Dodaj do ulubionych

nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości

25.07.12, 22:01
Witam,
Niedawno odkrylam to forum, mam nadzieje, ze moge liczyc na Wasza pomoc i wsparcie, poniewaz czuje sie dosc samotnie z tym problemem.
Syn (ponad 2,5 roku) jest dzieckiem bardzo wrazliwym i zdecydowanie "innym" od rowiesnikow i dzieci w zblizonym wieku, z ktorymi mamy kontakt.
Jest bardzo delikatny i emocjonalny, od poczatku. Wciaz ucze sie synka, poznaje go i probuje akceptowac jego nature. Nie ukrywam jednak, ze czasem gubie sie w tym wszystkim, dopadaja mnie obawy i watpliwosci, ostatnimi czasy zaczelam sie przylapywac na tym, ze martwie sie o przyszlosc mojego dziecka.
Na pewno nie zdolam opisac dokladnie calego problemu, choc sie rozpisze zapewne, postaram sie ujac to, co najwazniejsze.
Synek ma specyficzna 'nature', tzn. od poczatku ciekawia go nietypowe rzeczy, zjawiska, odrzucil wiekszosc zwyklych zabawek (w ogole nie ma potrzeby ich posiadania, nabywania), jego swiat sklada sie z kredek (rysowania), ktore kocha, liczb, liter, kolorow, ksztaltow...
3/4 czasu 'zabawowego' spedza z kredka w rece.
jako 2,5 latek mowi juz znakomicie, szybko przyswaja nowe slowa, wyrazenia. pasjonuje sie liczbami, literami (jego zakres umiejetnosci w tym temacie jest na poziomie dzieci rozpoczynajacych szkole; swobodnie liczenie, znajomosc liter, pisanie swiadome prostrzych slow i czytanie; inteligentne zabawy slowne zwiazane z liczbami i literami, itd), w moim odczuciu przybralo to juz niemal zabarwienie maniakalne. nie bede w stanie teraz przytoczyc wszystkiego, ale np nie ma obecnie posilku, by nie liczyl kazdego 'gryza', plasterka, kawalkow warzyw, owocow... wszedzie widzi liczby i litery, ksztalty, porownuje, uklada znaki z spinaczy do bielizny, kredek, patykow, tasiemek... nawet, gdy jestemy na spacerze (wozkiem, rowerkiem) - z powodu braku 'narzedzi', rysuje znaki w powietrzu palcem, spiewajac do tego badz komentujac w specyficzny dla niego sposob.
ten temat (specyficznej fascynacji synka) jest bardzo rozwiniety - rozne 'stany' sama przechodzilam w zwiazku z tym: od poczatkowego zaskoczenia i pewnego rodzaju podziwu, po (obecnie) duze obawy i lek. martwie sie o syna...
Synek w towarzystwie dzieci jest 'wycofany', obserwujacy badz w ogole nie zaniteresowany. Najczesciej 'ucieka' w swoj swiat, bawi sie po swojemu (zwykle to nietypowe zabawy - np w piaskownicy pisanie po wygladzonym piasku...), samotnie. Jest dzieckiem spokojnym i raczej wesolym/pogodnym, od jakiegos czasu radzi sobie calkiem niezlem z agresja dzieci, jakiej czasem musi stawic czola na podworku czy w goscinie. Dbam o kontakt syna z dziecmi (proponuje synkowi piaskownice ze znajomymi dziecmi, wspolne zabawy, odwiedzamy znajomych i dzieciaki przychodza do nas), jednak - ze wzgledu na jego zwyczajny brak potrzeby towarzystwa (sam mi to mowi) - nigdy do niczego go nie zmuszam.
Synka nie interesuja zwykle place zabaw, zabawy typowe dla dzieciakow w tym wieku.
My duzo rysujemy kreda po chodnikach, jezdzimy do parku zbierac kulki lipowe czy mlode zoledzie/kasztany (by w domu przekonac sie, ze jeszcze nie sa dojrzale), kamienie, ktore synek po powrocie maluje pastelami, ogladac kwiaty kolorowe w ogrodach...
Czasem obserwuje proby zabawy wspolnej z innymi dziecmi (znajmomymi, i zwykle starszymi, np 5latkami), choc zwykle w bardzo specyficzny sposob - to rowniez bylby temat do rozwiniecia...
Jako chlopiec nie interesuje sie zupelnie samochodami, pociagami, nie bawi sie pilka. Puzzle (ma ich troche) ulozyl kilka razy i powiedzial, ze mu sie znudzily i w ogole do nich nie wraca. Jedynie klocki (takie drobniutkie, lego) bardzo lubi z takich typowych zabawek, uklada z nich kompozycje, 'dywany', czasem tez cos buduje. Ogolnie lubi klocki, moziaki, kolorowe kulki, spinacze i rzeczy niezabawkowe, z ktorych robi zabawki i ktorymi bawi sie w swoisty sposob.
Przy tym wszystkim, jest chlopcem srdenio sprawnym fizycznie, tzn, w porownianiu z rowiesnikami, ma dosc slaba koordynacje, nie smiga po schodach (zwykle sie jeszcze trzyma poreczy), nie potrafi podskakiwac. Byc moze slabszy rozwoj fizyczny zwiazany jest z jego b. duza ostroznoscia i delikatnoscia, typowa bardziej chyba dla dziewczynek...
Synek nie posiada zadnej wady budowy, jest zdrowym dzieckiem, w ogole nie choruje.
Obecnie, z wiekszym/mniejszym nasileniem, przechodzi okres buntu, ktory u nas objawia sie glownie nagminna negacja, czasem histeriamii bez powazniejszego powodu, ale tylko w domu, nigdy poza nim), robieniem czegos zlosliwie. Nie sa to jednak uciazliwe objawy, niezbyt czesto ogolnie i zwykle jakos dochodzimy do porozumienia.
Problemem za to, ktory pojawil sie jakis czas temu, jest sytuacja, jaka panuje przy stole kuchennym. Zwykle synek jest b. niecierpliwy (wiem, ze tak dzieci w tym wieku moga miec). Niepokojace jest, w jaki sposob je (niemal polyka kesy, pomiedzy ktorymi wciaz mowi, liczy, analizuje...), a po zjedzeniu 'musztruje' nas jedzacych... (ma wizje na sposob, w jaki powinnismy jesc, kolejnosc jedzenia rzeczy z talerza, jak powinnimy trzymac widelec, itd). Posilki kosztuja nas wiele nerwow i czesto bolu brzucha, choc najbardziej martwie sie o bezpieczenstwo synka przy stole...
Kolejna wazna rzecza jest 'schematyzm' synka, np kolejnosc spozywania skladnikow jedzenia, ktore ma podane, jesli podane sa rozlacznie, pewne 'zasady' panujace w domu, lubi chodzic tymi samymi szlakami (ale jednoczesnie lubi tez nieznane, gdy zabieramy go na wycieczki).

Co do spraw bardziej ogolnych, jak wspomnialam, jest zdrowym dzieckiem, nie mial nigdy zdiagnozowanych rzadnych zaburzen, mimo problemow 'stolowych' ma super apetyt i je z nami wszystko, nie spi od miesiecy w ciagu dnia a w nocy spi raczej dobrze.
Jest raczej samodzielnym dzieckiem (swobodnie posluguje sie sztuccami, jest odpieluchowany, jak ma ochote to ubierze sie sam). Jestem wciaz z nim w domu, podjelam taka decyzje, gdy rozpoznalam jego wrazliwosc i problemy 'spoleczne'. Poswiecam mu duzo uwagi, potrzebuje duzo ciepla i zrozumienia. Staram sie jednoczesnie uczyc go samodzielnosci, zabawy samodzielnej, ale tez zabawy towarzyskiej, zachecam do aktywnosci fizycznej i zabaw innych, niz te jego codzienne.

No i moje pytanie... Choc nie wiem, na ile mozna stworzyc sobie obraz czlowieka na podstwie takiego opisu...
Czy slusznie sie martwie? Czy powinnam szukac porady, skonsultowac z jakims specjalista synka?... Nie chce niczego przeoczyc, zaniedbac...
Z gory dziekuje za zainteresowanie moja sprawa...


Obserwuj wątek
    • ania.moc Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 25.07.12, 22:23
      Mam bardzo mieszane uczucia do tego bo napisalas jak rozumiem syn nie ma jeszcze 3 lat a zdolności jego wykraczają po za normę wiekowa
      I moje pytanie co na to zwykły pediatra
      Dziecko w wieku 2,5 roku uczy się kontaktu z rówieśnikami więc dużo nie można też oczekiwać
      Możliwości jest wiele
      Może mieć aspergera
      Może być wybitnie mądry ( syn mojej siostry chodził samodzielnie w wieku 7 mc - )
      Może autyzm atypowy
      Zastanawiam się jaki kontakt jest z wami i czy wogule zainteresowany jest rówieśnikami
      • mimamii Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 25.07.12, 22:50
        Jestem tu jeszcze, wiec od razu odpisze.
        Syn jest bardzo rozwiniety manualnie, poza tym ta jego 'pasja', wciaz i wciaz sie rozwija. Byl moment, kiedy go odwodzilam o tych zainteresowan, lecz bezskutecznie. Dolszma do wniosku, ze zle robie, bo jest to jedna z niewielu rzeczy, zajec, ktore naprawde daja mu radosc. Wiec obecnie 'bawie sie' razem z nim...
        Co na to pediatra? Ostatni raz bylismy u lekarza na bilansie dwulatka (wowczas nie mowilam duzo o synku, jedynie odpowidalam na pytania lekarki - pytala, czy umie to, czy umie tamto, itd)... Synek nie choruje, nie mam po co go ciagac po przychodniach. Pediatra synka nie wydaje mi sie osoba wlasciwa do rozmow o tym.
        Wiem, ze dzieci w tym wieku dopiero ucza sie kontaktu z innymi dziecmi. Jednak, gdy patrze na inne dzieci na podworku, dostrzegam, jak mocno 'odstaje' moj synek od pozostalych dzieciakow. Czasem patrzy z zaciekawieniem na bawiace sie dzieciaki, czasem jest totalnie 'wylaczony'. Czasem, gdy ktos nas odwiedzi np (ale tylko, gdy zna to dziecko lepiej), podejmuje proby, daje sie namowic na chwile do 'wspolnej' zabawy.
        Co do rowiesnikow - raczej bardziej 'odnajduje' wspolny jezyk ze starszymi dziecmi, jesli w ogole. Choc tez z trudem.
        Z nami ma b. dobry kontakt, tzn jest otwarty, wyraza dosc smialo swoja wole, inicjuje zabawy (te swoje, oczywiscie...), raczej jest spontaniczny i wesoly - moze dlatego, ze czuje sie pewnie w domu, z nami, bo go akceptujemy, nie narzucamy niczego, nie odwodzimy od tego, czym sie zajmuje, itd. Miewa tez zmienne nastroje, tzn w jednej sekundzie potrafi wybuchnac krzykiem/placzem, np dzis, gdy rwal papier na kawalki, stwierdzil ze to glupia zabawa, bo nie umie rwac na malutkie kawaleczki, i ze zloscia wielka nosil kawalki kartki do kosza... trudno bylo go uspokoic... ;( jest bardzo ambitny, czuje sie bardzo zle (mocno przezywa), jak czegos nie potrafi zrobic, cos mu nie wychodzi po mysli. aaa, przy tym wszystkim jest 'perfekcjonista'... ustawia, uklada rzeczy w idelane rzadki, odklada w stale miejsca, poprawia wszystko, co krzywo lezy, zwraca uwage na kazda plamke w domu i na dworze na chodniku (na dworze mam 'manie' dlubania w 'plamach' paznokciem, absolutnie nie moze sie nic podwinac z ubrania (zaraz go 'boli'...), cisnac, przesunac... mala kropelka na twarzy moze przyczynic sie do wielkiej rozpaczy... nie nawidzi sie myc i mamy z tym duzy problem...
        Jak przypomne sobie cos jeszcze, bede pisac.

        Dziekuje za zainteresowanie... czekam na dalsze sugestie...
        • rohatyna Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 26.07.12, 05:05
          Jest powód do niepokoju. Moim zdaniem to Zespół Aspergera. Te pasje to - fiksacje, te umiejętności ponad wiek i inne to hyperleksja.

          Oczywiście to do kitu taka diagnoza przez internet, ale tak mi wygląda z opisu.
          • mimamii Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 26.07.12, 08:11
            Dziekuje za kolejna opinie... wiem, ze nie mozna diagnozowac przez ineternet, ale ja tylko potrzebuje potwierdzenia dla swoich obaw. A mam ich ostatnio coraz wiecej.

            Co teraz powinnam zrobic? Gdzie sie udac w pierwszej kolejnosci?
            Jak postepowac, by nie skrzywdzic dziecka i mu pomoc?

            Czytam ostatnio sporo o Aspergerze, fora, strony informacyjne, blogi - zwykle mowia o straszych ludziach, straszych dzieciach, ale wiele opisow pasuje mi do obrazkow z naszego zycia.

            Nie poruszylam przeciez wielu watkow, ktore mnie niepokoja...
            Jest jeszcze jedna rzecz, bardzo 'meczaca' z ktora 'walczymy' od niemowlectwa, zupelnie bez efektu. Synek ma jakis taki nerwicowy tik, zwiazany z drapaniem, dotykaniem palcem znamion szczegolnie na mnie (karmilam go piersia dlugo, mial na widoku kilka i wciaz mi podraznial...), ale takze na sobie - wszelkich skorek zadartych, spierzchnietych ust, strupkow, itp. Na dworze przeklada sie to na drapanie, zdrapywanie, dlubanie w plamach, starych rozdeptanych gumach do rzucia, i innych obrzydlistwach przylepionych do chodnika, lawek...
            :(... ale takich historii jeszcze kilka znalazlabym...

            Co powinnam teraz zrobic?




            • rohatyna Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 26.07.12, 08:37
              Jak najszybciej do specjalisty od spraw autyzmu.Dziecko jest jeszcze bardzo małe. Terapiami można zdziałać bardzo dużo. Nie wiem skąd jesteś, więc trudno mi ci powiedzieć gdzie konkretnie sie udać , ale napisz - na pewno odezwie sie ktoś z Twojej okolicy.
              • ez-aw Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 26.07.12, 09:24
                Ciężko powiedzieć czy to ZA, jednak sądzę że coś z zaburzeń ma. Wygląda na to, ze może mieć też zaburzenia Integracji sensorycznej.
                Dobrze że się tym interesujesz, im wcześniej tym lepiej. Na Twoim miejscu zgłosiłabym się do poradni pedagogiczno psychologicznej i zapisała dziecko do psychologa. Oni stwierdzą czy inni specjaliści tez są potrzebni do diagnozy. Jeśli trzeba to skierują też do innego ośrodka po odpowiednie orzeczenie. Jednak początek to psycholog lub psychiatra, którzy znają się na autyzmie i jego spektrum.
    • czarna_ida Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 26.07.12, 09:43
      Dlaczego piszesz pod dwoma nickami ?
      Nie mozecie sie zgadzac na wszystko dla dobrego samopoczucia dziecka, np. przy stole, bo rosnie Wam maly terorysta, smutne to ale prawdziwe.
      Warto już ustalać pewne granice, dla Waszego komfortu i innych.. Być konsekwentnym.
      Na poczatku forum na samej gorze masz na temat miejsc gdzie mozna diagnozować. Poza tym panstwowo sie czeka dlugo, wiec nie czekaj tylko zapisz. Prywatnie czeka sie krocej , ale kosztuje. Pokusilabym sie o spotkanie z terapeutą od SI.
      Zapisz do poradni autystycznej, i tam skierowanie powinno byc,
      Neurolog tez bedzie potrzebny, jesli w rodzinie sa takie przypadki to i genetyk.
      Z opisu raczej wychodzi ZA. Ale nie mnie stawiać diagnozy. Mogę gdybać.
      Wtedy po diagnozie bedziesz wiedziec co masz dalej robić
      Powodzenia
    • tata.po.30 Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 26.07.12, 10:27
      Wiele cech przypomina mi naszego synka (ZA), wiele jest całkiem przeciwnych. Całość brzmi na tyle niepokojąco, że chyba warto zrobić diagnozę. Najlepiej w specjalistycznym ośrodku, gdzie się znają na naszych zaburzeniach (my straciliśmy rok, bo pani psycholog po 10-minutowej obserwacji synka stwierdziła, że "wprawdzie na autyzmie się nie zna, ale ona nic niepokojącego nie widzi, jedynie dużą wrażliwość" i skupiła się na tym, że my się za bardzo przejmujemy i powinniśmy nauczyć się odpoczywać). Pewnie razem z diagnozą SI. Państwowo czeka się długo, prywatnie można szybko, ale drogo. Synek jeszcze mały, więc terapią można dużo zdziałać. Powodzenia.
    • backwoodsman Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 26.07.12, 10:52
      Wiesz już to, co jest potrzebne i co powinnas zrobic od moich przedmówczyń, więc nie bedę bez sensu powtarzał. Twój syn ma cechy wskazujące na duże prawdopodobieństwo, że może miec Zespól Aspergera, ale diagnoza to zadanie dla specjalisty i nie przez internet, choc mam pełną świadomość, ze wśród nas jest mnóstwo rodziców potrafiacych bezbłędnie wyłowić w tłumie dzieci ze spektrum . Nie zwlekaj i nie odkładaj kontakty ze specjalista na później. Czas jest bardzo ważnym czynnikiem warunkujacym postępy w terapii, nie lekceważ tego. Pozdrawiam i jestem pewny, ze w razie potrzeby znajdziesz tu pomoc i wsparcie
      • mimamii Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 26.07.12, 14:49
        Dziekuje za wszystkie odpowiedzi. Nie powiem, zebym byla uszczesliwiona, ale przynajmniej wiem, ze nie panikuje bezpodstawnie. Martwie sie o synka i na pewno szybko bede dzialac, wiem, jak wazny jest tu czas. Czuje, ze jesli jest rzeczywiscie COS, synek jest dosc 'elastyczny' i wspolnie przezwyciezymy to. Jest bardzo madrym chlopcem, bardzo duzo rozumie, daje sie 'przekonywac', nie jest strasznie uparty, daje naklonic na sprawdzenie czegos, sprobowanie, itd.Jest bardzo duzym indywidualista juz w tym wieku, sporym nerwuskiem i 'samotnikiem'.

        Zobaczymy zatem. Szukam teraz adresow, miejsc, gdzie musimy sie udac.
        Jestem z Wroclawia, moze ktos cos podpowie, pokieruje?

        Dziekuje raz jeszcze, bede sie odzywac na pewno.
        Pozdrawiam
        • czarna_ida Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 26.07.12, 23:25
          forum.gazeta.pl/forum/w,10034,102942731,102942731,diagnozy_terapie_poszukiwania_i_propozycje.html.
          Na samej gorze masz, tam znajdziesz. Poza tym przejrzyj stare wątki.
          Prywatnie masz dość dobry ośrodek jest w Opolu Prodeste, ale musisz się liczyć z tym ze odpowiednio zaplacisz, ok. 1000 zl.
          Popelniasz jeden podstawowy błąd jesli to jest ZA, lub coś innego ze spektrum autyzmu, to jest nieuleczalne.. To jest zaburzenie rozwojowe, dlatego trąbimy Ci tu o tym zeby kompleksowo zdiagnozować. Zebyś potem mogła wybrać pod tym katem terapie, i co jest potrzebne Twojemu dziecku. Zresztą i tak dostaniesz zalecenia zeby zrobic badania. Rozne genetyk, neurolog, od zaburzen metabolicznych, czy alergolog.
          • mimamii Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 27.07.12, 08:10
            Dziekuje za pomoc. Biore sie za szukanie wlasciwej poradni, specjalistow.

            Powiedz, jaki blad robie juz na tym etapie? Na pewno jestes osoba z doswiadczeniem, jak wiekszosc osob na tym forum. Cenne dla mnie sa wszystkie wskazowki...
            Wciaz, mimo wszystko, ludze sie, ze synek jest jednak zdrowy... ze ma po prostu taki charakter, nature...

            Jednoczesnie, co dzien obserwuje dziwne zachowania, reakcje synka w domu i gronie dzieci/ludzi, a to nie pozwala mi juz byc tak spokojna...

            Jak u Was bylo na poczatku?? Jak doszlo do diagnozy? W jakim wieku byly Wasze dzieci?
            Jakim tempem to wszystko sie potoczylo od pierwszych podejrzen?

            Synek jest jeszcze taki maly...
            • mimamii Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 27.07.12, 08:15
              Link, ktory podalas, nie dziala, nie istnieje... :(
              Szukalam wczoraj w archiwum, jakos niewiele znalazlam...

              Rozumiem, ze pierwszym krokiem, jaki powinnismy zrobic teraz, jest udac sie do poradni?
              Na pediatre nie mam co liczyc, ona zbagatelizuje sprawe.


              Jest tych poradni troche we Wroclawiu ,wiem, ze czeka sie dluzej na wizyte... nie wiem, jednak, gdzie najlepiej sie rejestrowac. Ma to znaczenie na tym etapie?

              • tata.po.30 Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 27.07.12, 11:54
                Wątek przyszpilony na samej górze forum. Link nie działa, bo skopiował się z kropką. Tutaj poprawny skrócony: goo.gl/62E5W

                Powiedz, jaki blad robie juz na tym etapie? [...] Wciaz, mimo wszystko, ludze sie, ze synek jest jednak zdrowy... ze ma po prostu taki charakter, nature... Jednoczesnie, co dzien obserwuje dziwne zachowania, reakcje synka w domu i gronie dzieci/ludzi, a to nie pozwala mi juz byc tak spokojna...


                No tak, można powiedzieć, że ZA to taki rodzaj charakteru... Tylko zaburzenia tego charakteru (czyli odstępstwa od normy) są na tyle silne, że w sposób istotny upośledzają funkcjonowanie społeczne dziecka i potem dorosłego. Terapia nie uleczy z ZA, ale na pewno może pomóc dziecku nauczyć się żyć z ZA. Czasem tak skutecznie, że
                • mimamii Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 27.07.12, 19:36
                  Rozumiem...
                  Wiem, ze czas jest wazny.
                  Boje sie diagnozy. Choc w glebi - bedac najlepszym 'znawca' synka - czuje, ze cos jest nie tak... boje sie. jak napisales, kazdy tak ma chyba...

                  jak radzicie sobie z otoczeniem? ja juz, choc brak diagnozy, mam problemy, spotykam sie z kasliwymi uwagami, brakiem zrozumienia, drwinami. ciezko jest...

                  • tata.po.30 Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 28.07.12, 03:27
                    > Boje sie diagnozy. Choc w glebi - bedac najlepszym 'znawca' synka - czuje, ze c
                    > os jest nie tak... boje sie. jak napisales, kazdy tak ma chyba...

                    No tak, każdy się boi i każdy odchorowuje. Ale diagnoza to nie koniec świata, zwłaszcza przy dzieciach wysokofunkcjonujących, jak Twoje. Wręcz odwrotnie: zaczynasz lepiej rozumieć dziecko, a przy dobrze ustawionej terapii widzisz, jak nagle zaczyna się rozwijać i nadrabiać braki. Jak przestaje uciekać przed ludźmi, jak ustępują schematyzmy itp. Dla nas (i dla synka) dużą ulgą było choćby to, że zaczął normalnie pić mleko (no, prawie normalnie, bo jeszcze musi podbiec do picia i doliczyć do 1000, na szczęście co 100 i z uśmiechem), bez całego tego skomplikowanego, wymuszonego rytuału ze sztywno określoną sekwencją ruchów i wypowiedzi.

                    > jak radzicie sobie z otoczeniem? ja juz, choc brak diagnozy, mam problemy, spot
                    > ykam sie z kasliwymi uwagami, brakiem zrozumienia, drwinami. ciezko jest...

                    No, to chyba standart :) Diagnoza dużo zmienia, głównie w nas: zaczynamy rozumieć, że ci krytykanci nie mają racji i przestajemy myśleć "a może jednak babcia/dziadek/ciocia/sąsiadka ma rację? Może powinniśmy byli z nim od małego jeździć po rodzinie i chodzić po znajomych, to by się wyrobił społecznie?", "może rzeczywiście sobie nie daję rady?".

                    Wciąż trzeba mieć grubą skórę. Po diagnozie niewiele się zmienia w tym względzie. Trzeba się przygotować na komentarze lub sugestie niektórych najbliższych/znajomych typu "naznaczacie dziecko na całe życie i krzywdzicie je", "sami jesteście temu winni, jak miał przy takim wychowaniu nabrać kompetencji społecznych?", "wychowaliście kalekę", "no tak, teraz jest moda na aspergera, nic mu nie jest". To tylko nam się wydaje, że papier od lekarza psychiatry i orzeczenie o niepełnosprawności może kogoś przekonać.

                    Trzeba się przygotować na sytuacje typu: jedziesz autobusem ze szkrabem, tłok. Ktoś ci ustępuje miejsca. A kochany szkrab robi awanturę na cały autobus, że tam nie usiądzie, bo to nie jest przy okienku. :) Przed diagnozą możesz być na niego wkurzona. Po diagnozie wiesz, co jest przyczyną. To dużo, nawet jeśli ludzie wokół nie wiedzą i nie chcą wiedzieć.

                    Z rzeczy praktycznych do załatwienia, jeśli rzeczywiście jest jakieś zaburzenie i są potrzebne:
                    1) Diagnoza funkcjonalna, ew. terapia.
                    2) Diagnoza SI (zwykle jednocześnie z 1), ew. zajęcia SI.
                    3) Diagnoza lekarska, wypełniony wniosek o orzeczenie niepełnosprawności (jw).
                    4) Komisja w/s orzeczenia niepełnosprawności.
                    5) Orzeczenie o specjalnych potrzebach edukacyjnych z PPP (potrzebne do ew. przedszkola integracyjnego) i opinia o potrzebie WWR (1-2 godz na tydzień terapii za darmo), też z PPP.
                    6) Znaleźć dobre przedszkole (zwykłe? integracyjne?). Jeśli masz orzeczenie z PPP, to daje ono przedszkolu prywatnemu ok. 4000 zł/msc dotacji (na rok, wg stanu przedszkolaków na wrzesień), w ramach czego powinni dać dziecku jakieś terapie, zajęcia dodatkowe, ew. obniżyć czesne.
                    • mimamii Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 28.07.12, 07:56
                      Bardzo Ci dziekuje za ten wpis...
                      Wiem, ze nielatwa droga przed nami. Juz jest ciezko (otoczenie czesto nie akceptuje - synka, jego zachowan, mnie jako jego matki, ktora niby krzywdzi wlasne dziecko...), choc mysle, ze moje dziecko od poczatku ma duzo zrozumienia i cierpilowosci z mojej strony. Od poczatku czuje innosc syna, teraz nie mam watpliwosci. Wyczulona szczegolnie jestem i wyrozumiala, bo sama bylam i jestem 'trudnym' czlowiekiem... Teraz, przy okazji problemow z synkiem, zastanawiam sie, czy sama jakiejs lagodniejszej (?) postaci ZA nie mam (moje zycie to pasmo dziwnych zdarzen ze mna w roli glownej, odnosilam sporo sukcesow ponad przecietna i mialam mocno zakrecone zainteresowania, jestem z natury samotnikiem i izoluje sie od ludzi posiadajac garstke znajomych, mam specyficzny, czasem trudno akceptowalny przez otoczenie charakter, sklonnosci depresyjne, kilka terapii za soba i inne...)... rozumiem synka czesto i choc czasem w srodku wolalabym go widziec innego, chronic od tego, czego moze i sama doswiadczylam w minionym zyciu, nie potrafie go zmuszac do rzeczy, ktorych sama naturalnie nie potrzebuje do szczescia (np. nadmierne kontakty z ludzmi, nudne powtarzalne zabawy w piachu czy na placu). Troche jest tak, jakbysmy nadawali na tych samych falach. A synek ma jakis taki dar, ze czuje na odleglosc osoby, ktore nie akceptuja go takiego, jakim jest (np moja matka) i izoluje sie od nich, ucieka.

                      Dzis w nocy, myslac dlugo nad tym wszystkim, bardzo mocno uswiadomilam sobie, ze wszystko to w granicach normalnosci na pewno sie nie miesci... :( Choc diagnozy nie ma, moja intuicja krzyczy wrecz, co jest na rzeczy. Ja juz chyba nie mam watpliwosci.

                      Moj synek ma podobne zachowania jak Twoj (pisales o tym liczeniu przed piciem itd). W jakim jest wieku, mozna wiedziec? Czules od poczatku, widac bylo w zachowaniu do poczatku jakies anomalia? Jak sobie radzicie dzisiaj?

                      Jak szybko postepuje ta choroba zazwyczaj? Wiem, ze kazdy przypadek jest inny, ale moze jakis schemat istnieje. Czy to, ze dziecko w okolicy 3 roku zycia jest kontaktowe i radzi sobie z wieloma rzeczami, swiadczy o tym, ze te cechy/umiejetnosci juz pozostana? Czy jest ryzyko, ze cos zaniknie, przybierze inny kierunek, itd? W skrocie - czy jesli teraz dziecko jest, jak napisales 'wysokofunkcjonujace', to czy takie pozostanie, czy jest ryzyko, ze to sie zmieni?

                      Forum jest swietne, bardzo sie ciesze, ze Was odnalazlam. Jestescie niezwykle zyczliwi, pomocni, otwarci. Dziekuje!
                      • tata.po.30 Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 29.07.12, 02:13
                        > Wyczulona szczegolnie jestem i wyrozumiala, bo sama bylam i jestem 'trudnym
                        > ' czlowiekiem... Teraz, przy okazji problemow z synkiem, zastanawiam sie, czy s
                        > ama jakiejs lagodniejszej (?) postaci ZA nie mam [...]


                        ZA albo się ma, albo się nie ma. Ale faktycznie, na ZA składa się zespół cech, i jeśli wszystkie występują w określonym nasileniu, to lekarz diagnozuje ZA. No i te cechy często w jakichś łagodniejszych formach krążą w rodzinie lub w obu rodzinach. Bardzo często pojawiają się właśnie u tych krytykantów (w końcu cechą charakterystyczną zaburzeń autystycznych są kłopoty z teorią umysłu, przejawiające się m.in. w skłonności do traktowania swojego zdania za prawdę obiektywną). No, ale spróbuj tym krytykantom coś takiego zasugerować... :) Często też jest tak, że rodzice dzieci zaburzonych, ucząc się dziecka, zaczynają też rozumieć przyczyny swoich kłopotów i trudności.

                        > rozumiem synka czesto i choc czasem w srodku wolalabym go widziec inn
                        > ego, chronic od tego, czego moze i sama doswiadczylam w minionym zyciu, nie pot
                        > rafie go zmuszac do rzeczy, ktorych sama naturalnie nie potrzebuje do szczescia
                        > (np. nadmierne kontakty z ludzmi, nudne powtarzalne zabawy w piachu czy na pla
                        > cu). Troche jest tak, jakbysmy nadawali na tych samych falach.

                        Większość rodziców chce chronić dziecko. Ale chronić trzeba mądrze. Ty sobie poradziłaś -
                        • mimamii Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 29.07.12, 08:53
                          Dziekuje za duza cierpliwosc, jaka dla mnie masz :)
                          'Rozmowy' z Wami sa dla mnie bardzo cenne, bo wlasciwie nie mam z kim o tym pogadac, poza mezem.

                          Wiesz, ja w sobie odnajduje bardzo duzo cech. Mam zaleczonych wiele natrectw, kompulsywne zachowania, powazna depresje. Dzieki terapii wyszlam na jako taka prosta, choc nie powiem, zebym sobie zawsze radzila z zyciem i problemami, ktore sa niby uspione.
                          Ale zdolalam sie usamodzielnic, mimo to. W mojej rodzinie - jak napisales - jest duzo przypadkow zaburzen, nawet kilka ciezkich (schizofrenia - u starszej osoby, wiec nie wiem, czy zostala rzeczywiscie do konca wlasciwie zdiagnozowana, osoba od lat jest na lekach).
                          Wszystko ma swoja geneze...

                          Na razie jestem z synkiem w domu, bo wiem, ze obecnie nie jest gotowy na caloetatowe przedszkole, zlobek (stracilam prace, ale synek jest wazniejszy).
                          Pierwsze, to wiek - jest jeszcze maly i ma calkowite prawo potrzebowac zwyczajnie w pierwszym rzedzie mnie, nas, rodzicow. Ale wiem, ze powinno sie to wkrotce zmieniac, tzn. naturalne jest, ze dziecko w pewnym momencie potrzebuje kontaktu z rowiesnikami i 'oddala sie' od rodzicow.
                          A drugie to obawy, ze u nas bedzie z tym problem (bo juz jest). Poki jest maly i ma na niektore rzeczy jeszcze czas, chce wyjasnic na spokojnie obawy i podejrzenia i ewentualnie pomoc synkowi w pelnym wymiarze (nie wyobrazam sobie tego w sytuacji, gdybym pracowala od rana do wieczora, synek bylby pozostawiony w zwyklym przedszkolu).
                          Teraz, jak pisalam w innym watku takze, staram sie zapewnic synkowi mozliwosc regularnych kontaktow z dziecmi (w rodzinie niestety dzieci nie ma wlasciwie w tym wieku). To, czy ostatecznie skorzysta z takiej mozliwosci, zalezy od niego samego. Nigdy sila nie ciagne go do znajomych (nie mam tu na mysli sytuacji, gdy sama potrzebuje spotkac sie z kims w jakims celu - wtedy musi pojsc ze mna, czy chce, czy nie, ale nawet jesli nie bardzo mial ochote, jakos daje rade i wychodzi z tego calkiem mile spotkanie z dziecmi), na plac zabaw. Czasem jest niechec, odmowa, ale po rozmowie zdarza sie, ze sie zdecyduje. Mamy tez za soba male sukcesy adaptacyjne zwiazane z przedszkolem. 'Przygoda' dla nas cenna, bo dzieki niej widze, w jakich obszarach pojawia sie problem. A jest, ewidentny.
                          Co do samej piaskownicy. Zgadzam sie z tym, co napisales. Byl moment, ze synek lubil piach - i to dla niego chetnie chodzil na plac. Lopatka i przesypywanie piachu i robienie bab bardzo go pochlanialy. Znajome mamy zachwycaly sie synkiem, ze jest taki zorganizowany, spokojny, posluszny, nieagresywny - wyroznial sie sposrod dzieci na placu, ktore broily wciaz, biegaly tu i tam, papraly sie po uszy w piachu, zjadaly swoje znaleziska i wyroby, wydzieraly zabawki innym dzieciom, uciekaly rodzicom, itd. Piaskownica sie skonczyla, tak jak i inne zajecia, ktorym wczesniej synek oddawal sie maksymalnie. Po prostu mu sie znudzila. A w jej miejsce pojawily sie nowe fascynacje.

                          Dziekuje, ze napisales o sobie i synku. Gratuluje sukcesow synka. Jak intensywna terapie macie? jak to wyglada u Was? jaka dokladnie diagnoze ma synek?

                          Co do zaimkow - przeszkadza to mocno w rozmowie z synkiem. Jemu chyba tez, bo widze czasem, gdy go poprawiam/tlumacze, jak sie gubi. Pomogla Wam tu terapia, tak? Teraz jest ok?

                          Ojej, moglabym pisac i pisac... Po prostu nie mam z kim gadac o tym ;(

                          Pozdrawiam i zycze dobrej niedzieli!


                          • bogusiamaria Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 30.07.12, 20:05
                            Odezwij się na gg 28439071 chciałabym Ci coś przesłać.
                            Masz dużo siły i motywacji- podziwiam.Dasz radę.
                            • mimamii Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 30.07.12, 21:01
                              Witaj,
                              Dziekuje za dobre slowa...
                              Nie korzystam z GG. Bede wdzieczna, jesli sprobujesz skontaktowac sie ze mna droga mailowa, adres: mimamii@gazeta.pl


                              • bogusiamaria Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 07.08.12, 22:20
                                To konto jest nieaktywne-mail wrócił...
                                • mimamii Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 07.08.12, 22:27
                                  Aktywne. Dziwne, ze nie doszlo. Sprobuj jeszcze raz.
                                  Wlasnie robilam probe z innego mojego konta, i dochodzi.
                                  Pozdrawiam
              • czarna_ida Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 27.07.12, 11:57
                Na samej górze forum, jest przyszpilone taką czerwoną kropką, i otwiera się :-)
                Wrzuc nowy watek dobre poradnie z Wrocławia ? Ludki odezwą sie do Ciebie..
                Do panstwowej poradni musisz miec skierowanie od pediatry, idziesz i prosisz o skierowanie, zdecydowanie, a nie da czy nie da, łaski Ci nie robi. Po prostu nie da idziesz do innego..
                Na Twoją korzyść działa czas, to bardzo duzo, im wczesniej tym lepiej. Przy diagnozie, terapiach itd.. Moje dziecko jest ze spektrum, ale nie mowil do 5 roku zycia, i diagnozę mamy od 2009 roku. Wczesniej nie wiem czy bylo czy nie bylo widac ? Nie pamietam. Pewnie bylo, tyle ze chlopcy rozwijaja sie pozniej niz dziewczynki. Orzeczenie o niepelnosprawnosci daje tez to ze rodzic jesli wymaga dziecko opieki dostaje te 520 zl, jesli rezygnuje z pracy,ale zalezy jaką kto ma sytuacje. Dlatego szukaj, pisz, czas jest Twoim sprzymierzencem.
                • mimamii Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 27.07.12, 19:37
                  dzieki za rade, zaraz zaloze watek. mam nadzieje, ze ktos z Wro tu zaglada.

                  • monisia900 Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 27.07.12, 19:51
                    napewno nie zwlekaj z diagnoza. mam corcie ze stwierdzonym autyzmem (synapsis), ma 21 m-cy. od trzech tyg ma intensywna terapie i poprostu nie poznaje dziecka:).
                    • mimamii Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 28.07.12, 19:50
                      Aj, mam jeszcze takie jedno pytanie...
                      Synek, przy bardzo dobrze rozwinietej mowie ma jednak jeden wyrazny problem (czyzby tez typowy dla ZA?...), mianowicie miesza zaimek 'ja' z 'ty'. uczymy go, poprawiamy, tlumaczymy (dziala na krotko, jesli...), ale jakby wciaz nie moze zalapac... jak poradzic maluchowi? czy odpuscic, bo samo z czasem sie naprostuje jakos?... ma ktos ten problem?
                      • aniaidaniel Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 30.07.12, 16:10
                        Mój 4-latek (diagnoza autyzm wysokofunkcjnujący w wieku 2,5 lat) ma tak samo z zaimkami. Zaczął mówić po 2 rż jak burza, wysławia się pięknie i logicznie ale zaimki nadal czasem myli. Konsekwentnie poprawiam, wskazuję jego ręką na niego i powtarzam "ja". Śpiewamy też piosenki ćwiczące zaimki. Ale to typowy objaw...
                        Jak czytałam Twój pierwszy post to jak o moim synu, podobne fascynacje ma... ale staramy się nie ulegać. A raczej stosujemy jako nagrody. Np. zabawę w liczenie. Powoli histerie się zmniejszają, bo mądry jest i wie że krzyki nie pomogą. Też wymusza na nas swoje schematy... np. podczas jazdy autem by nie ominąć żadnego nr bloku co jest nierealne przy bezpiecznej jeździe. Zrozumiał że jak prowadzę auto to skupiam się na tym.
                        • mimamii Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 30.07.12, 21:19
                          Dziekuje Ci za zainteresowanie moim watkiem.
                          To tak jak u nas... synek, jak tylko zaczal mowic pierwsze wyrazy, rozwija mowe niezwykle szybko, juz teraz (ma dokladnie 2 lata i 8 mies) mowi plynnie, logicznie i ma bogate slownictwo. Mimo, ze nauczyl sie szybko niektorych rzeczy, umiejetnosci, wciaz nie radzi sobie z tymi zaimkami... jakie piosenki 'zaimkowe' spiewacie? Moze mojemu by sie spodobaly? ;)
                          Napisalas, ze staracie sie nie ulegac - tzn?
                          U nas podobnie... Spacery po osiedlu to zwykle sprawdzanie/zgadywanie kolejnych nr klatek, blokow, odkrywanie roznych rodzajow lamp, latarni ('klasyfikacja' wg rodzaju klosika oraz stanu technicznego - czy lampa jest zepsuta, uszkodzona, itp...), obecnie jest fascynacja uschnietymi, bezlistnymi drzewami (nie dosc ze podlicza wciaz ((jeden rachunek i sie nie pomylil dotad...)), to wciaz i wciaz wnika w to, dlaczego sie moglo tak stac, ze uschly), liczenie hydrantow, kontrola tego, jak kwitna kwiaty, czy juz sie rozwinely, czy przekwitaja, zbieranie zoledzi, kamieni, itd... jak moglabym temu nie ulegac?... Toz bysmy chyba w ogole na spacery nie chodzili... :( On, niestety, bez motywacji i konkretnego celu nie chce bardzo ruszac sie z domu... :(
                          Podziel sie, jesli chcesz i mozesz, Waszymi, sprawdzonymi metodami. Choc Twoj synek nieco straszy, moze i u nas pomogloby wprowadzic nieco zmian.

                          Wciaz, choc czytam troszke, nie wiem, jakie objawy, cechy roznia autyzm wysokofunkcjonujacy od ZA. Jestes w stanie wytlumaczyc mi to?
                          Z gory Ci dziekuje.
                          • czarna_ida Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 31.07.12, 13:19
                            Przy autyzmie z reguly jest tak ze nie ma takiej zaawansowanej mowy jak przy ZA.
                            To jest przede wszystkim wyznacznik.
                            Moj syn tez bardzo dlugo mowil o sobie jako On.
                            O nieuleganiu, nam chodzi o cos innego, niz piszesz.
                            Te fiksacje, bo tak trzeba nazwać sama pisalas są dla Was uciązliwe. Obojetnie, czy wynika to z tego ze nie chcesz zeby histeryzował, czy byl agresywny, czy akurat wychodzil na spacer.
                            Pozwalasz mu na to. W Pewnym momencie obejnie to inne osoby i inne sfery zycia.. Tak jak moje dziecko ma obsesje na punkcie naklejek, i ogloszen na slupach.. Juz prawie bylo ok. Tyle ze sama niechcacy to wzmocnilam :-( I na wycieczce w szkole, moje dziecko, za naklejką odłaczylo sie od klasy. Nie patrzy gdzie idzie, bo ma tylko jeden cel nalejka..
                            O tym piszę, ze niebezpieczne się to moze zrobić..
                            To ze histeryzuje, ok, przestanie, ale Wam jako rodzinie bedzie latwiej z tym zyć, bo razem zjecie, bez komend dziecka..
                            Moj syn nie ma dystansu do obcych, to kazdego doroslego ''wali'' na TY. Jest szczery do ''bólu''. Nie rozumie tzw. norm spolecznych. Dla niego jest obojetne czy ja placzę czy się cieszę, obrazki z buzkami smutnymi czy wesolymi, sa bez odbioru, On nie wie o co chodzi.
                            Nie odczuwa tak bolu jak inni, wiec mielismy akcje w przedszkolu, dzieci podrapaly go po twarzy, pod oczami do krwi. Wysoka goraczka, widoczna jest wtedy kiedy pada, bo tak nie czuje, poprzedni nasz pies genialnie pokazywal ze syn jest chory.

                            • mimamii Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 31.07.12, 14:49
                              Rozumiem. Mam tego swiadomosc, bo juz sama jakis czas temu zaobserwowalam 'zagrozenie'. Nie jest tak, ze jestem 'ulegla'. Wrecz przeciwnie, staram sie byc konsekwentna i stanowcza, tlumacze takze bardzo duzo synkowi, szczegolnie, ze slucha i chce sluchac. Mamy pewne postepy/sukcesy, nie wiem, jednak czy mozna liczyc na to, ze trwale... Sa tez sfery, w ktorych odwodzenie czy brak uleglosci z naszej strony sa czasem niemozliwe, tzn nie wiem, jak powinnam dzialac w takich sytuacjach. Np te spacery z liczeniem i analizowaniem otoczenia... Probuje odwrazac uwage, zainteresowac czyms innym - czasem sie udaje, a czasem nie ma sily. Przeciez nie mozemy siedziec w domu caly czas.
                              Wiadomo, ze dzialam od razu, kiedy kolejny raz wsadza do buzki 'znalezisko' (wlasnie u nas sie to ostatnio pojawilo...a nigdy, nawet w niemowlectwie nie bylo u nas tego problemu...), kiedy histeryzuje, bawi sie "monotonnie", drapie mnie czy siebie i tak dalej.
                              Mimo, ze mam wrazliwe dziecko, nie stosuje "glaszczacych" metod wychowawczych. Mocno od poczatku okreslam granice i wszystko 'przerabiamy' z synkiem (omawiamy, tlumaczymy, rysujemy schematy - jest skuteczne, bo np dzieki temu w jednej chwili synek kiedys pozegnal sie z pieluszka, zrozumial potrzebe mycia zebow, rak).

                              Ciekawe jak bedzie za miesiac, dwa... jak szybko rozwijaja sie objawy? jak przebiega nasilenie?... Ja czuje, ze u nas niektore zachowania przybieraja na sile... Pojawiaja sie tez nowe, np: ostatnio niszczy swoje prace w furii... choc slicznie rysuje i pisze, czasem wystarczy jedna maciupka kreseczka nie po mysli...; probuje zjesc smieci, krede, lize rozne rzeczy...
                              Czym wiecej czytam i sie zastanawiam, tym wiekszy lek we mnie... :(
                              • czarna_ida Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 31.07.12, 15:07
                                Widzisz wiekszosc z takich dzieci, to perfekcjonisci, z naciskiem, na doskonałość, nie ma mowy o niedociągnięciach, ma być raz a dobrze, albo wcale..
                                Potrzeba przewidywalności, schematów, tego czy się w otoczeniu coś nie zmienia, to jest bardzo wazne, przewidywalność. Niektore tego potrzebują..
                                Poza tym zaburzenia rozwojowe, nie są statyczne, poczytaj wątki, to nie jest tak ze bedzie zawsze do przodu, ze bedzie dobrze i fajnie, kazdy z nas tu obecnych ma nadzieje, albo ''wierzy'' ze nie bedzie gorzej :-(
                                Z braniem do buzi wszystkiego co znajdzie, wiekszosc z nas to przerabiała, bądź ciagle przerabia. Nie wiem czy jest jakiś sposob, ale przechodzi, trzeba miec oczy tylko wszedzie :-)
                                Tłumaczenie nie zawsze zdaje egzamin, bo autysta, mowiac mu ze coś jest gorące, na bank sprawdzi czy faktycznie, moj syn ostatnio przerobil osę, to ze żadli, i boli, no coż, moglismy sobie mowić do sciany, dopadl osę na oknie, i go ugryzła.. Palec spuchł, ale czy wiecej tego nie zrobi ? Myslę ze zrobi. Ciesz się ze masz wrazliwe dziecko, bo są też takie dzieci, ktore traktuja rodzicow bardzo instrumentalnie, przedmiotowo :-(
                                • mimamii Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 31.07.12, 21:15
                                  Ciesze sie, ze mam wrazliwe dziecko (dziekuje, ze przypominasz mi o tym, bo to wazne, najwazniejsze...)... bardzo... jego usmiech, czulosci, chec 'przypodobania', zadowolenie, ktore wyraza... dodaje mi otuchy, pomimo perspektywy...
                                  Kilka ostatnich dni pokazalo nam tez, ze synek nie jest obojetny na dzieci, zabawy i zabawki; ze robi nawet male postepy, sam chce (tak bardzo mu trudno...) zrobic krok do przodu w tym temacie. Dzieci go ciekawia (absolutnie nie ucieka i nie izoluje sie, choc tez nie jest w centrum), bardzo nawet. Dzis, bedac w piaskownicy (juz w domu zaplanowalismy to wyjscie, na co sie ucieszyl! szok), dzielil zabawki i zabawe z innym chlopcem przez chwile, a widzac, obserwujac dluzej, brykajacych dwoch chlopcow po trawie, powiedzial mi, ze bardzo chcialby sie z nimi pobawic... To mnie pociesza, choc jego zabawa w piachu jest specyficzna, choc jest ewidentny problem ze spontaniczna konfrontacja z rowiesnikami (nie odwazyl sie podejsc do chlopcow i zapytac, czy moze sie z nimi pobawic... podszedl i usiadl niedaleko na trawie patrzac dluzej na nich...). Rowiesnicy, dzieci... bo w kontaktach z doroslymi radzi sobie swietnie.
                                  Znalazl dla siebie kilka zabawek, takich typowych, w tym np gra logiczno-zrecznosciowa, wrocil do puzzli, ktore po przerwie juz jakos tak innaczej, mniej automatycznie uklada, jezdzil dluzej na jezdziku po dworze z zapalem, choc wczesniej w ogole nie wykazywal zainteresowania do takich zabawek i aktywnosci...

                                  Nie potrafie o tym wszystkim nawet na sekunde przestac myslec... mam na mysli podejrzenia, diagnoze, ktora nas czeka, to, jak bedzie za tydzien, za miesiac, za trzy miesiace, pol roku...
                                  Martwie sie bardzo, ale i pocieszam, czym moge...

                                  Dziekuje Wam serdecznie, ze moge z Wami porozmawiac


                          • aniaidaniel Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 01.08.12, 11:31
                            mimamii napisała:

                            > Dziekuje Ci za zainteresowanie moim watkiem.
                            > To tak jak u nas... synek, jak tylko zaczal mowic pierwsze wyrazy, rozwija mowe
                            > niezwykle szybko, juz teraz (ma dokladnie 2 lata i 8 mies) mowi plynnie, logic
                            > znie i ma bogate slownictwo. Mimo, ze nauczyl sie szybko niektorych rzeczy, umi
                            > ejetnosci, wciaz nie radzi sobie z tymi zaimkami... jakie piosenki 'zaimkowe' s
                            > piewacie? Moze mojemu by sie spodobaly? ;)


                            Na terapii w Fundacji śpiewają, nie znam autora, zapytam przy okazji.


                            > Napisalas, ze staracie sie nie ulegac - tzn?
                            Tak jak pisałam w syt. gdy wymaga tego np. bezpieczeństwo, ignoruję fiksacje w aucie bo prowadzę mówię "nie będę teraz o tym z Tobą rozmawiać, teraz muszę patrzeć na drogę a nie na bloki". Podobnie bym próbowała u Was z jedzeniem... "ja nie lubię jeść w ten sposób co Ty". Synek po kilku odmowach dał sobie spokój np. w aucie.

                            > U nas podobnie... Spacery po osiedlu to zwykle sprawdzanie/zgadywanie kolejnych
                            > nr klatek, blokow, odkrywanie roznych rodzajow lamp, latarni ('klasyfikacja' w
                            > g rodzaju klosika oraz stanu technicznego - czy lampa jest zepsuta, uszkodzona,
                            > itp...), obecnie jest fascynacja uschnietymi, bezlistnymi drzewami (nie dosc z
                            > e podlicza wciaz ((jeden rachunek i sie nie pomylil dotad...)), to wciaz i wcia
                            > z wnika w to, dlaczego sie moglo tak stac, ze uschly), liczenie hydrantow, kont
                            > rola tego, jak kwitna kwiaty, czy juz sie rozwinely, czy przekwitaja, zbieranie
                            > zoledzi, kamieni, itd... jak moglabym temu nie ulegac?... Toz bysmy chyba w og
                            > ole na spacery nie chodzili... :( On, niestety, bez motywacji i konkretnego cel
                            > u nie chce bardzo ruszac sie z domu... :(


                            No tak, mój też na spacerach tak ma, staram się krótko odpowiedzieć np. "tak tam jest nr 11" a potem przekierować jego uwagę na coś innego... wiem to trudne i u nas calu czas na etapie starań ale udaje się. Poradziła mi terapeutka by fiksacje dot. przyglądania się cyfrom zamieniać na zabawy w liczenie... super pomaga i sprawia że rozszerza się zakres zainteresowań. (kupujemy książeczki, takie ćwiczenia z naklejkami, jest tam liczenie ale i inne rzeczy).


                            > Podziel sie, jesli chcesz i mozesz, Waszymi, sprawdzonymi metodami. Choc Twoj s
                            > ynek nieco straszy, moze i u nas pomogloby wprowadzic nieco zmian.
                            >
                            > Wciaz, choc czytam troszke, nie wiem, jakie objawy, cechy roznia autyzm wysokof
                            > unkcjonujacy od ZA. Jestes w stanie wytlumaczyc mi to?
                            > Z gory Ci dziekuje.
                            Różnica taka, że mój zaczął mówić pierwsze słowa jak miał 2 lata i 3 m-ce a norma to słowa przed 2 rż. Podczas diagnozy miał 2,5 roku i mówił słowa, sporo echolalii, zdań nie... za to wykazał znajomość alfabetu. Teraz terapeuci mówią że to chyba ZA, ale ja diagnozy póki co nie ponawiam. Przy wysokof. jest conajmniej norma intelektualna i lepszy rozwój poznawczy.
                            W sumie to często jestem proszona o wyjaśnienia skąd taka diagnoza u niego... ale to winni robić ci co go diagnozowali ;)
                            • mimamii Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 02.08.12, 08:59
                              Bede Ci wdzieczna za slowa tej piosenki o zaimkach!

                              Wiesz, my nie jestesmy 'bierni' przy stole. Mam postawe podobna do Twojej, okreslam synkowi (w innych sytuacjach wyglada to podobnie) granice i zasady wlasciwego zachowania przy stole, przypominam, upominam, nie reaguje czasem na jego uwagi i 'rozkazy' mowiac, ze wiem, co mam robic, bo to moj talerz. Sama staram sie nie ingerowac w jego talerz i oczekuje tego samego od niego. Jest jak jest, ale wierze, ze bedzie poprawa i nastanie spokoj podczas posilkow...
                              Podobnie jak Ty, probuje odwracac (przekierowywac) uwage synka, gdy zapedzi sie w schemat i automatyzm, zachecam go do bardziej tworczego i odkrywczego dzialania, rozwijania wiedzy i umiejetnosci (nawet w tym samym temacie). Na razie sie to udaje, nie ma zniechecenia z jego strony czy odmowy...

                              Dziekuje, ze napisalas, jak radzicie sobie. Na pewno pomysly i taktyki wykorzystam!

                              • mimamii Mam pytanie do Was 02.08.12, 21:19
                                Ostatnio obserwuje u synka zainteresowanie (obok schematycznych zabaw-czynnosci) zabawami 'w udawanie', czy zabawy gdzie dzialac musi mocno wyobraznia i kreatywnosc.
                                Np dzis synek bawil sie w lekarza, robil mi zastrzyki, smarowal mazidlami, masowal, obwijal bandazem "chora, bolaca" reke, noge ;) Naprawde dobrze sie bawil. I pytal po zabiegach, czy jeszcze mnie boli, czy juz lepeij, czy reka, noga wyzdrowiala. Bawil sie kolejka drewniana, i choc ustawil w idelanie rownym rzadku male figurki (mowil, ze czekaja w kolejce), to potem wozil je kolejno na stol, ktory byl na koncu trasy torowej. Kilka figurek wsadzil buziami do plaskiej zabawki i mowil, ze bardzo chce im sie pic. Bwilismy sie tez super w zbieranie grzybow (synek inicjowal ta zabawe, sam wymysli papierowe grzybki w roznych kolorach, wymyslil im nazwy) do malej siatki, po czym maly wzial miske, nawkladal 'grzybow' mieszal lyzka i gotowal zupe. Czestowal mnie, sam na niby ja kosztowal.
                                Bardzo mnie ciesza takie dni, zabawy synka.
                                Zastanawiam sie, czy ma to jakies znaczenie przy diagnozowaniu... jak myslicie?
                                • mimamii Re: Mam pytanie do Was 11.08.12, 08:12
                                  Cisza nastala w moim watku. Szkoda.
                                  U nas taki czas zawieszenia... Trwamy. Nie wiem, jak dotrwamy do tej diagnozy. Bardzo chcialabym, zeby jakis lekarz, jakikolwiek z doswiadczeniem, wreszcie wypowiedzial sie na temat synka i problemow.
                                  Wiem, ze moje dziecko jest jeszcze naprawde male, jesli chodzi o diagnozowanie tych schorzen. Wiem, ze najprawdopodobniej jednoznacznej diagnozy nie bedzie, jedynie zalecenie dalszej obserwacji, rozwoju sprawy.
                                  Ludzilam sie, ze moze za pol roku synek pojdzie do przedszkola. Przedszkole, kontakt z duza, kilkunasto-kilkudziesiecioosobawa grupa dzieci (np przedszkolny plac zabaw) paralizuje go totalnie. To nie jest niesmialosc wynikajaca z braku obycia i znajomosci miejsca, osob, okolicznosci. Jemu to nie pasuje. Powiedzial mi, ze za duzo, za glosno, ze nie fajne te zabawy. Choc probowal nawiazac kontakt z kilkoma dzieciakami, zoistal odrzucony i sie poddal. Nie chce tam juz wracac. Za to, dla odmiany, plac zabaw, gdzie jest zwykle kilkoro dzieci, jest do zaakceptowania. Czuje sie tam dosc swobodnie, chodzi chetnie. Chociaz w ogole nie bawi sie tam tak, jak inne dzieci... W ogole nie zajmuja go hustawki, piaskownica, slizgawka. Nie ma w sobie spontanicznosci dzieci w tym wieku i potrzeby wyszalenia sie na piachu. Potrafi 2 godziny wybierac z piasku nasionka (ktore spadna z drzew), kamyczki, inne "skarby", ukladac je obok mnie na lawce, analizowac, decyzowac, co zabierzemy do domu.
                                  Jesli ma ochote gdzies podejsc, czeka az odejda inne dzieci. Jesli podejda do niego dzieci, odchodzi. Obserwuje. Wszystko obserwuje, bo go ciekawi. Nie uczestniczy jednak.

                                  Zainteresowal sie lamiglowkami i zadaniami logiczno-mamtematycznymi dla dzieci od 5 lat. Przynajmniej pozytkujemy jakos jego zdolnosci i umiejetnosci...

                                  Podpowiedzcie prosze, jak przezywac ta codziennosc, skad czerpac sile, jak radzic sobie z myslami, ktore klebia sie w glowie i klebia...?

                                • pinkdot Re: Mam pytanie do Was 11.08.12, 08:26
                                  > Np dzis synek bawil sie w lekarza, robil mi zastrzyki, smarowal mazidlami, maso
                                  > wal, obwijal bandazem "chora, bolaca" reke, noge ;) Naprawde dobrze sie bawil.
                                  > I pytal po zabiegach, czy jeszcze mnie boli, czy juz lepeij, czy reka, noga wyz
                                  > drowiala. Bawil sie kolejka drewniana, i choc ustawil w idelanie rownym rzadku
                                  > male figurki (mowil, ze czekaja w kolejce), to potem wozil je kolejno na stol,
                                  > ktory byl na koncu trasy torowej. Kilka figurek wsadzil buziami do plaskiej zab
                                  > awki i mowil, ze bardzo chce im sie pic. Bwilismy sie tez super w zbieranie grz
                                  > ybow (synek inicjowal ta zabawe, sam wymysli papierowe grzybki w roznych kolora
                                  > ch, wymyslil im nazwy) do malej siatki, po czym maly wzial miske, nawkladal 'gr
                                  > zybow' mieszal lyzka i gotowal zupe. Czestowal mnie, sam na niby ja kosztowal.
                                  > Bardzo mnie ciesza takie dni, zabawy synka.
                                  > Zastanawiam sie, czy ma to jakies znaczenie przy diagnozowaniu... jak myslicie?

                                  Oczywiscie, ze ma - to dobry znak:). Chociaz fakt, ze dziecko bawi sie kreatywnie nie znaczy tez, ze nie jest na spektrum - moj mlodzian ma bardzo bujna wyobraznie, lubi zabawy z "role playing", wymysla historie, udaje, ze cos jest czyms innym, choc musze przyznac, ze umiejetnosc takiej zabawy sporo cwiczylismy.
                                  • mimamii Re: Mam pytanie do Was 13.08.12, 08:45
                                    Dziekuje. Synek jest bardzo kreatywny. To, ze lubi rysowac, lepic, to jedno. Drugie to zabawy, np w przygotowywanie posilkow z ciastoliny, klockow, guzikow... tak na niby - i rzeczywiscie jest to na niby, bo sam swietnie udaje, ze cos kosztuje, zajada, wacha.
                                    A trzecie - mam ogromna wyobraznie... Wymysla historie, postaci i obiekty, ktore potrafi dokladnie opisac, maja swoje imiona, nazwy, ksztalt, kolor, itd. Wymysla piosenki (potrafi je dlugo pamietac), ma tez swoj 'jezyk' obok normalnej mowy...

                                    Ocenia to chyba najlepiej specjalisci... Ja tymczasem gromadze prace synka, robie mu zdjecia, notuje rozne fakty i spostrzezenia...

                                    Nie wiem, ile w tym czynnika uspokajacego... ale ciesze sie, kiedy zabawy synka sklaniaja sie w strone typowych zabaw dzieciecych...
                                • tata.po.30 Re: Mam pytanie do Was 13.08.12, 11:03
                                  > U nas taki czas zawieszenia... Trwamy. Nie wiem, jak dotrwamy do tej diagnozy.
                                  > Bardzo chcialabym, zeby jakis lekarz, jakikolwiek z doswiadczeniem, wreszcie wy
                                  > powiedzial sie na temat synka i problemow.

                                  Macie już wyznaczony termin pełnej diagnozy? Wizyty u lekarza? Może możecie też spróbować zadzwonić do PPP. Być może mogą bez diagnozy dać opinię o potrzebie WWR (to jakieś 1-2 godz tygodniowo zajęć: psycholog, logopeda itp.)

                                  > Wiem, ze moje dziecko jest jeszcze naprawde male,
                                  > jesli chodzi o diagnozowanie tych schorzen.

                                  Autyzm w tym wieku zazwyczaj już można zdiagnozować. ZA różnie.

                                  > Ludzilam sie, ze moze za pol roku synek pojdzie do przedszkola. Przedszkole, ko
                                  > ntakt z duza, kilkunasto-kilkudziesiecioosobawa grupa dzieci (np przedszkolny p
                                  > lac zabaw) paralizuje go totalnie. To nie jest niesmialosc wynikajaca z braku o
                                  > bycia i znajomosci miejsca, osob, okolicznosci. Jemu to nie pasuje. Powiedzial
                                  > mi, ze za duzo, za glosno, ze nie fajne te zabawy.

                                  Sam to wymyślił i powiedział, czy mu zasugerowałaś odpowiedź i tylko potwierdził/wybrał?

                                  > Jesli ma ochote gdzies podejsc, czeka az odejda inne dzieci. Jesli podejda do n
                                  > iego dzieci, odchodzi. Obserwuje. Wszystko obserwuje, bo go ciekawi. Nie uczest
                                  > niczy jednak.

                                  To niepokojące.

                                  > Wiesz, ja w sobie odnajduje bardzo duzo cech. Mam zaleczonych wiele natrectw, k
                                  > ompulsywne zachowania, powazna depresje.

                                  To - same w sobie - nie są cechy związane z CZR. Choć wśród osób z CZR niektóre choroby psychiczne występują statystycznie częściej niż wśród osób niezaburzonych, np. depresja i schizofrenia. Dokładnych danych nie pamiętam (dla schizofrenii była to chyba 2x większa częstośc występowania).

                                  > A drugie to obawy, ze u nas bedzie z tym problem (bo juz jest). Poki jest maly
                                  > i ma na niektore rzeczy jeszcze czas, chce wyjasnic na spokojnie obawy i podejr
                                  > zenia i ewentualnie pomoc synkowi w pelnym wymiarze (nie wyobrazam sobie tego w
                                  > sytuacji, gdybym pracowala od rana do wieczora, synek bylby pozostawiony w zwy
                                  > klym przedszkolu).

                                  To prawda, wszystkie terapie i przedszkole z praca zawodową trudno pogodzić. Dlatego jedno z rodziców dziecka z CZR często rezygnuje z pracy zawodowej. Jeśli w orzeczeniu niepełnosprawności są zaznaczone odpowiednie punkty, to można wtedy dostać świadczenie pielęgnacyjne (obecnie niecałe 600 zł) i opłacone minimalne składki emerytalne plus ubezpieczenie zdrowotne. Niedużo, ale zawsze to coś.

                                  > Teraz, jak pisalam w innym watku takze, staram sie zapewnic synkowi mozliwosc r
                                  > egularnych kontaktow z dziecmi (w rodzinie niestety dzieci nie ma wlasciwie w t
                                  > ym wieku). To, czy ostatecznie skorzysta z takiej mozliwosci, zalezy od niego s
                                  > amego.

                                  To ważne. Niech nawet obserwuje, ale niech będzie wśród dzieci. W terapii często jest miejsce na "trening umiejętności społecznych" czy "małą grupę". W dobrym przedszkolu powinni zająć się tym opiekunowie...

                                  > Byl moment, ze synek
                                  > lubil piach - i to dla niego chetnie chodzil na plac. Lopatka i przesypywanie p
                                  > iachu i robienie bab bardzo go pochlanialy. Znajome mamy zachwycaly sie synkiem
                                  > , ze jest taki zorganizowany, spokojny, posluszny, nieagresywny - wyroznial sie
                                  > sposrod dzieci na placu, ktore broily wciaz, biegaly tu i tam, papraly sie po
                                  > uszy w piachu, zjadaly swoje znaleziska i wyroby, wydzieraly zabawki innym dzie
                                  > ciom, uciekaly rodzicom, itd.

                                  Hmm, a on nie zwracając uwagi na otoczenie spokojnie stawiał kolejne baby, najchętniej w równych rzędach...?

                                  > Piaskownica sie skonczyla, tak jak i inne zajecia,
                                  > ktorym wczesniej synek oddawal sie maksymalnie. Po prostu mu sie znudzila.
                                  > A w jej miejsce pojawily sie nowe fascynacje.

                                  Fascynacje/fiksacje dzieci z ZA czasem się zmieniają, np. po autobusach przychodzą pociągi czy dinozaury. Specjalista musi ocenić, czy to zdrowe zainteresowanie, czy fiksacja (czy jak to się tam fachowo zwie).

                                  > Jak intensywna terapie macie? jak to wyglada u Was?

                                  Dość spokojnie - samej terapii jak dotąd tygodniowo 2x1.5h indywidualna + 1h SI + 1h mała grupa. No i pobyt parę dni w tygodniu po parę godzin w przedszkolu tak dobrym, że to też można zaliczyć do terapii.

                                  > jaka dokladnie diagnoze ma synek?

                                  Zespół Aspergera.

                                  > Co do zaimkow - przeszkadza to mocno w rozmowie z synkiem. Jemu chyba tez, bo w
                                  > idze czasem, gdy go poprawiam/tlumacze, jak sie gubi. Pomogla Wam tu terapia, t
                                  > ak? Teraz jest ok?

                                  Nam poradzili nie tłumaczyć, no bo dziecko się gubi w natłoku końcówek. Zwłaszcza takie mające problemy z teorią umysłu. Poradzili, by po prostu poprawiać go używając 1. osoby, czyli tego zwrotu, którego on powinien użyć. Czyli niejako podsuwać mu gotowy zwrot do powtórzenia. Pomogło szybko. Zresztą w chwili rozpoczęcia terapii mowa w 2. czy 3. osobie była u synka już w zaniku, pojawiała się tylko w momentach ekscytacji, złości.

                                  > Ostatnio obserwuje u synka zainteresowanie (obok schematycznych zabaw-czynnosci
                                  > ) zabawami 'w udawanie', czy zabawy gdzie dzialac musi mocno wyobraznia i kreat
                                  > ywnosc.
                                  > Np dzis synek bawil sie w lekarza, robil mi zastrzyki, smarowal mazidlami, maso
                                  > wal, obwijal bandazem "chora, bolaca" reke, noge ;) Naprawde dobrze sie bawil.
                                  > I pytal po zabiegach, czy jeszcze mnie boli, czy juz lepeij, czy reka, noga wyz
                                  > drowiala.

                                  Mało prawdopodobne, by autystyczny 2.5-latek świadomie bawił się w lekarza, czyli w wykonywanie jakiejś roli społecznej. A zwłaszcza rozumiał, co to znaczy, że kogoś boli, że jego akcja może to zmienić, żeby się o to pytał (czyli rozumiał, że czegoś nie wie, ale Ty to wiesz, a on może się dowiedzieć, jeśli Cię zapyta). Nawet (a może zwłaszcza) w konwencji zabawy. Więc to dobry znak. Ale nie-specjaliście może być trudno ocenić rozumowanie dziecka. Łatwo pomylić odgrywanie sytuacji, odtwarzanie zasłyszanych fraz i całych skomplikowanych sekwencji wypowiedzi i dialogów z autentyczną zabawą w role. Dziecku musi się przyjrzeć specjalista, poobserwować Waszą zabawę, samemu wejść z nim w interakcję.

                                  > Bawil sie kolejka drewniana, i choc ustawil w idelanie rownym rzadku
                                  > male figurki (mowil, ze czekaja w kolejce), to potem wozil je kolejno na stol,
                                  > ktory byl na koncu trasy torowej.

                                  To może świadczyć, że jest świadomy funkcji pociągu
                                  • mimamii Re: Mam pytanie do Was 13.08.12, 22:16
                                    Bardzo szczegolowo odpisales, dziekuje.
                                    Synek lubi bawic sie w 'udawane' zabawy. Gotuje obiadki z ciastoliny dla nas, zbudowal wczoraj domek z ksiazeczek dla pieska pluszowego, dal mu serwetke, zeby bylo mu miekko i wygodnie, mala miseczke, do ktorej nasypal guziczkow (zupka)... dla wielkiej papugi z klockow lego budowal wiele miseczek podobnych, do ktorych wsypywal dla niej jedzonko...
                                    Wiesz, dla mnie to nie jest takie czyste odtwarzanie tego, co juz moze bylo, co mogl uslyszec, co mu pokazalismy. Do lekarza w ogole nie chodzimy, nigdy nie byl opatrywany, smiesznie mnie zatem bandazowal i robil zastrzyki ;) Ale wszystkow tym celu, by mnie reka przestala bolec...
                                    Ciesza mnie takie jego zabawy. Podobnie, jak takie czyste szalenstwo w postaci ganiania po domu i psocenia (i sprawdzania, jaka nasza reakcja bedzie), zwariowanych zabaw w chowanego, spontanicznego laskotania doprowadzajacego go do totalnego 'rozsmiechunku'...
                                    Sa takie zabawy, moze nie czesto, ale maja miejsce.

                                    Na placu pelnym dzieci sam mi powiedzial, jak napisalam poprzednio. Dzis, kiedy zaproponowalam mu ten plac, smutny powiedzial, ze woli tam nie isc, bo tam dzieci bawia sie w niefajne zabawy. Nie poszlismy. Chyba na razie trzeba odpuscic. Szkoda.
                                    • tata.po.30 Re: Mam pytanie do Was 13.08.12, 23:52
                                      > Synek lubi bawic sie w 'udawane' zabawy. Gotuje obiadki z ciastoliny dla nas, z
                                      > budowal wczoraj domek z ksiazeczek dla pieska pluszowego, dal mu serwetke, zeby
                                      > bylo mu miekko i wygodnie, mala miseczke, do ktorej nasypal guziczkow (zupka).
                                      > .. dla wielkiej papugi z klockow lego budowal wiele miseczek podobnych, do ktor
                                      > ych wsypywal dla niej jedzonko...

                                      To bardzo różnorodne zabawy. I znów mam wrażenie, że tak duża różnorodność (samodzielnie wymyślanych?) zabaw raczej nie jest typowa dla maluchów z CZR...

                                      > Wiesz, dla mnie to nie jest takie czyste odtwarzanie tego, co juz moze bylo, co
                                      > mogl uslyszec, co mu pokazalismy. Do lekarza w ogole nie chodzimy, nigdy nie b
                                      > yl opatrywany, smiesznie mnie zatem bandazowal i robil zastrzyki ;) Ale wszystk
                                      > ow tym celu, by mnie reka przestala bolec...

                                      Na ile mogę ocenić, to jest to pozytywne, przynajmniej w kontekście CZR. Choć nawet udawanie udawaniu nierówne: czym innym jest udawanie roli społecznej (zabawa w tatę/mamę/lekarza), a czym innym udawanie pociągu.

                                      > Ciesza mnie takie jego zabawy. Podobnie, jak takie czyste szalenstwo w postaci
                                      > ganiania po domu i psocenia (i sprawdzania, jaka nasza reakcja bedzie),

                                      W wypadku dzieci z CZR i/lub z zaburzeniami SI takie ganianie tam i z powrotem często pełni rolę autostymulacyjną.

                                      > zwariowanych zabaw w chowanego,

                                      A to jest ciekawe: jak bawi się w chowanego? Np. czy czeka ze schowaniem się aż się odwrócicie, odejdziecie, czy chowa się natychmiast, nie zważając na to, że go widzicie? Czy, schowany, siedzi cicho, czy się odzywa i np. zachęca do szukania go, podpowiada drogę? Innymi słowy: czy jest świadomy tego, że Wy macie nie wiedzieć, gdzie on jest? Jeśli tak, to znów mam wrażenie, że taka umiejętność u 2.5-latków z CZR nie jest częsta.
                                      • mimamii Re: Mam pytanie do Was 14.08.12, 09:05
                                        Zabawy synka nie sa calkiem monotonne. Daje sie namowic do roznych zajec, zabaw, sam czasem zostawia swoje 'schematy', by porobic cos calkiem przewrotnego. Super pojal zabawe w chowanego 'cieplo-zimno'...
                                        Ale nie jestem tu na tym forum przeciez dla zabawy, bez powodu...

                                        Niepokoi mnie mase rzeczy. Wlasnie np te, o ktorych sam napisales:
                                        - bawi sie w chowanego z entuzjazmem, ale... tak, czeka, liczy do 10 oddalony, kiedy to on ma szukac (czegos lub kogos), po czym biegnie szukac i jest super, ale kiedy jest kolej chowania - nie do konca rozumie zasady i sens. Dokladnie to ujales - podpowiada, odzywa sie, itd...
                                        - kiedy robi dla mnie kanapki z klockow - zwykle uklada je w szeregu, ma jakis swoj schemat i stala wizje - mala moja ingerencja, zmiana, propozycja malej wariacji kanapkowej wyprowadza go z rownowagi...
                                        - sa schematy, ktore go 'wiezia'; ograniczaja jego wspaniala wyobraznie, blokuja piekno, jak siedzi w jego wnetrzu...

                                        Naprawde, nie jest tu bez powodu. Syn ma wiele zdolnosci i uroku. Ale...

                                      • pinkdot Re: Mam pytanie do Was 17.08.12, 09:36
                                        A to jest ciekawe: jak bawi się w chowanego? Np. czy czeka ze schowaniem się aż
                                        > się odwrócicie, odejdziecie, czy chowa się natychmiast, nie zważając na to, że
                                        > go widzicie? Czy, schowany, siedzi cicho, czy się odzywa i np. zachęca do szuk
                                        > ania go, podpowiada drogę? Innymi słowy: czy jest świadomy tego, że Wy macie ni
                                        > e wiedzieć, gdzie on jest? Jeśli tak, to znów mam wrażenie, że taka umiejętność
                                        > u 2.5-latków z CZR nie jest częsta.

                                        Ja dodam tylko, ze w tym wieku raczej braki w teorii umyslu, ktore fajnie wychodza wlasnie w zabawach typu "w chowanego", przynajmniej wg mnie nie powinny byc brane pod uwage przy diagnozie. Ja znam wiele 3-latkow bez zadnych zaburzen, ktore myslaly np. ze jezeli schowaja sie w miejscu gdzie one nie widza szukajacego, to szukajacy ich tez nie widzi itp.
                                        3-latki maja prawo nie miec rozwinietej teorii umyslu, normalnie rozwijajace sie dzieci czesto nie zdaja testu "falszywych przekonan" ("False Belief test", nie wiem czy po polsku funkcjonuje pod ta sama nazwa) w tym wieku.
                      • hipopsotam Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 15.08.12, 13:14
                        mimamii napisała:

                        > Aj, mam jeszcze takie jedno pytanie...
                        > Synek, przy bardzo dobrze rozwinietej mowie ma jednak jeden wyrazny problem (cz
                        > yzby tez typowy dla ZA?...), mianowicie miesza zaimek 'ja' z 'ty'. uczymy go, p
                        > oprawiamy, tlumaczymy (dziala na krotko, jesli...), ale jakby wciaz nie moze za
                        > lapac... jak poradzic maluchowi? czy odpuscic, bo samo z czasem sie naprostuje
                        > jakos?... ma ktos ten problem?

                        Mimamii u nas na problemy z myleniem zaimkow /ja-ty/ pomogly proste zabawy typu: ukladalam na kupke rozne przedmioty /np. 10 sztuk i byly to np. klocek, autko, ksiazeczka, lyzka itp rozne/ i na zasadzie naprzemiennosci bawilam sie z synkiem: bralam jeden przedmiot z kupki i mowilam "JA mam klocek" , a potem byla kolej synka , cos bral i musial powiedziec "JA mam autko" i tak do konca az wybralismy wszystkie zabawki z kupki. Albo pokazywalismy na sobie ubrania i tez na przemian /moj synek zawsze lubil takie wspolne naprzemienne zabawy/ i mowilismy np. ja mam czarne spodnie, a potem synek ja mam niebieskie spodnie itd. I tak samo mozna robic w druga strone "Ty masz biala bluzke " itd. Jednak w jednej zabawie skupialam sie tylko na jednym zaimku /np. najpierw cwiczylismy tylko JA, a prawde mowiac jak tylko utrwalil sobie JA to zaimek TY jakby juz sam mu w krew wszedl/.. To byla naprawde prosta zabawa , a synek momentalnie zalapal, trwalo to moze tydzien-dwa jak juz zupelnie przestal mylic te dwa zaimki. Sama bylam w szoku, ze tak szybko poszlo, synek mial wtedy 3 lata i 2 m-ce.
                        • mimamii Re: nadwrażliwy syn i kilka wątpliwości 16.08.12, 07:47
                          Dziekuje! Fajny pomysl, juz wczoraj bawilam sie tak z synkiem :) Kiedy sie pomyli, zastanawia sie sam, co nie tak i poprawia ;) To dobry znak. Bardzo bym chciala, zeby zabawa okazala sie skuteczna.
                          Choc u nas nie jest juz tak tragicznie. Czasem synek juz sam z siebie powie poprawnie. Czasem poprawiam go podsuwajac gotowe wyrazenie we wlasciwej osobie, powtarza.
                          Wiem, ze sie na uczy, pewnie szybciej niz sie spodziewam - u nas tak zwykle wlasnie jest...

                          • mimamii kolejne przemyslenia, kolejne pytania 16.08.12, 08:10
                            Powiedzcie mi... Czy to mozliwe, ze od urodzenia stosujac metode opieki i wychowania dziecka przeciwna do tradycyjnej metody naszych mam ("hartowanie" + "nierozpieszczanie"), moglam nauczyc synka silnej potrzeby bliskosci, czulosci, dotyku, itd? Od poczatku bardzo duzo tulimy synka, cmokamy sie, piescimy, laskoczemy itd. Duzo byl noszony (rece, nosidlo). Dlugo karmilam piersia synka, nigdy mu jej nie ograniczalam, sam sie odstawil, kiedy uznal, ze juz czas (ok. 2l.). Od poczatku spal w swoim lozeczku (wolal), w swoim pokoju, jednak, zawsze gdy potrzebowal, mogl spac z nami, przejsc do naszego lozka, mogl sie przytulic. Dzis tez tak jest. Kiedy ma jakies leki, albo nie moze spac, idzie do nas i spi spokojniej. Nie bronie mu tego.
                            To samo z pieszczotami - na co dzien naprawde jest tego duzo.
                            Zastanawiam sie, czy to dzieki temu wlasnie synek sam ma potrzebe przytulic sie do mnie czasem, dac buziaka spontanicznie... ?
                            Kiedy wpada w histerie, badz przezywa cos zbyt mocno i okazuje to w niewlasciwy sposob jak na moje odczucia, i do tego leca mu lzy, choc nie zawsze zgadzam sie z reakcja synka, ze sposobem komunikacji z nami, jaki wybiera, nigdy nie pozostawiam na jego buzi nie wytartych lez. Synek, kiedy mnie zdarzy sie, ze poleci lezka... zawsze biegnie po chusteczke i wyciera mi czule oczy...
                            To wzrusza mnie bardzo wszystko i chce pielegnowac dalej.
                            Bo... przy calym 'automatyzmie' synka to czasem jest niewiarygodne.

                            Napiszcie mi, jesli mozecie, czy moze byc tak, jak przypuszczam.
                            Jak jest z tym u Was, w przypadku dzieci z ZA? Jak wyglada profesjonalna terapia w tym kierunku?
                            • pinkdot Re: kolejne przemyslenia, kolejne pytania 16.08.12, 08:30
                              > Powiedzcie mi... Czy to mozliwe, ze od urodzenia stosujac metode opieki i wycho
                              > wania dziecka przeciwna do tradycyjnej metody naszych mam ("hartowanie" + "nier
                              > ozpieszczanie"), moglam nauczyc synka silnej potrzeby bliskosci, czulosci, doty
                              > ku, itd? Od poczatku bardzo duzo tulimy synka, cmokamy sie, piescimy, laskoczem
                              > y itd. Duzo byl noszony (rece, nosidlo). Dlugo karmilam piersia synka, nigdy mu
                              > jej nie ograniczalam, sam sie odstawil, kiedy uznal, ze juz czas (ok. 2l.). Od
                              > poczatku spal w swoim lozeczku (wolal), w swoim pokoju, jednak, zawsze gdy pot
                              > rzebowal, mogl spac z nami, przejsc do naszego lozka, mogl sie przytulic. Dzis
                              > tez tak jest. Kiedy ma jakies leki, albo nie moze spac, idzie do nas i spi spok
                              > ojniej. Nie bronie mu tego.

                              Mimamii, mialam taka sama refleksje. Cyceron wychowany w duchu attachment parenting - wynoszony w chuście, zaczal spac u siebie jak sam do tego dorosl, tak samo karmiony piersia do samodzielnego odstawienia. Zawsze, przynajmniej w stosunku do mnie, był ogromnym przytulasem i pieszczochem, do teraz jest. Też się czasem zastanawiam, czy gdyby nie to moje podejście nie miał by jakiejś cięższej postaci zaburzeń...
                              Choć fakt faktem, buziaków nie lubi dostawać. W sumie mu się nie dziwię, też tego nie znosiłam. No i raczej nie otarł by mi łez gdybym płakała, bo jemu trudno się odpowiednio zachować w takich sytuacjach.
                              • wszystko-wiedzaca Re: kolejne przemyslenia, kolejne pytania 16.08.12, 13:33
                                Starszy synek z zaburzeniami tez strasznie przytulasny, potrafil przerywac zabawe przybiec sie przytulic i wrocic do zabawy i tak co jakis czas. Czasem sie zastanawiam czy to nie wynika z zaburzen bo ma 6lat i nadal lubi sie przytulac (nie az tak jak kiedys ale jednak). Mlodsz corcia, jak na razie nie zaburzona tez straszna przylepa. Ale ja zadnemu nigdy pieszczot czy przutulania nie odmawialam. Czasem ze wzgledu na zaburzenia syna i jak widze ze cora tez sie lubi przytulac martwie sie ze ona tez moze byc zaburzona, (ma 2l4m) tyle ze poza tym przytulaniem to nie mam sie do czego innego przyczepic, widzialo ja dwoch neurologow (bylam z synkiem, ja widzieli przy okazji) i obydwaj niezaleznie od siebie stwierdzili ze widac od razu ze Mala zadnych problemow nie ma.
                                • mimamii Re: kolejne przemyslenia, kolejne pytania 06.10.12, 15:41
                                  Dla tych, ktorzy udzielali sie w moich watkach, starali sie pomoc, dzielic doswiadczeniami, pisze, co u nas slychac...
                                  Jestesmy po wielu konsultacjach, badaniach, itd., jeszcze troche tych wizyt przed nami.
                                  Synek ma stwierdzone zaburzenia SI (srednio silne) oraz pozostaje pod obserwacja psychiatry w kierunku ZA (wg psychiatry, jest zbyt maly, by stawiac ostateczna diagnoze). Czekamy na przyznanie nam konkretnych zajec WWR.
                                  Chodzi takze do panstwowego przedszkola.

                                  Jakich zajec terapeutycznych, itd. w ramach WWR mozemy sie spodziewac?
                                  Co przyznano Waszym dzieciom w podobnej jak nasza sytuacji (podejrzenie ZA) lub juz przy diagnozie ZA? Podzielcie sie, prosze...

                                  Pozdrawiam

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka