Dodaj do ulubionych

Obowiązki 10 latki?

04.08.05, 22:16
Jakie mają obowiązki wasze 10 latki , czy i jakie prace wykonują w domu i co
od nich wymagacie i co waszym zdaniem powinno już umieć zrobić dziecko w tym
wieku i w jakim stopniu powinno być samodzielne?
pozdrowienia
Obserwuj wątek
    • ibulka Re: Obowiązki 10 latki? 04.08.05, 23:43
      Moje dzieci jeszcze nie mają roczku i dwóch lat, ale uważam, że
      dziesięcioletnie dziecko powinno.:
      1. Pomagać mamie, np. iść razem na zakupy, wycierać kurze, umyte talerze itd.
      2. Wynosić śmieci.
      3. Obowiązkowo uczyć się, odrabiać lekcje i pogłębiać swoją wiedzę i
      zainteresowania.
      4. DBAĆ O PORZĄDEK W SWOIM POKOJU I W OKÓŁ SIEBIE.
      5. Jeśli posiada zwierzątko, w miarę możliwości powinna się nim opiekować,
      chodzić na spacery w przypadku psa, karmić, czyścić klatkę/kuwetę itd.
    • acorns Re: Obowiązki 10 latki? 05.08.05, 10:59
      Moja nie ma żadnych obowiązków w domu bo 10 lat to jeszcze nie jest odpowiedni
      wiek na obowiązki. Teraz czas na przyjemności. Jeśli córka czegoś się
      podejmuje, to jest to wyłącznie jej dobra wola. Zasada jest tylko taka, że ja
      nie bedę po niej sprzątał, ani ona po mnie. Jak mi zaprosi towarzystwo na
      weekend to oczekuję, że mi posprzątają ten chlew w kuchni i w bardaszce,
      ponieważ sami go robią. I tu nie ma już dobrej woli tylko po prostu trzeba.
      Samodzielna powinna być na tyle, żeby mogła podejmować decyzje dotyczące swojej
      osoby bez pomocy dorosłych. Powinna umieć określać priorytety, bo nie można
      mieć wszystkiego ani zrobić wszystkiego co by się chciało. Nie zawsze wystarczy
      czasu i sił na to. Trzeba więc umieć nimi odpowiednio gospodarować i analizować
      co jest korzystne a co nie jest. Powinna myśleć samodzielnie i tym się kierować
      w podejmowaniu decyzji. I tego ją uczę, a raczej stwarzam warunki, żeby uczyła
      się tego sama. Pierwsze efekty już są. Totalnie zlewa szkołę, a oceniana jest
      wysoko - głównie za zaangażowanie. Ona jest tam, gdzie ją widać i robi tam to
      co lubi dzięki czemu bez żadnych konsekwencji może nie robić tego czego nie
      lubi. I do tego doszła sama. Tak właśnie powinna wyglądać samodzielność 10-cio
      latki.
      • ibulka Re: Obowiązki 10 latki? 05.08.05, 14:29
        acorns napisał:

        > Moja nie ma żadnych obowiązków w domu bo 10 lat to jeszcze nie jest
        odpowiedni
        > wiek na obowiązki. Teraz czas na przyjemności. Jeśli córka czegoś się
        > podejmuje, to jest to wyłącznie jej dobra wola. Zasada jest tylko taka, że ja
        > nie bedę po niej sprzątał, ani ona po mnie. Jak mi zaprosi towarzystwo na
        > weekend to oczekuję, że mi posprzątają ten chlew w kuchni i w bardaszce,
        > ponieważ sami go robią. I tu nie ma już dobrej woli tylko po prostu trzeba.
        > Samodzielna powinna być na tyle, żeby mogła podejmować decyzje dotyczące
        swojej
        >
        > osoby bez pomocy dorosłych. Powinna umieć określać priorytety, bo nie można
        > mieć wszystkiego ani zrobić wszystkiego co by się chciało. Nie zawsze
        wystarczy
        >
        > czasu i sił na to. Trzeba więc umieć nimi odpowiednio gospodarować i
        analizować
        >
        > co jest korzystne a co nie jest. Powinna myśleć samodzielnie i tym się
        kierować
        >
        > w podejmowaniu decyzji. I tego ją uczę, a raczej stwarzam warunki, żeby
        uczyła
        > się tego sama. Pierwsze efekty już są. Totalnie zlewa szkołę, a oceniana jest
        > wysoko - głównie za zaangażowanie. Ona jest tam, gdzie ją widać i robi tam to
        > co lubi dzięki czemu bez żadnych konsekwencji może nie robić tego czego nie
        > lubi. I do tego doszła sama. Tak właśnie powinna wyglądać samodzielność 10-
        cio
        > latki.

        A ja uważam, że dziecko od najmłodszych lat powinno się uczyć i przyzwyczajać
        do obowiązków. Nie mówię, że od razu trzeba je zatyrać do kopania rowów, ale
        przecież tak drobne rzeczy jak wynoszenie śmieci czy dbanie o siebie, swoje
        zwierzątko i pokój, chyba nie są męczące...?!
        • acorns Re: Obowiązki 10 latki? 05.08.05, 21:36
          Moim zdaniem właśnie nie. Jeśli ktokolwiek ją będzie ganiał i coś nakazywał to
          wejdzie jej w krew wieczne poddaństwo. Jak nie będzie miała bata nad sobą to
          straci grunt pod nogami. Ona ma sama sobie wyznaczać obowiązki i kombinować
          tak, żeby było dla niej jak najkorzystniej. Wolę, żeby całe życie
          przecwaniakowała niż miała je spędzić pod cudzym batem albo na cudzej smyczy.
          • ibulka Re: Obowiązki 10 latki? 05.08.05, 21:42
            acorns napisał:

            > Moim zdaniem właśnie nie. Jeśli ktokolwiek ją będzie ganiał i coś nakazywał
            to
            > wejdzie jej w krew wieczne poddaństwo. Jak nie będzie miała bata nad sobą to
            > straci grunt pod nogami. Ona ma sama sobie wyznaczać obowiązki i kombinować
            > tak, żeby było dla niej jak najkorzystniej. Wolę, żeby całe życie
            > przecwaniakowała niż miała je spędzić pod cudzym batem albo na cudzej smyczy.


            Wiesz, twoje zdanie na każdy temat jest ZAWSZE inne niż zdanie większości, więc
            się nie dziwię.
            • acorns Re: Obowiązki 10 latki? 06.08.05, 00:00
              Jeśli wszyscy mieliby takie samo zdanie, forum straciłoby sens istnienia. Masz
              coś co dowodzi, że się myliłem?
    • burza4 Re: Obowiązki 10 latki? 05.08.05, 12:57
      w tym wieku moja córka:
      - sprzątała po sobie
      - przygotowywała sobie posiłki
      - robiła drobne zakupy
      - wynosiła śmieci
      - zmywała
      • acorns Re: Obowiązki 10 latki? 05.08.05, 21:46
        burza4 napisała:

        > - zmywała

        A nie poinformowała Cię, że mamy XXI wiek i zmywarka jest dostępna za
        niewielkie pieniądze w sieci Euro AGD-RTV? Moja tak właśnie mi powiedziała jak
        ją poprosiłem o zmycie naczyń bo mi się nie chciało smile
        Zmywarkę już kupiłem bo w sumie Młoda miała rację.
        • ibulka Re: Obowiązki 10 latki? 05.08.05, 21:54
          acorns napisał:

          > burza4 napisała:
          >
          > > - zmywała
          >
          > A nie poinformowała Cię, że mamy XXI wiek i zmywarka jest dostępna za
          > niewielkie pieniądze w sieci Euro AGD-RTV? Moja tak właśnie mi powiedziała
          jak
          > ją poprosiłem o zmycie naczyń bo mi się nie chciało smile
          > Zmywarkę już kupiłem bo w sumie Młoda miała rację.

          Niektórych nie stać zwyczajnie na zakupienie zmywarki, bo często te droższe są
          za drogie, a te tańsze się psują. Poza tym nie każdy jest taki nowoczesny i
          światowy jak ty, i woli zmywać w zwykłym zlewie. My na przykład taowy zlew
          posiadamy, bo mimo tego, iż mieszamy w domku jednorodzinnym, w kuchni już nie
          mamy miejsca na zmywarkę.
          • acorns Re: Obowiązki 10 latki? 06.08.05, 00:04
            > Niektórych nie stać zwyczajnie na zakupienie zmywarki, bo często te droższe
            > są za drogie, a te tańsze się psują.

            Wcale nie o to mi chodziło. Po prostu podobało mi się właściwe podejście
            dzieciaka do tematu. Ma jakieś tam swoje oczekiwania, wymagania i to jej tylko
            pomoże w życiu. Na pewno nie będzie magistrem pracującym za 1200 zł miesięcznie.
        • wieczna-gosia Re: Obowiązki 10 latki? 07.08.05, 21:59
          ja bym takiej mlodej powiedziala ze w takim razie niech mi kupi. A poki nie
          mamy zmywarki prawda jest taka, ze ktos zmywac musi. I nie musze byc to ja, bo
          gdybym czula milosc do zmywania to bym sie w knajpie zatrudnila na zmywaku.

          U nas w domu sa rzeczy, ktore generalnie robia dzieci. Nie wnikam ktore, nie
          wnikam kiedy. Zmywanie jest jedna z tych rzeczy (lub w naszej wersji wkladanie
          i wyjmowanie ze zmywarki, ale naczyna same tam nie wejda i nie wyjda), bo ja
          gotuje. Jak one zaczna gotowac to zreformujemy uklad wink
        • burza4 Re: Obowiązki 10 latki? 08.08.05, 12:23
          Zmywarkę posiadam, ale nabyłam ją kiedy młoda miała 11 lat (zmieniłyśmy
          mieszkanie, w poprzednim na zmywarkę nie było miejsca) - co nie zmienia faktu,
          że młoda zmywać potrafi.
    • mika_p Re: Obowiązki 10 latki? 05.08.05, 13:10
      Był już taki wątek, dotyczył dziesięciolatka, ale powinien pomóc:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46&w=18614225&v=2&s=0
    • kammik Re: Obowiązki 10 latki? 05.08.05, 15:50
      - Sprzatanie po sobie (odnoszenie talerzy po posilkach, papierzyska,
      odkurzanie w swoim pokoju, dbanie o czystosc lazienki z ktorej w sumie tylko on
      korzysta)

      - przygotowywanie sobie sniadan i kolacji (niekoniecznie, czasem lubie mu cos
      podetkac pod nosek wink)

      - przynoszenie wody oligocenskiej

      - drobne zakupy w sklepie obok domu

      - pomoc w wynoszeniu smieci i w przynoszeniu zakupow, jak za duzo ich mamy
      • magda270519761 Re: Obowiązki 10 latki? 05.08.05, 16:37
        dziękuje za odpowiedzi , moja córka jest straszną bałaganiarą i właśnie nad tym
        pracujemy, obowiązki ma podobne do opisywanych ; sprząta swój pokój , zdejmuje
        naczynia z suszarki , ściera kurze, czasem odkurzy całe mieszkanie , ale to
        wszystko musi mieć powiedziane , poczym jest bunt i dopiero ze złościa zaczyna
        wykonywać swoje obowiązki , ogólnie jest samodzielna , sama potrafi przygotować
        sobie posiłek , jeżdzi na kolonie , bardzo dobrze się uczy, ale przyznam sie ,
        że to bałaganiarstwo i chaos jaki jej towarzyszą wyprowadzają mnie totalnie z
        równowagi!
        pozdrawiam
        • acorns Re: Obowiązki 10 latki? 05.08.05, 21:43
          magda270519761 napisała:
          > przyznam sie ,
          > że to bałaganiarstwo i chaos jaki jej towarzyszą wyprowadzają mnie totalnie z
          > równowagi!

          Bałaganiarstwo i chaos to cechy osób uzdolnionych artystycznie. Ja bym się
          cieszył, że ona tak ma.
          • ibulka Re: Obowiązki 10 latki? 05.08.05, 21:45
            acorns napisał:

            > magda270519761 napisała:
            > > przyznam sie ,
            > > że to bałaganiarstwo i chaos jaki jej towarzyszą wyprowadzają mnie totaln
            > ie z
            > > równowagi!
            >
            > Bałaganiarstwo i chaos to cechy osób uzdolnionych artystycznie. Ja bym się
            > cieszył, że ona tak ma.

            Obawiam się, że nie. Przestań wreszcie pisać takie prowokujące wątki.
            • acorns Re: Obowiązki 10 latki? 06.08.05, 00:11
              Czyżby zapędy cenzorskie?
              Ja nie piszę żadnych wątków, tym bardziej prowokacyjnych. Ty natomiast piszesz
              o mężu, który sprał córkę, o matkach, które coś tam oblizują, o mazaniu kredą
              po chodniku. A to tylko prowokuje do dyskusji z której nic nie wynika i w
              zasadzie to z żadnej dyskusji nic konkretnego nie wynikło ale po to jest forum
              żeby dyskutować.

              Z czym moje odpowiedzi są prowokujące? Piszę to co myślę i o tym co robię w
              danej sytuacji. W moim zawodzie często muszę współpracować z artystami. Nie
              spotkałem ani jednego, który przekazałby projekt uporządkowany i jednoznaczny.
              Zawsze jakiś totalny chaos. Nie spotkałem żadnego, który miałby w pracowni
              porządek. Porządek nie ma racji bytu tam gdzie coś powstaje. Jeśli widzę sterty
              papierów na podłodze, sterty ciuchów na krzesłach, rozgrzebane łóżko a Młoda
              sobie coś szkicuje to musiałbym być skończonym idiotą, żeby kazać jej sprzątać
              pokój zamiast zachęcać do dalszego rysowania i rozwijania zdolności. To jej
              pokój i jej bałagan, więc też jej problem (lub jego brak).
              • ibulka Re: Obowiązki 10 latki? 06.08.05, 10:56
                Pragnę zaznaczyć, że nie każde dziecko, które ma w pokoju okropny bałagan, coś
                tam sobie rysuje, tylko przeważnie niczego nie można tam znaleźć itd. Dlatego
                matki raczej nie przepadają za bałaganem w pokoju swoich dzieci, bo wątpie, aby
                99% tych bałaganiarzy wyrosło na Picasso czy jakiegoś tam innego.
              • evee1 Re: Obowiązki 10 latki? 08.08.05, 05:30
                > porządek. Porządek nie ma racji bytu tam gdzie coś powstaje. Jeśli widzę
                sterty
                > papierów na podłodze, sterty ciuchów na krzesłach, rozgrzebane łóżko a Młoda
                > sobie coś szkicuje to musiałbym być skończonym idiotą, żeby kazać jej
                sprzątać
                > pokój zamiast zachęcać do dalszego rysowania i rozwijania zdolności. To jej
                > pokój i jej bałagan, więc też jej problem (lub jego brak).
                Hi, hi. Dawno temu w ramach dorabiania w czasie studiow jezdzilam do Londynu i
                pracowalam w holetu sprzatajac pokoje. Najstraszniejsze byly pokoje mlodych
                Amerykanek - jakby przez pokoj przeszedl tajfun. Do sprzatania akurat byly
                bardzo latwe, bo nie wolno nam bylo ruszac zadnych rzeczy, a ze cala podloga
                byla zaslana ubraniami, papierkami, ksiazkami, to do sprzatniecia pozostawalo
                tylko wejscie smile). I nie sadze, ze one wszystkie byly artystkami.
                Moja 10-latka (uzdolniona artystycznie, by the way) uklada rzeczy w swoim
                pokoju, niedawno zaczela go tez odkurzac. I jakos lubi miec porzadek u siebie.
                Wtedy nie musi dlugo szukac, kredek, farb czy nozyczek. Corka lubi piec ciasta.
                Umie tez sobie zrobic kanapki. Pomaga nam w ogrodzie i w domu w roznych
                drobnych czynnosciach.
                Wynoszenie smieci to domena syna. Kawaler (lat 8) ostatnio zostal tez
                przeszkolony w sortowaniu i wstawianiu prania. Wieszac prania nie moga, bo za
                wysoko smile).
                • acorns Re: Obowiązki 10 latki? 08.08.05, 11:08
                  Macie rację, że nie każdy bałaganiarz jest artystą, ale za to każdy artysta
                  jest bałaganiarzem. Albo ja na takich tylko trafiałem. Moja córka akurat nie
                  potrafi niczego znaleźć jak ma porządek. Wszystkiego szuka, wścieka się i
                  szukając tego robi następny bałagan. Zresztą pokój jest jej, niech w nim ma jak
                  chce.

                  Nie obarczam jej obowiązkami domowymi bo szkoda mi jej dzieciństwa. Miejsce
                  dziecka nie jest przy garach ani przy zlewie ani z odkurzaczem. Ona coś czasami
                  robi ale to z własnej inicjatywy. To moja córka a nie gosposia. Gosposię
                  zatrudnię jeśli będzie taka potrzeba. Nie obarczam jej też obowiązkami
                  szkolnymi ze względu na mój stosunek do edukacji. Ona ma tylko i wyłącznie
                  zdać. A czy będzie średnia 2.0 czy 6.0 to bez znaczenia. Nie zamierzam marnować
                  dzieciakowi młodości na naukę jeśli magister zarabia 1200 zł, a studenci podają
                  mi frytki w McDonaldzie albo jeżdżą na szmacie w Wlk. Brytanii. Tak więc na
                  razie z obowiązków pozostaje jej dbanie o swój pokój i o siebie - ściśle według
                  jej własnego uznania.
                  • ibulka Re: Obowiązki 10 latki? 08.08.05, 12:18
                    O matko, jeśli nie dbasz o jej wykształcenie, to ja współczuję twojej córce...
                    Albo to tylko prowokacja, no ale jeśli nie, to na serio współczuję... uncertain
                    A obowiązki domowe wprowadzają dziecko delikatnie w świat nastolatków, a
                    później ludzi dorosłych. Nie wyobrażam sobie, żeby moje 5-letnie dziecko tyrało
                    przy garach, ale nie wyobrażam sobie 15-letniego dziecka, które leży w łóżku i
                    tylko woła "daj, sprzątnij itd", bo samo nic zrobić nie umie, bo samo się nie
                    nauczyło w dzieciństwie... A potem dorosła kobieta/mężczyzna i też nic w domu
                    nie będą potrafili zrobić, albo będą oczekiwać, że tatuś przyjdzie i posprząta,
                    pozmywa, ugotuje, bo tak było zaewsze, czyli tak jest dobrze... smile
                    Jeszcze raz współczucia dla córki...
                    • acorns Re: Obowiązki 10 latki? 08.08.05, 22:45
                      Jeśli chcesz wiedzieć co jest warte wykształcenie, policz sobie orientacyjną
                      ilość godzin lekcyjnych przez cały czas nauki. A gdy to już zrobisz to weź pod
                      uwagę następujące rzeczy:
                      Do dobrego opanowania języka obcego potrzeba ok 60 lekcji + konwersacje.
                      Kurs spawacza obejmujący wszystkie stosowane najczęściej metody metody - 550
                      godzin
                      Kurs programowania w Delphi - 120 godzin.
                      Grafika komputerowa - 60 godzin
                      To kilka przykładów...

                      Dalej:
                      Ile razy potrzebowałaś wiedzieć jak się rozmnaża pantofelek albo jakaś ameba?
                      Ile razy potrzebowałaś wiedzieć którędy płynie rzeka Orinoko?
                      Ile razy musiałaś wiedzieć jaki jest symbol cezu?
                      Ile razy potrzebny był ci cytat z wiersza Daniela Naborowskiego?

                      Jeśli interesuje cię dany przedmiot, będziesz go zgłębiać z własnej chęci i to
                      pójdzie łatwo.

                      Jeśli potrzebujesz danej informacji, jest internet, jest atlas świata, jest
                      biblioteka, są konsultacje fachowców. Nie trzeba uczyć się tego, by wkrótce
                      zapomnieć.

                      Nie zrobisz z humanisty matematyka ani na odwrót.

                      Szkoła to system, który zakłada przycinanie równo po łebkach jak żywopłot,
                      równając do najmniejszego, najsłabszego.

                      Gó.. warte papierki i gó.. warte życie oparte na papierkach. Gdy starałem się
                      o przyjęcie na kilka próbnych dni do agencji reklamowej, musiałem w kilkanaście
                      minut opanować MacOS -a. Do Macintosha usiadłem wtedy po raz pierwszy w życiu.
                      I udało się. Papierki ani szkoły mi w tym nie pomogły. Tego nie uczą w szkole.
                      Szkoła tylko pożera dziecku cenny czas, który mógłby być spożytkowany z dużo
                      większą korzyścią dla dziecka.

                      Po 9 latach systematycznej nauki rosyjskiego potrafiłem powiedzieć tylko parę
                      słów o sobie i zapytać o godzinę. Opanowałem go dopiero w Rosji. Nie dziw się
                      więc, że otwarcie mówię córce co o tym myślę. Nie będę opowiadał jej bajeczek o
                      tym, że jak się wykształci to dostanie dobrą pracę, bo wcale tak nie będzie.
                      • ibulka Re: Obowiązki 10 latki? 08.08.05, 22:54
                        Tak, wiem, że szkoła pochłania czas bo mam w rodzinie dwoje czternastolatków i
                        trzynastolatka. I żal mi ich, jak przycjodzą do mnie i mówią.: "ciociu, błagam,
                        pomocy, nie potrafię...", bo pani od chemii na zadanie domowe kazała im
                        wyliczyć masę srebra w 1cm sześciennym pierścionka o wadze 6 g. i wymiarach
                        jakiś tam. Ja tego rozwiązać nie potrafię. Ale żeby dostać dobrą pracę,
                        potrzebny jest właśnie ten zasrany papierek! Bo nie ważne, czy wiesz co to jest
                        ameba i czy potrafisz podać 5 różnych sposobów rozmnażania się bakteri coli,
                        czy nie, musisz mieć papierek - innej rady na doba robotę niestety w
                        dzisiejszych czasach - nie ma.
                        • judytak Re: Obowiązki 10 latki? 09.08.05, 08:59
                          nie, nie chodzi o "zasrany papierek"
                          chodzi o to, że tylko wtedy się nauczysz opanować błyskawicznie coś, co akurat
                          będziesz potrzebował, jeśli latami ćwiczysz opanowanie rozmaitych rzeczy - i to
                          właśnie robisz w szkole, jak również ćwiczysz rozwiązanie problemu szybko,
                          efektywnie i bez zbędnych wysiłków (właśnie bo szkoda ci na to czasu), uczysz
                          się gospodarować swoim czasem, uczysz się stawiać hierarchię, uczysz się
                          współżycia i współpracy w społeczeństwie itp. itd.

                          znajomość świata (czyli podstawowa wiedza z dziedzin nauk przyrodniczych i
                          społecznych jak i o sztuce) jest niezbędna do tego, żeby w tym świecie
                          świadomie się poruszać (chociażby np. odpowiednio potraktować reklamy, oferty,
                          porady i ostrzeżenia, jakie codziennie do ciebie docierają)

                          inna kwestia, że można w szkołach uczyć lepiej i można gorzej
                          a jeszcze inna, czy uczymy dziecko "olewać" i "kombinować", czy czerpać radość
                          ze zdobywania wiedzy, co samo w sobie jest podniecającą przygodą :o)

                          pozdrawiam
                          Judyta
                      • burza4 Re: Obowiązki 10 latki? 09.08.05, 13:01
                        Ty faktycznie jesteś wyalienowany z systemu, bo takie informacje to szkoła
                        przekazywała kiedy my do niej chodziliśmy, dziś wątpię nawet czy w ogóle dzieci
                        wiedzą że Orinoko to rzeka.. Może i szkoła to przeżytek, ale dla mnie osoba na
                        poziomie MUSI wiedzieć coś o świecie, literaturze, historii - nieważne czy są
                        jej życiową pasją, czy nie.

                        Piszesz:
                        Nie będę opowiadał jej bajeczek o
                        >
                        > tym, że jak się wykształci to dostanie dobrą pracę, bo wcale tak nie będzie.

                        Skąd ta pewność??? bo tobie się udało? KIEDYŚ opanowałeś Macintosha w kilka
                        dni? gratulacje, ale problem w tym, że taraz nawet nie dostałbyś szansy, żeby
                        się wykazać, twój życiorys trafiłby do kosza zanim mógłbyś pokazać na co cię
                        stać. Owszem - tego nie uczą w szkole. Praktycznych rzeczy uczą dopiero
                        specjalistyczne szkolenia, kursy itp. Ale one są szalenie kosztowne i niewielu
                        może sobie pozwolić na samodzielne opłacenie kursów, które kosztują np. po 1,5
                        tys. USD. Trzeba się załapać do pracy, żeby móc uczyć sie tego, co faktycznie
                        jest ci potrzebne. A żeby się załapać - trzeba mieć papierki... i kółko się
                        zamyka.

                        Generalnie masz rację - wszystko da się nadgonić w dorosłym wieku, i naukę,
                        i "przysposobienie do życia w rodzinie"smile - tylko że wtedy jest o wiele, o
                        wiele trudniej się z tym uporać. I mówię to z własnego doświadczenia, dziecka
                        które nic nie musiało w domu robić.

                        ale to twoje dziecko i twój problem.
                        • acorns Re: Obowiązki 10 latki? 10.08.05, 01:07
                          > osoba na poziomie MUSI wiedzieć coś o świecie, literaturze, historii -
                          nieważne czy są jej życiową pasją, czy nie.

                          Albo świetnie blefować.

                          > Skąd ta pewność??? bo tobie się udało? KIEDYŚ opanowałeś Macintosha w kilka
                          > dni?

                          Kilkanaście - kilkadziesiąt minut. Gdybym powiedział, że nigdy nie pracowałem
                          na Mac - ach, w ogóle nie przyjęliby mnie na próbę. Musiałem ściemniać, że
                          bardzo dobrze znam system Macintosha, żeby w ogóle jakaś szansa się pojawiła.

                          > A żeby się załapać - trzeba mieć papierki... i kółko się
                          > zamyka.

                          Trzeba mieć znajomości. Dużo znajomości. Papierki nie pomogą bez znajomości
                          albo dużego sprytu.
                          • ibulka Re: Obowiązki 10 latki? 10.08.05, 12:18
                            acorns napisał:

                            > > osoba na poziomie MUSI wiedzieć coś o świecie, literaturze, historii -
                            > nieważne czy są jej życiową pasją, czy nie.
                            >
                            > Albo świetnie blefować.
                            >
                            > > Skąd ta pewność??? bo tobie się udało? KIEDYŚ opanowałeś Macintosha w kil
                            > ka
                            > > dni?
                            >
                            > Kilkanaście - kilkadziesiąt minut. Gdybym powiedział, że nigdy nie pracowałem
                            > na Mac - ach, w ogóle nie przyjęliby mnie na próbę. Musiałem ściemniać, że
                            > bardzo dobrze znam system Macintosha, żeby w ogóle jakaś szansa się pojawiła.
                            >
                            > > A żeby się załapać - trzeba mieć papierki... i kółko się
                            > > zamyka.
                            >
                            > Trzeba mieć znajomości. Dużo znajomości. Papierki nie pomogą bez znajomości
                            > albo dużego sprytu.

                            No nie wiem... Ja podczas szukania pracy musiałam przede wszystkim pokazać
                            papierki, te właśnie papierki, jaką szkołę skończyłam itd, a dopiero na drugim
                            miejscu było to, czy umiem obsóugiwać komputer, kasę fiskalną itd.

                            To samo dokładnie u mojego męża. Więc nieważne, czy wiesz co to jest Orinoko,
                            czy nie, to musisz mieć ten papierek. W dzisiejszych czasach tak niestety jest.
                            A znajomości swoją drogą.

                            Mimo wszystko wolę posłać dziecko do szkoły, żeby uczyło się o pantofelkach i
                            Orinoko, i mieć potem pewność, że będzie mu łatwiej w szukaniu dobrej pracy,
                            niż polegać na znajomościach.
                            • acorns Re: Obowiązki 10 latki? 10.08.05, 13:45
                              > Mimo wszystko wolę posłać dziecko do szkoły, żeby uczyło się o pantofelkach i
                              > Orinoko, i mieć potem pewność, że będzie mu łatwiej w szukaniu dobrej pracy,
                              > niż polegać na znajomościach.

                              Dobra praca jest dla znajomych. Ta gorsza może być dla Ciebie - jeśli
                              oczywiście masz papierek. Na logikę - kogo ja wkręcę do Działu Kreacji będąc
                              jego szefem? Jakiegoś obcego, czy znajomego albo kuzyna? Dam ogłoszenia w
                              prasie, że potrzebny jest Art Director, przyjdą zgłoszenia od takich ludzi z
                              papierkami a bez znajomości. Tylko po co, jak ja w momencie dawania ogłoszenia
                              już wiem kto będzie pracował? Po prostu procedura oficjalnie musi być zachowana
                              i jest.
                              • ibulka Re: Obowiązki 10 latki? 10.08.05, 21:14
                                acorns napisał:

                                > > Mimo wszystko wolę posłać dziecko do szkoły, żeby uczyło się o pantofelka
                                > ch i
                                > > Orinoko, i mieć potem pewność, że będzie mu łatwiej w szukaniu dobrej pra
                                > cy,
                                > > niż polegać na znajomościach.
                                >
                                > Dobra praca jest dla znajomych. Ta gorsza może być dla Ciebie - jeśli
                                > oczywiście masz papierek. Na logikę - kogo ja wkręcę do Działu Kreacji będąc
                                > jego szefem? Jakiegoś obcego, czy znajomego albo kuzyna? Dam ogłoszenia w
                                > prasie, że potrzebny jest Art Director, przyjdą zgłoszenia od takich ludzi z
                                > papierkami a bez znajomości. Tylko po co, jak ja w momencie dawania
                                ogłoszenia
                                > już wiem kto będzie pracował? Po prostu procedura oficjalnie musi być
                                zachowana
                                >
                                > i jest.

                                Kończę tą dyskusję, bo i tak do niczego ona nie prowadzi. Ty i tak zawsze wiesz
                                lepiej. Tylko uważaj, żeby się twoje dziecko na tym nie przejechało...
                                Pozdrawiam.
                                • acorns Re: Obowiązki 10 latki? 10.08.05, 23:33
                                  Oczywiście, że nie doprowadzi do niczego, bo Ty traktujesz siebie jak towar na
                                  rynku pracy, a ja traktuję siebie jako pracownika na rynku pracy. Ciebie
                                  pracodawca może kupić za miesięczną pensję w wysokości ..... zł, mnie nie.
                                  Musisz przestawić się na inny tok myślenia. To wszystko.
                                  • evee1 Re: Obowiązki 10 latki? 11.08.05, 08:29
                                    Tiaaa. Wiesz acorns czasami takie glupoty wypisujesz, ze az ciezko czytac.
                                    To, ze Tobie sie udalo ladni zblefowac, ze znasz Maca i dostales prace, to
                                    fajnie, ale to nie jest regula, a raczej wyjatek. No, mowie o tzw. "normalnym"
                                    swiecie. No, chyba, ze firma jest zdesperowana i potrzebuje kogos od razu i nie
                                    moze nikogo znalezc, to moze zatrudni kogos, kto ma potencjal nauczenia sie
                                    tego szybko. A moze w tej pracy nie byla faktycznie potrzebna doglebna
                                    znajomosc tego tematu - tak tez sie zdarza. Ale napewno nie dostalbys pracy
                                    jako administrator sieci (przykladowo) nie majac bladego pojecia jak sie siec
                                    konfiguruje. No, chyba, ze faktycznie byles znajomym szefa i z jakiegos powodu
                                    bhardzo by chcial Ciebie zatrudnic.

                                    > Dobra praca jest dla znajomych. Ta gorsza może być dla Ciebie - jeśli
                                    > oczywiście masz papierek. Na logikę - kogo ja wkręcę do Działu Kreacji będąc
                                    > jego szefem? Jakiegoś obcego, czy znajomego albo kuzyna? Dam ogłoszenia w
                                    > prasie, że potrzebny jest Art Director, przyjdą zgłoszenia od takich ludzi z
                                    > papierkami a bez znajomości. Tylko po co, jak ja w momencie dawania
                                    ogłoszenia
                                    > już wiem kto będzie pracował? Po prostu procedura oficjalnie musi być
                                    zachowana
                                    > i jest.
                                    Czy Ty naprawde wolisz zatrudnic znajomego bez kwalifikacji niz osobe z
                                    kwalifikacjami i doswiadczeniem z rynku? Przeciez to Jakis absurd!
                                    Faktycznie firmy czesto szukaja najpierw wsrod "znajomych" czyli pytaja sie
                                    pracownikow, czy nie znaja kogos ktos zna sie na tym czy owym. W ten sposob
                                    mozna trafic do dobrych ludzi, do ktorych by sie inaczej nie trafilo. No i
                                    oszczedza sie na oplacie dla agentow. Poza tym zaleznie od sytuacji w firmie
                                    czasami nie mozna oficjalnie oglaszac pozycji
                                    (zamrozenie etatow) i wtedy czasami szuka sie pracownikow cichcem.

                                    > Ty traktujesz siebie jak towar na
                                    > rynku pracy, a ja traktuję siebie jako pracownika na rynku pracy. Ciebie
                                    A czy sie to rozni, bo jakos nie widze roznicy?

                                    > pracodawca może kupić za miesięczną pensję w wysokości ..... zł, mnie nie.
                                    > Musisz przestawić się na inny tok myślenia. To wszystko.
                                    To znaczy jaki jest Twoj tok myslenia, bo tego jakos nie przestawiasz. Czy Ty
                                    pracujesz za darmo dla przyjemnosci jedynie? Czy jednak dostajesz za swoja
                                    prace jakies pieniadze? I jezeli dostajesz, to dlaczego moj pracodawca
                                    mnie "kupuje" za miesiaczana wyplate, a Ciebie nie?

                                    PS. Zaznaczam (nie wiem czy to ma zwiazek, ale o tym wczesniej byla mowa), ze
                                    ja szukajac pracy nie musze zadnych papierow pokazywac. Ale zdarza mi sie
                                    musiec udowodnic (piszac jakis test na przyklad), ze to co napisalam w swoim
                                    CV, to prawda.
                                    • ibulka Re: Obowiązki 10 latki? 11.08.05, 11:10
                                      evee1 napisała:

                                      > Tiaaa. Wiesz acorns czasami takie glupoty wypisujesz, ze az ciezko czytac.
                                      > To, ze Tobie sie udalo ladni zblefowac, ze znasz Maca i dostales prace, to
                                      > fajnie, ale to nie jest regula, a raczej wyjatek. No, mowie o
                                      tzw. "normalnym"
                                      > swiecie. No, chyba, ze firma jest zdesperowana i potrzebuje kogos od razu i
                                      nie
                                      >
                                      > moze nikogo znalezc, to moze zatrudni kogos, kto ma potencjal nauczenia sie
                                      > tego szybko. A moze w tej pracy nie byla faktycznie potrzebna doglebna
                                      > znajomosc tego tematu - tak tez sie zdarza. Ale napewno nie dostalbys pracy
                                      > jako administrator sieci (przykladowo) nie majac bladego pojecia jak sie siec
                                      > konfiguruje. No, chyba, ze faktycznie byles znajomym szefa i z jakiegos
                                      powodu
                                      > bhardzo by chcial Ciebie zatrudnic.
                                      >
                                      > > Dobra praca jest dla znajomych. Ta gorsza może być dla Ciebie - jeśli
                                      > > oczywiście masz papierek. Na logikę - kogo ja wkręcę do Działu Kreacji bę
                                      > dąc
                                      > > jego szefem? Jakiegoś obcego, czy znajomego albo kuzyna? Dam ogłoszenia w
                                      >
                                      > > prasie, że potrzebny jest Art Director, przyjdą zgłoszenia od takich ludz
                                      > i z
                                      > > papierkami a bez znajomości. Tylko po co, jak ja w momencie dawania
                                      > ogłoszenia
                                      > > już wiem kto będzie pracował? Po prostu procedura oficjalnie musi być
                                      > zachowana
                                      > > i jest.
                                      > Czy Ty naprawde wolisz zatrudnic znajomego bez kwalifikacji niz osobe z
                                      > kwalifikacjami i doswiadczeniem z rynku? Przeciez to Jakis absurd!
                                      > Faktycznie firmy czesto szukaja najpierw wsrod "znajomych" czyli pytaja sie
                                      > pracownikow, czy nie znaja kogos ktos zna sie na tym czy owym. W ten sposob
                                      > mozna trafic do dobrych ludzi, do ktorych by sie inaczej nie trafilo. No i
                                      > oszczedza sie na oplacie dla agentow. Poza tym zaleznie od sytuacji w firmie
                                      > czasami nie mozna oficjalnie oglaszac pozycji
                                      > (zamrozenie etatow) i wtedy czasami szuka sie pracownikow cichcem.
                                      >
                                      > > Ty traktujesz siebie jak towar na
                                      > > rynku pracy, a ja traktuję siebie jako pracownika na rynku pracy. Ciebie
                                      > A czy sie to rozni, bo jakos nie widze roznicy?
                                      >
                                      > > pracodawca może kupić za miesięczną pensję w wysokości ..... zł, mnie nie
                                      > .
                                      > > Musisz przestawić się na inny tok myślenia. To wszystko.
                                      > To znaczy jaki jest Twoj tok myslenia, bo tego jakos nie przestawiasz. Czy Ty
                                      > pracujesz za darmo dla przyjemnosci jedynie? Czy jednak dostajesz za swoja
                                      > prace jakies pieniadze? I jezeli dostajesz, to dlaczego moj pracodawca
                                      > mnie "kupuje" za miesiaczana wyplate, a Ciebie nie?
                                      >
                                      > PS. Zaznaczam (nie wiem czy to ma zwiazek, ale o tym wczesniej byla mowa), ze
                                      > ja szukajac pracy nie musze zadnych papierow pokazywac. Ale zdarza mi sie
                                      > musiec udowodnic (piszac jakis test na przyklad), ze to co napisalam w swoim
                                      > CV, to prawda.
                                      >

                                      evee - oczywiście, że acorns wypisuje bzdury. Prawdopodobnie jest to jakaś
                                      prowokacja, bo jak wida w wątkach zawsze ma inne zdanie na dany temat. Wszyscy
                                      są na "tak", on jest na "nie".

                                      A to do ciebie acorns - nie zamierzam przestawiać się na żaden inny tok
                                      myślenia. Mój mąż zdobył pracę uczciwie i legalnie, pracuje w tym co kocha i
                                      został zatrudniony, bo miał papierek, bo zna angielski itd. Do tej pracy tego
                                      potrzeba... :] Nie będę mówić gdzie mąż pracuje, z powodw osobistych, ale bądź
                                      pewien, że na pewno nie znalazłby tak świetnej roboty za piękny uśmiech i
                                      znajomośc czegoś tam... :]
                                      • acorns Re: Obowiązki 10 latki? 11.08.05, 12:11
                                        > evee - oczywiście, że acorns wypisuje bzdury. Prawdopodobnie jest to jakaś
                                        > prowokacja, bo jak wida w wątkach zawsze ma inne zdanie na dany temat.
                                        Wszyscy
                                        > są na "tak", on jest na "nie".

                                        DEMOKRACJĘ MAMY DO KU..Y NĘDZY
                                        Czy muszę mieć takies samo zdanie jak większość? To forum, czy towarzystwo
                                        wzajemnej adoracji?
                                        Ktoś tam się nieraz ze mną zgadza albo ja z kimś.
                                        Wyścig szczurów rozpoczyna się już od przedszkola (dokładnie tak) więc nie
                                        dziwię się, że w tym temacie nie poprze mnie nikt. Ale i tak mówię to co myślę
                                        nawet jeśli poczujesz się sprowokowana.

                                        > A to do ciebie acorns - nie zamierzam przestawiać się na żaden inny tok
                                        > myślenia. Mój mąż zdobył pracę uczciwie i legalnie, pracuje w tym co kocha i
                                        > został zatrudniony, bo miał papierek, bo zna angielski itd. Do tej pracy tego
                                        > potrzeba... :] Nie będę mówić gdzie mąż pracuje, z powodw osobistych, ale
                                        bądź
                                        > pewien, że na pewno nie znalazłby tak świetnej roboty za piękny uśmiech i
                                        > znajomośc czegoś tam... :]

                                        A ja nie mam stałej pracy. Mam kilka w porywach do kilkunastu niezależnych
                                        źródeł dochodu. Nie są to dochody duże, ale tak razem do kupy to trochę się
                                        zbierze. Przy czym jestem w stanie pociągnąć tylko na trzech - tych najbardziej
                                        stabilnych.
                                        • ibulka Re: Obowiązki 10 latki? 11.08.05, 17:04
                                          acorns napisał:

                                          > > evee - oczywiście, że acorns wypisuje bzdury. Prawdopodobnie jest to jaka
                                          > ś
                                          > > prowokacja, bo jak wida w wątkach zawsze ma inne zdanie na dany temat.
                                          > Wszyscy
                                          > > są na "tak", on jest na "nie".
                                          >
                                          > DEMOKRACJĘ MAMY DO KU..Y NĘDZY
                                          > Czy muszę mieć takies samo zdanie jak większość? To forum, czy towarzystwo
                                          > wzajemnej adoracji?
                                          > Ktoś tam się nieraz ze mną zgadza albo ja z kimś.
                                          > Wyścig szczurów rozpoczyna się już od przedszkola (dokładnie tak) więc nie
                                          > dziwię się, że w tym temacie nie poprze mnie nikt. Ale i tak mówię to co
                                          myślę
                                          > nawet jeśli poczujesz się sprowokowana.
                                          >
                                          > > A to do ciebie acorns - nie zamierzam przestawiać się na żaden inny tok
                                          > > myślenia. Mój mąż zdobył pracę uczciwie i legalnie, pracuje w tym co koch
                                          > a i
                                          > > został zatrudniony, bo miał papierek, bo zna angielski itd. Do tej pracy
                                          > tego
                                          > > potrzeba... :] Nie będę mówić gdzie mąż pracuje, z powodw osobistych, ale
                                          >
                                          > bądź
                                          > > pewien, że na pewno nie znalazłby tak świetnej roboty za piękny uśmiech i
                                          >
                                          > > znajomośc czegoś tam... :]
                                          >
                                          > A ja nie mam stałej pracy. Mam kilka w porywach do kilkunastu niezależnych
                                          > źródeł dochodu. Nie są to dochody duże, ale tak razem do kupy to trochę się
                                          > zbierze. Przy czym jestem w stanie pociągnąć tylko na trzech - tych
                                          najbardziej
                                          >
                                          > stabilnych.

                                          "DO kur*y nędzy..."?! Nie dziwię się, że nie masz stałej pracy i wychowujesz
                                          swoje dziecko wg. zasady "oszukuj, a znajdziesz robotę", skoro tak klniesz.
                                          Klnij sobie w domu, ale nie na forum.
                                    • acorns Re: Obowiązki 10 latki? 11.08.05, 12:04
                                      > A moze w tej pracy nie byla faktycznie potrzebna doglebna
                                      > znajomosc tego tematu - tak tez sie zdarza

                                      To tak jakby do prowadzenia ciężarówki nie była potrzebna umiejętność
                                      prowadzenia ciężarówki.

                                      > Ale napewno nie dostalbys pracy
                                      > jako administrator sieci (przykladowo) nie majac bladego pojecia jak sie siec
                                      > konfiguruje. No, chyba, ze faktycznie byles znajomym szefa i z jakiegos
                                      powodu
                                      > bhardzo by chcial Ciebie zatrudnic.

                                      Czyli potwierdzasz te głupoty, które wypisuję.

                                      > Czy Ty naprawde wolisz zatrudnic znajomego bez kwalifikacji niz osobe z
                                      > kwalifikacjami i doswiadczeniem z rynku? Przeciez to Jakis absurd!

                                      Wolałbym dać szansę kuzynowi albo znajomemu niż obcej osobie. A Ty? Nie
                                      pomogłabyś koledze? Albo bratankowi?

                                      > Faktycznie firmy czesto szukaja najpierw wsrod "znajomych" czyli pytaja sie
                                      > pracownikow, czy nie znaja kogos ktos zna sie na tym czy owym.

                                      Znów potwierdzasz moje głupoty...

                                      > To znaczy jaki jest Twoj tok myslenia, bo tego jakos nie przestawiasz.

                                      To nie jest temat tej dyskusji, bo dotyczy ona obowiązków panienki 10-cio
                                      letniej. Mój tok myślenia ogólnie jest taki, że najważniejszy jestem JA i MOJE
                                      sprawy a nie firma i jej sprawy. Priorytetem jest wolność, a tzw. nowoczesny
                                      styl życia to jest po prostu forma niewolnictwa. Ludzie żyją na kredyt i muszą
                                      pracować bo inaczej bank zabierze wszystko. Nie mogą sobie zrezygnować z pracy,
                                      a jeśli nie mogą podjąć takiej decyzji w życiu, to są dla mnie niewolnikami.

                                      > Czy Ty pracujesz za darmo dla przyjemnosci jedynie? Czy jednak dostajesz za ?
                                      > swoja
                                      > prace jakies pieniadze? I jezeli dostajesz, to dlaczego moj pracodawca
                                      > mnie "kupuje" za miesiaczana wyplate, a Ciebie nie?

                                      Postawisz się szefowi? Powiesz, że płaci Ci za mało? Powiesz mu, że nie ma
                                      racji? Powiesz mu, że dziś zaplanowałaś sobie paintballa ze znajomymi i w
                                      związku z tym musisz o 13-stej wyjść z pracy? Odejdziesz z dnia na dzień bez
                                      zachowania okresu wypowiedzenia? Wykupisz sobie wcasy bez uzgodnienia terminu z
                                      przełożonym?

                                      Tak czy inaczej, nie ma co bić piany bo i tak nic z tego nie będzie. Za 10 lat
                                      będziemy mogli dopiero ocenić kto miał rację.
                                      • evee1 Re: Obowiązki 10 latki? 12.08.05, 14:36
                                        acorns napisał:
                                        > No, chyba, ze faktycznie byles znajomym szefa i z jakiegos
                                        > powodu bardzo by chcial Ciebie zatrudnic.
                                        > Czyli potwierdzasz te głupoty, które wypisuję.
                                        Nie potwierdzam, bo nie wiem jaki byl powod, dla korego Cie zatrudnil jezeli
                                        nie znales sie w ogole na temacie. Jezeli znales sie, to nie dlatego dostales
                                        te parce, bo jestes znajomym, tylko dlatego, ze cos umiales.

                                        > > Czy Ty naprawde wolisz zatrudnic znajomego bez kwalifikacji niz osobe z
                                        > > kwalifikacjami i doswiadczeniem z rynku? Przeciez to Jakis absurd!
                                        > Wolałbym dać szansę kuzynowi albo znajomemu niż obcej osobie. A Ty? Nie
                                        > pomogłabyś koledze? Albo bratankowi?
                                        Szanse jako pracodawca moge dac, ale jezeli ta osoba posiada umiejetnosci,
                                        ktore sa mi w danym momencie potrzebne. No, chyba, ze mam taki budzet, ze
                                        zatrudniam pracownikow, ktorych zamierzam w jakims zakresie doksztalcic.
                                        Tak, jezeli mam do wyboru pana X, ktory nie umie i kuzna, ktory tez nie umie,
                                        i obaj musieliby sie nauczyc, to pewnie zastanowilabym sie nad zatrudnieniem
                                        kuzyna.

                                        > > Faktycznie firmy czesto szukaja najpierw wsrod "znajomych" czyli pytaja s
                                        > ie
                                        > > pracownikow, czy nie znaja kogos ktos zna sie na tym czy owym.
                                        > Znów potwierdzasz moje głupoty...
                                        Nie potwierdzam i juz wyjasnilam jaka jest roznica.

                                        > > To znaczy jaki jest Twoj tok myslenia, bo tego jakos nie przestawiasz.
                                        > To nie jest temat tej dyskusji, bo dotyczy ona obowiązków panienki 10-cio
                                        > letniej. Mój tok myślenia ogólnie jest taki, że najważniejszy jestem JA i MOJE
                                        > sprawy a nie firma i jej sprawy. Priorytetem jest wolność, a tzw. nowoczesny
                                        > styl życia to jest po prostu forma niewolnictwa. Ludzie żyją na kredyt i muszą
                                        > pracować bo inaczej bank zabierze wszystko. Nie mogą sobie zrezygnować z pracy,
                                        > a jeśli nie mogą podjąć takiej decyzji w życiu, to są dla mnie niewolnikami.
                                        >
                                        > > Czy Ty pracujesz za darmo dla przyjemnosci jedynie? Czy jednak dostajesz
                                        > za ?
                                        > > swoja
                                        > > prace jakies pieniadze? I jezeli dostajesz, to dlaczego moj pracodawca
                                        > > mnie "kupuje" za miesiaczana wyplate, a Ciebie nie?
                                        > Postawisz się szefowi?
                                        Zalezy w jakiej kwestii.
                                        > Powiesz, że płaci Ci za mało?
                                        W ostatnim roku dwa razy wynegocjowalam podwyzke, a jakbym nie byla zadowolona,
                                        to poszukalabym innej pracy.
                                        > Powiesz mu, że nie ma racji?
                                        > Powiesz mu, że dziś zaplanowałaś sobie paintballa ze znajomymi i w
                                        > związku z tym musisz o 13-stej wyjść z pracy?
                                        Ja po prostu szanuje ludzi, z ktorymi pracuje i tego typu wyjscia planuje tak,
                                        zeby niekoniecznie wypadaly wtedy, kiedy mam spotkania i cos waznego do
                                        zrobienia, na co ktos inny czeka.
                                        > Odejdziesz z dnia na dzień bez zachowania okresu wypowiedzenia?
                                        Jak bardzo mi bedzie zalezalo, to wezme urlop bezplatny.
                                        > Wykupisz sobie wcasy bez uzgodnienia terminu z przełożonym?
                                        Tak, ja planuje swoje wakacje tak jak mi to odpowiada.

                                        Tobie sie wydaje, ze majac kilka prac dorywczych jestes wolny, bo mozesz kiedy
                                        chcesz pojsc pograc w srodku dnia z kolegami w paintballa (pod warunkiem, ze
                                        masz kolegow o podobnym rozkladzie dnia). Owszem mozna pracowac nie na etat, z
                                        domu, ale wtedy tez kiedys te prace musisz zrobic, no nie? Ona nie zrobi sie sama.
                                        Reasumujac, jezeli zeby miec pieniadze, musisz pracowac, to niezaleznie od tego
                                        jak to robisz, na etat, jako wolny strzelec, po nocach, na zaglowce, w czasie, w
                                        ktorym Tobie akurat odpowiada, to wolny nie jestes. Jezeli pracujesz dla kogos,
                                        to jestes zalezny od tych, ktorzy Ciebie zatrudniaja - nie wazne w jakieh
                                        formie. Jezeli handlujesz, to jestes zalezny od tych, ktorzy od Ciebie twoj
                                        towar czy uslugi kupia.
                                        Czy mozesz dzisiaj spakowac walizke i wyjechac i podrozowac przez rok, dwa, piec
                                        lat? Jezeli nie, to nie jestes wolny.

                                        > Tak czy inaczej, nie ma co bić piany bo i tak nic z tego nie będzie. Za 10 lat
                                        > będziemy mogli dopiero ocenić kto miał rację.
                                        Tak, ja mam nadzieje za 10 lat spakowac swoja walizke i zaczac podrozowac smile).
                  • burza4 Re: Obowiązki 10 latki? 08.08.05, 12:37
                    Wiesz, tu nie chodzi o to, żeby z dziecka zrobić gosposię, ale żeby dziecko
                    przygotować do dorosłego życia. I wdrażać je w domowe obowiązki stopniowo.
                    Moja mama nie wymagała od nas zbytniej pomocy - i baardzo trudno było nam się
                    odnaleźć w dorosłym życiu, kiedy juz nikt nas w niczym nie wyręczał. Dlatego
                    uważam, że moje dziecko powinno wiedzieć jak korzystać z pralki i żelazka, mimo
                    że gosposię na dochodne mamy. Tylko kto powiedział, że ją kiedy dorośnie tez
                    będzie na gosposię stać?

                    Co do nauki, to prezentujesz dość zaskakujące stanowiskosmile - ciekawam w takim
                    razie jak widzisz przyszłość swojego dziecka - bo skoro nie będzie sama umiała
                    prowadzić domu, to powinna choć zarobić na pomoc domową? bez wykształcenia to
                    dość trudne, no chyba, że się odziedziczy po tatusiu małe co niecosmile A co do
                    zarobków magistrów - nie słyszałeś o takich, którzy zarabiają więcej? na
                    przykład w swoim otoczeniu widzę, że ludzie po studiach startują od 3 tysięcy -
                    ci dobrzy rzecz jasna, nie wszyscy, ale zawsze.
                    • acorns Re: Obowiązki 10 latki? 08.08.05, 22:59
                      Obsługę pralki, żelazka, mikrofalówki można z powodzeniem opanować w wieku lat
                      30, jeśli tak potrzeba zajdzie.

                      Przyszłość mojego dziecka na pewno nie będzie oparta na papierkach. Ona już
                      potrafi zarobić kasę. Na pośrednictwie potrafi ładnie przyciąć. Jak
                      wyprzedawałem dyski 120 GB (wówczas bardzo okazyjnie po 300 zł), ona sprzedała
                      6 sztuk zarabiając po 80 zł. Ja sprzedałem na Allegro tylko dwa i musiałem
                      skończyć aukcję z powodu braku towaru smile Ostatnio wyprzedała mi kilka komórek,
                      zarobiła coś koło 500 zł. Teraz ma za zadanie odłożyć sobie ze 3 tysiące i
                      kupić coś taniej, by sprzedać drożej. Ja ją nauczę zarabiać, nie martw się smile
                  • agatka_s Re: Obowiązki 10 latki? 08.08.05, 13:12
                    A mnie się wydaje że jest tu w sumie mowa o projekcji własnych wartości(pseudo
                    wartości powiem szczerze) na dziecko.

                    Wiesz acorns nie dla każdego najważniejsze jest aby dziecko było twórcze i
                    nonkomforistyczne (czy wręcz anarchistyczne ?) wobec otaczającej rzeczywistości.

                    Mnie zależy akurat na tym aby moje dziecko było uczciwe, honorowe, aby można
                    było na nim polegać, aby nie rzucał słów na wiatr, był asertywny ale z
                    poszanowaniem innych ludzi, aby był miły, serdeczny, wrażliwy, gotowy do pomocy
                    słabszym. Chciałabym aby był zadowolony z tego co robi w życiu, ale nie po
                    trupach, bardzo bym chciała aby szanował innych i tych najbliższych i tych
                    obcych. Bardzo bym chciała aby umiał przelozyc nad swój czubek nosa takie
                    wartości jak patriotyzm, dobro innych, przyzwoitość. Aby dla tych wartości
                    umial rezygnować ze swoich przyjemności czy krótkotrwałych interesów.

                    Stąd ja akurat dbam o to aby miał porządek w pokoju, aby do szkoły chodził
                    zawsze czysto i porządnie ubrany. Dbam aby ładnie pisał (choć wielu uważa że
                    ładny charakter pisma to jakiś przeżytek). Zależy mi na tym aby mówił proszę,
                    dziekuje. "Zmuszam" go do wielu rzeczy i chce aby "tracił" dzieciństwo na na
                    wynoszenie śmieci, robienie zakupów, czy zmywanie naczyń albo codzienny telefon
                    do babci i prababci i zapytanie się czy wszystko OK. Bardzo mi zależy, aby
                    miał dobre stopnie, bo te stopnie swiadcza o tym czy swoje obowiazki wykonuje
                    tak jak należy czy raczej niekoniecznie. Zależy mi natym aby przeczytał
                    przynajmnie ze 2 ksiązki tygodniowo. Zależy mi na tym aby oprócz nauki i
                    obowiazkow miał też i czas no swoje zainteresowania, na sport. Bardzo mi zależy
                    aby też był wrażliwy na sztuke na muzyke- to ja dbam o to wszystko, bo wiem że
                    może dziś wolałby swoje dzieciństwo spedzac inaczej, kiedyś bedzie mi za to
                    wdzieczny, tak jak ja jestem wdzieczna swoim rodzicom ze zagwarantowali mi
                    pewne podsatwy, kindersztube itp itd. Ok wychowuje dziecko w tradycyjny,
                    bardzo konserwatywny sposób-dlatego bo te konserwatywne wartości uważam za
                    istotne i ważne.

                    Tak robie bo właśnie te wartości wydają mi się istotne, a jaks mistyczna
                    wolność jednostki zupełnie mnie nie wzrusza. Kompletnie nie wzrusza mnie to że
                    mój syn by coś narysował siedząc w bałaganie (nie stanowi to dla mnie jakiegoś
                    specjalnego osiągnięcia i wolałabym aby na takie bzdury czasu nie marnował).
                    Niespecjalnie mi też zależy aby był artyzującym bałaganiarzem, wolę aby był
                    urzednikiem za 1200, wykonującym swoją prace z satysfakcją, i pożytkiem dla
                    ogółu.

                    Nie wolno zakładać , że wszyscy mamy taki sam system wartości, ale dobrze
                    pamiętać że wszyscy musimy potem ze sobą razem funkcjonować jako społeczeństwo,
                    więc dobrze jeśli rodzic dziecko do tego przygotuje, jeśli nie z poczucia
                    przynależności do tego społeczeństwa, to chociażby z czystego egoizmu. Ty też
                    kiedyś będziesz stary i jak poprosisz o szklanke herbaty to twoja
                    wyemamncypowano-robie-to-co-mi-się podoba córka powie ci "nie chce mi sie,
                    zatrudnij sobie gosposie"...no i bedzie miala racje, bo do tego ja wlasnie
                    wychowywaleś przez cale życie, aby robiła tylko to co jest w jej interesie...

                    Życze troche refleksji czasem.
                    • acorns Re: Obowiązki 10 latki? 08.08.05, 23:21
                      agatka_s napisała:

                      > A mnie się wydaje że jest tu w sumie mowa o projekcji własnych wartości
                      (pseudo
                      > wartości powiem szczerze) na dziecko.
                      >
                      > Wiesz acorns nie dla każdego najważniejsze jest aby dziecko było twórcze i
                      > nonkomforistyczne (czy wręcz anarchistyczne ?) wobec otaczającej
                      rzeczywistości

                      Masz rację. Takie właśnie wartości jej przekazuję.

                      > Bardzo mi zależy, aby
                      > miał dobre stopnie, bo te stopnie swiadcza o tym czy swoje obowiazki wykonuje
                      > tak jak należy czy raczej niekoniecznie.

                      W ten sposób stawiasz go zawsze "w szeregu". Przyzwyczajasz do tego, że zawsze
                      ktoś jest nad nim i go nadzoruje, ocenia, dyryguje nim. Ja córkę uczę lać
                      ciepłym moczem na to wszystko. Uczę ją wyłapywać wszelkie słabości systemu,
                      który ją otacza i wykorzystywać je do własnych celów.

                      > Niespecjalnie mi też zależy aby był artyzującym bałaganiarzem, wolę aby był
                      > urzednikiem za 1200, wykonującym swoją prace z satysfakcją, i pożytkiem dla
                      > ogółu.

                      Tak jak koń z klapkami na oczach ciągnie pod górę furę siana z pijanym
                      rolnikiem nie dostrzegając łąki obok ani sadu z jabłkami. Ten koń nawet nie
                      wiedziałby jak z wolności korzystać bo od zawsze była fura siana i pijany
                      rolnik. Niby wszystko odbywa się wedługo określonego systemu, ale co ten koń z
                      tego ma?

                      > kiedyś będziesz stary i jak poprosisz o szklanke herbaty to twoja
                      > wyemamncypowano-robie-to-co-mi-się podoba córka powie ci "nie chce mi sie,
                      > zatrudnij sobie gosposie"...no i bedzie miala racje, bo do tego ja wlasnie
                      > wychowywaleś przez cale życie, aby robiła tylko to co jest w jej interesie...

                      Gosposię sobie zatrudnię na pewno. Nawet nie przyszłoby mi do głowy utrudniać
                      córce życia poprzez opiekę nad moją osobą. To byłby egoizm z mojej strony.
                      Będzie miała swoją rodzinę, swoje życie i nie zamierzam jej tego rujnować.
      • a11b12 Re: Obowiązki 10 latki? 05.08.05, 16:57
        W zasadzie ok, ale:
        > - przynoszenie wody oligocenskiej
        To nie za dużo na 10 lat.
        Woda jest ciężka , a dzieci w tym wieku jeszcze małe.
        • kammik Re: Obowiązki 10 latki? 05.08.05, 17:30
          W dwulitrowej butelce? smile Poza tym to akurat jedyny obowiazek spelniany bez
          przypominania, widocznie to lubi.
        • burza4 Re: Obowiązki 10 latki? 08.08.05, 12:25
          Moja "mała" córka w wieku 10 lat miała 165 cm wzrostu i była silniejsza ode
          mniesmile
    • judytak Re: Obowiązki 10 latki? 08.08.05, 13:49
      córka, lat 10
      1. samoobsługa, czyli: nic mi do tego, czy umyło zęby, włosy, itp., jak jest
      głodna, to pyta, co jest i sobie bierze/zrobi/odgrzeje, chyba że ja jej
      zrobię ;o), jak nie wystawia ubrań do prania, to nie będzie miała co założyć,
      czyste swoje rzeczy układa w szafie, najgorzej z tym "a nie wiesz, gdzie ja
      mam...?!", najgorzej, bo z reguły wiem, gdzie ma, i nie potrafię w celach
      wychowawczych powstrzymać się od odpowiedzi ;o)

      2. szkoła i wszelkie zajęcia pozaszkolne: jako że szkoła to obowiązek a zajęcia
      pozaszkole są uzgodnione i świadomie się podejmowane, więc w dalszym ciągu to
      ona wie, kiedy co ma robić, ja nic nie przypominam, nakłaniam, uzależniam itp.,
      oczywiście chętnie pomagam, jak mnie o to poprosi, tylko ma to być konkretne
      jakieś pytanie, a nie ogólnie "bo ja nic z tego nie rozumiem..."

      3. życie rodzinne: do jej szkoły chodzi również jej młodszy brat (pierwsza
      klasa), więc kiedy czasowo tak wypada logicznie, to idą razem, lub wracają
      razem (odbiera go ze świetlicy), odgrzeje mu obiad (w mikrofalówce), czasami
      też proszę ją, żeby się zajęła najmłodszym bratem (trzylatek), co zresztą
      bardzo lubi; do obowiązków rodzinnych zaliczam również wizyty u babci, babcia
      ma 80 lat i zero podejścia do dzieci, dlatego nie zaliczam tego do
      przyjemności, córka odwiedza babcię na ogół w niedziele po południu, godzina-
      dwie

      4. "prace domowe": sama nie jestem miłośniczką prac domowych, więc mam w tym
      względzie program minimalistyczny ;o)
      ma być względnie porządnie na biurku (od jesieni córka się wyprowadza z
      pokoju "ogólnodziecięcego" do własnego, więc ma być względny porzadek w
      pokoju), żadne rzeczy nie porozrzucane w innych częściach mieszkania, udział w
      większych akcjach typu święta czy gościny, z dużą swobodą w wyborze konkretnej
      pracy (na ogół wybiera zakupy, pieczenie ciast, robienie kanapek czy ozdabianie
      stołu czy pokoju - jakoś nikt u nas nie chce sprzątać :o/)

      a u nas zmywa i śmieci wynosi mąż i ojciec :oP

      pozdrawiam
      Judyta
      • dorota711 Re: Obowiązki 10 latki? 08.08.05, 14:54
        o, takie obowiązki, jakie przedstawiła judytak są wg mnie baaardzo sprawiedliwe
        wobec dziecka i niezbyt wyczerpujące.
        • ibulka Re: Obowiązki 10 latki? 08.08.05, 17:32
          Według mnie też. Judytak - świetnie rozplanowanie smile)
          • judytak Re: Obowiązki 10 latki? 08.08.05, 18:39
            ibulka napisała:

            > Według mnie też. Judytak - świetnie rozplanowanie smile)

            bez żadnych planów :o)
            to wychodzi w praniu...

            pozdrawiam
            Judyta
            • ibulka Re: Obowiązki 10 latki? 08.08.05, 21:52
              judytak napisała:

              > ibulka napisała:
              >
              > > Według mnie też. Judytak - świetnie rozplanowanie smile)
              >
              > bez żadnych planów :o)
              > to wychodzi w praniu...
              >
              > pozdrawiam
              > Judyta

              No to tymbardziej podziwiam. Też mamy taki "grafik", tylko że nie na obowiązki
              domowe, lecz na "zabawy" na rano i wieczór. Jednak musieliśmy to wszystko
              zaplanować. Nie robię niczego na spontanie, bo zwykle to nie wychodzi, ale być
              może powodem jest wiek moich dzieci.
          • roman.gawron Re: Obowiązki 10 latki? 12.08.05, 20:12
            > Według mnie też. Judytak - świetnie rozplanowanie smile)

            Bo ona, jak zdążyłem się zorientować, ma wiele rzeczy mądrze w życiu
            poukładanych smile
            • judytak dzięki :o) n/t 13.08.05, 14:23
            • ibulka Re: Obowiązki 10 latki? 13.08.05, 23:37
              roman.gawron napisał:

              > > Według mnie też. Judytak - świetnie rozplanowanie smile)
              >
              > Bo ona, jak zdążyłem się zorientować, ma wiele rzeczy mądrze w życiu
              > poukładanych smile
              >

              Czytając jej posty też dochodzę do takiego wniosku. Tak więc - brawa dla
              Judytak smile)
    • kstasiowska Re: Obowiązki 10 latki? 09.08.05, 09:10
      Witam,
      Moje dzieci - 9 (córka) i 10 (syn) mają w obowiązku utrzymanie ładu w swoim
      pokoju. Córka chętnie sprząta bo lubi mieć wszystko ładnie i czysto a syn ma
      totalny bałagan - staram się tam nie wchodzić jak nie muszę. Raz na tydzień
      wywala mi górę prania do łazienki a raz na miesiąc ma wenę i nawet myje u
      siebie podłogę hehe. Syn też mianował siebie specjalistą do spraw wieszania
      prania - dość chętnie - pewnie dlatego,że mówie mu, że nikt lepiej tego nie
      robi wiesza pranie w ogrodziesmile córka wyładowuje zmywarkę i czasami ściera
      kurze w salonie. Dzieci robią sobie rano płatki przed szkołą, potrafią także
      zrobić sobie kanapki i herbatę a mi świetna kawę. Nie ganiam za nimi jak kat bo
      mają swoje pokoje na piętrze domu i w nich mogą mieć swoje prywatne hodowle
      roztoczywink dojdą do tego kiedyś, że fajnie mieć czysto w pokoju. Pozdrawiam
      • makoba Re: Obowiązki 10 latki? 11.08.05, 11:24
        Obowiazki mojej corki:
        - wynoszenie smieci
        - wychodzenie z psem (pojawil sie w domu na jej prosbe)
        - utrzymywanie w porzadku wlasnego pokoju (kurze, zabawki na odp. miejscu)
        - drobne zakupy od czasu do czasu
        - scielenie swojego lozka
        - czasami robi sobie sniadanie (platki z mlekiem)
        - czasami pomaga mi w zmywaniu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka