Witam. Zacznę od tego że się przedstawię. Mam na imię Kaśka, mam 26 lat i
jestem w piątym miesiącu ciaży. Na początku myślałam,że to przejdzie ,że
zacznę się cieszyć. Niestety nie potrafię. Już jakoś się pogodziłam ,że bedę
mamą ale cały czas mam głupie myśli w głowie, sama się dołuję. Nie mogę się
dogadać z chłopakiem cały czas się kłócimy jestem kłębkiem nerwów. Wiem ,że
to odbija się na moim dziecku ale nie potrafię być z nim szczęśliwa. Mieszkam
w dużym mieście mój chłopak ma mieszkanie w obliskim miasteczku, które musimy
wyremontować bo nie da rady tam mieszkać. Z początku to dla niego był problem
nie wiedział od czego zacząć, wszystkie moje pomysły odrzucał. Więc
przestałam się wtrancać w remont i tak mineło już 5 miesięcy a my nie mamy
nic. Mamy możliwość zamieszkania z moimi rodzicami, ale on nie chce. Cały
czas na nich najeżdrza, twierdzi że są najgorsi choć wcale nie ma powodu. Do
tego mam złe wyniki badań anemię i bakterie w moczu. Krzyczy na mnie że to
moja wina że jeśli nie potrafie o siebie zadbać to jak będę dbała o
dziecko.Pisze jakieś czarne scenariusze ,że nie chce żeby ze szpitala wyszła
tylko jedna osoba. Cały czas mnie dołuje. Nie wiem czy go kocham, nie mogę
znieżć jak najeżdrza na moją rodzine. Wybieram ich bo wiem ,że zawsze mogę na
nich liczyć. Martwię się o dzidzie, że przez te nerwy coś się stanie

(((
W weekend moi rodzice zaprosili jego mamę na spotkanie nawet nie zeszłam się
przywitać.Wiem ,że zrobiłam źle teraz się wstydzę ale nie byłam w stanie
chyba dopada mnie deresja. Wszyscy wiedzą że się kłócimy, każdy mówi że dla
dobra dzidzi powinniśmy być razem, ale my nawet dnia nie możemy zesobą
wytrzymać. Strasznie mnie denerwuje ,że on przeklina proszę go błagam ,żeby
się opamiętal i nic dalej klnie z byle powodu. Nię chcę w takiej atmosferze
wychowaywać dziecka. Czy nie dojrzałam do związku , co mi jest jestem
zrozpaczona. Pomocy!!!!!!!!!!