Gość: Dyzio
IP: 62.233.191.*
14.03.05, 11:40
byłem ci ja w sobotę 12 marca w ursynowskim klubie "Imielin" na recitalu
niejakiego Młynarskiego, Wojciecha Młynarskiego. Salka kameralna, cena wysoce
przystępna (10,- zeteł), towarzystwo oczekujące na piosenki/felietonko co to
je znaja i lubią - czyli wszystko jak ma być. Niestety (stety ?) artysta
zachował się ponoć ostatnio ma w zyczaju czyli (delikatnie mówiąc) w stanie
wskazującym na intensywne spożywanie. Gdy śpiewał to jeszcze jak cie mogę
(dało się zrozumieć), ale gdy usiłował mówić to żenada. Część widzów wnerwiła
się i wyszła ...
Ciekawe czy chałturzenie zeszło już tak na psy, że tzw. artysta uważa, iż mu
wszystko wolno. Mister M stracił u mnie w sobotę sporo. Howgh !!!