25.09.04, 00:19
Po odkryciu watku o Kisielu mam zamiar zamieszczac tutaj nie tyle mysli, (bo
wielkie ich bogactwo jest na watku Kisiel), ale nieco dluzsze wywody z jego
felietonow, wydanych w formie ksiazkowej w 1956 roku, po politycznej
'odwilzy', a pisanych w latach wczesniejszych, kiedy to autor nie mogl byc
publikowany.

Oto fragmenty jednego z nich:
"Czlowiek w istocie bardzo malo mysli o smierci. Czesto sie mowi, ze czlowiek
przez cale zycie boi sie smierci; to nieprawda. Czlowiek boi sie jedynie -
umierania, nie boi sie natomiast stanu smierci, stanu umarlosci ... nie boi
sie , bo sobie tego stanu nie wyobraza. W istocie trudno to sobie wyobrazic:
zycie trwa kilkadziesiat lat, smierc, to znaczy nieobecnosc tutaj, trwa cala
wiecznosc. Trudno to sobie wyobrazic, ale z drugiej strony dziwna jest rzecza,
ze czlowiek tak malo robi w tym kierunku wysilkow i tak malo sie tym
interesuje. Zyjemy przeciez ciagle otoczeni symbolami smierci, ciagle
korzystamy z dziel ludzi umarlych: mieszkamy w domach przez nich zbudowanych,
czytamy ksiazki przez nich napisane, korzystamy z wynalazkow przez nich
wymyslonych. Swiat ludzki sklada sie z olbrzymiej, niewiarygodnie olbrzymiej
liczby ludzi zmarlych i stosunkowo znikomej liczby ludzi zywych, z kolosalnej
liczby lat przezytych przez ludzi zmarlych i z malenkiej liczby lat naszego
zycia. Mimo to my, zyjac na gigantycznym cmentarzu, bardziej interesujemy sie
wysepka naszego zycia niz oceanem wiecznosci. Coz za nonsens, coz za
lekkomyslnosc!"
Obserwuj wątek
    • januszx Re: Kisiel o śmierci 26.09.04, 12:17

      Śmerć, wielka niewiadoma, ma rację mistrz , który dostrzega wieczość śmierci i
      nawet śmiesznym sie wydaje porównywanie z życiem krócitkim tak.
      Czy rzeczywiście obawiamy się śmierci tej w znaczeniu umierania? , pozwolę
      sobie jednak nie zgodzić z tym stwierdzeniem Pana Stefana. Wydaje mi się ,że od
      samego umierania bardziej straszny jest n i e b y t (jesli można go tak
      nazwać) i zastanawiam się w jakim stopniu uzależnione jest to uczucie od
      naszej religi, wyznania? i czy ateistom jest trudniej??

      i bardzo ciekawe wywody na temat życia na wielkim cmentarzysku...
      czekam na inne fragmenty felietonów
      J
    • blotniarka.stawowa Kisiel o artystach 26.09.04, 14:08
      "... Nie zachwycam sie bowiem artystami, chocby dziela ich byly wspaniale.
      Dzielo podziwiam - autora za to nie zawsze.

      Rzadko ktory wielki artysta jest zarazem wielkim czlowiekiem: czasem wydaje
      sie, ze zadanie, jakim tych ludzi obciazyla natura, zadanie posrednictwa
      pomiedzy kraina piekna a czlowiekiem, jest ponad ludzkie sily, ze za prawo
      uszczkniecia odrobiny 'boskiego ognia' i dostarczenia jej spragnionej ludzkosci,
      wybrany posel traci wiele walorow, jakimi obdarzony jest normalny, przecietny
      czlowiek. Artysta swymi uzdolnieniami czy geniuszem wyrasta ponad tlum, lecz
      jednoczesnie przez swoje odosobnienie degeneruje sie, zas wyjatkowa misja, jaka
      spelnia, kaze mu nierzadko mniemac, ze jest zwolniony z obowiazkow
      moralno-intelektualnych, jakie przswiecaja innym ludziom...

      Zyjemy bowiem w epoce omnibustostwa artystow. ... Pisarze, malarze, muzycy klada
      swoj autorytet nabyty w dziedzinie spraw sztuki na szale w walce zupelnie tym
      sprawom obcej. To, ze ktos pieknie spiewa, bynajmniej nie czyni go wyrocznia w
      sprawach ekonomicznych, chyba ze naprawde postudiuje ekonomie. Jesli ktos
      swietnie biega palcami po klawiszach, nie upowaznia go to wcale, aby przypisywal
      sobie wieksze niz kazdy inny obywatel, prawo do wypowiadania apodyktycznych
      twierdzen politycznych. Zreczny sztukmistrz powiesciowy, znawca stylu i malarz
      psychologii wcale przez to nie nabywa kwalifikacji do ideologicznego 'rzadu
      dusz'..."

      "Zapomniano Mochnackiego, Wronskiego, Libelta czy Brzozowskiego, za to byle
      autor psychologicznych romansidel rozprawia o sprawach spoleczno-politycznych,
      jakby cos o tym wiedzial i podnieca sie wlasnych gadulstwem na swiecznkiku. A
      sio! A kysz! Pouczyc sie, megalomanie, a potem pouczac innych."

      ----
      Tyle Kisiel. Pisane to bylo 50 lat temu, ale ciagle aktualne. Wystarczy
      popatrzec na zenujace popisy hollywodzkoch gwiazd, "ekspertow" od wojny w Iraku,
      globalnej ekonomii, zwalczania analfabetyzmu w Trzecim Swiecie...itd.
      • januszx Re: Kisiel o artystach 26.09.04, 17:46

        i znowu trudno się nie zgodzić z mistrzem Kisielewskim , to był Geniusz
        Intelektu czy sa jeszcze tacy?
        Pozdrawiam
        J
        • blotniarka.stawowa Re: Kisiel o artystach 26.09.04, 18:07
          januszx napisał:
          > to był Geniusz Intelektu czy sa jeszcze tacy?

          Zapewniam Cie, ze sa! Znam jednego - mieszka w Krakowie, jest geniuszem (bez
          przesady ani patosu), jest bardzo skromny, a co wazniejsze - nigdy nikt przy nim
          nie czuje sie "maly". A i wsrod forumowiczow jakby dobrze poszukac... :-)))

          Jeszcze raz nasz Kisiel: "... nie ten czlowiek jest wielki, wobec ktorego inni
          czuja sie mali, lecz ten, wobec ktorego inni czuja sie wielcy."
          • wiloa Re: Kisiel o artystach 28.09.04, 16:32
            poczytalam - bardzo madre teksty bedzie cos jeszcze?
      • blotniarka.stawowa Re: Kisiel o tloku 19.11.04, 03:54
        W tloku przed kinem czy sklepem kazdy czlowiek czuje sie samotny. Wie, ze nikt
        mu nie pomoze, ze jest zdany na wlasne sily, ze dla kazdego jest rywalem,
        konkurentem, przeciwnikiem i ze wszyscy sa jego rywalami. Wie wreszcie, ze malo
        kto na niego patrzy, bo kazdy zajety jest soba. W tych warunkach czesto pekaja
        wszelkie hamulce spolecznej moralnosci i dyscypliny, a otwieraja sie mozliwosci
        dla najdzikszej, najbardziej bezwzglednej "wolnej konkurencji". ... Wytwarza sie
        demoralizujaca psychoza tloku, tlok taki bowiem, choc jest zatomizowanym
        zbiorowiskiem wzajemnie niesolidarnych jednostek, nie jest, podobnie jak i
        panstwo, ich suma wylacznie arytmetyczna; jest pewna caloscia, ma swoja
        psychologie i swoje prawa, a prawa te, jak latwo sie domyslec, nie maja nic
        wspolnego z prawami moralnosci spolecznej.

        W tloku, w tym anormalnym, mechanicznym zblizeniu ludzi do siebie, wytwarza sie
        wlasnie falszywy indywidualizm, kiedy to ukryta w tlumie jednostka wierzac w
        mozliwosc i powodzenie swojego "sobiepanstwa, w sile swoich slow i pazurow,
        staje sie anarchicznych wrogiem wszelkich wiezow i praw spolecznych. Chcac
        ludzi zorganizowac i zwiazac rzeczywiscie, nalezy ich rozsunac, rozluznic. ..."
        • blotniarka.stawowa Nie lubie tloku! 19.11.04, 12:57
          Kisiel co prawda pisze o tloku w kontekscie "psychologii tlumu", a ja nie lubie
          kolejek, tlumow, zatloczonych miejsc turystycznych, nawet - kin. Film moge
          ogladac tylko wtedy, gdy juz jest dostepny na kasecie, na swojej wlasnej (czasem
          nawet zatloczonej) kanapie...
    • blotniarka.stawowa Kisiel o ...rowerze 28.09.04, 19:24
      Dla Wiloa i innych, ktorzy lubia Kisiela:

      "Kazdy czlowiek, a wiec i ja rowniez, ma momenty, gdy chcialby wyskoczyc ze
      skory, gdy wlasna skora go drazni, gdy mierzi go wlasny charakter, umysl,
      usposobienie, gdy do szalenstwa denerwuje go fakt, ze jest soba i tylko
      wylacznie soba, i niczym nigdy innym nie bedzie, a tymczasem chcialby byc
      wlasnie czyms zgola innym - lowca wielorybow lub indyjskim maharadza, tureckim
      swietym czy abisynskim negusem, polawiaczem perel albo handlarzem kosci
      sloniowej, Casanowa, Toskaninim, Chaplinem, Nurmim, Einsteinem, Don Juanem,
      Andre Gide'em, Bernardem Shawem albo kazdym z nich po trochu.
      Tymczasem - coz: patrzy w lustro i widzi te sama swoja skore, ulozona w te
      same, od lat znane faldy i wygiecia, te same baranie oczy, ten sam nosowy glos,
      te same wypchniete na kolanach spodnie i wiele innych tych samych rzeczy.
      Ogarnia wtedy czlowieka chandra i glatwa (termin Witkacego), jaskolczy niepokoj
      (termin Slowackiego, bol istnienia (a la Przybyszewski), ogolna niemoznosc
      (termin Gombrowicza), dreszcz metafizyczny (termin znowu Slowackiego) i w ogole
      szal cial i rozpacz w kratke.
      Chcialby wiec wyskoczyc ze skory, ale nie ma na to dosc sily, a po drugie - fi
      donc! - coz to za przykry widok, wlasna skora zawieszona na poreczy krzesla -
      nie to doprawdy byloby niesmaczne. A wiec coz robic?

      Coz robic? Rower, rower, mily bracie, tu emocja czeka na cie!" ... "Po
      dziesieciu minutach krecenia mozesz wprowadzic sie w trans, a w transie tym.. "

      Koniec cytatu, bo ide na rower. Pa!
      • januszx Re: Kisiel o ...rowerze 28.09.04, 19:34
        Kisiel to był niesamowity człowiek , czytając jego teksty niezmiennie popadam w
        zachwyt! , czekam na kolejne ...
        pozdrawiam
        Ronnie R.:-)
    • blotniarka.stawowa Kisiel o odwadze 02.10.04, 23:14
      "Coz to jest odwaga intelektualna? To odwaga niecofania sie przed wlasna mysla,
      przed wysnuciem z niej najostatniejszych konsekwencji, chocby konsekwencje te
      grozily nam okrutna i permanentna utrata spokoju wewnetrznego i zadowolenia z
      siebie. Nieraz najwiekszy junak cofa sie przed nadaniem ostatecznego ksztaltu
      wlasnej mysli, jesli mysl ta w swej konsekwentnie skrystalizowanej postaci
      pozbawic go moze komfortu psychicznego, jaki daje mu odwaga, poczucie
      spelnionego obowiazku i ... mgla duchowa.
      Czlowiek kocha zludzenia, bo daja mu one spokoj: zdecydowac sie w imie prawdy i
      rzetelnosci wobec samego siebie na pozbawienie sie spokoju, na rozterke
      dotyczaca siebie, ktora to rozterka dostarcza cierpien srogich jak tortury,
      najtrudniej bowiem zniesc zwatpienie o sobie - oto odwaga intelektualna.

      Odwaga to w dodatku trudna, bo rozterke taka nie zawsze latwo obnazc, potrzeba
      do tego wytrawnej znajomosci skomplikowanego mechanizmu zegarowego wlasnej
      duszy, trzeba pracy i woli, wyniklych z przekonania o wartosci, ba, o
      koniecznosci dotarcia do najistotniejszego, najwewnetrzniejszego jadra prawdy,
      chocby obrzydlej czy bolesnej.
      ...
      Taki ideal odwagi stawiam, a wobec niego wszelka odwaga fizyczna lub
      psychofizyczna schodzi na plan drugi."
      • januszx Re: Kisiel o odwadze 04.10.04, 11:31
        blotniarka.stawowa napisała:

        > "Coz to jest odwaga intelektualna? To odwaga niecofania sie przed wlasna
        mysla,
        > przed wysnuciem z niej najostatniejszych konsekwencji, chocby konsekwencje te
        > grozily nam okrutna i permanentna utrata spokoju wewnetrznego i zadowolenia z
        > siebie. Nieraz najwiekszy junak cofa sie przed nadaniem ostatecznego ksztaltu
        > wlasnej mysli, jesli mysl ta w swej konsekwentnie skrystalizowanej postaci
        > pozbawic go moze komfortu psychicznego, jaki daje mu odwaga, poczucie
        > spelnionego obowiazku i ... mgla duchowa.
        > Czlowiek kocha zludzenia, bo daja mu one spokoj: zdecydowac sie w imie
        prawdy
        > i
        > rzetelnosci wobec samego siebie na pozbawienie sie spokoju, na rozterke
        > dotyczaca siebie, ktora to rozterka dostarcza cierpien srogich jak tortury,
        > najtrudniej bowiem zniesc zwatpienie o sobie - oto odwaga intelektualna.
        >
        > Odwaga to w dodatku trudna, bo rozterke taka nie zawsze latwo obnazc, potrzeba
        > do tego wytrawnej znajomosci skomplikowanego mechanizmu zegarowego wlasnej
        > duszy, trzeba pracy i woli, wyniklych z przekonania o wartosci, ba, o
        > koniecznosci dotarcia do najistotniejszego, najwewnetrzniejszego jadra prawdy,
        > chocby obrzydlej czy bolesnej.

        Tak, być odważnym wg definicji mistrza to cel, trudny czętso bolesny acz
        możliwy , myślę ,że warto podejmować wysiłek !



        Przepraszam Błotniarko za przegapienie tego wątku czekam na następne:-))
        Pozdrawiam
        J
    • blotniarka.stawowa Kisiel o humorze 09.10.04, 13:50
      Pamietajmy, Kisiel pisal co nastepuje niedlugo po zakonczeniu wojny...
      ---
      "...trescia zycia jednostki pozostanie w kazdych okolicznosciach jej wewnetrzny,
      duchowy dramat. Zas przed inwazja natretnej zewnetrznosci broni sie ona roznymi
      sposobami, tak jak slimak broni sie przed obcym cialem - slina. Jednym z
      najskuteczniejszych sposobow obrony jest humor, humor stosowany zwlaszcza wobec
      wydarzen tzw. historycznych, majacych nadmierna a beznadziejna ambicje
      determinowania zycia wewnetrznego jednostki. Humor pomniejszajacy,
      sprowadzajacy do wymiarow istotnych i "odbrazawiajacy" zewnetrzne, zbiorowe
      kataklizmy, jest tu niejako narzedziem metafizycznym: obnaza nicosc, bezradnosc
      materialnych inwazji wobec nienaruszalnoscie jednostkowego swiata psychicznego.

      Tego rodzaju humor stosowalismy wszyscy na wielka skale podczas ostatniej wojny
      i wobec tej broni smiertelnie powazny i zadufany w swe sily satrapa hitlerowski
      okazywal sie bezsilny. Istotnie: mozna bylo sie bac hitlerowcow, bac sie
      strachem fizycznym, wzbudzanym przez przemoc, mozna bylo z nimi walczyc, mozna
      bylo przed nimi uciekac, ale jedno bylo niemozliwe: traktowac ich powaznie, brac
      na serio ich umyslowosc, ich ideologie, ich zasady, ich polityke. ... Wyrazem
      tego byly krazace w kraju w najtragiczniejszych, zewnetrznie rzecz biorac
      momentach niezliczone zarty i kawaly na temat Niemcow: wprawialy one
      hitlerowskiego tepaka w oslupienie a potem w humorystyczna wscieklosc,
      pokazywaly mu bowiem, ze psychika tego narodu stawia mu opor nie do pokonania, ..."

      "Wszak humor to jest niby psychiczna wodka, rozniaca sie jednak od wodki zwyklej
      tym, ze miast szybko przemijajacych narkotycznych mirazy daje istotne glebokie
      pokrzepienie psychiczne, daje nam prawdziwa wewnetrzna niezaleznosc od trosk,
      klopotow, zlych mysli, pesymizmu. ... gwarantuje wewnetrzna swobode i preznosc.
      Koncze wiec ten przydlugi elaborat gromkim wezwaniem: - smiejmy sie!"
      • januszx Re: Kisiel o humorze 09.10.04, 13:59
        Cudowny elaborat o humorze, o śmiechu , muszę powiedzieć ,że mniej lub bardziej
        nieudolnie próbuje podobną zasadę zastosować w soim życiu , na wszelkie
        przeciwności dobry jeś śmiech , humor. dzieję się nam źle... to nic śmiejmy
        się , bawmy się , radujmy! . Z pewnośćią , gdy spotykają nas przeciwności
        losu , gdy popadamy w niedolę ..doskonałym ratunkiem jest żart , pomocna dłoń
        przniesć może nam ...tak ..poczucie humoru! , zwykły promienny uśmiech:-)
        prawdziwy szczery śmiech jest w stanie rozładować najbardziej napiętą
        atmosferę ..
        i zakończę jak mistrz
        Śmiejmy się:-))))))))
        J
        • blotniarka.stawowa Re: Kisiel o humorze 09.10.04, 14:12
          Stara anegdota Kisiela (na dobry humor na dzisiejsze popoludnie):

          - Powiedz mi, jak sie mowi: bez czy przez?
          - Mozna i tak, i tak.
          - Jak to?
          - Ano tak: Mozna przeciez powiedziec: "Pan Antoni umiera przez kobiety", mozna
          rowniez powiedziec: "Pan Antoni umiera bez kobiety".
          • januszx Re: Kisiel o humorze 09.10.04, 14:17
            Wolę wersję pierwszą;-))
    • blotniarka.stawowa Kisiel o masonach 12.10.04, 13:07
      "Do Mnie Dzieci Wdowy!"

      Pamietacie ten okrzyk z "Popiolow"? To haslo masonskie: wykrzykuje je ksiaze
      Gintult w momencie rozpaczy, chcac przywolac na pomoc jakies brata wolnomularza.
      Takowy, jak wiemy, znajduje sie natychmiast - jest nim Rafal Olbromski.

