Od kilku lat jestem fanką tarota marsylskiego. Moim marzeniem jest narysowanie
własnej wersji, ale niestety Los zupełnie poskąpił mi zdolności plastycznych,
w związku z czym jest to póki co zadanie ponad moje siły. A szkoda, bo podobno
własna talia to świetny sposób na przemedytowanie i zrozumienie kart.
Jakoś z tydzień temu wpadłam na pomysł - zeskanowałam sobie z książki
czarnobiałe, konturowe wizerunki Wielkich Arkanów, wydrukowałam je, sięgnęłam
po kredki i zaczęłam bawić się w kolorowanki. Efekt jest lepszy, niż się
spodziewałam.
Przyszło mi właśnie do głowy, żeby zrobić eksperyment i porównać moje
kolorowanki z innymi - jakie kolory wybieramy i dlaczego, biorąc pod uwagę
symboliczne znaczenie barw. Podczas takiego kolorowania ujawniają się czasem
szczegóły karty, o jakich nie miałam wcześniej pojęcia