02.08.07, 21:20
Na rynku (dokłądniej na "Allegro") pojawiły się silniczki pomocnicze do
jachtów "Made in China" pod nazwą "MADOX". Generalnie nie jestem zwolennikiem
kupowania mechanicznej chińszczyzny, tak z przyczyn moralnych (zatrudnianie
więźniów, w tym skazanych na śmierć przed egzekucją) jak i praktycznych
(nierzadko kiepska jakość), ale to są bardzo lekkie dwusuwy, ważące poniżej
10 kG, czyli niewiele ponad połowę tego, co czterosuwy renomowanej "Hondy"
albo "Mercurey'ego".
Zakładając, że rocznie eksploatuje się silniczek pomocniczy przez parę albo
paręnaście godzin, to trwałość ma mniejsze znaczenie niż dla wędkarza, który
w tym samym czasie "wykręca" nawet kilkaset motogodzin.

Czy ktoś ma jakieś doświadczenia z tą marką?
Obserwuj wątek
    • jurmak1 Re: MADOX 03.08.07, 13:49
      chaladia napisał:

      > Na rynku (dokłądniej na "Allegro") pojawiły się silniczki pomocnicze do
      > jachtów "Made in China" pod nazwą "MADOX".

      Hymmmm o ile wiem nie wolno do obrotu wprowadzać silników dwusuwowych i tu już
      jest sprawa podejrzana...

      > Generalnie nie jestem zwolennikiem
      > kupowania mechanicznej chińszczyzny, tak z przyczyn moralnych (zatrudnianie
      > więźniów, w tym skazanych na śmierć przed egzekucją)

      Do łez mnie rozczulają ludzie którzy generalnie są za a nawet przeciw...

      > jak i praktycznych
      > (nierzadko kiepska jakość),

      Tak na marginesie... chińskie produkty zaleją świat... Pamiętam jak jeszcze pod
      koniec lat sześćdziesiątych za tandetę uważano to co zostało wyprodukowane w Japoni.

      > ale to są bardzo lekkie dwusuwy, ważące poniżej
      > 10 kG, czyli niewiele ponad połowę tego, co czterosuwy renomowanej "Hondy"
      > albo "Mercurey'ego".

      Silnik czterosuwowy ma inną "kulturę" pracy no i ekologia się kłania...

      > Czy ktoś ma jakieś doświadczenia z tą marką?

      Przypuszczam, że raczej niewiele osób kupi te silniki.
      • chaladia Re: MADOX 04.08.07, 10:01
        Przy przebiegach rocznych rzędu kilkunastu godzin to ekologiczność silnika
        czterosuwowego jest wątpliwa. Co roku trzeba wymienić olej, a to jest duużo
        więcej niż to, co się spali.
        • jurmak1 Re: MADOX 04.08.07, 10:51
          chaladia napisał:

          > Przy przebiegach rocznych rzędu kilkunastu godzin to ekologiczność silnika
          > czterosuwowego jest wątpliwa. Co roku trzeba wymienić olej, a to jest duużo
          > więcej niż to, co się spali.

          Nie mylisz przypadkiem ekonomi z ekologią?:-))))
        • tomjani Re: MADOX 11.08.07, 17:06
          chaladia napisał:

          > Przy przebiegach rocznych rzędu kilkunastu godzin to ekologiczność
          > silnika czterosuwowego jest wątpliwa. Co roku trzeba wymienić
          > olej, a to jest duużo więcej niż to, co się spali.

          Znów: zakładasz jako pewnik, że każdy użytkownik silnika
          czterosuwowego to skończony sqr%&$@&&, który spuszcza olej wprost do
          wody. Na przykładzie wspomnianej Hondy: jedno napełnienie olejem to
          0,25 litra. Wystarczy aby dwusyf pracujący na mieszance 1:40 (a nie
          sądzę aby chińszczyzna chodziła na uboższej) spalił 10 litrów
          mieszanki (na co przy jednostkowym zużyciu rzędu 0,5l/KMh wystarczy
          jeśli nie kilkanaście to dwadzieścia parę godzin pracy), aby 0,25
          litrów oleju poszło w spaliny. A przecież i znaczna część benzyny
          wydostaje się wprost do wody bez spalenia, za to po "przesmażeniu" w
          zetknięciu z gorącymi spalinami podczas tzw. przepłukiwania
          cylindra. Powstają wtedy silnie rakotwórcze wielopierścieniowe
          węglowodory aromatyczne, nadające dwusyfiastym spalinom
          charakterystyczny "aromat" - nie szkoda Ci narażać zdrowia dziecka,
          które będzie to wdychać?
      • a_weasley Re: MADOX 06.08.07, 17:57
        jurmak1 napisał:

        > nie wolno do obrotu wprowadzać silników dwusuwowych

        Pierwsze słyszę. Nie wolno ich montować w samochodach osobowych, ani importować
        samochodów osobowych z dwusuwami, to owszem.

        > > Co roku trzeba wymienić olej, a to jest duużo
        > > więcej niż to, co się spali.

        > Nie mylisz przypadkiem ekonomi z ekologią?:-))))

        Coś z tym spuszczonym olejem trzeba zrobić.
        • jurmak1 Re: MADOX 06.08.07, 20:42
          a_weasley napisał:


          > Pierwsze słyszę.

          Dyrektywa 2003/44/WE
          • a_weasley Re: MADOX 06.08.07, 22:37
            jurmak1 napisał:

            > a_weasley napisał:

            > > Pierwsze słyszę.

            > Dyrektywa 2003/44/WE

            OIW, jeszcze nie jest tak źle, żeby przepisy Związku Demokratycznych Republik
            Europejskich proprio vigore obowiązywały w Polsce. Jest jakiś polski przepis w
            tej sprawie?
        • tomjani Re: MADOX 11.08.07, 16:56
          a_weasley napisał:

          > Coś z tym spuszczonym olejem trzeba zrobić.

          A Ty co byś zrobił, skoro nie wiesz co się z nim powinno zrobić?
          Moiże myślisz że wymieniając olej w drodze na Mazury spuszczam go
          wprost do Pisy? Otóż spuszczam go do plastikowej buteleczki,
          podstawiając wiadro pod silnik, aby to co nie trafi do butelki
          wytrzeć strajtaśmą i spalić ją w ognisku. Spuszczony olej wożę do
          końca rejsu, aby potem zdać go w stacji obsługi samochodów. Na pewno
          nie będzie problemu z jego przyjęciem.
    • tomjani Re: MADOX 11.08.07, 16:51
      chaladia napisał:

      > Na rynku (dokłądniej na "Allegro")

      Czytaj: sprowadzone "na lewo" :-(

      > są bardzo lekkie dwusuwy, ważące poniżej 10 kG, czyli niewiele
      > ponad połowę tego, co czterosuwy renomowanej "Hondy"

      Tiaaa, "renomowana Honda" 2,3KM w wersji z krótką kolumną (czyli
      odpowiednią dla łodki Twojej córki" waży "aż" 12 kg. 10 kg
      to "niewiele ponad" 6 kg? :-P

      > Zakładając, że rocznie eksploatuje się silniczek pomocniczy przez
      > parę albo paręnaście godzin, to trwałość ma mniejsze znaczenie niż
      > dla wędkarza, który w tym samym czasie "wykręca" nawet kilkaset
      > motogodzin.

      Ale dlaczego uparłeś się akurat na dwusyf? Nadal wierzysz pogłoskom
      że czterosuwy nie są odpowiednie na łodziach ponieważ są "drogie.
      zawodne, ciężkie, kłopotliwe w obsłudze i niepraktyczne"? Zupełnie
      jak przysłowiowy pan Zenek taryfiarz, który parę lat temu złorzeczył
      na czym świat stoi na "przeklętych ekologów" za sprawą których
      wycofano etylinę ze staci CPN i gotów był gnać choćby na giełdę w
      Słomczynie aby tam pokątnie nabyć od "pana Kazia" flaszkę z
      czteroetylkiem ołowiu, bo i tak wiedział swoje, że na "bezołowiowej"
      jedo fura nie będzie miała "odejścia" :-> A co do trwałości - to
      spodziewałbym się że sporadyczne uruchamianie dwusyfa wożonego na
      łodce raczej mu się nie przysłuży: wilgitne powietrze ma dostęp do
      ich wnętrza, a ochrona resztkami oleju z mieszanki jest więcej niż
      iluzoryczna. Już lepiej używać ich właśnie do wędkowania, bo w tym
      przypadku dwusyf uruchamia się każdorazowo, a na noc można go zabrać
      do szopy.

      > Czy ktoś ma jakieś doświadczenia z tą marką?

      Ja mam doświadczenia jedynie z Hondą 2KM. Ten silnik już
      pięciokrotnie zaprowadził na Mazury Oriona; obecnie jestem w połowie
      drogi powrotnej. Owszem taki silnik może okazać się nie tyle za
      ciężki, co za mocny na tak małą żaglóweczkę jak Ancora (chyba że
      miałby ją wprowadzić w ślizg) Ale dlaczego nie chcesz użyć silnika
      elektrycznego? On sam jest zdecydowanie lżejszy nie tylko od Hondy,
      ale i wszelkiej chińszczyzny czy byłej radziecczyzny. I nie będzie
      szkodliwie przegłębiał rufy. Akumulator natomiast, obudowany
      dopasowanym stelażem, zapobiegającym jego przemieszczaniu a nawet
      wypadnięciu w razie mocniejszego przechyłu, można umieścić na dnie
      łodzi, gdzie będzie pełnił rolę wewnętrznego balastu, zwiększającego
      stateczność. Oczywiście, należy mieć pewność że tak dociążona łódka
      nie zatonie w razie wywrotki, i na wszelki wypadek dołożyć
      przynajmniej parę dm3 materiału wypornościowego. A do tego aby w
      razie bezwietrznej pogody sprowadzić lekką łódkę spod Zegrza do
      Nieporętu wystarczy najmniejszy nawet akumulator.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka