mimamii
25.07.12, 22:01
Witam,
Niedawno odkrylam to forum, mam nadzieje, ze moge liczyc na Wasza pomoc i wsparcie, poniewaz czuje sie dosc samotnie z tym problemem.
Syn (ponad 2,5 roku) jest dzieckiem bardzo wrazliwym i zdecydowanie "innym" od rowiesnikow i dzieci w zblizonym wieku, z ktorymi mamy kontakt.
Jest bardzo delikatny i emocjonalny, od poczatku. Wciaz ucze sie synka, poznaje go i probuje akceptowac jego nature. Nie ukrywam jednak, ze czasem gubie sie w tym wszystkim, dopadaja mnie obawy i watpliwosci, ostatnimi czasy zaczelam sie przylapywac na tym, ze martwie sie o przyszlosc mojego dziecka.
Na pewno nie zdolam opisac dokladnie calego problemu, choc sie rozpisze zapewne, postaram sie ujac to, co najwazniejsze.
Synek ma specyficzna 'nature', tzn. od poczatku ciekawia go nietypowe rzeczy, zjawiska, odrzucil wiekszosc zwyklych zabawek (w ogole nie ma potrzeby ich posiadania, nabywania), jego swiat sklada sie z kredek (rysowania), ktore kocha, liczb, liter, kolorow, ksztaltow...
3/4 czasu 'zabawowego' spedza z kredka w rece.
jako 2,5 latek mowi juz znakomicie, szybko przyswaja nowe slowa, wyrazenia. pasjonuje sie liczbami, literami (jego zakres umiejetnosci w tym temacie jest na poziomie dzieci rozpoczynajacych szkole; swobodnie liczenie, znajomosc liter, pisanie swiadome prostrzych slow i czytanie; inteligentne zabawy slowne zwiazane z liczbami i literami, itd), w moim odczuciu przybralo to juz niemal zabarwienie maniakalne. nie bede w stanie teraz przytoczyc wszystkiego, ale np nie ma obecnie posilku, by nie liczyl kazdego 'gryza', plasterka, kawalkow warzyw, owocow... wszedzie widzi liczby i litery, ksztalty, porownuje, uklada znaki z spinaczy do bielizny, kredek, patykow, tasiemek... nawet, gdy jestemy na spacerze (wozkiem, rowerkiem) - z powodu braku 'narzedzi', rysuje znaki w powietrzu palcem, spiewajac do tego badz komentujac w specyficzny dla niego sposob.
ten temat (specyficznej fascynacji synka) jest bardzo rozwiniety - rozne 'stany' sama przechodzilam w zwiazku z tym: od poczatkowego zaskoczenia i pewnego rodzaju podziwu, po (obecnie) duze obawy i lek. martwie sie o syna...
Synek w towarzystwie dzieci jest 'wycofany', obserwujacy badz w ogole nie zaniteresowany. Najczesciej 'ucieka' w swoj swiat, bawi sie po swojemu (zwykle to nietypowe zabawy - np w piaskownicy pisanie po wygladzonym piasku...), samotnie. Jest dzieckiem spokojnym i raczej wesolym/pogodnym, od jakiegos czasu radzi sobie calkiem niezlem z agresja dzieci, jakiej czasem musi stawic czola na podworku czy w goscinie. Dbam o kontakt syna z dziecmi (proponuje synkowi piaskownice ze znajomymi dziecmi, wspolne zabawy, odwiedzamy znajomych i dzieciaki przychodza do nas), jednak - ze wzgledu na jego zwyczajny brak potrzeby towarzystwa (sam mi to mowi) - nigdy do niczego go nie zmuszam.
Synka nie interesuja zwykle place zabaw, zabawy typowe dla dzieciakow w tym wieku.
My duzo rysujemy kreda po chodnikach, jezdzimy do parku zbierac kulki lipowe czy mlode zoledzie/kasztany (by w domu przekonac sie, ze jeszcze nie sa dojrzale), kamienie, ktore synek po powrocie maluje pastelami, ogladac kwiaty kolorowe w ogrodach...
Czasem obserwuje proby zabawy wspolnej z innymi dziecmi (znajmomymi, i zwykle starszymi, np 5latkami), choc zwykle w bardzo specyficzny sposob - to rowniez bylby temat do rozwiniecia...
Jako chlopiec nie interesuje sie zupelnie samochodami, pociagami, nie bawi sie pilka. Puzzle (ma ich troche) ulozyl kilka razy i powiedzial, ze mu sie znudzily i w ogole do nich nie wraca. Jedynie klocki (takie drobniutkie, lego) bardzo lubi z takich typowych zabawek, uklada z nich kompozycje, 'dywany', czasem tez cos buduje. Ogolnie lubi klocki, moziaki, kolorowe kulki, spinacze i rzeczy niezabawkowe, z ktorych robi zabawki i ktorymi bawi sie w swoisty sposob.
Przy tym wszystkim, jest chlopcem srdenio sprawnym fizycznie, tzn, w porownianiu z rowiesnikami, ma dosc slaba koordynacje, nie smiga po schodach (zwykle sie jeszcze trzyma poreczy), nie potrafi podskakiwac. Byc moze slabszy rozwoj fizyczny zwiazany jest z jego b. duza ostroznoscia i delikatnoscia, typowa bardziej chyba dla dziewczynek...
Synek nie posiada zadnej wady budowy, jest zdrowym dzieckiem, w ogole nie choruje.
Obecnie, z wiekszym/mniejszym nasileniem, przechodzi okres buntu, ktory u nas objawia sie glownie nagminna negacja, czasem histeriamii bez powazniejszego powodu, ale tylko w domu, nigdy poza nim), robieniem czegos zlosliwie. Nie sa to jednak uciazliwe objawy, niezbyt czesto ogolnie i zwykle jakos dochodzimy do porozumienia.
Problemem za to, ktory pojawil sie jakis czas temu, jest sytuacja, jaka panuje przy stole kuchennym. Zwykle synek jest b. niecierpliwy (wiem, ze tak dzieci w tym wieku moga miec). Niepokojace jest, w jaki sposob je (niemal polyka kesy, pomiedzy ktorymi wciaz mowi, liczy, analizuje...), a po zjedzeniu 'musztruje' nas jedzacych... (ma wizje na sposob, w jaki powinnismy jesc, kolejnosc jedzenia rzeczy z talerza, jak powinnimy trzymac widelec, itd). Posilki kosztuja nas wiele nerwow i czesto bolu brzucha, choc najbardziej martwie sie o bezpieczenstwo synka przy stole...
Kolejna wazna rzecza jest 'schematyzm' synka, np kolejnosc spozywania skladnikow jedzenia, ktore ma podane, jesli podane sa rozlacznie, pewne 'zasady' panujace w domu, lubi chodzic tymi samymi szlakami (ale jednoczesnie lubi tez nieznane, gdy zabieramy go na wycieczki).
Co do spraw bardziej ogolnych, jak wspomnialam, jest zdrowym dzieckiem, nie mial nigdy zdiagnozowanych rzadnych zaburzen, mimo problemow 'stolowych' ma super apetyt i je z nami wszystko, nie spi od miesiecy w ciagu dnia a w nocy spi raczej dobrze.
Jest raczej samodzielnym dzieckiem (swobodnie posluguje sie sztuccami, jest odpieluchowany, jak ma ochote to ubierze sie sam). Jestem wciaz z nim w domu, podjelam taka decyzje, gdy rozpoznalam jego wrazliwosc i problemy 'spoleczne'. Poswiecam mu duzo uwagi, potrzebuje duzo ciepla i zrozumienia. Staram sie jednoczesnie uczyc go samodzielnosci, zabawy samodzielnej, ale tez zabawy towarzyskiej, zachecam do aktywnosci fizycznej i zabaw innych, niz te jego codzienne.
No i moje pytanie... Choc nie wiem, na ile mozna stworzyc sobie obraz czlowieka na podstwie takiego opisu...
Czy slusznie sie martwie? Czy powinnam szukac porady, skonsultowac z jakims specjalista synka?... Nie chce niczego przeoczyc, zaniedbac...
Z gory dziekuje za zainteresowanie moja sprawa...