Chcialam sie Wam pochwalic, ze nam sie udalo - Lidka znowu ciagnie piers. A
bylo juz naprawde kiepsko

. Odkad zaczelam ja dokarmiac tydzien temu, nie
dosc, ze zaczela bojkot piersi (potworny wrzask, prezenie, odpychanie za
kazdym razem, gdy pobowalam ja przystawic - no, poza noca), to jeszcze nie
chciala pic z butelki.
Bylam juz prawie w dolku i dzis po kontrolnej wizycie u lekarza,
podjechalismy tez do poradni laktacyjnej. Uwazalam, ze wina tych problemow (a
to byl niezly problem, bo Lidka malo przybierala na wadze, a w ten sposob w
ogole przestala jesc, zaczela naomiast wyc, bo byla glodna

) jest podanie
butelki. Ale nie mialam racji...
Pisze to, bo moze ktos ma podobnie i nie wie, o co chodzi. Okazalo sie, ze
wina bojkotu lezy po stronie moich piersi! Chociaz ja uwazalam, ze mam malo
pokarmu (zlaszcza wieczorem), bo piersi mam miekkie, okazalo sie, ze nie
dosc, ze jest go duzo, to jeszcze tryska fontanna podczas karmienia i Lidka
nie daje sobie z nim rady. I po prostu boi sie karmienia

. Wystarczyla mala
zmiana pozycji (tak, zeby mala bardziej lezala mi na brzuchu, a pokarm plynal
pod gore) i jest juz prawie dobrze! 'Prawie', bo musi sie od nowa
przyzwyczaic do cycka. Ale ja sie ciesze jak wariatka

, bo juz naprawde sie
balam, ze bedziemy musialy skonczyc dydanie...
Dziewczyny, jesli macie problemy z karmieniem i nie dajecie sobie z nimi
rady - zachecam do wizyty w poradni laktacyjnej. Ja uwazalam, ze dam sobie
rade sama, az sytuacja zaczela mnie przerastac, co odbilo sie tez na moim
dziecku. Wiem, ze w wiekszosci wizyty sa platne, ale 50pln to niewiele za
cene spokoju dziecka

. i mamy tez oczywiscie.
pozdrawiam i zycze dobrej nocy