Opowiem Wam moją historię.
Przez portal internetowy poznałam mężczyznę. Pisaliśmy luźno o wszystkim, a
raczej prawie o wszystkim bo do głowy mi nie przyszło, że... Korespondencja
nas oboje bardzo wciągnęła, okazało sie, że jestesmy sobie bardzo pokrewni
duchem. On nalegał na spotkanie, ja byłam samotna od ponad roku i podłamana
po rozstaniu z narzeczonym, po dłuższej korespondencji spotkaliśmy się. W
rzeczywistości okazał się jeszcze fajniejszy niz wirtualnie, on również
zakochał się we mnie. Spędzaliśmy ze sobą całe weekendy. Przyjeżdzał do
mnie,o powiadał o rodzicach, rodzeństwie, mowił gdzie mieszka(inna
miejscowość), że miał kłopoty finansowe przez ostatni rok ale już staje na
nogi. Ale po jakimś czasie cos zaczęłam podejrzewać bo zachowywał się jakby
coś go gryzło. W końcu po kolejnych moich dociekaniach wydukał, że ma córkę
którą się opiekuje. Zdziwiłam się bardzo, ale po chwili pomyślałam, że to
wspaniały facet taki odpowiedzialny, że jeszcze dzieckiem się opiekuje mimo
swoich problemow. On na tym chciał skończyc wyjawianie tajemnic. Ale drązyłam
dalej temat i okazało się, że owszem ma córkę, córka mieszka ze swoją matką,
a on z nimi, a ta kobieta to jego żona... Po tych rewelacjach mnie
zamurowało. Po prostu dla mnie szok. Jak tak można?? Jak mogł tego nie
wyjawić wcześniej, zanim sypnął wyznaniami i deklaracjami mnie!!!!!?????

(((((
Kocham go bardzo, zaangażowałam się jak nigdy dotąd, on kocha(?)mnie i
twierdzi,że zrobi dla mnie wszystko bo nasze uczucie jest tym czego zawsze
szukał. A ja czuję się wstrętnie. Nigdy bym się z żonatym nie związała gdybym
wiedziała o tym wcześniej. Nigdy! Byli dla mnie aseksualni! Brzydze się
zdradą. I teraz mam rozbić rodzinę?? To podłe! Nic nie dają jego tłumaczenia,
że z żoną jest ze względu na córkę i nie powinnam się czuc winna. Ale się
czuję! W dwujnasób,że byłam naiwna i nie sprawdziłam go jakoś,pozwoliłam
sobie się zakochać w żonatym, że z mojej przyczyny rozpada się jego rodzina,
że jego żona i córka się dowiedziała i mnie nienawidzą jako tę ku... która
męża i ojca zabiera...
Dlaczego? Dlaczego TAK??? Szarpię się z myslami, z ogromnym pragnieniem bycia
z nim,i równocześnie z wyrzytami sumienia, poczuciem oszukania.
Nie potrafie uwierzyc, że ten męzczyzna którego poznałam tak wspaniałego i
cudownego przemilczał to wszystko, i tak głupio to rozegrał.
Gdyby był wolny... gdyby tylko był wolny jak mnie poznal! albo już
rozwiedziony! Ale nie żonaty! I jak mam się cieszyć z tego, że teraz chce
złożyć pozew rozwodowy, żeby byc ze mną ? Jak..?

((((((((((