Gość: bella
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
16.08.06, 14:50
Mam pytanie !!! i proszę o szczere odpowiedzi...
od ponad roku mieszkam z fajnym facetem. wydawałoby sie ze powinno być
wszystko w najlepszym porzadku, a nie jest: wiecznie sie kłocimy - w sumie o
pierdoły - ale nie potrafimy znaleźć kompromisu - całe dnie spędza przed
komputerem, mało mi pomaga w domu (rzuca się do odkurzania po wielkich
kłótniach lub gdy ma ktoś przyjść), nie dba o mnie (ostatnio kwiaty dostaję
tylko w imieniny ;-(), wiecznie mnie strofuje bo wszystko robię źle !!i nie
potrafi ze mną rozmawiać - jak próbuję to wpatruje się w ekran! a mnie to
wkurza- bo to dla mnie brak szacunku z jego strony... brak mi już siły - co
mam robić? uciec??? gdzie - do rodziców by znów stwierdzili że mieli rację,
że trzeba było najpierw sie pobrać a potem zamieszkać... co by było jeszcze
gorsze - zwłaszcza ze tak mam jeszcze "wyjście awaryjne". cały czas się boję,
nie ma dnia bym o tym nie myslała... wstydzę się rozmawiać z przyjaciółmi na
ten temat, rodzinka też odpada... co mam zrobić?