Dodaj do ulubionych

Stare dyskusje o "Domowej Edukacji" i o szkole

19.01.06, 21:28
W nawiązaniu do wątku Acornsa o jego pomysłach na szkołę, wyszukałam kilka
starych dyskusji na temat szkoły i systemu szkolnictwa. Bogusia, która wtedy
bardzo dużo udzielała się na eDziecku, obecnie pojawia się sporadycznie, a
jakoś nie zauważyłam, aby ktoś inny oprócz niej czynnie
stosował "homeschooling" - a wydaje mi się, ze to co pisała, jest bardzo
ciekawe.
Podaję te linki tutaj, bo na Wychowaniu ktoś zasugerował przeniesienie wątku
o edukacji tu na Starsze dziecko.

Szkoła marzeń - lipiec 2002 (wątek-kobyła):
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=5314799&v=2&s=0

Po co komu szkoła - lipiec 2002 (niewielki wątek, ale chyba przywoływany w
którymś dalszym):
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=582&w=5308691&v=2&s=0
Edukacja domowa - lipiec 2001 (niewielki wątek):
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=5226883&v=2&s=0

Co "bardzo mądrzy ludzie" chcą zrobić z naszymi dziećmi? - wrzesień 2002
(wielki wątek)
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=5335278&v=2&s=0
Co bardzo mądrzy ludzie - cd - wrzesień 2002 (tu już mniej):
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=5338265&v=2&s=0

Edukacja/HS - kontynuacja - wrzesień 2002 (wielki wątek):
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=5337387&v=2&s=0

Obserwuj wątek
    • edytais Re: Stare dyskusje o "Domowej Edukacji" i o szkol 28.01.06, 18:59
      Z tego co wiem domowa edukacja jest mozliwa w Polsce. Trzeba miec zezwolenie ze
      szkoly i isc ich programem.

      Ja mam szczescie bo mieszkam w USA w stanie gdzie nie ma kontroli nad uczacymi
      sie w domu. Dopiero w 3ciej klasie musi dziecko zdawac egzamin kontrolny, ale
      jesli nie zda to tez nic sie nie dzieje. Egzamin jest tylko do wiadomosci
      rodzicow, zeby wiedzieli czy dziecko ma jakies braki....

      Ja zaczelam uczyc corke w domu w tym roku i bardzo sobie chwale. W szkole by
      sie nudzila, a ona jak sie nudzi to bryka i zaraz by ja wysylali do psychologa i
      faszerowali lekami. W szkole tutaj w wieku 5ciu lat ucza sie dopiero kolorow,
      pojedynczych literek, pisania wielkimi literami, liczenia, ale cyfr jeszcze nie
      pisza. Corka przerabia material czytania o rok do przodu, matematyka rok do
      przodu jest przerabiana o 3 lekcje na raz w ramach odpoczynku od trudniejszej
      matematyki (bo ta dla 6cio latkow jest juz dla niej banalnie latwa), kolory
      znala juz w wieku 2-3 lat, imie pisala w wieku 2,5, a teraz pisze ladnie
      pisanymi w malych linijkach a nie 5 centymetrowymi bykami i drukowanymi. W
      szkole by sie zanudzila na smierc. Chodzila do przedszkola i co tydzien bylo
      "show and tell". Dzieci przynosily elektroniczne zabawki a moja fascynowala sie
      wlasnymi robotkami np. lalki robione z wloczki. Cieszyla sie, ze sama robi i
      strasznie lub robic rozne artystyczne projekty. Bardzo lubila zajmowac sie
      ogrodkiem i sadzic wlasne jedzonko np. salatke kielkowa. Sama siala, podlewala,
      a jak potem ona smakowala!!! Posadzila raz ziarka slonecznika na salatke, zeby
      pokazac dzieciom jak to rosnie i jakie to dobre. Zaniosla do szkoly, nikomu sie
      nie podobalo, nikt nie chcial sprobowac nawet nauczycielki. Tak sie
      zniechecila, ze cale ogrodnictwo sie skonczylo. Tak bylo z kazdym projektem.
      Lalki sie innym dzieciom nie podobaly itp itd. Serce mnie bolalo jak widzialam
      jak w tym przedszkolu zabijaj jej ducha tworczego i zainteresowania czym innym
      niz nowymi elektronicznymi blyskotliwymi zabawkami. Postanowilam nie wyslac do
      szkoly. Niech rozwija sie jej pasja bez przeszkod. Nalezymy do grupy dzieci
      uczacych sie w domu. Raz w tygodniu tez mamy "show and tell" i te dzieci tez
      dumne sa z wyuczonych wierszykow, recznie robionych prac. Ucza sie co tydzien o
      nowym kontynecie i ich krajach, robia mapy, flagi itp i sie tym chwala. Nikt
      jeszcze nie przyniosl elektronicznego batmana do pokazu.
      Z chemii robimy doswiadczenia, matematyki uczymy sie na grach (mam ich
      kilkanascie) manipulujemy liczbami, dodajemy, odejmujemy, wszystko w zabawie.
      Przy myciu garnkow wymyslam zgadywanki, corka na rekach lub w myslach dodaje,
      odejmuje. Rysujemy kalendarze, zegarki, liczymy pieniadze. Od czasu do czasu
      wypiszemy strone na dodawanie i odejmowanie, ale nie codziennie bo to nalezy do
      szkoly i jest nudne. Nauczycielkom to potrzebne, zeby ocenic uczniow, ktorych
      jest 30 w klasie. Inaczej nie moze sprawdzic co kto umie. Ja mam jedna
      uczennice i doskonale wiem co ona umie, sprawdziany i kartkowki mi nie
      potrzebne. W USA materialow do "homeschooling" jest tyle, ze mozna dostac
      zawrotu glowy. Ja szukalam, czytalam, radzilam sie forum, i innych mam uczacych
      w domu przez rok! Kupilam to czy tamto i dalej znajduje cos lepszego i sama wie
      ucze jak uczyc i co zdaje egzamin a co nie. W Polsce raczej chyba trudniej
      znalezc materialy do uczenia w domu. W USA jest kilka millionow dzieci uczacych
      sie w domu, wiec i rynek materialow edukacyjnych jest odpowiedni. Sa nawet 2
      sklepy wielkosci supermarketu z ksiazkami, plakatami, mikroskopami i czego tylko
      zapragniesz do nauki w domu. Ja w nim to fortune moglabym wydac smile

      Bardzo sie ciesze z tego, ze mam taka mozliwosc, ale wiem tez, ze w Polsce tez
      mozna. Szkola nieraz moze naprawde przygnebic, wiem to z wlasnego doswiadczenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka