Dodaj do ulubionych

swinka morska albo los

IP: *.dip.t-dialin.net 15.07.04, 21:01
ogladalm progrm na National geographic, nie pamietam tytulu. Co sie jada: np
swinka morska: obrana w calosci w takim sosie nalesnikowym jak sie robi
racuchy i na patelnie; albo , jaja bawola, oczy nie wiem jakiego zwierzecia.
Widzial ktos ten program, co tam jeszcze bylo???
Moj chlopak jadl losia, losia!! Losia nie zjem.A to fajna losiowa strona
losiowy.wojjy.com/losiowy/web0153.php
Obserwuj wątek
    • nobullshit Re: swinka morska albo los 15.07.04, 22:28
      Programu nie widziałam.
      Ale jadłam świnkę morską w Peru - tamtejsza specjalność,
      a właściwie konieczność, bo gdzieś wysoko w Andach, gdzie zimno i niewiele
      rośnie, takie świnki najłatwiej wyhodować. Mieszkają z gospodarzami w jednej
      izbie i jedzą byle co.
      Świnka była istotnie w całości, nawet jej oczy z powrotem wprawili,
      wypchana ziołami i upieczona. Nawet niezla, ale strasznie dużo
      malutkich kosteczek.

      Z łosia jadlam kiełbasę. Właściwie to nie z łosia, tylko z renifera. :-)
      • Gość: chicarica Re: swinka morska albo los IP: 213.199.221.* 15.07.04, 23:30
        Maaaatko! Świnkę morską! Ty kanibalu!
        Miałam kiedyś świnka morskiego, nazywał się Ogryzek... Był fajny i stawał na
        dwie łapki na mój widok... a Ty takiego zjadłeś... chlip chlip... :(
        • Gość: chicarica Re: swinka morska albo los IP: 213.199.221.* 15.07.04, 23:32
          Sorry, zjadłaś. Co nie zmienia powagi sytuacji.
          • iwu Re: swinka morska albo los 15.07.04, 23:49
            Polecam serię książek Beaty Pawlikowskiej o blondynce. Jest tam całe mnóstwo
            opisów potraw jedzonych przez Indian w Ameryce Południowej. Kapibary, małpy,
            świnki morskie - absolutnie wszystko da się zjeść. Czyta się to doskonale.
            Gorzej, gdyby taki mieszczuch jak ja miał to zjeść...
        • nobullshit Re: swinka morska albo los 15.07.04, 23:56
          Sorry, czułabym się tak samo, gdyby ktoś mi powiedział,
          że jadł KOTA. Ale one (świnki) są tam hodowane właśnie w tym celu.

          Spróbuję Cię pocieszyć: w kościołach na obrazach przedstawiających
          Ostatnią Wieczerzę malowanych przez miejscowych artystów,
          na stole oprócz chleba i wina lezy na półmisku świnka morska.
          Oj, znowu na półmisku... :( Ale w tym kontekście to chyba zaszczyt?
          Pozdrawiam.
          • Gość: Artek Re: swinka morska albo los IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 12:58
            nobullshit napisała:
            > Sorry, czułabym się tak samo, gdyby ktoś mi powiedział,
            > że jadł KOTA
            Mój kumpel jadł kota. Kilka lat temu była na jakiejś szkole przetrwania. JAk
            ich głód przycisnął, a kot się nawinał pod rękę to go upolowali, upiekli i
            zjedli.
            • nobullshit Re: swinka morska albo los 16.07.04, 13:47
              Gość portalu: Artek napisał(a):

              > nobullshit napisała:
              > > Sorry, czułabym się tak samo, gdyby ktoś mi powiedział,
              > > że jadł KOTA
              > Mój kumpel jadł kota. Kilka lat temu była na jakiejś szkole przetrwania. JAk
              > ich głód przycisnął, a kot się nawinał pod rękę to go upolowali, upiekli i
              > zjedli.

              No tak. Mam za swoje. JA MU DAM JEDZENIE KOTA!!!
              • chicarica Re: swinka morska albo los 17.07.04, 00:09
                Nie przełknęłabym: kota, świnki morskiej, psa, konia... to tak jak zjeść
                kumpla. :(
                • Gość: Artek Re: swinka morska albo los IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.04, 09:25
                  Moim zdaniem to takie samo mięso, jak świni czy krowy. Bo niby czym się różni
                  hodowanie świni na mięso, od hodowania psa w tym samym celu. My Europejczycy
                  mamy tylko ograniczenie mentalne. W Polsce nie zjadł bym psa, czy kota (koninę
                  lubię;), ale w Peru czy Chinach na pewno bym nie wybrzydzał.
    • Gość: jadzia Re: swinka morska albo los IP: *.dip.t-dialin.net 16.07.04, 08:58
      Albo pieski, szczeniaki w Chinach o ile sie nie myle.
      Miesko jest miesko...
    • Gość: Pichciarz Re: swinka morska albo los IP: *.proxy.aol.com 17.07.04, 01:02
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=10331600&a=10331600
      • Gość: Hela Re: swinka morska albo los IP: *.bb.online.no 17.07.04, 01:54
        Dobry watek odgrzebales Pichciarzu!
        W Norwegii roznych dziwactw jada sie mnostwo, wielorybine, mieso z foki (czarne
        jak smola), oczywiscie losine (bardzo smaczne mieso), renifery, nie mowiac juz
        o szeregu potraw z fermentowanych ryb, lub sztokfiszu z lugu sodowego.
        Zostalam kiedys poczestowana suszonym miesem bobra i przezylam traume, bo jako
        dziecko mialam ksiazke pt. "Mad Paslekiem zyja bobry" i mialam do nich stosunek
        emocjonalny. Smakowalo nieszczegolnie.
        • nobullshit Re: swinka morska albo los 17.07.04, 11:17
          Jest faktem, że kiedy w kartkowych czasach babcia pod Warszawą hodowała
          prosiaczka, i nazywał się Pimpuś, to go potem jeść nie chciałam.
          Wniosek: nie jadam tego, co miało imię.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka