polaola
27.08.07, 16:23
Do niedawna to ze mieszkam tak blisko polskiej granicy (100 km)
wydawalo mi sie duzym plusem.
Ale ostatnio wydaje mi sie ze lepiej byloby zyc 10000 km od polskiej
granicy. Moze po kilku latach pobytu w USA, Australi albo NZ
czlowiek zdystansowal by sie do swego rodzinnego kraju,Polska
zostala by na zawsze kraina slotkiego dziecinstwa, wiadomosci z
Polski odbieralo by jak relacje z Ksiezyca i olewalo (pardom) te
wszystkie kaczki, zera, mochery itp.
Bedac w Niemczech pozostaje sie jakoby w zasiegu "polskiej
grawitacji", niby jest sie na emigracji a jednak nie tak calkiem.
Kurde, czlowiek nie jest w stanie sie od tego odciac co dzieje sie
w kraju. Te wszystkie klotnie, podsluchy, afery, inwigilacje,
rydzyki, ci obesni ludzie w rzadzie ktorzy robia wszystko "dla dobra
Polski" !!!. Ja juz pomalu wysiadam, nie moge, jest mi niedobrze,
bleee.