-
Zauważylam, że często MM przypisuje bohaterom cechy, które wiążą się ze stereotypami związanymi z imionami. I tak:
Pawełek- piękny uwodziciel
Julia- piękna artystka
Różyczka- naiwne dziewczątko
Ania- patrz wyzej
Ewa- chłodna, zdystansowana
Filip - wariat i furiat
Sama znam parę osób o tym imieniu i myślę, że coś w tym jest. Może nie tyle chodzi o stereotypy, co jakies cechy z nimi związane, które zaobserwowała i opisała MM. Macie więcej przykładów?
-
Nie wiem, czy ktoś już o tym pisał, ale nasuwa mi się pewna analogia
między "Jeżycjadą" a cyklem Lucy Maud Montgomery. Podobnie jak Borejkowie z
tomu w tom Ania Shirley jest coraz mniej sympatyczna, wszystkie jej ambicje,
plany życiowe, marzenia zostają udupione w powiększającej się rodzinie, a
szczytem dokonań życiowych jest wysprzątanie domu i ugotowanie obiadu. W
dodatku LMM pisząc kolejne tomy cyklu sama przyznawała, że coraz mniej lubi
Anię i jest tą postacią zmęczona. Co by...
-
Czy znacie inne serie, które przeszłyby taka sama drogę, co Jezycjada?. To znaczy - pierwsze tomy spodobały się czytelnikom, recenzenci byli zachwyceni i podkreslali atmosferę ksiązki i jej znaczenie wychowawcze - ksiązki miały stanowic pewien wzorzec dla czytelnika. I autor tak się tym przejął, ze w kolejnych tomach już tylko wzorzec mu pozostał, niewymuszona atmosfera, która tak wszystkim się podobała, zaczęła przeradzać się w nieznośne moralizatorstwo.
Czytam sobie teraz cykl Karon "W moi...
-
Pozwólcie, że zacznę od własnej osobistej historii. Kiedy byłam
mała, poznawałam świat zarówno przez doświadczenie jak i poprzez
książki. Chyba nawet częściej przez to drugie, gdyż to był sposób o
wiele prostszy i dostępniejszy, ponieważ większość mojego czasu
spędzałam w domu i w szkole- a świat „zewnętrzny” to tylko droga do
szkoły, do domu albo do babci, z rzadka podwórko. Myślałam, że
autorzy książek, przynajmniej tych realistycznych, a nie bajek czy
fantastyki, ...
-
czytam po raz drugi Czarną polewkę i coraz bardziej denerwuje mnie
zachowanie tego ryżego Józinka, takie cwaniaczkowate i kpiarskie podejście do
wszystkiego, drażni mnie to szczególnie, że wokół nas roi się od takich
ludzi, mogła pani Muisierowicz oszczędzić w swoich książkach przedstawiania
takich typków