Dodaj do ulubionych

Z cyklu: wiersze Czesława Miłosza

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.05, 21:59
Oto wiersz wspaniałego naszego Miłosza:
Wiersz napisany przez Czesława Miłosza we Lwowie w 1939 roku. Wydrukowany w
miejscowej prasie za zezwoleniem władz radzieckich i nagrodzony specjalną
nagrodą Stalina.


1. Runą w łunach, spłoną w pożarach
Krzyże Kościołów , krzyże ofiarne
I w bezpowrotnym zgubi się szlaku
Z Lechickiej ziemi Orzeł Polaków

2. O słońce jasne, wodzu Stalinie
Niech władza twoja nigdy nie zginie
Niech jako orłów prowadzi z gniazda
Rosji i Kremla płonąca gwiazda

3. Na ziemskim globie flagi czerwone
Będą na chwałę grały jak dzwony
Czerwona Armia i wódz jej Stalin
Odwiecznych wrogów swoich obali

4. Zmienisz się rychło w wieku godzinie
Polsko , a twoje córy i syny
Wiara i każdy krzyż na mogile
U stóp nam legnie w prochu i pyle.
Obserwuj wątek
    • slonski_wyjgwajzer Re: Z cyklu: wiersze Czesława Miłosza 20.06.05, 05:06
      > O słońce jasne, wodzu Stalinie
      Ale romantyczne.............

      Tee, Wilim, Ty stary pamponiu, co Ty sam
      w tym wiejskim "Paryzu Wschodu" z bytonu
      rojberujesz ?

      Kóltóry ich uczysz, heeeeeee !?
      Hooopie, "czy Ci niy zal, wracej do hal" !
    • silesia7 Re: Z cyklu: wiersze Czesława Miłosza 20.06.05, 07:40
      Ja ino tyn wiersz trza umiec czytac:
      (pierwsze z drugim, trzeci z czwartym)
      1. Runą w łunach, spłoną w pożarach 2. O słońce jasne, wodzu Stalinie
      Krzyże Kościołów , krzyże ofiarne Niech władza twoja nigdy nie zginie
      I w bezpowrotnym zgubi się szlaku Niech jako orłów prowadzi z gniazda
      Z Lechickiej ziemi Orzeł Polaków Rosji i Kremla płonąca gwiazda

      3. Na ziemskim globie flagi czerwone 4. Zmienisz się rychło w wieku godzinie
      Będą na chwałę grały jak dzwony Polsko , a twoje córy i syny
      Czerwona Armia i wódz jej Stalin Wiara i każdy krzyż na mogile
      Odwiecznych wrogów swoich obali U stóp nam legnie w prochu i pyle.
      • Gość: bravo Re: Z cyklu: wiersze Czesława Miłosza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.05, 11:45
        brawo silesja, mam jedno zastrzeżenie, należy łączyć zwrotkę 1 z 3 i 2 z 4.
        Wtedy to ma sens:

        1. Runą w łunach, spłoną w pożarach 3. Na ziemskim globie flagi czerwone
        Krzyże Kościołów , krzyże ofiarne, Będą na chwałę grały jak dzwony
        I w bezpowrotnym zgubi się szlaku, Czerwona Armia i wódz jej Stalin
        Z Lechickiej ziemi Orzeł Polaków, Odwiecznych wrogów swoich obali


        2. O słońce jasne, wodzu Stalinie, 4. Zmienisz się rychło w wieku godzinie
        Niech władza twoja nigdy nie zginie, Polsko , a twoje córy i syny
        Niech jako orłów prowadzi z gniazda, Wiara i każdy krzyż na mogile
        Rosji i Kremla płonąca gwiazda, U stóp nam legnie w prochu i pyle.
    • grba To nie jest wiersz Miłosza 22.06.05, 09:49
      Wiersz jest anonimową zabawą słowną, która miała podnosić Polaków na duchu w
      trudnych czasach a ludojadów z NKWD wprowadzić w błąd.
      Napisałeś, że jest autorstwa Miłosza. Tylko idiotyzm cię wytłumaczy, bo łatwo
      możesz sprawdzić, że Miłosza w owym czasie we Lwowie nie było...
      • eichendorff Re: To nie jest wiersz Miłosza 22.06.05, 11:11
        grba napisał:

        > (...) że Miłosza w owym czasie we Lwowie nie było...

        Skoro jesteśmy już we Lwowie AD 1939, to czytałem kiedyś wspomnienia Aleksandra
        Wata z tamtejszego, sowieckiego więzienia. W celi obok siedział lewicujący
        poeta Władysław Broniewski i śpiewał na całe gardło patriotyczne (polskie)
        pieśni. Wtedy sowietom nie udało się go złamać (to było pół roku po jego chyba
        najwybitniejszym dziele: "Bagnet na broń!"). Wat, który był pod wielkim
        wrażeniem postawy Broniewskiego, zakończył ten fragment wspomnień następująco -
        cytuję z pamięci, więc pewnie niedokładnie - "Jakiż ten system jest okrutny,
        skoro pod jego wpływem, pod koniec swego życia tak wielki człowiek, tak bardzo
        się zeszmacił?" (w latach pięćdziesiątych Broniewski został piewcą stalinizmu).
        • grba Broniewski i jego nieszczęsny poemat 22.06.05, 12:10
          Herling-Grudziński w „Dzienniku pisanym nocą” 22 lutego 1972 pisze:

          „Moja znajomość z Broniewskim zaczęła się w czasie wojny, gdy w jerozolimskim
          dwutygodniku <<W Drodze>> wydrukowałem artykuł o nim, zatytułowany <<Poezja
          Cezarego Baryki>>. Był bardzo wzruszony dowiedziawszy się jak ogromne na mnie
          wrażenie zrobiła na mnie, po dotarciu z łagrów nad Morzem Białym do wojska w
          Kazachstanie, jego <<Zamieć>>. Moje przepustki z palestyńskiego m.p. do
          Jerozolimy kończyły się na ogół u niego. Pił wtedy według pewnego rytuału. Po
          pierwszej szklaneczce zapadał w posępne milczenie. Druga otwierała potok
          <<materszcziny>> pod adresem Borejszy i Daszewskiego, których uważał za
          sprawców swego aresztowania we Lwowie. Trzecia i czwarta, wychylone duszkiem,
          stanowiły podkład do numeru popisowego. Zadawał w imaginacji wymyślne tortury
          Stalinowi, szukając ciągle nowych i okrutniejszych wariantów. Bywało to
          niekiedy dość nieznośne. Dopiero po numerze ze Stalinem przychodziła kolej na
          łzy i cicho, plączącym się już językiem, mruczał do siebie wiersz: <<Córeczko
          miła, ja z więzienia do ciebie piszę list>>.
          Nie zdziwiło mnie że wrócił, tęsknił do kraju fizycznie. Zaskoczył mnie
          natomiast poemat o Stalinie. Przypisywano go naciskom, ale starzy przyjaciele
          na emigracji kręcili sceptycznie (i smętnie) głowami. Ich zdaniem <<poeta
          laureatus>>, obsypany honorami, postanowił pokłonić się czapką do samej ziemi w
          przypływie swoistej <<fantazji szlacheckiej>>, tej samej która kiedyś kazała mu
          obnosić się dumnie między towarzyszami z <<Virtuti>> zdobytym w dwudziestym
          roku, a później paradować po ulicach sowieckiego Lwowa w [w polskim] mundurze
          kapitańskim."
          • eichendorff Re: Broniewski i jego nieszczęsny poemat 22.06.05, 12:35
            Nic dodać nic ująć. Wat z Grudzińskim mają więc podobne wspomnienia o
            Broniewskim.
            Ciekaw jestem, ilu było mu podobnych (choć nie tak sławnych), przedwojennych
            bohaterów, którzy ulegli komunistycznej propagandzie i pozwolili pod koniec
            życia splamić swe imię. Najsłynniejszym ze Ślązaków, którzy przebyli podobną
            drogę, był z pewnością Gustaw Morcinek (abstrahuję tu od jego antyniemieckiej,
            już przed wojną, postawy). Wszak nie potrafił powiedzieć "nie" gdy kazali mu
            wejść na sejmową mównicę i zaproponować by Katowice przemianowano na
            Stalinogród...
            Takie ludzkie dramaty są dokładną odwrotnością "kariery" bohatera polskiego
            romantyzmu, który po wcześniejszym hulaszczym życiu, zawsze "nawracał" się na
            jedynie słuszną postawę patriotyczną. Swoją drogą w historii jest znacznie
            więcej tych, którzy pod koniec życia się zeszmacili niż tych, którzy naprawiali
            błędy młodości. Czy polski romantyzm był więc li-tylko zbiorem pobożnych życzeń
            w stosunku do postawy społeczeństwa?
            • bartoszcze2004 Re: Broniewski i jego nieszczęsny poemat 22.06.05, 12:41
              Nie pamiętam tylko, czy to Morcinek właśnie uratował przed tą nazwą
              Częstochowę?
            • grba Poeci 22.06.05, 13:30
              Wygląda na to, że nie bardzo wiesz o czym piszesz. Poezja jest chlebem dla
              niewielu, ogół żyje w mrówczym trudzie i nie bardzo angażuje się w rozmowy o
              poetach. Czasami straszne wydarzenia uzmysławiają zwykłym ludziom, że poeci są
              ich własnością. A to, że czasami zachowują się fatalnie... Gerhart Hauptmann
              też pisał wiersze urodzinowe ku czci ludojada Hansa Franka.


              Karolina Lanckorońska we <<Wspomnieniach wojennych>> pisze:
              „Rozmawialiśmy też wieczorem, w dniu rozbicia pomnika Mickiewicza [17 VIII
              1940]. Byliśmy oboje zdruzgotani nie tyle samym faktem utraty niezbyt pięknego
              pomnika (<<po wojnie wybudujemy ładniejszy>>), ile tym wymownym dowodem, kim są
              Niemcy. Dyboski załamywał ręce, wskazując na arcydzieła literatury niemieckiej
              na półkach swojej biblioteki. <<Ale czy pani jest pewna, że to się stało, bo ja
              dziś nie wychodziłem?>> Mówiłam mu, że byłam na Rynku od rana parę razy; byłam
              w trakcie przygotowań, potem w chwili ostatniej. Tłumy stały dookoła kordonu
              policji, kobiety płakały głośno. Rozpędzano je co jakiś czas, bijąc i
              aresztując licznych fotografów. Nawiasem mówiąc, akcja ta, jak wiele poczynań
              okupanta , minęła się z celem, gdyż w dwa dni potem Kraków był w posiadaniu
              kilkunastu zdjęć padającego posągu, a chłopcy pod Sukiennicami podchodzili do
              osób wzbudzających ich zaufanie i sprzedawali dość drogo pocztówkę:
              <<Mickiewica, jak się przewroco>>. Oczywiście nabyłam i ja taką kartkę i
              cieszyłam się na pokazanie jej cudzoziemcom po wojnie. Przez dwa dni jeszcze
              leżał posąg z rozbitym tyłem głowy na Rynku. Było też parę aresztowań kobiet za
              rzucanie nań kwiatów. Spokojny Kraków był wstrząśnięty do głębi – po raz
              pierwszy wówczas << wściekli się>> ludzie prości, którym na początku Niemcy
              wyraźnie imponowali. Służąca Dzidzi Krzeczunowicz, analfabetka, płakała trzy
              dni, choć trudno było przypuszczać, ze <<Improwizacja>> czy <<Pan Tadeusz>>
              były jej własnością duchową. Zapytana przez Dzidzię o powód tej rozpaczy,
              odpowiedziała: <<Okropnie mnie obrazili>>...
              Poza tym przyzwyczailiśmy się od wielu pokoleń do pewnych pojęć o tym kim jest
              poeta, bez względu na narodowość, czym jest sztuka czy kultura, od których to
              pojęć wówczas po roku tylko okupacji nie zdążyliśmy odwyknąć. W tym dniu
              wracając z Rynku, gdzie leżał rozbity pomnik Mickiewicza, szłam ulicą
              Sławkowską. Oczy moje spoczęły na tablicy brązowej, wawrzynem ozdobionym, z
              napisem: <<W tym domu mieszkał Goethe>>... Czytając, pomyślałam – jakoś nikomu
              z Polaków na myśl nie przyszło jeszcze rozbić tę tablicę lub przynajmniej
              zdjąć, pomimo niewidzianych na świecie zbrodni, które naród Goethego popełnia
              wokoło, bo my nie jesteśmy w wojnie z Goethem.”
              s. 73, 74, 75
              • eichendorff Re: Poeci 22.06.05, 14:30
                grba napisał:

                > Wygląda na to, że nie bardzo wiesz o czym piszesz. Poezja jest chlebem dla
                > niewielu, ogół żyje w mrówczym trudzie i nie bardzo angażuje się w rozmowy o
                > poetach. Czasami straszne wydarzenia uzmysławiają zwykłym ludziom, że poeci
                > są ich własnością. A to, że czasami zachowują się fatalnie... Gerhart
                > Hauptmann też pisał wiersze urodzinowe ku czci ludojada Hansa Franka.

                Zgodzę się, że niewielu rozmawia o poezji. Ale co to ma wspólnego z
                tematem "zeszmacenia się" pod wpływem stalinizmu?

                > (...) a chłopcy pod Sukiennicami podchodzili do osób wzbudzających ich
                > zaufanie i sprzedawali dość drogo pocztówkę: <<Mickiewica, jak się
                > przewroco>>.

                Brawa za "marketing"! Okazuje się, że Polacy potrafią zarobić nawet "na własnej
                krzywdzie". Pochwalam, nie ganię!

                > Oczy moje spoczęły na tablicy brązowej, wawrzynem ozdobionym, z napisem:
                > <<W tym domu mieszkał Goethe>>... Czytając, pomyślałam – jakoś nikomu
                > z Polaków na myśl nie przyszło jeszcze rozbić tę tablicę lub przynajmniej
                > zdjąć, pomimo niewidzianych na świecie zbrodni, które naród Goethego popełnia
                > wokoło, bo my nie jesteśmy w wojnie z Goethem.”

                "Skałę Eichendorffa" jednak w powietrze wysadzono. Dziwne, że z Goethem w
                stanie wojny nie byli, ale z Eichendorffem jak najbardziej...
                • grba respons 22.06.05, 15:27
                  Te twoje komentarze.... Weź zmień nick, nie szmać nazwiska poety.
                  Nie zauważyłeś takie fakty jak:
                  pomnik Eichendorffa w Raciborzu, „Zeszyty Eichendorfa”, nowe wydania poezji i
                  opowiadań Eichendorffa w oryginale i po polsku. Musieliśmy „tylko” poczekać na
                  wolną Polskę.
                  Rozumiem twoje zainteresowania epoką totalitarną; zapewne zdecydowanie więcej
                  możesz powiedzieć na temat twórczości niemieckich artystów ku czci ludojadów
                  Adolfa H i Józefa S. Machnik kilka przykładów...
                  • eichendorff Re: respons 23.06.05, 10:01
                    grba napisał:

                    > Te twoje komentarze.... Weź zmień nick, nie szmać nazwiska poety.
                    > Nie zauważyłeś takie fakty jak:
                    > pomnik Eichendorffa w Raciborzu, „Zeszyty Eichendorfa”, nowe wydani
                    > a poezji i opowiadań Eichendorffa w oryginale i po polsku.

                    Zauważyłem. Odpowiedziałem tylko na zacytowany przez Ciebie fragment (nie
                    wnikam czy cytowany z dobrej czy złej woli). I ci, którzy obalili pomnik
                    Mickiewicza i ci, co wysadzili w powietrze eichendorffową skałę, byli "po
                    jednych pieniądzach". Wcale nie twierdzę, że Polacy mają negatywne nastawienie
                    do obcej kultury. Twierdzę tylko, że również wśród Polaków znajdą się
                    szowiniści. Tak samo jak wśród Niemców, Ślązaków czy innych narodów...

                    > Musieliśmy „tylko” poczekać na wolną Polskę.

                    Dobrze wiesz, że jest jeszcze baaaaaaardzo wiele do zrobienia. Dopóki osoba
                    odzywająca się po śląsku w miejscu publicznym będzie skazana na poniżające i
                    pełne oburzenia spojrzenia innych, dopóty ta Polska nie będzie całkowicie
                    wolna. Nie może być tak, że ktoś kto chce zachować mowę swoich ojców był
                    traktowany jak obywatel II kategorii...

                    > Rozumiem twoje zainteresowania epoką totalitarną; zapewne zdecydowanie
                    > więcej możesz powiedzieć na temat twórczości niemieckich artystów ku czci
                    > ludojadów Adolfa H i Józefa S. Machnik kilka przykładów...

                    Moje zainteresowania epoką totalitarną dotyczą li-tylko wpływu totalitaryzmu na
                    poszczególne jednostki ludzkie. Interesuje mnie czy potrafiły sobie poradzić z
                    tą propagandowo-indoktrynacyjną machiną czy nie. Widzę, że wiele osób -
                    wcześniej wybitnych - uległo tej machinie, ale widzę również, że była cała masa
                    takich, którzy się jej przeciwstawili i włożyli swoje 3 grosze do upadku tych
                    systemów.
                    Rozumiem, że osoby wybierające sobie nick związany z którymś z totalitaryzmów
                    nie wzbudzają w Tobie takich kontrowersji, jak moje zainteresowania ludzkimi
                    losami wywołanymi przez te totalitaryzmy, więc nikogo oprócz mnie o zmianę
                    nicka nie poprosisz...
                    • rico-chorzow Re: Szukam 24.06.05, 14:00
                      polskich autorów bajek,wieków XVIII i XIX,potrafi ktoś pomóc?
            • synziemi Re: Broniewski i jego nieszczęsny poemat 24.06.05, 11:59
              eichendorff napisał:

              > Czy polski romantyzm był więc li-tylko zbiorem pobożnych życzeń
              >
              > w stosunku do postawy społeczeństwa?

              To zdanie mnie po prostu zwalilo z nog. Bo niby jaki romantyzm nie byl zbiorem
              poboznych zyczen?
              • eichendorff Re: Broniewski i jego nieszczęsny poemat 24.06.05, 12:58
                synziemi napisał:

                > eichendorff napisał:
                >
                > > Czy polski romantyzm był więc li-tylko zbiorem pobożnych życzeń
                > >
                > > w stosunku do postawy społeczeństwa?
                >
                > To zdanie mnie po prostu zwalilo z nog. Bo niby jaki romantyzm nie byl
                > zbiorem poboznych zyczen?

                1. Polski romantyzm - inaczej niż w innych krajach z racji ówczesnej sytuacji
                geopolitycznej - odwoływał się w tak dużym stopniu do narodu i walk
                narodowowyzwoleńczych.
                2. Każdy PRAWIDZIWY POLAK powie Ci, że postawa bohaterów romantycznych, którzy
                walczyli "Za wolność Waszą i naszą" to jedynie słuszna postawa i nie zgadza się
                z poglądem, że takich bohaterów było niewielu. Tylko nieliczne jednostki
                zaprzedały się zaborcom! Zdrajcy i sprzedawczyki!!!
                3. Po dziś dzień w polskich szkołach uczą, że postawa romantycznych bohaterów
                to wzór patriotyzmu.

                Powiedz mi więc, kto żyje w sztucznym świecie mitów, kto ciągle tworzy w swojej
                wyobraźni setki tysięcy zastępów wrogich armii, które mają rozszarpać jego
                ukochaną ojczyznę, kto w każdej odmienności dopatruje się zagrożenia jego
                własnej tożsamości i egzystencji?
      • Gość: Kamienny Quinax Re: To nie jest wiersz Miłosza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.05, 21:10
        1.Runą w łunach, spłoną w pożarach 3. Na ziemskim globie flagi czerwone
        Krzyże Kościołów , krzyże ofiarne Będą na chwałę grały jak dzwony
        I w bezpowrotnym zgubi się szlaku Czerwona Armia i wódz jej Stalin
        Z Lechickiej ziemi Orzeł Polaków Odwiecznych wrogów swoich obali


        2. O słońce jasne, wodzu Stalinie 4. Zmienisz się rychło w wieku godzinie
        Niech władza twoja nigdy nie zginie Polsko , a twoje córy i syny
        Niech jako orłów prowadzi z gniazda Wiara i każdy krzyż na mogile
        Rosji i Kremla płonąca gwiazda U stóp nam legnie w prochu i pyle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka