobić. Popadam w skrajne nastroje i potwornie mnie to męczy.
              Gdy on jest obok mnie jest dobrze, czuję, że kocham i jestem kochana, że
              jesteśmy stworzeni dla siebie, że damy radę wszystko poukładać, z nikim innym
              nie czułam takiej bliskości i dopasowania a nie jest moim pierwszym facetem i
              wiem, że o to niełatwo.
              Ale kiedy nie widzę go dłużej w głowie wylęgają mi się potwory, czarne myśli,
              milion oskarżeń, zarzutów, myślę o jego żonie, o kłamstwach, o tym że ją
              oszukiwał, o pólprawdach, niedomówieniach, zastanawiam się ciągle czego jeszcze
              się dowiem, co jeszcze ukrył.. Okropnie się czuję. Chyba nigdy w życiu tyle nie
              płakałam co od czasu gdy dowiedziałam się faktów... Muszę przegryźć to wszystko
              w sobie bo mnie dręczy.
              A on już nie chce o tym rozmawiać. Przyznał się, przeprosił, i chyba uważa, że
              sprawa załatwiona, za jakiś czas się rozwiedzie i wyprowadzi od żony,
              poukłada "swoje sprawy", wytłumaczy dziecku, i wszystko będzie dobrze, tylko ja
              musze przestać "zatruwać" nasz związek ciągłymi oskarżeniami.
              Zaczynam go sprawdzać, czy mówi prawdę w jakichś drobnych sprawach, zaufanie
              padło na pysk sad .
              Nie radzę sobie z tym. Chce być z tym facetem którego poznałam ponad rok temu i
              pokochałam,... ale on w moim wyobrażeniu nie był żonaty sad((((, a teraz jest.


              • clio11 Re: Wydaje mi się, 08.02.05, 13:44
                Za jakiś czas? Czy to jego określenie? Poukłada sprawy? Ruda, przemysl to!
                Chcesz być kochana, to nie grzech. Jednak mężczyzna, którego stać tylko na
                obietnice bez pokrycia to niezbyt dobry typ na przyszłość...
              • dobrydzien Re: Wydaje mi się, 08.02.05, 14:14
                Co to znaczy "za jakiś czas" , kochana on powinien stanąć na głowie byś już
                nie cierpiała. To nie jest tak, że sprawa jest juz załatwiona bo on przeprosił.
                Zerwij kontakt do czasu aż on poukłada swoje sprawy, nie bój się jesli kocha i
                wie że Ty też, nie stracisz go takim postępowaniem. Nie skazuj Siebie na takie
                tortury.
                ściskam

                • jarkoni Re: Wydaje mi się, 08.02.05, 16:39
                  dobrydzien napisała:

                  > Co to znaczy "za jakiś czas" , kochana on powinien stanąć na głowie byś już
                  > nie cierpiała. To nie jest tak, że sprawa jest juz załatwiona bo on
                  przeprosił.
                  >
                  > Zerwij kontakt do czasu aż on poukłada swoje sprawy, nie bój się jesli kocha
                  i
                  > wie że Ty też, nie stracisz go takim postępowaniem. Nie skazuj Siebie na
                  takie
                  > tortury.

                  Obiecałem sobie jako facet, że nie odezwę się w tym wątku...Widać faceci są
                  wyjątkowo słabi...Ja od razu powiedziałem, że jestem żonaty..Czy to mnie jakoś
                  usprawiedliwia?
                  • dobrydzien Re: Wydaje mi się, 09.02.05, 11:39
                    Jarku Twoja sytuacja była inna, twoja Pani weszła świadomie w taki układ.
                    czytałam jak się potoczyły Wasze sprawy i zastanawiałam się dlaczego odeszła.
                    Też nie wiem, jak kocha to wróci.
              • sluzbowa Re: 08.02.05, 14:49
                Nie mam pojecia jaka decyzje powinnas podjac i nikt na tym forum miec go nie
                moze. Znam sytuacje jedynie z kilku postow i tylko z jednej strony, stad
                zadziwia mnie latwosc z jaka podaje sie tu gotowe recepty na problem tak
                delikatnej natury jak Twój.

                Znam te hustawke wiewiorko, sama byłam w podobnej sytuacji.
                Zobaczysz, przyjdzie taki moment, kiedy poczujesz co jest dla Ciebie
                najwazniejsze, czy to, ze kochasz i jestes kochana, czy to, ze nie powiedzial
                Ci od razu kim jest.
                Trzymaj sie cieplo smile
    • tricolour Re: On chce się dla mnie rozwieźć... 08.02.05, 17:45
      Nie wiem, czy zdanie faceta ma większe, czy mniejsze znaczenie.
      Zostaw drania, który mija się z prawdą, samemu sobie.
      Jeżeli chcesz wiązać swój los z tym "ukochanym", to pamiętaj, że nie mówi całej
      prawdy, że ukrywa najważniejsze rzeczy przed, ponoć, najbliższą osobą.
      Twoja decyzja i kosekwencje...
      Ja bym zmykał póki czas...

      Pozdrawiam.
      Waldek.
      • dorotaniejest Re: On chce się dla mnie rozwieźć... 11.02.05, 15:23
        żle zainwestowałaś uczucie... słyszałam kiedyś o kobiecie: "dajcie jej faceta,
        resztę sobie domarzy". może zakończy się jak w bajce, tylko dlaczego jego zona
        ma być złą czarownicą?... on nie jest wart Twojego zaufania, a tekst,
        że "dlaczego nie zapytałas wcześniej sama", powala na kolana. Piotrus Pan jako
        facet na całe zycie? po trzykroć nie. tylko jak to jeszcze wytłumaczyc
        emocjom...
        • dorotaniejest Re: On chce się dla mnie rozwieźć... 11.02.05, 15:29
          ... bo moja dobra znajoma przechodziła podobna historię. on też "zapomniał"
          powiedzieć o zonie i dzieciach. tylko, kiedy sobie przypomniał, ta nowa była
          juz w ciąży. są z sobą niby razem, ale zona i dzieci wciąz gdzies w pobliżu. do
          tego ona nigdy nie ma pewności, czy gdy on wyjeżdża, to naprawdę tam, gdzie
          mówi... czy dodałam, ze ona też była bardzo zakochana i pasowali do siebie
          wspaniale?...
          • farfocle Re: On chce się dla mnie rozwieźć... 12.06.16, 10:21
            Kobiety muszą zacząć bardziej dbać o swoje interesy i nie uzależniać swojego życia od tego co jaśniepan raczy zaoferować.
            • taki-sobie-nick RozwieŹĆ to można kartofle do klientów 12.06.16, 18:28
              sjp.pl/rozwie%C5%BA%C4%87
              przeprowadzić rozwód to rozwieŚĆ się.
    • zazulinka Re: On chce się dla mnie rozwieźć... 19.02.05, 01:23
      Wiewiórko daj sobie spokój z tym facetem. Naprawdę!!!!! Teraz pocier[isz
      trochę, ale to przejdzie. Potem będziesz cierpiec znacznie bardziej. Nawet jak
      się z tobą ożeni, to nigdy nie będziesz ty i on. Zawsze będzie z wami jego była
      rodzina- żona, dzieci. Czy naprawdę tego chcesz. Małżeństwo z kimś "z odzysku"
      przynosi ze sobą takie problemy i dylematy, że nawet sobie nie wyobrażasz. Do
      tego miłość nie jest wieczna, a w dodatku gdy się żyje ze świadomością, że jest
      się przyczyną czyjegoś nieszczęścia i łez.Do końca swego życia będziesz
      nienawidzona choćby przez jego córkę. Czy warto? Po co ładować się w chory
      układ? Jesteś jak sądzę wartościową (te wyrzuty sumienia) młodą osobą.
      Znajdziesz inną miłość i jeszcze będziesz dziękować losowi za szczęście i swą
      mądrość życiową.
    • potangaa Re: On chce się dla mnie rozwieźć... 13.06.16, 00:41
      Kłamie,Jest żonaty.Pomyśl co czuje jego żona, Która nota bene nic nie wie.Kłamca.Nie zadawaj sie z kłamcami.To zawsze sie slę kończy.Kłamca...pamiętataj...Przeczytaj sobie Dziewczynę z pociągu.Kłamca- dalego od nich
    • amb25 Re: On chce się dla mnie rozwieźć... 13.06.16, 08:01
      To, ze chce to nie znaczy, ze zlozy. To co mowi o jego malzenstwie tez niekoniecznie moze byc prawda. Biedne dziecko, ciekawe co jej tatus powiedzial, zeby ja uspokoic po tym telefonie - ze nie odejdzie? Bo inaczej pozostawanie w tym domu to przedluzanie totrur corki.
      Zastanawiajace skad ona miala twoj nr.
      Jego postepowanie jest nieuczciwe, bo najpierw powinien zostawic zona, a potem sobie szukac kogos, ale odchodzenie do kochanki to chyba standard wsrod mezczyzn, szczegolnie wsrod tych ok. 40 smile. Mysle, ze to jego decyzja, ale w takiej sytuacji powinien ja szybko podjac - dla dobra dziecka - albo odchodzi, albo zostaje i konczy zwiazek z toba. Do zwiazku z kochanka trzeba dwojga, on tez ma mozg i wiedzial co robi decydujac sie na zwiazek z toba, nawet jakbys stawala na glowie, zeby go poderwac. Uwazam, ze nie powinnas sie czuc winna.
      • yoma Re: On chce się dla mnie rozwieźć... 13.06.16, 17:46
        Ludzie, na jaką cholerę odkopujecie trupa?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka