Ledwo wszedłem do domu ale spieszę donieść. Otóż dziś o 21-ej
wracałem ze służbowej podróży do 3miasta i na lotnisku Rębiechowo
spotkałem mieszaną polsko-grecką parę. Jakoś nie mam oporów

-i
zawsze pytam (zawszeć to kolejna okazja aby pogaworzyć po
grecku

). Zagadnąłem więc i ich i co się okazało: On pochodzi z
Monemvasii ale mieszkają w Atenach.Chcą wyjechać z Grecji i
zamieszkać w Gdyni (wnioskuję więc, że Ona jest z Gdyni). On
twierdził, że Gdynia tylko się poprawia (Bahu, potwierdzasz?) a
Ateny tylko pogarszają. Podróżowali z dwoma kilkuletnimi synkami-
Filipkiem i Kostkiem, idealnie dwujęzycznymi (aż przyjemnie było
posłuchać jak płynnie przechodzili z jednego języka na
drugi).Wracali do Aten. Samolot z Gdańska był spóźniony 40 minut,
potem jeszcze 15 minut kołowaliśmy nad Warszawą żeby odśnieżyli pasy
(takiej armii pługów to jeszcze nigdy nie widziałem- aż się chciało
pomyśleć: no dziękujemy za takie powitanie, ale naprawdę nie trzeba
było aż tak hucznie

))). Greko-Polacy myśleli więc, że są skazani
na przymusowy nocleg w Warszawie, jako że bilet mieli na LOT do Aten
na 22.40...Na szczęście samolot do Grecji też się opóźnił i czekał
na nich cierpliwie (albo i nie

) na Okęciu

No i tak się zastanawiam: czy nie była to któraś z naszych Polek w
Grecji? Jeśli tak, to myślę, że ilość informacji pozwoli ją bez
trudu rozpoznać

Znani czy nieznani, pozdrawiam ich gorąco, nawet jeśli tego nie
przeczytają

Tomek