Dodaj do ulubionych

antykoncepcja dla kotki? co jest najlepsze?

30.10.04, 23:56
Stosuje dla mojej kotki zastrzyki antykoncepcyjne Carinan (chyba tak to sie
nazywa). Lekarz powiedzial ze to jest bezpieczne. Nie zdecydowalam sie na
sterylizacje bo sie boje o zycie mojej kotki, a poza tym po takim zabiegu
kotki strasznie tyja. Moja kolezanka stosowala u swojej kotki zastrzyki
antykoncepcyjne ale po drugim zastrzyku kotka zachorowala na nerki i nie
mogla sie wysiusiac. Przerazliwie miauczala i sikala po kropelce bo tak ja
strasznie bolalo. Teraz co tydzien dostaje do pyszczka takie niebieskie
tabletki antykoncepcyjne i wszystko jest ok. Ale czy te tabletki sa
bezpieczne? Czy lepszy zastrzyk. A moze sa inne metody? Ale tej operacji to
ja bym sama chyba nie przezyla, zamartwilabym sie o nia na smierc.
Obserwuj wątek
    • mysiam1 Re: antykoncepcja dla kotki? co jest najlepsze? 01.11.04, 12:41
      Najlepszą metodą jest sterylizacja i jeśli będziesz odpowiednio kotkę karmiła,
      nie powinna bardzo przytyć. Wszelkie środki hormonalne mogą z dużym
      prawopodobieństwem spowodować ropomacicze, a wtedy sterylka będzie operacją
      ratującą życie i nie zawsze się udaje.
      Jeśli boisz się o życie kotki, zrezygnuj z hormonów. Wetowi opłaca się robić
      zastrzyki albo podawać tabletki - koszt sterylizacji to ok. 200-250 zł, ale
      jest to wydatek jednorazowy.
      Dobrze przeprowadzony zabieg sterylizacji (przez dobrego lekarza) trwa pół
      godziny, a po 2-3 dniach kotka jest już "na chodzie". Nie ma się czego bać.
      Zapraszam na www.miau.pl.
      • koteck Re: antykoncepcja dla kotki? co jest najlepsze? 01.11.04, 18:08
        Moje wszystkie (4) kotki są po sterylizacji i mogę tylko powiedzieć, że wyszło
        im (i nam przy okazji) na dobre.
        1. Jedna z kotek, najstarsza, dostawała przez jakiś czas zastrzyki, strasznie
        wyłysiała w tym czasie, kiepsko to wyglądało, myślałam, że ma na skórze
        jakiegoś pasożyta, po sterylizacji sierść odrosla, wygląda ślicznie, a ma już 9
        lat.
        2. Jednego roku 3 kotki miały kociaki, w tym jedna w/w, która brała zastrzyki.
        3. Żadna z kotek nie utyła, może ma to znaczenie, że mają swobodny dostęp do
        podwórka, praktycznie przez cały dzień, ale i tak ciągle się wylegują, więc
        zero ruchu, wydaje mi się, że sierść wszystkim się poprawiła, cały rok są takie
        puchate.
        u mnie za sterylizację i kastrację kocurów placiłam 50-60 zł. (pewnie im
        większe miasto tym drożej). Ale i tak się oplaca. Ale jeśli martwi Cię narkoza
        to ja nie namawiam na to, napisałam tylko o zaletach w przypadku moich kotek.
        pozdr.
    • miss_dronio Re: antykoncepcja dla kotki? co jest najlepsze? 01.11.04, 20:20
      Potwierdzam, ze najlepszym rozwiązaniem jest sterylizacja. Mam dwie
      wysterylizowane koteczki o obie mają sportowe sylwetki:-))
    • pierozek_monika Re: antykoncepcja dla kotki? co jest najlepsze? 02.11.04, 08:24
      Mnie tylko pozostaje właściwie skopiować wszystko co napisały moje
      przedrozmówczynie i napisać to samo.
      Jestem zwolenniczką sterylizacji kotek i mam 2 kotki wysterylizowane (jedna z
      nich w wyniku ropomacicza, po podawaniu zastrzyków hormonalnych przez
      poprzedniego właściciela).
      Jedna z nich zrobiła się nieco masywniejsza, ale na pewno nie gruba, a druga ma
      sportową sylwetkę.
      Obie okazy zdrowia.
      Ps. dodam, że miałam kiedyś kotkę, przyjmującą zastrzyki hormonalne i szczupła
      to ona nie była - mało - ona była grubasem!
      Pozdrawiam, dołączam też linka do dobrego artykułu o sterylizacji:
      www.vetserwis.pl/sterylizacja_kot.html
    • studentkaweterynarii Re: antykoncepcja dla kotki? co jest najlepsze? 04.11.04, 23:03
      a ja dodam ,że hormony często prowadzą nie tylko do ropomacicza, ale tekże do
      nowotworów gruczołów mlekowych.
    • weatherwax Re: antykoncepcja dla kotki? co jest najlepsze? 09.11.04, 02:54
      MIałam kotkę, która dostawała zastrzyki hormonalne - lekarz też mówił że to
      bezpieczne. Skończyło się nowotworem gruczołów mlekowych, nie uratowałam kotki
      ani przed operacją (nowotworu, bo wytworzyła się przetoka), ani przed
      cierpieniem, ani siebie przed wyrzutami sumienia. Mogła jeszcze żyć, miała
      dopiero 11 lat i świetyne zdrowie, gdyby nie te hormony...

      Teraz mam kotkę 7-miesięczną, tydzień po sterylizacji, jutro idziemy wyjmować
      szwy. KOtka już na drugi dzień po operacji zachowywała się normalnie, biegała,
      nawet próbowała skakać. Dodam , że miała zabieg robiony obecnie stosowaną
      metodą małęgo nacięcia na skórze, blizenka 1 cm, a nie na pół brzucha.

      Nigdy więcej zastrzyków hormonalnych!!!

      Dodam, że też się obsesyjnie bałam operacji, bałam się o życie kotki, tak
      dobrze znosiła te zastrzyki przez 7 lat... Teraz dopiero widzę, że swoim
      strachem robiłam jej krzywdę.

      Przemyśl to jeszcze.
      • pierozek_monika Re: antykoncepcja dla kotki? co jest najlepsze? 09.11.04, 08:22
        no i ma kotka szansę żyć teraz długo i szczęśliwie :)
      • karola_20 Re: antykoncepcja dla kotki? co jest najlepsze? 09.11.04, 17:18
        Opowiedz mi o tej metodzie malego naciecia. Widzialam wprawdzie zdjecia calej
        operacji wlasnie ta metoda i rzeczywiscie ranka byla mala - 1 cm. Bo wiesz,
        reklama w internecie ladnie zawsze wyglada zeby zachecic czlowieka, ale jak to
        jest w rzezcywistosci? Ale czy przy takim nacieciu jest to bezpieczniejsze niz
        przy wiekszym - na pol brzucha. Bo przeciez przez taka mama dziurke nic nie
        widac i lekarz szuka macicy i jajnikow prawie po omacku. Boje sie ze moze
        przypadkiem cos uszkodzic, jakis inny narzad w brzuszku kotki. A z reszta ja
        nie wiem czy moj weterynarz w ogole potrafi operowac ta metoda, bo mowil mi
        kiedys ze naciecie jest na pol brzucha. I czy podczas operacji twoja kotka
        miala nakladana na mordke maske z tlenem i podlaczana do respiratora itd. jak
        czlowiek? Czy tak sobie lezala bez kontroli urzadzen monitorujacych prace jej
        serca. Boje sie ze ona nie przezyje tej operacji, bo slyszalam ze jest wysoka
        smiertelnosc kotek w wyniku tej operacji. Gdyby sie mojej kici cos stalo to bym
        sobie tego do konca zycia nie wybaczyla.
        • wiesia.and.company Re: antykoncepcja dla kotki? co jest najlepsze? 10.11.04, 09:18
          Też uważam (a mam doświadczenie z kilkoma kotkami), że najlepsza jest
          sterylizacja. Nie musi być metodą małego nacięcia - spróbuj skorzystać z
          kliniki, gdzie jest stały chirurg, on takie zabiegi robi z dużym doświadczeniem
          i pewnie (nie wytnie przez pomyłkę moczowodów z jajowodami ani ich nie
          uszkodzi - a znam taki wypadek, potem kotka cały czas pod siebie siusiała -
          trzeba było uśpić). Co do zastrzyków hormonalnych, które też dawałam jednej
          kotce, w następstwie miała nowotwór sutek - taki zastrzyk dajesz raz na kilka
          miesięcy - pół roku. Czy spotkałaś się z taką metodą antykoncepcji u kobiet?
          Raz na kilka miesięcy? Czy to nie jest inwazyjne i niebezpieczne? Dlatego lepiej
          już dawać tabletki hormonalne (te niebieskie to Provera dla kobiet) raz na
          tydzień, ale i tabletki hormonalne zanadto ingerują w gospodarkę hormonalną
          organizmu. Nie bój się sterylizacji - tylko niech to zrobi dobry chirurg, a nie
          lekarz przyjmujący wszystkich pacjentów jak leci, byle szybko, każdy zabieg
          może zrobić, w każdym dobry, i szybko następny pacjent, bo to kolejne pieniądze.
          Pozdrowienia
          • weatherwax Re: antykoncepcja: o małym cięciu etc. 12.11.04, 02:41
            Metoda rozcięcia całego brzucha jest pewno lepsza dla weterynarza, bo widzi
            wtedy całe pole operacyjne, ale jeak sie kotka potem czuje?!

            Jest tak (wet mi mówił): Jesli kotka nie miała jeszcze rujki, to lepsza jest
            metoda otwarcia całego brzucha, bo macica jest cienka jak papier i trudno jest
            ją "wymacać". Natomiat po pierwszej rui macica grubieje znacznie, staje się
            potęznym mięśniem i doświadczony wet-chirurg łatwo ją odnajdzie nawet robiąc
            malutkie nacięcie. Oni stosują takie szczypce, łapią jeden róg macicy,
            wyciągają przez ten mały otworek, a potem dalszą jej część to juz ponoć ławo
            wyczaić. Warunkiem jest, żeby lekarz miał doświadczenie w takich zabiegach.

            Moja kicia miała narkozę ketaminową, dożylną. Narkoza wziewna nie jest w Polsce
            tak rozpowszechniona. Kota dostałam wybudzonego, chodził potem 4 godziny bez
            przerwy, zataczając się jak pijany i przewracając czasem. To bylo niczym w
            porównaniu z tamta kotka, ktora umarła: ją odebrałam niewybudzona i dopiero po
            6 (!) godzinach zaczęła się budzić, trwało to przez kilka następnych godzin i -
            wierz mi - było koszmarem
            Gdybyś sie decydowała na operację, musisz spytać:
            1) czy oddają kota wybudzonego - jesli nie, szukaj innego lekarza
            2) czy lekarz ma duże doświadczenie w tego typu zabiegach - ile ich
            przeprowadzają tygodniowo lub miesięcznie.
            3) pogadać ogólnie, żeby wybadac stosunek lekarza do sterylizacjio kotki i
            stosowanych metod. Ja np. zrezygnowałam z usług p. doktor, która mi wmawiała,
            że duże cięcie jest lepsze, bo "lepiej widać".
            4) zapytaj jak wygląda opieka po zabiegu.

            Ja płaciłam 140 zł za operacje mojej kici, 2 dni temu byłyśmy na kontroli,
            wszystko dobrze. Ale miałam duży wybór lecznic w Katowicach i okolicy. Jeśli tu
            gdzieś mieszkasz, to moge polecić świetnego chirurga.

            Antykoncerpcja hormonalna tez kosztuje i to więcej - co półroku ok. 50 zł, a
            szkodzi.
            Stosuje się ją co pół roku (5 miesięcy), bo przez taki czas utrzymuje się w
            organiźmie stały poziom wstrzykniętych hormonów. Nie da sie tego porównać z
            ludzka, nie ma jeszcze zastrzyków antykoncepcyjnych dla kobiet. Tabletki tez
            nie są bezpieczne - to sa wszystko ludzkie hormony więc jest to straszna
            ingerencja w koci organizm - dobre na raz czy dwa razy, ale nie na całe życie,
            wierz mi.

            Życzę twojej kici dużo zdrowia. Tak jak wspominałam, strasznie sie bałam o moją
            kicię, a teraz mam pretensje do siebie, że przez swój brak odwagi skazałam ją
            na przdwczesna smierć i dodatkowe cierpienia.
            • karola_20 Re: antykoncepcja: o małym cięciu etc. 12.11.04, 18:31
              Bylam dzisiaj z moja kicia u weta, ale niestety po zastrzyk antykoncepcyjny. I
              pytalam go o to jak on robi operacje.Powiedzial ze robi duze naciecia w ktoreym
              z jednej strony jest koniec macicy dochodzacy do pochwy a z drugiej do
              jajnikow. Gdy mu powiedzialam o tym 1 centymetrowym nacieciu to powiedzial ze
              tak sie wycina same jajniki (akurat). I on stosuje od 15 lat metode duzego
              naciecia. Mowil mi ze tylko raz w zyciu kotka mu zdechla po zabiegu ale juz po
              tym jak wlasciciele zabrali ja do domu i sprobowala wskoczyc na wysoka kanape.
              Wtedy dostala paralizu tylnych nog i zdechla. Troche glupio mi jest sie pytac
              weterynarza"Czy naprawde jest pan pewien ze umie pan dobrze zoperowac moja
              kotke i nic jej zlego potem nie bedzie?" To jakbym podwazala jego autorytet i
              nie wierzyla w jego umiejetnosci i doswiadczenie.Jesli sie juz zdecyduje na
              sterylizacje to w wakacje gdy bede sama z kicia i bede miec duzo czasu zeby
              przy niej siedziec i opiekowac sie nia po operacji.
              • weatherwax Re: antykoncepcja: o małym cięciu etc. 13.11.04, 00:24
                Rozumiem, że nie chcesz podważać kompetencji swojego weta - też by mi było
                głupio tak robić.
                Pomyśl jednak, że skoro on 15 lat robi operacje tą starszą metodą -
                dużego nacięcia - to z jednej strony robi je rutynowo i na pewno bardzo dobrze,
                z drugiej zaś nie chce mu się ni stąd ni z owąd uczyć nowych metod, skoro stare
                działają dobrze 15 lat i więcej. Ja nie twierdzę, że metroda małego nacięcia
                jest jedyną możliwą, pamiętam, że jak byłam dzieckiem, kotki babci mojej
                koleżanki były sterylizowane i wszystkie potem żyły i miały się dobrze, a to
                było trzydzieści parę lat temu. Pewnie lepiej jest operowac kotkę dużym
                nacięciem niż lecieć z hormonami przez długiwe lata. Jeśli wet umie to robić i
                robi to dobrze, a ty masz do niego zaufanie, to OK. Twierdzę tylko, że kotka
                szybciej dochodzi do siebie gdy ranka jest mniejsza.
                Jak znajdę linka do opisu (fachowego) takiej operacji, to ci go podeślę.

                Nie wierzę, że wycinają same tylko jajniki, to nie zapobiegłoby ewentualnemu
                ropomaciczu w przyszłości więc nie miałoby wielkiego sensu.

                Dla weterynarza sterylizacja kotki jest zabiegiem rutynowym, robi takich
                mnóstwo, jeśli wypracował sobie metodę to pewno robi to dobrze. A dla
                właściciela, to jest zawsze ogromne, jednostkowe przeżycie, zwykle ma jedną
                koteczkę i się o nią boi. Pewnie, że musisz poczekać, aż będziesz miała dużo
                czasu dla kici. Przy metodzie dużego cięcia rekonwalescencja może trwać do 10
                dni, choć podobno zwykle po 3-4 kotki sę już dobrze czują.
                Niezależnie od obranej metody, kotkę powinnaś odebrać wybudzoną!!! To ważne!
                Pozdrawiam ciebie i kicię.
                • weatherwax Re: antykoncepcja: o małym cięciu etc. 13.11.04, 00:45
                  Tu masz link, o którym wspominałam.

                  www.vetserwis.pl/sterylizacja_kot.html
                  Obejrzyj sobie też zdjęcia robione w czasie zabiegu, tam jest pełny opis i
                  wytłumaczenie. Nie ma mowy o samych jajnikach, to jest pełna sterylizacja.

                  Moi poprzedni weci też mnie przekonywali, że najlepsza jest ta stara metoda,
                  ale w sierpniu dwie kotki moich koleżanek były sterylizowane, jedna starą
                  metodą, druga nowa. I ta druga już na drugi dzień zachowywała się tak, jakby
                  nic się nie stał;o, jak moja Łapcia zresztą, podczas gdy ta pierwsza była chora
                  przed ok. trydzień. Oczywiście dziś obie kotki są już zdrowe i wesołe, ale po
                  co moja mała kicia miała cierpieć dłużęj? Dlatego wybrałam innego weta.
                  Pozdrawiam.
                  • jul-kot Re: sterylizacja - duże jest lepsze ... 16.11.04, 09:17
                    Witam!
                    Ja uważam, że duże cięcie jest lepsze, bo, tak jak powiedział tamten
                    weterynarz, rzeczywiście jest "lepiej widać" i jest lepszy dostęp do narządów.
                    Małe ma powiedzmy 2 cm, a duże "aż" 4 cm, a goi się mniej więcej tak samo
                    długo. Przez to małe wyciąga się narządy prawie na ślepo, przy czym są one
                    zrośnięte z innymi, nie przelewają się przecież luźno w jamie brzusznej i ta
                    operacja wyciągania nie jest taka prosta. Ryzyko uszkodzenia czegoś po drodze
                    lub urwania jajnika lub macicy jest znacznie wieksze, niż w metodzie
                    tradycyjnej. Czasem nie usuwa się macicy, bo jest to kłopotliwe, a jeśli nawet,
                    to pozostaje po niej dłuższy kikut, bo trudno tam sięgnąć, zwłaszcza przy
                    cięciu bocznym. Był już kiedyś na forum rokcafe opisany przypadek zapalenia
                    takiego kikuta po operacji, albo inny, bardziej drastyczny:

                    forum.miau.pl/viewtopic.php?p=855557&highlight= - 855557


                    Sterylizuję rocznie po kilkadziesiąt kotek bezdomnych. Weterynarze robią mi to
                    metodą tradycyjną. Kotki nie mają opatrunku, rany dobrze się goją, na drugi
                    dzień kotka normalnie biega i je, ograniczam tylko skakanie, po dziesięciu
                    dniach zdejmuję szwy. Nigdy nie było komplikacji, przez wiele lat. Narkozę
                    dostają dożylną, odbieram wybudzone, chociaż jeszcze trochę "pijane", ale to
                    przez kika pierwszych godzin jest normalne. Nie stosuję narkozy wziewnej, bo
                    chociaż jest może bezpieczniejsza, ale może przy intubacji podrażniać tchawicę
                    i kot potem choruje.
                    Oczywiście wiele zależy od umiejetności lekarza, ale generalnie ryzyko przy
                    operacji tradycyjnej jest mniejsze, sami weterynarze tak uważają.
                    Ta "nowoczesna" metoda jest promowana, bo jest mniej pracochłonna i tańsza,
                    jest mniej szycia i mniej drogich nici rozpuszczalnych się zużywa. Stosowana
                    jest w schroniskach i przy tanich sterylizacjach zwierząt bezdomnych, nikogo
                    nie obchodzi, co potem dzieje się ze zwierzęciem.
                    Pozdrawiam, Juliusz.
                    • koteck Re: sterylizacja - duże jest lepsze ... 19.11.04, 17:23
                      Nie wiem jaką metodą były sterylizowane moje kotki (małym czy dużym nacięciem)
                      ale u nich nie bylo żadnej rekonwalescencji, nie chodziłam z nimi na zdjęcie
                      szwów. Kotki dostawałam niewybudzone, ale już po ok. 30 min. w domu budziły się
                      i do wieczora były "pijane" a na drugi dzień były "normalne". Nitki po kilku
                      dniach same znikały (nici rozpuszczalne lub wypadały?). Są to kotki podwórkowe,
                      ale nie dzikie, moje. Płaciłam, jak już wcześniej pisałam, 50 - 60 zł za kotkę.
                      Bardzo szybko znika ślad po cięciu,u żadnej kotki nie widać blizny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka