Dodaj do ulubionych

Proszę mnie pocieszyć!

19.05.05, 15:23
Bom własnie po lekturze dwóch wątków - nominacje do nike i ustawa o
kinematografii i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że w tym kraju
już zdecydowanie nie ma czego szukać.
Wmówcie mi proszę, że mam paranoję i wszystko jest dobrze, bo chyba mi to
potrzebne do dalszej egzystencji
Pozdrowienia
Obserwuj wątek
    • broch Re: Proszę mnie pocieszyć! 19.05.05, 15:44
      chodzi o komentarze czy liste?
      Jesli o komentarze to pure shocking. Tzn ze Cie to szokuje, bo taka postawa i w
      ogole jest znana od dawna i raczej latwo tego typu ludzi znalezc na roznych
      forach. W dziedzinie listy nie mam zdania bo wiekszosci nie znam choc ktos
      wspominal Stasiuka ktory na mojej liscie (b. krotkiej) wspolczesnej lit polskiej
      jest no. one
      • braineater Re: Proszę mnie pocieszyć! 19.05.05, 15:50
        O komentarze.
        Wiem, że powinienem byc przywykły, szczególnie na tych forach, do tego, że
        każdy pretekst jest dobry by znaleźć żyda i komucha ale jakoś dziś mnie to
        szczególnie wkurwiło. Cóż może taki dzień po prostu.
        A co do Stasiuka, to pewno bym się z Tobą zgodził, bo nie przepadam za jego
        prozą, albo inaczej - niezbyt interesują mnie snute przezeń opowieści, ale
        akurat sprawności warsztatowych i 'dobrego' pióra bym mu nie chciał odmawiać,
        bo wydaje mi się, że pisac akurat potrafi. Bardziej mnie wnerwia jego ogólna
        poza na 'literata -abnegata' ale to juz nie sa rzeczowe argumenty przeciw:)
        Pozdrowienia:)
        • broch Re: Proszę mnie pocieszyć! 19.05.05, 16:05
          no. one = number one
          po b. krotkiej fascynacji Chwinem i Huelle wynikajacej z fascynacji czytania po
          polsku po wielu latach przerwy, Stasiuk podoba mi sie.

          Komentarze: ostatnio rozmawialem z corka o historii Polski m.in. zeszlo na Zydow
          (WW II). Powiedzialem ze to nie prawda iz Polacy sa antysemitami. Klamalem.
          • braineater Re: Proszę mnie pocieszyć! 19.05.05, 16:16
            broch napisał:

            > no. one = number one

            Heheheh - no i jak kropka może spowodowac poprawę humoru:)
            Tak więc sie nie zrozumieliśmy do końca, ale moją opinie o Stasiuku
            podtrzymuje:) Jak dla mnie w sumie bronią się jeszce z jego tekstów, esej
            w "Mojej Europie' i parę reportaży kiedyś w Wyborczej i innych mediach.
            Natomiast talentu 'opowiadacza', odkrywcy zajmujących historii, nie potrafię w
            nim odnaleźć.
            Ale podsumowując, lepsza nominacja dla Stasiuka, niż np dla Grocholi, Kochana
            czy paru innych gwiazd:)
            Pozdrowienia:)
            P.S. nie potrafie tego znaleźć, może dottore będzie wiedział, ale kiedyś przy
            okazji KrisKowego textu o Bagdabag, wyłożyłem dokładniej chyba wszystkie
            moje 'ale' i 'anse'
            • beatanu Re: Proszę mnie pocieszyć! 19.05.05, 16:23
              Może dlatego nie możesz znaleźć, bo książka nazywa się "Jadąc do BABADAG" a nie
              Bagdabag?
              ;)
    • beatanu Re: Proszę mnie pocieszyć! 19.05.05, 16:03
      Niestety (?) nie potrafię Ci wmówić ani paranoi ani tego, że wszystko jest
      dobrze - bo nie jest... ALE polecam i wręcz zalecam:
      - opuszczanie wątków, przy których czytaniu pojawiają się odruchy wymiotne
      - zakładanie wątków alternatywnych (jeszcze raz dzięki za nike no 2!)
      - powrót do lektury wątków być może już zapomnianych na FK tudzież TWA
      - lekturę wątków na forum pieczenie domowe chleba albo domowego chleba pieczenie
      - wyłączenie kompa, TV, radia i spacer/rowerowanie na świeżym powietrzu albo
      piwo z przyjaciółmi

      A tak poważniej - czasami też mam taką potrzebę, tym bardziej, że jako kobieta,
      w Polsce już na dzień dobry często jestem traktowana jako obywatel karegorii B.
      Ale m.in. właśnie takie grupy dyskusyjne jak FK (oprócz moich przyjaciół i
      znajomych w kraju) utwierdzają mnie w przekonaniu, że d... jeszcze nie zbita,
      że jest nadzieja, że są ludzie myślący, że nie wszyscy są sfrustrowanymi
      wyznawcami spiskowej teorii dziejów... I wierzę, że tych z żydokomuną na ustach
      24h na dobę jest mniej!
      A gdybyś przypadkiem na wakacje wybierał się na Północ - to zapraszam!
      :)

      • daria13 Re: Proszę mnie pocieszyć! 19.05.05, 16:24
        Uf, nareszcie się ożywiłeś drogi ojcze-założycielu, bom już zaczynała mieć
        syndrom odstawienia i dzisiaj wpadłam w straszy dół. Nawet pocieszenia Kriska
        już mi nie wystarczają i frustruje mnie, że nikt oprócz Ciebie nie jest
        wielbicielem Topora:( Dottore, jakże to tak!
        Temat wiodący z tego wątku rozwinę po powrocie do domu, bo jest bez wątpienia
        wart omówienia. A może nie?
        Pozdrawiam:)
    • staua Re: Proszę mnie pocieszyć! 19.05.05, 17:08
      Ja bym sie nie przejmowala. Poczytaj dyskusje o ustawie o szkolnictwie wyzszym albo te, ktora jest w
      ciekawych watkach, "Emigracja to byl blad". Mnie te tematy zalamuja, bo o Zydach to juz wiem, ze
      przeczytam w watkach o nagrodach, sukcesach w dziedzinach politycznych i artystycznych, wiec je
      omijam.
      Stasiuka bardzo lubie, jego poza mi nie przeszkadza.
      • daria13 Re: Proszę mnie pocieszyć! 19.05.05, 20:39
        Mimo,że aktywnie uczestniczę w FK zaledwie od kilku miesięcy, jestem już
        zaprawioną w boju dyskutantką na tematy polityczne, a to za sprawą
        nieszczęsnego Łysiaka i jego fanatycznych wyznawców. Przez większą część życia,
        kierując się potrzebą zachownia maksimum spokoju ducha starałam się nie
        zagłębiać zanadto w meandry polityki i zawsze na tym dobrze wychodziłam. Ale
        niestety wątki łysiakowe zburzyły do tego stopnia mój spokój, że zaczęłam
        uważniej przyglądać się naszemu życiu publicznemu. I tu przeżyłam szok.
        Giertych, Młodzież Wszechpolska, partia moherowych beretów, dzika lustracja -
        to jest nasza rzeczywistość i gdybym nie miała dowodów na jej prawdziwość,
        chyba bym nie uwierzyła. Koszmar.Dopóki w brednie chorego umysłu Łysiaka wierzą
        ludzie prości, nieposiadający własnych poglądów jestem w stanie to zrozumieć,
        ale na forum odzywali się w obronie jego fantastycznych teorii, ludzie
        zdawałoby się inteligentni (niektórzy). To samo dotyczy kwestii antysemityzmu i
        homofobii. Łysiakowi mogłabym dodatkowo postawić zarzut, że pośrednio przez
        niego straciłam bliską koleżankę; dopóki nie poruszałyśmy tematów
        politycznych,a ja takiej potrzeby wcześniej nie miałąm, było ok.,ale, że ona i
        jej mąż od lat są wielbicielami Łysiaka, po moich próbach uświadomienia im jak
        strasznej manipulacji ulegli wierząc jego bredniom, skazałam się na
        opinię "poprawnej politycznie, nieuświadomionej osoby bez kręgosłupa moralnego"
        i po przyjaźni. Zaznaczam, że nie są to osoby głupie i to właśnie jest
        najstraszniejsze.
        Nie umiem Cię pocieszyć Braineater, bo to chyba nie jest możliwe, ale
        jednocześnie myślę, że warto wziąć pod uwagę, że gdzie indziej też nigdy nie ma
        gwarancji, że będzie znacznie lepiej i że wszyscy tylko czekają na nas z
        otwartymi ramionami. Na czas jakiś na pewno, na zawsze - nie wiem.
        Pozdrawiam serdecznie, też cholernie sfrustrowana:(
        • braineater Re: Proszę mnie pocieszyć! 19.05.05, 21:15
          Najgorsze jest w tym to, że ja to wszystko wiem, że znam to od lat, że swiadom
          jestem że debata polityczna w Polsce sprowadza się do trzech epitetów - żyd,
          komuch, pedał ale nadal, mimo wielu prób, nie jestem tego w stanie
          zracjonalizować.
          Jako klasyczne punkowe dziecię, biegające niegdys po manifestacjach z czarną
          flagą i wykrzykujące obsceniczne hasła w strone róznych, niedobrych moim
          zdaniem, elementów systemu, mażąc po murach "Polska=Babilon", w sumie, pomimo
          całej zgrywy i dośc wczesnego zarażenia cynizmem, chyba wierzyłem, że da się tu
          coś zmienić. Potem, sobie odpuściłem, nadal jednak wierząc, że ta ekipa moich
          rówiesników jest w stanie nieco inaczej spojrzec na świat i spróbowac troche
          ponaprawiać. I co?
          I chiałoby sie powiedziec 'i ch..j!' I znowu jest to samo, co w poczatkowych
          latach 90, znowu zaczynam się czuc jak w krainie zarządzanej przez ducha
          Dmowskiego, Goebbelsa i paru innych przyjemniaczków, tylko, że tym razem,
          nikomu nawet nie chce się sprzeciwiać, nikomu nic sie już nie chce i wszystko
          podąża w stronę państwa radykalnie prawicowego, w najgorszym sensie tego słowa
          (a bywaja tez dobre definicje prawicy, nie przeczę) No i znów czuję, że podnosi
          mi się ciśnienie, że generalnie chodziłbym po ulicach i napieprzał młotkiem
          tych wszystkich domowego chowu naziolków ,i tylko tym razem mam swiadomość (to
          chyba to przekleństwo bycia 'dorosłym'), że nie miałoby to kompletnie zadnego
          sensu. Stąd owo wspomniane wyzej wnerwienie - z totalnej bezsilności...
          Ot i tyle zalów - czas na polską klasyke, czyli idę sie napić:)
          Pozdrowienia
          • dr.krisk No i dopadlo..... 19.05.05, 21:43
            Tak czasem bywa. Tlumaczy sobie czlowiek, ze to bez sensu, ze jak ludziska chca
            miec kraj do dupy, to dlaczego nie? Niech sobie maja! Ale czasem ma sie ochote
            komus zrobic krzywde....
            Dlatego tak dobrze czuje sie za granica. Nie obchodza mnie zbyt sprawy
            tubylcow, jak nie chce odpowiadac na jakies pytania to udaje ze nie rozumiem...
            luksus.
            Ale mnie tez martwi ta konwulsyjna juz glupota, to juz prawie przesciganie sie
            w obskuratyzmie, nietoleracji, i co tam jeszcze mozna wymyslec. Jezlei 12%
            moich rodakow uwaza ze Lepper moglby zostac prezydentem???? Nie wspomniajac juz
            o innych kandydatach prowadzacych w rankingach...
            Trzeba chyba sobie jasno powiedziec: Polska to w znacznej mierze kraj ludzi
            ograniczonych, o ciasnych horyzontach, reagujacych histerycznie i
            nieracjonalnie na wszystko co inne, obce, trudne i niemile. Czy nalezy z tym
            walczyc? Czasem tak - zeby czerepy rubaszne nie myslaly sobie, ze im wszystko
            wolno. Ale z drugiej strony.... czasem mi sie juz nie chce. Najwyrazniej ludzie
            odporni sa na wszelkie nauki wyplywajace z historii.
            A napic to zawsze mi sie chce, ale staram sie kontrolowac :)
            Pozdrowienia - KrisK
            • broch Polski spleen czyli smazona sledzionka 20.05.05, 00:01
              Polacy są z natury bardzo pesymistycznym narodem, dziwne bo tak daleko na północ
              nie jesteśmy. Mówi się wiele o polskiej wyjątkowości, ale gdy się rozejrzeć to
              wyróżnia nas wyłącznie skłonność do samodestrukcji. Tę samodestrukcję dzielimy
              na pasywną (biadolenie) i aktywną (burdy, bojówki, kompleks Herostratesa).
              Dodatkowo można podzielić zarówno skłonność pasywną jak i aktywna na glupią i
              przemyślaną. Efekt końcowy jest taki iż wszystkie drogi prowadzą do Rzymu =
              zniszczenia.

              No i teraz wniosek: wszystko "to" jest beznadziejne. Napijmy się :)

              "Dlatego tak dobrze czuje sie za granica. Nie obchodza mnie zbyt sprawy tubylcow"
              To był jeden z powodów wyjazdu, na dłuższą metę trudno jest jednak uciec od
              korzeni i robi się smutno... Napijmy się :)


              "Najwyrazniej ludzie odporni sa na wszelkie nauki wyplywajace z historii."
              Doktorze, nie masz racji. My po prostu do pewnych zadań nie dorośliśmy. Polska
              (dawno temu) dzięki kontaktom z Zachodem, przskoczyła pewien etak w rozwoju
              społeczeństwa, a prznajmniej tak nam się wydaje (tzn jesteśmy partnerami),
              faktem jest że jesteśmy (społecznie) minimum 100 lat do tyłu. Stąd też polskie
              społeczeństwo zachowuje się jak przedszkolaki, można przejść od razu do drugiej
              klasy, ale emocjonalnie jest się na poziomie pierwszoklasisty. Polskie
              społeczeństwo jest jeszcze niedojrzałe, ale na wszystko przyjdzie czas.
            • broch wersja druga 20.05.05, 00:59
              Zaznaczam że wersji trzeciej nie będzie: każda i tak jest absurdalna

              Stare przysłowie indiańskie mówi:
              Lepiej mieszkać w beczce Diogenesa niż cierpieć na różne formy kompleksu
              Herostratesa.

              Tak naprawdę ciekawi mnie co Voland na to tzn zawsze wyłazi choćby niewiadomo
              jak się starać i wszystkie dziury pozatykać
              • dr.krisk Woland? Zawsze wylezie.... 20.05.05, 01:34
                broch napisał:

                > Tak naprawdę ciekawi mnie co Voland na to tzn zawsze wyłazi choćby niewiadomo
                > jak się starać i wszystkie dziury pozatykać
                No tak :)
                Obserwuje sobie poczciwych ludziskow, nie tylko w Polsce, ale i w obcych
                stronach, i roznie sobie mysle. Ostatnio w Barnes & Nobel nie wiadomo po co
                wzialem sie za przegladanie albumow ze zdjeciami z minionego XX wieku...
                Niemilo i nieprzyjemnie. Powiedziec mozna, ze ludzie dziela sie na tych
                zdjeciach glownie na :
                - zabitych i zywych,
                - zadowolonych z siebie uzbrojonych oraz przerazonych nieuzbrojonych;
                - wypedzajacych oraz wypedzanych,
                i tak dalej. Po jaka cholere ja zawsze sobie humor popsuje? Nie wiem.
                Pozdrawiam - KrisK
                • broch Re: Woland? Zawsze wylezie.... 20.05.05, 03:26
                  o.k. I co z tego wynika? Zaniepokojenie moralne? Poczucie się nieco lepiej bo
                  jest się wrażliwym na niedolę? A może poczucie się nieco gorzej?

                  Nie cierpię sztuki/postawy życiowej moralnego niepokoju bo gówno z tego wynika.
                  Tak naprawdę nie ma różnicy między tymi "wrażliwymi" i "płytkim, niewrażliwym
                  motłochem"

                  W Polsce tylu "wrażliwych" przeciwiało się wojnie w Iraku, czy ktoś zaproponował
                  i zrealizował pomoc na taką samą skalę np dla wymierającej na AIDS Afryki? Ilu
                  "wrażliwych" tam pojechało?

                  Troska o ludzkość i upadającą Polskę to jedyznie puste słowa. Pachnie wyłącznie
                  witkacowską absurdalną niemocą egzystencjalną która wywołuje wyłącznie odruch
                  litości.

                  Ten potworny konsumpcyjny świat i pozbawione głębszych uczuć społeczeństwo.
                  Temat do narzekania bez granic.

                  Faktycznie jednak nie ma tak naprawdę większej różnicy miedzy płytkim
                  konsumpcyjnym społeczeństwem a wrażliwymi. Obie grupy nic nie robią choć po
                  zastanowieniu można uznać że osoby tzw wrażliwe są większymi hipokrytami.
                  • dr.krisk A musi wynikac? 20.05.05, 04:00
                    broch napisał:

                    > o.k. I co z tego wynika? Zaniepokojenie moralne? Poczucie się nieco lepiej bo
                    > jest się wrażliwym na niedolę? A może poczucie się nieco gorzej?
                    A musi wynikac? Strasznie dzielisz wlos na czworo.


                    >
                    > Nie cierpię sztuki/postawy życiowej moralnego niepokoju bo gówno z tego
                    > wynika.
                    Nie wiem. Co w zamian? Masz jakis pomysl?

                    > Faktycznie jednak nie ma tak naprawdę większej różnicy miedzy płytkim
                    > konsumpcyjnym społeczeństwem a wrażliwymi. Obie grupy nic nie robią choć po
                    > zastanowieniu można uznać że osoby tzw wrażliwe są większymi hipokrytami.
                    Masz bardzo ponury obraz czlowieka: albo szczery prymityw z maczuga w lapie,
                    albo niedomyty alterglobalista broniacy praw Indian.....
                    Niedobrze, brochu. A ja myslalem, ze jestem cynikiem :)
                    • broch Re: A musi wynikac? 20.05.05, 07:50
                      pewnie że nie musi nic wynikać, nie zmienia to faktu że wynika, smutne
                      szwędające się po ulicach i strasznie ponure. Sam napisałeś jakie to smutne :)

                      Co w zamian za moralny niepokój? I tu powinno paść pytanie: a musi być coś w zamian?
                      Lepiej nic nie udawać (tzn "gadać"), Aha, mnie to ani w głowie, ale nie upieram
                      się przy "naprawie", moralnym niepokoju i.t.p.

                      Nie mam ponurej wizji człowieka, nie dzielę ludzi na grupy (podział jest
                      wynikiem "niepokoju" na w sumie lepszych (moralnie zartoskanych) i gorszych nie
                      zatroskanych) zostawiam ludzi samych sobie nie czuję powołania do naprawiania
                      (?), niechęć budzi we mnie "gadanie".
                      Jaka jest doktorze różnica między osobą która ma w nosie AIDS w Afryce i nic nie
                      robi a osobą która rozpacze i zawodzi nad nieszczęściem biedaków i też nic nie robi?
                      Dla mnie żadna.
                      Nie mam moralnego prawa do krytykowania "płytkości" społeczeństwa jeśli sam nic
                      nie robię, tylko narzekam wypominam i generalnie "niepokoję" się.

                      Chcę zwrócić doktorowi uwagę iż to doktor przeżywa rozterki moralne nad
                      społeczeństwem przeglądając najnowsze wydawnictwa w B&N.
                      "Po jaka cholere ja zawsze sobie humor popsuje? Nie wiem."
                      itd
                      Nie oceniam doktorze ludzi (również w Polsce) bo mam na sumieniu zbyt wiele aby
                      przyznać sobie do tego oceniania prawo. Mógłbym to narzekać tylko wówczas gdybym
                      naprawdę coś zrobił aby "ratować" społeczeństwo. A tak to tylko słowa, słowa
                      słowa....
                      Marek Porcjusz Kato był tylko jeden, dzisiaj gadanie kończy się frustracją (jak
                      to widać z postów) bez następstw i trudno nawet mówić o rozładowaniu stresu bo
                      po takich "dyskusjach-narzekaniach" stres jest jeszcze większy.

                      Doktorze, wszyscy maja prawo do narzekania, ale my Polacy robimy to notorycznie
                      z masochistyczną satysfakcją. Pod tym względem jesteśmy rekordzistami świata chyba.
                      • beatanu Re: A musi wynikac? 20.05.05, 09:42
                        Oj, jeszcze bardziej ponuro się zrobiło, gdy tak sobie po drugiej stronie
                        ocenu dyskutowaliście nad kondycją człowieka...

                        Nie zgadzam się Brochu z kilkoma Twoimi stwierdzeniami -

                        > Jaka jest doktorze różnica między osobą która ma w nosie AIDS w Afryce i nic
                        >nie robi a osobą która rozpacze i zawodzi nad nieszczęściem biedaków i też nic
                        >nie robi? Dla mnie żadna.

                        Jeżeli przeciwstawisz sobie tylko takie dwie grupy ludzi - to rzeczywiście
                        różnica nie jest wielka - chociaż wg. mnie istnieje, bo sama
                        świadomość "niedoli biedaków" może być, nie musi, ale może - początkiem
                        działania. Tylko, że rzeczywistość nie jest tak cholernie biało-czarna, i w
                        całych pokładach szarości znajdziesz np. ludzi, którzy nie olewają zawsze i
                        wszędzie, tylko w pewnych sytuacjach czy okresach życia, ludzi, którzy się
                        przejmują ale niekoniecznie jojczą głośno z tego powodu, ludzi, którzy nie
                        jojczą i FAKTYCZNIE coś robią. Jedni więcej, drudzy mniej - ale tacy też są,
                        przecież doskonale o tym wiesz! I nie chodzi mi o spektakularne akcje made in
                        Green Peace (OK, inna działka, ale mordowanie środowiska naturalnego to
                        porównywalny problem: globalny i średnio rozwiązywalny. Wierzę w to, że każdy
                        może coś zrobić. Metodą niewielkich kroczków. Nie wiem, może pomaga mi w tym
                        wieloletnie doświadczenie nabyte w pracy zawodowej. Pracuję na oddziale
                        hemtologicznym i wiem, że nawet w tzw. beznadziejnych przypadkach można zrobić
                        tak wiele...

                        > Nie mam moralnego prawa do krytykowania "płytkości" społeczeństwa jeśli sam
                        nic
                        > nie robię, tylko narzekam wypominam i generalnie "niepokoję" się.

                        Czyli wg. Ciebie mam prawo krytykować, bo coś tam w kierunku "naprawiania
                        świata" robię. Nie krytykuję ale boję się, że ogarnie mnie poczucie
                        samozadowolenia i poczucie "bycia lepszym człowiekiem". Nie przeczę, czasami
                        zżymam się i wqurwiam okrutnie, głównie z powodu tego, co się dzieje na scenie
                        polityczno-społecznej w Polsce i w końcu ogarnia mnie poczucie bezsilności
                        (vide braineater) i macham na to wszystko ręką. Ale tylko do czasu, bo... nie
                        potrafię inaczej.

                        Pozdrawiam słonecznie
                        :))
                        • broch Re: A musi wynikac? 20.05.05, 14:32
                          beatanu,
                          Nic nie trzeba robic moim zdaniem, nie ma takiego obowiazku. Mozesz robic duzo
                          albo troszeczke albo nic. Nie dziele ludzi i niczego od nich nie wymagam. Nie
                          wiem skad sie to wzielo.

                          Jestem przeciwny pogardzie:
                          "coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że w tym kraju
                          już zdecydowanie nie ma czego szukać."

                          " I znowu jest to samo, co w poczatkowych
                          latach 90, znowu zaczynam się czuc jak w krainie zarządzanej przez ducha
                          Dmowskiego, Goebbelsa i paru innych przyjemniaczków, tylko, że tym razem,
                          nikomu nawet nie chce się sprzeciwiać, nikomu nic sie już nie chce i wszystko"

                          "Ale mnie tez martwi ta konwulsyjna juz glupota, to juz prawie przesciganie sie
                          w obskuratyzmie, nietoleracji, i co tam jeszcze mozna wymyslec. "

                          Jestem przeciwny takiemu wlasnie gadaniu.

                          Na jaka skale i czy w ogole bedziesz cos robic to Twoja sprawa. Czy ktos walczy
                          bardzo czy tylko troszeczke nie dociekam, nie interesuje mnie to.

                          Jestem przeciwny pogardzie, bo do tego przeba czegos wiecej niz gadania.

                          Takie narzekanie/gledzenie slyszalem od niepamietnych czasow. Wszyscy naokolo
                          czuja pogarde i narzekaja na innych. Jedyne osiagniecie to wieksza frustracja.
                          • braineater Re: A musi wynikac? 20.05.05, 16:03
                            Gratuluję
                            (zupełnie bez ironii)
                            Zdecydowanie brakowało mi w otoczeniu kogoś takiego, jak ty brochu, zywego
                            wcielenia zen w stylu "usiąść na brzegu rzeki i czekać aż przepłyną trupy
                            twoich wrogów". Chciałbym tak, ale jeszce jak widać nie potrafię, a po za tym
                            podejrzewam, że i Tobie taka postawa i konsekwencja nie przyszła od razu.
                            Masz pełne prawo kopnąc mnie w głowę jesliby jeszce raz następny popadł w taki
                            nastrój
                            Dzieki
                            Pozdrowienia:)
                          • beatanu Nie potrafiłabym tak żyć... 20.05.05, 16:49
                            broch napisał:
                            > Nic nie trzeba robic moim zdaniem, nie ma takiego obowiazku

                            A ja czuję imperatyw działania, bo inaczej przyszłoby mi się pochlastać albo
                            jakoś tak. Różnimy się tu bardzo i w pewnym sensie fascynuje mnie Twoja
                            postawa, bo nie jestem sobie w stanie wyobrazić jak to się przekłada na
                            codzienne życie z bliskimi, wspominałeś o nastoletniej córce...

                            > Takie narzekanie/gledzenie slyszalem od niepamietnych czasow. Wszyscy naokolo
                            > czuja pogarde i narzekaja na innych. Jedyne osiagniecie to wieksza frustracja.

                            Też to znam z autopsji ale między innymi dlatego nie chcę powielać
                            destruktywnych wzorców i staram się stwarzać nowe... Tylko znów nie rozumiem
                            tej czarno-białej wizji rzeczywistości. No bo kurde nie wszyscy czują pogardę i
                            nie wszyscy narzekają !!! Więcej niuansów, please;)))

                            To był akcent optymistyczny na piątkowy wieczór.
                            :)
                          • dr.krisk Chyba mylisz pojecia. 20.05.05, 17:32
                            broch napisał:

                            >> Takie narzekanie/gledzenie slyszalem od niepamietnych czasow. Wszyscy naokolo
                            > czuja pogarde i narzekaja na innych. Jedyne osiagniecie to wieksza frustracja.

                            Czy jak pogardzam i narzekam na czyjas glupote to zle? I mylisz sie uwazajac
                            mnie za narzekajacego/gledzacego frustrata. Nawet wrecz przeciwnie - tym
                            bardziej doceniam te chwile w zyciu, ktore zaprzeczaja brzydocie swiata (np.
                            smak zimnego Guinness Draught..). A ze pozbylem sie wielu zludzen - no coz,
                            wiek robi swoje.
                            Mieszasz dwa pojecia: nasza narodowa skonnosc do czarnowidztwa oraz przyrodzona
                            czlowiekowi zdolnosc do refleksji. To pierwsze jest denerwujace i jalowe, to
                            drugie - chyba niezbedne.
                            Oj, brochu, za duzo grzebiesz w tym DNA. Stad to medrca szkielko i loko!
                            KrisK

                            • broch Re: Chyba mylisz pojecia. 20.05.05, 23:59
                              "Trzeba chyba sobie jasno powiedziec: Polska to w znacznej mierze kraj ludzi
                              ograniczonych, o ciasnych horyzontach, reagujacych histerycznie i
                              nieracjonalnie na wszystko co inne, obce, trudne i niemile."

                              Powyższe to nie refleksja, nie jest to również "wrodzone narodowe czarnowidztwo"
                              Opinia j.w. to właśnie przykład ględzenia i pogardy dla ogółu.
                              • dr.krisk Mowi sie trudno. 21.05.05, 00:06
                                broch napisał:

                                > Opinia j.w. to właśnie przykład ględzenia i pogardy dla ogółu.
                                Oczywiscie nie masz racji. Ale nie mam, drogi brochu, specjalnie ochoty cie
                                przekonywac. Odpowiem w twoim stylu - marudzisz....
                                Pozdrawiam,
                                KrisK
          • beatanu Re: Proszę mnie pocieszyć! 20.05.05, 00:04
            braineater napisał:
            > Stąd owo wspomniane wyzej wnerwienie - z totalnej bezsilności...

            Doskonale znam to uczucie i wiem, że powodując "wnerwienie" zdołowć może też
            okrutnie... Ale zawsze w takich sytuacjach, wydrapując się z dołu, staram się
            sobie wytłumaczyć, że - nie jestem sama, że jest nas więcej,że robię co mogę,
            że nie porywając się z motyką na słońce, tu i tam sieję ziarenko czegoś
            lepszego niż ślepa nienawiść - chociażby uśmiechając się do nieznajomej osoby
            na ulicy, że biorąc udział w wyborach (tak! nie śmiejcie się) nie liczę na
            wykluczenie z gry wszystkich oszołomów w beretach i bez, ale przynajmniej mam
            dziką satysfakcję, że nie dałam im szansy. Nie wierzę w rewolucję, wierzę w
            kroplę drążącą skałę...
            Uczucie bezsilności czasami musimy zaakceptować, chociaż boli... (Jak sam
            piszesz - dorosłość czasami bywa bolesna)
            Ale gdy już dojdziemy do sedna uczucia, gdy już je przeżyjemy i zaakceptujemy -
            to ... ALLELUJA i do przodu!
            Więcej nie napiszę, bo boję się, że zacznę mącić z lekka:))
            • daria13 Re: Proszę mnie pocieszyć! 20.05.05, 09:50
              Droga Beatanu! Wcale nie mącisz, bardzo mądrze prawisz:) Miałam juz napisać
              Brochowi, jak podobały mi się jego wywody, bo są rzeczywiście bardzo celne i
              najbardziej podobał mi się ten fragment:"Nie oceniam doktorze ludzi (również w
              Polsce) bo mam na sumieniu zbyt wiele aby przyznać sobie do tego oceniania
              prawo." Gdyby wszyscy Polacy mieli takie podejście, wszystko byłoby dużo
              prostsze, ale jeszcze bardziej przekonała mnie Twoja postawa: kropla, która
              drąży skałę:) I teraz już wiem, dlaczego tak zażarcie dyskutowałam z
              nieszczęsnym Grzechem i dlaczego tak żarliwie wspierałam Barbapapę,
              podważającego rzetelność Łysiaka - to była uświadamiająca społeczeństwo
              dywersja, właśnie ta kropla!
              A tak serio, to myślę, że rzeczywiście, jeśli tak nam doskwiera nasza
              rzeczywistość to samo narzekanie nie wystarczy i o ile nie stać mnie na
              zorganizowaną formę protestu lub naprawy, to mogę chociaż czasami popolemizować
              z oszołomem, którego wprawdzie i tak nie przekonam, ale może sprowokuję innych
              użytkowników forum do przemyśleń. Ok. wiem, że zaraz zarzucicie mi naiwność,
              ale spróbować zawsze warto, a co mi tam:)) Co prawda taką próbę przypłaciłam
              utratą koleżanki, ale chyba tak właśnie stać się musiało.Jakieś koszty też
              trzeba ponieść, jeśli nie chcemy być tacy, jak to opisał Broch.
              Teraz to chyba ja trochę namieszałam i już się boję tego, jak bardzo kolega
              Broch mnie wyśmieje za moją naiwność, cała drżę ;)
              Pozdrawiam i precz z Grzechem!!!
              • beatanu Re: Proszę mnie pocieszyć! 20.05.05, 10:28
                A ja Cię nie wyśmieję tylko poprę (jak to poprę fatalnie zabrzmiało! może
                lepiej: udzielę poparcia?) I więcej takich "naiwnych", please!!!!
                No i oczywiście precz z Grzechem!

                :-))))

          • staua Re: Proszę mnie pocieszyć! 20.05.05, 15:45
            Braineater, mysle, ze kazdy zaczyna od siebie, wiecej nie mozesz zrobic, a Ty chyba za Wszechpolaka
            nie mozesz byc uznany, zone masz nie-Polke (ucieszyla mnie ta informacja, bo czuje duchowa wiez z
            innymi ludzmi w mieszanych zwiazkach) i do tego w Polsce mieszkacie, duzo lepiej niz my...
            Czasem zalamuje sie patrzac na swiat "globalnie" ale chyba jesli skupimy sie na swoich dzialaniach, to
            juz jest cos.
    • kwiecienka1 Re: Proszę mnie pocieszyć! 19.05.05, 22:56
      ufff!
      no, nie wiem jak pocieszyć Ojca Założyciela
      może tak: przynajmniej takie chwasty nie docierają na nasze forum!
      wiem, że to niewiele, ale taka świadomość tez wiele może dać...
      pozdrawiam

      Ps hurrra! hurra! już jutro jadę na Targi Książki do Warszawy - tak się cieszę!!
      (proszę o wybaczenie tego bezczelnego entuzjazmu, nie mogłam się powstrzymać)
      • beatanu Re: Proszę mnie pocieszyć! 19.05.05, 23:01
        Ale właśnie taki "bezczelny", spontaniczny i bezinteresowny entuzjazm cieszy!
        Innych też! Naprawdę!
        Zyczę miłego pobytu w W-wie i wielu ciekawych przeżyć i mnóstwa fantastycznych
        spotkań z pasjonatami literatury!
        Dobranoc:)
    • braineater Cynizm = inteligencja? 20.05.05, 09:45
      W sumie zadaje pytanie, na które odpowiedź jak mi się zdaje znam, ale dotarło
      do mnie, że wszyscy inteligentni faceci, których znam - dottore i brochu, jak
      najbardziej mieszczą sie w tej kategorii, smiało przyznają się do swojego
      cynizmu (sam zreszta też tak robię)U kobiet jest to rzadziej spotykane - tzn,
      spotykałem panny wredne, złosliwe, ironiczne ale nigdy cyniczne.
      Więc jak to jest - dystans do rzeczywistości spowodowany nadmiarem przykrej
      wiedzy o tejże, czy po prostu półpancerz praktyczny, chroniący przed
      samookaleczenim psychicznym?
      Pozdrowienia:)
      • beatanu Re: Cynizm = inteligencja? 20.05.05, 10:05
        Jezu, znów albo-albo. A może jedno i drugie? Dystans do poczucia-absurdu-
        istnienia-w-ogóle jest nam potrzebny jak powietrze, bo jakżeż inaczej bylibyśmy
        w stanie przeżyć choć jeden dzień? Psychiczne mechanizmy obronne, czyli rodzaj
        pancerzyka są niezbędne. I posiada je każdy, tylko w mniejszym lub większym
        stopniu zdaje sobie z nich sprawę. Zbyt mało na ten temat wiem z naukowego
        punktu widzenia, ale wiedza potoczna i obserwacje wskazują na to, że kobiety
        mają więcej kontaktu ze swoimi uczuciami i "przewałkowując" je milion razy
        chronią się przed samodestrukcją. Nie wiem. Ale zdecydowanie nie nazwałabym
        cynikiem każdego inteligentnego człowieka (płeć nie gra roli), który "za dużo
        przykrych rzeczy wie" i przed nimi się jakoś broni. Droga do cynizmu jest chyba
        trochę dłuższa...
        Pozdr:))
        • daria13 Re: Cynizm = inteligencja? 20.05.05, 10:29
          Podpisuję się obiema rączkami pod powyższym tekstem Beatanu. Brawo! Ale
          poważnie zaniepokoiła mnie konkluzja ostatniego posta Braineatera. Jeśli
          cynizm=inteligencja, a nie ma cynicznych kobiet, to logiczny wniosek tego
          wywodu zdecydowanie mi się nie podoba. Mam nadzieję, że nie do końca sobie
          ojciec-założyciel przemyślał tę wypowiedź i jej wymowa wyniknęła z jakieś
          pomyłki, spowodowanej frustracją. Tylko tak to sobie tłumaczę;)
          Nie jestem pewna czy pozdrawiać;-)
          • braineater Mea Culpa (łup) Maea Culpa (łup) i tak ze 3 razy:) 20.05.05, 14:46
            Takie są wyniki pisania postów po zaledwie jednej kawie na obudzenie:)
            Wniosek jak najbardziej logiczny ale od razu zanzaczam, że nie taki był mój
            zamiar i prędzej sam bym się zrobił kobieta za pomocą narzędzi tępych
            siecznych, niż uznał, że kobiety nie sa inteligentne. Bo prawda w sumie jest
            taka, że większośc spotkanych przez mnie inteligentnych ludzi to własnie
            niewiasty - zresztą wystarczy spojrzeć chociażby na "pciowy rozkład" tego forum
            i FK a wnioski nasuwają się same
            Tak więc jeszce raz Mea Culpa (łup) i już nie kontynuuję tematu:)
            Pozdrowienia:)
            • broch Re: Mea Culpa (łup) Maea Culpa (łup) i tak ze 3 r 20.05.05, 15:02
              od pierwszej linijki o cynizmie wiedzialem ze dostaniesz lanie.
              Ale fajnie ze innego bija.

              "Bo prawda w sumie jest taka, że większośc spotkanych przez mnie inteligentnych
              ludzi to własnie niewiasty - zresztą wystarczy spojrzeć chociażby na "pciowy
              rozkład" tego forum i FK"

              Panie sa po prostu bardziej gadatliwe :)
              • staua Re: Mea Culpa (łup) Maea Culpa (łup) i tak ze 3 r 20.05.05, 15:41
                > Panie sa po prostu bardziej gadatliwe :)
                Hehe, nie spotkales mojego meza. On potrafi zaczac i kontynuowac swoja wypowiedz jako monolog
                nawet, gdy nie ma zadnej odpowiedzi z mojej strony (np. mowi cala droge do pracy w samochodzie,
                albo caly wieczor az do momentu, kedy zasnie).
              • beatanu Re: Mea Culpa (łup) Maea Culpa (łup) i tak ze 3 r 20.05.05, 16:23
                broch napisał: > Panie sa po prostu bardziej gadatliwe :)

                Może i są (oprócz męża S.;) mój akurat potwierdza stereotyp małomównego
                Skandynawa) ale może dzięki swojej werbalności lepiej sobie radzą w sytuacjach
                kryzysowych? Bo problemy wyartykułowane , problemy dzielone z bliską osobą
                stają jak gdyby ciut mniejszymi problemami...
                :)
                • staua Re: Mea Culpa (łup) Maea Culpa (łup) i tak ze 3 r 20.05.05, 21:33
                  Moj potwierdza stereotyp balkanski, pod kazdym wzgledem, ale gadanie to tam w Rumunii zawsze jest.
                  Jak tam jedziemy, to na ogol po kilku dniach z jego rodzina mam bol glowy.
      • dr.krisk O korzysciach plynacych z cynizmu! 20.05.05, 15:30
        Cynizm jest postawa znakomicie ulatwiajaca zycie w jego najbardzij praktycznych
        aspektach. Dowod I:

        Porzadny obywatel widzacy np. przewrocony kosz na smieci, natychmiast podejmuje
        stosowne dzialania: zaczyna zbierac smieci brudzac sie przy tym niemilosiernie
        i narazajac na docinki przechodniow ("co, naswinilo sie, a teraz trzeba
        posprzatac??"), gdy zas wepchnie wszystkie smieci do kosza i zaczyna go
        ustawiac na miejscu, jak spod ziemi pojawia sie patrol Strazy Miejskiej i pada
        pytanie "A obywatel co robi z tym koszem????". Koszmar.

        Cynik popatrzy na smieci.... pomysli "no tak.... smieci", "ludzie smiecili,
        smieca i smiecic beda......" i powlecze sie dalej pracowicie duszac w sobie
        wszelkie przejawy zyciowego entuzjazmu.

        c.n.d.
        Pozdrawiam - KrisK
        • beatanu Co to jest cynizm? Ratunku! 20.05.05, 16:35
          Czytam i czytam wypowiedzi panów małomównych i dochodzę do wniosku, że mijamy
          się ciut, bo chyba (?) inaczej definiujemy pojęcie cynizmu.
          Dla mnie cynik to człowiek, który właśnie POGARDZA wartością bliźniego,
          człowiek lekceważący podstawowe zasady moralne, człowiek nieczuły na krzywdę
          drugiego.
          A przecież człowiek przechodzący obojętnie obok wybebeszonego kosza na śmieci
          to może tylko człowiek, któremu akurat spieszy się na spotkanie z ukochaną i
          nie chce zapaskudzić sobie świeżo wypranej koszuli? Może ma zadatki na cynika,
          może już reprezentuje postawę olewającą, ale przecia tumiwisizm to jeszcze nie
          cynizm!!! Czy ktoś mnie może oświecić? Czy się mylę?
          :)
        • broch Re: O korzysciach plynacych z cynizmu! 20.05.05, 16:55
          Nie widzialem jeszcze aby ktos z entuzjazmem smieci zbieral, cynik skieruje
          entuzjazm na inne bardziej interesujace aspekty zycia. Duszenie entuzjazmu to
          depresja a nie cynizm.

          Z reszta doktora przyklad jest nie trafiony. Doktor moze sie nawet "zasadzic" i
          zlapac wandala. Pewnie doktor bedzie z siebie nawet zadowolony. Tyle ze za
          chwile przyjdzie nastepny wandal i znowu rozsypie smieci. W ramach cwiczenia,
          niech doktor wyjdzie na ulice, do parku miejskiego i powie czemu w tym parku
          sciezki sa posprzatane, smieci nie ma, lawki cale?
          Doktor mysli ze tutaj cale tabuny kriskow lataja i po bandytach sprzataja?
          Podkreslam ze nie uwazam iz Stany (lub Europa z lat 70') to cos lepszego, nie o
          to chodzi. Tylko niech sie doktor zastanowi czemu te lawki sa tutaj cale.
    • nienietoperz Re: Proszę mnie pocieszyć! 20.05.05, 12:24
      Szanowni TWAowicze,
      prosze sie (i mnie) nie zalamywac! Wczoraj zamiast pracowac spedzalem dzien z
      gosciem z Matczyzny, i, jak nietrudno sie domyslic, duza czesc rozmow byla na
      temat dlaczego nie lepiej, czy znow gorzej, po co jak i czy bez sensu.
      Wracam dzis z ulga i odetchnieciem do pracy, z nadzieja
      a) na calkowicie apolityczne kocykle stochastyczne
      b) na odrobine swiezosci literacko-filmowo-towarzyskiej na forum;
      i co? Aby wydobyc Was (i siebie) z dolka tematycznego, proponuje glosowanie w
      jakiej kolejnosci nienietoperz ( i nienietoperzowa) powinni zatopic swe kly w
      swiezej dostawie z kraju, to jest
      a) `Ocalone w tlumaczeniu' Baranczaka
      b) `Czuly barbarzynca' Hrabala
      c) 'Smierc pieknych saren' Oty
      d) `Esther' Chwina
      e) `Biale na czarnym' Gallego

      Na razie (u mnie) wygrywa Baranczak, bo to krotkie, przyjemne, i mozna czytac w
      ukradzionych chwilach miedzy szykowaniem kolejnego jedzenia i wspolniepolskim
      utyskiwaniem na ciezkie zycie.
      Pozdrowienia,
      Wasz
      nienietoperz.




      • braineater Re: Proszę mnie pocieszyć! 20.05.05, 14:20
        Absolutnie Racja Toperzu!
        Koniec z glątwą i smutami
        (fakt, że dostałem dziś kasę za dwa teksty o których zapomniałem że je kiedyś
        tam napisałem wybitnie poprawił mi humor[materialista]:)
        i czas zająć się normalnym zyciem wśród ksiązek. Co do Twojego zestawu, to
        kolejnośc polecam taką:
        Barańczak, skoro już zacząłeś a tak po za tym, akurat "Utracone" to chyba jeden
        z jego najlepszych tekstów (szkoda, że rzadko się do niego sam stosował:)
        Oczywiście Bohuszek, ale tę książkę polecam na deszcz za oknem
        Ester, a może potem z rozpędu Hannemana, albo powieści przygodowe, sygnowane
        jako Max Lars
        No i dwie pozostałe, o których, wstyd przyznać, nic nie wiem:(
        Pozdrowienia:)
      • beatanu Zdecydowanie Barańczak! 20.05.05, 14:45
        I już ci zazdroszczę, że zatapiasz kły, bo w czasie ostatniej wizyty w kraju
        pożałowałam na tę książkę pieniędzy i do tej pory jestem na siebie zła (na
        szczęście jest Merlin!)
        Miłej lektury życzę:)
        • daria13 Re: dwie pozostałe 20.05.05, 14:57
          Śmierć pięknych saren bardzo często wychwalana na FK, więc chyba można
          zaryzykować, jest też na mojej liście książek do przeczytania. Białe na czarnym
          to powieść rosyjskiego pisarza, pochodzenia hiszpańskiego. Powieść
          autobiograficzna, o kalekim dziecku, które przeszło piekło sowieckiego systemu
          opieki zdrowotnej i społecznej i nadludzkim wysiłkiem wydźwignęło się z samego
          dna (oczywiście już jako dorosły człowiek), książka zdaje się z nurtu tak
          zwanych heroicznych, ale może być niezwykle wstrząsająca i zapewne budująca.
          Nie czytałam, więc nie mogę polecić. Zależy co, kto lubi.
          Chwina zaczęłam, ale mnie nie wciągnął, więc się nie zmuszałam, a może
          powinnam. Jak przeczytasz, to liczę na opinię:)
          Przyłączam się do życzeń miłej lektury:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka