s-mikolaj
11.12.03, 14:10
Do Dziatwy...
Święty Mikołaj chciałby niniejszym zdementować krążące nie tylko w sieci
informacje
jakoby nie spełniał życzeń, pragnień, dezyderatów , sugestii czy
zachcianek!- nawet swoich Pupilków,
Święty Mikołaj a wraz z nim Krasnale zapracowane, wykonujące swe zadania
żwawo a sprawnie niczym mrówki w leśnych odstępach , którymś z gęstych
borów nad Dunajem, czy Renem , Tagiem czy tez Padem a chociażby i Wisłą
oraz Śnieżynki, biegające jak w ukropie,ubrane w puchowe pelerynki w
barwie niewinnej jako ten puch lecący z obłoków.... oraz róż tyle
kolczastych co i pieknych...
i czepeczki w ciapki przypominające krówkę niebieską ale nie to bydlątko
nadające się do chrupania, do ciągnienia...., choć Mikołaj przyznać musi ,
ze takowe w swym wieeelkim worze posiada i pomimo braku ich podobieństwa do
nakryć główek zapracowanych śnieżynek...,a raczej kojarzące się z montagne
(a)-mi tudzież Gebirge o zarówno przepięknej urodzie jako i nazwie, szykują
właśnie wszelakie prezenta i wyruszać zamierzają za dni parę do siół i
miasteczek , do samotnych chatek przy lasku i do blokowsik z epoki Eda
wczesnego, do skromniutkich domków a rezydencyji przeogromnych nawet ,
do ludków ubożuchnych, zwykłych zjadaczy codziennego, szarego chleba, a
także do wielkich potentatów rożnorakich....
do miłej i grzecznej a otwartej Dziatwy jak i do tej może na zewnątrz
chłodnej i twardej ale w środku z sercem gorącem , wszędzie przyjdzie
dotrzeć Mikołajowi......
ciężka praca przed całą gromada pomocników mikołajkowych jak co roku się
zapowiada , i tylko Święty Mikołaj nie świadom jeszcze , czy śnieżne sanie
czy może ...latające szykować musi , a na wszelaki wypadek jedne i drugie do
restauracji oddał choć czasu już mu niewiele na werdykt pozostało...
nie dalej jak parę wieczorów temu użył był swych śniegowych sanek! , gdyż
wysłuchano Jego próśb kierowanych do Góry i biały puch obiecany , przyleciał
i opadł na wzniesienia i doliny, choć w trochę mniejszej porcyji aniżeli
był się ...spodziewał i przypuszczał , ale , ze pojazd Jego zaczarowany a
renifery niezwykłe, nieziemskie, poruszał się swobodnie i lekko, jak mu się
wydawało po duktach borowych, ścieżynach siołach zagubionych za
rzekami ,górami czy też i miejskich promenadach niczym kiedyś pewna
Katarina z dedeeru na tafli lodu nie przypominającego bynajmniej bambino ,
czy jednak będą Tacy ,którzy otrzymają w te Święta pyszność na patyku to już
li jedynie od Milusińskich i ich pragnień zależeć może..
Święty Mikołaj żegnać się już musi , ubranie ma nieco poszarpane , a
wybrudzone , po karambolu niespodzianym jaki mu się przydarzył był w puszczy
ciemnej a dla jego sań trudnej do pokonania , ale!... cieszy się że
szczęśliwie z żywotem uszedł i ma nadzieje , że teraz jeszcze lepszy aniżeli
dotychczas dla swej drogiej Dziatwy będzie...
Tymczasem Mikołaj kończy , pracy wiele , czas ważny a Świąteczny przecie a
sił trochę mniej , dobrze , ze choć energię wewnętrzną jeszcze większą był
posiadł ...
Mikołaj musi już uciekać, mimo że udręczon niemożebnie , sanie trzeba
obejrzeć, pomyśleć , którymi na daleka wyprawę się udać i wór prezentów
przede wszystkim wyszykować...i ma nadzieje , że Dziatwa czeka na
Mikołaja....
Z serdecznym pozdrowieniem
Święty Mikołaj
Hoho! Hoho! Ho!