      Z tymi masonami to w ogole dziwna historia. Moj ojciec, ktory wychowal sie na
      lonie PPS, wysmiewal sie z masonskiej legendy, twierdzil, ze masoni to
      nieszkodliwi dziwacy, ktorzy niewiele moga, najwyzej pomagaja sobie wzajemnie w
      wyrabianiu posad. ... Natomiast moi znajomi endecy twierdzili z cala pewnoscia,
      ze masoneria rzadzi swiatem, ze masoni znajduja sie wsrod wszystkich
      zwalczajacych sie grup politycznych, spolecznych i narodowosciowych i ze
      wszystko tak sie dzieje, jak oni sie umowia.
      ...
      Postanowilem wiec zapisac sie do masonerii. Nic mi nie wychodzi, ministrem nie
      zostalem, partii liberalnej nie zalozylem, nikt sobie ze mnie nic nie robi, po
      prostu wbij zeby w sciane. A jak sie zapisze, od razu bede mial sprezyny w reku
      i nareszcie da sie cos zdzialac. Niestety z tym zapisaniem sie nie idzie
      latwo: bestie masony tak sie konspiruja, ze ani dudu.
      Dawalem ogloszenie w pismach, latalem po ulicach z wapnem i kielnia, wreszcie,
      zdenerwowany, jalem napastowac poszczegolnych, jak glosi fama, masonow....
      Niemal juz zrezygnowalem, gdy oto zelektryzowala mnie wiadomosc o wroclawskim
      Kongresie Intelektualistow. Bo zwazcie: zjezdza sie z calego swiata cala fura
      ludzi nie byle jakich, nie obejdzie sie wiec bez tego, zeby nie przyjechal z
      tuzin albo nawet mendel masonow. Sam na Kongres nie jade, ... Jedzie natomiast
      jako obserwator redaktor J.T., zaproponowalem mu wiec, zeby ulowil mi jakiegos
      masona. Najprosciej moglby to zrealizowac wchodzac na sale obrad w wiadrze
      murarskim na glowie i wydajac okrzyk: "Do mnie, dzieci wdowy!". Niestety odmowil.
      Wobec tego zmuszony jestem ta droga zwrocic sie do uczestnikow Kongresu. Wydaje
      przy tym z siebie wszelkie znane mi okrzyki masonskie, w pierwszym rzedzie:
      "Boicie sie czarnego luda?!", "Ele mele rabe, eczek peczek zabe!" i "Do mnie,
      dzieci wdowy!"
      • januszx Re: Kisiel o masonach 14.10.04, 14:39
        blotniarka.stawowa napisała:

        > "Do Mnie Dzieci Wdowy!"
        >
        > Pamietacie ten okrzyk z "Popiolow"? To haslo masonskie: wykrzykuje je ksiaze
        > Gintult w momencie rozpaczy, chcac przywolac na pomoc jakies brata
        wolnomularza
        > .
        > Takowy, jak wiemy, znajduje sie natychmiast - jest nim Rafal Olbromski.
        >
        > Z tymi masonami to w ogole dziwna historia. Moj ojciec, ktory wychowal sie na
        > lonie PPS, wysmiewal sie z masonskiej legendy, twierdzil, ze masoni to
        > nieszkodliwi dziwacy, ktorzy niewiele moga, najwyzej pomagaja sobie wzajemnie
        w
        > wyrabianiu posad. ... Natomiast moi znajomi endecy twierdzili z cala
        pewnoscia,
        > ze masoneria rzadzi swiatem, ze masoni znajduja sie wsrod wszystkich
        > zwalczajacych sie grup politycznych, spolecznych i narodowosciowych i ze
        > wszystko tak sie dzieje, jak oni sie umowia.
        > ...
        > Postanowilem wiec zapisac sie do masonerii. Nic mi nie wychodzi, ministrem nie
        > zostalem, partii liberalnej nie zalozylem, nikt sobie ze mnie nic nie robi, po
        > prostu wbij zeby w sciane. A jak sie zapisze, od razu bede mial sprezyny w
        rek
        > u
        > i nareszcie da sie cos zdzialac. Niestety z tym zapisaniem sie nie idzie
        > latwo: bestie masony tak sie konspiruja, ze ani dudu.
        > Dawalem ogloszenie w pismach, latalem po ulicach z wapnem i kielnia, wreszcie,
        > zdenerwowany, jalem napastowac poszczegolnych, jak glosi fama, masonow....
        > Niemal juz zrezygnowalem, gdy oto zelektryzowala mnie wiadomosc o wroclawskim
        > Kongresie Intelektualistow. Bo zwazcie: zjezdza sie z calego swiata cala fura
        > ludzi nie byle jakich, nie obejdzie sie wiec bez tego, zeby nie przyjechal z
        > tuzin albo nawet mendel masonow. Sam na Kongres nie jade, ... Jedzie natomiast
        > jako obserwator redaktor J.T., zaproponowalem mu wiec, zeby ulowil mi jakiegos
        > masona. Najprosciej moglby to zrealizowac wchodzac na sale obrad w wiadrze
        > murarskim na glowie i wydajac okrzyk: "Do mnie, dzieci wdowy!". Niestety
        odmowi
        > l.
        > Wobec tego zmuszony jestem ta droga zwrocic sie do uczestnikow Kongresu.
        Wydaj
        > e
        > przy tym z siebie wszelkie znane mi okrzyki masonskie, w pierwszym rzedzie:
        > "Boicie sie czarnego luda?!", "Ele mele rabe, eczek peczek zabe!" i "Do mnie,
        > dzieci wdowy!"
        bardzo tajemnicza organizacja i jak zwykle niezwykle ciekawy fragment Kisiela ,
        cóż będzie teraz...
        J
        • koziorozka Wolnomularze w Polsce 14.10.04, 15:18
          Kisiel slusznie kpił z mitow krazacych o strasznych masonach, bo dzis legalnie
          dzialaja i jakos nas nie pożarli. Na poparcie troche faktow: W Warszawie 12 II
          1961 wznowiono dawną lożę Kopernik (tajną do 1991, kiedy to podzieliła się na 3
          loże) i 27 XII 1991 utworzono Wielką Lożę Narodową Polski z 4 lożami. 18 X 1993
          ukonstytuowała się Rada Najwyższa Polski. Odrębnie istnieją w Polsce loże
          podległe Wielkiemu Wschodowi Francji — pierwsza załozona 26 IV 1991 w
          Warszawie - ogółem 7 lóż w kilku miastach (dane z 1995).
    • wiloa Re: Kisiel II 15.10.04, 21:00
      O masonach tez ciekawe teorie .Warto czasmai poczytac cos madrego i choc troche
      zrozumiec:)
    • blotniarka.stawowa Kisiel o Pozytecznosci i Pieknie 03.11.04, 23:03
      "Jedni twierdza, ze piekno wynika z pozytecznosci, inni, ze jest od niej
      niezalezne. Przyklad podawany przez tych drugich: rzecz piekna, a nie
      uzyteczna - gra w bridza; rzecz uzyteczna, ale nie piekna - klozet."
      • januszx Re: Kisiel o Pozytecznosci i Pieknie 19.11.04, 11:44
        jak zwykle dobre , jakże celne;-))
    • blotniarka.stawowa Kisiel o Brzydocie i Pieknie 03.11.04, 23:05
      "Recz brzydka, sugestywnie i z talentem namalowana przez malarza czy opisana
      przez pisarza, staje sie piekna. Piekno zyskala dzieki temu, ze autor zajal sie
      nia w sposob bezinteresowny, to znaczy nie od strony zwiazanych z nia przezyc
      codziennych. Kazda rzecz moze stac sie piekna, zalezy to tylko od naszego
      stosunku do niej. A wiec piekno i brzydota to po prostu formy relacji."
      • januszx Re: Kisiel o Brzydocie i Pieknie 19.11.04, 11:45
        to był niesamowity Człowiek , światły! jasny, otwarty umysł
    • januszx Re: Kisiel II 15.11.05, 11:55
      I tutaj kilka pięknych mysli z Kisiela
      tymczasem
    • januszx Re: Kisiel II 11.11.06, 07:48
      Wspomnijmy Kisielewskiego ...w ten dzień
      coż za umysł!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka