jovan_a
11.12.03, 09:08
Przez tydzień czasu przytył 3 kg, jak twierdzi - niczego nie dokupując. W tej
chwili ma ich 57 a i tak pasek od spodni tworzy falbankę ze spodni. Koścista,
wysuszona twarz, postać świątka - penera. Chociaż od ośmiu lat nie bierze
alkoholu do ust, jego ciało ciągle promieniuje kacem: apatią? pogodzeniem
się? zniszczonymi własnoręcznie marzeniami? nieuniknioną wizją własnego
końca, dopełnionego w (nareszcie!) murowanym baraku?
Teraz jest w sanatorium, po raz pierwszy w życiu. Po raz pierwszy od
dziewięciu lat, czyli od czasu, gdy stał się bezdomnym, ma mozliwość
popatrzenia, posłuchania, pobycia wśród ludzi, którzy mają swoje domy i
rodziny. Chciałby tu zostać tak długo, na ile jest to tylko możliwe, choć
równocześnie w jakiś sposób pragnie powrotu "do siebie". Bo makaron na
łazanki i kluski z makiem trzeba przecież zrobić dla czterdziestu czterech
chłopa a to nie jest taka prosta sprawa, toż taki makaron musi przynajmniej
przez jedną noc gdzieś się wysuszyć, trzeba znaleźć miejsce na rozłożenie
gazet z tym własnoręcznie zrobionym ciastem a to prawdziwa sztuka w takim
ścisku.
Wie, że nie ma powrotu do żony i dzieci - sam sobie przechlał swój los.
Nie wie, ile czasu jeszcze pożyje, pali dalej, ale od dziewięciu lat nie
wziął alkoholu do ust, od czasu do czasu podłapuje jakąś pracę, ale na ile
może liczyć dzisiaj człowiek sukcesu z nadciśnieniem, zaawansowana miażdżycą
i schorowanym kręgosłupem w wieku 56 lat?
Drogie Dobre Duszki z okolic Będzina: jeśli macie i możecie...kawałek placka
świątecznego, kawałek kiełbasy, jajka...?
Jest taka noc...jest taki dom...Caritas, ul. Energetyczna 10, Będzin -
Łagisza.
Wiem, takich ludzi i takich domów, i takich ludzi bez domów jest dużo/zbyt
dużo. Ale taki dzień, taka noc jest tylko raz do roku. I pusty talerz dla
wędrowca.