Dodaj do ulubionych

program komputerowy który uczy zadawać pytania?

15.06.11, 10:19
czy wiecie cos o takich programach, mój synu ma 4 lata i kopletnie nie zadaje pytań, no czasem, ale to sporadycznie
i usłyszałam od logopedy ze coś takiego jest
moze znacie, uzywacie? co mozecie polecić?
szłyszałam ze drogie, prawda?
Obserwuj wątek
    • roggalique Re: program komputerowy który uczy zadawać pytani 15.06.11, 11:14
      Nie słyszałem o takim programie, ale zaciekawiło mnie to.

      Czego oczekiwałabyś po takiej aplikacji? Jakie pytania miałoby zadawać dziecko i po co miałoby je zadawać?

      Umiejętność zadawania pytań, jak każda umiejętność, ma czemuś służyć. Wg Ciebie czemu miałaby służyć umiejętność zadawania pytań?

      pozdro
      r.
      • kenijka Re: program komputerowy który uczy zadawać pytani 15.06.11, 11:40
        pytasz jako potencjalny twórca takiego oprogramowania rozumiem?
        • mama_kotula Re: program komputerowy który uczy zadawać pytani 15.06.11, 12:13
          kenijka napisała:
          > pytasz jako potencjalny twórca takiego oprogramowania rozumiem?

          Ja się dołączam do pytania.
          Czego byś oczekiwała po takim programie? W jakiej formie miałby on być? Jakbyś go sobie wyobrażała wizualnie?

          W tej chwili współpracujemy z ludźmi stąd:
          www.socialskillbuilder.com/
          - zajmujemy się konwersją ichniego software na iPhone/iPad. Być może jest szansa, aby powstało oprogramowanie takie, jak piszesz :)
        • roggalique Re: program komputerowy który uczy zadawać pytani 15.06.11, 12:40
          Nie, jako terapeuta.
          pz
          r.
          • kenijka Re: program komputerowy który uczy zadawać pytani 15.06.11, 16:45
            no normalne, co to dlaczego itd itp jak zdrowe dziecko, jakos nie rozumiem Twoich pytań, mam wrażenie ze nie wiesz o co chodzi w zaburzeniach które tu wszystkich interesują
            a skoro jesteś terapeuta to w jakiej dziedzinie?
            • kasia_de Re: program komputerowy który uczy zadawać pytani 15.06.11, 17:00
              mój syn miał długo problem z rozumieniem hmm jak to nazwać? pytajników? czyli: kto? co? kiedy? po co? z kim? dlaczego? itp

              do dziś mu się myli

              uczę go na różnych pomocach, ale gdyby był program np
              krótka prosta scenka i pytania np "kto zrobił coś tam coś tam" i dziecko musi kliknąć np na tę osobę/postać
              oczywiście gorzez z bardziej abstracyjnymi np kiedy? czy dlaczego? , dla dzieci czytających łątwiej by było dzieciom czytającym, ale ewentualnie lektor mógłby odpowiedzi czytać...

              myślę, ze taki program, oczywiście przy dobrym opracowaniu byłby użyteczny dla wielu dzieci, ale czy nauczyłby zadawania pytań? może przez "osłuchanie"

              co do istniejących programów, Young Digital Planet ma kilka programów (drogich jak cholera) przeznaczonych dla gabinetów logopedycznych, moze o któryś z nich chodzi
              • mama_kotula Re: program komputerowy który uczy zadawać pytani 15.06.11, 21:35
                Cytat
                krótka prosta scenka i pytania np "kto zrobił coś tam coś tam" i dziecko musi kliknąć np na tę osobę/postać
                oczywiście gorzez z bardziej abstracyjnymi np kiedy? czy dlaczego? , dla dzieci czytających łątwiej by było dzieciom czytającym, ale ewentualnie lektor mógłby odpowiedzi czytać...


                Coś mniej więcej podobnego jest w Social Skill Builderze, nad którym pracujemy :). Tyle, że celem programu jest nie tyle zadawanie pytań, co rozpoznawanie i orientacja w sytuacjach tzw. społecznych, rozpoznawanie emocji itp, niemniej element pytań i odpowiedzi jest.

                Najczęściej wygląda to tak, że najpierw odtwarzane jest wideo. Przykładowo - dziewczynka podchodzi do grupy dzieci, jedna z osób z grupy zaczyna się śmiać i pokazywać na jej buty, wołając do innych "patrzcie na jej buty! coś ty na siebie włożyła, wyglądasz jak klaun!", grupa się śmieje, dziewczynka zakrywa twarz dłońmi, popycha wyśmiewającą. Po czym pojawiają się pytania, czytane przez lektorkę i odpowiedzi do wyboru (test wielokrotnego wyboru), również czytane. Od najprostszych, typu "z czego śmieją się dzieci?", poprzez trudniejsze "jak zareagowała dziewczynka? (zakryła twarz, krzyczała do dzieci, popychała je...), "co odczuwa dziewczynka?" (jest smutna, jest szczęśliwa, jest zawstydzona, jest rozgniewana) do "jak powinna zareagować dziewczynka?".

                Przy czym program na razie jest tylko w wersji anglojęzycznej. Zastanawiam się, czy byłby popyt na wersję polskojęzyczną.
                • kasia_de Re: program komputerowy który uczy zadawać pytani 16.06.11, 08:06
                  myślę, Kotula, że jak najbardziej byłby

                  takich materiałów bardzo brakuje
                  • mama_kotula Re: program komputerowy który uczy zadawać pytani 18.06.11, 11:29
                    kasia_de napisała:

                    > myślę, Kotula, że jak najbardziej byłby
                    > takich materiałów bardzo brakuje

                    Ok. Ja się tylko zastanawiam, jak wyglądałby _realny_ popyt na takie materiały, bo tanie na pewno by nie były (jedna płyta z cyklu SSB kosztuje 99usd, płyt jest wydanych >5).

                    To są materiały skierowane do dzieci wysokofunkcjonujących - takich, co są w stanie obsłużyć komputer w miarę samodzielnie.

                    Plus pytanie - kto w Polsce mógłby to wydać i jakim kosztem. Sama warstwa oprogramowania jest dość prosta, do zrobienia niedużym kosztem (<10 tys.), natomiast problem byłby z tzw. resources (wideo, audio, scenariusze).
                    Przeglądając materiały amerykańskie, widzę, że część mogłaby być po prostu przetłumaczona/powielona, niemniej sporo jest przystosowane do realiów amerykańskich (np. część "school rules", w niej m.in. moduł o poprawnym korzystaniu ze szkolnej szafki wg planu zajęć). I tu jest problem.

                    Przy okazji - jakich innych programów potrzeba? Co byście chętnie widzieli jako programy wspomagające dla dzieci, czego brakuje? Skoro jest nisza, to może warto ją wypełnić w jakiś sposób?


                    Druga strona medalu - przyznaję, że celowo wzięłam zlecenie na przeróbkę aplikacji dla autystyków, bo chciałam przetestować program na moim Aspim.
                    Efekt? Dziecko odpowiada idealnie na wszystkie pytania bez zawahania, teorię ma obrytą - nijak się to ma niestety do praktyki, która leży, leży i pokwikuje - tak, że bym chyba nie przeceniała wartości takich programów w terapii. Niemniej spróbować zawsze można :)
                    • tijgertje Re: program komputerowy który uczy zadawać pytani 19.06.11, 11:51
                      mama_kotula napisała:

                      Efekt? Dziecko odpowiada idealnie na wszystkie pytania bez zawahania, teorię ma
                      > obrytą - nijak się to ma niestety do praktyki, która leży, leży i pokwikuje -
                      > tak, że bym chyba nie przeceniała wartości takich programów w terapii. Niemniej
                      > spróbować zawsze można :)


                      otoz to:) Moj mlody gra ostatnio z terapeutkami w "spoleczny " kwartet. w sumie prosta gra karciana, w wiatrakowie bardzo popularna. Polega na zbieraniu kolekcji 4 kart pytajac przeciwnikow, czy maja konkretna karte. W tej grze kazdy zestaw odpowiada jakiejs sytuacji (np ty chcesz sie bawic w kulki, a kolega w noge, co robicie?+ 4 mozliwosci 'prawidlowej" reakcji na oddzielnych kartach) Gra supper, mlody niektore sytuacje zna na pamiec, ale sa one zwiazane z konkretnym miejscem i gra, nie jest (na razie) w stanie zastosowac ich w innych sytuacjach.
                      Na poprawe interakcji spolecznych swietne sa planszowki. mamy ich cala sterte i widze, ze choc na poczatku mlody strasznie sie buntowal jak jakis kolega czegos nie wiedzial albo usilowal oszukiwac, teraz jest juz o tyle dobrze, ze potrafi spokojnie wytlumaczyc, zamiast zmiatac wszystko na podloge;) A ze w roli nauczyciela czuje sie wysmienicie, to ma frajde niesamowita. Bardzo lubi gre "kto to", warcaby i uno. Te najczesciej zabiera do restauracji jak trzeba troche na obiad poczekac iogrywa wszystkich po kolei;) W domu Jenga bije wszystko;) Na urodziny zarzyczylismy sobie zbiorkowy, drogi prezent, duza skrzynke deseczek Kapla. Bylam w lekkim szoku, jak mlody z kolega (duzo nizej funkcjonujacym, bez autyzmu, ale z lekkim uposledzeniem umyslowym) wspolnie ustalali strategie budowy jakiejs dziwacznej fabryki, niby budowali osobno, ale ustalili zasady , rozmiary, jakies obowiazkowe elementy tak, zeby potem to w calosc polaczyc. Niby super, ale sek w tym, ze mlody w takich sytuacjach funkcjonuje swietnie pod warunkiem, ze on jest szefem;) kolega byl bardzo ugodowy i obylo sie bez problemow, ktos niezorientowany w temacie uznalby sytuacje za swietna obustronna wspolprace, ktora byla taka tylko na pierwszy rzut oka, w rzeczywosctisci to mlody rzadzil ;)
                      • mama_kotula Re: program komputerowy który uczy zadawać pytani 19.06.11, 12:08
                        Cytat
                        Niby super, ale sek w tym, ze mlody w takich sytuacjach funkcjonuje swietnie pod warunkiem, ze on jest szefem;) kolega byl bardzo ugodowy i obylo sie bez problemow, ktos niezorientowany w temacie uznalby sytuacje za swietna obustronna wspolprace, ktora byla taka tylko na pierwszy rzut oka, w rzeczywosctisci to mlody rzadzil ;)


                        Huhuhuhu mamy to samo dziecko.

                        Z planszówek ostatnio stawiamy na gry kooperacyjne - wczoraj kupiliśmy Ghost Stories, trudne jak diabli, ale grało się rewelacyjnie (mimo, że polegliśmy z kretesem, duchy nas pokonały w trymiga).
                        Warhammer: Inwazja jeszcze.
                        Oraz Kosmiczna Eskadra - gra w czasie rzeczywistym, przydaje się młodemu do ćwiczenia szybkiego myślenia i jednocześnie cierpliwości.
                        • tijgertje Re: program komputerowy który uczy zadawać pytani 19.06.11, 16:05
                          Wyglada ciekawie, ale moj mlody ma 7 lat i potrzebuje gier, z ktorymi moze tez grac z rowiesnikami;) Ma kilka takich, ktore przed kolegami chowam, bo by sie tylko wojna skonczylo;) Urwis nie pojmuje, ze nie wszystkie dzieci sa na jego poziomie umyslowym i niestety musimy czasem troche "zanizyc poziom";) Najwiekszym sukcesem wsrod kolegow do tej pory jest Monopoly Junior i tu maja frajde, jak sie zgaduja, zeby wpolnie mnie ograc;) a czegoz to sie dla dziecka nie robi? Musze sie poddac czasem ;)
                    • kasia_de Re: program komputerowy który uczy zadawać pytani 19.06.11, 13:44
                      dzieci reprezentują różne poziomy, dla jakiejś grupy z pewnością byłoby przydatne

                      cena 99 $ jest zaporowa w Polsce (jeśli użytek domowy ma to być). Najlepiej byłoby uderzyć do jakiejś fundacji/stowarzyszenia (Synapsis? Zdążyć z pomocą? Silentio?). Może byłaby szansa zeby to sfinansować/ dofinansować z jakichś funduszy unijnych badż Pefronu (z tego projetu na usuwanie barier komunikacyjnych)

                      ja osobiście marzę o programch takich jak opisałąm - służących rozwojowi rozumienia jako takiego, niekoniecznie sytuacji społęcznych. Ale tu grupą docelową są raczej dzieci z afazją
            • roggalique nie jednemu pytaniu burek 15.06.11, 20:11
              kenijka napisała:

              > no normalne, co to dlaczego itd itp jak zdrowe dziecko, jakos nie rozumiem Twoi
              > ch pytań, mam wrażenie ze nie wiesz o co chodzi w zaburzeniach które tu wszyst
              > kich interesują

              No właśnie, tak trochę słabo się orientuję:) Dlatego się zainteresowałem. Po prostu chciałem wiedzieć jakie pytania Cię interesują i czemu te pytania mają służyć. Przyznasz, że czym innym jest pytanie "Kiedy dasz mi jabłko?" od pytania "Czy można kraść jabłka z księżego sadu?".

              Pytanie "co to?" oczywiście znam. Mieliśmy o tym na pierwszym roku studiów.
              To podstawowe pytanie, właściwie pierwsze jakie dziecko zadaje w życiu. Nawet jeśli jeszcze nie umie go wypowiedzieć to pokazuje palcem i domaga się nazywania przedmiotów z otoczenia.

              To ciekawe, że dzieci z zaburzeniami autystycznymi gdy pokaże im się przykładowo pętlę histerezy to często zamiast powiedzieć: "nie znam tego, co to jest?" posłużą się... czekaj, jak to się nazywało... [szelest, szelest]... idiosynkratycznym słowem lub zwrotem. Może dlatego też często dzieci z zaburzeniami z kręgu autystycznego tak rzadko używają komunikatów w rodzaju "nie wiem", "pomóż mi". Tylko próbują po swojemu, a jak zrobią źle, to się złoszczą.
              Czemu tak jest?

              Ciekawe też, dlaczego dzieci z autyzmem mogą umieć spytać "co to?", a nawet "dlaczego?", a nawet "jak?", a nawet zacząć pytanie od "Byłbyż to już czwarty dzień bez czekolady pani matko?" - podczas gdy nie zdarza im się zadać banalnego pytania "Hej, człowieku, co tam u ciebie słychać?"
              Czemu tak jest?

              Ja tylko ośmieliłem się zapytać, co takie program miałby umieć, żeby dziecko autystyczne tak jak cyt. "zdrowe dziecko" nauczyło się zadawać pytania.

              A następnie zadałem pytanie, które teraz przeformułuję, to może łatwiej Ci będzie odpowiedzieć: PO CO ZDROWE DZIECI ZADAJĄ PYTANIA?!

              > a skoro jesteś terapeuta to w jakiej dziedzinie?

              E, jestem tylko zwykłym pedagogiem.

              pozdrawiam
              r.
              • tijgertje Re: nie jednemu pytaniu burek 15.06.11, 20:31
                Rogalique, czy ja ci juz mowilam, ze cie kocham ? ;)

                Z tymi pytaniami to faktycznie niezla zagadka. Sama nie lubie zadawac pytan, nauczylam sie wprawdzie, ale nie lubie. Dluuuzo czasu zajelo mi zrozumienie, ze przyznanie sie ze czegos nie wiem nie jest synonimem stwierdzienia "nie wiem nic, jestem glupia" ;) W dziecinstwie czesto balam sie o cokolwiek zapytac obawiajac sie opinii otoczenia (bo pomysla, ze taka tepa jestem). Najbardziej balam sie uslyszec "to ty TEGO nie wiesz???". Pamietam, ze mialam ze 4-5 lat , jak wymyslilam, ze wcale nie musze o nic pytac, bo jak cos jest wazne, to i tak mi ktos powie, a jak bede uwaznie sluchac, to wczesniej czy pozniej i tak uslysze odpowiedz na niezadane pytania (zaleta mlodszego, pytalskiego rodzenstwa ;) ). bylam mistrzynia w takim formulowaniu wypowiedzi, zeby nie zadajac pytania zmusic kogos do udzielenia odpowiedzi. hehe, chyba jednak az tak glupia nie bylam ;)

                byl wieki temu taki fajny teleturniej. Nie pamietam nazwy. Byla odpowiedz, do ktorej trzeba bylo sformulowac odpowiednie pytanie zawierajace np jakies nazwisko postaci historycznej. fascynowalo mnie to strasznie.
                Najprostsze pytania okazuja sie najtrudniejsze, bo jakim pytaniem najlepiej zaczac rozmowe? O co wypada zapytac, o co nie? Gdzie lezy granica miedzy dobrym znajomym, a mama kolego mlodego znana tylko z widzenia? O co wypada pytac jedna, a nie wypada drugiej? wszystko sprowadza sie do pytania podstawowego: co oni sobie o mnie pomysla???? a najgorszy jest fakt, ze zadajac pytanie "co slychac" ryzykuje albo nic nie znaczaca odpowiedzia typu : Wszystko w porzadku" i nie mam punktu zaczepienie do nastepnego pytania, albo co gorsza moge uslyszec istna sage rodzinna, na ktora wcale nnie mam ochoty, wiec co w takim wypadku??? rzeczowe, konkretne pytania zglebiajace konkretny temat sa dla mnie najlatwejsze, ale i tak wole udawac, ze wszystko wiem, a potem po chichutku przekopac internet, biblioteke i co tam jeszcze trzeba, zeby samodzielnie znalezc odpowiedz;)
                • roggalique Re: nie jednemu pytaniu burek 15.06.11, 21:00
                  tijgertje napisała:

                  > Rogalique, czy ja ci juz mowilam, ze cie kocham ? ;)

                  Bardzo mi miło. Niestety, jest Was więcej:DDDD

                  > Z tymi pytaniami to faktycznie niezla zagadka. Sama nie lubie zadawac pytan, na
                  > uczylam sie wprawdzie, ale nie lubie. Dluuuzo czasu zajelo mi zrozumienie, ze p
                  > rzyznanie sie ze czegos nie wiem nie jest synonimem stwierdzienia "nie wiem nic
                  > , jestem glupia" ;) W dziecinstwie czesto balam sie o cokolwiek zapytac obawia
                  > jac sie opinii otoczenia (bo pomysla, ze taka tepa jestem). Najbardziej balam s
                  > ie uslyszec "to ty TEGO nie wiesz???".

                  Może to być dobra motywacja do nie zadawania pytań. Ale to jest jednak umotywowane, ponadto jest to motywacja dość złożona, gdzie wchodzą sprawy związane z poczuciem własnej wartości, obawą zdeprecjonowania. To jednak high level.

                  Dziecko małe, bardziej zaburzone - prędzej miałoby tak, jak piszesz niżej:

                  > wcale nie musze o nic pytac, bo jak cos jest wazne, to i tak mi kt
                  > os powie,

                  Bo tu wchodzą deficyty Teorii Umysłu na podstawowy poziomie... (ty wiesz, że ja jakby co czekam na tę informację, chociaż ci o tym nie powiedziałam [że czekam], ale ty wiesz, bo ja przecież wiem, a moja wiedza = twoja wiedza;) ...

                  > a jak bede uwaznie sluchac, to wczesniej czy pozniej i tak uslysze od
                  > powiedz na niezadane pytania (zaleta mlodszego, pytalskiego rodzenstwa ;) )

                  ... i przekonanie o własnej omnipotencji - on zada to pytanie i uzyska odpowiedź. Jest to brane jako pewnik, że ktoś coś zrobi. Po prostu zrobi i już. Planowanie działań innych osób - osoba 1 spyta, osoba 2 odpowie. Tak po prostu musi być, bo ja jestem o tym przekonana:)

                  > by
                  > lam mistrzynia w takim formulowaniu wypowiedzi, zeby nie zadajac pytania zmusic
                  > kogos do udzielenia odpowiedzi. hehe, chyba jednak az tak glupia nie bylam ;)

                  Ludzie mają tendencję do ciągnięcia rozmowy, zwłaszcza gdy się nie klei. Bo głupio im się robi:D I robią się zdezorientowani, gdy ktoś nie podtrzymuje konwersacji.

                  > byl wieki temu taki fajny teleturniej. Nie pamietam nazwy. Byla odpowiedz, do k
                  > torej trzeba bylo sformulowac odpowiednie pytanie zawierajace np jakies nazwisk
                  > o postaci historycznej. fascynowalo mnie to strasznie.

                  W USA "Jeopardy", w Polsce znane jako "Va Banque". Prowadzącym był, a zresztą... - Sławni polscy aktorzy za 200... "Ma nazwisko pochodzące od ptaka" - "Kogo grał Kazimierz Kaczor w serialu Złotopolscy?";))))))

                  > Najprostsze pytania okazuja sie najtrudniejsze, bo jakim pytaniem najlepiej zac
                  > zac rozmowe? O co wypada zapytac, o co nie? Gdzie lezy granica miedzy dobrym zn
                  > ajomym, a mama kolego mlodego znana tylko z widzenia? O co wypada pytac jedna,
                  > a nie wypada drugiej? wszystko sprowadza sie do pytania podstawowego: co oni so
                  > bie o mnie pomysla???? a najgorszy jest fakt, ze zadajac pytanie "co slychac" r
                  > yzykuje albo nic nie znaczaca odpowiedzia typu : Wszystko w porzadku" i nie mam
                  > punktu zaczepienie do nastepnego pytania, albo co gorsza moge uslyszec istna s
                  > age rodzinna, na ktora wcale nnie mam ochoty, wiec co w takim wypadku??? rzeczo
                  > we, konkretne pytania zglebiajace konkretny temat sa dla mnie najlatwejsze,

                  ... albo też po prostu wcale Cię nie ciekawiło co tam lubi rozmówca, czym się interesuje. Z tym, że my - neurotypiarze - ciągniemy bzdetne konwersacje ze względów społ. Bo nie chcemy kogoś urazić, sprawić by poczuł się olany itp. Bo mając bogato zdobioną Teorię Umysłu jesteśmy w stanie przewidywać stany emocjonalne innych osób w określonych kontekstach.

                  Osoby ze spektrum najbardziej lubią pytania zerojedynkowe, na które odpowiedź brzmi tak/nie.

                  Dialog pomiędzy dwojgiem neurotypiarzy mógłby brzmieć tak:
                  - Hej, jaką muzyką się interesujesz?
                  - Metalem, a ty?
                  - No ja też. Ale lubię też jazz.
                  - E, ja jazzu nie lubię. A słyszałeś ostatnią płytę Behemotha?
                  - No jeszcze nie, a polecasz? ....
                  Itd.

                  Podobna rozmowa neurotypiarza ze spektrusem mogłaby z kolei brzmieć tak:
                  - Hej, jaką muzyką się interesujesz?
                  - Metalem.
                  - Ja też.
                  - ...
                  - Ale lubię też jazz.
                  - ...
                  - Słyszałeś nową płytę Behemotha?
                  - Tak.
                  - ...
                  - ...
                  - ... No i jak ci się podobała?
                  - Fajna.
                  itd.

                  > i tak wole udawac, ze wszystko wiem, a potem po chichutku przekopac internet,
                  > biblioteke i co tam jeszcze trzeba, zeby samodzielnie znalezc odpowiedz;)

                  Może być też sytuacja, że osoba z ASD faktycznie JEST przekonana, że wszystko wie. To nie takie rzadkie.

                  pozdro.
                  r.
                  • tijgertje Re: nie jednemu pytaniu burek 16.06.11, 08:04
                    roggalique napisał:
                    Niestety, jest Was więcej:DDDD

                    Pac.
                    Au!
                    Jak mogles???
                  • renita1 Re: nie jednemu pytaniu burek 17.06.11, 19:32
                    Podobna rozmowa neurotypiarza ze spektrusem mogłaby z kolei brzmieć tak:
                    - Hej, jaką muzyką się interesujesz?
                    - Metalem.
                    - Ja też.
                    - ...
                    - Ale lubię też jazz.
                    - ...
                    - Słyszałeś nową płytę Behemotha?
                    - Tak.
                    - ...
                    - ...
                    - ... No i jak ci się podobała?
                    - Fajna.
                    itd.

                    Kurczę, prawie jakbym słyszała mojego męża i jego braci... Od dawna podejżewam rodzinkę męża o ZA... :))
                    • renita1 Re: nie jednemu pytaniu burek 17.06.11, 19:34
                      przepraszam, podejrzewam :)
                • czarna_ida Re: nie jednemu pytaniu burek 16.06.11, 08:53
                  Ja myślę ze wiecej pożytku da rozmowa z dzieckiem, o ile takie coś jest mozliwe.
                  Tlumaczenie pewnych zagadnien. Tak przystępnie, co dla nas moze być oczywiste np. róznica miedzy pozyczyć a dać :-)
                  Lub co do czego słuzy.. Moj syn nigdy nie pytał się co to czy dlaczego, w sensie ze wymagala od tego chwila czy sytuacja..Raczej na zasadzie wlasnie potwierdzenia faktu.
                  To co napisała Tig, mnie samą trochę przypomina, z dziecinstwa.. Ja nie negowalam rzeczy czy tez faktów, ja je przyjmowalam za pewnik, i nie zastanawialam sie dlaczego ?
                  Moze to był błąd ?? :-)
                  Ja tez chyba dołaczę do klubu Rogalika :-)
                  Wracajac do pytania Kasi z takich programow pomocowych, to są logopedyczne, ale bardziej na zasadzie powtórz czy wskaż na obrazku..
                  Chyba ''zwierzaczki '', poza tym jest tez cos co się nazywa Sokrates ale to raczej zabawy, i jeszcze seria ''porusz umysł '' ? Ale to mozesz kupować sobie modułami , pierwsza plyta itd..
                  W sumie fajne..
                  • roggalique Re: nie jednemu pytaniu burek 16.06.11, 13:59
                    czarna_ida napisała:

                    > Ja myślę ze wiecej pożytku da rozmowa z dzieckiem, o ile takie coś jest mozliwe
                    > .
                    > Tlumaczenie pewnych zagadnien. Tak przystępnie, co dla nas moze być oczywiste n
                    > p. róznica miedzy pozyczyć a dać :-)

                    No tak, to zawsze warto. Ale rozmawiać i tłumaczyć można dziecku, które ma na tyle wysokie kompetencje komunikacyjne, że może w takiej aktywności czynnie uczestniczyć.

                    Ale co z umiejętnością pytania i konwersowania u dziecka mocniej zaburzonego, a nawet - ba! - niemówiącego. No bo przecież sam fakt niemówienia nie zwalnia od konieczności nauczenia się zadawania pytań i rozmawiania!
                    Choć powinienem powiedzieć inaczej: nas nic nie zwalnia od obowiązku POKAZANIA dziecku korzyści z wymiany społecznej i dania narzędzi do realizowania takiej wymiany.

                    Tu jest diabeł pogrzebany. Zdecydowana większość metod terapeutycznych to metody dyrektywne, behawioralne. One są szczególnie skuteczne w rozwijaniu mowy imperatywnej (zgłaszanie potrzeb, wyrażanie preferencji). Ale co z warstwą deklaratywną? Z tym jest duży problem, bo o ile można nauczyć, czy nawet ZMUSIĆ dziecko do wypowiadania zdań twierdzących, do informowania o potrzebach, o tyle nie da się kogoś zmusić do rozmawiania z nami. Nie da się zmusić do nawiązania spontanicznej, naturalnej wymiany społeczno-komunikacyjnej.
                    Partner (dziecko) musi CHCIEĆ nas pytać, z nami rozmawiać, interesować się tym co mamy do powiedzenia. A żeby chcieć musi mieć pierwej aparat pozwalający mu taką potrzebę dostrzec.

                    Jest możliwe osiągnięcie tego, ale to proces żmudny, trudny, wymagający dużej pomysłowości i anielskiej cierpliwości. No i samokontroli, żeby unikać tego jakże częstego błędu nakazywania dziecku powiedzenia czegoś "Powiedz: daj pić", "Zapytaj: jak masz na imię?", "Powiedz: dzień dobry".

                    Programy, o których tutaj jest mowa, rzecz jasna są bardzo fajne i z pewnością przydatne w terapii. Ale z opisów wynika, że znowu - tutaj jest ta zerojedynkowość i "boska komunikacja" (tzn. w jedną stronę;). Jak czytam przedstawiane tu opisy to jednak bardziej wygląda na to, że dziecko ma częściej dokonywać wyboru w obrębie podanych możliwości, odpowiadać na pytania - a z tym to akurat nie ma większego problemu. Deficyt stanowi właśnie wymiana.

                    I tego moim zdaniem te programy nie są w stanie ogarnąć. Choć prawdopodobnie dałoby się stworzyć program, z którym można ćwiczyć wymianę dialogową czy narrację. W końcu rozwój sztucznej inteligencji jest już bardzo zaawansowany. A proste programiki do "rozmawiania z komputerem" pamiętam jeszcze z czasów Atari.

                    > Ja tez chyba dołaczę do klubu Rogalika :-)

                    Ej, dajta se luz, coooo?;)

                    > Wracajac do pytania Kasi z takich programow pomocowych, to są logopedyczne, ale
                    > bardziej na zasadzie powtórz czy wskaż na obrazku..
                    > Chyba ''zwierzaczki '', poza tym jest tez cos co się nazywa Sokrates ale to rac
                    > zej zabawy, i jeszcze seria ''porusz umysł '' ? Ale to mozesz kupować sobie mod
                    > ułami , pierwsza plyta itd..
                    > W sumie fajne..

                    No tak jak piszę, fajne fajne, ale do ćwiczenia "rozmowy" - nie nadają się.

                    pozdro
                    r.
    • myszewa Re: program komputerowy który uczy zadawać pytani 16.06.11, 16:38
      Mój mały też ma 4 lata i też nie zadaje pytań... Tzn raz zadał - miał 2,5 roku, siedział na takiej wielkiej huśtawce zrobionej z opony gdzie był wytłoczony napis, pokazał paluchem (moim) na literkę "D" i spytał "co to?" potem przelecieliśmy cały alfabet i się skończyło zadawanie pytań. Czasem wyceluje jakieś "co to?" w przestrzeń, ale zazwyczaj nie wiem o co mu chodzi, bo nie uważa za stosowne ukierunkować np gestem mojej uwagi na konkretny przedmiot, nawet zresztą nie wiem czy to pytanie czy echolalia. Nie ma u nas pytań "co?", "kto?", nie mówiąc o bardziej złożonych, jakoś w ogóle mam wrażenie i bardzo mnie to boli, że mały nie ma w sobie naturalnej ciekawości świata, nie tylko nie pyta, ale nie bada otoczenia, nie poszukuje związków przyczynowo-skutkowych, a może się mylę, może ta ciekawość gdzieś jest tylko z mojego punktu widzenia wygląda jakby jej nie było... pamiętam jak wydawało mi się, że on nie patrzy, a nagle taka historia - siedzimy sobie na ławeczce, obok małego małe pudełeczko poziomek, które kupiłam mu w warzywniaku, mały wcina aż mu się uszy trzęsą raz po raz sięgając do pudełeczka. obserwuje to dostawca warzyw, który właśnie rozładowuje towar i chce małemu zrobić kawał - zakrada się pocichutku od tyłu, odsuwa delikatnie pudełeczko i zamiast niego stawia wielką kobiałkę truskawek. Tymczasem mały bez żadnej reakcji, z niepatrzącym wzrokiem utkwionym w jednym punkcie, nie dając nic po sobie poznać że cokolwiek się zdarzyło, wyciąga rączkę po kolejną poziomkę, ale nie tam gdzie było pudełko, ale tam gdzie ten facet je przestawił - a więc widział (peryferyjnie?), choć nie patrzył. Sorki za przydługi off, ale może kurde ta ciekawość świata w nim jest, choć sprawia wrażenie na wszystkich jakby jej nie było, tak jak z tym patrzeniem, widzi choć nie kieruje wzroku - jestem ciekawa co o tym myślicie... A z mową u nas też niestety ograniczona jest do komunikatów - chcę siusiu, chcę banana, daj to czy tamto, przez co niejednokrotnie mnie zadziwia gdy podczas ćwiczeń okazuje się, że zna więcej pojęć niż ktokolwiek by przypuszczał(ostatnio mamy ćwiczyć opozycje - na obrazkach i konkretach i nagle okazuje się, że młody wszystko wie - więc ta moja paplanina gdzieś tam w nim zostaje, nawet jeśli tego co wie nigdy nie używa)... tylko jak go nakłonić, co zrobić żeby czuł potrzebę komunikacji, dzielenia się z nami swoimi przeżyciami, żeby miał potrzebę tworzenia tej więzi :(
      • roggalique Re: program komputerowy który uczy zadawać pytani 16.06.11, 17:51
        To, co napisałaś to jest klasyka klasyki. Tak właśnie to wygląda. Dlatego paradoksalnie autyzm najlepiej widać u dzieci mówiących. Wtedy tak naprawdę człowiek dowiaduje się, czym to jest, kiedy dziecko ma aparat, ma słownik - a kontakt z nim jest jaki jest, czyli ograniczony delikatnie mówiąc.

        Autyzm to zaburzenie całościowe, gdzie deficyty z różnych sfer rozwojowych wpływają na siebie, przenikają się i jedno blokuje drugie. Ma to jednak ten pozytyw, jeśli tak to można w ogóle nazwać, że poprawa w jednej sferze ułatwia mocno odblokowanie w drugiej.

        Komunikacja to nie jest to samo co mowa werbalna. Na przykładzie Twojego dziecka widać, że mimo mowy werbalnej - nie ma komunikacji na poziomie wyższym niż imperatywny. Z kolei może być tak, że jest brak mowy werbalnej, a komunikacja jest na wszystkich poziomach.

        Do skutecznej komunikacji musi być spełnionych szereg warunków. Primo, opanowany aparat językowy (werbalny lub niewerbalny), secundo musi być aparat poznawczo-emocjonalny pozwalający dziecku rozumieć jak i po co się komunikujemy (centralna koherencja, teoria umysłu, wiedza na temat emocji i umiejętność adekwatnego reagowania na nie, rozumienie kontekstów społecznych i prawidłowe reagowanie na nie, etc.), tertio ogarnięte zaburzenia sensoryczne.

        pozdrawiam
        r.
        • mywork Re: program komputerowy który uczy zadawać pytani 17.06.11, 18:34
          mój syn bardzo dobrze gra w memory na komputerze, ma 3 lata a rozwala zestaw składający się nawet z 12 par obrazków w minutę. No i ja byłam dumna jak paw, ale pani psycholog mi powiedziała że właśnie taki sposób gry nie służy komunikacji. Trzeba grać z dzieckiem na zwykłych kartonikach i tak, że my jesteśmy przeciwnikiem w zabawie. Tak samo można grać w domino albo jakieś proste planszówki. Chodzi o ćwiczenie zabaw naprzemiennych (raz ty - raz ja) bo to ma wpływ na komunikację naprzemienną.
          I myślę, że miała rację, brzmi to logicznie :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka