Dodaj do ulubionych

Policja zatrzymała kompana zabójcy studenta

IP: 193.91.97.* 05.03.04, 09:55
Z dnia na dzien jestescie bardziej beznadziejni!!!!! Jedynie dziennikarka Dz
Zachodniego napisala prawde!!! Jak tak mozecie???????? Mam nadzieje, ze
poniesiecie konsekwencje za szarganie dobrego imienia Omara, nawet nie znacie
jego danych, nazywal sie Omar K, a nie Omar S, jak caly czas piszecie, nie
znacie podstawowych faktow wydarzenia, poczytajcie sobie dziennik zachodni,
ok? Bo u was beznadzieja totalna, juz brak mi slow ze zlosci!
Obserwuj wątek
    • Gość: Io^ Re: Policja zatrzymała kompana zabójcy studenta IP: *.eplan.pl / 217.153.80.* 05.03.04, 10:16
      Znam sprawe tylko z mediow, ale szokuje mnie ten artykol, bo wynika z niego, ze
      to studenci sprowokowali cale zdarzenie!!! Jakos trudno mi w to uwierzyc...
      • Gość: diviner Re: Policja zatrzymała kompana zabójcy studenta IP: 213.17.145.* 07.03.04, 03:30
        Mnie też szokuje, zwłaszcza, ze dla autora Omar jest Palestyńczykiem z
        amerykańskim paszportem, chociaz urodził się w Stanach i nigdy Palestyny nie
        widział.
    • Gość: inny opis Re: Policja zatrzymała kompana zabójcy studenta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.04, 12:50
      Zwłoki Omara Khair Allaha wkrótce wrócą do ojczystej Ameryki. 22-letni
      mężczyzna przyjechał do Katowic, aby zostać lekarzem. Zamiast tego znalazł
      śmierć.
      W ubiegłą sobotę kilkunastoosobowa grupa zagranicznych studentów Śląskiej
      Akademii Medycznej postanowiła pojechać do klubu "Wyższy wymiar".

      Chcieli uczcić powrót z ferii zimowych. Bawili się, pili alkohol, tańczyli.
      Dyskoteka, jak dyskoteka. W końcu po to na nią przyszli. Około godz. 4.00
      szaleli na parkiecie, kiedy jednego z nich potrącił wygolony na zapałkę Polak.

      Kiedy student nie zareagował, celowo potrącił go jeszcze dwukrotnie. Wtedy
      Amerykanin nie wytrzymał, obrócił się i popchnął napastnika.

      - Chciałem, żeby się po prostu ode mnie odczepił. On chyba jednak chciał
      zaimponować dziewczynie, z którą się bawił - relacjonuje student.

      Na śniegu pojawiła się krew
      Wtedy pojawił się 22-letni Omar. Wysoki, potężnie zbudowany. Robił wrażenie
      swoją posturą, choć jego psychika w ogóle nie pasowała do wyglądu. Był łagodny,
      nigdy nie szukał zaczepki. Dobrotliwy, dusza towarzystwa.
      Także i tam na dyskotece po prostu chciał obronić kolegę. Wszedł między niego a
      napastnika. Polak wyciągnął zza pasa duży, przypominający kuchenny, nóż i
      wykonał szybki ruch ręką. Wszystko trwało ułamki sekund. Zaczęła się bójka.
      Nikt nawet nie zauważył, że Omar został ranny.
      - Ochroniarze zaczęli nas wypychać z parkietu do wyjścia. Szedłem za
      napastnikiem. Zauważył mnie. Obrócił się i dwukrotnie ugodził mnie nożem: w
      głowę i w rękę. Pojawiła się krew. Moi przyjaciele zauważyli to - opowiada
      poszkodowany student.
      Omar także był w tłumie wyprowadzanych z klubu. Wydostał się na zewnątrz,
      stracił siły i przewrócił na zwały śniegu tuż obok zaparkowanych tam
      samochodów. Zauważyli to jego przyjaciele. Wokół rannego szybko utworzyła się
      kałuża krwi. Kilku studentów rozpoznało uciekającego zabójcę. Ruszyli za nim.
      Dopadli go i zbili. Nie wiedząc, że obrażenia Omara są tak poważne po prostu go
      puścili. Wrócili do przyjaciela. Przerażeni i zszokowani biegali w kółko,
      krzyczeli, prosili o pomoc.
      - Byli w szoku. Zachowywali się agresywnie. Trzaskali pięściami w karoserie
      samochodów. Niektórzy padali na ziemię i sprawiali wrażenie jakby się modlili.
      Większość z nich była we krwi. Próbowali pomagać rannemu - opowiada Andrzej
      Wyrwa, taksówkarz, świadek zdarzenia.

      Jak to było z taksówkami?
      To właśnie on jako pierwszy zadzwonił na pogotowie. Minuty mijały, a ono nie
      przyjeżdżało. Studenci twierdzą, że prosili o pomoc taksówkarzy. Zapewniają, że
      trzech odmówiło im odtransportowania rannego do szpitala, bo bali się
      zabrudzenia tapicerki. Zgodził się dopiero czwarty.
      - To nieprawda. Ranny leżał na wprost mojego auta. To do mnie pierwszego
      zwrócili się o transport, a ja po prostu otworzyłem drzwi - zapewnia Jacek Maj
      z UFO taxi.
      Studenci chcieli, aby taksówka zawiozła ich wprost do szpitala na Ochojec.
      Kierowca Jacek Maj uznał, że bezpieczniej będzie dojechać na pobliskie
      pogotowie. Złamał wszystkie drogowe zakazy, jechał na sygnale byle tylko jak
      najszybciej znaleźć się na miejscu. Omar leżał na kolanach kolegów. Strasznie
      krwawił, ale był przytomny. Na miejscu okazało się, że lekarze dopiero wsiadają
      do karetki.
      - Wyskoczyłem z auta i spytałem, czy jadą pod klub. Kiedy potwierdzili,
      powiedziałem, że już nie muszą, bo przywieźliśmy rannego. Omara wyciągnięto z
      samochodu, przeniesiono na nosze i wsadzono do karetki. Pod stację podjechało
      kilka innych taksówek z pozostałymi Amerykanami. Razem z nami ruszyli
      za "erką" - opowiada Jacek Maj.

      Gdy umierał, uspokajał kolegów
      Omara zawieziono do szpitala na Ochojcu. Ciągle żył i był przytomny. Lekarze
      ratowali go kilkadziesiąt minut. Niestety rana była zbyt poważna, i stracił za
      dużo krwi. Nóż wszedł prosto w serce, przeciął aortę.
      - Nawet kiedy umierał, ciągle nas uspokajał. Z uśmiechem na ustach mówił, że po
      prostu jest zmęczony - opowiada przyjaciel Omara. Kilka godzin później do
      Katowic przyjechał konsul amerykański z Krakowa. Opiekunowie międzynarodowej
      grupy (m.in. ze Stanów Zjednoczonych, Kanady, Indii, Pakistanu) zapewnili
      studentom opiekę psychologa.
      Chronili ich także przed dostępem mediów. Akademik przy ul. Medyków od
      niedzielnego popołudnia przypomina warowną twierdzę. Ochroniarze nikogo nie
      wpuszczają do środka. Sami studenci są przestraszeni i zszokowani śmiercią
      swego kolegi.


      • Gość: nick Re: Policja zatrzymała kompana zabójcy studenta IP: 212.51.202.* 08.03.04, 14:22
        Byłam dwa tygodnie temu w tej samej dyskotece. Miało to podobno byc miejsce
        gdzie mozna się dobrze pobawić a tez do nas doskoczyło kilku łysych i szukało
        zaczepki. Nikt na to nie zareagował,ale za to ochrona sprawdzała obuwie na sali
        czy właściwe.Szkoda że to bylo wazniejsze od chuliganów którzy tam byli.
        Skończyło się na tym że wyszliśmy stamtąd.Gdyby od samego początku
        organizatorzy tego miejsca postawili sobie właściwe kryteria jeśli chodzi o
        osoby tam wpuszczne to może nie doszłoby do takiej tragedii.Wiadomo kasa teraz
        się liczy- ale czy takim kosztem?
    • paweln_kce Re: Policja zatrzymała kompana zabójcy studenta 08.03.04, 15:15
      Nie wiem co tam się działo, ale mam wrażenie , że nie przeczytałeś artykułu do
      końca. O ile wogóle przeczytałeś. Gdzie tam pisze Omar "S"?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka