Dodaj do ulubionych

Powrót optymizmu? - nie wierzę

22.08.07, 12:33
Rynki dyskontują plotkę o obniżce stóp. Skala optymizmu wynika z
faktu że poprzenia plotka się potwierdziła. Jenak sam baranek
wspominał że ma sporo instrumentów by złagodzić sytuację na rynku
kredytowym. Głownym jego działaniem jest pompowanie kasy na rynkek
(pod zastaw parszywych papierów?).
Osobiście sądzę że nie dokona obniżki....(głównej stopy)
Owszem gdybam - ale obniżka i to w skali jaką dyskontują rynki -
0,5% spowodowałaby tylko odsunięcie kryzysu w czasie. Efekty wzrostu
awersji do ryzyka będą odczuwalne jeszcze długo i obniżka stóp
będzie (byłaby) zaledwie homeopatią w leczeniu gangreny. Tym samym
fed utraciłby sporą część wiarygodności w zakresie zwalczania
inflacji. Mogłoby to doprowadzić do urośnięcia bąbla większego niż
mamy obecnie. Sądzę że zdaje sobie z tego sprawę.
Tu trzeba ciąć paluchy rąk wyciągniętych po zbyt wygórowane stopy
zwrotu zanim zaifekuje się ręka. Obniżka oznaczać będzie że w skali
kilku miesięcy może dojść do stagflacji. Sama obniżka nie rozwiąże
problemów rynku hipotecznego. Jednocześnie osłabi dolara...
Ale jednym z głównych argumentów za brakiem obniżki jest zachowanie
jena do dolara. Traderzy walutowi nie za bardzo wierzą w obniżkę -
choć zachowanie jena jest również podyktowane zachowaniem ich banku
centralnego.
Rynki oczekują że przed otwarciem notowań obligacji w usa przyjdzie
info. Jeśli nie przyjdzie - ....
zobaczymy.
Obserwuj wątek
    • zawodowiec4 Re: Powrót optymizmu? - nie wierzę 22.08.07, 12:40
      Nie Amigo. Rynki nie dyskontują pogłosek o obnizce stóp. To wtórna
      sprawa, pożywka dla komentatorów i anali. Spójrz na wykresy
      obligacji 10 - 30 letnich w usa - ich ceny wciąż są w trendach
      spadkowych - czyli rynek mówi: "obniżek stóp nie bedzie". Poza tym
      spójrz na krzywą rentowności w usa - typowa krzywa oznaczająca
      wzrosty stóp procentowych. Więc nie to rynki dyskontują. Dla mnie to
      typowe zachowanie rynku w stanie skrajnego pesymizmu (oczywiście
      skrajnego w tej fazie - ten pesymizm jeszcze znacznie wzrośnie).
      Wszyscy chętni (na tą fazę) juz sprzedali akcje więc kto ma dalej
      sprzedawać ?

      Nie próbowałbym też zgadywać o co chodzi facetowi z brodą - chodzi o
      to samo co zawsze i szkoda czasu na tego typu analizę.
    • harryportier Stopy i optymizm 22.08.07, 12:51
      Na razie najkrótsze, wrześniowe LIBOR future są na 5,18%. Nie sądzę,
      by Bernanke obniżył poza normalnym cyklem, ale 18.09.07, o 25 pkt
      jak najbardziej i to z zapowiedzią, ze bedzie to robić dalej.
      Czy to pomoże? Jak umarłemu kadzidło, jednak dyskontowanie tego
      faktu pozwoli we wrześniu całkiem wysoko wyciągnąć rynek.
      Optymizm? Przesada...to raczej strach przed Krachem, bo jak inaczej
      tłumaczyć szaleństwo zakupowe na krotkiej stronie krzywej
      dochodowości w USA (T-bills)?
      Zresztą - wskaźniki sentymentu są tu jednoznaczne - pesymizm jak
      cholera - tylko 44% byków i aż 33% niedźwiedzi:

      www.market-harmonics.com/free-charts/sentiment/investors_intelligence.htm
      www.market-harmonics.com/free-charts/sentiment/nasdaq_sentiment.htm
      Brakuje mi tylko testu dołków z 16.08.07, ale po tym teście sądzę,
      że calkiem ładnie i wysoko wystrzelimy do góry "pod FED", ciągnięci
      paniczną likwidacją krótkich w USA, które przecież "każdy" otworzył
      w oczekiwaniu na Krach.
      Ale miej Boże Byki w opiece w IV kwartale tego roku...
    • fular1 za ostro 22.08.07, 14:41
      cos mi tu śmierdzi.... nie było lizania ran
      • zawodowiec4 Re: za ostro 22.08.07, 15:12
        E tam, za ostro. Typowe odreagowanie podczas fali spadkowej. Szybko
        i dużo w górę na małych obrotach. Spadający LOP na kontraktach
        (uciekający krótcy; brak dopływu nowego kapitału).
        Linia trendu spadkowego przebita ale luka niepokonana więc może być
        gwałtowny zjazd (np. jutro).
        Zobaczymy ale i tak to, moim zdaniem, nie koniec wzrostów i nie czas
        na ubieranie się w poważne krótkie pozycje.
        • rrj Re: za ostro 22.08.07, 15:52
          zgadzam się z przedmówcą. :)
        • elamigo1 to nie proroctwo... 22.08.07, 16:05
          Przypomina mi się kilka podobnych sesji.
          I to co się po nich działo. Amen.
          • misty_zwany_krawcem Re: to nie proroctwo... 22.08.07, 19:17
            Jedna sprawa wam umyka w waszych pesymistycznych prognozach. Subtelna różnica między kryzysem spółek internetowych do którego w swojej podświadomości nie wiedząc nawet o tym ciągle się odwołujecie a obecnym kryzysem na rynku nieruchomości. Otóz różnica ta to fakt że spółka internetowa składająca się z większego garażu i kilku serwerów, której fizyczna wartość wynosiła powiedzmy 100 tys.
            dolarów a której wycena giełdowa sięgała powiedzmy 1 miliarda dolarów to nie to samo co nieruchomość którego fizyczna wartość 1 miliona dolarów w najgorszym wypadku po zlicytowaniu przez komornika nie bedzie wynosiła 100 tys (strata 90% tyle ile średnio spadały spółki internetowe) tylko powiedzmy 700 lub 800 tysięcy dolarów jeśli nie więcej. Tak więc cała ta nieruchomościowa panika może być tak napompowana jak w szczycie hossy internetowej napompowane były spółki internetowe. Nie twierdze przez to że problemu nie ma, nie twierdze że z tego powodu nie może być bessy ale skala problemu jest wyolbrzymiona i za kilka miesięcy może się okazać że owszem banki straciły ale nie aż tyle, że gospodarka jest w stanie recesji ale nie aż takiej..albo że wręcz z recesji wychodzi...i co wtedy?
            Hossa forever :))
            To taki optymistyczny głos w dyskusji tak żeby te statystyki na naszym forum jakoś wygladały :))
            • artremi Re: to nie proroctwo... 22.08.07, 19:27
              Bank moze stracic wiecej niz 10% na pozyczce hipotecznej. Banki czesto pozyczaly
              ponad 100% wartosci domu. Teraz w wielu miejscach sa aukcje domow za 50%
              oryginalnej ceny.
              • artremi Re: to nie proroctwo... 22.08.07, 19:28
                Nie mowie ze w takim okresie nie mozna zarobic. Dla mnie jest to bardzo dobry
                tydzien. :-)
            • zawodowiec4 Re: to nie proroctwo... 22.08.07, 19:28
              I tu jest cały Twój problem Misty - to nie chodzi o nieruchomości
              ale generalnie o kredyt. Na całym świecie mamy bańkę kredytową a nie
              nieruchomościową (to tylko jedna noga tego problemu).
              To znacznie gorsza sprawa niż bańka internetowa.
              • misty_zwany_krawcem Re: to nie proroctwo... 22.08.07, 19:44
                ja nie mam problemu ja zarabiam na akcjach :))
                Chodziło mi o skalę....o skalę problemu. Spółki internetowe oprócz pomysłu nie miały nic. Ale ludzie za sam pomysł płacili miliard dolarów. Tu mamy dom, czy mieszkanie czy cokolwiek coś , co ma jakąś konkretną wartość. I nie przesadzajmy że ta wartość nie spadnie o 50% (licząc średnio). Kredyt jaki by nie był zawsze jest jakoś zabezpieczony chociażby tą nieruchomością. Po za tym liczba złych kredytów to nie bedzie zaraz 100%.....to może być góra 10%. Do tego wartość zabezpieczenia plus to co banki zarobiły na kredytach dobrych i strat może w ogóle nie być. Będą tylko mniejsze zyski.
                Oczywiście te wyliczenia są hipotetyczne bo problem jest niezbadany.
                A jeśli chodzi o kredyty walutowe czy kredyty na akcje. Owszem straty mogą być, mogą być bankructwa i może to być powodem bessy czy kryzysu ALE NIE MUSI !!!! Tylko podkreślam że mimo wszystko uważam że nie jest to to co baańka internetowa. Może rozejść się po kościach :))
                • rrj Re: to nie proroctwo... 22.08.07, 20:18
                  Zastanów się jak działa bank. On ma na kapitalach spory lewar a zysk
                  z marży jest niewielki. Jak sa problemy ze splatami i wartoscia
                  zabezpieczen to trzeba przeklasyfikowac kredyty i odprowadzic
                  wieksze rezerwy. Trudno jest pozyczyc pieniadze na rynku bo cena
                  pieniadza rosnie. Bank zaczyna sie dusic z braku plynnosci. Nie moze
                  udzielac kolejnych kredytow [to w uproszczeniu] aby generowac zyski.
                  Tworzy rezerwy na niesplacone naleznosci i generuje straty w
                  bilansie.
            • fular1 Re: to nie proroctwo... 22.08.07, 19:34
              Morfeuszu :))
            • poszi Największa bańka w historii 22.08.07, 19:50
              > samo co nieruchomość którego fizyczna wartość 1 miliona dolarów w
              > najgorszym wypadku po zlicytowaniu przez komornika nie bedzie
              > wynosiła 100 tys (strata 90%
              > tyle ile średnio spadały spółki internetowe) tylko powiedzmy 700
              > lub 800 tysięcy dolarów jeśli nie więcej.

              Trudno powiedzieć, jak się straty potoczą, ale w czasie krachów
              nieruchomościowych straty są większe niż normalnie. Normalnie koszty związane z
              procedurą sądową, utrzymaniem nieruchomości do momentu sprzedaży, itp. to ok.
              20% wartości (stąd zresztą od dawien dawna banki wymagały takiego wkładu
              własnego). W nienormalnych warunkach to bywa dużo więcej. W czasie krachu w
              Teksasie na początku lat osiemdziesiątych, banki były szczęśliwe, jeśli
              odzyskiwały połowę. Bywało, ze nikt nie chciał kupić zdewastowanego domu (puste
              domy to zaproszenie do wandali) w sąsiedztwie, gdzie co drugi dom był taki i
              oddawano je za dolara, byle ktoś płacił podatki za nie.

              Ostatnio w Detroit sprzedawano domy na aukcjach za mniej niż używany samochód:
              www.telegraph.co.uk/news/main.jhtml?xml=/news/2007/04/06/wdetroit06.xml
              Oczywiście globalnie straty nie będą tak duże, ale problemy są skoncentrowane i
              w wielu miejscach wystąpi taki mechanizm sprzężenia zwrotnego.

              Odradzałbym też niedocenianie wielkości i skali problemu. The Economist już jw
              2005 roku nazwał to "największą bańką spekulacyjną w historii".
              www.economist.com/opinion/displaystory.cfm?story_id=4079027
              "According to estimates by The Economist, the total value of residential
              property in developed economies rose by more than $30 trillion over the past
              five years, to over $70 trillion, an increase equivalent to 100% of those
              countries' combined GDPs. Not only does this dwarf any previous house-price
              boom, it is larger than the global stockmarket bubble in the late 1990s (an
              increase over five years of 80% of GDP) or America's stockmarket bubble in the
              late 1920s (55% of GDP). In other words, it looks like the biggest bubble in
              history."

              I to w krajach rozwiniętych. W krajach rozwijających się jest pewnie jeszcze
              gorzej.
              • misty_zwany_krawcem Re: Największa bańka w historii 22.08.07, 20:18
                możliwe, że tak będzie. Całej kasy na obrone swojej tezy nie postawię :))
                Ale ja do takich artykułow podchodzę zawsze sceptycznie. W końcu pisał to człowiek, dziennikarz, posiadający takie same emocje jak my. Moze posiada większą wiedzę ale gdyby postąpił tak jak napisał to by duzo stracił bo licząc od 2005 roku do powiedzmy połowy 2006 na nieruchomościach czy na funduszach nieruchomościowych mozna było jeszcze duuuuużo kasy zarobić.
                • poszi Re: Największa bańka w historii 22.08.07, 20:38
                  > Ale ja do takich artykułow podchodzę zawsze sceptycznie. W końcu
                  > pisał to człowiek, dziennikarz, posiadający takie same emocje jak my.

                  Ten artykuł to tylko przykład. Dlaczego zresztą takie wyliczenia miałyby być
                  emocjonalne? Interpretacja być może, ale skala jest obiektywna. Być może to
                  spali na panewce, któż to wie, ale problem jest duży (czytaj ryzyko jest duże)
                  bez dwóch zdań.
                  • misty_zwany_krawcem Re: Największa bańka w historii 22.08.07, 21:04
                    bo wszystko co robi człowiek jest emocjonalne. Przykład: jakby dostał kasę za napisanie artykułu pozytywnego albo jakby sam miał jakieś inwestycje nieruchomościowe to by dobrał takie liczby że nie wypadłoby to tak źle albo by to tak skomentował że nie wydawałyby się złe. Ale to tylko przykład. Dziennikarz piszący o sprawach finansowych nie może być obiektywny ponieważ najczęściej sam inwestuje i w tym momencie jego słowa już nie są obiektywne tylko podlegają emocjom. Dlatego wypowiedzi wszelkiego rodzaju analityków są emocjonalne i maja taką samą wartość prognostyczną jak wypowiedzi twoje albo moje :)) Ja posiadam aktualnie akcje i długie więc jest rzeczą oczywistą że nie będę wieszczył spadków i w każdej sytuacji przynajmniej na forum :)) będę się doszukiwał oznak wzrostów.
            • tom8010 Re: to nie proroctwo... 23.08.07, 00:19
              misty_zwany_krawcem napisał:

              > Jedna sprawa wam umyka w waszych pesymistycznych prognozach.
              Subtelna różnica m
              > iędzy kryzysem spółek internetowych do którego w swojej
              podświadomości nie wied
              > ząc nawet o tym ciągle się odwołujecie a obecnym kryzysem na rynku
              nieruchomośc
              > i. Otóz różnica ta to fakt że spółka internetowa składająca się z
              większego gar
              > ażu i kilku serwerów, której fizyczna wartość wynosiła powiedzmy
              100 tys.
              > dolarów a której wycena giełdowa sięgała powiedzmy 1 miliarda
              dolarów to nie to
              > samo co nieruchomość którego fizyczna wartość 1 miliona dolarów w
              najgorszym w
              > ypadku po zlicytowaniu przez komornika nie bedzie wynosiła 100 tys
              (strata 90%
              > tyle ile średnio spadały spółki internetowe) tylko powiedzmy 700
              lub 800 tysięc
              > y dolarów jeśli nie więcej. Tak więc cała ta nieruchomościowa
              panika może być t
              > ak napompowana jak w szczycie hossy internetowej napompowane były
              spółki inter
              > netowe. Nie twierdze przez to że problemu nie ma, nie twierdze że
              z tego powodu
              > nie może być bessy ale skala problemu jest wyolbrzymiona i za
              kilka miesięcy m
              > oże się okazać że owszem banki straciły ale nie aż tyle, że
              gospodarka jest w s
              > tanie recesji ale nie aż takiej..albo że wręcz z recesji
              wychodzi...i co wtedy?
              >
              > Hossa forever :))
              > To taki optymistyczny głos w dyskusji tak żeby te statystyki na
              naszym forum ja
              > koś wygladały :))

              A ja powiem swoją laicką aczkolwiek mam nadzieję logiczna teorię.
              Myślę, że te niby „PRZYCZYNY” kryzysów typu „złe kredyty”
              czy „bańka internetowa” to jest tylko wciskanie kitów dla ludzi żeby
              zaspokoić ich „głód wiedzy”. Giełda to jest gra psychologiczna a w
              naturze ludzkiej leży, że jak coś się wydarzy nie po myśli to
              człowiek zadaje sobie pytanie „dlaczego tak się stało”. Czy jak
              wygramy los na loterii albo w totolotka to zastanawiamy się dlaczego
              akurat tak się stało, czy dopiero jak wydarzy się nieszczęśliwy
              wypadek?? Tak samo jest na giełdzie: jak rośnie i Kowalski zarabia
              na tym to nie myśli dlaczego i jak długo to może trwać dopiero jak
              zacznie spadać i Kowalski dostanie w d... to szuka przyczyny.

              Insiderzy kupują akcje jak Kowalski czy pani Jadzia z Centralnego
              nie myśli o giełdzie tylko o tym jak związać koniec z końcem. Akcje
              są wtedy mocno niedowartościowane i jak wszyscy zrzuca po określonej
              cenie to trzeba nastawić koszyczek wyżej. Z czasem sytuacja w
              gospodarce się polepsza, Kowalski zaczyna mieć oszczędności i lepsza
              zdolność kredytową co wykorzystuje. Inflacja spada i wraz z nią,
              zazwyczaj oprocentowanie lokat i obligacji. Pieniążek zaczyna parzyć
              w łapkę i Kowalski chce go szybko obrócić. Marny zysk na lokacie go
              nie interesuje szczególnie gdy spojrzy na giełdowe indeksy które
              czasami w ciągu tygodnia dają większą stopę zwrotu niż bank na owej
              lokacie. Dodatkowo nisko oprocentowany kredycik moze zwiększyc
              zyski – a ryzyko?? nie znamy takiego pojęcia ;-). Jaś przerzuca kasę
              na giełdę kupując akcje, oczywiście po wyższych cenach i zaczyna się
              efekt domina. Tylko trzeba pamiętać że wartość akcji insiderów jest
              już xxxx razy większa niż w okresie początkowym więc kapitał cały
              czas pęcznieje. Taki TIM kosztował kiedyś 0,50 groszy a teraz ponad
              40 zeta. Przebitka niezła tylko jak kiedyś był obrót dzienny
              kilkaset tysięcy akcji to teraz przy tej cenie będzie xx razy
              mniejszy. Ale jakoś trzeba zamienić zysk wirtualny w rzeczywisty
              więc trzeba wypierdzielić te miliony akcji. Dlatego tworzy się rynek
              do dystrybucji. Najlepszym przykładem jest chyba BIOTON gdzie akcje
              w pierwotnej emisji były po zecie i w dodatku mamy tutaj niezłą
              płynność. Grubaski mogą sobie poszaleć i chyba na tej spółce
              najlepiej widać giełdowe sztuczki.
              10 listopada 2006 DM BZ WBK wydał rekomendacje kupna z cena
              docelową 3,80- ładnie pięknie tylko zastanawiające jest to, że skoro
              spółka jest taka super to dlaczego insiderzy nie kupowali papierków
              tylko je sprzedawali?? Hehhehe wniosek jest prosty większość
              rekomendacji też można sobie wsadzić w d... bo domy maklerskie grają
              w jednym zespole z insiderami. Prosty argument: takie instytucje
              żyją z prowizji a insiderzy to „stali i duzi klienci”. W trudnych
              czasach głównie Ci utrzymują domy maklerskie, które Kowalski omija
              szerokim łukiem. Poza tym Kowalski grający na kontraktach jest
              zazwyczaj dawca kapitału i przy krachu często nie jest w stanie
              uzupełnić swojego depo przez co naraża bank maklerski na straty, a
              zbyt wielu Kowalskich- na bankructwo. To jest też właśnie efekt
              domina który może niedługo się pojawić.
              Insider chce zrealizować zysk więc idzie do biura i prosi żeby te
              zrobiło mu rynek do dystrybucji. Te wydaje na przykład rekomendacje
              i biznes się kręci.
              Kowalski raz dostanie w d.... i więcej nie pogra ale będzie
              następna hossa i przyjdzie sąsiad Kowalskiego, który jeszcze nie ma
              urazu giełdowego. Wesołe miasteczko znowu przyjechało i karuzela się
              kręci. Wracając jeszcze do Biotonu – zarząd wymyślił splity, pp i
              pani Jadzia z centralnego która nie zna się na matematyce bo całe
              życie sprzątała kible pogubi się w liczeniu wartości spółki. Po
              splicie wychodzi 2 zeta za akcję- przecie to taniocha, niedawno
              było po 40. ;-) i takich „biotonów” na świecie jest od groma i ciut
              więcej.
              Podsumowując: czy to bańka internetowa czy nieruchomościowa to nie
              ma znaczenia spadki i tak będą i tak. Broń biologiczna w posiadaniu
              Husajna też była pretekstem do ataku na Irak. Propaganda amerykanów
              zrobiła swoje i świat dał im zielone światło. Pierwsza wojna
              światowa też by wybuchła nawet jakby nie było zamachu w Sarajewie.
              Spadki na giełdzie też muszą mieć swój powód bo jakby spadało bez
              przyczyny to większość stwierdziłaby że to szulernia i tylu baranów
              by nie pałętało się po tej łące. A to co teraz mamy: ta burza
              mózgów i medialny szum to tylko dodatkowa oprawa w dramacie który
              trwa. Zastanawianie się co zostanie po bankructwie spółki
              internetowej a co po innej i jak to ma się do obecnej sytuacji na
              giełdzie jest w moim przekonaniu bezsensu. Nie ma to znaczenia na
              wielkość spadków które nastąpią. Tutaj raczej chodzi o ilość kasy na
              rynku i kto ją ma albo powinien mieć. Rezyser dramatu chyba wlasnie
              odcina kupony ;-)

              Pozdro
              • fular1 Re: to nie proroctwo... 23.08.07, 00:26
                masz u mnie zimnego zywca... zazwyczaj nieprzyjaciołom kupuje ciepłą ciecz
                • misty_zwany_krawcem Re: to nie proroctwo... 23.08.07, 09:20
                  tom, podsumowując:
                  wzrosty i tak będą i tak.
                  Tworzysz teorie z pogranicza teorii spiskowych.
                  Popatrz na wykres DJ z ostatnich 100 lat.
                  Co bardziej pasuje? że spadki kiedyś będą czy wzrosty kiedyś będą?
                  Giełda jest bardzo prosta wbrew pozorom i rządzą nią dwa uczucia: chciwość i strach.
                  Gruby, insider, czy jak go tam zwał tak samo chce zarobić i ma takie same uczucia jak cienki Kowalski.
                  Gruby ma więcej informacji, większe doświadczenie i z regóły wygrywa.
                  Ale zdarza się też że bankrutuje.
                  Kowalski jest "mobilniejszy" i czasami moze to wykorzystać w walce z grubasami. Jedno jest pewne najtrudniej wygrać z rynkiem. Na rynek nie ma silnych. Rynku boi się i grubas i Kowalski. Walcz z rynkiem, słuchaj głosu rynku. To jest twój przeciwnik a nie jakiś tam wyimaginowany grubas.
    • harryportier A ja zaczynam wierzyć,choć czekam na potwierdzenie 22.08.07, 19:56
      W poście wyżej napisałem - że nastroje są jednoznacznie tragiczne,
      co jest silnie prowzrostowe i brakuje mi tylko testu dołka.
      I teraz widzę możliwość jego nadejścia.
      Jeśli SP500 nie spadnie poniżej strefy 1394-1406 i potem ponownie
      ruszy do wzrostów na wyższych od obecnych obrotach, bedzie to dla
      mnie potwierdzeniem że zmieniliśmy kierunek śrdnioterminowego trendu
      na wzrostowy.
      Preferowany moment na dołek, wynikający z tego testu to okolice
      28.08.2007.

      PS. Duzi się zaczynają orientować, że zabawę można jeszcze
      pociągnąć, bo Banki Centralne stawiają każdą kasę do ich dyspozycji,
      a powód do jazdy w górę, czyli obniżka stopy bazowej FED funds jest.

      PZDR
      HP
      • misty_zwany_krawcem Re: A ja zaczynam wierzyć,choć czekam na potwierd 22.08.07, 20:11
        Harry, też wpadłem na ten pomysł. 19-08-2007 Wątek: "Jak według Was potoczy się poniedziałek?"
        Obecnie ten pomysł i ta formacja wydaje mi sie zbyt oczywista dla wszystkich żeby mogła się spełnić. Myśle, że rynek wyrysuje jeszcze coś innego np. (ku utrapieniu misiów) mocne wybicie bez tego spadku lub ze spadkiem niewielkim. Ale kto wie.....zobaczymy.
    • luckhasz Re: Powrót optymizmu? - nie wierzę 22.08.07, 22:43
      Chciałem tylko zauważyć że w Polsce banki zwiększają akcję
      kredytową - pewnie nie ma to wpływu na trend światowy :) ale o czyms
      swiadczy. W jednym z banku z pierwszej polskiej 5 nastepuje teraz
      taka rewolucja w latwosci udzielania wszelkiego rodzaju kredytow ze
      az strach o rezerwy....
    • spector1 Re: Powrót optymizmu? - nie wierzę 25.08.07, 20:45
      Powrót optymizmu, choćby w stanie szczątkowym to jedynie
      rezultat wzmożonej propagandy mediów.
      Im wyższe odbicie, tym większy póżniejszy zysk dla kilku insiders.

      Wszystko wskazuje na to,że do 21.09.2007 giełda amerykańska spadnie
      30-50% co będzie gwarancją spadku WIGu o min 50%.

      "There are 65,000 contracts @ $750.00 for the SPX 700 calls for open
      interest. That controls 6.5 million shares at $750 = $4.5 Billion.
      Not a single trade. But quite a bit of $$ on a contract that is 700
      points away from current value. No one would buy that deep "in the
      money" calls. No reason to. So if they were sold looks like someone
      betting on massive dislocation. Lots of very strange option activity
      that I haven't seen before.

      The entity or individual offering these sales can only make money if
      the market drops 30%-50% within the next four weeks. If the market
      does not drop, the entity or individual involved stands to lose over
      $1 billion just for engaging in these contracts!

      Clearly, someone knows something big is going to happen BEFORE the
      options expire on Sept. 21. "

      O tym,kto zakłada taką katastrofę media nawet nie wspomną.

      Spector1
      • elamigo1 Re: Powrót optymizmu? - nie wierzę 25.08.07, 23:24
        po drugiej stronie tych pochodnych stoją też ludzie...

        a jeśli to oni mają rację? - szanse są po ich stronie...
        a

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka