Dodaj do ulubionych

mam termin 27.01...:(

08.01.09, 11:43
Mam wyznaczoną pierwszą i pewnie ostatnią sprawę rozwowdową,
wydawało mi się, że jest ze mną lepiej, że dochodzę powoli do
siebie, ale jak się dowiedziałam o terminie to mnie zmroziło,
znowu "upadłam", chodzę i płacze, nie mogę pracować, nie funkcjonuje
normalnie, myślę jak będzie na sprawie co powiem, o co będą pytać, a
przede wszystkim jak się nie rozkleić...? Zastanawiam się czy
powiedzieć prawdę, że kocham jeszcze męża (mimo że mnie b.zranił),
czy skłamać i mieć to z głowy?
Jak czytam Wasze posty to wiele osób podziwiam że sobie tak dobrze
radzą, mimo że mają dzieci (my nie mamy). Jestem w totalnym dołku,
nie wiem jak mam przetrwać, co robić żeby nie myśleć o tym cały czas.
Przepraszam że ten mój wpis jest taki rozlazły, chyba chciałam się
po prostu wyżalić, może przeczytać że kiedyś będzie lepiej, nie
wiem... sad
Obserwuj wątek
    • ask77 Re: mam termin 27.01...:( 08.01.09, 12:09
      O co będą pytać? Zerknij do tego wątku i ćwiczsmilesmile
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=79472018&a=79472018
      Na pewno będzie lepiej.
      Czas, czas...
    • my-emi Re: mam termin 27.01...:( 08.01.09, 12:11
      Będzie lepiej. Nie macie dzieci, więc będzie łatwiej poukładać sobie życie od nowa.
      Zranił? Pamiętaj o tym. Zawsze w takich chwilach wracają te dobre momenty, ale
      zastanów się czy jesteś w stanie znowu przechodzić przez ból, który On sprawił
      Ci raz i pewnie sprawi jeszcze nie raz.
      Co z tym że Go kochasz? Ja kiedyś tu przeczytałam, że jedna dziewczyna
      powiedziała w sądzie, że owszem, kocha, ale po prostu nie wyobraża sobie życia u
      boku człowieka, który wyrządził jej tyle krzywd.
      I ja będę mówić to samo...
      • oliwka73 Re: mam termin 27.01...:( 08.01.09, 12:42
        Właśnie to jest najgorsze, że w głowie stworzyłam sobie obraz
        wspaniałego człowieka, wspomnienia dotyczą tylko tych dobrych chwil
        i wydaje mi się że może dojrzał etc. zrozumiał... że może dalibyśmy
        radę jakby dał nam szansę. Dużo tego gdybania sad Wydaje mi się, że
        nie zniosę tego bólu jak będzie już po rozwodzie i nic nas już nie
        będzie łączyło, że wszystko zostanie przekreślone w ciągu kilku
        minut i że to już naprawdę jest koniec.
        No ale cóż widocznie tak już musi być, też chyba powiem w Sądzie, że
        go kocham, ale nie umiem już za dwoje i że się zgadzam, skoro to da
        mu szczęście sad
    • lady501 Re: mam termin 27.01...:( 08.01.09, 15:46
      cześć mam dwa pytania
      czy to Ty złozyłaś pozew?
      Kiedy został złożony?
      Ja złożyłam 4 listopada i nie mam jeszcze terminu pierwszej rozprawy
      i przechodzę to samo co Ty.
      • oliwka73 Re: mam termin 27.01...:( 08.01.09, 15:50
        Pozew złożył mój mąż, nie wiem kiedy dokładnie, ale przypuszczam że
        w listopadzie, a zapłacił wpis jakoś przed świętami. Sprawa jest w
        W-wie, myślałam że dłużej się czeka...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka