Dodaj do ulubionych

Prawa konsumenta

29.12.06, 15:25
Hej, mam pytanie odnośnie praw konsumenta i może ktoś się zna na tym:
Jak to wygląda przy zwracaniu towaru? Czy kupując np. komputer mogę go zwrócić
( w rozsądnym terminie oczywiście i w odpowiednim stanie)??? Albo czy tym
bardziej mogę go zwrócić, gdy stwierdzę usterki, albo gdy sprzedawca informuje
mnie, że coś w komputerze jest a w rzeczywistości nie ma? Czy mam prawo
zwrócić towar? Czy sprzedawca może odmówić zwrotu i np. tylko zaoferować
wymianę na nowy?
Jak przepisy polskie mają się do Unijnych?
Dzięki serdeczne
Pozdrowionka:)
Obserwuj wątek
    • siemensik1 Re: Prawa konsumenta 29.12.06, 22:50
      nie mozesz zwrocic towaru niewadliwego,przyjecie przez sprzadawce to tylko jego
      dobra wola.oczywiscie obejmuje twoj zakup gwarancja i rekojma.gwarancja musi by
      rozpatrzona w ciagu dwoch tygodni od zlozenia reklamacji.czy masz w dowodzie
      zakupu typ komputera czyli jaka karte graficzna,muzyczna itd itp i czy wogule
      masz dowod zakupu?
      • paolomario Re: Prawa konsumenta - długie - ku przestrodze 30.12.06, 10:37
        Cała sprawa zakończyła się po mojej myśli, niemniej jednak trochę nerwów sobie
        napsułem. A wyglądało to wszystko tak:
        Chciałem zrobić prezent siostrze i kupić laptopa - nic drogiego, wymyślnego, aby
        internet chodził i kontakt był łatwiejszy, gdyż oboje mieszkamy w różnych
        częściach Europy. Traf (a może pech) chciał, że znalazłem na wycieraczce
        "reklamówkę" firmy MEDIA EXPERT. Udaliśmy się do sklepu (w "Łukaszu") i
        obejrzeliśmy towar. Przeczytałem opis przy cenie towaru, zapytałem pracownika
        czy ma wbudowaną bezprzewodową kartę sieciową (odpowiedź twierdząca), siostra
        pytała o internet przez sieci telefonii komórkowej - sprzedawca pokazał Jej
        nawet specjalną kartę do portu PCMCIA (chyba iPlusa). Towar miał być dostępny za
        dwa dni, gdyż nie mieli na stanie - zapakowany, pląbowany, do samodzielnego
        skonfigurowania systemu przy pierwszym włączeniu (to nie pierwszy laptop jaki
        kupuję, więc wiem, że tak to wygląda: użytkownik wybiera sobie nazwy komputera,
        opcje regionalne itp.). Po dwóch dniach (dzień przed Wigilią) telefon, że laptop
        mogę odebrać. Pierwsze zdziwienie - pudełko laptopa było otwarte?!?!?! Pan mi
        powiedział, że to po to, abym mógł sprawdzić czy wszystko jest w porządku. OK,
        wyposażenie się zgadzało. W domu kolejne niespodzianki - kiepski żart na
        początek - komputer zarejestrowany na użytkownika "666" - cóż, szkoda, że tapety
        mi nie ustawili z krzyżem do góry nogami, albo pentagramem - na czasie, przed
        Świętami Bożegonarodzenia. Śmiać się czy płakać? Z czyjejś głupoty pewnie.
        Kolejno: po karcie Wi-fi śladu żadnego, miejsce na przełącznik, lecz takowego
        brak. W ofercie 512 RAM i gdybym przez przypadek nie otworzył pudełka z
        odwrotnej strony to dodatkowej "kości" 256 Mb za Chiny Ludowe bym nie znalazł
        pod warstwami kartonu chroniącego laptop przed uszkodzeniami.
        Baterię sformatowałem według zaleceń, ale o dziwo trzymała bardzo krótko.
        Krótka wizyta w opcji "Przywracanie systemu" i informacja, że system na
        komputerze "stoi" już ponad dwa miesiące - tak więc sprzedano mi towar z wystawy
        - używany niejako, wymacany, wypalcowany, podrzucany (pewnie?) na wszystkie
        możliwe strony przez innych klientów sklepu, z uszkodzoną baterią - pudełko więc
        nie było otwarte specjalnie dla mojej potrzeby.
        Na koniec, po dwóch dniach użytkowania, komputer zaczął się zawieszać,
        restartować z trybu awaryjnego przy czym i tak miał wielkie trudności, aż w
        końcu zamilkł.
        Po Świętach towar odniosłem i chciałem zwrócić. Zażądałem zwrotu pieniędzy, bo
        chciałem skorzystać z oferty innego sklepu, na tym się zawiodłem. Przy tylu
        wadach towaru myślałem, że to będzie bardziej proste. Niestety. Nie obyło się
        bez małej kłótni. Oczywiście sprzedawcy nie mogli nie uznać, że faktycznie
        powyższe wady mają miejsce, ale np. pracownik z którym rozmawiałem przed zakupem
        stwierdził, że poinformował mnie, że karty Wi-fi NIE MA - więc kłamię! (inny
        sprzedawca stwierdził potem na boku, że ten akurat się na niczym nie zna - to po
        co go zatrudniają? No tak, może się znać na pralkach, lodówkach czy innych
        telewizorach, ale wtedy niech się nie pcha do działu z komputerami).
        Jako, że mieszkam w WB, przyzwyczaiłem się, że posiadając paragon i oryginalne
        opakowanie mogę zwrócić towar w racjonalnym okresie, nie tylko wtedy gdy jest
        uszkodzony, ale nawet gdy się rozmyślę. Kupiłem jakiś czas temu buty (drogie)
        nosiłem kilka dni, stwierdziłem, że są niewygodne a za tą cenę być powinny.
        Zwrócono mi towar z przeprosinami, z ofertą zakupu innych, w bardzo miłej
        atmosferze. Patrząc na to od drugiej strony, w miejscu gdzie pracuję, każdy
        zwrot towaru odbywający się na mojej zmianie musi być przeze mnie zaakceptowany
        i nie wyobrażam sobie, że nie zrefundował bym klientowi towaru, gdy posiada
        paragon i opakowanie (a czasami nawet bez gdyż nasze kasy drukują paragony na
        życzenia lub przy płatności kartą).
        Całość zakończyła się tym, że sprzedawca uparcie twierdził, że pieniędzy mi
        zwrócić nie może, że taka jest polityka firmy, mi pozostawałoby kierowanie
        sprawy do sądu czy innych instytucji jak IH, czy RPK - na co ani czasu ani
        ochoty nie mam, laptop jest mojej siostrze potrzebny więc został wymieniony na
        nowy, lepszy model, ale za dopłatą - już w ramach przeprosin mogli z tego
        zrezygnować.
        Pozostał spory zawód i przekonanie, że daaaaaaleeeeko nam do Europy.
      • monia-7410 Re: Prawa konsumenta 20.11.14, 16:29
        Nie wiem jak cała firma Jubiler W.Śliwiński działa ale filia w Radomiu zaskoczyła mnie bardzo niepozytywnie.
        Nie jesteś osamotniony ja kupiłam drogi zegarek marki Michael Kors w salonie W. Sliwinski w Radomiu i przy pierwszej próbie użycia okazało się że nie działa jeden z przycisków, wróciłam tego samego dnia co zakupiałam do sklepu i dowiedziałam się od kierowniczki sklepu że o zwrocie pieniędzy czy wymianie na sprawny mogę zapomnieć, mogą mi co najwyżej przyjąć do naprawy!
        Skandal, markowy zegarek do naprawy w dniu zakupu, zupelnie jak w PRL-u - (Po zapłaceniu to już możesz nas pocałować w)!!!
        Nie jest to zgodne z przepisami EU o ochronie praw konsumenta i na pewno nie świadczy dobrze o firmie,
        o jakości wyrobów które sprzedaje, o szanowaniu klienta i praw które go chronią!!!
        Każda szanująca swój wizerunek firma w takiej sytuacji przeprosiłaby klienta i natychmiast wymieniła na sprawny, tym bardziej że tu chodziło o oryginalny markowy zegarek za 1044 zł bo chyba takie firma W.Śliwiński sprzedaje, a nie jakieś chińskie podróbki!
        Monika

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka