Tak mi przyszlo do glowy, ze kiedys to bylo inaczej. Oczywiscie, to utarty
frazes, ale jesli chodzi o jedzenie, to naprawde co innego wiekszosc dzieci
jadla "za moich czasow", a co innego dzieci jadaja obecnie.
Ja nie jadlam praktycznie przetworzonego jedzenia, bo nie bylo takiego. Tata
jezdzil czesto do Niemiec i przywozil sporo slodyczy, ale glownie takie
okazjonalne, typu czekoladowe mikolaje albo jajka wielkanocne. Inne slodycze
byly wydzielane. Ja chomikowalam swoje kawalki cz...