purinka
02.09.06, 12:20
Witam Wszystkich na tym forum. Mam 24 lata i przed soba rozwód po 2 latach
małżeństwa... Moje życie jak na mój wiek dostarczyło mi już wiele przykrości.
Mało udany związek u boku faceta który chciał mieć służącą a nie żonę, śmierć
dziecka i teraz znów stratę ... męża. Nie wiem czy to nazwać stratą czy
uwolnieniem się i szansa na lepsze życie...? Każdy znajomy widząc nasz
związek z dnia na dzień teraz nie urkywa radości i pociesza mnie jak może,
nie powiem żebym i ja się strasznie cieszyła, ale może to jest jakaś szansa
na lepsze jutro. Przykre jest tylko to, że mimo iż ja chyba miałam z nim
gorzej to on powiedział, że już nie kocha ale widocznie ja bym tego nie
potrafiła zrobić bo zawsze myślałam o innych aby nikogo nie zranić i żyłabym
dalej w tym więzieniu tylko dlatego aby kogoś nie zranić...
Pozdrawiam Wszystkich i życze udanego życia, lepszego życia.