Dodaj do ulubionych

Naciecie krocza.

14.11.06, 17:32
Czy to prawda,ze tu w Holandii niezbyt chetnie i czesto nacinaja krocze przy
porodzie?w Polsce z kolei podobno robia to nawet jak nie trzeba.Slyszalam
niedawno historie jak to jedna porozrywalo itd bo polozna uznala,ze nie
bedzie nacinac.Czy naciecie lub jego brak wplywa jakos na dlugosc porodu?
Jezus maria,az mi ciary chodza jak pomysle o porodzie.Poza tym nie wiem czy
wszystko zrozumiem,bo chodze niby na kurs,ale tam jest takie tepo nauki i
tematu szpitalnego raczej nie bylo jeszcze.Jakie polecenia padaja przy
porodzie?Na pewno PRZYJ i czego mam sie spodziewac?Polozna niby mowi,ze
dobrze rozmawiam,ale jak przyjdzie co do czego to nie bedzie czasu zagladac
do slownika.Napiszcie cos pocieszajacego.
Obserwuj wątek
    • nesla Re: Naciecie krocza. 14.11.06, 19:45
      Azza, nie przejmuj sie na zapas. Z nacieciem to trudno mi uogolniac, tego juz
      sie nauczylam ze w Holandii wiele zalezy od konkretnego szpitala, a nawet od
      podejscia indywidualnego lekarza, moze z reszta wszedzie tak jest, a nie tylko
      w Holandii. Z tego co ja wiem to lepiej jest naciac krocze niz ryzykowac lub
      dopuscic do rozerwania, bo rozerwania gorzej sie goja, ale to nie jest sprawa
      grozaca kalectwem czy cos czym powinnas sie specjalnie martwic. Mnie nacieto,
      bo parlam chyba za dlugo i zrobiono mi podobno za duze naciecie (o ile pamietam
      ze 4 cm) ale szybko sie wygoilo. Kazdy porod jest inny i nie szukaj odpowiedzi
      na kazde pytanie, bo sie nie da powiedziec jak bedzie u ciebie. Moja kolezanka
      urodzila neidawno w ciagu godziny swojego pierworodnego. Nie przejmuj sie i
      ciesz ciaza, bo o bolu porodowym zapomnisz jak tylko wezmiesz w ramiona swojego
      noworodka :)
      • saraanna Re: Naciecie krocza. 14.11.06, 21:13
        Ja nie mialam nacietego krocza ,leciutko peklam ale tylko powierzchownie i
        mialam 3 szwy.Wiekszosc moich znajomych tez nie byla nacinana ,bo polozne
        staraja sie chronic krocze.Z tego co mowila polozna, to wieksze powiklania moga
        byc po nacieciu i czesciej sie zdarza ,ze kobieta nacieta peka az do
        odbytu,pekniecia samoistne sa przewaznie powierzchowne i szybciej sie goja.To
        tak jak z materialem ,jak go natniesz to latwo sie rozrywa natomiast nienaciety
        trudniej rozerwac.W Polsce nacinaja rutynowo, bo poloznym sie nie chce ,lub nie
        umieja chronic krocza w Holandii jest inaczej.
        Nesla nie zgadzam sie z toba ,ze rozerwania gorzej sie goja,rozerwania sa
        przewaznie powiezchniowe i szybciej sie goja ,a naciecia wykonuje sie tylko
        kiedy polozna widzi taka potrzebe ,bo przy nacieciu przecina sie nie tylko
        naskorek ale i warstwe miesni,ktore goja sie o wiele dluzej i jest wieksze
        ryzyko dalszego pekniecia.
        • tijgertje Re: Naciecie krocza. 14.11.06, 21:18
          Naciecie goi sie gorzej niz pekniecie. Tna w poprek miesni, duzo latwiej sie
          szyje potem, bo rowne, ale pekniecie, mimo, ze wyglada gorzej, goi sie latwiej,
          szybciej i kobiety ktore pekly zwykle nie maja pozniej problemow, po nacinaniu
          roznie to bywa.
          • malenow14 Re: Naciecie krocza. 14.11.06, 23:54
            Tutaj daza jak najbardziej do tego aby wszytko bylo naturalnie. ALe natura
            czasmi plata figle. Fakt,z e rozerwanie goi sie szybciej, ale naciecie wykonuja
            skosnie i nie jest ono dokladnie w kierunku odbytu.
            Ja osobiscie wolalabym naciecie, bo rozerwanie bylo bardoz duze, i niewiele
            brakowalo do calkowitego. Poza tym byla bym szczesliwa gdyby zrobili USG i bylo
            by wiadomo, ze dziecko ma ok 4500 gram i porod moze byc ciezki.
            Jak wspomnialam poloznej o tym to stwierdzila,z e zoabczymy jakie jest duze jak
            sie urodzi. W polsce mialabym pewniecesarke i bylo by wszystko ok.

            I tak:najpierw musialam odczekac pelne dwa tygodnie zanim zdecydowano o
            wywolywaniu porodu, porod sie pzreciagnal bo lekarz byl zajety, dwie godziny
            wczesniej moglam urodzic, w zamian oferowano mi kawe albo herbate!!! duza waga
            dziecka i okazalo sie ze mam naderwane badz bardzo rozciagniete wiezadla
            podtzrymujace macice i po drugim dziecka czeka mnie zabieg.

            Chyba drugiego dziecka juz nie zdecyduje sie tutaj urodzic (moj lekarz w polsce
            bardzo mi to odradzal, mial bardzo zla opinie o porodach w domu)
            chociaz teraz juz wiem czego moge wymagac od personelu i jak to wszytsko
            wyglada.

            • nesla Re: Naciecie krocza. 15.11.06, 09:32
              Ok, nie upieram sie, mowiono mi ze lepsze naciecie od pekniecia, ale jak
              twierdzicie inaczej to ja nie specjalista zeby wiedziec lepiej :-) Z mojego
              doswiadczenia naciecie nie bylo szczegolnym problemem, wiec jesli pekniecie goi
              sie szybciej to nie ma sie specjalnie czym przejmowac.
            • anja0123 Re: Naciecie krocza. 15.11.06, 13:28
              > Ja osobiscie wolalabym naciecie, bo rozerwanie bylo bardoz duze, i niewiele
              > brakowalo do calkowitego. Poza tym byla bym szczesliwa gdyby zrobili USG i
              bylo
              >
              > by wiadomo, ze dziecko ma ok 4500 gram i porod moze byc ciezki.
              > Jak wspomnialam poloznej o tym to stwierdzila,z e zoabczymy jakie jest duze
              jak
              >
              > sie urodzi. W polsce mialabym pewniecesarke i bylo by wszystko ok.

              Malenow, prawda jest taka, ze nie da sie dokladnie zmierzyc dziecka przed
              porodem. Czasem lekarze myla sie nawet o kilogram. A waga 4500 nie jest
              wskazaniem do cesarki, w Polsce tez nie, chyba ze sie bardzo uprzesz (i
              zaplacisz komu trzeba).

              > I tak:najpierw musialam odczekac pelne dwa tygodnie zanim zdecydowano o
              > wywolywaniu porodu, porod sie pzreciagnal bo lekarz byl zajety,

              Wybacz, ale tutaj Cie nie rozumiem. Dwa tygodnie czekania po terminie to norma:
              termin jest tylko orientacyjny, porod na trzy tygodnie przed terminem lub dwa
              tygodnie po terminie jest w normie. Poza tym lepiej czekac, jak dlugo sie da:
              kazdy lekarz Ci powie, ze dla przebiegu porodu duzo lepiej jest, gdy wystapi on
              spontanicznie. A co do tego ze musialas czekac na lekarza: jesli byl zajety
              inna pacjetka, to chyba nie bylo wyjscia? Jesli uwazasz, ze takie sytuacje nie
              maja miejsca w Polsce, to moim zdaniem jestes wieeeelka optymistka ;)

              > Chyba drugiego dziecka juz nie zdecyduje sie tutaj urodzic (moj lekarz w
              polsce
              >
              > bardzo mi to odradzal, mial bardzo zla opinie o porodach w domu)

              Tego tez nie rozumiem: przeciez Ty chyba rodzilas w szpitalu???

              Wybacz, nie chcialam Cie urazic, przykro mi, jesli masz zle wspomnieniam nt.
              porodu, ale w Twoim mailu nie przeczytalam niczego, co wskazywaloby na
              niedociagniecia holenderskiego systemu: to wszystko, moim zdaniem, moglo bylo
              przydarzyc Ci sie rowniez w Polsce.
              • malenow14 Re: Naciecie krocza. 16.11.06, 00:13
                Hej

                no coz nie mam doswiadczen z porodu w polsce, wiem tyle co powiedizal mi
                lekarz. Wiele zalezy od lekarza, moj w 15 tyg ciazy okreslil plec dziecka,
                bardzo pewnie, mimo nienajlepszego sprzetu, i mimo ze nie pracowal na zadnej
                porodowce mial mnostwo ciezarnych pacjentek, bardzo konkretnie sie z nim
                rozmawialo i zawsze mial poparcie dla tego co mowil, mam do niego duze
                zaufanie. Jemu nie zalezalo bym rodzila koniecznie w polsce.

                jesli chodzi o porod w szpitalu to tutaj nie ma mowy, mozna rodzic w domu albo
                w poliklinice przy szpitalu, chyba ze sa wskazania medyczne. Tutaj nie mozesz
                miec wlasniego zdania. Polozna stwierdzila, wszyscy tak rodza i ja tez musze.

                NIe wiem jak inne kobiety czuja sie po porodzie i czy maja jakies problemy po
                urodzeniu duzego dziecka, osobiscie wolalabym miec cesarke i tego wszytskiego
                uniknac. Bardzo to przeszkadza i denerwuje w zyciu.

                Pzryczyna obnizenia narzadow rodnych jest miedzy innymi przedluzajacy sie porod,
                moj moze nie trwal tak dlugo, ale po zwiekszeniu dawki oksytocyny pani doktor
                ktora prowadzila porod nie zjawila sie przez prawie 4 godziny, od podniesienia
                dawki bole byly strasznie bolesne i takie same do konca porodu,
                prosilam pielegniarke by wezwala lekarza to najpeirw proponowala mi moze chce
                kawy albo herbaty, anstepnym razem moze do lazienki, wtedy wiedzialam juz ze
                chyba jest czas, ale lekarz byl zajety z jakas holenderka, ktora nie chciala
                rodzic, kiedy w koncu sie pani doktor zjawila to glowka malej juz byla w
                drodze, pielegniarka nawet nie zdazyla rozpakowac zestawu i robila to w bardzo
                wielkim pospiechu, a wtedy wszytko z rak leci i td. Dziecko urodzilo sie
                fioletowe, na szczescie jak na razie jest wszytsko w porzadku i mam nadzieje,ze
                wszystko nadal bedize ok.

                Nie moge zarzucic nic pielegniarce bo byla bardzo mila ale gdyby byla polozna
                to mogla by sprawdzic wczwesniej czy juz czas, albo gdyby chociaz mogla
                sprawdzic jak duze jest rowarcie. Sytauacje kiedy brakowlao personelu nie
                zdazyly sie chyab po raz pierwszy.

                Msyle ze nastepnym razem zdecyduje sie na porod w polsce, wtedy przekonam sie
                gdzi ejest lepiej. Moze zmienie zdanie co do holenderskiej opieki...

                Choc kolezanka, ktora tutaj od tzrech lat pracuje jako anestezjolog nie
                zdecydowala sie tutaj rodzic w i wrocila do polski. I nie zaluje swojej decyzji.

                • nesla Re: Naciecie krocza. 16.11.06, 09:14
                  malenow14, a ja mysle ze jak urodzisz w Polsce i porod pojdzie gladko i szybko
                  to wcale nie bedzie dowod na to, ze w Holandii rodzi sie gorzej a w Polsce
                  lepiej, ogolnienia nie maja sensu, tak samo jak ciebie moj udany porod w
                  Holandii nie przekona do tego, ze w Holandii rodzi sie fajnie, no nie?
                • kubek_w_kubek Re: Naciecie krocza. 03.12.06, 22:04
                  malenow14 napisała:

                  >
                  > jesli chodzi o porod w szpitalu to tutaj nie ma mowy, mozna rodzic w domu albo
                  > w poliklinice przy szpitalu, chyba ze sa wskazania medyczne. Tutaj nie mozesz
                  > miec wlasniego zdania. Polozna stwierdzila, wszyscy tak rodza i ja tez musze.
                  >
                  Hmm, ja rodzilam w SZPITALU na wlasne zyczenie. Kiedy w trakcie porodu okazalo
                  sie, ze sa problemy i porod nazywa sie juz "medyczny", a nie "polikliniczny", to
                  mnie przewiezione po prostu na sale obok tej, w ktorej zaczelam rodzic. Polozna
                  sobie poszla, a na jej miejsce w pol sekundy zjawil sie personel szpitalny. W
                  tej sali bylo ktg i podlaczenie do tlenu - tym sie roznila od "zwyklej" sali.
                  Nie rozumiem wiec jaki problem jest z tzw. porodem poliklinicznym? No chyba, ze
                  u Was, tam gdzie rodzilas, ta poliklinika jest daaaaaleko od szpitala (trudno mi
                  to sobie jednak wyobrazic) i w razie komplikacji ryzyko jest duze, bo nie zdaza
                  do szpitala Cie dostarczyc. Aha, z opieki poloznych bylam srednio zadowolona,
                  ale na szpital nie moglabym zlego slowa powiedziec, spisali sie na medal.
    • minka5 Re: Naciecie krocza. 15.11.06, 01:02
      Nacinano mnie dwa razy i raz peklam.W gojeniu nie widzialm roznicy. Jednakze
      polozna (a byla super) za kazdym razem uczulala mnie i kontolowala jak dbam o
      te rany. W szpitalu dali mi takie specjalne duze strzykawy (heheh jak od
      weterynarza) i tak musialam obmywac rany. Bez zadnych mydlanych dodatkow, a
      potem nie wycierac, ale delikatnie osuszac i to najlepiej tetrowa pieluszka. I
      do tego ewentualnie masc antyseptyczna.
      Mysle, ze to fantastycznie podzialalo, bo nie bylo zadnych komplikacji.
      Azza4 - nie matrw sie - ani jednoge ani drugiego w czasie porodu nie poczujesz!
      A sam porod, nawet ciezki, latwiej zniesc ostatecznie od bolu zeba!

      • tijgertje Re: Naciecie krocza. 15.11.06, 01:38
        minka5 napisała:
        Azza4 - nie matrw sie - ani jednoge ani drugiego w czasie porodu nie poczujesz!

        A jak poczujesz, to musisz miec strasznego pecha. Mojego:-)
        • azza4 Re: Naciecie krocza. 15.11.06, 10:04
          Dzieki,troche mi lzej.A mozecie jeszcze napisac w jakim stopniu jest konieczna
          znajomosc jezyka przy porodzie?Jakie polecenia wydaja polozne?
          • kubek_w_kubek Re: Naciecie krocza. 03.12.06, 22:06
            Ja holenderskiego nie znam, tzn. rozumiem troche, ale absolutnie nic nie mowie
            :-) Podczas porodu gadalam z personelem po angielsku. Jesli znasz troche
            angielski, to sobie poradzisz (no ale czytam wyzej, ze Ty sobie calkiem dobrze i
            po holendersku radzisz, wiec glowa do gory!).
    • schinella Re: Naciecie krocza. 15.11.06, 10:31
      Sa dwie szkoly: jedna mowi 'zawsze nacinac, zszyje sie i zagoi', a druga zeby
      bylo naturalnie, jak sie peknie to wygoi sie tak samo.
      Generalnie nacinanie krocza ma byc jego ochrona przed peknieciem w strone
      odbytu, dlatego wykonuje sie je po skosie np. na godzine osma albo czwarta ;-)
      Naciecia sie nie czuje, jedynie ma sie klopot z siadaniem przez kolejny tydzien
      albo dluzej (stad radza siadac na spejalnym kolku).
      Podobno pekniecia zdarzaja sie czesciej kiedy prze sie w pozycji lezacej, gdyz
      glowka dziecka nie naciska rownomiernie na cale krocze, tylko na jego dolna
      czesc. Stad tak bardzo wskazany jest porod w pozycji wertykalnej, gdzie
      rodzacej pomaga grawitacja a nacisk jest rozlozony rownomiernie na wszystkie
      sciany.
      Mozna tez zadbac zawczasu o krocze, np. masujac perineum. Zaleca sie masaz
      olejkiem z dodatkiem witaminy E, przynajmniej na kilka tygodni przed porodem.
      Taki olejek do masazu perineum znajdziesz np. w Etosie (szukaj w tych duzych
      sklepach, na tej samej polce co kremy na rozstepy dla kobiet w ciazy), albo w
      sklepach z naturalna zywnoscia i kosmetykami. Ale mozna tez uzywac zwyklego
      oleju z oliwek.
      Warto tez robic cwieczenia rozciagajace i napinajace krocze, no i cwiczyc
      miesnie Kegla.
      Czy to wszystko zadziala przekonam sie w marcu ;-), poki co robie cwiczenia, a
      od lutego zaczne masaze perineum.
    • herman_h Re: Naciecie krocza. 15.11.06, 10:47
      Teoria:
      w Polsce - ze naciecie zapobiega rozerwaniu, ze bezpieczniejsze i rana latwiej
      sie goi
      w Holandii - na odwrot, czyli ze naciecie goi sie trudniej.
      Moja praktyka:
      w Polsce - dwa porody z nacieciem - latwe przejscie dziecka przez krocze,
      zadnego bolu przy nacieciu ALE dluuugi i bolesny proces gojenia sie, babranie
      sie i poczucie dyskomfortu przez dlugi czas
      w Holandii - porod jeden bez naciecia - rozerwanie (alez to strasznie brzmi),
      duzo bardziej bolesne przechodzenie dziecka, za to gojenie sie w mig i zadnych
      dolegliwosci. Bez problemu siedzialam z 3 szwami nawet tuz po porodzie.

      Ale to moje wrazenia i moje cialo - nie wiadomo jak bedzie u Ciebie, ale nie
      przejmuj sie, bo i tak dziecko najwazniejsze i tak naprawde o wlasnym tylku
      wtedy nie mysli, wierz mi ...

      Powodzenia!
      • azza4 Re: Naciecie krocza. 15.11.06, 17:02
        Schinella witaj w klubie.Mam termin na 12 marca a ty?Bede rodzic w szpitalu w
        Hoofddorpie.Dobry pomysl z tym olejkiem,na pewno zastosuje:)
        • schinella Re: Naciecie krocza. 16.11.06, 14:06
          Hej! Ja bede rodzic w amsterdamie, no i raczej w szpitalu, choc nastawiam sie
          na porod naturalny. Troche mam stracha ;-) ale sie przygotowuje technicznie ;-)
          czyli chodze na yoge dla ciezarnych, no i tez bede masowac perineum.
          Czy ktoras z Was moze masowala? I co pomoglo?
          • tijgertje Re: Naciecie krocza. 16.11.06, 14:22
            Nie masowalam i nie wiem, czy to cos daje. Raczej podchodzilabym do tego
            sceptycznie. Tak samo jak z cwiczeniami niektorymi. Cwiczenia miesni pochwy
            moga bardziej zaszkodzic niz pomoc czasem, sens maja dopiero po porodzie. Mi
            tak radzono picie herbaty z lisci maliny, miala pomoc w szybkim rozwarciu.
            Pilam chyba przez pol ciazy i efekt byl taki, ze rozwarcie 5,5cm nie ruszylo
            dalej i przez 8 godzin nic nie pomoglo, ani masaz szyjki, ani przebicie
            pecherza, ani pilka. Dopiero kroplowka cos ruszyla. Jakbym tej herbatki nie
            pila, to porod pewnie nie trwalby 30 godzin, a z tydzien na pewno:-)
            Joga to na pewno bardzo dobry pomysl:-)
          • agnieszkaela Rodzic w Polsce? 16.11.06, 14:31
            Ja sobie nie wyobrazam rodzenia w Polsce... I co mam placic za wszystko?
            Wyjechac miesiac przed terminem do Polski, siedziec na glowie rodzicom? A po
            porodzie przeciez nie wrocilabym od razu? Jakis miesiac trzeba zostac. A rzeczy
            dla dziecka? Taszczyc sie ze wszystkim kilkaset kilkaset kiloetrow? No i
            najwazniejsze, co zrobic aby meza nie ominelo najwazniejsze? Tez ma sie zwolnic
            z pracy na dwa miesiace aby z nami byc w Polsce?

            Ja ze swojego porodu w Holandii jestem zadwolona.
          • anja0123 Re: Naciecie krocza. 16.11.06, 17:45
            Schinella, ja masuje od 34-go tygodnia olejkiem Weledy - czy pomoglo dam znac
            juz bardzo niedlugo ;) W Holandii nie jest to rozpowszechnione, ale podobno np.
            w Niemczech prawie wszystkie polozne ucza pacjentki, jak nalezy masowac okolice
            krocza. Nie uwazam tego za cudowny srodek, nie mam az takich zludzen, ale na
            chlopski rozum wydaje mi sie logiczne, ze uelastycznienie tkanki masazem i
            natluszczeniem powinno choc troche pomoc.

            Co do cwiczen - to tez cwicze. Pani, ktora prowadzila szkole rodzenia to
            fizjoterapeutka, i goraco nas namawiala do cwiczen Kegla oraz innych miesni i
            stawow miednicy zarowno przed porodem, jak i od razu po. Wyszlam z zalozenia,
            ze to jej zawod, wiec sie na rzeczy zna, no i cwicze. Nie maniakalnie, ale raz-
            dwa razy dziennie.
            • schinella Re: Naciecie krocza. 16.11.06, 20:03
              Ja chodze na zajecia do Corinne www.sunflowerbabies.nl. To nie sa tylko
              cwiczenia Yogacise (yoga dla ciezarnych) ale takze pozycje porodowe,
              oddychanie, relaksacja. Calosc prowadzona w duchu Birth Light
              www.birthlight.com i oczywiscie nastawiona na naturalny porod.
              O masazu perineum wyczytalam w jakims angielskim pismie dla ciezarnych, wiec
              nie wiem czy jest to popularnie stosowane w Holandii. Musze doczytac co i jak
              robic, bo to jest i masowanie i rozciaganie.
              Tu artykul o nacinaniu krocza i jak tego uniknac:
              kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,69626,3354086.html
              A tu po angielsku jak masowac:
              www.umich.edu/~umperl/massage.htm
              www.childbirth.org/articles/massage.html
              www.ivillage.co.uk/pregnancyandbaby/pregnancy/tri3/qas/0,,13_157571,00.html
              www.femail.com.au/avoid_episiotomy.htm
              Aha, ten olejek w Etosie nazywa sie Perineum Massageolie, producent Weleda,
              koszt 7.95 Euro za 50 ml.
    • agnieszkaela Re: Naciecie krocza. 15.11.06, 18:58
      Jedni mowia, ze nacinac, inni zeby zdac sie na nature. Jedni i drudzy podaja
      przyklady, statystyki, wyniki badan. W Polsce tez zdania sa podzielone. Mnie
      nacinali, goilo sie kiepsko.

      A jesli chodzi i znajomosc jezyka to wydaje mi sie, ze i ze znajomoscia tylko
      paru slowek mozna dac sobie rade. Oczywiscie znajomosc jezyka pomaga-fajnie
      rozumiec jak polozna mowi co z Toba robia, co robi z dzieckiem, jak przebiega
      porod. Ja, choc jezyk znam w miare dobrze, tez sie balam ze w stresie, bolu
      zapomne. Okazalo sie ze gadalam jak najeta, tlumaczac jeszcze mojej mamie na
      polski co mowil poloznik.
      • natalya20 Re: Naciecie krocza. 17.11.06, 12:20
        ja nie mialam nacinanego krocza a pekniecie mialam bardzo male. co do
        znajomosci jezyka to mysle ze spokojnie sobie poradzisz, ja za duzo nie umialam
        a dalam rade, w tym bolu i amoku parcie wychodzilo samo od siebie przy
        skorczach, nie ma co sie martwic na zapas:) trzymam kciuki za latwy i
        bezproblemowy porod
        • beba3 Re: Naciecie krocza. 17.11.06, 15:51
          Natna jesli bedzie taka potrzeba co nie oznacza ze nie popekasz. Moga zapobiec
          wiekszemu pekniecie nacianajac. Slowem: zalezy jak sie rozwinie sytuacja.
          Nacinac prewencyjnie w holandii nie beda, to pewne.
          U jednych goi sie lepiej u innych gorzej, to samo z porodem. Miejemy nadzieje
          ze bedziesz miala lekki porod. Jesli jest cos co mozesz zrobic, zrob to. Prosta
          rada ale chyba logiczna. kaza masowac, kup lejek i wcieraj. Zapisz na jege na
          ciazowek, szkole rodzenia itp
          Mi szkola rodzenia (w Polsce) bardzo pomogla, zarowno jesli chodzi o wiedze jak
          i o cwiczenia przygotwujace do porodu. Przy drugiej ciazy juz nie cwiczylam a
          wykonywalam cwiczenia w miedzyczasie robienia czegos w domu, zabawy z dzieckiem.
          Bardzo pomogly.
          Przy pierwszym porodzie (w Polsce) popekalam bo mialam nikompetentna polozna i
          dodatkowo jeszcze mnie nacieli. Na szczescie ladnie sie zagilo.
          Przy drugim porodzie obylo sie i bez peknienc i naciecia. Bol szybko zniknol! I
          nie byl porownywalny z tym po nacieciu czy peknieciu. No ale drugi raz
          zazwyczaj jes lzej.
          Cesarka na zyczenie wynika najczesciej z niewiedzy i strachu. Najczesciej nie
          ma podstaw medycznych.
          Moze warto doinformowac sie w temacie? Ma sie w koncu 9 mc do porodu. A strach
          to chyba nam wszystkim towarzyszy i o przebieg porodu, o zdrowie i kondyche
          dziecka i o nas. Warto sie uspokoic i dwiedziec jak najwiecej!
    • kubek_w_kubek Re: Naciecie krocza. 03.12.06, 21:53
      Ja byłam nacinana w jednym miejscu, a w drugim pękłam. Pęknięcie zagoiło się
      szybciej niż nacięcie. W NL chodziłam do szkoły rodzenia i tam nam instruktorka
      mówiła, że w Holandii się kobiet raczej nie nacina, no chyba, że naprawdę,
      naprawdę trzeba. W sumie było nas na kursie 5 dziewczyn - i co ciekawe każda z
      nas została w trakcie porodu nacięta :-) Także nie jest to prawda, że w Holandii
      nie nacinają. Instruktorka szkoły rodzenia tłumaczyła nam, że pęknięcie jest o
      tyle lepsze, że często pęka tylko np. naskórek i śluzówka, ale mięśnie pozostają
      nienaruszone, podczas gdy przy nacięciu wszystko jest naruszone. Oczywiście
      zdarzają się niekontrolowane megapęknięcia, wtedy, jak położna widzi, że się coś
      takiego szykuje, to nacina.
      • anja0123 Re: Naciecie krocza. 05.12.06, 19:56
        Mnie ginekolog przed porodem powiedziala, ze nacinanie zdarza sie czesto, ale
        nie standardowo. Mnie nacieli (tak tak, masaz niestety temu nie zapobiegl),
        zalozyli szwy (prawie nic nie czulam), i zagoilam sie szybko. Taka drobna rada:
        nawet jak wam zaloza szwy ktore niby same sie rozpuszczaja, poproscie polozna
        podczas wizyty kontrolnej o zdjecie ich, jak szybko sie da - to naprawde
        przynosi ulge. Ja juz na piaty dzien poszlam na krotki spacer i moglam siedziec
        bez bolu.
        • azza4 Re: Naciecie krocza. 05.12.06, 21:38
          Pytalam polozna o ten masaz i powiedziala,ze nie ma takiej potrzeby bo glowka
          jest tak duza,ze jak mam peknac to pekne i masaz nic nie pomoze.Z piersiami tez
          nie kazala nic robic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka