malgosia403
05.04.06, 08:43
Mój mąż mieszka i pracuje w Monachium od roku.Ostatnio moja psychika nie
wytrzymuje,coraz bardziej dochodze do wniosku,że to bez sensu-on tam,ja
tu...Jeszcze żeby z tego jakies pieniądze były(czasem nie myślcie,że mi o to
chodzi).Mieszkam z synem niepełnosprawnym,mam na niego świadczenie
pielęgnacyjne-są to grosze i coraz bardziej borykam się z brakiem funduszy i
jakąkolwiek pomocą...Mąż przesyła mi pieniądze lecz w porównaniu z
płatnościami są to niezbyt duże pieniądze.Poopłacam rachunki i na życie mam
niezbyt dużo,co dopiero mówić o czymś do ubrania.Nie wiem,jak dlugo mozna w
ten sposób żyć..Przecież my nie żyjemy razem,,a coraz częściej slysze o
ludziach,którzy pracują na obczyznie i mają kogoś na miejscu...a do Polski
przyjezdżają jak na wczasy-czy to ma być rodzina? To w takim razie ja mam
gdzieś takie życie i mam gdzieś jakieś jego pieniądze-bo chwilami to ja żebram
o te parę groszy,bo On mówi,że w Niemczech zycie drogie-a w Polsce to niby
nie?To po co wyjechał....