bartosowa
15.12.05, 10:28
Sklep medyczny koło bazyliki. Kupuję pas brzuszny. Pani daje mi do wyboru
dwa. Nie znam się na tym za bardzo, więc myślę sobie, poproszę o radę. Na
moje pytanie który pas pani by mi poleciła pani zblazowanym głosem
odpowiada: "to pani będzie nosić". Nie ma jak profesjonalna rada:)
Sklep z dewocjonaliami Veritas koło Biblioteki Uniwersyteckiej. Szukam
zwykłej białej świeczki do chrztu, bez żadnych złoceń czy sreberek. Pytam
pana o taką świeczkę, a pan takim warknięciem odpowiada mi, że nie ma, że aż
w pięty idzie. Chyba mu drzemkę przerwałam, bo tłumów to tam nie było.
Księgarnia Stańczyk. W ofercie księgarnii na jej stronie internetowej
znajduję książkę, która mnie interesuje, ale okazuje się, że ksiązki tej w
księgarni nie posiadają i co ciekawsze - nie mogą jej zamówić. To po kiego
licha mają na stronie internetowej?
Taki mały sklepik z bielizną, między Luxem a Juliusem na Okulickiego. Chcę
kupić zwykły bawełniany biustonosz. Pani z miną "co też ci się kobieto
zachciewa" informuje mnie, ze bawełniany biustonosz to rarytas. Czyżby?!
Sklep z artykułami dziecięcymi w Centrum (ten koło apteki). Sprzedają tam
dwie dziewczyny, które ktoś tam za ladą postawił chyba za karę. Ani doradzić
nie potrafią ani uprzejmością nie grzeszą. Chciałam tam kupić butelkę dla
dziecka, to panie były bardziej zainteresowane rozpakowywaniem nowego towaru
niż sprzedażą. No cóż, nie jeden taki sklep w Stalowej. Na szczęście.
Dorzucicie coś do koszyczka stalowowlskim sprzedawcom?