czesc. jestem w 4 tyg ciazy - tzn i ja i moj facet (nie maz) chcielismy miec
dziecko wiec je zrobilismy w pelnej swiadomosci. ale poniewaz wiem jaki jest
zmienny, i mimo tego ze bardzo chcialam byc z nim w ciazy, wzielam tabl ktora
miala to uniemozliwic. nie powiedzialam mu, ale od tamtego momentu moj facet
odzyl, powiedzial ze psychicznie czuje ogromna ulge, bo to jest impuls/znak
do tego zeby cos w koncu zmienic w jego zyciu (32l + zaborcza
dziewczyna 'ogon' w bagazu). nie moglam sie napatrzec, a potem przebolec za
to co zrobilam, jaki stal sie zadowolony, radosny, pelny nadziei - piekny
widok ale potem jak zrobilam testy i sie okazalo ze jednak nie bedzie dzidzi
bardzo posmutnial

a teraz zrobilam test krwi i sie okazalo ze jednak
jestem w ciazy - ale juz sie tak nie ciesze, bo facet ktory wczesniej mowil
ze chce miec dziecko ze mna, teraz na pytanie czy dalej chce, nic nei
odpowiada i mowi o tym, jak dalej sie waha, mimo ze wczesniej poiwedzial ze
dzieki temu wiele mu sie w zyciu rzeczy w koncu wyklaruje. nie wiem czy to
szok, czy co

nie stac mnie na dziecko, ale tym bardziej nie stac mnie
psychicznie zeby zabic dziecko ktore oboje wczesniej bardzo chcielismy. wiem
ze nei dam rady sama je wychowywac, bo psychicznie jest za slaba i bardzo
kocham a teraz moze nawet kochalam faceta, ktory ciagle mowil ze chce miec ze
mna dziecko

nie wiem co robic